sobota, 22 października 2016

Czym jest lead?

Czym jest lead?


Autor: Anna Tytkowska


Angielskie słowo „lead” robi karierę w Internecie. I nie chodzi tu tylko o marketingową nowomowę. Marketingowcy, a w ślad za nimi klienci, używają go bo jest poręczne (krótkie!) i dobrze zadomowione, także w środowiskach nowych mediów oraz dziennikarstwa.


Kariera słowa „lead” jest trochę podobna do kariery słowa – „content marketing”. Co więcej, oba słowa są ściśle ze sobą związane, jeśli wziąć pod uwagę, że słowo „lead” pośród innych znaczeń ma i takie: informacje, które zwiększają sprzedaż, kanał informacyjny, czołówka informacji – pierwszy akapit artykułu. Cóż bardziej spędza sen z oczu marketingowcom, niż pytanie jakie informacje wprost lub pośrednio – przez zwiększenie rozpoznawalności czy zasięgu marki lub produktu posłużą sprzedaży, jak je podać klientom i gdzie je opublikować, jak napisać pierwszy akapit – magnetyzujący lead?

Istnieje też osobna fraza –„lead sprzedażowy” stworzona przez internetowy marketing, a oznaczająca osoby, które pozostawiły swoje dane kontaktowe firmie. Należy jeszcze dodać – firmie, która zachęciła je do tego przez własne kanały komunikacyjne (na przykład publikacje na stronie www, blogu, e-mail) często przy pomocy treści, które należą do wielkiej rodziny tekstów content marketingowych (czytaj niereklamowych!). Podobno aż 7 na 10 osób chętnie udostępnia swoje dane adresowe w zamian za dostęp do treści premium. Tak moi drodzy, my także jesteśmy leadami – zimnymi, neutralnymi, gorącymi. Zależnie od stopnia naszej gotowości do wejścia w transakcje.

Czy da się zastąpić słowo lead polskimi odpowiednikami? Pewnie tak. Tylko pytanie, czy trzeba i czy warto? Rozwój nowych technologii codziennie zmienia komunikację, wprowadza nowe pojęcia, dla których trudno o zgrabne polskie odpowiedniki. Pamiętacie może słowa tekster czy tekściarz, którymi chciano kiedyś zastąpić słowo „copywriter”? Odeszły w niepamięć z powodu swojej niezdarności i absolutnej oporności na popularyzację. A było to bardzo dawno temu, przed popularnością języka angielskiego w Polsce i przed dominacją internetowych wyszukiwarek w kontaktach informacyjnych i biznesowych. A wyszukiwarki za trafne, czyli skuteczne dla wyszukiwania, uważają po prostu słowa najczęściej wpisywane podczas wyszukiwania.


Anna Tytkowska, www.info-office.pl

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

5 powodów, dla których warto się reklamować w urządzeniach mobilnych

5 powodów, dla których warto się reklamować w urządzeniach mobilnych


Autor: Mariusz Pryszczewski


Reklama, nawet najlepsza, ale która adresowana jest wyłącznie dla użytkowników desktopów, ma kilka poważnych wad. Są oczywiście kampanie, które w zasadzie tylko w takim układzie mają sens, ale są i takie, które adresowane dla użytkowników komputerów stacjonarnych są wyrzuceniem pieniędzy w błoto.


Reklama, nawet najlepsza, ale która adresowana jest wyłącznie dla użytkowników desktopów, ma kilka poważnych wad. Są oczywiście kampanie, które w zasadzie tylko w takim układzie mają sens, ale są i takie, które adresowane dla użytkowników komputerów stacjonarnych są wręcz wyrzuceniem pieniędzy w błoto.

1. Firma ma charakter wybitnie lokalny

Mała pizzeria, firma taksówkowa, pogotowie komputerowe albo przychodnia lekarska najczęściej są firmami o zasięgu lokalnym – miasta, dzielnicy, z rzadka tylko kilku sąsiadujących powiatów. Reklamowanie krakowskiej pizzerii w Szczecinie jest co najmniej ekstrawagancją, a na odwrót – jeszcze większą. Nawet jednak jeśli taka reklama nie przynosi efektów, nadal generuje koszty! Gdyby zamiast tego skupić się na dotarciu do większej grupy odbiorców potencjalnie zainteresowanych danym produktem lub usługą, bo przebywających bliżej firmy, która takie produkty i usługi udostępnia, to kampania przyniosłaby dużo większe zyski.

2. Koszt reklamy mobilnej jest niski

Mimo że Google robi wszystko, aby sprawić, by reklamodawcy uwierzyli w olbrzymią moc reklam na urządzeniach mobilnych, nie są one wcale tak popularne, jak pokazują badania, aczkolwiek nawet w przypadku zawyżonych danych, mówimy już o zjawisku, którego całkowicie marginalizować się nie da. Warto w każdym razie pamiętać zawsze o jednej zasadzie: kampania, która jest ściśle targetowana, w AdWords jest finalnie tańsza. Nawet jeśli wyświetleń jest mniej, kliknięć też, to dzięki ściślejszemu dopasowaniu spada współczynnik konkurencyjności frazy, a wraz z nim także cena reklamy.

3. Reklama typu „tylko połączenie”

AdWords początkowo dawał możliwość tworzenia reklam, których kliknięcie dawało efekt w postaci przekierowania na wskazaną stronę internetową. To dobry model w wielu przypadkach, ale są wyjątki – czasem, szczególnie właśnie jeśli chodzi o reklamy wyświetlane na telefonach, zamiast przejścia na stronę internetową, warto mieć możliwość wykonania połączenia. Przykładami branż, w których taki typ interakcji będzie lepszy niż przejście na stronę mogą być pomoc drogowa czy awaryjne otwieranie zamków. AdWords oferuje specjalne typy kampanii, które z założenia nie dają innej możliwości poza wykonaniem telefonu i są one dedykowane właśnie urządzeniom mobilnym. Ponownie – reklama jest precyzyjnie targetowana, bardziej specyficzna, a więc będzie także tańsza.

4. Niski koszt dzięki lekceważeniu

Dziś wciąż kampanie AdWords na urządzenia mobilne nie są szczególnie popularne. Wynika to z przekonania o niewielkiej roli smartfonów i tabletów. Nawet jeśli tak jest w rzeczywistości, zostawia to choćby niewielką wolną niszę, gdzie można niskim kosztem przejąć wielu klientów. Konkurencja jest niewielka, nawet jeśli na desktopach współczynnik konkurencyjności opiera się o maksimum.

5. Adresowanie do specyficznego klienta

Powoli, bo powoli, ale przybywa nam coraz więcej osób, które nawet domowe komputery zastępują tabletami. Oznacza to, że reklama na desktopy minimalnie zawęża krąg odbiorców, a mobilna rośnie w siłę. Jednak ważne jest także, że ludzie, którzy decydują się na rezygnację z klasycznego komputera, to klienci bardzo specyficzni – zakochani zwykle w nowinkach technicznych, mobilni, aktywni: to bardzo precyzyjny opis, który odpowiada wielu grupom produktów, których nie ma jak tym ludziom zareklamować jeśli nie zorganizuje się optymalizowanej pod kątem urządzeń mobilnych kampanii reklamowej. AdWords jest do tego idealny, ponieważ daje dostęp do wszystkich narzędzi targetowania, które pozwalają przewidywać działania użytkowników, analizują je oraz dają możliwość lepszego dostosowania reklam to oczekiwań potencjalnych klientów.


Mariusz Pryszczewski

www.ppcefekt.pl

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Marketing przez e-mail czyli kolejny rodzaj reklamy w internecie

Marketing przez e-mail czyli kolejny rodzaj reklamy w internecie


Autor: sylwester jezierski


Internet jest narzędziem powszechnie wykorzystywanym do celów marketingowych. Jego największe zalety to oczywiście ogromna ilość użytkowników, olbrzymi zasięg, a także fakt, iż marketing prowadzony przez Internet jest zwykle tańszy niż jego tradycyjne odmiany.


Ważną gałęzią działań marketingowych prowadzonych w sieci jest e-mail marketing, który może mieć dwie formy - newslettera albo reklam doklejanych do wiadomości wysyłanych przez użytkowników poczty e-mail.

Nie każdy chce reklamę

Mimo iż marketing przez e-mail ma wiele zalet, trzeba przyznać, że jest metodą trudniejszą w stosowaniu i mniej skuteczną w niektórych aspektach niż inne formy marketingu internetowego. Z tego powodu znacznie większy nacisk kładzie się na przykład na reklamowanie się na blogach i content marketing, e-mail traktując jako metodę posiłkową. Problem polega na tym, że w większości przypadków użytkownicy i potencjalni odbiorcy przekazu muszą wpierw wyrazić zgodę na otrzymywanie informacji. Tak jest na przykład wówczas, gdy osoba, która odwiedza jakąś stronę internetową, musi zgodzić się na otrzymywanie informacji w postaci newslettera. Nie inaczej jest w przypadku poczty elektronicznej, ponieważ tylko niektóre z portali wymagają od swych użytkowników zgody na doklejanie reklam do ich wiadomości czy przesyłanie im e-maili od ich partnerów. Jeśli więc ktoś nie życzy sobie otrzymywania (czy wysyłania) takich treści, nie stanie się ich odbiorcą, e-mail marketing nie jest więc szczególnie skuteczny jeśli chodzi o pozyskiwanie nowych klientów.

Oczywiście jednak nie oznacza to, że taka forma marketingu pozwala emitować przekaz tylko do posiadanej bazy klientów, gdyż nie byłoby to wówczas opłacalne, a jest i nie ma co do tego żadnych wątpliwości.

Pozyskiwanie odbiorców

Nadawcy treści zwykle pozyskują zgodę klientów na przesyłanie im reklam poprzez zapis albo rejestrację, ale istnieje też dość powszechna praktyka polegająca na żmudnym wysyłaniu e-maili do innych osób z zapytaniem, czy można przesłać im reklamę (zapytanie takie jest niezbędne, gdyż wysyłanie reklam bez zgody traktowane jest jak spam i jest nielegalne). Specjaliści uznają jednak, że praktyka ta ma stosunkowo niską skuteczność, a przy tym istnieje kwestia zakupu czy innego pozyskiwania adresów mailowych.
Inne praktyki to na przykład zamieszczanie subskrypcji w mediach społecznościowych, co jest doskonałym rozwiązaniem ze względu na ich olbrzymią popularność. Dobre są też na przykład reklamy banerowe zamieszczanie najczęściej na popularnych stronach i blogach, które mają dużo odwiedzających. Olbrzymią popularnością cieszy się też oczywiście call center, jednak w tym ostatnim przypadku poniesione nakłady pieniężne nie zawsze zwracają się w satysfakcjonującym stopniu. Metoda, jaka zostanie wybrana, musi być więc uzależniona od budżetu, jakim się dysponuje, stąd wielkie firmy i znani nadawcy zwykle korzystają z wszelkich dostępnych źródeł i na ich reklamę w Internecie bardzo łatwo można się natknąć. Coraz większą popularnością cieszą się też aplikacje mobilne.


Autorem tekstu jest Sylwester Jezierski absolwent wydziału Ekonomicznego- specjalność Biznes Elektroniczny na codzień prowadzący blog o seo i e-commerce.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Narzędzia marketingowe klubów piłkarskich

Narzędzia marketingowe klubów piłkarskich.


Autor: PadreBullets


Klubowy marketing jest dla zespołów piłkarskich jednym z ważniejszych działów. Jego działania opierają się na kilku kierunkach: zarabianiu na reklamach, promocję klubu, ściągnięciu kibiców na trybuny czy identyfikację miejscowych z marką. Jak wyglądają narzędzia marketingowe klubów piłkarskich?


Piłka nożna to jest biznes!

Piłka nożna jest niczym innym jak biznesem, a w każdym biznesie chodzi o to aby zarabiać. Kluby piłkarskie od dawna mocno pracują nad swoimi finansami, tak aby zaspokoić pierwotne potrzeby klubu: płace piłkarzy, sztabu trenerskiego i medycznego, organizację spotkań domowych i wyjazdów na mecze, płace zarządu, wszelkiego rodzaju działania marketingowe i żeby jeszcze starczyło na transfery nowych piłkarzy. Bilans ma się zgadzać i to najlepiej in plus. Dochody jakie uzyskują kluby piłkarskie pochodzą w wielu źródeł takich jak: nagroda za zajęcia miejsca w lidze, prawa telewizyjne, przychody z biletów, sprzedaż klubowych gadżetów, reklamy na stadionie czy zysk ze sprzedaży piłkarzy. Rzadziej są to wpływy z rozgrywek europejskich - chociaż są one znaczące, lecz zarezerwowane dla najlepszych.

Nie bez znaczenia jest także aktualna forma i osiągane wyniki w perspektywie kolejnego sezonu, który ma bezpośredni wpływ na ilość widzów na stadionie. I właśnie o te liczby, o ilość osób goszczących na stadionie, toczy się walka działów marketingowych w klubach. Wszystko jest związane właśnie z kibicami. Ich większa ilość przekłada się na wpływy z biletów, więcej też sprzedawanych jest klubowych pamiątek i reklamodawcy chętniej zagoszczą na stadionowych LED-ach, gdy będzie większa grupa odbiorców. Kibice także korzystają z całego cateringu na stadionie, który jest również źródłem dochodu - niewielkiego, ale zawsze.

Dział marketingu klubowego ma niełatwy orzech do zgryzienia, jak to tych ludzi tłumnie na stadion zaprosić i regularnie gościć. Działania marketingowe w klubach sportowych są rozlokowane na wielu płaszczyznach i w wielu formach. Obecnie już nie wystarczy strona internetowa czy plakaty na mieście, ale dużo dużo więcej. Na to potrzebne są nie tylko środki finansowe ale i kreatywni ludzie, który wyniosą klubowy marketing na najwyższy poziom.

Nastał czas w którym nie wystarczy dać znać kibicowi kiedy jest mecz i o której godzinie. Teraz trzeba go dodatkowo zachęcić do przyjścia na stadion, zaprzyjaźnić się z Nim, pamiętać o Nim czy też zapewnić mu dodatkowe rozrywki. Ta chęć identyfikacji kibica z klubem jest pożądaną wartością dodaną przez kluby i cały ich marketing.

Grupy odbiorców

W marketingu aby reklama była skuteczna, musi zostać skierowana do wybranej grupy odbiorców, stąd różnorodność działań reklamowych oparta na poszczególne grupy odbiorców jest podstawą. Nie każdy starszy kibic śledzi media społecznościowe, a nie każdy nieletni kibic dokona zakupów klubowych gadżetów. Kibice piłkarscy są bardzo rozbudowaną i niejednolitą grupą odbiorców usługi jaką są mecze piłkarskie. Różnorodność ze względu na płeć, wiek, zarobki, miejsce zamieszkania czy wykształcenie, sprawia spore problemy specom od reklamy. Stosowana jest tutaj segmentacja ze względu na różne uwarunkowania. Segmentacja - czyli podział rynku na jednorodne grupy klientów (zbliżone do siebie parametrami np. wiek lub częstotliwość uczęszczania na mecze). Podział grupy odbiorców pozwala na zastosowanie odpowiednich narzędzi promocyjnych i zwiększenie ich skuteczności.

Jednym ze sposobów segmentacji kibiców jest podział ich ze względu na częstotliwość uczęszczania. Najbardziej pożądani są kibice przychodzący na stadion co każdy mecz, a do tego okazjonalnie wybierający się także na ten wyjazdowy. To oni zostawiają w kasach klubowych najwięcej kasy za bilety/karnety, to oni też regularnie odwiedzają sklep z klubowymi gadżetami, to im znajomi kupują gadżety z logiem ulubionego klubu na urodziny. Trochę mniej ważni wydają się być ci regularnie "wpadający na meczyk", ale już nie na każde spotkanie. Są bywalcami więcej niż połowy meczów w sezonie, istotne są dla nich wyniki osiągane przez zespół, zostawiają jednak w kasie klubowej znacznie mniej gotówki niż wspomniani wcześniej. Za trzecią grupę można uznać tych kibiców którzy przychodzą na mecz okazjonalnie, raz na kilka spotkań. Nie zawsze oni się identyfikują z klubem, a wpływ na częstotliwość ich wizyt mają wyniki spotkań.

Taki podział powoduję, że odpowiednia narzędzia są stosowane dla wybranej grupy odbiorców. A jest to tylko jeden z wielu podziałów jakie mogą stosować kluby piłkarskie względem swoich kibiców. Tak samo istotny jest podział na wiek kibiców czy ich status życiowy - ma dzieci czy też nie.

Narzędzia marketingowe klubów piłkarskich

Do najstarszych narzędzi marketingowych współczesnego futbolu należą strona internetowa, plakaty na mieście (także w formie dużych billboardów), a także prasa oraz lokalne media (telewizja i radio). Od zawsze skuteczne, docierają do największej widowni i mają cel informacyjny zarówno przed spotkaniem (zachęcają do wizyta na stadionie) jak i już po (informują jaki był mecz, co się na Nim wspaniałego działo).

Inna formą marketingu jest szereg udogodnień i bonifikat dla posiadaczy karnetów. Stałe miejsce na sektorze, niższy koszt wstępu na stadion niż w przypadku kupowania biletów, wejścia na spotkania pucharowe w cenie karnetu, rabat do sklepu z klubowymi gadżetami itp.

Ze względu na tendencję przenoszenia życia: zdobywania informacji i komunikacji do Internetu, marketing sportowy również i tam jest już wszechobecny. Współczesna strona Internetowa klubu to nie tylko informacja o najbliższym meczu, relacja i galerie z poprzedniego spotkania czy ogólne informacje o klubie takie jak bieżący skład czy ceny biletów. Współczesna strona to też: sposób komunikacji między sobą kibiców poprzez forum; to sklep Internetowy z klubowymi gadżetami; to możliwość zakupu biletów on-line. Strona internetowa może także zostać wykorzystana do zbierania adresów e-mail w celu akcji promocyjnych w formie newslettera.

Skoro kluby udostępniły możliwość komunikacji pomiędzy kibicami, to następnym krokiem okazała się komunikacja na linii klub-kibic. Tutaj z prawdziwą radością powitano media społecznościowe. O ile Twitter służy do przekazywania głównie komunikatów, o tyle Facebook i stworzony tam Fan Page, nadaje się do wspomnianej komunikacji idealnie. Sam FB to nie tylko komunikacja klub-kibic, to także bezpośrednie dotarcie do stricte zainteresowanej grupy odbiorców z różnego rodzaju przekazem: informacją o meczu, o konkursie, o akcji społecznej klubu, prośbą o wyrażenie opinii przez kibica na dany temat i wiele wiele więcej.

Kolejnym krokiem Polskich klubów, a właściwie celem jest stworzenie klubowej telewizji. Nie musi to być od razu kanał dostępny w każdej kablówce, a wystarczy na początek kanał tv na stronie www czy na popularnym serwisie z filmami - YouTube. Coś co zagranicą jest dostępne od wielu lat, u Nas dopiero nabiera rozpędu. Ta forma marketingu ma za zadanie przybliżyć kibicom (czyli klientom) co się dzieje w klubie. Takie małe wejście z życie wewnętrzne klubu z kamerą. Fajnie pokazać fragmenty treningu z ciekawymi zagraniami; jak wyglądają przygotowania do konkretnego spotkania, jak wygląda powrót po wakacjach; relacja z akcji charytatywnej czy społecznej w której byli zaangażowani piłkarze i wiele więcej. Właściwie wszystko co uda się nakręcić i może zainteresować klubowych kibiców. Kibic chce się zżyć z klubem jeszcze bardziej, wystarczy tylko udostępnić mu takie możliwości.

Bycie nieszablonowym popłaca

Organizowanie wszelkiego rodzaju akcji "na mieście", jest świetną promocją zespołu i rozgrywek, dzięki bezpośredniej interakcji piłkarzy ze spotkanymi na ulicy czy w galerii ludźmi. Nawet jak ktoś nie chodzi regularnie na mecze i przypadkowo spotka piłkarza promującego spotkanie czy ogólnie drużynę, to takiej osobie już się może zapalić lampka w głowie - a może wybiorę się na mecz? Kibice chcą spotykać piłkarzy którym na co dzień kibicują i kluby zaczynają o tym wiedzieć i to wykorzystywać.

Oprócz klasycznych akcji w stylu wyjścia na miasto i bezpośrednio zapraszania na spotkanie, czy akcji w stylu pomocy dla szkół czy sierocińców, najlepsze są akcje nieszablonowe. Kilka lat temu, Jagiellonia promowała projekt "Jaga taxi" w którym za kółkiem można było spotkać Tomasza Frankowskiego czy Euzebiusza Smolarka. Niekonwencjonalne, oryginalne i bardzo udane. Ciężko znaleźć informacje ile osób bo namowach piłkarzy wybrało się na stadion, ale akcja sama w sobie była w mieście popularna.

Innym podejściem wykazali się działacze Lecha, którzy promowali spotkania w miejscach Poznania nie związanych z futbolem, jak np. na przystanku tramwajowym czy Termach Maltańskich, a główny trening zorganizowano na rynku - w którym udział mogły wziąć także dzieciaki. A jak taki dzieciak pokopał z piłkarzem to i na stadion będzie chciał pójść - i może tych rodziców na to namówi...

Jeszcze oryginalnie zachęciła do przyjścia na stadion Korona parę lat temu. Wykorzystali motyw z filmu Piła, w którym zadaniem do spełnienia było pojawienie się na stadionie pod utratą jednego z ulubionych piłkarzy tamtego okresu - Macieja Korzyma. Wszystko co niekonwencjonalne na dłużej zostaje w głowach i o to chodzi. No bo jak kibic widzi starania kluby to chętnie to doceni i częściej się wybierze na stadion, a także identyfikował z klubem.

Zaś Pogoń Szczecin w ostatnich miesiącach prowadziła akcję "Wakacje z Portowcami". Piłkarze pojawiali się w różnych okolicznościach i miejscach w mieście, promując markę Pogoń i zapraszając do przyjścia na stadion. Wszystko w celu poprawy frekwencji na meczach. Oprócz otwartego treningu w znanym Szczecińskim parku, piłkarze serwowali na mieście lody czy paszteciki, a na zakończenie wakacji wybrali się nad odrzańskie bulwary, gdzie można było się z graczami czy trenerem napić kawy, zrobić zdjęcie, porozmawiać.

Smartfon celem numer 1?

Co będzie się w następnych latach rozwijało? Myślę, że pewną nie wykorzystaną sferą są smartfony. I nie chodzi mi tu o akcje w stylu sms z zaproszeniem na mecz, ale o szeroko rozumiany marketing mobilny z dostosowaniem wszystkiego czego się da na smartfona. Od zakupu biletu, dostępu do sklepu internetowego, dostępu do video z klubowego tv, wykorzystaniu QR kodów, aż po kartę kibica zainstalowaną w telefonie. Smartfona każdy ma prawie cały czas przy sobie i pominięcie tego urządzenia przy promocji klubu i spotkań - to ogromny błąd. Już teraz niektóre ze wspomnianych elementów są dostępne i oby to się rozwijało dalej.

Z moich osobistych propozycji do marketingu sportowego - to brak mi porządnego wykorzystania "product placement" w lokalnych stacjach telewizyjnych. Czy nie fajnie byłoby obejrzeć raz w tygodniu lokalne informacje z prezenterem w koszulce klubu albo z kubkiem na stole? A na koniec serwisu tylko informacja o meczu i zrobione.

Macie jakieś swoje sugestie co do klubowych akcji których brakuje, albo na jaką formę marketingu klubowego skłonni bylibyście przystać?


Więcej na blogu CentroStrzal.pl

Twitter @centrostrzal

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Wyświetlacze LED zamiast banerów?

Wyświetlacze LED zamiast banerów?


Autor: Jakub Nowak


Wyświetlacz LED to najprostszy i najłatwiejszy w obsłudze rodzaj wyświetlacza zbudowany z diod rozmieszczonych odpowiednio w obudowie.


Najczęściej spotykanymi układami wyświetlaczy są: wyświetlacze segmentowe, w których diody umieszczone są w takich miejscach, że można z nich utworzyć kształty cyfr oraz liter, oraz wyświetlacze matrycowe, w których diody ułożone są w rzędach i kolumnach. Ustawiając odpowiednią rozdzielczość, możemy wyświetlać zarówno litery i cyfry, jak i proste elementy graficzne. Wyświetlacze dostępne są w małych obudowach i połączone zazwyczaj anodami, katodami bądź w jeszcze inny sposób.
Zastosowanie energooszczędnych diod LED, które pobierają nawet dziesięciokrotnie mniej energii niż świetlówki, sprawia, że wyświetlacze LED są bardzo pożądaną formą reklamy. Coraz więcej firm oraz usługodawców rezygnuje z tradycyjnych banerów i billboardów na rzecz wyświetlaczy LED-owych, które są dynamiczne i przyciągają wzrok przechodniów i kierowców. Wyświetlacze z powodzeniem funkcjonują zarówno w dzień, jak i w nocy, bez względu na panujące warunki atmosferyczne. Bez względu na pogodę prezentowane treści będą wyraźne i dotrą do dużego grona odbiorców.

Reklamy LED są budowane z modułów o wymiarach 16x32 cm. Ich producenci mogą zatem przygotować dowolny rozmiar tablicy przez połączenie kolejnych modułów. Wybierając rozmiar, powinniśmy pamiętać, że w tym wypadku „więcej” znaczy „lepiej”. im większy wyświetlacz, tym nasza reklama będzie bardziej widoczna i trafi do większej liczby potencjalnych klientów. Wystarczy podać przykład Google, który zarezerwował reklamy ledowe na największych wyświetlacza na świecie, aby zrozumieć, że taka forma „sprzedaży” treści jest bardzo opłacalna i może efektywnie wspomóc nasze działania marketingowe.
Sposób działania reklamy jest bardzo prosty – wystarczy zainstalować ją na ścianie i podłączyć do prądu. Informacje, które chcemy wyświetlać, przesyłamy za pomocą kabla usb. To, jakie treści wyświetlamy w ramach kampanii reklamowej, ma kolosalne znaczenie. Wszystko zależy jednak od branży i efektu, jaki chcemy uzyskać. W przypadku niektórych przedsiębiorstw wystarczy wyświetlenie nazwy firmy i logo, inne zaś będą wymagały wyświetlenia konkretnego produktu. Możliwości jest wiele i wszystko zależy od naszych preferencji. Co istotne, decyzja co do wyświetlanych treści nie ma charakteru ostatecznego, bowiem w każdej chwili możemy przesłać do wyświetlacza inny projekt. Możliwość szybkiego odświeżenia reklamy to kolejna zaleta wyświetlaczy ledowych, która czyni je lepszymi od tradycyjnych bannerów. Za stosunkowo niewielkie pieniądze możemy otrzymać w pełni mobilną reklamę, która przykuwa uwagę otoczenia i wyróżnia się spośród setek statystycznych banerów. Biorąc pod uwagę niewielkie koszta energii elektrycznej koniecznej do zasilenia energooszczędnych diod, każdy przedsiębiorca może pozwolić sobie na taki wydatek.


LilkaArt

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Śmierć wysokim obcasom, niech żyją baleriny!

Śmierć wysokim obcasom, niech żyją baleriny!


Autor: Anna Tytkowska


Czy czytacie opisy kategorii produktów w sklepach internetowych? Nie? To może jeszcze nie trafiliście na takie naprawdę przydatne i wciągające, jak rozmowa ze sprzedawcą-pasjonatem.


Z takim sprzedawcą, którego pierwsze słowa zdradzają, że jest fascynatem i produktów, które sprzedaje, i sprzedaży. Który jak z rękawa sypie informacjami o wyróżniających cechach wybranych egzemplarzy, o korzyściach z ich nabycia, podpowiada do czego pasują. Ma pod ręką zestaw dopasowanych anegdot czy historii. A przy tym opowiada ze znawstwem, lekkością i humorem.

Powiadacie, że to niemożliwe, że tacy sprzedawcy nie istnieją. A ja myślę, że to tylko kwestia czasu, że oryginalne opowieści o sprzedawanych produktach staną się nieomal codziennością.

Google ożywia sprzedażową narrację

Powrót do sprzedażowych narracji wymusza Google – wyszukiwarka, rankomat (taki mi neologizm urodził od automatycznego rangowania dokonywanego przez nią, przydzielania ważności), e-centrala połączeń handlowych (innych rzecz jasna także) wyświetlająca „najlepsze” dla każdego kontakty i adresy.

Jedni kochają tę wyszukiwarkę, inni jej nienawidzą. Tymczasem jest ona liderem wśród wyszukiwarek i kocha unikatowe treści, i żąda ich coraz to natarczywiej od blogerów, stron WWW i e-sklepów. Do tego żądania Google świetnie pasuje ów stary slogan Francuskiej Legii Cudzoziemskiej „Marche, ou creve”, odnowiony na użytek dzisiejszości i polityki Google w brzmieniu: „Wyróżnij się albo zgiń”. I wbrew pozorom same treści graficzne, czy fotograficzne, a nawet filmowe tu nie wystarczą. Choćby najatrakcyjniejsze, by być wśród wyszukiwanych, wymagają odpowiednich opisów, a często słownych streszczeń czy zapisów.

Chodzi o to by…opowiadać trafnie i ciekawie

E sklepom Google podpowiada więc – mów słowami swoich klientów i wyróżnij się przez dobre opowieści o swoich produktach. Architekci tych sklepów dodają: podziel narrację o nich na przejrzyste segmenty – grupy, kategorie, podkategorie. Obie podpowiedzi stosują liderzy e-sprzedaży. Wystarczy wejść na stronę jednego z nich, by na przykład w grupie obuwie damskie i w kategorii baleriny odnaleźć podkategorie: baleriny klasyczne, baleriny miękkie, baleriny z zapięciem, baleriny Peep Toe, baleriny z cholewką(!), baleriny bez pięty. Pośród innych butów wyrasta tu prawdziwe miasto balerin, podzielone na różne kwartały. Jego wielkość naprawdę może zaskoczyć. A fotograficznej i technicznej prezentacji poszczególnych obiektów, kategorii, podkategorii towarzyszy oryginalny opis.

Co obiecują i mogą obiecać baleriny?

Wśród opisów kategorii baleriny odwiedzonego przeze mnie e-sklepu zdarzają się perełki sprzedażowej narracji. Uprzedza ona możliwe pytania klientów: dlaczego baleriny, z czego, jakie modele, kształty, fasony, kolory, wzory i do czego? Które są must have 2015? Skąd w ogóle baleriny?

Rekomendacje gwiazd klasyki filmowej

Pośród tych narracji o przewodnikowym charakterze tu i ówdzie trafiają się okruchy marketingu kulturowego, to jest argumentowanego przez ikony i teksty kultury. Dowodem tego są dopasowane i wprost odnoszone do balerin cytaty ikon stylu czy popkultury albo nawiązania do gwiazd francuskiego tańca klasycznego, czy takich gwiazd kina i stylu, jak: Audrey Hepburn (do Zabawnej buzi 1957) czy Brigitte Bardot ( do I Bóg stworzył kobietę,1956). Szkoda, że gorącą mambę (nazywaną też niekiedy mambo) w tym kultowym filmie Bardot wykonała, niestety, nie w czerwonych balerinach, z którymi nie rozstawała się ani na planie filmowym, ani w filmie, ale …. na boso. Jaki piękny byłby wywiedziony wprost z filmu slogan: Ognista mamba – tylko w czerwonych balerinach.

Istnieją jeszcze całe pokłady kulturowych rekomendacji, niewykorzystanych dotąd w opisach balerin. Na przykład nieskrywana miłość do nich Sophie Loren i innych gwiazd włoskiego kina lat 50..

Rekomendujące osobliwości

Mamy też swój polski przykład – pierwszy autorski projekt Barbary Hoff poświęcony polskim balerinom. Ze względu na ich „odtenisówkowy rodowód”, siermiężny charakter, czarny kolor i polskie poczucie humoru nazywano je bakeriami-trumniakami – „trumniakami”.

Po latach Hoff wspominała: „Wymyśliłam, by z białych tenisówek wyciąć środkową część z dziurkami i sznurówkami, obszyć czarną tasiemką, potem pomalować je tuszem do rysunków technicznych. No i trumniaki, czyli eleganckie czarne baleriny, były gotowe”.

Promowane przez „Przekrój” w 1957 roku trumniaki czarne i kolorowe, stały się ówczesnym must have, gorącym przedmiotem pożądania polskich podlotków, dziewcząt, artystek. Były znakiem rozpoznawczym polskiej wersji „włoskiej mobalerinody”. Składały się na nią kolorowa spódnica, czarna bluzka z szerokim aż po ramiona dekoltem i płaskie pantofelki.

Rekomendujące aktualności

Już nie historia, ale nasłuchiwanie mediów, wręcz podrzuca myśl by wykorzystać marketingowo majowy bunt gwiazd podczas Festiwalu Filmowego w Cannes. Bunt wobec wykluczenia tych uczestniczek, które przybyły do Cannes w balerinach, zamiast w przepisowych kilkucentymetrowych szpilkach. W geście protestu głos zabrała wtedy między innymi aktorka Emily Blunt, która zdecydowanie oznajmiła, że… każda kobieta powinna nosić baleriny. Głos aktorki – odtwórczyni roli Emily Charlton z głośnej ekranizacji książki Lauren Weisberger Diabeł ubiera się u Prady – rekomendujący baleriny to naprawdę coś.

To co w balerinach najważniejsze

Wszystkie te przykłady same z siebie, bez konieczności specjalnego podkreślania, choć wydaje się to jak najbardziej wskazane i naturalne – jako przesłanie opowieści rozpisanej na przykłady, podkreślają ponadczasowość, lekkość, zwiewność, gibkość, zgrabność, wdzięczność, niepretensjonalność, naturalny sex appeal albo ekstrawagancją (baleriny z cholewką) balerin. Czyż wszystko to nie stanowi ich unikalnej sprzedażowej wartości (USP)?

Dla Audrey Hepburn baleriny, podobnie jak dla Coco Chanel, okazały się świetnym sposobem na zatuszowanie niedociągnięć natury – pozbycie się kompleksów. Wyobraźnia podpowiada, że w narracje sprzedażowe można by wpleść szereg porad wywiedzionych z ich doświadczeń. Wystarczy przypomnieć, że dla Hepburn baleriny okazały się sposobem na obniżenie wzrostu, a dla Chanel remedium na optyczne zmniejszenie długości stóp.

Zamiast zakończenia

Okazuje się, że opis kategorii czy podkategorii produktów wcale nie musi razić ani wtórnością, ani abstrakcyjnością, ani naszpikowaniem słowami czy frazami kluczowymi, mówiąc ogólnie – nudą. Jak marnie, blado, pożal się Boże (niepotrzebne należy skreślić) w porównaniu z naprawdę autorskimi opisami, z okruchami marketingu kulturowego i porad, brzmią takie na przykład zdania marketingowej zachęty (skądinąd autentyczne): „Wygodne i stylowe mokasyny oraz baleriny to często wybierany rodzaj obuwia przed kobiety w cieplejsze dni” albo „Baleriny to krzyk mody! Kolorowe, klasyczne i sznurowane. Dla każdego coś miłego!” Myślę, że niektóre z presji Google mogą jednak prowadzić do całkiem fajnych efektów.

Na koniec, nie sposób jeszcze nie zaznaczyć, że w przypadku interesującej, zindywidualizowanej i użytecznej narracji nawet slogany i wezwania do akcji brzmią naturalnie. Niektóre z nich, jak na przykład ten slogan odnaleziony w e-sklepie jednego z liderów e-sprzedaży: „Baleriny – prosty sposób na francuski szyk” wydaje się jak najbardziej logiczny i autentyczny. Absolutna odpowiedniość sloganu do produktu. To mi się podoba? A Wam?


Anna Tytkowska, www.info-office.pl

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Czym jest i co może content marketing?

Czym jest i co może content marketing?


Autor: Anna Tytkowska


Content marketing jest gorącym tematem e-marketingu. W świecie polskiego marketingu w sposób statystycznie zauważalny zagościł w 2013 roku. Czy słusznie?


Content marketing czasami bywa też nazywany kontent marketingiem albo po prostu marketingiem treści. Niekiedy bywa również utożsamiany z inbound marketingem. Ten ostatni zakłada, że klient sam zainteresuje się ofertą, jeśli tylko dotrą do niego interesujące i oryginalne treści wydane przez oferenta. Chodzi, rzecz jasna, o treści w szerokim tego słowa znaczeniu: pisane, mówione, graficzne, fotograficzne, filmowe.

O istocie content marketingu

Narzędziem content marketingu są więc treści adresowane do starannie dobranej grupy aktualnych i potencjalnych klientów, skupione na jej potrzebach. Przy czym treści te niekoniecznie muszą bezpośrednio łączyć się z oferowanymi produktami czy usługami. W marketingu treści często bowiem treści wydawane przez oferenta produktów czy usług łączą się z jego produktami i usługami tylko pośrednio – przez kontekst, temat, problem. Są przeciwieństwem bezpośredniości czy nachalności reklamy.

Świetnym historycznym przykładem pośredniości content marketingu jest licząca zaledwie 19 stron broszura Jogging (z 1996 roku), opublikowana przez firmę „Nike”, a autoryzowana przez jej założyciela – Billa Bowermana i doświadczonego kardiologa. Broszura była pomyślana jako forma promocji biegania i sportu jako środków do osiągnięcia sprawności fizycznej. W broszurze ani raz nie nawiązano do butów firmy „Nike”. Innego przykładu dostarcza globalna gastronomiczna firma „Chipotle” (w jej ofercie znjdują się miedzy innymi burritos, tacos) wydawca serialu komediowego „Farmed and Dangerouse”, zwracającego uwagę na temat zdrowej żywności.

Content marketing nie tyle więc skupia uwagę na produkcie czy usłudze, ale mówi o ludziach, rzeczach, miejscach, historiach, wartościach mniej lub bardziej bezpośrednio związanych z tym produktem lub usługą. Nie tyle sprzedaje bezpośrednio, ile informuje, instruuje, inspiruje – rozpowszechnia pomysły i zmienia zachowania, bawi (zwłaszcza przez treści video), angażuje (na przykład przez gry czy konkursy). W efekcie stwarza zakupowe potrzeby i prowadzi do nich .

Wydając i rozpowszechniając treści wydawca-oferent kieruje uwagę na siebie. Jego treści budują rozpoznawalność marki, jej zasięg i dobre oraz trwałe relacje z różnymi grupami otoczenia, w tym z jej dzisiejszymi i jutrzejszymi klientami. Mówiąc językiem Facebooka, content marketing zmierza do zbudowania fanowskiej publiczności, to jest wiernej i zaangażowanej. Specjaliści, którzy używają content marketingu na polskim gruncie przekonują, że dobre treści powinny być dopasowywane do ścieżki zakupowej klienta, czyli powinny być ściśle związane z jego stopniem zainteresowania zakupem. Warto nadmienić, że promotorem dynamicznej komunikacji marketingowej jest między innymi Coca-Cola.

Główne funkcje content marketingu

Content marketing pełni więc funkcje prosprzedażowe, sprzedażowe i posprzedażowe, a także zbliżone do public relations. A dodatkowo – przez publikacje dostępne na własnej stronie WWW czy firmowym blogu, przez dynamiczny przyrost treści z trafnymi słowami i frazami kluczowymi poprawia naturalną widoczność w wyszukiwarce Google.


Anna Tytkowska, www.info-office.pl

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Lista mailingowa – 6 najważniejszych powodów, dla których jest niezbędna

Lista mailingowa – 6 najważniejszych powodów, dla których jest niezbędna


Autor: Ewelina Friese


Kiedy zaczynałam interesować się marketingiem internetowym, z każdej strony słyszałam, jak ważna jest lista mailingowa. Z tym, że słyszeć to jedno, a wiedzieć po co, to już całkiem co innego. No właśnie, a ja nie wiedziałam po co mam ją tworzyć i do czego ma mi służyć.


Tak było kilka lat temu, dziś nie wyobrażam sobie już prowadzenia jakiegokolwiek biznesu, bez jej zastosowania.

Jeżeli jesteś osobą, która jeszcze nie posiada swojej bazy mailingowej, koniecznie przeczytaj ten artykuł a zawarte w nim porady, zacznij wykorzystywać w swoim biznesie.

Czym jest lista mailingowa?

Najprościej mówiąc, lista mailingowa to zbiór kontaktów.

Zapewne nie raz słyszałeś, że lista mailingowa to złoto internetu. Przyznam się Tobie, że ja nie do końca się z tym zgadzam. Otóż, moim zdaniem, sukces nie tkwi w samej liście mailingowej, ale w ludziach, którzy tę listę tworzą. Być może uznasz, że czepiam się szczegółów, chcę jednak abyś zrozumiał dokładnie, jaka jest różnica. A diabeł tkwi w szczegółach, jak zwykle… :) Abyś to dobrze zrozumiał, zacznę od tego, co daje nam lista mailingowa.

Korzyści z posiadania listy mailingowej

Jeżeli w jakikolwiek sposób wykorzystujesz internet w swoim biznesie, a nie masz listy mailingowej, każdego dnia tracisz klientów i pieniądze, jakie mogliby zostawić u Ciebie! Nie wierzysz? Pozwól, że wyjaśnię Ci to na przykładzie sklepu internetowego.

Przyjmijmy, że prowadzisz sklep internetowy. Aby trafiali do niego ludzie, musisz go reklamować. Każdego dnia kosztuje Cię to niemałe pieniądze. Zdajesz sobie jednak sprawę, że 99 osób na 100, które wejdzie do Twojego sklepu, niczego nie kupi. Dzieje się tak dlatego, że np. akurat na pierwszej stronie nie znaleźli sukienki dla siebie, może w tym miesiącu nie mogli sobie pozwolić na droższy produkt, który Ty promowałeś, a może w dniu dzisiejszym tylko się rozglądają, aby za tydzień-dwa coś faktycznie kupić. Jeżeli w momencie ich pierwszego wejścia na Twoją stronę nie zebrałeś do nich kontaktu, przegrałeś! Dla Ciebie to strata klienta, który kosztował Cię określoną liczbę pieniędzy, ale który nie zostawił w zamian ani złotówki. A co najgorsze, pewnie nigdy już jej nie zostawi.

Wyobraź sobie teraz sytuację, że na stronie Twojego sklepu, każda osoba, która wejdzie po raz pierwszy, zostawi do siebie kontakt, chociażby mailowy. Co dzięki temu zyskasz?

  1. Możliwość przedstawienia oferty ponownie, bez ponoszenia po raz drugi kosztów reklamy!

Spójrz na poniższy schemat

lista mailingowa

Wiesz już, że dzięki liście mailingowej, możesz ponownie wysłać ofertę do tej samej osoby, wielokrotnie i bez dodatkowych kosztów. Jakie inne korzyści daje posiadanie listy?

  1. Oszczędzasz na kosztach reklamy. 99% osób, które wejdą po raz pierwszy na Twoją stronę internetową, niczego nie kupi. Nie łódź się również, że wróci sama z siebie. To oczywiste, że jeśli chcesz o sobie przypomnieć po raz drugi, trzeci, czwarty, reklamujesz się za każdym razem. Jeżeli jednak każda z tych osób, która weszła po raz pierwszy zostawi na Twojej stronie maila do siebie, możesz wysyłać przypomnienia z ofertą za każdym razem, kiedy masz to ochotę.

  2. Każdą nową promocję czy kolekcję możesz wysyłać do tych samych, zainteresowanych osób. Jeżeli komuś spodobała się Twoja kolekcja jesienna, istnieje bardzo duża szansa, że przypadnie mu do gustu ta najnowsza, zimowa. Posiadając dane kontaktowe tej osoby, wysyłasz jej najnowsze oferty za każdym razem, kiedy tylko się pojawią.

  3. Przywiązujesz do siebie klientów. Uwierz mi, łatwiej i taniej jest sprzedać coś drugi, trzeci i czwarty raz osobie, która już jest Twoim klientem, niż znaleźć nowego. Dzięki posiadaniu listy mailingowej, możesz wysyłać swoje oferty wielokrotnie. Istnieje bardzo duża szansa na to, że jeśli klient otrzyma sekwencję maili z ofertą, w końcu skusi się na zakup. A jeśli zrobi to chociaż raz, jest duże prawdopodobieństwo, że zrobi to kolejny. Jeśli będzie zadowolony z Twoich produktów, zapewne nie będzie chciał szukać innego sklepu.

  4. Kreujesz się na eksperta. Jeśli sprzedajesz produkty informacyjne, możesz wysyłać osobom ze swojej listy mailingowej darmowe porady, które będą pomagały rozwiązywać ich problemy. Dzięki temu, Ty w oczach innych staniesz się ekspertem. Dobrym pomysłem jest stworzenie poradnika, czy ebooka. To również podnosi Twój prestiż. Jeżeli poinformujesz swoich czytelników o nowym poradniku, który właśnie dla nich stworzyłeś, dodatkowo zyskasz w ich oczach.

  5. Zarabiasz na ofertach typu upsell i downsell, nie wydając przy tym żadnych dodatkowych pieniędzy na reklamę.

Od czego zacząć budowanie listy mailingowej?

Jeżeli jeszcze nie posiadasz żadnej listy mailingowej, nie jesteś ekspertem ani znaną osobą, najłatwiej będzie Ci zacząć, stosując „przynętę”. W praktyce oznacza to tyle, że możesz rozdawać ludziom coś za darmo. Nie musi być to produkt fizyczny, ale może. Ważne, aby przynęta była wartościowa dla osób, które chcesz mieć na swojej liście. Jeżeli po przeczytaniu tych słów wpadłeś w panikę myśląc, że przecież nie masz żadnej przynęty, którą możesz zaoferować, chcę Cię uspokoić. Każdy z nas posiada wiedzę z jakiejś dziedziny, którą może oferować w formie raportu, ebooka, czy nagrania wideo.

Jeżeli posiadasz firmę ubezpieczeniową, takim wabikiem dla Twoich potencjalnych klientów może być raport wyjaśniający, jakie są formy ubezpieczeń, na co zwracać uwagę podczas ich wyboru, jak wybrać ofertę dostosowaną do swoich potrzeb.

Jeśli szukasz partnerów do biznesu typu mlm, możesz stworzyć raport na temat tej formy współpracy: jej zalet, możliwości, planu marketingowego.

Jeżeli pracujesz w danej branży, bądź masz jakiekolwiek doświadczenie, sporządzenie takiej kilku lub kilkunasto stronnicowej broszury, nie powinno Ci zająć więcej, niż 2 godziny.

Innym przykładem wabików, które możesz wykorzystywać, aby budować listę mailingową, jest rozdawanie darmowych próbek produktu.

Jeżeli jesteś coachem lub konsultantem, możesz zaproponować np. 15 minutowe darmowe konsultacje. Aby się na nie zapisać, taka osoba musi podać adres email, imię, może nawet numer telefonu. Ten rodzaj wabika ma swoje dodatkowe korzyści. Jeżeli Twoje porady okażą się łatwe i szybkie do zastosowania, subskrybent widząc efekty, zapewne sam zgłosi się do Ciebie w celu wykupienia kolejnych konsultacji czy treningów.

Ja swoją pierwszą listę mailingową wybudowałam kilka lat temu. Jedna z moich stron internetowych, jest skierowana do kobiet i zawiera porady dotyczące pielęgnacji, makijażu oraz kosmetyków naturalnych, które można wykonać samemu w domu. Na stronie, w widocznym miejscu umieściłam informację, że każda osoba, która wyśle mi na maila swoje zdjęcie, otrzyma bezpłatną poradę polegającą na indywidualnym doborze makijażu oraz fryzury. W ten prosty sposób, w bardzo krótkim czasie zebrałam sporą listę, do której cały czas wysyłam mailing z darmowymi poradami, ale również zarabiam na tej liście, sprzedając jej konkretne produkty.

Jak widzisz, sposobów na zebranie swojej pierwszej listy jest wiele i tak naprawdę zależy to tylko od Ciebie i Twoich chęci.

Narzędzia służące do zbierania listy mailingowej

Skoro jesteśmy w temacie budowania listy, muszę Ci powiedzieć o jeszcze jednej rzeczy: narzędziach, które służą do zbierania maili.

Zazwyczaj takimi narzędziami są strony typu squeeze page oraz autorespondery. Więcej na ich temat przeczytasz w innych moich artykułach, tutaj chciałam tylko zaznaczyć co to są za narzędzia i do czego konkretnie służą.

  • Strony typu Squeeze page

    Inne nazwy stron typu squeeze page (SP), z którymi możesz się spotkać, to strony lądowania (SL), wyciskacze lub strony zapisu. Mają one tak naprawdę tylko jedno główne zadanie – pozyskać dane kontaktowe odwiedzających. Bardzo często są to osobne strony, których jedyną zawartością jest opis produktu, który oferujesz, obrazek oraz formularz zapisu. Obowiązuje tutaj zasada, że mniej znaczy lepiej – czym mniej elementów, które mogą rozpraszać uwagę czytelnika, tym większa szansa konwersji.

  • Autorespondery

    Są to zautomatyzowane narzędzia, które wysyłają mailing do wszystkich osób z listy, za Ciebie. Nie musisz dzięki temu spędzać wielu godzin dziennie przed komputerem, aby wysyłać maile do każdego z osobna. Ten system zrobi to szybko i skutecznie, bez Twojego udziału.

Pewnie zastanawiasz się teraz jak to działa w praktyce? Koniecznie przeczytaj artykuł „Jak ustawić system na autopilocie? – 7 kroków”, w którym wyjaśniam działanie całego systemu oraz poszczególnych narzędzi.

Czy to jest legalne?

Zbieranie listy mailingowej oraz wysyłanie wiadomości, jest jak najbardziej legalne. Przecież osoby, które podały swój adres email, zrobiły to dobrowolnie. Dopiero wtedy mogły trafić na Twoją listę adresową. Jednak, aby wszystko było do końca zgodne z wymogami prawnymi, powinieneś przestrzegać kilku ważnych zasad.

  1. Podczas zapisu na listę, subskrybent powinien być poinformowany o polityce prywatności, na którą wyraża zgodę w momencie zapisu.

  2. Kolejną rzeczą, na którą powinieneś zwrócić uwagę, jest możliwość wypisania się z Twojej listy w dowolnej chwili. Dlatego też w wiadomości mailowej powinien znajdować się link, który powoduje wypisanie z listy mailingowej. Po kliknięciu w niego wszystkie dane subskrybenta zostaną usunięte i już więcej nie dostanie on od Ciebie wiadomości z tej listy mailingowej. Taki link zazwyczaj znajduje się na samym dole wiadomości.

  3. Warto zastosować strategię Double Opt-in. Oznacza to, że subskrybent musi podwójnie potwierdzić zapis za Twoją listę. Po raz pierwszy robi to podając adres mailowy i zgadzając się polityką prywatności, drugi raz po otrzymaniu maila, z potwierdzeniem subskrypcji. Wystarczy wtedy, aby kliknął w link aktywacyjny.

    Co prawda zastosowanie strategii Double Opt-in, znacznie zmniejszy zapis na listę, jednak masz pewność, że działasz zgodnie z prawem. Co równie ważne, wartość takiej listy jest dużo większa, gdyż zapiszą się osoby, które naprawdę są zainteresowane danym tematem.

  4. Zarejestruj swoją bazę w GIODO (Generalnym Inspektoracie Ochrony Danych Osobowych). Sprawuje on pieczę nad przestrzeganiem ustawy o ochronie danych osobowych. Dane osobowe zgodnie z ustawą stanowią m.in. adres email, IP komputera, z którego się łączysz, czy nr telefonu. Jako, że zdaniem GIODO adres mailowy prezentuje dane osobowe, zatem zgodnie z ustawą bazę mailingową należy zarejestrować w GIODO. Na szczęście nie jest to jakoś bardzo skomplikowane. Należy wypełnić wniosek, dołączyć dwa załączniki i wysłać.

Na początku tego artykułu napisałam, że złoto internetu to nie lista mailingowa, lecz ludzie, którzy się na niej znajdują. Myślę, że po przeczytaniu artykułu wiesz już, dlaczego tak sądzę. Przede wszystkim, samo posiadanie kontaktów jeszcze nic Tobie nie daje. Tak naprawdę, lista mailingowa ma sens wtedy, gdy budujesz relacje z ludźmi, którzy się na niej znajdują. Tylko wtedy możesz mieć pewność, że lista mailingowa „odpali” i zacznie przynosić Tobie zyski.


Abyś dobrze to wszystko zrozumiał i zastosował u siebie, stworzyłam bezpłatny raport, z którego dowiesz się, w jaki sposób tworzyć listy mailingowe przy wykorzystaniu stron przechwytujących.

Autor: Ewelina Friese. Więcej artykułów znajdziesz na www.ewelinafriese.pl

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Czym jest wielokrotny autoresponder?

Czym jest wielokrotny autoresponder?


Autor: Ewelina Friese


Jednym z podstawowych narzędzi w e-biznesie jest wielokrotny autoresponder. Nie tylko pozwala zaprezentować produkt czy usługę, pozyskać nowych klientów, ale również pomaga w zdobyciu pozycji eksperta.


Czym jest wielokrotny autoresponder?

Wielokrotny autoresponder (nazywany również inteligentnym autoresponderem), jest rozbudowaną wersją zwykłego autorespondera. Wyjaśnijmy więc sobie najpierw, czym jest autoresponder.

Autoresponder jest narzędziem, które umożliwia wysłanie automatycznej wiadomości e-mail do osoby, która do nas napisała.

Jeżeli prowadzisz własny biznes a chcesz pojechać na wakacje, jesteś pracownikiem, którego nikt nie zastępuje podczas nieobecności, możesz ustawić wiadomość, która będzie wysyłana automatycznie do każdej osoby, która do Ciebie napisze. Najlepszym przykładem jest tutaj moja własna sytuacja. Posiadam kredyt hipoteczny i od czasu do czasu kontaktuję się z Panią, która obsługuje mój kredyt. Kiedy przebywa na urlopie, a ja akurat napiszę do niej w jakiejś sprawie, otrzymuję następującą wiadomość „Dnia 02. 05.2014 r. oraz 05.05.2014 r przebywam na urlopie. W pilnych sprawach proszę o kontakt z Panią …. pod numerem telefony …”. Oczywiście, ta wiadomość jest ustawiona wcześniej i system sam mi ją wysyła, w odpowiedzi na mojego maila.

Taką wiadomość możesz ustawić np. na zwykłej poczcie Gmail. Jeżeli nie wiesz jak to zrobić, koniecznie zobacz wideo i zacznij korzystać z tej możliwości.

Jeżeli spodobała Ci się ta funkcja, to zapewne będziesz zachwycony tym, co potrafi wielokrotny autoresponder. Jest to zdecydowanie bardziej zaawansowane narzędzie, które pełni kilka funkcji (umożliwia stały kontakt z subskrybentami, pozwala za darmo reklamować produkty, które sprzedajemy, automatyzuje biznes) . Główną zaletą jednak jest fakt, że możemy ustawić kolejkę maili na bardzo długi czas, a nie tylko jednorazową wiadomość.

Podstawowe zadania, które spełnia wielokrotny autoresponder
1. Buduje listę mailingową

Wielokrotny autoresponder sam w sobie nie buduje listy mailingowej w taki sposób jak robią to strony typu squeeze page, ale zezwala na gromadzenie maili subskrybentów. Dzięki niemu możesz przechowywać adresy mailowe osób, które do Ciebie napisały a następnie, wysyłać do nich wiadomości. Bez wielokrotnego autorespondera strony przechwytujące po prostu nie miałyby sensu.

2. Umożliwia stały kontakt

Dzięki temu narzędziu, możemy utrzymywać stały kontakt z naszymi klientami. Wysyłając co jakiś czas maila do subskrybentów, przypominamy o sobie, naszej stronie internetowej, produkcie. Dzięki temu mamy pewność, że odbiorcy nie zapomną o nas, częściej będą również zaglądać do naszego sklepu. Wielokrotny autoresponder buduje stałe relacje pomiędzy nami a subskrybentami.

3. Automatycznie wysyła mailing

Tak jak pisałam wyżej, wielokrotny autoresponder nie tylko wysyła ustawioną wcześniej wiadomość o naszej nieobecności w pracy, ale pozwala na systematyczne wysyłanie mailingu, bez naszego udziału. Jak to dokładnie działa?

Wyobraź sobie, że prowadzisz firmę, która zajmuje się sprzedażą kursów z marketingu. Możesz stworzyć taki kurs online i podzielić go na kilka lekcji. Każdą z nich umieszczasz w osobnym mailu i wstawiasz do wielokrotnego autorespondera. Możesz ustawić sobie opcję, że każda osoba, która zapisze się na Twój kurs, codziennie otrzyma jedną lekcję. Możesz również zaznaczyć, że lekcje mają być wysyłane np. raz w tygodniu, bądź raz w miesiącu. Dzięki wielokrotnemu autoresponderowi nie musisz wysyłać każdej wiadomości osobiście, ponieważ system zrobi to za Ciebie. Co bardzo ważne, wielokrotny autoresponder pozwala na stworzenie kolejki maili na bardzo długi okres, nawet na rok. Dzięki zastosowaniu tego narzędzia, możesz zajmować się innymi pilnymi sprawami, a system sam „będzie pamiętał”, kiedy, do kogo i co ma wysłać.

4. Przygotowuje raporty, analizuje statystyki dotyczące listy mailingowej

Większość wielokrotnych autoresponderów ma wbudowane statystyki. Dzięki nim możesz zobaczyć, ile osób otrzymało danego dnia maila od Ciebie, ile z tych osób otworzyło Twoją wiadomość, ile zareagowało. Dzięki raportom zdobędziesz informacje, które maile cieszyły się największą popularnością, a których prawie nikt nie przeczytał. Taka wiedza pozwoli Tobie na analizę biznesu oraz poprawienie oferty, mailingu, produktu. W konsekwencji daje Tobie to ogromną przewagę nad konkurencją.

5. Pozwala edukować czytelników

Jeżeli zajmujesz się sprzedażą, a Twój produkt nie cieszy się zbyt duża popularnością, bądź po prostu chcesz zwiększyć zyski, warto posłużyć się wielokrotnym autoresponderem. Możesz np. napisać poradnik dotyczący Twojego produktu i rozesłać go do swoich subskrybentów. Świetnym posunięciem będzie również wysyłanie dokładnego opisu każdego nowego produktu, który Twoja firma oferuje. Jeżeli klient pozna dokładnie produkt, będzie wiedział do czego służy i jak z niego korzystać, częściej zdecyduje się na jego zakup.

6. Umożliwia darmową reklamę

Dzięki wykorzystaniu wielokrotnego autorespondera, możesz wysyłać wiadomości do swoich subskrybentów za każdym razem, gdy pojawia się nowy produkt lub usługa, którą oferujesz. Dzięki temu, nie ponosisz kosztów reklamy zamieszczanej zazwyczaj na Adwords lub Facebooku. Dodatkowo, możesz ustawić kolejkę maili sprzedażowych na miesiąc. Pamiętaj, że większość osób, która po raz pierwszy zetknie się z Twoją ofertą, nie zostanie Twoim klientem. Jednak znaczną część z nich można pozyskać w przeciągu roku, dzięki systematycznym kontaktom. W tym wypadku wielokrotny autoresponder oszczędza nie tylko Twoje pieniądze, ale również czas.

7. Pozwala budować wizerunek eksperta

Systematyczne wysyłanie wartościowej treści do subskrybentów, automatycznie stawia nas w roli osoby, która zna się w danym temacie. Jeżeli dzielisz się z subskrybentami cennymi uwagami, podsyłasz linki do nowych rozwiązań, podsyłasz kursy, dzięki którym podnoszą swoją wiedzę w danym temacie, w pewnym momencie w ich oczach będziesz jawił się w roli eksperta. To z kolei przełoży się po pewnym czasie na Twoje zarobki.

8. Automatyzuje biznes

Najważniejszą zaletą wielokrotnych autoresponderów jest fakt, że wystarczy, iż raz ustawisz całą kolejkę maili, a system sam będzie je rozsyłał w kolejności jaką ustalisz, w wyznaczonym przez Ciebie odstępie czasu, do właściwych osób. Narzędzie pracuje 24 h/dobę bez względu na to, czy spędzasz akurat czas przy komputerze, czy odpoczywasz na drugim końcu świata.

Na polskim rynku działa kilka wielokrotnych autoresponderów. Jedne są całkowicie darmowe (FreeBot), inne płatne (ImpeBot, GetResponse), a jeszcze inne umożliwiają dodatkowo zarabianie, dzięki programom partnerskim (GVO, AIOP). Jeżeli chcesz dowiedzieć się o nich nieco więcej, koniecznie przeczytaj artykuł „Który autoresponder wybrać?”.

Jak widzisz, jest to rozwiązanie absolutnie niezbędne dla każdej osoby, która działa w internecie. Jeżeli ty również działasz lub dopiero chcesz spróbować swoich sił w e-biznesie, wielokrotny autoresponder jest narzędziem nie tylko bardzo pożytecznym, ale wręcz koniecznym.


Abyś dobrze to wszystko zrozumiał i zastosował u siebie, stworzyłam bezpłatny raport, z którego dowiesz się, w jaki sposób tworzyć listy mailingowe przy wykorzystaniu stron przechwytujących.

Autor: Ewelina Friese. Więcej artykułów znajdziesz na www.ewelinafriese.pl

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Skuteczna reklama mobilna - to możliwe

Skuteczna reklama mobilna - to możliwe


Autor: Marcelina Walijska


Rynek jest obecnie zalewany przez coraz to nowsze urządzenia mobilne - smartfony, tablety, smartwatche, iPady. Reklamodawcy rozszerzają więc swoje usługi oraz dopasowują przekaz reklamowy do pojawiającego się sprzętu.


Reklama mobilna różni się jednak od desktopowej i dlatego przy jej tworzeniu warto kierować się nieco innymi wyznacznikami.

Dostosowanie do urządzeń mobilnych

Reklama na urządzeniach mobilnych powinna być dobrze dopasowana do wielkości strony - działa tu ta sama zasada, co w przypadku witryn internetowych. Jeśli użytkownik, przeglądając sieć na smartfonie, trafi na stronę, którą trzeba powiększać lub przesuwać, aby cokolwiek odczytać, szybko się zniechęci. Niedostosowana reklama ma jeszcze jedną wadę - zasłania witrynę, co prowadzi do niechcianych kliknięć.

Także duża ilość reklam na jednej stronie mobilnej może zirytować przeglądającego. Lepiej więc postawić na mniejszą ich liczbę, a będą bardziej skuteczne.

Dopasowanie do rodzaju aktywności

O pozytywny odbiór reklamy najłatwiej, gdy użytkownik przegląda strony “od niechcenia”, w ramach czasu wolnego. Wtedy mamy największą szansę, że nasz spot zostanie zauważony i kliknięty. Odwrotna sytuacja to poszukiwanie w internecie konkretnych informacji, np. w pracy. Wtedy wyskakująca reklama jedynie irytuje i powoduje, że odbiorca jak najszybciej opuszcza stronę.

Jaka pora dnia jest najlepsza do wyświetlania reklam w internecie? Według badań są to: godziny poranne - 8:00 - 9:00, popołudniowe - 17:00 - 19:00, oraz wieczorne - 21:00.

Odpowiednie targetowanie

Niestety, “ciasteczka”, czyli cookies, dopasowujące użytkownikom reklamy według odwiedzanych stron, nie działają na urządzeniach mobilnych tak dobrze, jak na desktopowych. Warto jednak dołożyć wszelkich starań, aby poznać swoich odbiorców, ich zainteresowania i preferencje, a będziemy mogli idealnie dopasować do nich nasz przekaz reklamowy.

Rozpowszechniający się trend mobilny nie na darmo bywa nazywany przyszłością reklamy. Przenośnych urządzeń łączących się z internetem przybywa, więc dobrze “zrobiona” reklama mobilna może przyczynić się do znacznego rozbudowania sieci naszych klientów.


Polecamy przejrzeć również ofertę reklamy na pojazdach

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

poniedziałek, 19 września 2016

5 elementów, które musi zawierać oferta jednorazowa OTO

5 elementów, które musi zawierać oferta jednorazowa OTO


Autor: Ewelina Friese


Jednorazowa oferta OTO jest Tobie po prostu niezbędna. Jeśli jej nie posiadasz, to każdego dnia tracisz po prostu sporo pieniędzy. Tylko ten jeden element wprowadzony do biznesu, może podnieść zyski firmy o kilkadziesiąt procent!


Czym jest jednorazowa oferta? Dlaczego jest niezbędna w biznesie i jakie elementy powinna zabierać?

Jednorazowa oferta (z ang. One Time Offer) to jedna z najskuteczniejszych metod sprzedażowych. Polega ona na tym, że proponujemy leadowi, który zapisał się na naszą listę mailingową produkt jednorazowo w atrakcyjnej cenie. Inny sposób na wykorzystanie tej metody to zaproponowanie naszemu klientowi, który zakupił u nas produkt tańszy - dodatkowy, droższy produkt w ofercie jednorazowej.

Metoda ta jest niezwykle skuteczna, ponieważ wykorzystuje kilka bardzo ważnych elementów sprzedażowych: ograniczenie w czasie, ograniczenie ilości, olbrzymi rabat oraz niepowtarzalność oferty. Przede wszystkim jednak jednorazowa oferta bazuje na emocjach klienta - głównym czynniku decydującym o zakupie. Jeżeli klient wie, że musi podjąć decyzję teraz, aby skorzystać z promocji, jednocześnie zna wartość produktu - będzie czuł potrzebę, aby dokonać zakupu. Tak naprawdę lęk przed możliwością utraty czegoś bardziej motywuje do zakupu, niż dodatkowe bonusy w ofercie.

Ofertę jednorazową najlepiej umieścić na stronie z podziękowaniem za zapis na listę lub zakup produktu. Dzięki temu, że wykorzystuje ona element zaskoczenia, ponieważ klient nie spodziewa się w tym miejscu oferty sprzedażowej, odnosi tak dużą skuteczność.

Przy tworzeniu strony z jednorazową ofertą warto zastosować skrypt oparty na ciasteczkach. Dzięki temu osoba, która odświeży lub wyłączy stronę, utraci możliwość ponownego otrzymania tej oferty.

5 elementów, które musi zawierać jednorazowa oferta:

1. Nagłówek. Na samej górze strony umieść zdanie, że dziękujesz za zakup produktu lub zapis na listę. Poinformuj w nim, że zamawiany produkt właśnie został wysłany. Zachęć klienta do odsłuchania kilkuminutowego nagrania, które dla niego przygotowałeś. Pominięcie tego elementu spowoduje, że ludzie będą zamykali stronę.

2. Wideo. W ofercie jednorazowej bardzo istotną rolę odgrywa wideo. Nagranie powinno być krótkie, kilkuminutowe. Wyjaśnij w nim kim jesteś, co oferujesz i co to da klientowi. Na samym końcu umieść wezwanie do akcji, czyli poinformuj słuchacza co musi zrobić, aby zdobyć Twój produkt. Materiał wideo powinien mieć funkcję autopley, co oznacza, że powinien od razu się włączać. Taką funkcję znajdziesz w serwisie YouTube.
Uwaga! Testowałam strony OTO bez wideo - miały dużo mniejszą skuteczność, niż strony zawierające nagranie. Dlatego też nie pomijaj tego elementu podczas tworzenie stron z jednorazową ofertą.

3. Promocyjna cena. Cały sekret stron z jednorazową ofertą polega na tym, że oferują one produkty w cenie obniżonej o kilkadziesiąt procent. To musi być oferta z serii tych nie do odrzucenia. W połączeniu z kolejnym elementem, powinna stanowić wyjątkową okazję.

4. Ograniczenie w czasie/ilości. Piorunujący efekt można uzyskać, dodając do oferty ograniczenia w czasie lub ilości. Wstawienie zegara, która będzie odliczał czas promocji niesamowicie działa na podświadomość, emocje, a więc sprzymierzeńców każdego sprzedawcy.

5. Bonusy. Warto oferować dodatkowe bonusy, których nie dodajesz w ofercie standardowej. Najlepiej umieścić 2-5 bonusów. Jeśli nie masz takiej możliwości, umieść chociaż jeden. Bardzo często klienci kupują produkt właśnie ze względu na bonus, dołączany do produktu głównego.

Zastosowanie powyższych elementów na stronach z jednorazową ofertą, pomoże Tobie zwiększyć sprzedaż kilkukrotnie. Nie odkładaj zatem decyzji o tworzeniu tego typu ofert na później.


Abyś dobrze to wszystko zrozumiał i zastosował u siebie, stworzyłam bezpłatny raport, z którego dowiesz się, w jaki sposób tworzyć listy mailingowe przy wykorzystaniu stron przechwytujących.

Autor: Ewelina Friese. Więcej artykułów znajdziesz na www.ewelinafriese.pl

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Jak zwiększyć sprzedaż? – 7 technik sprzedaży

Jak zwiększyć sprzedaż? – 7 technik sprzedaży


Autor: Ewelina Friese


Większość właścicieli biznesów zadaje sobie każdego dnia pytania „Jak zwiększyć sprzedaż? W jaki sposób przyciągnąć więcej klientów? Jak podwoić zyski?”. Jeżeli prowadzisz biznes, zapewne choć raz zdarzyły się Tobie podobne myślI.


Większość właścicieli biznesów zadaje sobie każdego dnia pytania „Jak zwiększyć sprzedaż? W jaki sposób przyciągnąć więcej klientów? Jak podwoić zyski?”. Jeżeli prowadzisz biznes, zapewne choć raz zdarzyły się Tobie podobne myśli.

Tak naprawdę zaledwie garstka przedsiębiorców odnosi spektakularne sukcesy. Różnica pomiędzy tymi, którym „udało się” a całą resztą polega na tym, że Ci pierwsi bardzo dokładnie poznali mechanizmy odpowiedzialne za sprzedaż. Po drugie wdrożyli gotowe rozwiązania do swojego biznesu.

Poniżej znajdziesz kilka gotowych rozwiązań, dzięki którym Twoja sprzedaż poszybuje w górę, a zyski zdecydowanie wzrosną. Pod warunkiem, że tą wiedzę wykorzystasz…

Jak zwiększyć sprzedaż?

1. Wprowadź do oferty upsell. Czym jest upselling? Up-sell pochodzi z języka angielskiego. Up – oznacza w górę, sell – sprzedaż – tłumacząc to bezpośrednio na język polski wyjdzie „sprzedaż w górę”. Up-sell w sprzedaży, to inaczej sprzedaż istniejącemu klientowi lepszego/wyższego niż do tej pory pakietu usług/produktów.

Przykładowo, firmy telekomunikacyjne dzwoniąc do swoich klientów, proponują im wyższy niż dotychczas pakiet usług. Jeżeli klient się zgodzi zapłacić wyższą kwotę, otrzyma dodatkowo np. więcej darmowych minut oraz smsów do wykorzystania, a dodatkowo dostęp do internetu i pakiet 10 GB transferu danych.

Innym przykładem są producenci sprzętów RTV czy AGD. Jeszcze w dniu zakupu, najdalej kilka dni później, dzwonią do swoich klientów, oferując im dodatkową gwarancję na sprzęt. Bardzo często z taką ofertą możesz spotkać się już w sklepie, przy kasie.

Bez względu na to, czy jako klientom podoba nam się taka forma sprzedaży, czy też nie, jest ona bardzo skuteczna.

2. Wykorzystuj efekt followup. Zakładam, że prowadzisz biznes w oparciu o bazy mailingowe. Jeżeli nie, koniecznie przeczytaj ten raport. Kampanie typu followup, polegają na sekwencyjnym wysyłaniu maila z przypomnieniem. Wysyłając ofertę sprzedażową, zastosuj kampanię 4-dniową. Nie pozostawiaj nic przypadkowi.

Jeżeli przedstawiłeś klientowi ofertę mailową, warto również wesprzeć ją rozmową telefoniczną. Powtarzanie oferty spowoduje, że więcej osób na nią zareaguje.

3. Stosuj marketing hybrydowy. Większość firm wykorzystuje tylko jedną formę marketingu: online lub offline. To bardzo duży błąd. Szczególnie marketing online’owy stał się w ostatnim czasie bardzo popularny. Przede wszystkim jego zaletami są praktycznie nieograniczony zasięg oraz dużo niższe koszty. Nie należy pomijać jednak marketingu tradycyjnego. Skupiając się tylko na jednym sposobie dotarcia do klienta, tracisz sporą część rynku.

4. Walcz o klienta jakością, nie ceną. Od kilku już lat na dobre rozgorzała cenowa walka o klienta. Wielu właścicieli biznesu nie potrafi zrozumieć jednak, że spora część klientów nad cenę przedkłada jakość produktu oraz obsługi. Szczególnie, jeśli idzie o klientów biznesowych.

Innym powodem, dla którego nie należy walczyć ceną, jest bardzo ograniczony pułap, do którego ta walka może się toczyć. Obniżając cenę, możesz pozyskać klienta jednorazowego. Żaden biznes nie przetrwa jednak, stosując tą technikę w nieskończoność. Pomyśl, co się stanie kiedy na Twój rynek wejdzie nowy gracz, z dużym budżetem, dzięki któremu będzie w stanie konkurować ceną przez dłuższy czas? Jak długo Twój biznes się utrzyma?

5. Wprowadź produkty w kilku opcjach cenowych. Jeżeli tylko to możliwe w Twoim biznesie, stosuj kilka pułapów cenowych tego samego produktu. Może to być wersja srebrna, złota i platynowa. Zauważ, że bardzo często ta metoda wykorzystywana jest podczas różnych szkoleń na żywo. Zwykły bilet kosztuje np 500 zł, za miejsca przy scenie zapłacić trzeba 750 zł, a płacąc 1000 zł w cenie masz nie tylko miejsce VIP, ale również możliwość zjedzenia obiadu oraz konsultacji z prowadzącym.

Podobne techniki wykorzystywane są podczas sprzedaży biletów na koncert. Cena jest uzależniona nie tylko od miejsca, ale również innych korzyści (np. spotkania z gwiazdą).

Zawsze znajdą się klienci, którzy wybiorą wersję najdroższą. Wykorzystaj to, aby zwiększyć swoje zyski.

6. Utrzymuj kontakt z klientami. Staraj się utrzymywać zarówno kontakt telefoniczny, jak i mailowy ze swoimi klientami. Przypominaj o sobie, swoim biznesie, informuj o najciekawszych ofertach oraz nowościach. Systematyczny kontakt pozwoli nawiązać relacje, wyedukować klienta i przekonać do zakupu.

7. Stosuj ograniczenia w czasie/w ilości. Pamiętaj, że sprzedajemy za pomocą emocji. To one wpływają na decyzję zakupową. Klient, widząc dobrą ofertę ograniczoną w czasie, nie będzie odwlekał zakupów w nieskończoność. To przełoży się na ilość sprzedaży. Pamiętaj, że jeżeli klient może coś zrobić jutro, pojutrze, za tydzień, to w 90 % nie zrobi tego nigdy.

Innym dobrym sposobem jest zastosowanie ograniczenia ilości produktów. Zastosowanie tego elementu psychologicznego spowoduje, że klient w obawie przed możliwością utraty „okazji”, podejmie decyzję o zakupie natychmiast.


Więcej technik podpowiadających jak zwiększyć sprzedaż, znajdziesz na moim kanale naYouTube.

Ewelina Friese

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Oparcie na lokalizacji kluczem do marketingu przyszłości

Oparcie na lokalizacji kluczem do marketingu przyszłości


Autor: Marcin Kwiatkowski


Dynamiczne zmiany, jakie na bieżąco obserwujemy wokół siebie, zmuszają nas do ciągłego aktualizowania rytmu dobowego, przyzwyczajeń i towarzyszących nam urządzeń. Reklamodawcy, chcący odnaleźć się w tej rzeczywistości i pragnący dotrzeć ze swoją ofertą do jak najszerszej grupy konsumentów, muszą dostosowywać się do tempa i kierunku owych zmian.


Wymagania te doprowadziły do wzrostu zainteresowania nową formą marketingu, określaną mianem location based marketing.

Dotrzymać tempa technologii

Statystyczny konsument w ciągu typowego dnia pracy wchodzi w kontakt z najróżniejszymi nośnikami i przekaźnikami mediów. Wśród nich można znaleźć zarówno te tradycyjne (jak prasa, radio czy telewizja), jak i te nowoczesne (czyli internet, smartfon, iPad i wiele, wiele innych). Media te wraz z urządzeniami przeznaczonymi do ich odbioru pełne są informacji oraz, przede wszystkim, przekazów reklamowych. Jednak stopień nasycenia nimi sprawia, że docieranie do konsumentów tradycyjnymi kanałami staje się coraz trudniejsze i coraz mniej efektywne, a tym samym coraz droższe.

Marki pragnące osiągnąć status Meaningful Brands (czyli stać się markami, które są dla ludzi ważne i z którymi czują się związani) muszą dotrzymywać tempa konsumentom i światu, w którym ci żyją. Tworząc wartościowy content, muszą pamiętać o dopasowaniu go do miejsca i czasu, w jakim dociera on do ich potencjalnych lub aktualnych klientów.

Chęć wypełnienia powyższych oczekiwań doprowadziła do wzrostu popularności adaptive marketingu, czyli tego typu komunikacji, która nakierowana jest na silne związanie contentu z ważnym dla danej grupy docelowej kontekstem. Wzrost potrzeb nieustannego kontaktu z marką i wynikający z tego marketing „tu i teraz” już dzisiaj możliwe są dzięki rozwojowi technologii. W przyszłości będą to elementy podyktowane zwykłą koniecznością.

Oprzeć się na geolokalizacji

Obecnie reklamodawcy dysponują sporym wachlarzem możliwości (Bluetooth, GPS, NFC, RFID, iBeacons) umożliwiających zlokalizowanie klienta, a następnie dotarcie do niego z ofertą opracowaną pod kątem jego indywidualnych potrzeb i zainteresowań. A wszystko to w odpowiednim miejscu i czasie. Połączenie technologii lokalizacji z RTB (Real Time Bidding – modelem zautomatyzowanego zakupu powierzchni reklamowej w czasie rzeczywistym) dostarcza możliwości dotarcia do konkretnych osób. Dzięki temu konsument, po powrocie do domu, może otrzymać za pomocą internetu oferty z poszczególnych miejsc (sklepów, kawiarni, firm), obok których przechodził lub przy których zatrzymywał się na dłużej. Może również otrzymywać rabaty ze sklepu, w którym tego dnia spędził najwięcej czasu.

W 2012 roku na całym świecie zarejestrowano ok. 747 milionów użytkowników różnego rodzaju usług lokalizacyjnych. Eksperci szacują, iż za sprawą nowych technologii i urządzeń wykorzystujących usługi oparte na lokalizacji (nawigacji, wyszukiwaniu miejsc i promocyjnych ofert), ich liczna w roku 2016 osiągnie 2, 093 mln. Wpływ na zapowiedź tak dużego wzrostu ma spodziewany rozwój zjawisk w rodzaju:

  • wynagradzania konsumentów za wykonywanie akcji geolokalizacyjnych,
  • powszechności ekranów cyfrowych,
  • powszechności smartfonów,
  • wykorzystywania możliwości nowych technologii.

Rzecz jasna sama technologia jest jedynie środowiskiem. Aby móc się w nim sprawnie poruszać, potrzebujemy planowania strategicznego i dogłębnego zrozumienia konsumenta – czyli umiejętności odpowiedzi na pytania: kiedy, gdzie, dlaczego i jak go zaangażować.

Podbić Nowy Świat marketingu

Z pewnością warto pracować nad zwiększeniem atrakcyjności i różnorodności contentu umieszczanego w tradycyjnych mediach, jednak to nowe media i technologie stwarzają nieznane dotąd możliwości dla marketingu, stanowiąc coś w rodzaju Nowego Świata, którego podbój zapewni śmiałkom trudne do oszacowania zyski. Marketing oparty na lokalizacji stanie się wkrótce integralną częścią komunikacji pomiędzy marką a konsumentem. Warto śledzić ów trend i być na bieżąco z rozwiązaniami technologicznymi z tej dziedziny. Ci, którzy zrozumieją to jako pierwsi, mają największe szanse na osiągnięcie wyśnionego Eldorado.


Artykuł powstał przy współpracy z: http://havasmedia.pl/

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Skuteczność kubka reklamowego

Skuteczność kubka reklamowego


Autor: Marcelina Walijska


Zazwyczaj nie dostrzegamy, że zwykłe rzeczy otaczające nas na co dzień mają ogromny potencjał reklamowy.


Tak jest z kubkiem - pijemy z niego przecież kilka razy dziennie, nierzadko mu się przyglądamy, śledząc wymalowany na nim wzór. A gdyby zamiast wzoru umieścić reklamę?

Możliwości kubka

Kubek kojarzy się nam z relaksem, smakiem gorącej herbaty w mroźny zimowy wieczór, spotkaniem z przyjaciółmi przy popołudniowej kawie. Te miłe skojarzenia warto wykorzystać, umieszczając na kubku logo, grafikę czy hasło firmy.

Odbiorca, obserwując je w chwilach odprężenia, zacznie pozytywnie odbierać naszą firmę - zwłaszcza, gdy kubek jest pamiątką po wyjątkowo inspirującej konferencji lub owocnym udziale w targach pracy.

Kubek idealny

Jeszcze nie tak dawno firmowe kubki były wykonywane według jednego wzoru: białe, w kształcie walca, z wielkim logo firmy. Obecnie mamy dużo więcej możliwości, więc warto z nich skorzystać, aby trafić w gusta klienta. Każdy przecież preferuje inny kubek. Jednemu spodoba się zwężany ku dołowi, innemu prosty, czerwony, jeszcze innemu ten z wewnętrznym nadrukiem.

Jedyne, na co trzeba zwrócić uwagę, to trwałość materiałów, z którego wykonane jest naczynie. Trwałe, kreatywnie wykonane kubki są idealnym sposobem na reklamę we Wrocławiu, Krakowie lub innym dużym mieście.

Reklamowy kubek termiczny

W ostatnich miesiącach modnym gadżetem stały się kubki termiczne. Można spotkać coraz więcej ludzi popijających gorący napój w zimny dzień na przystanku.

Czemu więc w ten sposób nie rozpowszechnić firmy i nie sprawić, aby stało się modne picie z kubków z logiem naszej firmy?

Z kubków korzysta praktycznie każdy. Niektórzy piją w nich herbatę, niektórzy kawę, jeszcze inni je kolekcjonują.

Dla nas natomiast mogą stać się efektywnym narzędziem reklamowym, które pomoże nam dotrzeć do ogromnej grupy odbiorców.


Polecamy piękne duże kubki na napoje

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Cechy dobrego opisu produktów

Cechy dobrego opisu produktów


Autor: Marcelina Walijska


Jaki powinien być idealny opis produktu? Przede wszystkim nie powinien go opisywać. Celem sklepu nie jest bowiem opowiadanie o produkcie, ale jego sprzedanie.


Co zatem możemy zrobić, by opisem zachęcić konsumentów do skorzystania właśnie z naszej oferty?

Tylko dla elity

Dajmy odbiorcy odczuć, że jest jedyny i wyjątkowy. Jeśli nasz produkt kierujemy do osób zajmujących się konkretną dziedziną, nie obawiajmy się używać specjalistycznego słownictwa. A zwracając się do konsumenta per “Ty”, budujemy z nim osobistą konwersację. To zachęca go do odpowiedzi - poprzez zakup naszego produktu.

Piszemy o cechach

To pewne, że każdy sprzedawca będzie zachwalał swój produkt, nie podając jego wad i jest to całkowicie zrozumiałe. Warto jednak odróżnić się od innych i podać cechy produktu oraz korzyści wynikające z jego zakupienia. Gdy klient zda sobie sprawę, że wydanie pieniędzy na nasz produkt mu się opłaci, chętniej sięgnie do kieszeni.

Uwaga na superlatywy

Szafowanie wyrazami “najlepszy”, “najbardziej skuteczny” jest wskazane tylko w jednym przypadku - jeśli możemy poprzeć je faktami. Klienta interesują bowiem dowody - same słowa i opisy niewiele mu powiedzą, a już na pewno nie zachęcą do zakupu. Dlatego zaraz po określeniu “najlepszy” dodajmy uzasadnienie, dlaczego właśnie ten produkt jest najlepszy.

Wiarygodność jest pożądana

Opinie zadowolonych klientów mogą zdziałać cuda. Wiele osób, zanim podejmie ostateczną decyzję co do zakupu, lubi zasięgnąć rady rodziny czy znajomych. Zamieszczając pozytywne recenzje, oszczędzamy czas i klientom, i sobie - mogą one sprawić, że odbiorca zdecyduje się zakupić produkt od razu.

Przejrzysta szata graficzna

Opis powinien zachęcać do czytania. Z tego powodu warto umieścić w nim nie tylko dobrane rozmiarem śródtytuły, ale też listy zawierające małe, charakterystyczne obrazki (zamiast kresek czy punktów). Zachowajmy także jednolity wygląd opisów wszystkich produktów, aby klient od razu wiedział, gdzie spojrzeć w poszukiwaniu konkretnej informacji.

Dobry opis potrafi “sam” sprzedać produkt, dlatego włóżmy maksimum swoich zdolności w jego stworzenie. Możemy także skorzystać z usług agencji reklamowej, która pomoże nam w wymyśleniu kreatywnego opisu.


Polecamy usługi agencji reklamy z Wrocławia

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Jak powinna wyglądać dobra strona internetowa? 9 praktycznych wskazówek

Jak powinna wyglądać dobra strona internetowa? 9 praktycznych wskazówek


Autor: Grażyna Sielewicz


Poznaj 9 zasad, które pomogą Ci stworzyć stronę www firmy spełniającą nie tylko wymagania odbiorców, ale i... Google.


  1. Przede wszystkim odbiorca ma znaleźć w niej informacje, których szuka. A czego szuka? Po to właśnie stosuje się słowa kluczowe, aby umieszczone na stronie przyciągały potencjalnych użytkowników/klientów.
  2. Rzetelne, konkretne informacje ceni sobie chyba każdy internauta. Dlatego nie obawiaj się zamieszczać na stronie wszelkich danych, tabelek, raportów. Wtedy w oczach odbiorcy stajesz się ekspertem, który zna się na rzeczy.
  3. Nie zapomnij o umieszczeniu na stronie sekcji FAQ, to dzięki niej znajdzie Cię więcej internautów. Poza tym – ponownie – będziesz uchodzić w ich oczach za eksperta.
  4. Zamieść wszystkie niezbędne informacje o firmie, ale nie pisz z Twojego punktu widzenia. Klient chce czytać, o tym, co on może zyskać dzięki Twoim produktom/usługom. Zwracaj się więc bezpośrednio, używaj języka korzyści i pisz to, co będzie miodem na uszy dla odbiorcy. Nikogo nie interesuje Twoja firma, ale to, co może mu ona dać.
  5. Twoja strona absolutnie musi przyciągać wzrok. W ciągu niespełna sekundy internauta zdecyduje, czy na niej zostanie czy nie. Wizualna forma powinna więc go zaspokajać. Idealna strona jest więc przejrzysta, jasna, łatwa w nawigacji.
  6. Umieszczaj na stronie referencje od klientów, pochwal się nimi. Ludzie bardziej wierzą opiniom niż pustym zapewnieniom. Referencje są więc najlepszą wizytówką dla firmy.
  7. Pamiętaj, aby na stronie nie zamieszczać kopiowanych treści. Algorytmy Google sprawią, że obniży się jej pozycja. Oznacza to dla Ciebie zmniejszenie liczby klientów.
  8. Na stronie nie powinno zabraknąć dobrze widocznego formularza kontaktowego, opcji zapisania się do newslettera oraz wtyczek mediów społecznościowych.
  9. Na koniec zapamiętaj, co odrzuca użytkowników od Twojej strony. Przede wszystkim są to niewartościowe treści, niejasny przekaz, nieintuicyjna i niefunkcjonalna strona oraz treści zamieszczone na niej są rozbieżne z tym, czego internauta szuka (niewłaściwe słowa kluczowe).

Artykuł powstał dzięki agencji marketingowej Scorise oraz Marketingowi Relacji.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Daj się zauważyć, czyli banery wielkoformatowe

Daj się zauważyć, czyli banery wielkoformatowe


Autor: Marcelina Walijska


Aby reklama była skuteczna, musi przyciągać wzrok i dać się zapamiętać. Jeżeli prowadzisz firmę, zapewne wiesz, że liczy się przede wszystkim sposób jej prezentacji, a także łatwość skojarzenia reklamy z konkretnym produktem czy usługą.


Aby klient zauważył twoją działalność, warto postawić na rozwiązanie, na którym na pewno zatrzyma wzrok. Pomocny może się tutaj okazać baner wielkoformatowy.

Wielkość = skuteczność

Reklama wielkoformatowa należy do najbardziej skutecznych. Dlaczego? Spróbuj sobie przypomnieć plakat, który ostatnio zwrócił twoją uwagę.

Zapewne pomyślałeś o wielkim billboardzie lub banerze na ścianie kilkunastopiętrowego bloku? Właśnie tak to działa - im większy format reklamy, tym trudniej ominąć ją wzrokiem.

Dlaczego warto drukować na dużych formatach?

Druk wielkoformatowy ma jeszcze inne, czysto techniczne zalety. Przede wszystkim nie wpływają na niego warunki atmosferyczne - jest odporny na deszcz, słońce, śnieg, wiatr i tym podobne zjawiska pogodowe. Z tego względu może z powodzenie być wieszany w różnego rodzaju lokalizacjach i na różnych przestrzeniach.

Oprócz tego kolory na banerach zachowują swoją głębię, co sprawia, że nasycone barwy zatrzymują wzrok odbiorców. Wreszcie, tego rodzaju nośniki łatwo przetransportować i zamontować w innym miejscu.

Najważniejsze jednak zostało powiedziane już wcześniej - wielkie banery reklamowe przyciągają spojrzenia potencjalnych klientów. Jeżeli na dodatek zrobione są w sposób ciekawy, inteligentny i nieco dowcipny, a czasem nawet odrobinę kontrowersyjny, można się spodziewać, że w krótkim czasie liczba klientów znacznie wzrośnie.

Ze względu na wzrost popularności druku na dużym formacie zamówienie wielkoformatowych banerów reklamowych we Wrocławiu, Krakowie czy Warszawie oraz innych większych miastach nie sprawi żadnej trudności, a coraz częściej tego typu usługi można spotkać również w mniejszych miejscowościach.

Warto jedynie sprawdzić oferty drukarni w swoim mieście i wybrać tę, która będzie ci najbardziej odpowiadać.


Agencja SEO Wrocław - profesjonalne podejście w każdym calu

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Skuteczny mailing reklamowy – 8 wskazówek

Skuteczny mailing reklamowy – 8 wskazówek


Autor: Grażyna Sielewicz


Jeśli chcesz przeprowadzić efektywną kampanię mailingową, rozważ poniższe wskazówki:


1. Miło jest odbiorcy otrzymać powitalny e-mail, w którym przywitasz się z nim i poinformujesz, co będziesz do niego wysyłał raz w tygodniu, miesiącu lub rzadziej – wedle Twojego uznania (i budżetu, rzecz jasna).

2. Pamiętaj, by zawartość mailingu nie kłóciła się z Twoją stroną internetową, kanałami w mediach społecznościowych i innych miejscach, gdzie Twoja marka zapewnia sobie widoczność. Weź pod uwagę przede wszystkim język i grafikę – wszystko to ma być ze sobą spójne.

3. Edycja newslettera to rzecz niezwykle ważna. Łatwo strawna treść jest podzielona na akapity, śródtytuły, ozdobiona grafiką. Nie zapominaj o intrygującym temacie e-maila, który zachęci do otwarcia. Jeśli treści masz dość dużo, w mailu umieść do niej link.

4. Twój content powinien być adekwatny do zainteresowań odbiorców, w tym celu możesz skorzystać ze specjalnych firm, które oferują bazy danych b2b lub klientów indywidualnych. Kupując dostęp do określonego użytkownika, nie zaśmiecasz mu poczty, bo wysyłasz to, czym prawdopodobnie może być zainteresowany. Zwiększasz w ten sposób również prawdopodobieństwo powodzenia kampanii.

5. Wysyłaj e-maile regularnie. Twoi odbiorcy przyzwyczajają się do stałych dat. Dlatego zaplanuj w kalendarzu harmonogram i wysyłaj zawsze w jednakowych odstępach czasowych.

6. Przetestuj swojego e-maila, zanim wyślesz go do odbiorców. Wszystko musi działać idealnie. Popraw literówki, dostosuj wyświetlanie e-maila do urządzeń mobilnych itd. Bo gdy już roześlesz wiadomości, na zawsze trafią one do skrzynki. Nie ma drogi powrotu.

7. Wskazane jest, by Twój e-mail zawierał guziki umożliwiające dzielenie się treścią maila w mediach społecznościowych. Wtedy dotrą do kogoś więcej niż Twojego e-mailowego odbiorcy. Chyba tego pragniesz, prawda?

8. Nie zapominaj o dołączeniu opcji wypisania się z newslettera i poinformowaniu odbiorcy o tym, skąd masz jego adres e-mailowy. To taki wirtualny savoir-vivre. Nikt nie chce wyjść na niewychowanego, Ty pewnie też.


Artykuł przygotował Marketing Relacji.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

niedziela, 18 września 2016

Jak Google wpływa na marketing w swojej flagowej wyszukiwarce?

Jak Google wpływa na marketing w swojej flagowej wyszukiwarce?


Autor: Grażyna Sielewicz


W anno domini 20015 widoczność sieci gwarantują sprawdzone narzędzia jak Google AdWords. Stare, efekciarskie metody pozycjonowania zaś zastępuje się będącym na fali content marketingiem, który wypłynął dzięki zmianom algorytmów stosowanych przez Google.


AdWords, czyli 95 znaków w jednej reklamie

50% wydatków na reklamę w sieci przeznacza się na SEM, duża pula tych pieniędzy trafia na reklamę Google AdWords. Dlaczego? Bo to wyszukiwarka Google kontroluje rynek. W Stanach Zjednoczonych w grudniu zeszłego roku korzystało z niej ponad ¾ internautów. Szacuje się, że w obecnym roku na AdWords przeznaczymy 36-45% budżetu na reklamę w sieci. Na samą promocję w internecie w tym roku wydamy w naszym kraju prawdopodobnie ponad miliard złotych!

Lapidarne AdWords pozwala na jedyne 95 znaków tekstu z treścią reklamową, reszta to jednak same zalety. AdWords daje wiele korzyści takich jak pojawienie się reklamy na pierwszej stronie Google, płacenie wyłącznie za efekty (kliknięcia i konwersje), wyświetlanie reklamy w określonych lokalizacjach, w wybrane dni tygodnia i wiele innych. Nic więc dziwnego, że kampania AdWords stanowi uzupełnienie albo alternatywę dla działań pozycjonerów i content marketingowców.

W Polsce mamy jeszcze relatywnie niskie stawki za kliknięcia. W USA bywa, że za jedno tylko naciśnięcie grzbietu elektronicznej myszy płaci się bagatela 400 dolarów. Jednakże na Zachodzie wyższe stawki zazwyczaj oscylują wokół 150 złotych. Ta suma niejednokrotnie przekracza dzienny budżet przeciętnych klientów agencji interaktywnych w Polsce.

Należy jednak mieć na uwadze, że kampania AdWords nie jest wyabstrahowana, nie działa niezależnie. O wpływie na jej powodzenie nie decyduje wyłącznie stworzenie dobrej kampanii z właściwymi frazami i odpowiednią treścią reklam, które zwabią do konwersji.

Reklama AdWords zawsze odsyła do jakiejś strony. To właśnie ona, jeśli na przykład okazuje się typowym landing pagem, powinna być wiarygodna i nasycona wartościowymi treściami. Jeśli nie budzi zaufania, internauta nie pozostawi na niej swoich danych, a więc nie przerodzi się w potencjalnego klienta.

Content marketing – by internauta był kontent

AdWords to jednak nie jedyny element promocji w sieci. Wraz z wprowadzeniem algorytmów o wdzięcznych nazwach Pingwin i Panda firma Google rozpoczęło proces wymiatania z sieci zbędnych treści. W ten sposób staje się ona przyjaźniejsza dla użytkownika. Od tej pory zaczyna się liczyć content marketing, a więc interesujące i przydatne materiały tekstowe i graficzne, które zastępują spamerskie sztuczki windujące pozycje fraz w wyszukiwarce Google.

Trudno więc będzie teraz agencjom rozliczać się z klientami za pozycje w wyszukiwarkach, content marketing zaś wymaga większej ilości czasu i kompetencji, a wcale nie gwarantuje wysokich pozycji w wyszukiwarce. To wyzwanie dla agencji oraz ich klientów, które rzucił im przed nogi Google. Kolejne zmiany, które już majaczą na horyzoncie, to dostosowanie stron internetowych do urządzeń mobilnych. Tylko takie będą preferowane w wynikach wyszukiwania.

A propos responsywności – kampanie AdWords również należy dostosowywać do urządzeń mobilnych. Aby poprawnie się wyświetlały, należy stworzyć reklamy o przeznaczeniu tylko na potrzeby urządzeń przenośnych. Warto je uwzględniać, bo eksperci twierdzą, że około 34% wyszukiwań odbywa się na smartfonach i tabletach.

Jakie jeszcze inne działania mogą sprawić, że Twoja firma zapewni sobie widoczność w sieci? Jeśli znasz na nie odpowiedź, podziel się z nimi w komentarzach.


Artykuł stworzyła agencja marketingowa Scorise.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.