poniedziałek, 17 grudnia 2012

Marketing one-to-one w biznesie internetowym

Marketing one-to-one w biznesie internetowym

Autorem artykułu jest Paweł Kądzielawski


artykularnia_import Kraków – Plac Bieńczycki – stoisko z warzywami – jedno z wielu stoisk na tym placu. Przy straganie komplet ludzi. Trzy osoby sprzedające uwijają się jak mróweczki, przed straganem kolejka kilku osób, wszyscy uśmiechnięci i rozbawieni. Stragan obok – ten sam towar, ten sam plac, to samo miasto - jeden sprzedający pali nerwowo papierosa – klientów brak. Zaczynam zastanawiać się, o co chodzi. Staje w kolejce. Pani Marysia z obłożonego straganu zwraca się do mnie: co dla ciebie Słodziutki? Przebiera towar, wybiera najlepsze owoce, pyta „do czego te ogóreczki”, bo jak na zupę to wybierze mi takie większe a jeżeli jako dodatek to te mniejsze będą lepsze, a jak na zupę to żebym o czosneczku nie zapomniał i czy dodaje odrobinę marchewki. Dodaję, więc kupuję jeszcze czosnek i marchewkę. Odchodząc dostaje pęczek koperku gratis. Po kilku dniach wracam na to samo stoisko i … Pani Marysia jak zwykle uśmiechnięta zainteresowana jest jak wyszła ogórkowa. One-to-one w najprostszym wydaniu, ale jakim skutecznym. Nie tylko odszedłem od straganu zadowolony (ostatecznie miałem nawet koperek gratis), ale i nie omieszkałem też przy okazji spotkania ze znajomymi opisać Pani Marysi. Mieszkają niedaleko, wiec z pewnością też do niej trafią.

Marketing one-to-one można zdefiniować jako zespół działań prowadzący do nawiązania i podtrzymania bliskiej relacji z klientem, rozpoznania potrzeb i dostosowania oferty bezpośrednio do niego.

Korzyści wynikające ze stosowania marketingu one-to-one w Internecie są identyczne jak w przypadku tradycyjnego kanału.
- nawiązanie bezpośredniej relacji z klientami (badania upodobań konsumenta)
- dostosowanie oferty to konkretnej osoby, grupy osób (targetowanie odbiorców)
- utrzymywanie wysokiego stopnia lojalności klienta
- branding (budowa świadomości marki)
- wykorzystanie reklamy „szeptanej”

Ktoś może zapytać jak można stosować metodę one-to-one nie widząc klienta. Szczerze mówiąc jest to znacznie łatwiejsze niż w prawdziwym świecie. Osoby zajmujące się komunikacją internetową nie musza posiadać tych szczególnych predyspozycji, jakimi wykazała się nasza Pani Marysia, maja dodatkowy czas na zastanowienie się nad odpowiedzią, nie są poddawane presji bezpośredniego kontaktu, mogą sprawdzić wcześniejsze rozmowy. Ważne by miały lekkie pióro i poczucie humoru.

O czym zatem należy pamiętać i jak zorganizować dział, aby marketing one-to-one działał w sieci? Poniżej postaram się zilustrować najważniejsze elementy marketingu one-to-one. Dla uproszczenia podzielone zostanie na dwie grupy.

Elementy budujące kontakt z klientem:
• Zawsze i najszybciej jak możesz odpowiadaj na emaile. Pozostawienie wiadomości bez odpowiedzi internauci uważają za lekceważenie. Ponad 70% uważa, że brak odpowiedzi na zapytanie to powszechna zmora komunikacji internetowej. Nie bądź zmorą, odpowiadaj. Jeśli masz czas i możliwości, także wieczorami i w dni wolne. Zazwyczaj brak odpowiedzi powoduje odwrócenie się klienta, w wielu wypadkach nigdy nie powróci on na naszą witrynę.
• Jeśli popełniłeś błąd – przyznaj się do niego. Internauta to też „człowiek” i rozumie, że wiadomości nie piszą się same. Często przyznanie się do Np. zagubienia zamówienia z propozycją szybkiej naprawy błędu zbliża klienta do twojego serwisu, a upieranie się przy nieprawdopodobnych tłumaczeniach jest przyczyną zerwania kontaktów.
• Zwracaj się klienta per Pan / Pani Imię. Skracasz w ten bardzo prosty sposób dystans pomiędzy wami. Pamiętaj, że Pani XYZ nie wie ile masz lat i być może jej zdaniem to ona mogłaby mówić do ciebie Per Proszę Pana. Zobaczysz, że w odpowiedzi od Pani XYZ też będziesz Panem ZYX.
• Zawsze podpisuj się pod emailem. Najlepiej pełnym imieniem i nazwiskiem oraz ewentualnie podaj numer telefonu. Jest to kolejny element skracania dystansu. Unikaj podpisów typu: dział handlowy, nazwa firmy. Te elementy powinieneś nanieść już po podaniu imienia i nazwiska.
• Bądź „dobrym wujkiem”. Odradź niekiedy zakup czegoś, nawet kosztem obrotu. W ten sposób zaskarbisz sobie zaufanie klienta. Następnym razem sprzedasz dwa razy więcej polecając coś gorąco. Nie stosuj tej metody przy pierwszym zakupie lub kontakcie, będzie miało odwrotny skutek. Metoda bardzo skuteczna w przypadku stałych klientów.
• Słuchaj klienta. Naucz czytać się jego maile, rozpoznawać ton. Pomoże to w nawiązaniu kontaktu. Próbuj dostosować się do jego stylu. Jeśli pisze wesoło też pisz wesoło. Jeśli wiadomość jest krótka i treściwa – odpowiadaj podobnie. Pamiętaj, że opinie klientów to pewnego rodzaju badanie marketingowe. Zestawiaj i wyciągaj wnioski.
• Zadawaj pytania. Aby podtrzymać konwersację zadawaj pytania. Niech twoje odpowiedzi będą początkiem rozmowy. Wysłanie jedynie wyczerpującej informacji traktuj jako część pierwszą, niech drugą częścią będzie wykazanie, że interesujesz się klientem i podchodzisz do niego indywidualnie. Zadanie pytania na końcu odpowiedzi spowoduje kolejną odpowiedź i tak dalej. Efektem powinno być zawsze sfinalizowanie transakcji.
• Po transakcji nie pozostawiaj klienta samego. Odczekaj i zapytaj, choćby o to, czy jest zadowolony z produktu, czy przesyłka dotarła na czas itp.

Elementy technologiczne marketingu one-to-one.
• Personalizacja mailingu. Listy mailingowe gdzie wpisywało się jedynie adres to już przeszłość. Wysyłane za ich pośrednictwem wiadomości były bardzo trudne do personalizowania. Wydawały się sztuczne i pisane jakby przez automat a nie człowieka. Wyobraź sobie taki nagłówek: Witaj dede120@wp.pl... – wygląda co najmniej niepoważnie. Aby Twoja lista mailingowa była dobrze skonstruowana musisz mieć nieco więcej informacji prócz adresu. Przynajmniej: imię (dzięki temu będziesz znał też płeć). Programem takim jest choćby I-letter Email Marketing PL.
• Autoresponder. Narzędzie do automatycznego odpowiadania. Obecnie najczęściej używa się go do powiadamiania o nieobecności. Dobre i to. Ale jego możliwości są znacznie większe. Można go choćby ustawić tak, aby potwierdzał odebranie wiadomości i określał czas w jakim się najpóźniej odezwiesz. Możesz go też wykorzystać jako element powiększania swojej bazy e-mailowej. Przykład: zamieść fragment artykułu czy książki w serwisie jako ogólnodostępny. Na końcu fragmentu podaj link: czytaj dalej. Aby zapoznać się z dłuższym fragmentem należy wypełnić formularz (najlepiej w DHTML-u) i po jego przesłani na adres wpisanej osoby wysyłany zostaje dalsza część w postaci pliku.

To jedynie zarys możliwości stosowania marketingu one-to-one w Internecie. Jeśli nie jesteś jeszcze przekonany czy warto go wprowadzać to… no cóż pozostaje Ci jedynie czekać aż konkurencja Cię wyprzedzi. Technika ta, w wielu firmach stanowi filozofię działania i obejmuje nie tylko kontakt z klientem ale, jest też czynnikiem porządkującym stosunki wewnątrz Firmy.
--- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Na co komu biznesplan?

Na co komu biznesplan?

Autorem artykułu jest Krzysztof Wąs


artykularnia_import Zazwyczaj jest tak, że kiedy komuś przychodzi do głowy świetna, nota bene tylko w jego mniemaniu, myśl pragnie wcielić ją w życie niemal natychmiast. Firmy, które powstają wyłącznie na podstawie określonych wizji czy projektów naszkicowanych na jednej kartce papieru nie mają wielkich szans na przetrwanie. Wyjątkiem są tu małe firmy, których zadaniem jest bieżące zaspokajanie podstawowych potrzeb ludności.

Plan biznesowy jest najogólniej rzecz biorąc dokumentem obrazującym realizację określonego projektu. Składa się z kilku elementów. Jego objętość wynosi ok. 30 stron.

Dla całej rzeszy osób, które organizują pracę w różnych, szczególnie nowopowstałych, jednostkach pisanie takiego dokumentu jest zwykłą stratą czasu. Niby po co, skoro ma się wszystko w głowie. Nic bardziej mylnego. W głowie nie da się spojrzeć na dane przedsięwzięcie bez emocji. Czasem może okazać się, że najbardziej genialny pomysł będzie niewypałem, ponieważ będzie nieopłacalny. Poza tym ludzka pamięć jest zawodna. Rzecz spisaną można odłożyć, do zapomnianej wrócić się nie da. Zalety posiadania biznesplanu są następujące:

1. krystalizacja wizji

Bardzo często zdarza się, że w ramach jakiejś organizacji rodzą się świetne pomysły, a przy stole rozmów każdy uczestnik ma własną wizję ich realizacji. Mimo, że idea, cel będzie ten sam, każdy patrzy na wszystko z zupełnie innej perspektywy. Proces przelewania wizji na papier pozwoli zniwelować owe różnice, szczególnie gdy zaangażowana w ten proces jest kilkuosobowa grupa.

2. określenie rentowności

Po sporządzeniu biznesplanu, a szczególnie części finansowej, widać wyraźnie czy opłaca się podejmować określone działania.

3. stwierdzenie możliwości

Napisanie planu może być pewnego rodzaju sprawdzianem. Jest to proces, który trwa, w zależności od złożoności, od kilkunastu do kilkudziesięciu dni. Zarówno dla zespołów jak i dla indywidualnych przedsiębiorców jest to sprawdzian określający możliwości organizacyjne, stopień wytrwałości i pracowitości.

4. wyznaczona droga

Biznesplan ma być dla realizatora mapą z jasno wyznaczoną drogą, kierunkiem. Jak każdy plan zawiera zadania do zrealizowania, cele do osiągnięcia. Dzięki takiej mapie pierwotna wizja nie ulegnie deformacji, pod warunkiem że nie zostanie schowana głęboko do szuflady w czasie realizacji projektu.

Pisanie biznesplanu zmusza do wysiłku, intelektualnej pracy, której efektem będzie obraz stwierdzający genialność danego pomysłu i rentowność przedsięwzięcia. Biznesplany sporządza się nie tylko przed otwarciem firmy, założeniem działalności gospodarczej. Wymagane są także dla większych projektów w organizacjach liczących co najmniej kilkanaście osób. --- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Sekrety dobrej prezentacji

Sekrety dobrej prezentacji

Autorem artykułu jest Housik.pl


W życiu każdego człowieka są chwile, w których musi publicznie zabrać głos. Zdarza się to zarówno w gronie rodzinnym, na uczelni czy konferencji w pracy. Nie ma nic gorszego od znudzenia słuchaczy, którzy szybko zaczynają okazywać swoje zniecierpliwienie.



W życiu każdego człowieka są chwile, w których musi publicznie zabrać głos. Zdarza się to zarówno w gronie rodzinnym, na uczelni czy konferencji w pracy. Nie ma nic gorszego od znudzenia słuchaczy, którzy szybko zaczynają okazywać swoje zniecierpliwienie. Jak mówić interesująco i podbić serca publiczności? Czasem warto postawić na pomoc specjalisty i postawić na dobry copywriting. Niezależnie od tego, czy napiszesz tekst sam, czy nie, warto także postawić na usługi korektorskie, a przy wygłaszaniu go trzymać się pewnych reguł.

Czy jesteś szefem przedsiębiorstwa, nauczycielem, pracownikiem naukowym, studentem, profesjonalistą czy amatorem, wiesz dobrze, na co czekają twoi słuchacze! Jeśli nie, musisz postawić sobie więcej pytań. Tu bowiem jest serce twojego przekazu i klucz do sukcesu. Ustal, co leży w centrum zainteresowania twoich słuchaczy i daj im to, na co czekają. Twoje przemówienie musi być aktualne i żywe, musisz „nadawać” na jednej fali ze słuchaczami.

Ilustruj anegdotą, obrazem, przykładem, porównaniem
Jeśli mówca wda się zbytnio w filozofowanie, może wydać się publiczności oderwany od rzeczywistości. Prawdopodobnie przeżyłeś to, kiedy podczas jakiegoś nużącego przemówienia po prostu przestałeś słuchać. Na ogół tak właśnie się dzieje!Aby zatrzymać publiczność przy sobie, okraszaj przemówienie krótkimi anegdotami, które zilustrują twoje słowa.
Czym jest anegdota? Według Słownika Języka Polskiego PWN jest to„krótkie opowiadanie o jakimś zabawnym lub niezwykłym zdarzeniu, zakończone zaskakującą, dowcipną puentą”
Uwaga: Anegdota niekoniecznie jest śmieszna. Strzeż się: niełatwo jest rozbawić publiczność.

---

więcej na http://www.anamedia.pl

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

środa, 14 marca 2012

Guerilla marketing - zasady.

Guerilla marketing - zasady.

Autorem artykułu jest Rafał Kochanowicz



Guerilla marketing, jedyne skuteczne rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorstw.
Gureilla marketing - termin ukuty przez Jay Conrada Levinsona - podejście do działń marketingowych, które nie koniecznie wymaga dużych nakładów inwestycyjnych. Nakładów w sensie środków finansowych, bo potrzebny jest często duży wkład czasu, czy pomysłowości. Po polsku powiemy mareketing partyzancki.

Idąc wątkiem militarnym, za terminologią wojskawą szybko możemy wywnioskować co to takiego ten marketing partyzancki. Jest to świetne rozwiązanie dla młodych przedsiębiorstw, często w fazie start-up, które dysponując skromnymi środkami finansowymi mogą ściagnać na siebie uwage, wypromować produkt, czy usługę. To świetne rozwiązanie dla przedsiebiorców zaczynających w pojedynkę.

Jak działa marketing partyzancki?
Tu i ówdzie określa się go czasami jako coś nietypowego, niespotykanego, działania niekonwencjonalne.
Może i niekonwencjonalne, ale … jesli zastanowimy sie czym jest konwencja?

Konwencja to duży budżet marketingowy, reklama w prasie, radio, czy telewizji. Konwencja to tworzenie marki, image. Nie tędy droga!
To działa, tak sie przynajmniej wydaje w przypadku, dużych przedsiebiorst, które często bazuja na swojej marce, na manipulacji emocjami konsumentów, by skusić ich do zakupu. Takie jednak praktyki nie beda działać w przypadku małych, czy nawet średnich przedsiębiorstw. Tu siła oddziaływania marki nie ma takiego znaczenia.

Znaczenie mają za to relacje jakie przedsiębiorstwo nawiaże z klientem nie mówimy tu o "bezmyślnym", impulsywnym konsumencie.
Jako przedsiębiorca, zwłaszcza ten początkujący, nie możesz próbować “wcisnać” coś klientowi. Sztuczki tu i ówdzie zadziałaja, ale jedynie na krótka metę. Klient często poczuje sie zawidziony, wskutek czego stracimy nie tylko jego, ale i jego znajomych jako potencjalnych klientów.

Reputacja i zaufanie to rzeczy bezcenne w interesach. Trudno je zbudować, zdobyć, ale strasznie łatwo utracić.
Jako przesiębiorca musisz się skupić na budowaniu zaufania, na ustanowieniu swojej reputacji, musisz mysleć dlugofalowo, tylko w ten sposób osiagniesz sukces.

Oczywiście techniki marketingu partyzanckiego zadziałaja dla ciebie czesto bardzo szybko, ale szczerz się prób wykorzystania sytuacji, nigdy nie nadwyreżaj zaufania. Co mam na mysli? Niech twój produkt, czy twoja usluga bedą zawsze źródłem wiekszej wartości dla klienta niż twoja pienieżna kompensacja.
Najskuteczniejszą techniką partyzancką jest zdobywanie poleceń od zadowolonych klientów. Twój biznes zacznie nabierać tempa i może szybko zaczać rosnać w tempie geometrycznym. Niech tylko każdy zadowolony klient wspomni o tobie 10-ciu swoim znajomym. Ci gdy staną sie twoimi zadowolonymi klientami i zrobią to samo. W któtkim czasie nie nadążysz z realizacją zamówień …:)

A o to przecież Ci chodzi, o przyciągnięcie klientów, o zdobycie zamówień, o zyski!.



---

Rafał Kochanowicz jest niezależnym konsultantem biznesowym. Prowadzi bloga pod adresem: RafałKochanowicz


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Buzz marketing, czyli jak wiele osób może cię usłyszeć kiedy szepczesz?

Buzz marketing, czyli jak wiele osób może cię usłyszeć kiedy szepczesz?

Autorem artykułu jest Olek Czech



Artykuł podejmuje temat głośno dyktowanego marketingu szeptanego. Czy w oparciu o tę metodę można zbudować prawdziwą strategię marketingową, czy jest to tylko moda, która prędzej czy później przestanie nas ekscytować. Zapraszam do lektury.
Zapewne już zaczynasz myśleć, że oto kolejny, niezrozumiały termin dotyczący marketingu, który jest zapożyczony z języka angielskiego. Pewnie się zdziwisz, ale pod tym nie do końca zrozumiałym terminem kryje się jeden z najstarszych sposobów na rozprzestrzenianie informacji, który towarzyszył nam chyba od zawsze. Mam na myśli przekazywanie informacji z ust do ust. Aby oswoić chociaż trochę tą obco brzmiącą terminologię będziemy mówić o marketingu szeptanym.

O tym, jak szybko informacje mogą być przekazywane z ust do ust dowiedziało się wiele osób, które zetknęły się z pracą w biurach i urzędach. Także w bloku, na osiedlu lub w niewielkiej miejscowości można mieć czasem kłopot z utrzymaniem sekretu przez dłuższy czas. Pomimo że osoby których dotyczą tak przekazywane informacje nie są raczej zadowolone, to właśnie o ten typ komunikacji chodzi buzz marketerom.

Marketing szeptany polega na stworzeniu sytuacji, w której kontakt konsumenta z przekazem marketingowym ma charakter unikalny, spontaniczny i osobisty. Najlepszym przykładem może być rozmowa, w trakcie której ktoś poleca nam jakiś produkt i usługę. Oczywiście nie mam tu na myśli rozmowy ze sklepowym sprzedawcą, ale z kimś komu ufamy, kto bezinteresownie dzieli się swoją opinią z nami.

Nie tylko badania, ale także zwykłe życiowe doświadczenie pokazuje, jak bardzo uodporniliśmy się na tradycyjny przekaz promocyjny. Po obejrzeniu reklam telewizyjnych ledwo mamy świadomość, że coś przed chwilą oglądaliśmy, o zapamiętaniu treści reklamy lub choćby nazwy firmy nie wspominając. W takiej sytuacji docieranie do klientów z ofertą, którą polecili inni klienci jest „Świętym Graalem” nowoczesnego marketingu.

Nic więc dziwnego, że marketing szeptany budzi takie zainteresowanie. Wystarczy wspomnieć, że firma Procter and Gamble utrzymywała, że z rekrutowała ok ćwierć miliona nastolatków, którym opowiadała o swoich produktach, licząc, że te osoby poniosą informację dalej. Prawda, czy element marketingu szeptanego?

Marketing szeptany ma duże zastosowanie zwłaszcza w tych obszarach rynku, które dotyczą naszych gustów, trendów, tego co jest cool. Z tego powodu np. firmy odzieżowe szukają osób wyróżniających się modnym strojem, stylem życia. Firma oferując takiej osobie bezpłatną odzież liczy na to, że jej najnowsza kolekcja zostanie zaprezentowana na ulicach, w klubach, w centrach handlowych.

Buzz On-line

Także Internet idealnie zaadoptował możliwości, jakie stwarza marketing szeptany. Spotkało się z nim wiele osób, które otrzymywały listy sprzedażowe. Ta popularna w Internecie forma przekazu reklamowego często zaczyna się lub zawiera frazę typu „Pozwól, że zdradzę ci sekret”. Reklamodawca przekazując ci niektóre informacje dotyczące produktu wpuszcza cię do elitarnego grona osób, które wiedzą o ofercie i mogą na niej skorzystać.

Często do tego typu materiałów promocyjnych dołącza się także opinie innych internautów, zwykłych ludzi, takich jak ja i ty. „Produkt X naprawdę mi pomógł, dzięki niemu wyglądam lepiej/ zapłaciłem mniej/ zrobiłem to szybciej”. Dobre referencje, a do tego autentyczne, to naprawdę potężna broń sprzedażowa.

Innym, doskonałym przykładem udanej kampanii szeptanej, jest ta stworzona przez serwis społecznościowy „Grono” (www.grono.net), który był chyba pierwszym tego tupu serwisem w naszym kraju. W stosunkowo krótkim czasie serwis zgromadził ok miliona użytkowników, dla których strona zyskała status kultowej. Jak udało się osiągnąć ten niezwykły sukces autorom serwisu. Otóż nieoceniona okazała się poczta pantoflowa.

Aby korzystać z serwisu nie wystarczyło po prostu dopisać się do listy użytkowników. Do uczestnictwa w serwisie mogli zaprosić nas tylko już zapisani użytkownicy. Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Autorzy serwisu wysłali kilkanaście zaproszeń do „grona” swoich najbliższych przyjaciół. W ciągu zaledwie roku serwis gromadził już ponad 20 tys użytkowników.

Jak to możliwe, że serwis do którego nie można się tak po prostu dopisać zdobył aż taką popularność. Wydaje się, że to właśnie ograniczony dostęp do strony stanowił tak nie odpartą pokusę.

Fakt, że do społeczności zrzeszonej wokół serwisu można było dołączyć jedynie za pośrednictwem zaproszenia spowodował, że o serwisie stało się naprawdę głośno. Ograniczony dostęp do serwisu dawał użytkownikom poczucie pewnej elitarności, uczestnictwa w czymś, co nie jest dla każdego. Strategi ta sprawdziła się do tego stopnia, że zaproszenia do serwisu wystawiano na aukcji internetowej Allegro, a chętnych do kupna nie brakowało.

Ten przykład pokazuje najlepiej, jak wielkie oddziaływanie miała kampania szeptana. Tak niesamowite rezultaty były możliwe do osiągnięcia bez żadnego budżetu przeznaczonego na promocję strony. Podobną strategią posłużyła się firma Google, która chciała wypromować swoją skrzynkę mailową Gmail. Oczywiście w obu przypadkach sukces nie byłby możliwy, gdyby za pomysłową kampanią nie stała wysoka jakość.

Jak widać Internet wydaje się stworzony dla marketingu szeptanego. Obecnie nad kampaniami szeptanymi pracuje coraz więcej ekspertów. Plotka, która lotem błyskawicy rozprzestrzenia się po Internecie jest wynikiem wytężonej pracy specjalistów od marketingu, którzy nie pozostawiają przypadkowi efektu, jaki odniesie.

To niezachwiane przekonanie o skuteczności marketingowego szeptu, jest powodem dla którego niemalże wszystko próbuje się promować tym sposobem. Jednak nie każdy produkt, czy usług nadaje się w tym samym stopniu do marketingu szeptanego. .

Niewątpliwie najlepiej do tego celu nadają się te grupy artykułów, które odnoszą się do naszych gustów, mody, nowości. Najłatwiej w ten sposób promować filmy, muzykę, czy książki, które często są tematem codziennych rozmów. Produkt musi sam w sobie zawierać jakiś element, który może stać się tematem do rozmów. Podobnie jak tworzenie oferty powinno być podporządkowane temu celowi.

Entuzjazm związany efektywnością marketingu szeptanego jest powodem, dla którego wiele firm próbuje za wszelką cenę zaprząc tą metodę do arsenału promocyjnego firmy. Należy pamiętać, że marketing szeptany jest tylko jednym ze sposobów dotarcia do klientów i nie sposób stworzyć skutecznej strategii marketingowej tylko w oparciu o tą metodę.

Obecnie mówi się bardzo wiele i bardzo głośno o marketingu szeptanym, ponieważ jest to nowa i ekscytująca metoda docierania do klientów. Podobny entuzjazm jeszcze kilka lat temu budziły reklamy typu pop-up, czy e-mail marketing. Dziś kiedy obie metody spowszechniały odnosimy się do tej formy promocji z coraz większym dystansem.

Korzystając z marketingu szeptanego pamiętajmy o kilku istotnych kwestiach. Po pierwsze jest on przeznaczony właściwie wyłącznie do pozyskiwania nowych klientów, a nie do utrzymywania obecnych, którzy nie muszą już słuchać „co w trawie piszczy?” ponieważ osobiście zetknęli się z nasza ofertą. Po drugie marketing szeptany to broń obusieczna. Popularne powiedzenie handlowców mówi: zadowolony klient powie przyjacielowi, niezadowolony powie dziesięciu. Pamiętajmy, żeby nasza kampania nie obróciła się przeciwko nam. Nieprzychylne wiadomości rozchodzą się jeszcze szybciej niż pozytywne. Jeśli kogoś urazimy lub jeśli nasza oferta nie spełnia oczekiwań, jakie rozbudziła kampania poczta pantoflowa może nam poważnie zaszkodzić.

Winę za ten stan rzeczy ponosi nasza natura. Tak już jakoś jest, że zrelaksowani nie przywiązujemy dużej wagi do szczegółów. Zupełnie inaczej sprawa się ma, kiedy jesteśmy poirytowani. Dodatkowej adrenalinie zawdzięczamy wyostrzone zmysły i pamięć, a także energię do działania.

W końcu tak pieczołowicie przygotowane kampanie szeptane mogą stracić na spontanicznym charakterze, który jest niezwykle istotny dla tego typu metod. A oferowanie bezpłatnie naszych produktów w zamian, że ktoś je będzie zachwalał niektóre osoby mogą uznać za nieetyczne.

Jedno pozostaje niezmienne. Ludzie, którym ufamy, których podziwiamy i których naśladujemy są dla nas jednym z najważniejszych źródeł informacji. Nie jest to bynajmniej odkrycie dokonane wczoraj, ale coś o czym wiemy od stuleci. Jeśli ktoś znajdzie sposób na to, aby sami konsumenci, bezinteresownie promowali ofertę, ten znalazł klucz do marketingowego raju.
---

Wyszukane Rozwiązania
Wiedzowy SuperMarket


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl