czwartek, 10 września 2015

Jak zachęcić klienta do ponownych zakupów w naszym sklepie internetowym

Jak zachęcić klienta do ponownych zakupów w naszym sklepie internetowym.


Autor: Zbigniew U.


Jestem przekonany, że jako konsument masz kilka ulubionych sklepów, w których lubisz robić zakupy. Lubisz te sklepy,bo ekspedientka jest miła (ładna:)), podoba Ci się ich wystrój, ich znasz właściciela itd. Powodów może być wiele.


Jestem przekonany, że jako konsument masz kilka ulubionych sklepów, w których lubisz robić zakupy. Lubisz te sklepy,bo ekspedientka jest miła (ładna:), podoba Ci się ich wystrój, ich znasz właściciela itd. Powodów może być wiele.

Zauważ, że w Internecie masz do wyboru wiele sklepów, praktycznie z każdej branży. Jednak wszystkie z nich są bezosobowe, nie znasz ich właścicieli, nie wiesz w jakich warunkach pracują pracownicy itd.

Z punktu widzenia klienta - sklepy te niczym między sobą się nie różnią. Wybór ulubionego sklepu jest więc utrudniony.

Przeciętny klient sklepów internetowych jest klientem jednorazowym. Pomimo dobrej obsługi i szybkiego otrzymania zamówionego
asortymentu kolejne zakupy często robi u konkurencji. Dlaczego? Nie wiem, ale tak jest. Statystycznie tylko 8-9% klientów powraca do sklepu internetowego. To znacznie mniej, niż w sprzedaży stacjonarnej.

Prowadząc biznes w sieci możesz znacząco zwiększyć sprzedaż, poprzez nietypowe zachowania, np. ofiarowanie Twoim klientom
czegoś za darmo. I nie mówimy tu o newsletterze z reklamami. Mówimy o czymś więcej: dawaniu krótkich, wartościowych treści, które klient będzie z przyjemnością czytał.

Co to może być? W przypadku sklepu komputerowego nowinki z branży informatycznej, sklep z zabawkami może wysyłać klientom linki do fajnych bajek w Internecie itp.

Ja swoim klientom zaoferowałem... kilkadziesiąt najlepszych dowcipów. Co klika dni wysyłam im jeden z nich. Oczywiście wszystkim zajmuje się autoresponder, czyli program zainstalowany na serwerze, który automatycznie wysyłka zakolejkowane - wcześniej zdefiniowane wiadomości. Proces ten jest więc automatyczny (więcej na http://autoresponder.intergrupa.pl ).

Po co to wszystko?

Klienci chętnie do mnie wracają, bo:
Przesyłam im wartościowe teksty, a nie reklamy,
W stopkach e-maili podaje link do moich sklepów. Pamiętają, od kogo dostają wartościowe e-maile.
A przede wszystkim nic mnie to nie kosztuje. Całą pracę wykonuje za mnie autoresponder.

Zauważyłem, że klienci doceniają moje "zaangażowanie". Często odpisują na e-maile z propozycjami własnych dowcipów do
umieszczenia w wysyłce. Czasem trafia się też krytyczna uwaga odnośnie treści - że przecinek jest postawiony nie w tym miejscu
itp. Ale mi to nie przeszkadza, wręcz przeciwnie.

Wiem, że są przyzwyczajeni do moich wysyłek. W każdym momencie mogą się wypisać, co daje im poczucie dużej niezależności.
Ale przede wszystkim w jakiś sposób są związani z moimi sklepami. Dzięki e-mailom, które są dla nich wartościowe (rzadko wysyłam reklamy), wytworzyła się między nami pewna więź. Daje mi to dużą przewagę nad konkurencją. Moi klienci chętniej do mnie wracają.

Polecam ten sposób wszystkim sprzedawcom w Internecie. Zaskocz klienta i daj mu coś extra, a z pewnością wróci!


Zbyszek Ugorek

http://pieczatkownia.pl

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

E-marketing prawniczy vs reklama tradycyjna w dobie konkurencji w branży prawniczej

E-marketing prawniczy vs reklama tradycyjna w dobie konkurencji w branży prawniczej


Autor: Rafał Chmielewski


Obecnie stoimy na progu tego, co było - i jeszcze jest - na porządku dziennym w USA: masowej, bezmyślnej i niskiej jakości reklamy usług prawniczych. Dlaczego "stoimy na progu"?


Ponieważ osobom zawodowo parającym się dziś prawem rośnie OGROMNA konkurencja. Tylko na pierwszym roku warszawskiej aplikacji radcowskiej w roku 2010 znalazło się 2094 osób. W poprzednim, było to grubo ponad tysiąc. Oczywiście nie wszyscy przejdą przez sito, które z pewnością przygotuje im Izba, ale jednak po ukończeniu aplikacji do zawodu przystąpi wielu młodych radców prawnych.

To zresztą nie jedyne źródło konkurencji w tej branży. Coraz głośniej mówi się o legalnej możliwości udzielania porad prawnych przez osoby jedynie z dyplomem wydziału prawa. Dodatkowo pewnego rodzaju usługi prawnicze mogą świadczyć zawody quasi prawnicze, jak np. agenci obrotu nieruchomościami.

W każdej gospodarce wolnorynkowej konkurencja nie tylko powoduje wzrost jakości usług a przy tym także spadek cen, ale również wzrost znaczenia marketingu w ogólnym tego słowa znaczeniu (a dokładniej reklamy i dbałości o klienta). W USA umożliwienie prawnikom reklamowania własnych usług doprowadziło ostatecznie do rozkwitu wszelkich form reklamy prawniczej, często łamiącej dotychczasowe konwenanse i "wchodzącej z butami" w życie społeczne. Najlepszym przykładem jest - nie istniejąca już dziś - kontrowersyjna reklama firmy Fetman, Garland & Associates nawołująca amerykanów do rozwodów: Lise's short. Get a divorce.

E-marketing prawniczy vs reklama tradycyjna w dobie konkurencji w branży prawniczej
Nie da się ukryć, że powodem do tego typu działań marketingowych u kolegów zza oceanu była (i wciąż jest) wielka konkurencja wśród amerykańskich adwokatów. Walka o klienta doprowadziła do konieczności chwytania się wszelkich środków, które temu celowi służą, a powyższa reklama, nie licująca z powagą zawodu prawniczego, jest tego najlepszym przykładem (nawiasem mówiąc, osiągnęła ona swój cel marketingowy: o firmie prawniczej zrobiło się głośno, a telefony od klientów nie milkną do dzisiaj - zobacz blog).

Czy w Polsce również możemy się spodziewać tego typu reklam? Chociaż - w mojej opinii - możemy być o to spokojni, to jednak nieuchronne jest szersze zainteresowanie narzędziami marketingowymi w branży prawniczej. Jednym z najlepszych rozwiązań jest wdrożenie systemu e-marketingowego. Prawidłowo zaimplementowany będzie ściągał klientów przez lata, przy - co najważniejsze - niemal zerowych kosztach.

E-marketing prawniczy ma wiele zalet, ale jedną z największych jest to, że idealnie wpasowuje się on w ideę powagi zawodu prawniczego. Dlatego właśnie dzika reklama prawnicza nam już nie grozi...

Więcej na temat najskuteczniejszych technik w e-marketingu prawniczym znaleźć można na stronie: e-MarketingPrawniczy.pl


Rafał Chmielewski jest pierwszym w Polsce znawcą zagadnień e-marketingu prawniczego. Pomaga małym kancelariom prawnym w skutecznym kreowaniu wizerunku w sieci i zdobywaniu klientów za pomocą narzędzi internetowych. Koniecznie odwiedź jego blog: e-MarketingPrawniczy.pl

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Więcej przywództwa w zarządzaniu

Więcej przywództwa w zarządzaniu


Autor: Magda Syrek


Domeną działalności przedsiębiorstwa powinno być zaspokojenie potrzeb klientów przez wyroby i usługi wysokiej jakości, dzięki powszechnemu wprowadzaniu tzw. zarządzania jakością, kreującego m.in. wysoką jakość obsługi klienta.


Według uczestników, wśród których przeprowadzono badania statystyczne, ukierunkowanie na klienta stanowi nieodzowny element trwałej przewagi konkurencyjnej. Według uczestników badania europejscy menadżerowie, chcąc wykorzystać nie tylko zdolności intelektualne i umiejętności pomnażania dochodów firmy, ale także bogactwo i oryginalność osobowości pracowników, muszą bardziej przewodzić niż rozkazywać. Muszą ich pobudzać do wyrażania i dyskutowania pomysłów, zachęcać do poszukiwania nowych rozwiązań i optymalnych decyzji, dawać przykład podwładnym swoim zachowaniem, zachęcając ich w ten sposób do zachowań kreatywnych i większego wysiłku. Uważa się, że menadżerowie ci muszą równocześnie przewodzić i zarządzać. Stoją oni bowiem na czele bardziej zróżnicowanego pochodu niż amerykańscy czy japońscy dyrektorzy i oczekuje się od nich wypełniania szerszej roli społecznej i kulturowej, a to oznacza, że muszą być bardziej widoczni, bardziej wymowni i mieć wizję rozwoju przedsiębiorstwa.

Badania statystyczne podkreślają, iż w większości przypadków zaleca się, aby pracownicy byli traktowani jak „partnerzy", tzn. na równin z innymi pracownikami, partnerzy, którym się nie rozkazuje ale przekonuje do swoich racji. Można więc powiedzieć, że kierowanie ludźmi to nic innego, jak „praca marketingowa", w której głównym pytaniem nie jest „ Czego my chcemy? ", ale „Czego oczekuje druga strona?", „ Jakie są jej cele? ", „Jakie wartości i standardy, do których zmierza?". Może zwrot „ kierowanie pracą ludzką" będziemy musieli zastąpić zwrotem „ kierowanie dla działania", który będzie się odnosił do teorii, jak i praktyki Zadaniem organizacji będzie więc przewodzenie ludziom, a nie kierowanie nimi. Jej głównym celem jest wykorzystanie specyficznych umiejętności i wiedzy poszczególnych pracowników do osiągnięcia wzrostu wydajności pracy. Rozumienie kraju i rynku. Uczestnicy badań podkreślają, iż firmy europejskie przyjmują bardziej zróżnicowane podejście do rynków światowych, zamiast jednolitej strategii globalnej. Są one też skłonne do poszukiwania bezpiecznych nisz rynkowych i raczej współpracy niż ostrej walki konkurencyjnej na globalnej arenie. Rozumieją swój kraj, rynek, na którym działają, i są w tym znakomite. Ich strategie globalne nie są tak dobre jak firm amerykańskich czy japońskich, a to z powodu „europejskiego" rozumienia świata, które polega na postrzeganiu każdego kraju i jego kultury jako innej i wymagającej indywidualnego dopasowania.


Badania statystyczne Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Diabeł tkwi w szczegółach czyli długopisy w kampanii reklamowej

Diabeł tkwi w szczegółach czyli długopisy w kampanii reklamowej


Autor: miwa


Każdy wie, że wielkie kampanie reklamowe opiewające na duże sumy mają duże odbicie wśród odbiorców objętych kampanią. A co ze średnimi, małymi mniejszymi firmami. Co sprawia iż mniejsze firmy są rozpoznawalne na lokalnych rynkach ? Co ma wpływ na utrwalanie marki?


Reklama lokalnej firmy nie musi opiewać na mega duże sumy i wcale nie musimy zatrudniać do nich super specjalistów z jeszcze droższych agencji reklamowych. Wykorzystywane w dużych kampaniach bilbordy z nazwą i logiem firmy, droga reklama na telebimie czy plakaty wiszące w autobusach w przypadku rynku lokalnego i małego przedsiębiorstwa nie przełożą się na zyski a co za tym idzie wydane pieniążki okażą się wielką wtopą.

Przykładem małej aczkolwiek solidnej kampanii reklamowej przeprowadzonej przez samą firmę a co najważniejsze skutecznej reklamie mogą być gadżety reklamowe. Zastanówmy co jest najczęściej stosowanym w biurze narzędziem. Długopis to oczywiste wykorzystywany jest praktycznie przez każdego pracownika, taki gadżet jest bardzo dobrą formą reklamy.

Przejdźmy do przykładu.

W trakcie targów pracy czy drzwi otwartych, rozdawane są ulotki, gadżety, które zachęcają przybyłych gości do tego, aby zajrzeć na stoisko i do firmy, oraz przedmioty które potencjalni klienci będą chcieli używać i mimo woli będą spoglądać na nazwę czy logo firmy, która utkwi w jego pamięci, a firma będzie bardziej rozpoznawana.

Wśród tych przedmiotów znajdują się nasze długopisy reklamowe. Rozdany w ten sposób gadżet pozostaje w stałym ruchu a marka i zawarte na nim logo utrwalają się pamięci użytkownika.

Przy dużych zamówieniach możemy naprawdę w niedrogi sposób nabyć sporą ilość długopisów, które na trwałe zawitają w nie jednym domu tudzież biurze.


Autorem tekstu jest agencja marketingowa AMWizerunek gadzety reklamowe

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Lokalnie, czyli online

Lokalnie, czyli online


Autor: Agnieszka Gorecka


Internet zmienia zachowania konsumentów również na poziomie lokalnym. Wg badania "User View Wave VII" dla ponad 90% badanych internautów źródłem informacji o miejscowych usługach i biznesie są lokalne media online i wyszukiwarki internetowe.


Popularność internetu skutkuje zmianą tradycyjnych zachowań konsumenckich również na poziomie lokalnym. Tradycyjne polecenia od sąsiadki lub przyjaciela odchodzą do lamusa.

Z badania przeprowadzonego w marcu 2010 r. w USA przez BIA/Kelsey & ConStat wynika, że konsumenci posiadający dostęp do internetu, najchętniej korzystają z internetowych mediów i wyszukiwarek internetowych. Mniejszą popularnością cieszą się internetowe katalogi firm, porównywarki cen i serwisy tematyczne.

-Moim zdaniem w Polsce udział katalogów firm takich jak Zumi czy PF jest większy niż w Stanach - uważa Błażej Miernikiewicz z agencji marketingu internetowego Artefakt - Wynika to z faktu, że wiele małych, lokalnych firm wciąż nie ma własnej strony internetowej. Nawet jeśli użytkownik wyszukuje lokalnego dostawcę w wyszukiwarce, to trafia do profilu firmy w katalogu.

Dla polskich konsumentów internet staje się coraz ważniejszym źródłem informacji. 85% badanych przez Gemius internautów twierdziło, że internet jest dla nich najważniejszym źródłem informacji o produktach i usługach. Z corocznych edycji badania „User View Wave" wynika, że internauci, zanim podejmą jakiekolwiek decyzje konsumenckie, poszukują coraz bardziej różnorodnych informacji. W 2007 r. czerpali je średnio z 5,6, a w 2010 r. już z 7,9 różnych źródeł informacji.

- Oznacza to, że warto starać się zaistnieć w wielu miejscach. Nowa firma powinna zadbać o wpis do najpopularniejszych katalogów, zarówno ogólnych, jak i branżowych oraz zachęcać swoich klientów do pozostawiania opinii na forach i w serwisach opiniujących. Szczególnie ważna jest dobra prezentacja w Google Maps, która pozwala połączyć obecność w katalogach z pozycją w wynikach wyszukiwania - uważa przedstawiciel Artefakt.pl.

Jakiej informacji szukają internauci na stronach lokalnych firm? Najwięcej badanych przez TMP i comScore (26%) najpierw poszukuje adresu, dopiero na drugim miejscu (21% odpowiedzi) znalazła się odpowiedź, czy oferta firmy odpowiada oczekiwaniom internautów. 21% badanych poszukiwało w pierwszej kolejności wskazówek jak dojechać do firmy, 14% zwraca najpierw uwagę na numer telefonu do firmy, 8% zapoznaje się wpierw z ofertą firmy. Respondenci zwracali w pierwszej kolejności również uwagę na godziny otwarcia.

- To ważna informacja dla osób zamawiających lub zmieniających strony www. Informacje, których szukają klienci powinny być łatwe do znalezienia, najlepiej od razu na stronie głównej serwisu - podkreśla Błażej Miernikiewicz.

Internet również na poziomie lokalnych usług staje się pierwszym polem kontaktu z konsumentem. TMP Directional Marketing i comScore również zbadały zachowania konsumenckie internautów. Okazało się, że prawie połowa (46%) internautów kontaktowała się z firmą telefonicznie po poszukiwaniach w sieci, a 37% odwiedziła firmę osobiście.


Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.