piątek, 20 listopada 2015

Największe grzechy sieciowego marketingowca

Największe grzechy sieciowego marketingowca


Autor: agata


Jeszcze kilkanaście lat temu posiadanie swojego serwisu w internecie było luksusem. Dziś niemal każda firma ma własną stronę www, mało tego internet stał się jednym z bardziej skutecznych narzędzi marketingowych.


Owszem jest skuteczny, ale tylko pod warunkiem, że nasza obecność w sieci jest systematyczna oraz widoczna.

O co mi chodzi? A no o to, że by zaistnieć trzeba BYĆ a ni BYWAĆ w sieci. Samo posiadanie witryny internetowej nie gwarantuje nam jeszcze sukcesu.

Poniżej lista kilku największych grzechów marketingu internetowego, których należy się wystrzegać:

MONOLOG ZAMIAST DIALOGU

Strona www to niezbędne minimum jakie powinna posiadać każda firma, która chce promować się za pośrednictwem sieci. Nawet jeśli internauci trafią do twojego serwisu nie oznacza to wcale, że udało ci się do nich dotrzeć czy ich pozyskać. Tak na prawdę prawdziwa wojna o klienta toczy się na forach, w serwisach tematycznych itp. To tam wymieniają się oni opiniami, komentarzami, doświadczeniami z daną firmą/produktem. Jeśli Ciebie tam zabraknie nie masz szans na to, że zostaniesz zauważony.

KTO JEST KLIENTEM?

Jak coś jest do wszystkiego to tak na prawdę jest do niczego – zamiast promować się na oślep, na wszystkie możliwe sposoby, i wszelkimi dostępnymi kanałami wybierz jeden najbardziej skuteczny. Żeby to zrobić musisz bardzo precyzyjnie określić grupę docelową do której chcesz dotrzeć. Zastanów się do kogo kierujesz swoją ofertę, określ możliwie najwięcej parametrów osób, które mają być odbiorcami i które chcesz pozyskać. Zamiast liczyć, że w tłumie znajdzie się ktoś kogo zainteresuje Twoja oferta skieruj ją do mniejszej, ale ściśle określonej grupy.


NIEOBECNOŚĆ W WYSZUKIWARCE

Cóż z tego, że masz super nowoczesny serwis www skoro nikt nie może go znaleźć. Ponieważ zdecydowana większość internautów korzysta z wyszukiwarki Google warto poznać warunki, dzięki którym „polubi” ona naszą stronę. Pozycjonowanie to bowiem konieczny wymóg jeśli chcesz by Twoja firma zaistniała w świadomości społeczności internetowej.

NACHALNA REKLAMA

Mylisz się jeśli myślisz, że im Ciebie będzie więcej w sieci tym lepiej. Jeśli chcesz promować swoją firmę za pośrednictwem forów, portali społecznościowych nie traktuj ich jak powierzchnie reklamowe. Jeśli będziesz zadręczał użytkowników swoimi nachalnymi reklamami prędzej uznają cię, że spamera niż reprezentanta poważnej firmy. Pamiętaj, że fora i portale społecznościowe służą głównie rozmowie i wymiana opinii.

KRÓTKOTRWAŁY ZAPAŁ

Często zdarza się tak, że firma rozpoczynająca promowanie usług w sieci tworzy liczne konta na portalach, chętnie udziela się na forach, dodaje opinie i komentarze. Z czasem zapał mija, a wraz z nim słabnie aktywność w sieci, aż w końcu całkowicie znikamy ze społeczności internetowej. Ataki brak strategii i planu działania w sieci skończy się najpewniej utratą wizerunku poważnej firmy. A potem niełatwo będzie to odbudować.

BRAK WSKAZÓWEK

Klienci bywają leniwi dlatego trzeba im jasno i precyzyjnie wskazać co mają zrobić. Jeśli i my będziemy leniwi a nasza reklama nie będzie zawierała jasnego wezwania do działania klient po prostu ją zignoruje. Jeśli chcesz tego uniknąć zakomunikuj co ma zrobić by dostać Twój produkt – zadzwoń pod nr…., zamów newsletter, wejdź na www….itd. Zawsze proś o wykonania konkretnego działania, i pamiętaj, że klient, który raz odrzucił Twoja ofertę niechętnie zajrzy na nią ponownie.

Unikaj powyższych błędów a klienci z pewnością to docenią.


agata b.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Ankieta internetowa a reprezentatywność badania

Ankieta internetowa a reprezentatywność badania


Autor: Panel Badań Online


Czy badania internetowe z wykorzystaniem kwestionariusza online są reprezentatywne? Co to jest badanie reprezentatywne? W jakich badaniach lepiej sprawdza się ankieta internetowa a w jakich metody tradycyjne? Dlaczego nie można zrobić badania w 100% reprezentatywnego? Przeczytaj i dowiedz się więcej o reprezentatywności w badaniach marketingowych.


Za przyczyną nietrafionych sondaży politycznych, sporo mówi się teraz w mediach o reprezentatywności metod ilościowych w badaniach marketingowych. Oberwało się metodzie wywiadu telefonicznego (CATI), która nie zawsze jest najlepszym narzędziem. Na realnych, życiowych przykładach zobaczyliśmy, że ankiety o dużym stopniu intymności, a takimi są ankiety dotyczące preferencji politycznych, wymagają narzędzi, które zapewnią respondentowi poczucie intymności oraz anonimowości.

Kwestia reprezentatywności w badaniach wzbudza wiele kontrowersji wśród osób, które w imieniu swojej firmy, stają przed decyzją wyboru firmy badawczej. Słowo „reprezentatywny” odmieniane jest przez wszystkie przypadki w trakcie negocjacji z firmą badawczą. Zamawiający chciałby bowiem wydać swoje pieniądze w sposób najlepszy z możliwych, uzyskując badanie, na podstawie którego będzie mógł lepiej zarządzać swoją firmą.

Niestety, nie zawsze Zamawiający zdaje sobie sprawę co to jest ta „reprezentatywność”. Widzę rozczarowanie wielu z nich, kiedy próbuję być fair wobec Klienta i tłumaczyć, że nie ma czegoś takiego jak „reprezentatywne badanie”. Reprezentatywność jest bowiem terminem, który należy rozpatrywać dopiero w kontekście dodatkowych informacji, które pozwolą ocenić jej poziom. Reprezentatywności nie można oceniać w kategoriach 0-1.

Każde badanie w pewnym sensie jest reprezentatywne tylko pytanie w jakim stopniu i dla jakiej populacji. Jeśli bowiem chcemy znać preferencje czytelnicze polskiego społeczeństwa, to nie powinniśmy pytać o zdanie jedynie profesorów filologii polskiej, którzy chociaż na literaturze znają się bardzo dobrze, to z pewnością nie odzwierciedlają gustu całego społeczeństwa. Podobnie, na kwestię reprezentatywności wpływ będzie mieć wielkość populacji, o której chcemy wnioskować – próba 300 maklerów giełdowych wypowiadających się w ankiecie nt. przyszłego trendu na giełdzie prawdopodobnie będzie wystarczająca do stwierdzenia, jakie nastroje panują wśród maklerów. Jeśli natomiast zapytamy 300 gospodyń domowych o nawyki kulinarne, to uzyskane dane nie będą nas uprawniać do wyciągania reprezentatywnych wniosków. Maklerów giełdowych w Polsce jest bowiem znacznie mniej niż gospodyń domowych. W konsekwencji, również liczebność próby badawczej powinna być różna dla obu populacji.

Zacznijmy więc od początku. Czym jest „próba reprezentatywna”?

Próba reprezentatywna to taka próba, która daje wyniki zbliżone do wyników całej populacji, pozwalające na uogólnienie wniosków z próby badawczej na całą populację. Innymi słowy, jest to miniatura populacji badanej, która odzwierciedla jej najważniejsze cechy. Jeśli chcemy zbadać wpływ palenia papierosów na stan zdrowia i chcemy uzyskać próbę reprezentatywną dla cechy jaką jest fakt palenia papierosów, to udział palaczy w próbie powinien być podobny do tego, jaki faktycznie występuje w całej populacji.

Jednak należy pamiętać, że próba reprezentatywna dobierana jest zwykle ze względu na określone cechy. Najczęściej wyróżnia się reprezentatywność ze względu na cechy społeczno – demograficzne. Może to być wiek, płeć, miejsce zamieszkania, wykształcenie, zarobki itd. Niestety niewiele jest takich zmiennych, dla których dostępne są dokładne dane statystyczne. Dla części z nich dostępne są jedynie dane szacunkowe. Dlatego trudno zapewnić reprezentatywności ze względu na poziom wykształcenia czy stan cywilny, a jeszcze trudniej ze względu na fakt używania jakiegoś produktu czy usługi.

Innym problemem, który ma znaczący wpływ na reprezentatywność jest liczebność próby.

Każde badanie, nawet to przeprowadzone na grupie reprezentatywnej obciążone jest błędem statystycznym. W miarę zwiększania wielkości próby błąd statystyczny maleje. Jednakże należy pamiętać, że nie maleje on proporcjonalnie do wzrostu liczebności próby a najczęściej jedynie do pierwiastka ze wzrostu tej liczebności.

Przykładowo, wynik badania przeprowadzonego na grupie 500 respondentów jest obarczony błędem o maksymalnej wysokości 4,4%. Dopiero przy wyborze grupy 2000 osób uda nam się zredukować błąd o połowę do wysokości 2,2%.

Warto jednak pamiętać, że nie istnieje próba reprezentatywna w 100%. Każda próba jest obarczona jakimś błędem. I aby mieć 100%-ową pewność co do zgodności wyników badania ze zdaniem całej populacji to trzeba byłoby zapytać wszystkich członków danej populacji. A to najczęściej nie jest niestety możliwe.

Innym ważnym pytaniem, na które należy sobie odpowiedzieć, dążąc do uzyskania jak najbardziej reprezentatywnych wyników badania, jest pytanie o to, kogo powinniśmy badać. Może się bowiem okazać, że wcale nie potrzebujemy kosztownego badania na próbie reprezentatywnej dla całego społeczeństwa. Odpowiedź na to pytanie zawsze zależy od specyfiki badania. Bo o ile producent męskich kurtek zimowych jak najbardziej powinien uwzględnić w swojej próbie kobiety, które często są odpowiedzialne za to jak ubierają się ich mężczyźni, o tyle zdanie mężczyzn na temat płaszczy damskich będzie już znacznie mniej istotne dla pozyskania rzetelnych danych i wnioskowania o preferencjach konsumenckich. Reprezentatywność próby w naszym przypadku to uwzględnienie w niej tych osób (wg z góry zdefiniowanych kryteriów), które w sposób istotny mogą interesować Zamawiającego badanie z perspektywy jego celów biznesowych, specyfiki rynku, grupy docelowej jego produktu itd.

Wiemy już sporo o reprezentatywności badań marketingowych i tego co na nią wpływa. Wróćmy więc do tytułowego pytania w tym artykule. Czy badania metodą ankiety internetowej są reprezentatywne?

Podstawowy zarzut jaki wytaczany jest wobec metody CAWI to fakt, że nie wszyscy mają dostęp do Internetu, przez co z założenia badania nie mogą odzwierciedlać postaw, opinii i zachowań całego społeczeństwa. Istotnie, nie wszystkie grupy społeczne posiadają dostęp do Internetu w tym samym zakresie. I tego argumentu odeprzeć się na pewno nie uda. Trzeba jednak pamiętać o tym, iż odsetek ludzi posiadających dostęp do Internetu z każdym dniem wzrasta, a Internet staje się coraz bardziej powszechny. Co więcej, ze względu na jego rosnącą powszechność, w niektórych grupach populacji badanie prowadzone w Internecie będzie na pewno obarczone mniejszym błędem niż badanie przeprowadzane metodą CATI (Computer Assisted Telephone Interview) czy PAPI (Paper and Pencil Interview). Jeśli chcemy pozyskać w sposób losowy tegorocznych maturzystów aby spytać ich jak przygotowują się do matury, efektywniej i skuteczniej znajdziemy ich w sieci niż przy telefonach stacjonarnych, które stanowią bazę teleadresową dla badań CATI. Obecny tryb życia, duża aktywność i mobilność społeczeństwa powoduje, że w domu spędzamy coraz mniej czasu, a więc i trudniej zastać osobę, która znajdzie czas na odpowiadanie przez telefon na pytania ankietera. To samo dotyczy metody PAPI. Jak bowiem przeprowadzać badania na strzeżonych osiedlach?

Są pewne grupy populacji, których sposób życia i nawyki konsumenckie wręcz idealnie pasują do metody CAWI. Są to na pewno ludzie młodzi, osoby aktywne zawodowo - pracownicy firm mający dostęp do komputera i Internetu. Dostęp do Internetu czy posiadanie konta e-mail wśród tych grup jest tak samo powszechne jak dostęp do ciepłej wody czy energii elektrycznej.

Błędem natomiast byłoby próba przeprowadzenia badania CAWI na grupie osób starszych, emerytów czy rencistów, którzy często dostępu do komputera i Internetu nie mają i nie chcą mieć. Badanie CAWI na grupie emerytów byłoby z pewnością obciążone sporym błędem, a w konsekwencji okazałoby się niereprezentatywne dla tej populacji.

Nie bez znaczenia dla wyboru metody badawczej ma cel i tematyka badania. Z pewnością jeśli chcemy przebadać smakoszy coca – coli czy posiadaczy konsoli do gier nie potrzebujemy troszczyć się o to, aby przeprowadzać badanie na próbie reprezentatywnej dla całego społeczeństwa. Wystarczy celowy dobór respondentów. I tutaj respondentów jak najbardziej należałoby szukać właśnie w Internecie. To logiczne, że nie będziemy ich szukać wśród osób starszych czy młodych matek.

Drugim dobrym przykładem może być badanie satysfakcji pracowników firmy? Jeśli pracownicy pracują w biurze to metoda CAWI jest bardzo wskazana. Ankietę mogą wypełnić w przysłowiowej „wolnej chwili”. Ale jeśli takie badanie miałaby przeprowadzić huta szkła, w której 65% załogi to robotnicy pracujący na hali produkcyjnej, prawdopodobnie tradycyjna ankieta papierowa byłoby lepszym rozwiązaniem.

Artykuł ten zaczęliśmy od przypomnienia kontrowersji jakie wzbudziły telefoniczne badania sondażowe preferencji politycznych. Czas najwyższy poruszyć kwestię jakości pozyskiwanych danych. Warto się zastanowić, na ile wiarygodne są wyniki badania, w którym respondent wyrwany z właśnie wykonywanych czynności (odrabianie zadań z dzieckiem czy obiad dla mających właśnie przybyć gości) bezmyślnie odpowiada na kolejne pytania ankietera. Jaką jakość mają te wyniki?

Metoda CAWI to także system informatyczny, który umożliwia wypełnienie ankiety w dowolnej chwili i co więcej, w wielu przypadkach chroni przed popełnieniem błędu. System pilnuje, aby pytania zadawane respondentowi wyświetlały się we właściwej kolejności. I nie ma konieczności zapisywania danych do zbioru danych gdyż zbiór tworzy się na bieżąco w miarę spływania kolejnych ankiet.

Bo co nam po reprezentatywnym badaniu, w którym aż roi się od błędów, najpierw ankietera, który nieuważnie wypełniał ankietę odpowiedziami respondenta, a później osoby wprowadzającej dane do komputera.

To, co przemawia za wyborem metody CAWI to fakt, że respondent może wypełnić ankietę w najbardziej dogodnym dla niego terminie. Np. po godz. 22 (kiedy dzieci już śpią), czy w niedzielę popołudniu, kiedy mamy chwilę na sprawy mniej pilne.

Last but not least – czyli pieniądze. Budżet wielkości kilku tysięcy zł na pewno nie pozwoli na przeprowadzenie badania na reprezentatywnej próbie metodą PAPI czy nawet CATI. Ale jak najbardziej, taki budżet pozwala przeprowadzić profesjonalne badanie metodą CAWI, w ramach którego pozyskamy liczbę ankiet uprawniającą do wysuwania rzetelnych i wiarygodnych wniosków.

Dzieje się tak głównie za sprawą niższego kosztu dotarcia do respondentów, który jest znacznie mniejszy niż w porównaniu do badań CATI czy PAPI. Nie trzeba zatrudniać rzeszy ankieterów pozyskujących wywiady drogą telefoniczną czy na papierze. Koszt promocji badania w Internecie to głównie koszt umiejscowienia baneru czy linka. A koszt wysyłki zaproszeń drogą mailową, jeśli dysponujemy bazą teleadresową jest praktycznie zerowy (pomijając koszt pracy autora ankiety).

Wyniki w postaci surowego zbioru danych także dostępne są już chwilę po zamknięciu badania. Zebranych ankiet nie trzeba zliczać i przenosić do systemu ponieważ dane zapisują się na bieżąco.


Damian Dec

Członek Zarządu PB Online Sp. z o.o.

www.pbonline.pl e-mail: d.dec@pbonline.pl

Jeśli interesuje Cię ten temat, zachęcamy do odwiedzenia strony www.badaniamarketingowe.org.pl Znajdują się tam informacje na temat szkoleń i seminariów z zakresu badań marketingowych metodą online, w tym również tych, które są dofinansowane z funduszy europejskich.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

E-mail marketing to tylko statystyka otwarć, CTR czy coś więcej?

E-mail marketing to tylko statystyka otwarć, CTR czy coś więcej?


Autor: Ewa Maria Szulc


Patrzysz na statystyki swojego e-mailingu i zastanawiasz się, co zrobiłeś nie tak skoro tylko 4% osób otworzyło Twój e-mail i kliknęło zawarty w nim link


Dzisiaj nie będę pisać o tym co zrobić, aby poprawić CTR (Click-Through-Rate), ale o tym dlaczego możesz i powinieneś patrzeć na skuteczność swojego e-mailingu w inny sposób niż tylko wskaźnikami otwarć i kliknięć.

Piszę o tym, ponieważ duża część marketerów ocenia skuteczność e-mailingów tylko i wyłącznie w ten sposób po ilości kliknięć.

Istnieje jednak pewna część związana z e-mail marketingiem, która nie podda się racjonalnej analizie statystycznej. To ogólna percepcja oraz jakość reakcji.

Bez statystyk ani rusz - jestem jak najdalsza od zachęcania, aby przestać je analizować. Na ich podstawie dowiesz się wielu rzeczy, a między innymi możesz ocenić reaktywność dostępnej listy adresowej, jej wrażliwość na pewne rodzaje ofert czy zobaczyć jak jest oceniania kreatywność Twojego e-mailingu.

To co najważniejsze, przy planowaniu e-mailingów, to pamiętać, że adresaci e-maili w większości nie zrobią tego, czego od nich oczekujesz. Nie otworzą Twojego e-maila i nie klikną w podany link, czy nie kupią Twojego produktu. Nie oznacza to jednak, że Twój e-mailing jest nieskuteczny.

Co jeśli dane statystyczne lekko przekłamują rzeczywistość?

Może Twój adresat nie otworzył e-maila, ale 'zeskanował go wzrokiem' przez okienko podglądu? Może przeczytał linie 'odbiorca' i temat', coś go zaciekawiło, ale postanowił zapoznać się z treścią później, ponieważ właśnie w danej chwili nie miał na to czasu. To nic, że owo 'później' nie nastąpiło tym razem.

Adresaci Twoich e-maili mogą zareagować takimi kanałami, których nie kontrolujesz i nie jesteś w stanie zmierzyć, ani zważyć.

E-mailing to jeden z rodzaju reklamy w Internecie. Pomimo tego, że Twój adresat nigdy nie otworzył Twojego e-maila i - jak widzisz w statystykach - nie kliknął w link, jest szansa, że pewna część treści przedostanie się do jego podświadomości, bez jego czynnego udziału. Pewna część informacji zostanie zapamiętana.

Może nazwa firmy? Co jest ważne przy budowaniu znajomości nazwy firmy czy marki.

Może zapamięta nazwisko osoby i nazwę firmy? A może 'tylko', a może 'aż' zwiąże pozytywną myśl z Twoim e-mailingiem.

To są realne choć niemierzalne korzyści wynikające z Twojego e-mailingu.


Poznaj "77 sposobów jak wyprzedzić konkurencję" dostępnych na http://www.MarketingCodzienny.pl

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

3 porady dotyczące email newslettera

3 porady dotyczące email newslettera


Autor: W. Orzechowski


Wysyłając email newsletter do twoich subskrybentów powinieneś przede wszystkim zadbać o to, aby był skuteczny. Poniższe trzy rady z pewnością w tym ci pomogą.


1. Dbaj o to, czy twoi adresaci będą zainteresowani treściami, które im wysyłasz.

Nie możesz oczekiwać wysokiej skuteczności swojego email newslettera jeżeli zaczniesz wysyłać setki wiadomości o bardzo różnej tematyce. Skup się na tym co jest najważniejsze dla twoich klientów i tym co jest najbardziej związane z tematyką twojej strony, bloga, czy produktu (lub usługi), którą chcesz sprzedać. Nie wysyłaj ludziom zainteresowanym kursem prawa jazdy informacji o tym jak najlepiej dbać o przydomowy ogródek - jedyne co osiągniesz takim działaniem to spadek liczby twoich subskrybentów do zera.

2. Potrzeby klientów przedkładaj nad własne korzyści finansowe

Tak naprawdę to pierwsza zasada marketingu w ogóle, a nie tylko email marketingu. W dłuższej perspektywie zawsze bardziej opłacalne jest dbanie o potrzeby klientów, niż tylko o własny zysk. Najskuteczniejsi marketerzy w branży zawsze mają na uwadze dobro klienta i ich mailing jest przez to najbardziej skuteczny. Poza tym musisz pamiętać, że zadowolony klient to prawdopodobnie dwóch nowych klientów, natomiast klient niezadowolony, to dziesięciu straconych na zawsze potencjalnych klientów. Takie są brutalne fakty, dlatego zawsze musisz dbać o interesy twoich subskrybentów i nie zrażać się tym, że efekty nie będą natychmiast widoczne.

3. Sprzedawaj tylko to co sam byś kupił

Pomijając już pozytywny aspekt moralny takiego działania, to wiedz, że łatwiej przekonać osoby trzecie do zakupu jakiegoś produktu, jeżeli samemu jesteś do tego przekonany. Poza tym punkt ten wiąże się z poprzednim - polecanie wartościowych produktów i usług pozwala dbać o potrzeby Twoich odbiorców co w efekcie przełoży się na twój zysk.


Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Promuj firmę filmem – 9 super sposobów

Promuj firmę filmem – 9 super sposobów


Autor: agata


Postanowiłeś wejść na wyższy poziom i skorzystać z możliwości jakie daje video marketing. Jeśli masz już swoje firmowe video teraz czas na to, by pokazać go światu. Nie wiesz gdzie i jak wykorzystać swój film promocyjny?


Oto kilka pomysłów:

Strona www

Może i jest to oczywiste, jednak wiele firm posiadających swój film zapomina o umieszczeniu go na stronie. Tymczasem jest to najprostsza i najbardziej skuteczna droga zainteresowania potencjalnego klienta. Dlatego nie chowaj filmu na podstronach, lub w miejscach, w których trudno będzie go znaleźć. Na wzbudzenie ciekawości u klienta masz dosłownie kilka sekund – sam tekst czy nawet grafika na stronie mogą nie wystarczyć. Natomiast jeśli na pierwszej stronie umieścisz ciekawe video internauta na pewno zdecyduje się na pozostanie na Twojej stronie, obejrzenie video i poznanie szczegółów Twojej oferty. W czasach gdy każda firma ma swoją stronę internetową trzeba znaleźć inne drogi pozyskiwania klienta – a video jest najskuteczniejszą z nich. Wiedzą o tym producenci wielkich marek – Nie, czy Red Bull – dołącz do nich i Ty.

Google

Jeśli chcesz istnieć w sieci musisz istnieć w wyszukiwarce Google. Zasada ta dotyczy wszystkich, ale głównie małych i średnich firm. Ponadto opcja Miejsca Google daje możliwość zamieszczania wizytówki firmy oraz jej siedziby w katalogu firm i na mapie Google. Żeby się wyróżnić możesz, a nawet powinieneś uzupełnić swoją wizytówkę o zdjęcia lub materiały video. Jak to zrobić? Okazuje się to banalnie proste – wystarczy zamieścić swój film na YouTub-ie, a potem dokonać edycji wizytówki, wstawiając link do rubryki „Pliki video”.

Portale społecznościowe

Rosnąca w ostatnim czasie popularność portali społecznościowych spowodowała ich wykorzystanie na polu marketingu. Zakwitła dziedzina zwana social marketingiem, polegająca na promowaniu usług i produktów firmy na forach i portalach społecznościowych. Biorąc pod uwagę, że na Facebooku czy NaszejKlasie znajdują się miliony Twoich potencjalnych klientów, warto zawalczyć o ich zainteresowanie. Zamieszczenie filmików jest banalnie proste – wystarczy, że wkleisz na swoim profilu linka do filmiku na YouTubie a miliony osób będą mogły go zobaczyć, ocenić, dodać do ulubionych i polecić znajomym. Wysiłek jest minimalny a efekt może być zaskakujący.

Katalogi firm

Zakładam, że posiadasz wizytówkę swojej firmy w popularnych katalogach jak np. Panorama Firm, Polskie Książki Telefoniczne czy firmy.net. Kolejnym krokiem będzie jej urozmaicenie – wystarczy, że dodasz link – coś w stylu – Zobacz krótki filmik o naszej firmie – jak pracujemy i czym się zajmujemy itp. Na pewno zrobi to spore wrażenie na twoich potencjalnych klientach i wyróżni Twoją wizytówkę z tłumu konkurencji.

Mailing

W stopce listów wysyłanych do klientów możesz umieścić link z krótkim filmikiem reklamowym lub materiałem wyjaśniającym czym zajmuje się Twoja firma, na czym polega Twoja praca. Poza suchymi informacjami w stylu adres, telefon, e- mail klienci będą mogli dowiedzieć się czegoś więcej o Tobie i Twojej firmie. Możesz także iść o krok dalej – przygotować profesjonalny film reklamowy zwierający prezentację Twojej oferty – produktów, usług, możliwości ich wykorzystania itp. i przesłać do klientów w mailingu zamiast tradycyjnej oferty pisanej. Na pewno lepiej trafi do nich oferta w formie materiału video niż sucha treść.

Imprezy branżowe

Film reklamowy z powodzeniem możesz zaprezentować na różnego rodzaju spotkaniach branżowych, eventach, imprezach okolicznościowych czy konferencjach. Dzięki temu zaprezentujesz swoją firmę od bardzo profesjonalnej strony.

Miejski telebim

To świetne miejsce na to by zaprezentować swój film promocyjny. Coraz więcej miast decyduje się na taką formę promocji – jest to bowiem bardzo łatwa droga dotarcia do dużej grupy potencjalnych klientów. Masz szansę na to, że dziennie Twój filmik zobaczy bardzo duża ilość osób.

Lokalna telewizja

Możesz wykupić czas antenowy w lokalnej stacji telewizyjnej i wykorzystać go na emisję swojego filmu. Dzięki temu klientom łatwiej będzie skojarzyć Twoją firmę, dzięki czemu wybiorą Twoje usługi zamiast konkurencji.

Zawsze i wszędzie

Taki promocyjny film dobrze jest mieć zawsze przy sobie. Możesz go np. nagrać na płytę CD i zabierać za sobą na różnego rodzaju spotkania z klientami, bardziej i mniej oficjalne imprezy i spotkania, itp. Tak naprawdę nie wiadomo kiedy Twój filmik może okazać się przydatny, dlatego bądź zawsze przygotowany i miej go przy sobie.


agata b.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.