sobota, 5 stycznia 2013

Malinowy marketing - lekcja marketingu z placu targowego...

Malinowy marketing - lekcja marketingu z placu targowego...

Autorem artykułu jest Tomek Urban


Czego dowiedizałem się o ludziach sprzedajac na placu targowym :) Kiedyś w wakacje koleżanka poprosiła mnie o pomoc w sprzedaży malin na placu targowym. Miała małą plantacje na której owoce właśnie dojrzewały, a nie miała kierowcy, który by jej pomógł z tym jeździć na plac.

Uśmiechnąłem się i powiedziałem czemu nie - kolejna w życiu przygoda.


Przybrałem rolę plantatora malin

Na następny dzień, a potem przez kilka tygodni stałem na placu sprzedając maliny (od komputera i książek wylądować prosto na placu targowym). Miły, pyszny i aktywny wypoczynek - super zabawę sobie na wakacje w polskim kraju sprawiłem.

Najlepsze dopiero zaczęło, przybrałem rolę młodego rolnika stojąc obok ludzi którzy robią to od lat. Fajne doświadczenie stanąć po tej drugiej stronie barykady - poznać tych ludzi, tak jakoś inaczej.

Pierwsze co zrobiliśmy.. to zaznajomiliśmy się z innymi sprzedawcami. Ale, żeby nie było tak bez niczego to zaczęliśmy wymieniać maliny na inne warzywa i owoce tak by skompletować zestaw obiadowy. Przyznam, że wielkim dla nich odkryciem był barter... no cóż nie dziwię się, spodobało im się bo nawet pyszne lody sobie załatwiliśmy za kobiałkę malin.

Dzięki takiemu miłemu początkowi na kolejny dzień kiedy zawitaliśmy na plac, już mogliśmy liczyć na miłe uśmiechnięte przyjęcie na placu. A i handel wymienny trwał nadal... a w przypadku gdy ktoś nie chciał od nas malin w zamian, dawał nam za darmo lub po bardzo zaniżonej cenie, ot taka życzliwość prostych ludzi.


Podnosimy skuteczność sprzedaży

Sprzedawać siedząc bezczynnie bym nie potrafił - nie z moim podejściem do życia. Zacząłem więc od razu szukać sposobów na zwiększanie skuteczności (by krócej stać na placu i sprzedać szybciej). Najpierw proste sprawy, takie jak na przykład udostępnienie malin na spróbowanie. Różne ceny rabatowe (za większą ilość taniej)... itd. Podzieliliśmy się także na dwa stanowiska oddalone trochę od siebie, na jednym ja uśmiechnięty sprzedawałem paniom, na drugim zaś koleżanka uśmiechnięta sprzedawała panom.

Oj dużo tego wszystkiego było - jak się bawić to bawić jednym słowem. Kilka moich obserwacji opisałem dokładniej poniżej. Najbardziej podobała mi się ta ostatnia o zawracającym kliencie, szkoda tylko że dopiero pod koniec sezonu ja odkryłem.


Nie ważna miara, ważna liczba

Dostaliśmy pierwszą radę od ojca koleżanki, który sprzedawał maliny od lat, brzmiało to zwyczajnie tak: "Jak się ktoś pyta ile jest w kobiałce - mów, że jest 1 litr, a dopiero jak się zapyta ile to jest na wagę mów, że pół kilo."

Wniosek jak widać prosty, nie widzimy jednostki, a widzimy liczby. Mogę powiedzieć, że 1 kobiałka to aż 1 litr, a mogę powiedzieć, że 1 kobiałka to tylko 0,5 kilo. Sprzedawałem więc maliny na litry, dzięki temu sprzedawałem ich znacznie więcej, po niższej cenie - przynajmniej tak się klientowi wydawało.

Za 8 zł można było kupić aż 2 litry... albo tylko 1 kilogram.

I choć fizycznie to prawie dokładnie to samo, bardziej jednak opłaca się kupić 2 litry, niż 1 kilogram.


Wzrok to klient ma słaby

Stoję i tak słucham co Ci klienci między sobą mówią... a mówią, że w innym miejscu placu są tańsze maliny i że tam pójdą kupić. Hmm.. nie spodobało mi się to. Idę więc na wywiad gospodarczy, patrzę ze zdziwieniem oczom nie dowierzam.

U konkurencji, maliny aż o 2 zł za litr DROŻSZE od naszych, a klient mówi że TAŃSZE... co jest grane?

Cenę na kartce podajemy od pojemnika... (no chyba że ktoś pyta, wtedy mówimy o litrach).

U mnie jeden pojemnik kosztuje 4 zł, a u konkurencji pojemnik kosztuje 3 zł.... wniosek dla klienta? U mnie maliny są o jeden złoty droższe. Podczas gdy w rzeczywistości u mnie są tańsze, bo mój pojemnik to 1 litr, a pojemnik tej pani to 0,5 litra.

No cóż, pierwsza myśl w mojej głowie- na następny dzień w innej części placu ustawia się moja koleżanka i sprzedaje półlitrowe kobiałki też po 3 zł. A ja sprzedaje litrowe po 4.

Ech.. niecny taki plan, jednak mi się zdał trochę takie nieetyczne...

Postąpiłem więc inaczej, wyedukowałem wzrok klienta, ustawiając na następny dzień obok siebie pojemniki o dwóch rozmiarach, półlitrowych i jednolitrowych. Tak by klient zauważył, różnice między dwoma wielkościami kobiałek - zadziałało.


Zawracający klient - to było najlepsze!

Rozmawiam z panem obok sprzedającym kukurydzę i kilka innych warzyw. Opowiada mi, że też kiedyś był młody, uśmiechnięty, też kiedyś tak entuzjastycznie do tego podchodził, nawet sobie podśpiewywał sprzedając.. rozmawiał z klientami... itd., a teraz to już tylko tak stoi. Podsunęło mi to pewien pomysł.

O tego dnia zacząłem, głośno mówić, takie teksty: "Pyszne malinki z własnej plantacji doskonałe na sok dla Pani na zimę", "Pyszne malinki może Pan spróbować", "Pyszne piekielnie słodkie malinki po 3 zł za litr", "Pyszne malinki dla Pana, żona na pewno się ucieszy", "Jak Pani kupi 2 litry to dam gratis, dla dziecka jeszcze małą kobiałkę" itd. Zrobiłem z siebie gadająca katarynkę.


To było piękne!

Idzie sobie taki człowiek... usłyszy że do niego mówię, obróci się na moment rzuci okiem i idzie dalej... dochodzi do końca alejki... Staje w miejscu - myśli, myśli, myśli... Zawraca i idzie kupić ode mnie maliny - coś pięknego.

A najlepsze było to, że było to powtarzalne. Przerobiłem się zwyczajnie na katarynkę, a klienci po pewnym krótkim czasie od usłyszenia mnie, wracali i kupowali.

Do tej pory mieli tylko bodziec wzrokowy, ale gdy dodałem do mojej strategii sprzedaży malin bodziec dźwiękowy... w życiu nie spodziewałbym się takich rezultatów.

Założyłem wcześniej, że takie gadanie może tylko zaszkodzić, zdawało mi się to zbyt nachalne. A jak się okazało było to doskonałą decyzją. Spośród niczym nie wyróżniających się sprzedawców... byłem tym nad którym przechodzień musiał przez chwilę pomyśleć. A od myślenia do decyzji zakupowej bardzo blisko w przypadku malin jak się okazało.


Wykorzystać zdobytą wiedzę...

Jakiś czas po tym wydarzeniu trafiłem internetową aplikację WebPlayo - jest to dokładnie to... co zastosowałem z dużą skutecznością na placu targowym. WebPlayo to gadająca katarynka do wykorzystania na stronę www.

Teraz tylko pozostało sprawdzić, czy i w przypadku stron internetowych i Twojego produktu to zadziała.

Po więcej informacji na temat funkcjonalności tego narzędzia proponuję zajrzeć do specjalnie przygotowanego przez Mateusza Chłodnickiego kursu, gdzie krok po kroku Mateusz opisuje co i jak z gadającymi stronami www.
---

Autor Tomek Urban, właściciel serwisów ebiznes.org.pl, Gazetki Kreatywnej

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Pomyśl zanim wybierzesz domenę...

Pomyśl zanim wybierzesz domenę...

Autorem artykułu jest Michał Kowalski


Wybór domeny internetowej to pierwszy krok w internetowym marketingu. Jak wybrać domenę, która działa na Twoją korzyść i stanowi darmowe i bardzo skuteczne narzędzie promocji? Wybór domeny internetowej to pierwszy krok w internetowym marketingu. Odpowiednio dobrany adres WWW może być bardzo cennym narzędziem promocji. Domena to najkrótszy i w pełni samodzielny komunikat reklamowy, który często współtworzy tzw. pierwsze wrażenie. Dlatego też wybór domeny powinien być przemyślaną decyzją. Powinniśmy zarejestrować domenę, nawet jeśli nie planujemy jeszcze stworzenia serwisu. Inaczej może się okazać, że gdy będziemy chcieli założyć stronę WWW, wszystkie ciekawe nazwy będą już zajęte. Poza im wcześniej zarejestrujemy i „zawiesimy” domenę – nawet ze stroną w budowie – będzie ona lepiej rozpoznawana przez wyszukiwarki, co ma ogromne znaczenie w pozycjonowaniu (większą wartość mają domeny starsze).

Rejestrując domenę, musimy podjąć decyzję, czy będzie to domena globalna, np. „com”, czy krajowa, np. „pl”. Rejestrowanie domeny ze wszystkimi możliwymi końcówkami wskazane jest tylko w nielicznych przypadkach. Jednakże w większości
z nich wystarczy tylko jedna domena. Jeśli firma działa tylko na terenie kraju, nie warto rejestrować domen globalnych. Ma to sens jedynie w przypadku, gdy oferujemy produkty na rynkach zagranicznych, i to w szerokim zakresie. Podobnie rzecz ma się
z domeną „eu”. Najlepszym rozwiązaniem jest więc dokładny wybór rynków docelowych i rejestracja domen narodowych, np. rynek niemiecki – „de”, angielski – „uk” itp. Ułatwi to późniejsze pozycjonowanie i zapamiętywanie domen przez potencjalnych klientów. Dla firmy działającej w Polsce zawsze idealnym rozwiązaniem będzie krótka końcówka „pl”, która sprawdzi się także
w kontaktach zagranicznych, gdyż od razu ujawnia lokalizację przedsiębiorstwa. Jest łatwa w zapamiętaniu, a większość polskich użytkowników intuicyjnie wpisuje w domenie końcówkę „pl”.

W ramach rozszerzenia krajowego można rejestrować domeny funkcjonalne oraz regionalne. Np. agro.pl, turystyka.pl lub regionalne – mazowsze.pl, warszawa.pl itp. Praktycznie nie ma żadnych ograniczeń w stosowaniu tych rozszerzeń. Warto jednak posłużyć się logiką i wybrać taką, która pasuje do prowadzonej działalności i obszaru funkcjonowania.
Jednak najwięcej trudności przysporzy wybór domeny właściwej...

Domeny firmowe

Najprostszym rozwiązaniem jest wybór domeny odpowiadającej nazwie firmy, np. www.sony.com, czy www.wedel.pl. Jest to najpopularniejszy sposób szukania stron przez użytkowników Internetu i dlatego taką domenę warto zarejestrować od razu, tuż po założeniu firmy. Przy zakładaniu działalności należy sprawdzić, czy propozycje nazwy firmy są możliwe do zarejestrowania jako domeny internetowe w niezmienionej postaci. Internet jest już tak powszechny i wręcz konieczny, że jednym z najważniejszych kryteriów wyboru nazwy firmy powinna być możliwość zarejestrowania identycznej domeny.

Domena firmowa to doskonałe rozwiązanie, jeśli nasza witryna jest wizytówką firmy lub spełnia rolę informacyjną jako uzupełnienie innych materiałów marketingowych. Również w przypadku posiadania silnej marki warto mieć serwis o takiej nazwie. Należy pamiętać, że długie i skomplikowane nazwy firm nie zawsze nadają się na internetową domenę, a tworzenie skrótów może być niezrozumiałe dla odbiorców.

Jeśli jednak Twoja nazwa nie jest znana klientom i nie zamierzasz jej promować oraz jeżeli chcesz szerzej wykorzystywać Internet, warto wybrać domenę, która niekoniecznie pokrywa się z nazwą firmy.

Domeny branżowe

Często rejestruje się domeny, które nie są nazwami firmy, a przedstawiają nazwy grup towarowych, którymi zajmuje się dana firma. Są to tzw. domeny branżowe, doskonałe dla sklepów internetowych, ale nie tylko. Takie adresy, jak telefony.pl czy komputery.pl to rewelacyjny wybór dla każdej firmy z tej branży, choć ich nazwy z pewnością są inne. Dodatkowo wybór słowa kluczowego na domenę daje nam dużą przewagę w pozycjonowaniu witryny gdyż nazwa serwisu pełni jednocześnie funkcję tzw. „anchor text” (opis linku do strony, zawierający słowa kluczowe, bardzo ważny element w pozycjonowaniu Google).

Problem w tym, że większość popularnych słów jest już zajęta i naprawdę trudno znaleźć wartościowe słowo, które jest wolne i jednocześnie pasuje do naszej działalności. Co zrobić, jeśli nazwa naszej firmy jest długa i skomplikowana lub po prostu nic nie mówi potencjalnym klientom, a wszystkie domeny branżowe zawierające nasze słowa kluczowe są już zajęte? Na pewno nie polecam tworzenia dziwnych tworów słownych typu e-telefonygsm.pl czy niezrozumiałych skrótów. Najlepszym rozwiązaniem jest wybór domeny marketingowej.

Domeny marketingowe

Jeśli planujesz szerokie wykorzystanie Internetu w swojej działalności powinieneś podejść do wyboru domeny w sposób marketingowy. Domena powinna być, Twoją pierwszą reklamą. Reklamą, za którą nic nie płacisz, a jednocześnie wykorzystujesz w bardzo szerokim zakresie. Wybierając domenę marketingową od samego początku kontaktu z serwisem, klient będzie świadomy Twojego marketingowego przekazu. Już na etapie wpisywania adresu do przeglądarki Twój marketing będzie oddziaływał na odbiorcę.

Podejście marketingowe oznacza, że domena powinna sugerować pewne korzyści płynące z odwiedzenia Twojej witryny, a także skuteczność i jakość produktów, które oferujesz, oraz powinna wyróżniać się spośród domen firm konkurencyjnych.

Pomyśl, jaką korzyść chciałbyś przedstawić klientowi, co Cię wyróżnia na tle konkurencji i jaka informacja może sprawić, że klient kupi twoje usługi lub produkty. Następnie znajdź słowo lub frazę, która będzie tę korzyść lub różnicę opisywać, dokładnie lub metaforycznie. Jeśli na przykład sprzedajesz komputery, to z pewnością bardzo atrakcyjna domena branżowa komputery.pl jest już dawno zajęta, a prawdziwa nazwa Twojej firmy nic nie mówi potencjalnym klientom. Wówczas, jeśli konkurujesz ceną lub sprzedajesz wysokiej jakości sprzęt, to zamiast komputery.pl, możesz zarejestrować taniekomputery.pl lub szybkiekomputery.pl. Idąc dalej, z szybkich komputerów można zrobić piekielnemaszyny.pl co automatycznie kojarzy się z najlepszymi komputerami dla wymagających. Taka domena od razu „wpada” w ucho. Łatwo ją zapamiętać, a dobrze skonstruowana zawiera wyraźną obietnicę korzyści dla przyszłego klienta sklepu z komputerami. Każdy, choćby z ciekawości, odwiedzi Twoją witrynę, a jeżeli oferta potwierdzi obietnice domeny, to droga do sprzedaży jest już otwarta!

Domena marketingowa to po prostu najkrótsza forma reklamy. Najlepiej będzie, jeśli zmieścisz się w trzech słowach (np. marketingdlaleniwych.pl), ale ideałem będzie jedno zrozumiałe słowo (np. widoczny.pl). Wybierz domenę, która zapadnie klientowi w pamięć i da konkretną obietnicę korzyści. Taka domena może nawet nasuwać humorystyczne skojarzenia. Humor to doskonały wyróżnik i sposób na trwałe zapamiętanie przez odbiorcę. Potraktuj swoją domenę jak dwuwyrazowy spot reklamowy! Niech obiecuje, śmieszy albo zwraca uwagę!

Wybierając domenę, pamiętaj jeszcze, że jej nazwa powinna być łatwa w wymowie, tak, aby podając ją przez telefon, obyć się bez konieczności literowania i powtarzania.

www.widoczny.pl - zyskowne strony www
---

http://www.widoczny.pl - zyskowne strony www

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Twarz a kreowanie wizerunku

Twarz a kreowanie wizerunku

Autorem artykułu jest Daniel Bordman


artykularnia_import Kiedyś gdy zaczynałem pracę z politykami i managerami, skupiałem się na tym co jest widoczne „od razu”. Na tym co widać na pierwszy rzut oka. Postawa, gesty, słowa. Zapominałem o tym, że to właśnie po szczegółach jesteśmy oceniani, po tym co widać na naszej twarzy. To mikroruchy na naszych twarzach są odbierane przez nasz umysł a później stwierdzamy – „Ten ktoś jest fajny”. „Tamta dziewczyna jest mało przebojowa”, „a ta Twoja szefowa jest jakaś infantylna.”

Gdzieś tam w środku nasz umysł podejmuje decyzje a my je wyrażamy.

Prowadzać kiedyś warsztaty z komunikacji spojrzałem na jedną uczestniczkę. Niezwykle piękna blondynka o niebieskich oczach. Jednak od razu pomyślałem, że jest wredna i złośliwa. Zaniepokoiły mnie moje myśli, dlatego poprosiłem całą grupę by każdy powiedział dwa, trzy zdania o sobie i zacząłem się zastanawiać, dlaczego ją tak oceniam.

Jak tylko się odezwała, przestałem jej wierzyć. Pytanie czemu? Właśnie!

Wypowiadała się przez zaciśnięte zęby. Miałem wrażenie, że mimo iż się uśmiecha jest niewiarygodna. Każda samogłoska, każdy wyraz wydobywał się z jej ust jakby z trudem. Odczuwałem dyskomfort, gdyż widziałem dziewczynę, która zanim się odezwała była już nie lubiana a odzywając się pogłębiła ten stan „nielubienia”.

Dowiedziałem się, że jest szefem większej grupy ludzi.

Tym razem pozwoliłem sobie na głośną analizę. Stwierdziłem, że najprawdopodobniej ma problemy z podwładnymi, gdyż się jej boją i nie do końca ufają. A także może mieć problemy w nawiązywaniu pierwszego kontaktu bo wydaje się być osobą ostrą.

I … wszystko się zgadzało. Dodała, że próbowała już wielu metod, ale okazywały się nie skuteczne.

Rozwiązanie było proste, trzeba było się zająć jej wizerunkiem werbalnym. Spłaszczone samogłoski, które wydobywały się z jej ust psuły wizerunek. Obojętnie co mówiła, była odbierana jak by mówiła coś z wielkim trudem. Na dodatek, spinając mięśnie twarzy, zbudowała wrażenie osoby spiętej. Zaciskała zęby i mięśnie ust. Warto przypomnieć, że zaciskamy usta gdy szykujemy się do jakiejś konfrontacji. Ona sygnał „konfrontacji” miała zawsze na swojej twarzy.

Zrobiliśmy krótki masaż, pokazałem ćwiczenie z korkiem, uruchomiliśmy górną wargę i w przeciągu kilku minut, grupa jednym głosem powiedziała, że to jest już inna osoba.

Te napięcia jakie pojawiały się na twarzy tej dziewczyny spowodowały trochę cierpienia zarówno w pracy zawodowej jak i prywatnej. Coś co było drobnostką, w tak duży sposób wpływało na jej życie. Wszyscy, którym opowiadam te historię wiedzą, że ich oceny mogą być nie trafione. Co jednak zrobić z większością? Przecież nie będziemy każdemu tłumaczyli, że może się mylić.

Jedynie co nam pozostaje, przyjrzeć się samemu sobie, lub poprosić przyjaciela, kogoś z rodziny by się nam przypatrzył i podzielił spostrzeżeniami czy odczuciami. Niech powie co sądzi. Większość błędów da się szybko i to samemu wyeliminować. Więc do dzieła, bo nie są najważniejsze gesty czy słowa. To nasza twarz powie najwięcej o nas samych.

--- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

SPAM a kontakty mailowe

SPAM a kontakty mailowe

Autorem artykułu jest Kira F.


SPAM zna każdy z własnego doświadczenia: reklamy viagry, powiekszaczy penisów, rewelacyjne wycieczki w których opłacasz tylko przelot + noclegi + wyżywienie i masa innych równie interesujących rzeczy. SPAM zna każdy z własnego doświadczenia: reklamy viagry, powiekszaczy penisów, rewelacyjne wycieczki w których opłacasz tylko przelot + noclegi + wyżywienie i masa innych równie interesujących rzeczy.

Jednak według Ustawy o Świadczeniu Usług Drogą Elektroniczną SPAMEM jest każda niezamówiona wiadomość handlowa. I zgodnie z jej wytycznymi, nadawca dowolnego maila o treści handlowej, również jeśli to np. propozycja współpracy, może zostać ukarany.

Plusów tej ustawy wyliczać na pewno nie trzeba: mniej śmieci zapycha nasze skrzynki pocztowe, tracimy mniej czasu na ich usuwanie, mniej się denerwujemy.

Jednak ta sama ustawa mająca ułatwić życie zarówno adresatom SPAMU jak i administratorom serwerów pocztowych nam, prowadzacym jakąkolwiek działalność może życie dość skutecznie utrudnić. Bo teraz, żeby wysłać jakąkolwiek wiadomość e-mail związaną z naszą działalnością, musmy mieć jednoznaczną zgodę adresata. Nie wystarczy już wejść na jego stronę WWW i znależć tam adres poczty elektronicznej ani skorzystać z gotowego formularza.

W tej sytuacji musimy niestety za każdym razem ZAPYTAĆ czy adresat aby na pewno chciałby zapoznać się z naszą ofertą. W rezultacie w tym momencie kończy się wygoda korzystania z Internetu: jeżeli i tak musisz najpierw zadzwonić lub w inny sposób spytać czy odbiorca życzy sobie przeczytać Twoją ofertę, to czemu nie przedstawić jej od razu w tej formie?

Wyjątkowo uciążliwa rzecz. Dla SPAMERÓW -- i tu dobrze, bo to ogranicza na prawdę zbędne wiadomości. Ale również dla nas jeśli chcemy zaproponować całkowicie poważny interes -- bo możemy zostać od razu oskarżeni o SPAM.

Jak rozwiązać ten problem?

Sposób jest obecnie chyba tylko jeden: jeśli podajesz na swojej stronie WWW adres e-mail mający służyć do kontaktu z firmą, zaznacz od razu do czego może on być użyty. Na przykład:

kontakt: firma@domena.pl
UWAGA! Nie akceptujemy przesyłania na ten adres reklam. Oferty współpracy związane ściśle z branżą w której działamy nie są traktowane jako SPAM.

Krótkie, proste, rozwiązujące problem.

Pod warunkiem oczywiście że tego typu opisy zaczną być umieszczane na stronach firmowych. Bez tego wszelkie kontakty przez Internet nadal będą mocno utrudnione ponieważ nawet najpoważniejszy Klient lub kontrahent nie będzie pewien czy może je wysłać. A jeśli nie będzie, to zapewne nie wyśle... ---

Autorka: Kira® Tekst pochodzi z: http://cyber-girl.net

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Maluchy łasuchy, czyli sposób na zwiększenie sprzedaży.

Maluchy łasuchy, czyli sposób na zwiększenie sprzedaży.

Autorem artykułu jest Jerzy Grabarski


Okazuje się, że przedstawiciele firm z uporem godnym lepszej sprawy, umieszczają większe opakowania towaru tylko na najwyższych półkach. Oczywiście ma to swoje uzasadnienie marketingowe, ale proponowałbym niewielką modyfikację tego ustawienia... Spożywczy sklep samoobsługowy, obecnie zwany marketem. Mama z uwagą przyglada się towarom na półkach. Obok kręci się około pięcio- sześcioletni malec. Wypatrzył czipsy i marudzi:
- Mamo, kup mi czipsy...
Mama przez krótką chwilę ignoruje marudzenie synka, ale w końcu nieco roztargnionym głosem mówi:
- Dobrze, idź i przynieś sobie.
Chłopiec pędzi do półki z czipsami. Przez moment patrzy na wystawione na górnej półce duże opakowania, do których wzrost nie pozwala mu sięgnąć. Łapie więc mniejsze, stojące na półce na wysokości jego oczu i pędzi za matką. Wciska jej w rękę przyniesione czipsy, które ona, nawet nie patrząc, wrzuca do koszyka.

W ciągu jednego miesiąca trzykrotnie widziałem takie obrazki, nieco różniące się w szczegółach (dwa razy mama z synkiem, raz małżeństwo z córeczką). Wszystkie trzy doprowadziły do akcji końcowej - wrzucenia towaru przyniesionego przez dziecko do koszyka. Za każdym razem było to mniejsze opakowanie. Maluch po prostu nie mógł sięgnąc do większego.
Dlaczego?

Okazuje się, że przedstawiciele firm z uporem godnym lepszej sprawy, umieszczają większe opakowania towaru tylko na najwyższych półkach. Oczywiście ma to swoje uzasadnienie marketingowe.
Niemniej jednak, opierając się na swoich spostrzeżeniach, a zakładam, że opisane wydarzenia muszą być znacznie bardziej częste (bo pomimo, że w marketach bywam rzadko zaobserwowałem je trzykrotnie w krótkim czasie), proponowałbym niewielką modyfikację ustawienia towarów.
Na półce dostępnej dla łapek malucha powinny się znaleźć zarówno małe, jak duże opakowania smakołyku. Te duże po prawej stronie (co również ma swoje uzasadnienie marketingowe). Poza tym ustawienie towarów pozostaje bez zmian.
Efekt?

W opisanej powyżej sytuacji istnieje duża szansa, że kupione zostanie większe opakowanie. Dzieci przecież wolą dużo niż mało, a będąca ż dzieckiem osoba odruchowo wrzuci przyniesiony towar do koszyka. Od kasy raczej już nie będzie się wracać...

Łatwo też można przewidzieć inny mechanizm zakupu. Dziecko wypatrzyło smakołyk: "Kup mi, kup!".
Często widziana lub przeżywana przez nas sytuacja, nieprawdaż?
Oczywiście dziecko znacznie częściej wskaże, lub złapie dużą paczkę - jeśli ma do niej taki sam dostęp jak do mniejszej.

Co może zrobić osoba będąca z dzieckiem?
1. Bez wzglądu na płacz i marudzenie dziecka zabrać go od pólki.
2. Kupić dużą paczkę "dla świętego spokoju".
3. Zaproponować dziecku kupno mniejszego pudełka tego samego smakołyku, na co prawdopodobnie maluch szybko się zgodzi.
4. Długo i cierpliwie uspokajać dziecko, by w końcu zabrać je od półki ze smakołykami, bez kupowania czegokolwiek.

Nie przeprowadzałem typowych badań statystycznych, ale o wybranie jednej z przedstawionych możliwości poprosiłem losowo wybranych ludzi z różnych grup społecznych (między innymi przez ankietę na stronie www). Zebrałem ponad 120 odpowiedzi:
Możliwość pierwszą wybrało (w zaokrągleniu) 15% zapytanych. Możliwość drugą - 23%. Trzecią - 54%. Czwartą zaś - 8%.
Czyli 77% postawionych w takiej sytuacji dorosłych dokona zakupu.

Poprosiłem też o wybranie jednej możliwości, z założeniem, że leżące na półce opakowania wszystkie są małe (inne pytane osoby, ilość odpowiedzi jak wyżej).

1. Bez wzglądu na płacz i marudzenie dziecka zabrać go od pólki.
2. Kupić, "dla świętego spokoju".
3. Długo i cierpliwie uspokajać dziecko i w końcu zabrać je od półki ze smakołykami nie kupując niczego.

Okazuje się, że odpowiedź drugą wybrało tylko 49% zapytanych, czyli taki procent dokona zakupu. Na dodatek tylko mniejszego opakowania!

Można więc zaryzykować twierdzenie, że jeśli wszystkie opakowania na dostępnej dla dziecka półce są identycznej wielkości, dorosły częściej wybierze długie tłumaczenia lub marudzenie dziecka, niż zakup.

Jeśłi wielkości opakowań się różnią, częściej wybierze zakup mniejszej paczki, ponieważ w takim wypadku zadziała psychologiczny mechanizm marketingowy "drzwiami w twarz*", nieświadomie zastosowany przez malucha.

Wnioskując, w obu powyżej opisanych przypadkach zachowań dziecka i dorosłego otrzymamy wzrost sprzedaży produktu umieszczając część większych opakowań na półce dostępnej oczom i łapkom malucha.

Aha, jeśli któraś z większych firm wykorzysta moje spostrzeżenia i uzyska dzięki ich zastosowaniu w praktyce wzrost sprzedaży swoich produktów, oczekuję na godziwe honorarium za konsultację...

* Drzwiami w twarz - w uproszczeniu: wysunięcie wygórowanej, choć realnej propozycji, w zasadzie z góry skazanej na odrzucenie. Po jej odrzuceniu wysunięcie kolejnej, mniejszej, która ma wtedy większą szansę na przyjęcie. ---

Artykuł ze strony ember.pl - Biznes, ebiznes, marketing

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Jak MOTYWAOWAĆ KLIENTA, by kupił twój produkt?

Jak MOTYWAOWAĆ KLIENTA, by kupił twój produkt?

Autorem artykułu jest MIGOMEDIA Bednarek E-marketing


Chcesz, by klient odszedł od Twojej konkurencji?? Masz sklep internetowy?? Masz tradycyjny biznes, który sprzedaje usługi lub produkty?? Jesteś właścicielem e-biznesu?? ZAPAMIĘTAJ: Sprzedajesz produkty, ale ludzie kupują marzenia. Twój potencjalny klient kupuje korzyści ... Chcesz, by klient odszedł od Twojej konkurencji??

Masz sklep internetowy??
Masz tradycyjny biznes, który sprzedaje usługi lub produkty??
Jesteś właścicielem e-biznesu??

ZAPAMIĘTAJ: Sprzedajesz produkty, ale ludzie kupują marzenia. Twój potencjalny klient kupuje korzyści wynikające z używania produktu lub jego posiadania, a nie produkt.

Sam pewnie wiesz to z własnych doświadczeń...

Biznesmen, który kupuje Mercedesa kupuje prestiż i wygodę.

Ty i ja dobrze wiemy, że jakby chciał zwykłe auto, mógłby kupić Skodę.
A może kupuje bezpieczne auto??
Też NIE!! Bardzo bezpieczna jest Toyota Yaris. Ale jest za mało prestiżowa dla wysoko postawionego biznesmena.

To, co teraz napisze, wiesz pewnie z własnego doświadczenia.

Twój potencjalny klient kupuje korzyści, a nie produkt. Twój klient kupuje marzenia i ich realizację.
To ważne. 90% ludzi kupuje emocjonalnie. Tylko nieliczni kupują racjonalne.

Gdybyś miał sobie wyobrazić taką sytuację... Czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się kupić batonika, gdy poszedłeś do sklepu?
A może byłeś w Hipermarkecie i miałeś już słodycz w koszyku, a następnie wyłożyłeś ją z koszyka? Czy wiesz, dlaczego tak się dzieje?
Najpierw kupiłeś emocjonalnie. A następnie nie znalazłeś uzasadnienia i odłożyłeś batonika, gdzieś na półkę.

Wyobraź sobie, że właśnie zobaczyłeś promocję na pomarańcze. Pod wpływem impulsu i atrakcyjnej obniżki ceny, włożyłeś do koszyka siatkę pomarańczy. Zrobiłeś to pod wpływem chwili… przecież się opłaca.

Sam przed Sobą nieświadomie tłumaczysz swoje emocjonalne zachowanie w sposób racjonalny.
Co robi Twój umysł? Twój umysł pracuje i szuka uzasadnień. Np. Pomarańcze mają dużo witaminy C, są zdrowe. Będę bardziej odporny, jeśli będę jadł pomarańcze. A poza tym to są tanie, to wykorzystam szanse, skoro teraz jest sezon, itd.

Skoro już wiesz jak działa Twój umysł, wykorzystaj tę bezcenną wiedzę w Twoim biznesie.

Twoi potencjalni klienci kupują emocjonalnie. Pomyśl tylko, wielu ludzi brakuje pieniędzy do końca miesiąca, ale większość z nich ma telewizję kablową, dobry telewizor, video lub DVD. Czemu?? Oni działają pod wpływem emocji i kupują, by spełnić swoje marzenia, poczuć się lepiej lub zrobili to pod wpływem chwili.

Kupują, bo czerpią z tego przyjemność.
Ktoś, kto kupuje Porsche sprawia sobie niesamowitą przyjemność. Gdyby tylko kierował się potrzebą posiadania samochodu kupiłby tańszy np. Ford, Skoda, itd. A che mieć rajdowy wóz, który "ma kopa" i potwierdza jego wysoki status majątkowy, dobry gust i ekstrawagancję.

Znasz to na pewno z własnych doświadczeń. Gdy Twoi znajomi kupują auto, to mówią o gadżetach wewnątrz, ekstra bonusach i innych korzyściach!! To NORMALNE.
TAK!! ludzie kupują KORZYŚCI.

Dlatego reklamując produkt pisz o korzyściach. Przedstaw w sposób plastyczny zalety produktu.
SPRAW, by Twój potencjalny klient zaczął go pożądać.

OTO Kolejny ważny sposób na zarobienie pieniędzy.

Ludzie boją się cierpienia, chcą uniknąć bólu.
Chętnie kupią leki przeciwbólowe. Podobnie jest z Volvo – autem uważanym za super bezpieczne. Co sądzisz o Volvo??
Pewnie nie jedno auto ma ciekawsze nadwozie i szybciej rozpędza się do setki.
Wiem z doświadczenia, że właściciele Volvo cenią sobie bezpieczeństwo, które daje im ta marka.

Wykorzystaj słabości ludzkiej natury. Sam przecież też ulegasz innym sprzedawcom! Bądź lepszy od innych.
W zależności od tego, co sprzedajesz, wykorzystaj, co najmniej jedną z cech ludzkiej natury opisanych wyżej. Niech Twój klient pożąda produktu, który sprzedajesz.
Poczuj satysfakcję ze zwiększonej sprzedaży.

Poczuj ją, a następnie pójdź i wydaj część pieniędzy równie emocjonalnie, jak Twoi klienci. ---

Małgorzata Bednarek to uznany ekspert w dziedzinie e-marketingu. Prowadzi BLOG BIZNESOWY O E-MARKETINGU i E-BIZNESIE: http://www.bednarek.eu Współtworzy największy serwis:EBOOKI WSZYSTKICH WYDAWNICTW- http://ebookarnia.pl

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Jak skutecznie rozmawiać przez telefon?

Jak skutecznie rozmawiać przez telefon?

Autorem artykułu jest Marek Jereczek


Telefonowanie jest sztuką, którą trudno przecenić. W wielu przypadkach rozmowa telefoniczna jest pierwszym kontaktem z naszym klientem, kontrahentem, współpracownikiem. Sposób w jaki ją przeprowadzimy wpływa na odbiór naszej osoby u rozmówcy oraz rzutuje na dalsze etapy kontaktu.

Rozmawianie przez telefon jest specyficzną formą kontaktu. Nie widzimy naszego rozmówcy, przez co nasze zdolności komunikacyjne zostają ograniczone. Jest to o tyle niekorzystne, że większa część odbieranych komunikatów, to sygnały przesyłane do naszej podświadomości, mowa ciała, nie zaś informacje przekazywane ustnie. Dlatego tym bardziej należy skupić się na tym, by nasz przekaz był możliwie spójny i skuteczny.

Przygotowania do walki

Do rozmów telefonicznych, szczególnie jeśli są ważne, nie należy podchodzić lekceważącą i bez przygotowania. Można je przyrównać do walki. Przeciwnicy znajdują się na przeciwległych końcach łącza telefonicznego. Od tego, kto będzie dysponował lepszymi argumentami, większą pewności siebie i prezentowanych racji często zależy „zwycięstwo”, czyli osiągnięcie planowanego rezultatu. Może nim być umówienie spotkania, zdobycie klienta, podpisanie umowy itp.

Pierwszym krokiem powinno być dokładne przygotowanie się do rozmowy. Koniecznie trzeba mieć pod ręką kartkę papieru i coś do pisania. Jeśli jest to trudna rozmowa lub wykonywana po raz pierwszy w danej sprawie, warto poświecić kilka minut więcej i opracować scenariusz rozmowy. Zaczynamy od przedstawienia się.

Jak zacząć?

Istnieje kilka możliwości:

Sposób oficjalny i bezpieczny – witamy się i przedstawiamy a następnie wyjaśniamy do kogo i po co dzwonimy np.
- Dzień dobry. Jan Kowalski z tej strony, właściciel firmy XYZ. Czy z Panem X mam przyjemność?
Dzwonię w sprawię naszej najnowszej oferty….


Inny, bardziej nietypowy sposób. Metoda ta jest skuteczna w przypadku, gdy znamy imię i nazwisko naszego rozmówcy. Pozwala wywołać wrażenie u rozmówcy, że nie jest dla nas obcą osobą lub ktoś nam o nim opowiedział. Szczególnie warto ją stosować w przypadku, gdy dzwonimy z polecenia. Oto przykład:
- Dzień dobry Panie Jacku. Jan Kowalski z tej strony. Pan mnie jeszcze nie zna, ale mamy wspólnego znajomego …..(tu podajemy imię osoby polecającej, czasami warto dodać nazwisko). Spotkałem się ostatnio z …(imię) i wspomniał o Panu jako o osobie, która …(informacja o tym, co robi nasz rozmówca). Dzwonię, gdyż prowadzę firmę …. i z rozmowy z (imię) wynika, że mogę Panu przedstawić ciekawą ofertę……

Metoda druga ma tą zaletę, że przestajemy być anonimowi oraz mamy wsparcie znajomego naszego rozmówcy. Podświadomie wytwarza się u niego myśl, że skoro jego kolega lub przyjaciel spotkał się z nami i rozmawiał na jego temat, to jesteśmy osobą sprawdzoną, z którą można się spotkać lub której ofertę warto przeczytać. Jest to ogromna moc metody powoływania się na znajomych.

Należy przy tym jednak pamiętać, że muszą to być osoby, które nasz rozmówca dobrze zna i ceni. Jeśli powołamy się na znajomego, którego nasz rozmówca kojarzy bardzo dobrze, bardzo lubi, ale nigdy nie traktował poważnie z racji na jego np. charakter lekkoducha, to nie należy się spodziewać, że i nasza oferta zostanie potraktowana bardzo poważnie. Dlatego tak istotne jest, by powoływać się na odpowiednie osoby.

Umówi się czy nie?

Kolejnym, często występującym elementem rozmów telefonicznych, jest próba umówienia się na spotkanie. Zdecydowana większość ludzi popełnia podstawowy błąd. Zadaje pytania rozpoczynające się od CZY np.

- Czy możemy umówić się na jutro na …?
- Czy nie będzie Pan miał nic przeciwko, jeśli umówimy się na jutro na …?
- Czy możemy spotkać się jutro ?

Pytania zaczynające się od CZY, powodują odpowiedź TAK lub NIE. Są one bardzo wygodne dla odpowiadającego, bo nie wymagają dużego wysiłku i łatwo odpowiedzieć NIE. Tym bardziej, że często do czynienia mamy z ludźmi zapracowanymi i na pytania: „Czy możemy…?”, „Czy ma Pan czas…?” prawie zawsze odpowiedzą NIE. Gdy to nastąpi, czeka nas bardzo trudne zadanie przekonywania do spotkania i szukania innego terminu. To na nas spada rola przekonującego.

Można jednak zrobić to inaczej.

Prostym sposobem i bardzo skutecznym jest nie pytanie CZY, tylko danie dwóch możliwości wyboru np.:

-Dobrze, zatem nie pozostaje nam nic innego jak spotkać się i ustalić szczegóły. Przygotowałem dla Pana dwa terminy: w środę o godzinie 12 i w czwartek o godzinie 16. Który termin Panu bardziej odpowiada?

Przy tak postawionym pytaniu, nasz rozmówca nie zastanawia się, czy się z nami spotkać. Nasz rozmówca zastanawia się teraz, o której godzinie najbardziej pasuje mu spotkanie!

Oczywiście zawsze może trafić się przypadek, że ktoś kategorycznie odmówi. Jednak taka osoba zapewne, niezależnie od sposobu przeprowadzenia rozmowy, i tak by się z nami nie umówiła.

Dając dwie możliwości terminu spotkania należy wybierać różne pory dnia. Dzięki temu wzrastają szanse, że rozmówca będzie dysponował czasem. Jeśli pracuje do 15, zapewne wybierze godz. 16. Jeśli natomiast nie chce spotykać się po pracy lub akurat tak mu pasuje, to wybierze godzinę 12. Godziny te należy dobierać odpowiednio do rozmówcy. Dobrze jest choć trochę orientować się w jego planie dnia. Dzięki temu lepiej możemy dopasować termin spotkań.

W przypadku, gdy osobie tej nie pasuje żaden termin należy ustalić już wspólnie datę i godzinę spotkania.

Zwiększanie skuteczności

Ostatnim elementem rozmowy jest podsumowanie i pożegnanie. Jest to bardzo ważny moment. Od niego często zależy czy spotkanie się odbędzie czy nie. Niestety pamięć ludzka jest zawodna i jeśli wyznaczony termin nie jest dnia następnego, to szanse na to, że nasz rozmówca zapomni o spotkaniu są dość duże.

Dlatego zawsze warto postarać się, żeby nasze spotkanie zostało zapisane w jego kalendarzu. Oto przykład:

- Dobrze. Jesteśmy umówieni na środę na godzinę 12 w (miejsce). Ja rezerwuję sobie dla Pana czas w moim kalendarzu w tym terminie i proszę Pana o zrobienie tego samego.

Ten prosty zabieg pozwala zdecydowanie zwiększyć szanse na to, że spotkanie się odbędzie.

Na koniec pozostaje się pożegnać.

I tak oto scenariusz naszej rozmowy jest gotowy. Teraz należy przeczytać go kilka razy i zastanowić się czy brzmi naturalnie. Jest to istotne. Niestety bardzo łatwo „usłyszeć”, że ktoś czyta z kartki. Jeśli tekst nie wzbudza podejrzeń, to nie pozostaje nic innego, jak dzwonić.

Siła uśmiechu

Dzwoniąc, pamiętać należy o uśmiechu. Jest to ważne i naprawdę pomaga. Przez telefon bardzo łatwo usłyszeć, czy ktoś się uśmiecha czy też nie. Rozmowy z osobami pogodnymi i uśmiechniętymi są przyjemniejsza, dobrze wpływają na nasze samopoczucie i skłonność do zachowań, których oczekuje od nas druga strona.

Po zakończonej rozmowie warto zawsze przez chwilę prześledzić w myślach jej przebieg. Zapisać na kartce, co poszło dobrze a co źle. Następnie starać się eliminować elementy, które zawodzą.

---

PrzepisNaBiznes.pl - franczyza, pomysły na biznes

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

piątek, 21 grudnia 2012

Jak robić promocje?

Jak robić promocje?

Autorem artykułu jest Marek Jereczek


Często zdarza się, że przeglądając oferty różnych firm napotykamy bonusy, rabaty, promocje na inne produkty. Zazwyczaj jest to jakiś upust cenowy. Czasami dostajemy upominek gratis. Większość ludzi utożsamia tego typu działania z korporacjami. Tymczasem rozwiązania te mogą stosować też i małe firmy.

„Ja nie mam na to pieniędzy”. To zdanie wypowiada teraz zapewne spora część z Was. Paradoksalnie brak pieniędzy jest często duża szansą. Nie pozwala on stosować łatwych rozwiązań, które zazwyczaj bywają też drogie. Musimy myśleć niekonwencjonalnie.

Zacznijmy od tego co mamy

Jesteśmy właścicielami firmy oferującej dany produkt i usługę określonej grupie odbiorców. Warto na kartce możliwie najdokładniej opisać tę grupę. Jej cechy, potrzeby, cele. Następnie do każdego zdania starajmy się dopasować możliwie dużo produktów, które bezpośrednio zaspokajają daną potrzebę lub są z nią związane. W ten sposób otrzymujemy ich mapę, by móc zaoferować dany artykuł naszym klientom. Wśród nich jest nasz produkt lub usługa. Jednakże nie należy zapominać o całej masie pozostałych rzeczy. Są to potencjalne towary, które w całości lub jako rabaty na nie, możemy dołączać do naszej oferty. Dobrym posunięciem jest zastanowienie się, który z produktów najbardziej zainteresuje naszych klientów. Być może w tej grupie są jakieś produkty komplementarne. Np. produkujemy kleje do tapet, warto w naszej ofercie pomyśleć nad rabatem na tapety. Możliwości jest wiele. Tylko od naszej znajomości klientów, pomysłowości i inwencji zależy jak to wykorzystamy.

No dobrze, ale nadal pozostaje nierozwiązany problem pieniędzy.

Zacznijmy od drugiej strony. Weź kartkę i oblicz ile kosztuje Cię zdobycie jednego klienta. Ile musisz wydać na reklamę, żeby go pozyskać. Często da się to policzyć bardzo dokładnie. W najprostszym przypadku należy uwzględnić całość środków przeznaczone na reklamę w danym okresie i podzielić przez liczbę pozyskanych w tym okresie klientów. Jest to koszt pozyskania klienta. Następnie policzmy jaki procent ceny naszego produktu stanowi ten koszt. Wystarczy koszt pozyskania klienta podzielić przez cenę produktu i pomnożyć przez 100%. Uzyskany wynik mówi nam, jaki procent ceny naszego produktu przeznaczamy na pozyskanie klienta. Jest to nasz koszt.

Wyobraźmy sobie teraz, że przychodzi do nas biznesmen i mówi, że będzie przyprowadzał nam klientów pod warunkiem, że Ci klienci będą mieli rabat w wysokości X % na nasze produkty. Patrzymy na nasze obliczenia. Wychodzi, że rabat ten jest niższy od naszego kosztu pozyskania klienta. W takiej sytuacji nie ma się co długo zastanawiać i po prostu zgodzić na tę propozycję. Dzięki niej będziemy zarabiać dodatkowo na różnicy w koszcie pozyskania klienta i rabacie. Nasz kontrahent będzie zadowolony. Może on do swojej oferty włączyć rabat na nasz produkt. Klient jest zadowolony, bo płaci mniej. My zaś na tym nic nie tracimy, a wręcz dodatkowo zarabiamy.

Czas działać

Myślę, że ta krótka historia dobrze wyjaśnia zasady działania tego mechanizmu. Należy teraz odwrócić strony. Tzn. to my szukamy firmy. Mamy już listę potencjalnych produktów lub usług. Należy znaleźć firmy je oferujące. Umówić się na spotkanie i przedstawić im naszą ofertę tj. przyprowadzanie im klientów w zamian za udzielenie rabatu naszym klientom. Scenariusz ten można powtarzać kilka razy z różnymi produktami. Dzięki czemu można doprowadzić do sytuacji, kiedy to wraz z naszym produktem w cenie np. 100 zł klient nabywa rabaty na inne produkty o łącznej wartości 120zł. Pytanie brzmi oczywiście czy jest sens stosować aż tak wiele rabatów. To należałoby zbadać dla konkretnego przypadku. Niemniej jednak metoda ta pozwala zwiększyć atrakcyjność naszej oferty, a tym samym sprzedaż, czego Wam życzę.

---

PrzepisNaBiznes.pl - franczyza, pomysły na biznes

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Jak stworzyć stronę sprzedającą jak szalona?

Jak stworzyć stronę sprzedającą jak szalona?

Autorem artykułu jest Kamil Matysik


artykularnia_import

Nie łatwo jest przekonać człowieka do wydania jego ciężko zarobionych pieniędzy. Nie jest to proste zwłaszcza jeżeli chcemy sprzedać mu coś, czego tak naprawdę nie potrzebuje. Są jednak pewne techniki budowania stron, które pozwalają uzyskają
wysoką skuteczność pozyskiwania klientów. Pisząc "techniki budowania" nie chodzi mi bynajmniej o stronę techniczną serwisu. Niezmiernie ważna, przy tworzeniu strony, jest odpowiednia konstrukcja tekstów które ją zapełnią. Treść ta ma przecież wywołać u odwiedzającego potrzebę posiadania reklamowanego przez nas produktu i co najważniejsze skłonić go do zakupu.

Dzięki wielu, wielu testom przeprowadzanym przez światowych specjalistów od marketingu internetowego, powstało wiele technik i sposobów. Opisywana w tym artykule technika pozwala uzyskać wysoką ilość klientów przy możliwie najniższych inwestycjach i nakładach na reklamę, czyli wysoki wskaźnik ROI. Jest do tego niezwykle łatwa do opanowania przez praktycznie każdego.

Kliknij aby zobaczyć rysunek który jest graficzną prezentacją konstrukcji skutecznej strony. Każda z 8 części jest niezwykle istotna do uzyskania ostatecznego wyniku jakim jest pozyskanie klienta. Postaram się możliwie dokładnie opisać każdą z nich.


Część graficzno-nawigacyjna


Od tego jak dużo czasu i uwagi poświecimy tej części, zależy bezpośrednio sukces całego naszego serwisu. Będzie to pierwsza rzecz jaka ujrzą odwiedzający i bardzo ważne jest aby ten widok ich zaskoczył (pozytywnie oczywiście) i zachwycił. To jest właśnie ważna funkcja logo, przyciąganie uwagi. Jeżeli uda nam się przyciągnąć uwagę naszego potencjalnego klienta (każdy odwiedzający naszą stronę jest potencjalnym klientem) bardzo prawdopodobne jest że zachęcimy go tym samym do poświęcenia chwili czasu na zapoznanie się z przynajmniej częścią przygotowanej dla niego treści, lub chociaż do przeczytania naszego nagłówka (o którym za chwilę). Dlatego też jeżeli nie posiadamy specjalnych zdolności warto zainwestować trochę i opłacić zdolnego grafika który profesjonalnie wykona dla nas logo.

Dobrym pomysłem jest umieszczenie w tej części menu nawigacyjnego. Konstrukcja strony z uwzględnieniem tej uwagi ma wiele zalet. Jedną z nich jest łatwość nawigacji i jej intuicyjność. Dzięki temu odwiedzający poświęci czas na to co chcemy mu przekazać, zamiast na odgadywanie sposobu poruszania się po stronie.

Nagłówek



Jak wcześniej wspomniałem ważne jest aby nasze logo zachęcało do przeczytania nagłówka. Łatwo jest się zatem domyślić jak jest on ważny w całej ofercie. Priorytetową sprawą jest, aby nagłówek zaintrygował czytającego. Moment który internauta poświęci na przeczytanie tego krótkiego tekstu, jest momentem kluczowym. Od tego czy uda nam się rozbudzić zainteresowanie i zdobyć jego uwagę zależy, czy pozostanie na stronie dłużej. Nagłówki są przez niektórych określane jako "reklama reklamy". Dobrze napisany nagłówek powinien spełniać 3 podstawowe funkcje: zainteresować odwiedzającego, dostarczyć mu informacji i ostatecznie zachęcić do dalszego czytania.

Największym błędem jaki można popełnić przy pisaniu oferty, jest stworzenie nudnego, szablonowego nagłówka. Jest wiele sposobów na zaciekawienie odwiedzającego tym zazwyczaj krótkim tekstem:

Zaoferuj coś darmowego - Ten typ nagłówków zawsze działa. Ludzie, a już zwłaszcza internauci, kochają wszystko co darmowe... nawet jeżeli nie jest im to tak naprawdę potrzebne. Możesz zaproponować jakiś darmowy dodatek do twojego produktu, lub dając coś za darmo po prostu zdobyć zainteresowanie czytającego, po to aby za chwilę uderzyć go mocnym i skutecznym przekazem reklamowym. Oto przykłady:


"Wspaniała książka Roberta Kiyosaki za DARMO!"
"Czy byłbyś zainteresowany miesiącem hostingu za darmo?"



Zadawaj pytania - Nagłówek w formie pytania zastosowałem już powyżej. Za pomocą pytań łatwo jest zaintrygować odwiedzającego, a co za tym idzie, zmusić go do poszukiwania odpowiedzi w dalszej części naszej oferty. Praktycznie każde zdanie można zamienić w pytanie, warto się więc zawsze zastanowić co da nam w danym przypadku najlepszy efekt.


"Co byś zrobił gdybyś miał dużo pieniędzy?"
"Chciałabyś schudnąć w 10 dni?"



Obiecaj coś - Oczywiście tylko jeżeli potrafisz spełnić obietnicę. Najlepiej jeżeli zabrzmi to niewiarygodnie. Tak aby czytelnik pomyślał, iż jest to zbyt piękne aby było prawdziwe. Dlaczego takie rozwiązanie jest bardzo pożądane? Wytłumaczę to przy opisie kolejnej części.


"10 000zł w 3 dni!"
"Poznaj techniki które pozwolą Ci osiągnąć 20 tyś zł miesięcznego dochodu!"



Użyj formy rozkazującej - Wydawanie poleceń w nagłówkach działa na podświadomość czytelnika. Najlepszy efekt uzyskasz jeżeli twój rozkaz będzie przedstawiał korzyść dla osoby na którą chcesz oddziaływać.


"Zrób coś ze swoim życiem! Ty też możesz być bogaty!"
"Masz szansę na wygodniejsze życie. Wykorzystaj ją!"



Szybko, zaraz się skończy - Ta technika jest wyjątkowo skuteczna. Pisz o kończącej się promocji, o zbliżającej się dacie wzrostu cen (wbrew pozorom podwyższanie cen jest bardzo dobrą techniką marketingową). Ten kto to przeczyta, zacznie się zastanawiać: "Hmm, lepiej to teraz kupię, zanim będzie za późno!". Ważne jest jednak aby nie oszukiwać. Jeżeli nie planujesz wzrostu cen, to nie pisz o tym! Najgorszą rzeczą jaka może cię spotkać, to utrata zaufania u klientów. Stosując tę taktykę w niewłaściwy sposób, obróci się ona przeciwko tobie i już nic nie uda ci się sprzedać.


"Jeszcze tylko przez 2 dni 50% taniej!"
"Zostało nam już tylko 30 kopii książki Roberta. śpiesz się bo zaraz ich nie będzie!"



Problem i rozwiązanie - Przedstaw czytelnikowi konkretny problem z którym może się spotkać, a następnie napisz jak może sobie z tym poradzić, jak może się przed tym ustrzec.
"Jeżeli straciłbyś dzisiaj wszystkie dane... Czy twój biznes by jutro jeszcze istniał? To jest 100% skuteczny sposób aby tego uniknąć!"

Wszystkie wymienione techniki można oczywiście łączyć, co zresztą jest wskazane i może dać doskonałe efekty.

Opinie i referencje



W tej części znajdą się opinie które zadowoleni klienci przesłali nam na temat naszego produktu lub usługi. Na zdobycie opinii, jeżeli jeszcze ich nie posiadamy jest kilka sposobów. Najlepiej jest wysłać do aktualnych klientów prośbę o takowe. Można zaoferować kilku osobom swój produkt za darmo, w zamian za komentarze i uwagi. Warto również prosić o komentarze każdego nowego klienta, zawsze z pytaniem o zgodę na publikację. Nie powinno być problemów z uzyskaniem w ten sposób kilku pozytywnych, nadających się do zamieszczenia w ofercie wypowiedzi.

Czemu służy zamieszczanie opinii w tym miejscu? Po pierwsze, po obietnicy jaką daliśmy w nagłówku, będzie to mocne uderzenie w klienta. Powiedzmy że nagłówek miał postać: "Chcesz zarobić 20 tyś złotych w jeden dzień?". Większość ludzi widząc taki napis myśli "Tak, jasne... to na pewno nie jest możliwe", czytają dalej i czego się dowiadują? Że to jest możliwe i potwierdzają to nie związani z firmą ludzie. Najlepiej więc jeżeli dysponujemy komentarzami od znanych naszej grupie docelowej postaci.

W tym momencie już połowa sukcesu została osiągnięta. Klient jest zaczarowany przez wiele obiecujący nagłówek i uzyskanie potwierdzenia że to co zostało w nim opisane jest możliwe. Pozytywne opinie przekonały go że to co obiecujemy jest istotnie wykonalne i osiągalne przez każdego. To jest naprawdę zabójcza technika.

Wstawienie opinii właśnie w tym miejscu, na początku naszej oferty daje nam jeszcze jedna korzyść. Po eliminacji wątpliwości w to że nagłówek mówi prawdę, czytający twoją ofertę, obdarzy nas już pewnym zaufaniem. Uzna ze wszystko co jest napisane w dalszej części strony, jest prawdziwe.

Powtórzę jeszcze raz: bardzo ważne jest umieszczenie opinii właśnie w tym miejscu! Chcemy przecież przeciągnąć internautę na naszą stronę tak szybko jak to jest tylko możliwe. Jeżeli napisalibyśmy wiele pięknych obietnic i praktycznie do końca nie przedstawili wypowiedzi potwierdzających nasze słowa, mogło by być już za późno. W głowie naszego czytelnika zebrało by się tyle wątpliwości, iż nawet najlepszy komentarz od znanej osobistości mógłby nie dać rady ich przezwyciężyć.

Blok informacyjny



Nadszedł czas na wprowadzenie przyszłego klienta (do tego właśnie dążymy) w branżę w której znajduje się nasz produkt lub usługa. Nie należy jednak jeszcze mówić o samym produkcie, a skupić się raczej na przedstawieniu problemów jakie nękają czytającego i ciebie, wszyscy bowiem jesteście w tym samym biznesie. Ważne jest aby zaprezentować się jako człowieka który dokładnie te problemy rozumie, gdyż sam takie kiedyś miał. Odwiedzający musi nabrać przekonania, że jesteś ekspertem w tej dziedzinie, czego dowiedziesz w następnej części, oferując mu pomoc.

Opis produktu/usługi



Na kompletny opis naszego produktu lub usługi powinny składać się trzy elementy.


przedstawienie
prezentacja graficzna
lista korzyści dla klienta




W ogólnym przedstawieniu produktu należy zwrócić szczególną uwagę na problemy związane z naszą branżą, które wypisaliśmy w poprzedniej części. A konkretniej mówiąc na to w jaki sposób nasz produkt lub usługa może pomóc w ich rozwiązaniu. Powinniśmy pisać konkretnie i jasno, tak aby czytający nie miał wątpliwości iż rzeczywiście dzięki nam jego problemy się skończą.

Elementem bardzo podnoszącym skuteczność ofert, zwłaszcza tych które mają sprzedać produkt wirtualny, jest jego graficzna prezentacja, tzw. 3D covers. Technika ta jest już coraz częściej wykorzystywana przez polskich marketingowców, choć niestety jeszcze wielu nie zauważa jej siły. Czemu graficzna prezentacja produktu jest taka ważna? Jeżeli człowiek nie widzi czegoś co staramy mu się sprzedać, będzie starał się wyobrażać to sobie. Lecz jak wyobrazić sobie coś czego fizycznie nie ma i czego nigdy w życiu nie widzieliśmy (np. jak wyobrazić sobie serwer wirtualny)? W tym momencie jeżeli nie zapanujemy nad wyobrażeniami naszego czytelnika, może on stworzyć obraz który zupełnie nie pasuje do naszego produktu i którego niezbyt dobrze go reklamuje. Zamieszczając jednak gotową prezentację, unikamy takiej sytuacji, a nasz odwiedzający dodatkowo zyskuje pewien komfort. Nie kupuje bowiem zupełnie abstrakcyjnego produktu, widzi go, wiec łatwiej jest mu podjąć decyzję.

Ważnym o ile nie najważniejszym elementem opisu produktu, jest lista korzyści które uzyska nasz klient jeżeli zakupi właśnie nasz produkt. Powinniśmy wypisać ich maksymalnie dużo, formułując poszczególne punkty w taki sposób aby były kuszące i działające na wyobraźnie jak to tylko możliwe. Powinniśmy sprawić aby internauta czytając naszą ofertę widział oczyma wyobraźni, siebie cieszącego się możliwościami i wszelkimi korzyściami jakie uzyskał dzięki nam.

Powinniśmy wypisać tu wszystko co przychodzi nam do głowy, nie można dopuścić do sytuacji w której czytający, będzie miał wątpliwości lub poczuje się niedoinformowany. Do wypisania korzyści użyj listy, przerywanej co jakiś czas przez dłuższy tekst, objaśniający dokładniej poszczególne elementy. W tej części można pomiędzy spisem profitów umieszczać krótkie lecz ciekawe opinie zadowolonych klientów, przypomnimy w ten sposób o tym że to co piszemy jest prawdą i mamy na to dowody.

Wezwanie do wykonania akcji



Nadszedł czas na podsumowanie wszystkiego co do tej pory umieściliśmy w ofercie i zachęcenie czytającego do "otwarcia portfela" i zakupu. Autor wspaniałej publikacji na temat tworzenia dobrze sprzedających stron ("Killer Mini Sites") opracował krótka lecz szalenie skuteczna formułę której wykorzystanie poleca w tej właśnie części:

Darmowy dodatek do produktu + Najbardziej pociągająca korzyść + Ograniczenie czasowe = Skuteczna i pociągająca oferta której nikt nie odrzuci

Darmowy dodatek - musi on być nierozłącznie związany z tym co sprzedajemy, tj. jedynym sposobem aby go otrzymać jest zamówienie produktu. Co jest oczywiste powinien również nawiązywać tematycznie do naszej branży i przedstawiać jak najwyższą wartość dla naszej grupy docelowej. Może to być e-book, darmowy raport, lub też produkt komplementarny.

Najbardziej pociągająca korzyść - pojedynczy akapit, przypominający największą korzyść jaką uzyska klient zakupując nasz produkt. Takie posunięcie podkreśli w świadomości czytelnika wartość oferowanej przez nas rzeczy i powiąże ją z dodatkową korzyścią w postaci dodatku.

Ograniczenie czasowe (deadline) - jak już wcześniej wspominałem, zadziałanie na czytelnika ograniczoną czasowo lub ilościowo ofertą, daje doskonałe wyniki. Jeżeli jest już częściowo przekonany do zakupu, skłoni go to do jego natychmiastowego wykonania. Nie będzie chciał stracić okazji. Jest tylko jedna bardzo ważna uwaga. Należy być z klientami szczerym. Jeżeli nie planujemy w żaden sposób ograniczać oferty, po prostu zrezygnujmy z tego kawałka techniki oddziaływania na klienta. Raz utracone zaufanie, trudno nam będzie odzyskać.

Gwarancje



Można powiedzieć że zaufanie człowieka jest różne, w zależności od ceny jaką musi zapłacić oferowaną mu rzecz. Im więcej, tym bardziej obawia się utraty pieniędzy i maleje jego zaufanie. Jeżeli jesteśmy pewni jakości swojego produktu i nie przewidujemy zbytniego niezadowolenia klientów związanych z jego używaniem, mocnym punktem przetargowym naszej oferty będą gwarancje jakie damy naszym przyszłym użytkownikom. Uzyskają oni dzięki temu komfort psychiczny, gdyż ryzyko zejdzie z ich, na twoje ramiona. Sprawi to iż szybciej zdecydują się na dokonanie zamówienia.

Im dłuższą czasowo zaoferujesz gwarancję, tym więcej sprzedasz. Roczne zabezpieczenie jest zdecydowanie bardziej interesujące niż powiedzmy 30 dniowe... prawda? A może jesteśmy w stanie zagwarantować naszym klientom gwarancję dożywotnią? Czy nie uważasz ze takie zapewnienia dały by bardzo duży komfort psychiczny twojemu użytkownikowi?

Oczywiście to czy, a jeżeli tak, to jak długą gwarancję zaoferujemy, zależy od rodzaju produktu który chcemy sprzedać. Należy dokładnie przeanalizować wszystkie czynniki i dopasować możliwie najdłuższą gwarancję dla naszego produktu. Trzeba być do tego pewnym iż posiadamy dobry jakościowo produkt i klienci będą z niego zadowoleni. Ważne jest również abyś dotrzymywał słowa i nie robił problemów, jeżeli klient mimo wszystko zażąda zwrotu pieniędzy. Najgorszą antyreklamą są wyrażane publicznie głosy niezadowolonych użytkowników, a należy pamiętać iż Internet wspiera wyrażanie swoich racji. Klient niezadowolony z naszego produktu, który bezproblemowo uzyska zwrot pieniędzy zagwarantowany przez ciebie w ofercie, być może powstrzyma się od niepochlebnych komentarzy na twój temat.

Zakończenie transakcji



O zakończeniu transakcji zapomina wielu twórców ofert, a jest to moment w którym możemy ostatecznie "zmusić" czytającego do np. wypełnienia formularza zamówienia. Nie należy zapominać o tej szalenie ważnej części. Cała przecież nasza strona ma skłonić odwiedzającego do wykonania tej akcji... do zakupu.

Przedstawmy tu ponownie najważniejszą korzyść jaką uzyska czytający dzięki naszemu produktowi, przypomnijmy jak rozwiąże on jego problemy i co najważniejsze zaproponujmy natychmiastowy zakup. Ostatnia część jest kluczowa. Jeżeli nie poprosimy o dokonanie zakupu, czytający nie zrobi tego!

Postarajmy się aby dało się jak najprościej zakupić to co oferujemy. Jeżeli klient będzie musiał się namęczyć aby opłacić to co zamówił, to prawdopodobne jest że zrezygnuje z transakcji. Kto przecież ma ochotę stać w długiej kolejce na poczcie, tylko po to aby dokonać przelewu za produkt, który może łatwiej zamówić u konkurencji? Najlepiej jest umożliwić kilka różnych sposobów na zapłatę, tak aby internauta mógł wybrać najdogodniejszy dla siebie.

Na zakończenie



Przedstawiona tu technika to tylko jedna z możliwości jakie przed nami stoją. Jest wiele różnych sposobów i ich modyfikacji. Wszystkie jednak sprowadzają się do jednego, do sprzedaży, o nią przecież głównie chodzi. Jest ona niewątpliwie skuteczna, co potwierdzają liczne testy. Warto jednak przeprowadzać własne i za ich pomocą modyfikować swoje oferty, tak aby uzyskać jak największą skuteczność przy naszej grupie docelowej, która może być przecież grupą wielce specyficzną.

--- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Pułapka kreatywności

Pułapka kreatywności

Autorem artykułu jest Darek Puzyrkiewicz


Przeprowadziłem ostatnio ciekawy eksperyment. Stworzyłem naprawdę fajny tekst reklamowy. Napisany poprawną polszczyzną, opowiadający historię z czytelnikiem w roli głównej. Nie wyglądało to jak reklama. Efekt umieszczenia tego tekstu w internecie, zamiast dotychczasowej reklamy był zdumiewający. Sprzedaż spadła 20 razy! Dlaczego? Oto moje wnioski: Przeprowadziłem ostatnio ciekawy eksperyment. Stworzyłem naprawdę fajny tekst reklamowy. Napisany poprawną polszczyzną, opowiadający historię z czytelnikiem w roli głównej. Nie wyglądało to jak reklama. Efekt umieszczenia tego tekstu w internecie, zamiast dotychczasowej reklamy był zdumiewający. Sprzedaż spadła 20 razy! Dlaczego? Oto moje wnioski:


O tak znacznym spadku sprzedaży w stosunku do ‘tradycyjnej’ reklamy zadecydował jeden czynnik. Kreatywność. W tym jednym przypadku postanowiłem być twórczy i stworzyć coś naprawdę fajnego. Tekst w ogóle nie przypominał reklamy. I prawie w ogóle nie sprzedawał.

Przeprowadzony test dowodzi, że w sprzedaży należy trzymać się prostych, sprawdzonych zasad.

Przypomina mi się historia, z czasów, gdy dopiero rozpoczynałem karierę handlowca. Po intensywnym szkoleniu z zakresu sprzedaży, ruszyłem ku pierwszym klientom. Odbyłem wiele spotkań, ale niczego nie mogłem sprzedać. To były przyjemne rozmowy, ale efekt żaden. Jaka była przyczyna? Nie potrafiłem wtedy w czasie prezentacji przejść do konkretów i zapytać o zamówienie. Udawało mi się nawiązać kontakt z klientem, odkryć jego problemy, pogadać o sprzedawanym produkcie, ale na tym koniec. I stąd marne wyniki.

Z reklamą w Internecie jest podobnie. Jeśli nie będzie się ona trzymała twardych reguł sprzedaży, to choćby była najfajniejsza, nie przyniesie dochodu. I tak to nadmierna kreatywność zabija sprzedaż.

Co to za zasady, które czynią reklamę skuteczną?

1. Nagłówek

Najważniejsza część każdej oferty. Jeśli nie przyciągnie uwagi czytelnika, to nie przeczyta on ani zdania z oferty. Nagłówek musi zatrzymać internautę. Musisz dać mu powód, aby zechciał zatrzymać się na twojej stronie, zamiast

2. Design nagłówka

Tu czasem objawia się niepotrzebna kreatywność. Nagłówek musi czytelny i bezpośredni. Zabawne lub ozdobne litery w niczym nie pomagają, a często utrudniają czytanie.

3. Obietnica/Ciekawość

Najlepiej, gdy nagłówek zawiera jedną, konkretną i ważną dla czytelnika korzyść. Może też być pytaniem, w ważnej dla odbiorcy reklamy kwestii. A kiedy uda ci się połączyć korzyść z ciekawością - wygrałeś.

4. Logo

To jest element, który decyduje o tym, jak postrzegana jest firma. Jeżeli nie będzie wglądał wiarygodnie i profesjonalnie, to pomimo rewelacyjnej oferty niewiele sprzedasz. Klient najpierw przegląda stronę, potem dopiero czyta treść oferty. Jeśli nie wzbudzisz jego zaufania, nie potraktuje cię poważnie. Logo powinno być dopasowane do rodzaju oferowanego produktu lub usługi. Najlepiej, gdy wizualizuje zasadniczą treść oferty.

5. Pierwszy akapit

Uczyń go ekscytującym. Jeśli nie wciągnie czytelnika, nie będzie interesujący, to pomimo rewelacyjnego nagłówka nikomu nie będzie się chciało dalej czytać. Zadaj pytanie, rozpocznij historię, daj mega obietnicę ogromnej korzyści. Musisz uchwycić uwagę klienta.

6. Co sprzedajesz?

Jak najszybciej powiedz klientowi co sprzedajesz, jaka jest treść oferty. Im później czytelnik się o tym dowie, tym bardziej będzie niecierpliwy i skory do opuszczenia twojej strony. Oferta w Internecie to nie romans - nie musisz stopniowo budować napięcia. Tu trzeba jak najszybciej wyłożyć kawę na ławę. Zacznij od rzeczy najważniejszych. Szczegóły możesz podać później.

7. Korzyści

Jeśli jakimś cudem czytelnik jeszcze nie opuścił twojej strony, to zaprezentuj mu listę korzyści. Wymaluj obraz zadowolonego z zakupu klienta, cieszącego się twoim produktem. Daj mu emocjonalne i racjonalne powody do zakupu.

8. Bądź entuzjastyczny

Ważne jest, by oferta była pisana z pozytywnym nastawieniem. Niech niesie dobrą wiadomość klientowi. Kiedy zadajesz pytania, staraj się, by czytelnik jak najczęściej odpowiadał “TAK”. Okaż swój entuzjazm i podekscytowanie. Jeżeli ty tego nie zrobisz, to nie oczekuj tego od klienta. Niech oferta będzie dynamiczna, ekscytująca, żywa i ciekawa.

9. Podkreśl najważniejsze myśli


Zwróć uwagę czytelnika na najistotniejsze słowa i zwroty. Użyj pogrubionej czcionki, podkreśleń, a nawet zakreśleń. Przełam monotonię tekstu. Nie usypiaj czytelnika. Pamiętaj, że internauta nie czyta całej strony, lecz ją skanuje. Pomóż mu w tym. Spraw, by miał na czym zatrzymać wzrok. Podsuń mu pod nos to, co jest najważniejsze w ofercie.

10. Skup się na czytelniku

Nie pisz o produkcie ani o swojej firmie. Pisz o kliencie, jego potrzebach, obawach, nadziejach, pragnieniach. Pokaż, jak twoja usługa pomaga w osiągnięciu JEGO celów. Opowiedz o tym, jak zmieni się JEGO życie po zainwestowaniu w twój produkt. Tylko to interesuje czytelnika.

11. Uczyń tekst czytelnym i zrozumiałym


Piszesz do ludzi, którzy chcą prostych rozwiązań. Nie staraj się wywrzeć na czytelniku wrażania swoją elokwencją i wiedzą. Używaj normalnego, potocznego języka, takiego, jakim mówisz na co dzień. Pisz krótkimi, łatwymi do zrozumienia zdaniami. Nie męcz czytelnika. Pamiętaj, że długie paragrafy nie zachęcają do czytania. Pilnuj, żeby żaden akapit nie zawierał więcej niż sześć linii.

12. Osobisty charakter oferty

Postaraj się, by czytelnik miał wrażenie, że piszesz tylko do niego. Tak, jakbyś pisał list do przyjaciela, bądź przyjaciółki. Piszesz do człowieka. Zapomnij o urzędowym stylu. Możesz też napisać coś osobistego.

13. Wzmacniacze uwagi

Kiedy w tekście umieścisz pytania typu “Wiesz, co mam na myśli?”, niedokończone zdania, podkreślenie, to podtrzymujesz w ten sposób uwagę czytelnika. Musisz bardzo pilnować się, by nie zanudzić go. Tego typu przerywniki w tekście pomagają podtrzymać uwagę. Niech cała oferta będzie utrzymana w takim konwersacyjnym stylu.

14. Udowodnij, że to dobra oferta

Po pierwsze zaprezentuj autentyczne opinie zadowolonych klientów. To dodaje wiarygodności twojej ofercie. PO drugie - daj mocną gwarancję. Niech kupujący poczuje się bezpiecznie, bo tak naprawdę kupuje w ciemno! Usuń jego obawy.

15.Podsumowanie

Spraw, by tekst oferty prowadził do finału. Podsumuj całość jednym, mocnym zdaniem (lub pytaniem) i wezwij do podjęcia działania.

16. Bonus/Podarunek

Nie jest łatwo przekonać klienta do zakupu przez internet. Musisz go przekupić. Daj konkretny powód, dla którego powinien podjąć decyzję już teraz. Coś darmowego dla klienta, ale jednocześnie wartościowego. Czasem to właśnie decyduje o sukcesie oferty sprzedaży.

17. Post Scriptum


PS jest nazywany Powerful Statement. Mocne zdanie, które podkreśla wyjątkową wartość oferty. Wielu czytelników od razu przeskakuje do PS, żeby przeczytać podsumowanie oferty, albo co jeszcze mogą zyskać.

PS. Czy wiesz, jak trudno napisać ofertę według tych zasad? Wielu ludzi zna te zasady, lecz tylko mała garstka potrafi stworzyć tekst, który będzie skutecznie sprzedawał. Jeśli potrzebujesz takiego tekstu - napisz do mnie, podejmę się tego zlecenia. ---

Chcesz poznać tajniki copywritingu i za darmo otrzymać poradnik na temat pisania skutecznych ofert i reklam? Sprawdź www.dynanews.pl

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Jak w prosty sposób nakłonić internautę by zrobił to co chcesz?

Jak w prosty sposób nakłonić internautę by zrobił to co chcesz?

Autorem artykułu jest Darek Puzyrkiewicz


W tym artykule pokażę ci w jaki sposób, skuteczny copywriting zatrzymuje galopującego po stronach internautę i prowadzi go bezpośrednio do NOR - Najbardziej Oczekiwanej Reakcji, którą najczęściej jest sprzedaż produktu lub usługi. W tym artykule pokażę ci w jaki sposób, skuteczny copywriting zatrzymuje galopującego po stronach internautę i prowadzi go bezpośrednio do NOR - Najbardziej Oczekiwanej Reakcji, którą najczęściej jest sprzedaż produktu lub usługi.

Przeglądając nieznany serwis, odwiedzający z początku nie wie dokąd trafił i szuka punktów zaczepienia. Jeśli ich nie znajdzie, zrobi krok wstecz do miejsca, które już zna, albo uruchomi wyszukiwarkę.

W realnym świecie orientujemy się dzięki pięciu zmysłom. W sieci naszym przewodnikiem jest tekst.

Jeśli chcesz zatrzymać gościa na stronie, to przede wszystkim musisz dać mu błyskawiczną odpowiedź na cztery podstawowe pytania:


1. Gdzie się znalazł?

2. Co tu masz?

3. Co może zrobić na twoich stronach?

4. Dlaczego powinien być tu, a nie gdzieś indziej?

Jak to najlepiej napisać?

80% sukcesu, to…

Nagłówek. Spraw by przyciągał uwagę i umieść go w najbardziej widocznym miejscu. Jego celem jest zainteresowanie odwiedzającego na tyle, by go zatrzymać na stronie. W jednym lub dwóch zdaniach musisz wywrzeć mocne wrażenie na czytelniku. Masz na to tylko chwilę. W ciągu kilku pierwszych sekund internauta musi “kupić” twoja stronę. Jeśli nie – tracisz klienta.

Ważne jest, by nagłówek był skierowany do konkretnej grupy odbiorców. Nie do wszystkich, tylko do tych, którzy mogą być zainteresowani twoimi produktami. I musi też być obietnicą konkretnych korzyści. W jednym z kolejnych artykułów zajmiemy się tym szerzej.

No dobrze, zainteresowałeś internautę. Jaki będzie jego następny krok? Zacznie szukać rozwinięcia tematu z nagłówka.

Co znajduje się na większości stron biznesowych?

“Firma nasza jest spółką jawną, powstałą w XXXX roku. Zajmujemy się dystrybucją materiałów i urządzeń z branży zzzzzzzz na terenie całej Polski. Główną naszą specjalnością jest nnnnnnnnn….”

“Jesteśmy małą firmą specjalizującą się w tworzeniu oprogramowania wspomagającego zarządzanie dla przedsiębiorstw branży XXXXXX. Naszym podstawowym klientem są YYYYYYY i naszą przyszłość widzimy w rozwoju oferty i usług dla tej branży.

Czy to zainteresuje odwiedzającego? Wątpię.

Pierwszy akapit to pierwszy kontakt z czytelnikiem. Albo w wywrzesz na nim dobre wrażenie, albo złe. Albo go zaciekawisz, albo zanudzisz. Albo będzie czytał dalej, albo przejdzie na inną stronę.

Pierwszy kontakt musi być obietnicą przygody. Porywającej, intrygującej, jedynej w swoim rodzaju. Zamiast reklamy stwórz ciekawą opowieść ze swoim czytelnikiem w roli głównej. Uczyń go bohaterem, zdobywcą, zwycięzcą, mistrzem. Skoncentruj się na odwiedzającym - jego potrzebach, pragnieniach, tęsknotach, marzeniach i oczekiwaniach. Spraw by wizyta na twojej stronie wiązała się z dreszczykiem podniecenia, by stanowiła wyzwanie.

Jeśli nie masz pomysłu na taką historię, możesz użyć jednego z trzech sprawdzonych schematów:

1. Jak ty użyłeś oferowany produkt i jakie były tego rezultaty.

2. Jak ktoś podobny do czytelnika (albo ktoś, kim czytelnik chciałby się stać) użył oferowanych produktów i jakie były tego efekty.

3. Zabierz czytelnika w podróż w przyszłość i wymaluj obraz jego życia z produktem lub bez produktu.

Twoja opowieść musi być napisana ciekawie i w dobrym stylu.

Cechy dobrego stylu:

- zwięzłość

- poprawność składniowa

- stylistyczna różnorodność

- unikaj nadmiaru przymiotników

- posługuj się konkretami

- unikaj ogólników i abstrakcyjnych pojęć

Jeszcze raz podkreślę. Stwórz opowieść, nie reklamę!

Postaraj się urozmaicić ją różnorodnymi faktami i wyznaniami klientów, którzy już przekonali się o korzyściach płynących z przyjęcia twojej oferty. To doda głębi twojej historii, ożywi ją.

Internauci szukają nowości, czegoś co ich zainteresuje, zajmie. Ich zachowanie porównuje się do telewidza z pilotem w ręku, który przerzuca po kolei kanały, licząc na to, że trafi na coś ciekawego. Daj im to, czego szukają. Nie nudź! Nie zamęczaj długimi opisami, chyba, że są to wymierne korzyści, jakie może im przynieść kupno twojego produktu.

Czas na finał

Załóżmy, że udało ci się stworzyć wciągającą historię. Przed oczami odwiedzającego twój serwis wymalowałeś fascynujący obraz korzyści, zmieniających jego życie na lepsze. Rozbudziłeś na tyle jego wyobraźnię, że zaczyna sobie uświadamiać, że CHCE TEGO. Co dalej?

Trzecim elementem strony, która daje ci ogromną przewagę nad konkurencją jest…

Czy już zaczynasz sobie uświadamiać jak potężną moc mają słowa? Jak wiele dobrego dla twojego biznesu może zrobić dobry copywriter? Jeśli nie czujesz się na siłach by samemu napisać dobry tekst na swoją stronę - zawsze możesz zlecić to fachowcowi. Na przykład mnie. Wiem, jak doprowadzić czytelnika do NOR, którym jest…

AKCJA! ZRÓB TO TERAZ! Hej, Przyjmij Moją Ofertę a Otrzymasz Konkretne Korzyści!

Oto cel każdej dobrej strony biznesowej. Skłonić odwiedzającego do działania. Czy to będzie sprzedaż, czy zapisanie się na listę subskrypcyjną, czy cokolwiek innego, wezwij go do podjęcia działania.

I to TERAZ, w Tej Chwili!
(Tak, w tej chwili możesz do mnie wysłać maila z prośbą o pomoc w sprawie napisania mocnej oferty twojego produktu. Adres jest na dole tej strony.)

Jeśli nie skłonisz go do podjęcia natychmiastowej decyzji i stracisz z nim kontakt, to niczego nie sprzedasz. Zmarnujesz okazję.

Uczyń wszystko, by Najbardziej Oczekiwana Reakcja była łatwa. Nie pozwól, by cokolwiek przeszkadzało w jej podjęciu. I przynaglaj, powiedz, że teraz albo nigdy, że taka okazja się już nigdy więcej nie powtórzy.

Faktem jest, że tylko niewielki odsetek odwiedzających decyduje się na podjęcie NOR podczas pierwszej wizyty. Co zrobić z tymi, którzy nie zdecydują się na to za pierwszym razem? Co zrobić, by cała nasza praca nie poszła na marne? Jak dać im drugą, trzecią, czwartą, piątą szansę?

To proste. Używając odpowiednich słów, spraw, by zapisali się na listę mailingową. A wtedy… Wzrośnie twoja sprzedaż. A o to przecież chodzi, prawda? ---

Chcesz poznać tajniki copywritingu i za darmo otrzymać poradnik na temat pisania skutecznych ofert i reklam? Sprawdź www.dynanews.pl

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Jak napisać dobrą ofertę reklamującą Twój biznes.

Jak napisać dobrą ofertę reklamującą Twój biznes.

Autorem artykułu jest MIGOMEDIA Bednarek E-marketing


artykularnia_import Pracuję w firmie PR i marketingowej. Co dzień dostaję na biurko oferty innych drukarni, dostawców usług, fotografów, propozycje szkoleń i płatnych konferencji. Większość ofert jest źle napisana!
Czy Ty też dziwisz się, czemu Twoja oferta ma mały odzew?
POWIEM CI co możesz zrobić, by Twój potencjalny klient przeczytał ofertę, a nie wyrzucił ją do kosza!

Wiele ofert wygląda tak:
Jesteśmy firmą taką i taką. Jesteśmy super i świadczymy super usługi. Jesteśmy doświadczeni i mamy dobrą pozycję na rynku...

TO KATASTROFA. Ciekawe, jak bardzo martwią się brakiem skuteczności ofert Ci, co takie oferty piszą. Trzeba znać podstawowe zasady, jak się promować. Dziwi mnie fakt, że agencje reklamowe również popełniają te błedy. One powinny być wzorem!

Dostaję ofertę lub link do strony z reklamą firmy. Większość zniechęca mnie po pierwszych 2 sekundach.

Jeśli Twój biznes lub e-biznes ma stronę internetową, unikaj tego sabotującego błędu!!

ZAPAMIĘTAJ. mało kto odwiedza Twoją strone, by poczytać jaki jesteś super, i jaka Twoja firma jest super.

Sprzedajesz coś na stronie??
Publikujesz informacje??
To są powody, dla których ktoś odwiedza Twoją stronę.


Czemu więc wiele firm pisze na stronie startowej historię swojej firmy? Kogo interesuje fakt, że jego firma zatrudnia energicznych młodych ludzi?
Takie informacje można umieścić na podstronie. Błędem jest umieszczanie ich na stronie głównej, jeśli CELEM strony jest np. sprzedaż bezpośrednia. Prawdopodobne, że odwiedzający zniechęci się i opuści naszą stronę zanim natrafii na naszą ofertę.

Nie wiem jak Ciebie, ale mnie o wiele bardziej interesuje produkt lub usługa, dobra obsługa i dobra oferta oraz możliwość szybkiego i łatwego zakupu. Czy już wiesz o co mi chodzi?

Zobrazuję Ci to na przykładzie.

Wyobraź sobie, że Ty idziesz do sklepu kupić chleb lub gazetę. Co w sklepie przyciąga Twoja uwagę??
Chciałbyś, by podbiegł do Ciebie sprzedawca i zaczął opowiadać Ci, kim jest i jak długo tu pracuje?? Jakim jest super specjalistą??

Przyszedłeś do sklepu w innym celu!! Twój czas jest cenny. Oczywiście historia sklepu może być napisana na tablicy informacyjnej do wglądu klientów.

Gdy już odpowiedziałeś sobie na to proste pytanie, prawdopodobnie zrozumiałeś w pełni istotę skonstruowania dobrej oferty.

Po co wchodzimy do sklepu!? Zapewne tak jak ja i większość ludzi, chcesz zrobić zakupy lub rozejrzeć się po sklepie (może w poszukiwaniu produktu, który zwróci Twoją uwagę). Chcesz, by znalezienie każdego produktu było łatwe i przyjemne. Chcesz, by w razie potrzeby poinformowano Cię o ewentualnych zniżkach na Twoje ulubione produkty. A może lubisz dostać książeczkę z aktualnymi promocjami??

Zapewne Ciebie też bardziej interesuje, czy Twoja ulubiona słodycz jest w promocji, niż kiedy powstał sklep.

Ty jesteś zainteresowany spełnieniem Twoich zachcianek i Twoich potrzeb.
Czy wiesz jakie słowo najczęściej pojawia się w Twoich i moich wypowiedziach??
Słowo „JA”. Robiono badania, na reprezentatywnej liczbie osób i właśnie słowo "JA" pojawia się kilka razy częściej.

Tak. Każdy chce mówić o sobie. To normalne. Byt Twój i Twoich najbliższych jest dla Ciebie najważniejszy. Wykorzystaj to w biznesie. Skoro każdy chce mówić i słuchać o sobie, Ty mów o innych. Mów o Twoich klientach, o ich potrzebach i tym jak IM możesz pomóc.

Sukces w biznesie i życiu prywatnym odniosą ludzie, którzy umieją wczuć się w położenie i potrzeby drugiej osoby. Gdy piszesz ofertę, omiń informacje o Tobie, pisz co możesz dać klientowi, jak pomoże mu to rozwiązać jego problemy, jak jego życie stanie się łatwiejsze.

OTO PRZYKŁAD JAK ROZWIĄZAĆ PROBLEM W SKLEPIE...

Jeśli masz sklep lub pracujesz w punkcie obsługi klienta wiesz, jak bardzo Cię denerwuje, gdy część klientów przychodzi na ostatnią chwilę - kilka minut przed zamknięciem, gdy Ty jesteś już gotowy póść do domu??

Jeśli będziesz mówił klientom, żeby zmienili swoje przyzwyczajenia, bo Cię to denerwuje, wzbudzisz niechęć i stracisz klientów.

A gdybyś powiedział: Jest Pan moim dobrym klientem i chciałbym obsługiwać pana należycie, i by Taki klient jak Pan miał zawsze świeży towar. Czy mógłby Pan robić zakupy o innej porze np. godzinę wcześniej, wtedy miałby Pan znacznie większy wybór świeżych produktów, które są już wykupione przed zamknięcem sklepu. Miałbym dla Pana więcej czasu, by doradzić i nie stałby w kolejkach, które Pana meczą i marnują Panu czas.

Widzisz różnicę??

W drugim podejściu nawet nie wspominam o korzyściach dla sklepikarza! Mówię w trosce o klienta. Wymieniam, jak wiele korzyści będzie miał klient, jeśli tylko nieznacznie zmieni swoje przyzwyczajenie. Wszystkie korzyści są prawdziwe. Wybór zostawiam klientowi, któremu będzie mile zaskoczony, że sklepikarz troszczy się o niego.

Pomyśl tylko, jak Ty możesz przekonać klienta do siebie.
--- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Sprawdź, czy dobrze określiłeś cel Twojej strony.

Sprawdź, czy dobrze określiłeś cel Twojej strony.

Autorem artykułu jest MIGOMEDIA Bednarek E-marketing


artykularnia_import Czy chciałbyś, by Twoja strona przyciągała tysiące osób i zarabiała na Twój biznes lub e-biznes??

Strona internetowa powinna być stargetowana!! Tak, jak Ty powinieneś wybrać grupę docelową dla Twojego produktu czy usługi... Twoja strona powinna docierać do odpowiednich osób i perswadować im wykonanie oczekiwanej przez Ciebie akcji.
Czy znasz pojęcie NOA??

Twoja strona główna powinna jednoznacznie sugerować wykonanie czynności przez odwiedzającego. Owa czynność to właśnie Najbardziej Oczekiwana Akcja (NOA).

Czy już zastanawiałeś się, jaka jest najbardziej oczekiwana akcja, którą chcesz, by wykonał odwiedzający Twoją stronę WWW??

Wiele firm źle definiuje cel strony internetowej. W dużym stopniu to wina webmasterów. A może jednak firm, które zatrudniają tanich "profesjonalistów". Firmy nie są poinformowane, jak powinna wyglądać struktura strony i w jaki sposób powinny pogrupować informacje zawarte na stronie, by skutecznie się realizować swoje cele.

Prawdopodobnie webmaster Ciebie też nie poinformował, więc ja to zrobię.

Chcesz by Twoja strona była użyteczna i łatwa w nawigacji? Zdefiniuj jasno dość wąskie cele.

Oto przykłady dobrze zdefiniowanych NOA:

Zapisanie się odwiedzającego na kurs e-mailowy.
Dodanie strony do ulubionych.
Zainstalowanie przez niego RSS, by artykuły same ścigały mu się na bieżąco.
Zakup określonego produktu.
Przejście na kolejną podstronę.
Przeczytanie najnowszego artykułu.
Nakłonienie do przeczytania oferty

Czy zauważyłeś, że wiele firm, źle definiuje NOA? Promowanie Twojego biznesu to zbyt szerokie pojęcie. Zwiększenie sprzedaży też nic nie mówi. To są cele, które mogą zostać zrealizowane przez trafne zdefiniowanie Najbardziej Oczekiwanej Akcji.

Oto drogi do zwiększenia sprzedaży:

1) NOA: Zapisanie na newsletter. Masz bazę czytelników, do których regularnie wysyłasz aktualną ofertę. Regularnie przypominasz czytelnikom o Twoim biznesie. A czytelnicy pamiętają o Tobie. Gdy tylko tego potrzebują, pod wpływem emocji i Twojej oferty dokonują zakupu. (Ponad 90% ludzi robi zakupy pod wpływem emocji. Nie wiem jak Ty, ale ja tak. Dziś wyszłam kupić chleb, a kupiłam cztery bułki, bo wyglądały bardzo apetycznie.)

2) Zainstalowanie RSS, czyli Śledzenie informacji dzięki RSS, by artykuły na bieżąco same ściągały się czytelnikowi. Efekt. Czytelnicy dobrowolnie śledzą Twoje informacje. Gdy tylko potrzebują Twojego produktu dokonują zakupu. Co więcej. Dzięki RSS mają dostęp do aktualnej oferty i często niespodziewanie, pod wpływem emocji, kupują.

3) NOA to bezpośrednia sprzedaż danego produktu. Cała strona jest poświęcona nakłonieniu potencjalnego klienta do dokonania zakupu. Teksty perswazyjne, obrazki działające na wyobraźnię, atrakcyjna cena oraz komentarze klientów to pożądany materiał na taką stronę!

4) Przeczytanie najnowszego artykułu/wpisu na stronę. A może Twoja strony opowiada o Twoim hobby i jest non-profit. Może właśnie Twoja strona jest informacyjna tak, jak moja? :D Witaj w klubie ;) Sam wiesz najlepiej, że taka strona również ma sprzedawać…tyle, że informacje. Na Twojej stronie powinny rzucać się w oczy tytuły, spis treści, kategorie, komentarze.

Czasem jednak strony informacyjne zaśmiecane są przez reklamy, bannery (które denerwują czytelników) czy za dużą ilość kolorowych ilustracji, które odwracają uwagę od naszych artykułów. Nie wiem jak Ty, ale ja osobiście nie lubię bannerów reklamowych, które wytrącają mnie z czytania. Ostatnio bannery są jeszcze bardziej irytujące, bo poruszają się po ekranie. Ciężko trafić, by je zamknąć. Zabawa w kotka i myszkę. Tyle, że to banner jest kotem, a ja myszką próbuję go złapać.

Oto przykłady stron, które według guru marketingu Joe Vitale bezlitośnie sprzedają:

7dayebook.com (NOA- kupno ebooka)
stupid.com (NOA - kupno śmiesznych rzeczy)
hypnoticsellingsecrets.com (NOA- kupno kursu na CD)
blogger.com (NOA - założenie bloga)


To strony zagraniczne. Nie wiem jak Ciebie, ale mnie zaskoczyło w nich to, że są trochę "brzydkie". Niby nie dopracowane w jakości, a jakże bezpośrednio sprzedają!

Jeśli Ty uważasz podobnie i uważasz, że Twoja strona jest ładniejsza…to masz dodatkowy atut! Wykorzystaj go. Podporządkuj stronę Twojej NOA!

Czy chciałbyś, by Twoja strona zmuszała do podjęcia jednej z kilku NOA?

Oczywiście, na jednej stronie może być więcej niż jedna NOA! Czy Ty chciałbyś, by Twoja strona sprzedawała, bezpośrednio, zmuszała do wypełnienia formularza lub zmuszała do RSS?

Bardzo dobrze! Zdefiniuj poprawnie NOA i zrealizuj je skutecznie na stronie. Czy zaplanowałeś 2 lub 3 Najbardziej Oczekiwane Akcje?? Ważne by wszystkie były jasno zdefiniowane.

Pamiętaj, że większość błędów wynika z braku jasno określonych NOA. Struktura strony jest błędnie przemyślana. Zapomina o wyzwoleniu w odwiedzającym określonej reakcji.

Oto pomysł jak rozwiązać problem, gdy chciałbyś na stronie oddzielić 3 Najbardziej Oczekiwane Akcje:

k2.pl (3 NOA jasno oddzielone - każda w osobnym boksie, różna tematyka dla różnych klientów. Jasno i czytelnie.)

Pewnie Ty znasz strony, które bezlitośnie realizują swoje NOA. Czy jesteś w stanie przypomnieć sobie, która strona przykuła Twoją uwagę? Czy jest taka strona, która Ci się podoba? --- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Ile powietrza zmieści Bańka 2.0?

Ile powietrza zmieści Bańka 2.0?

Autorem artykułu jest Rafał Skarżyński Rafał Skarżyński


artykularnia_import Spektakl trwa w najlepsze.

Jeżeli Web 2.0 to tylko spektakl z gwiazdami wykreowanymi przez entuzjastów, to reżyser zafundował nam obiecujący antrakt w postaci niedawnego przejęcia YouTube. Na ile Google realizuje w ten sposób swoją strategię rozwoju a na ile jest to kreowanie własnej wartości – pokaże czas. Jednak biorąc pod uwagę wielkość transakcji (1,65 mld USD) oraz informację, że część rozliczona zostanie w akcjach Google pochodzących ze specjalnej emisji, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że spory wpływ na cenę mogła mieć potencjalna wartość osiągnięta nabywcę.

Sceptycy idei Web 2.0 podnoszą słusznie kwestię ryzyka dla dalszego rozwoju serwisów powstałych w początkach opisywanego nurtu. Popularność zdobyta na fali nowego przesłania: „Przyłącz się i współtwórz” stopniowo wygasa. Jednak uwaga: produkt został już wykreowany i wkrótce będą powstawać serwisy wykorzystujące pomysł YT czy flickr.com ale skierowane do wyodrębnionych tematycznie grup użytkowników, realizując swój biznes w myśl teorii „długiego ogona”.

Tymczasem wydaje się pewne, że jeżeli jedynym źródłem przychodów dla serwisów społecznościowych ma być reklama, to pomiędzy przecierającymi szlaki na wirtualnym rynku a ich naśladowcami jeszcze długo będzie utrzymywać się przepaść. Nawet pomimo stosunkowo niewielkich nakładów potrzebnych na uruchomienie serwisu Web 2.0, równie spektakularny rozwój jak pierwowzorów z za oceanu wymaga pozyskania kapitału. Co analizując zakupy polskich VC (a raczej ich śladową ilość) przekonanie inwestorów może okazać się sporym wyzwaniem.

Ostrożność rodzimych inwestorów.

VC z za oceanu są bardziej agresywne (dalekowzroczne?) i nie boją się inwestować w przedsięwzięcia we wczesnej fasie rozwoju. Tymczasem rodzime fundusze odnoszą się do drugiej web-fali z jednakową dawką zainteresowania, co i rezerwy. Wszystkiemu winien jest brak wiary w powodzenie koncepcji sieci opartej na „odwróconej informacji”, co w konsekwencji obniża wymaganą od nich skłonność do podejmowania ryzyka.

Tymczasem ryzyko procentuje, czego dowodem może być porównanie wartości pierwszej transakcji, zmieniającej strukturę właścicielską YT opiewająca na 3,5 mln USD vs. cena zakupu przez Google. Co prawda na wycenę tej transakcji należy patrzeć z dużą rezerwą (w obydwa przedsięwzięcia w fazie start-up zaangażowany był jeden fundusz: Sequoia Capital) jednak współczynnik zwrotu jest zaiste spektakularny.

Z drugiej strony naszych inwestorów usprawiedliwia poniekąd to, że brak jest projektów przemyślanych od podstaw pod kontem potencjalnego biznesu. Na naszym podwórku ciągle jeszcze trwa ustalanie: co jest, a co nie jest 2.0 Natomiast powstające projekty są często wiernymi kopiami sprawdzonych pomysłów.

Po lekturze ostatniego magazynu Forbes wiemy już na pewno jedno, Web 2.0 wkracza na salony i być może niedługo doczekamy się spektaklu z polskim akcentem. Ile będzie w tym księgowej kreacji a ile z realizowania wizji wirtualnych społeczności? Zobaczymy.

Rafał Skarżyński --- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Jak robić e-biznes?

Jak robić e-biznes?

Autorem artykułu jest Łukasz Jarzembowski


Czasy, w których samo posiadanie strony internetowej nazywano e-biznesem dawno minęły. Obecnie, aby osiągnąć sukces w Sieci trzeba temu tematowi poświęcić sporo czasu i energii. Wiąże się to również z pewnymi wydatkami, ale o tym kiedy indziej.

Stworzenie profesjonalnej, dochodowej strony internetowej nie polega na napisaniu kilku artykułów, oprawieniu w "jakieś GIFy" i umieszczeniu na darmowym serwerze. Profesjonalne podejście do e-biznes'u powinno działać jak ludzki umysł - holistycznie obejmować wszystkie rejony działalności internetowej przy równoczesnym uwzględnieniu ich odrębności. Innymi słowy - potrzebne jest dobre "wyczucie" Internetu oraz praktyczna znajomość obszarów, w których przyjdzie nam działać.

E-Biznes

Powyższy rysunek przedstawia czynniki skłądające się na e-biznes. Powiedzmy, że jest to wersja uproszczona, dla stron z produktami partnerskimi. Jeżeli bowiem Twój e-biznes miałby działać w ramach firmy, trzebaby tutaj uwzględnić jeszcze aspekty prawne, podatkowe itp.

Przeanalizujmy zatem te podstawowe zagadnienia e-biznesu:

Technologia. Zaczynam od technologii, gdyż w tym punkcie mieści się również punkt "0", czyli w zasadzie sam pomysł na biznes. Zgodnie z pomysłem trzeba dobrać technologię. Pomysł narzuca, czy twoja strona ma być statyczna czy dynamiczna. Czy potrzebujesz sklepu internetowego, czy wystarczy prosty serwis z kilkoma podstronami. Jakiej oglądalności się spodziewasz? Wystarczy tani hosting, czy potrzebujesz serwera dedykowanego? Ile rekordów będzie miała twoja baza danch? Być może PHP i MySQL nie wystarczą i będziesz musiał skorzystać z bardziej wydajnych, ale droższych systemów bazodanowych.Layout. Twoja strona powinna być przejrzysta i czytelna. Szablon strony możesz wykonać samemu, zlecić grafikowi, lub kupić w specjalnych sklepach internetowych. Pamiętaj, że strona (serwis/portal) nie jest dla Ciebie, tylko dla użytkowników. Sprawdź, czy ma dobrą nawigację, czy jest ergonomiczny. Szablon HTML powinien też zawierać jak najmniej kodu, dlatego powinieneś używać kaskadowych arkuszy stylów (CSS).Słowa kluczowe. Powinieneś wiedzieć, na jakie słowa kluczowe Twoja strona powinna być widoczna w wyszukiwarkach internetowych. Wiąże się to z przeprowadzeniem analiz popularności słów kluczowych oraz ich jakości względem Twojego serwisu.Copywriting. Aby twoja strona sprzedawała, powinieneś napisać bardzo perswazyjny tekst reklamowy. Możesz w nim użyć fraz i słów kluczowych opracowanych w poprzednim punkcie. Pamiętaj, aby w tekście zawrzeć korzyści jakie daje Twój produkt/usługa.Optymalizacja. Ten punkt można traktować dwojako.

Po pierwsze - optymalizacja względem użytkownika: przetestuj na znajomych, którzy nie mieli do tej pory styczności z Twoją stroną, czy potrafią się po niej sprawnie poruszać. Jeśli nie, niech doradzą Ci co zmienić.

Po drugie - optymalizacja względem wyszukiwarek internetowych (tzw. SEO). Wyszukiwarki to użytkownicy bez oczu. Potrafią tylko czytać kod HTML. Sprawdź źródło swojej strony - czy nie zawiera zbędnych skryptów JavaScript lub animacji flash, czy cała treść strony jest czytelna po usunięciu tagów HTML?
Pozycjonowanie. Ten punkt również można traktować dwojako:

Pozycjonowanie marki - aby Twój produkt lub usługa były chętnie kupowane, musisz wypromować swoją markę. Jak to zrobić? Długoby pisać... Może po prostu poczytaj o zarządzaniu marką w internecie lub w mądrych książkach ;-)

Pozycjonowanie w wyszukiwarkach - zainteresuj się szczególnie pozycjonowaniem w Google. Ta wyszukiwarka ma ok. 90% polskiego rynku, a inne mają bardzo podobny do niej algorytm.
Marketing. Tego to już na pewno w jednym zdaniu nie zawrę ;-) Najważniejsze to, aby stworzyć i utrzymać dobrą relację z klientami i przyszłymi klientami. Możesz to zrobić przez newsletter, akcje reklamowe w internecie i poza nim etc... Wszystko zależy od Twojej wyobraźni i wiedzy.

Myślisz że to już wszystko? Wcale nie! Spójrz chociażby na ostatni punkt. Podpowiedziałem Ci, abyś stworzył newsletter. Tym samym znowu wracasz do punktu pierwszego i drugiego (newsletter musi być oparty na jakiejś technologii i mieć dobry layout). Słowa kluczowe możesz pominąć, ale punktu 4. nie (w końcu od tekstu będzie zależało, na ile Twój mailing będzie skuteczny).

Nie chcę Cię przerażać, ale tak będzie cały czas. To jest biznes. Cały czas trzeba coś poprawiać, testować itd... Jeżeli jednak będziesz to robił mądrze, na pewno otrzymasz nagrodę w postaci stale przybywających banknotów NBP :-)

PS. Zostaw swój komentarz do tego artykułu pod tym adresem.

---

Łukasz Jarzembowski jest pasjonatem ebiznesu i marketingu internetowego. Tworzy dochodowe strony internetowe, pozycjonuje i blipuje na tematy powiązane z programami partnerskimi i SEO.

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

10 powodów dla których strategia marketingowa powinna uwzględniać Internet

10 powodów dla których strategia marketingowa powinna uwzględniać Internet

Autorem artykułu jest Piotr Zając (PraktycznyMarketi Piotr Zając (PraktycznyMarketing.pl)


artykularnia_import

...jeszcze z tym zwlekają popełniają bardzo duży błąd. Dla tych firm, które nie są jeszcze zdecydowane, przedstawiamy te oto 10 Powodów, dla których powinny się zdecydować.



Powód 1. Medium Informacji

Prawdopodobnie najważniejszym z pośród powodów, dla których firmy powinny zdecydować się na zawarcie w swoich strategiach również Internetu, jest fakt zmiany przez klientów sposobu poszukiwania informacji. Klienci wciąż odwiedzają sklepy, rozmawiają ze sprzedawcami, przeglądają prasę, porozumiewają się z przyjaciółmi w celu uzyskania informacji o produkcie, itd. Jednak jak dotąd żaden z wymienionych wcześniej sposobów nie mógł poszczycić się dotąd tak ogromnym i szybkim przyrostem zwolenników zdobywania informacji, jakim może poszczycić się Internet. Staje się on dla wielu, pierwszym i podstawowym źródłem zdobywania informacji o produkcie, firmie, itp.



Powód 2. Oczekiwania klientów

Internet nie tylko staje się najlepszą alternatywą w poszukiwaniu informacji, ale także w ciągu kilku następnych lat prawdopodobnym jest, że stanie się OCZEKIWANĄ lokacją w której klienci będą chcieli zdobyć informacje nt. produktu i DOKONAĆ ZAKUPU online. Takie oczekiwania będą mieli zwłaszcza wszyscy ci, którzy obecnie mają po 25 lat i mniej. W wielu krajach, młodzi ludzie dorastają ze świadomością Internetu. Uczą się o nim od młodych lat, więc jest to dla nich codzienność i normalność. Tak więc, kiedy już dorosną i zajmą swoje miejsca w domach i biznesach, normalne dla nich będą oczekiwania obecności każdej firmy w Internecie.



Powód 3. Dostarczanie szerokiej wiedzy o kliencie

Jako narzędzie do pozyskiwania informacji o kliencie, Internet jest niezastąpionym narzędziem. Za każdym razem gdy klient odwiedza stronę internetową, zostawia setki informacji, np.: skąd przyszedł na stronę, co go zainteresowało, jak poruszał się po stronie, gdzie spędził ile czasu, w jakie rzeczy klikał, co dodawał do koszyka, co kupił, oraz mnóstwo innych rzeczy. Co ważniejsze, klient nawet nie zauważa, że te informacje są zbierane, a w dodatku w żaden sposób mu to nie przeszkadza. Wiedza na temat zachowań i preferencji klientów stwarza niesamowite możliwości dla marketerów, którzy mogą dzięki niej wychodzić naprzeciw indywidualnym potrzebom każdego klienta.



Powód 4. Ekstremalnie skoncentrowany marketing

Najlepszy sposób dla merketerów na zainwestowanie pieniędzy w najefektywniejszy sposób, to z pewnością wydanie ich na tych zainteresowanych, którzy wykazują największą chęć do zakupu. Niestety, do tej pory znalezienie takiej grupy nie było łatwą rzeczą. Jednakże nowe możliwości jakie pojawiły się wraz z Internetem umożliwiają marketerom dotarcie do najbardziej zainteresowanej grupy docelowej, co niebywale zwiększa skuteczność takich działań.



Powód 5. Stymulacja impulsowych zakupów

Czy to się podoba klientom czy nie, Internet okazuje się być najlepszym narzędziem do zwiększania zysków przez zakupy pod impulsem chwili. Sławę to można mu przypisywać przez to, że e-marketerzy stosują wyrafinowane technologicznie narzędzia typu:

1) systemy polecające klientom odpowiednie produkty (na podstawie danych o wcześniejszych zakupach, odwiedzanych stronach produktów, bazowaniu na doświadczeniach z innymi klientami, itd.);

2) uproszczenie i zwiększenie bezpieczeństwa płatności dokonywanych online.

Jednak to nie wszystko. Tak wielka ilość zakupów impulsowych bierze się również z "kup teraz, zapłać później" - kierunku, w którym idzie całe globalne społeczeństwo kart kredytowych.



Powód 6. Personalizowane produkty i obsługa klienta

Firmy już wiedzą, że przeszliśmy ze społeczeństwa "masowej produkcji" do społeczeństwa "masowej personalizacji". Lojalnych klientów można uzyskać dzięki dostosowywaniu produktów, usług i serwisu do potrzeb indywidualnego klienta. Interaktywny charakter medium jakim jest Internet pozwala oprzeć się na strategii "stwórz-sobie-sam" produkt czy usługę, dopasowując ją do potrzeb zamawiającego.



Powód 7. Prowadzenie zainteresowanych prosto do zakupu

Żadna inna forma komunikacji nie zbliża się nawet do wyników jakie daje Internet w zachęcaniu zainteresowanych do podejmowania natychmiastowych działań. Tylko tutaj zainteresowani mogą natychmiast po obejrzeniu przekazu reklamowego dokonać zakupu. Drugi wynik (ale o wiele gorszy) przypisuje się telewizji i programom (typu telezakupy), w których oglądający mogą zadzwonić w trakcie programu i dokonać zakupu. Jednak przekonanie kogoś będącego w "nieaktywnym stanie" (biernego) do wykonania aktywności (złapania za telefon i zadzwonienie) jest z pewnością o wiele trudniejsze i kosztowniejsze, niż przekonanie internauty (stan aktywny) do wykonania jakiejś czynności. Przecież ten internauta i tak jest w "stanie czynnym", tzn. jego aktywność polega na korzystaniu z Internetu w danym momencie.



Powód 8. W sieci wszyscy są równi

Dla małych hurtowników i detalistów Internet stwarza możliwość konkurowania z największymi. W przeciwieństwie do tradycyjnego handlu, e-commerce daje możliwość oferowania bardzo szerokiego asortymentu, nie mając tym samym tego asortymentu na magazynie. Sprawne zorganizowanie logistyki oraz systemu zamówień daje możliwość osiągnięcia sukcesu w Internecie. Z takimi możliwościami, małe i średnie firmy mogą konkurować z wielkimi firmami, gdyż w Internecie każdy może mieć szeroki asortyment i operować klientom produkty z szerokiego kręgu, wykraczającego poza możliwości tej samej firmy w rzeczywistości.



Powód 9. Niższe koszty, lepsza obsługa

Technologie internetowe zastępują obecnie droższe metody dostarczania produktów i usług oraz potrzebę zdobywania informacji przez klientów. Obecnie takie widoczne oszczędności można zobaczyć w wypadku produktów i usług dostarczanych w cyfrowej formie (np. muzyka, e-booki, artykuły, grafika komputerowa, oprogramowanie, itp.), gdzie koszty produkcji i wysyłki są znacznie niższe niż w tradycyjnej formie. Oszczędności można również zaobserwować w dziedzinie marketingu oraz obsługi klienta, gdzie ilość czasu i energii poświęconej na obsługę zapytań telefonicznych od klientów. Jest tak, gdyż firmy umieszczają wszelkie informacji i odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania na swoich stronach www. Jak widać po tym przykładzie, Internet może również obniżać koszty administracyjne i podstawowe koszty operacyjne każdej firmy przy jednoczesnym oferowaniu dostarczania większej wartości klientom.



Powód 10. Możliwość zaistnienia ogólnoświatowego

Internet jest ogólnoświatowym komunikacyjnym i dystrybucyjnym kanałem, który umożliwia dostęp do informacji o firmie i jej produktach klientom z całego świata. Dzięki Internetowi lokalny dostawca może stać się dostawcą ogólnoświatowym. W odróżnieniu od czasów przed nastaniem e-handlu, kiedy marketing międzynarodowy wymagał nie lada wysiłków, inwestycji i poświęcenie mu sporej ilości czasu, obecnie z dotarciem na obce rynki nie ma problemu. Wystarczy wgrać odpowiednie pliki - przetłumaczone na dany język - na swoją stronę www i już możemy rozpoczynać prowadzenie marketingu na danym rynku, siedząc w swoim biurze przy komputerze. Jednakże samo umieszczenie strony nie gwarantuje jeszcze sukcesu, również i tutaj trzeba włożyć wiele wiedzy i wysiłku w zdobycie rynku, jednak dzięki sieci Internet, mamy do tego skuteczne narzędzie.

--- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl