piątek, 20 listopada 2015

Największe grzechy sieciowego marketingowca

Największe grzechy sieciowego marketingowca


Autor: agata


Jeszcze kilkanaście lat temu posiadanie swojego serwisu w internecie było luksusem. Dziś niemal każda firma ma własną stronę www, mało tego internet stał się jednym z bardziej skutecznych narzędzi marketingowych.


Owszem jest skuteczny, ale tylko pod warunkiem, że nasza obecność w sieci jest systematyczna oraz widoczna.

O co mi chodzi? A no o to, że by zaistnieć trzeba BYĆ a ni BYWAĆ w sieci. Samo posiadanie witryny internetowej nie gwarantuje nam jeszcze sukcesu.

Poniżej lista kilku największych grzechów marketingu internetowego, których należy się wystrzegać:

MONOLOG ZAMIAST DIALOGU

Strona www to niezbędne minimum jakie powinna posiadać każda firma, która chce promować się za pośrednictwem sieci. Nawet jeśli internauci trafią do twojego serwisu nie oznacza to wcale, że udało ci się do nich dotrzeć czy ich pozyskać. Tak na prawdę prawdziwa wojna o klienta toczy się na forach, w serwisach tematycznych itp. To tam wymieniają się oni opiniami, komentarzami, doświadczeniami z daną firmą/produktem. Jeśli Ciebie tam zabraknie nie masz szans na to, że zostaniesz zauważony.

KTO JEST KLIENTEM?

Jak coś jest do wszystkiego to tak na prawdę jest do niczego – zamiast promować się na oślep, na wszystkie możliwe sposoby, i wszelkimi dostępnymi kanałami wybierz jeden najbardziej skuteczny. Żeby to zrobić musisz bardzo precyzyjnie określić grupę docelową do której chcesz dotrzeć. Zastanów się do kogo kierujesz swoją ofertę, określ możliwie najwięcej parametrów osób, które mają być odbiorcami i które chcesz pozyskać. Zamiast liczyć, że w tłumie znajdzie się ktoś kogo zainteresuje Twoja oferta skieruj ją do mniejszej, ale ściśle określonej grupy.


NIEOBECNOŚĆ W WYSZUKIWARCE

Cóż z tego, że masz super nowoczesny serwis www skoro nikt nie może go znaleźć. Ponieważ zdecydowana większość internautów korzysta z wyszukiwarki Google warto poznać warunki, dzięki którym „polubi” ona naszą stronę. Pozycjonowanie to bowiem konieczny wymóg jeśli chcesz by Twoja firma zaistniała w świadomości społeczności internetowej.

NACHALNA REKLAMA

Mylisz się jeśli myślisz, że im Ciebie będzie więcej w sieci tym lepiej. Jeśli chcesz promować swoją firmę za pośrednictwem forów, portali społecznościowych nie traktuj ich jak powierzchnie reklamowe. Jeśli będziesz zadręczał użytkowników swoimi nachalnymi reklamami prędzej uznają cię, że spamera niż reprezentanta poważnej firmy. Pamiętaj, że fora i portale społecznościowe służą głównie rozmowie i wymiana opinii.

KRÓTKOTRWAŁY ZAPAŁ

Często zdarza się tak, że firma rozpoczynająca promowanie usług w sieci tworzy liczne konta na portalach, chętnie udziela się na forach, dodaje opinie i komentarze. Z czasem zapał mija, a wraz z nim słabnie aktywność w sieci, aż w końcu całkowicie znikamy ze społeczności internetowej. Ataki brak strategii i planu działania w sieci skończy się najpewniej utratą wizerunku poważnej firmy. A potem niełatwo będzie to odbudować.

BRAK WSKAZÓWEK

Klienci bywają leniwi dlatego trzeba im jasno i precyzyjnie wskazać co mają zrobić. Jeśli i my będziemy leniwi a nasza reklama nie będzie zawierała jasnego wezwania do działania klient po prostu ją zignoruje. Jeśli chcesz tego uniknąć zakomunikuj co ma zrobić by dostać Twój produkt – zadzwoń pod nr…., zamów newsletter, wejdź na www….itd. Zawsze proś o wykonania konkretnego działania, i pamiętaj, że klient, który raz odrzucił Twoja ofertę niechętnie zajrzy na nią ponownie.

Unikaj powyższych błędów a klienci z pewnością to docenią.


agata b.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Ankieta internetowa a reprezentatywność badania

Ankieta internetowa a reprezentatywność badania


Autor: Panel Badań Online


Czy badania internetowe z wykorzystaniem kwestionariusza online są reprezentatywne? Co to jest badanie reprezentatywne? W jakich badaniach lepiej sprawdza się ankieta internetowa a w jakich metody tradycyjne? Dlaczego nie można zrobić badania w 100% reprezentatywnego? Przeczytaj i dowiedz się więcej o reprezentatywności w badaniach marketingowych.


Za przyczyną nietrafionych sondaży politycznych, sporo mówi się teraz w mediach o reprezentatywności metod ilościowych w badaniach marketingowych. Oberwało się metodzie wywiadu telefonicznego (CATI), która nie zawsze jest najlepszym narzędziem. Na realnych, życiowych przykładach zobaczyliśmy, że ankiety o dużym stopniu intymności, a takimi są ankiety dotyczące preferencji politycznych, wymagają narzędzi, które zapewnią respondentowi poczucie intymności oraz anonimowości.

Kwestia reprezentatywności w badaniach wzbudza wiele kontrowersji wśród osób, które w imieniu swojej firmy, stają przed decyzją wyboru firmy badawczej. Słowo „reprezentatywny” odmieniane jest przez wszystkie przypadki w trakcie negocjacji z firmą badawczą. Zamawiający chciałby bowiem wydać swoje pieniądze w sposób najlepszy z możliwych, uzyskując badanie, na podstawie którego będzie mógł lepiej zarządzać swoją firmą.

Niestety, nie zawsze Zamawiający zdaje sobie sprawę co to jest ta „reprezentatywność”. Widzę rozczarowanie wielu z nich, kiedy próbuję być fair wobec Klienta i tłumaczyć, że nie ma czegoś takiego jak „reprezentatywne badanie”. Reprezentatywność jest bowiem terminem, który należy rozpatrywać dopiero w kontekście dodatkowych informacji, które pozwolą ocenić jej poziom. Reprezentatywności nie można oceniać w kategoriach 0-1.

Każde badanie w pewnym sensie jest reprezentatywne tylko pytanie w jakim stopniu i dla jakiej populacji. Jeśli bowiem chcemy znać preferencje czytelnicze polskiego społeczeństwa, to nie powinniśmy pytać o zdanie jedynie profesorów filologii polskiej, którzy chociaż na literaturze znają się bardzo dobrze, to z pewnością nie odzwierciedlają gustu całego społeczeństwa. Podobnie, na kwestię reprezentatywności wpływ będzie mieć wielkość populacji, o której chcemy wnioskować – próba 300 maklerów giełdowych wypowiadających się w ankiecie nt. przyszłego trendu na giełdzie prawdopodobnie będzie wystarczająca do stwierdzenia, jakie nastroje panują wśród maklerów. Jeśli natomiast zapytamy 300 gospodyń domowych o nawyki kulinarne, to uzyskane dane nie będą nas uprawniać do wyciągania reprezentatywnych wniosków. Maklerów giełdowych w Polsce jest bowiem znacznie mniej niż gospodyń domowych. W konsekwencji, również liczebność próby badawczej powinna być różna dla obu populacji.

Zacznijmy więc od początku. Czym jest „próba reprezentatywna”?

Próba reprezentatywna to taka próba, która daje wyniki zbliżone do wyników całej populacji, pozwalające na uogólnienie wniosków z próby badawczej na całą populację. Innymi słowy, jest to miniatura populacji badanej, która odzwierciedla jej najważniejsze cechy. Jeśli chcemy zbadać wpływ palenia papierosów na stan zdrowia i chcemy uzyskać próbę reprezentatywną dla cechy jaką jest fakt palenia papierosów, to udział palaczy w próbie powinien być podobny do tego, jaki faktycznie występuje w całej populacji.

Jednak należy pamiętać, że próba reprezentatywna dobierana jest zwykle ze względu na określone cechy. Najczęściej wyróżnia się reprezentatywność ze względu na cechy społeczno – demograficzne. Może to być wiek, płeć, miejsce zamieszkania, wykształcenie, zarobki itd. Niestety niewiele jest takich zmiennych, dla których dostępne są dokładne dane statystyczne. Dla części z nich dostępne są jedynie dane szacunkowe. Dlatego trudno zapewnić reprezentatywności ze względu na poziom wykształcenia czy stan cywilny, a jeszcze trudniej ze względu na fakt używania jakiegoś produktu czy usługi.

Innym problemem, który ma znaczący wpływ na reprezentatywność jest liczebność próby.

Każde badanie, nawet to przeprowadzone na grupie reprezentatywnej obciążone jest błędem statystycznym. W miarę zwiększania wielkości próby błąd statystyczny maleje. Jednakże należy pamiętać, że nie maleje on proporcjonalnie do wzrostu liczebności próby a najczęściej jedynie do pierwiastka ze wzrostu tej liczebności.

Przykładowo, wynik badania przeprowadzonego na grupie 500 respondentów jest obarczony błędem o maksymalnej wysokości 4,4%. Dopiero przy wyborze grupy 2000 osób uda nam się zredukować błąd o połowę do wysokości 2,2%.

Warto jednak pamiętać, że nie istnieje próba reprezentatywna w 100%. Każda próba jest obarczona jakimś błędem. I aby mieć 100%-ową pewność co do zgodności wyników badania ze zdaniem całej populacji to trzeba byłoby zapytać wszystkich członków danej populacji. A to najczęściej nie jest niestety możliwe.

Innym ważnym pytaniem, na które należy sobie odpowiedzieć, dążąc do uzyskania jak najbardziej reprezentatywnych wyników badania, jest pytanie o to, kogo powinniśmy badać. Może się bowiem okazać, że wcale nie potrzebujemy kosztownego badania na próbie reprezentatywnej dla całego społeczeństwa. Odpowiedź na to pytanie zawsze zależy od specyfiki badania. Bo o ile producent męskich kurtek zimowych jak najbardziej powinien uwzględnić w swojej próbie kobiety, które często są odpowiedzialne za to jak ubierają się ich mężczyźni, o tyle zdanie mężczyzn na temat płaszczy damskich będzie już znacznie mniej istotne dla pozyskania rzetelnych danych i wnioskowania o preferencjach konsumenckich. Reprezentatywność próby w naszym przypadku to uwzględnienie w niej tych osób (wg z góry zdefiniowanych kryteriów), które w sposób istotny mogą interesować Zamawiającego badanie z perspektywy jego celów biznesowych, specyfiki rynku, grupy docelowej jego produktu itd.

Wiemy już sporo o reprezentatywności badań marketingowych i tego co na nią wpływa. Wróćmy więc do tytułowego pytania w tym artykule. Czy badania metodą ankiety internetowej są reprezentatywne?

Podstawowy zarzut jaki wytaczany jest wobec metody CAWI to fakt, że nie wszyscy mają dostęp do Internetu, przez co z założenia badania nie mogą odzwierciedlać postaw, opinii i zachowań całego społeczeństwa. Istotnie, nie wszystkie grupy społeczne posiadają dostęp do Internetu w tym samym zakresie. I tego argumentu odeprzeć się na pewno nie uda. Trzeba jednak pamiętać o tym, iż odsetek ludzi posiadających dostęp do Internetu z każdym dniem wzrasta, a Internet staje się coraz bardziej powszechny. Co więcej, ze względu na jego rosnącą powszechność, w niektórych grupach populacji badanie prowadzone w Internecie będzie na pewno obarczone mniejszym błędem niż badanie przeprowadzane metodą CATI (Computer Assisted Telephone Interview) czy PAPI (Paper and Pencil Interview). Jeśli chcemy pozyskać w sposób losowy tegorocznych maturzystów aby spytać ich jak przygotowują się do matury, efektywniej i skuteczniej znajdziemy ich w sieci niż przy telefonach stacjonarnych, które stanowią bazę teleadresową dla badań CATI. Obecny tryb życia, duża aktywność i mobilność społeczeństwa powoduje, że w domu spędzamy coraz mniej czasu, a więc i trudniej zastać osobę, która znajdzie czas na odpowiadanie przez telefon na pytania ankietera. To samo dotyczy metody PAPI. Jak bowiem przeprowadzać badania na strzeżonych osiedlach?

Są pewne grupy populacji, których sposób życia i nawyki konsumenckie wręcz idealnie pasują do metody CAWI. Są to na pewno ludzie młodzi, osoby aktywne zawodowo - pracownicy firm mający dostęp do komputera i Internetu. Dostęp do Internetu czy posiadanie konta e-mail wśród tych grup jest tak samo powszechne jak dostęp do ciepłej wody czy energii elektrycznej.

Błędem natomiast byłoby próba przeprowadzenia badania CAWI na grupie osób starszych, emerytów czy rencistów, którzy często dostępu do komputera i Internetu nie mają i nie chcą mieć. Badanie CAWI na grupie emerytów byłoby z pewnością obciążone sporym błędem, a w konsekwencji okazałoby się niereprezentatywne dla tej populacji.

Nie bez znaczenia dla wyboru metody badawczej ma cel i tematyka badania. Z pewnością jeśli chcemy przebadać smakoszy coca – coli czy posiadaczy konsoli do gier nie potrzebujemy troszczyć się o to, aby przeprowadzać badanie na próbie reprezentatywnej dla całego społeczeństwa. Wystarczy celowy dobór respondentów. I tutaj respondentów jak najbardziej należałoby szukać właśnie w Internecie. To logiczne, że nie będziemy ich szukać wśród osób starszych czy młodych matek.

Drugim dobrym przykładem może być badanie satysfakcji pracowników firmy? Jeśli pracownicy pracują w biurze to metoda CAWI jest bardzo wskazana. Ankietę mogą wypełnić w przysłowiowej „wolnej chwili”. Ale jeśli takie badanie miałaby przeprowadzić huta szkła, w której 65% załogi to robotnicy pracujący na hali produkcyjnej, prawdopodobnie tradycyjna ankieta papierowa byłoby lepszym rozwiązaniem.

Artykuł ten zaczęliśmy od przypomnienia kontrowersji jakie wzbudziły telefoniczne badania sondażowe preferencji politycznych. Czas najwyższy poruszyć kwestię jakości pozyskiwanych danych. Warto się zastanowić, na ile wiarygodne są wyniki badania, w którym respondent wyrwany z właśnie wykonywanych czynności (odrabianie zadań z dzieckiem czy obiad dla mających właśnie przybyć gości) bezmyślnie odpowiada na kolejne pytania ankietera. Jaką jakość mają te wyniki?

Metoda CAWI to także system informatyczny, który umożliwia wypełnienie ankiety w dowolnej chwili i co więcej, w wielu przypadkach chroni przed popełnieniem błędu. System pilnuje, aby pytania zadawane respondentowi wyświetlały się we właściwej kolejności. I nie ma konieczności zapisywania danych do zbioru danych gdyż zbiór tworzy się na bieżąco w miarę spływania kolejnych ankiet.

Bo co nam po reprezentatywnym badaniu, w którym aż roi się od błędów, najpierw ankietera, który nieuważnie wypełniał ankietę odpowiedziami respondenta, a później osoby wprowadzającej dane do komputera.

To, co przemawia za wyborem metody CAWI to fakt, że respondent może wypełnić ankietę w najbardziej dogodnym dla niego terminie. Np. po godz. 22 (kiedy dzieci już śpią), czy w niedzielę popołudniu, kiedy mamy chwilę na sprawy mniej pilne.

Last but not least – czyli pieniądze. Budżet wielkości kilku tysięcy zł na pewno nie pozwoli na przeprowadzenie badania na reprezentatywnej próbie metodą PAPI czy nawet CATI. Ale jak najbardziej, taki budżet pozwala przeprowadzić profesjonalne badanie metodą CAWI, w ramach którego pozyskamy liczbę ankiet uprawniającą do wysuwania rzetelnych i wiarygodnych wniosków.

Dzieje się tak głównie za sprawą niższego kosztu dotarcia do respondentów, który jest znacznie mniejszy niż w porównaniu do badań CATI czy PAPI. Nie trzeba zatrudniać rzeszy ankieterów pozyskujących wywiady drogą telefoniczną czy na papierze. Koszt promocji badania w Internecie to głównie koszt umiejscowienia baneru czy linka. A koszt wysyłki zaproszeń drogą mailową, jeśli dysponujemy bazą teleadresową jest praktycznie zerowy (pomijając koszt pracy autora ankiety).

Wyniki w postaci surowego zbioru danych także dostępne są już chwilę po zamknięciu badania. Zebranych ankiet nie trzeba zliczać i przenosić do systemu ponieważ dane zapisują się na bieżąco.


Damian Dec

Członek Zarządu PB Online Sp. z o.o.

www.pbonline.pl e-mail: d.dec@pbonline.pl

Jeśli interesuje Cię ten temat, zachęcamy do odwiedzenia strony www.badaniamarketingowe.org.pl Znajdują się tam informacje na temat szkoleń i seminariów z zakresu badań marketingowych metodą online, w tym również tych, które są dofinansowane z funduszy europejskich.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

E-mail marketing to tylko statystyka otwarć, CTR czy coś więcej?

E-mail marketing to tylko statystyka otwarć, CTR czy coś więcej?


Autor: Ewa Maria Szulc


Patrzysz na statystyki swojego e-mailingu i zastanawiasz się, co zrobiłeś nie tak skoro tylko 4% osób otworzyło Twój e-mail i kliknęło zawarty w nim link


Dzisiaj nie będę pisać o tym co zrobić, aby poprawić CTR (Click-Through-Rate), ale o tym dlaczego możesz i powinieneś patrzeć na skuteczność swojego e-mailingu w inny sposób niż tylko wskaźnikami otwarć i kliknięć.

Piszę o tym, ponieważ duża część marketerów ocenia skuteczność e-mailingów tylko i wyłącznie w ten sposób po ilości kliknięć.

Istnieje jednak pewna część związana z e-mail marketingiem, która nie podda się racjonalnej analizie statystycznej. To ogólna percepcja oraz jakość reakcji.

Bez statystyk ani rusz - jestem jak najdalsza od zachęcania, aby przestać je analizować. Na ich podstawie dowiesz się wielu rzeczy, a między innymi możesz ocenić reaktywność dostępnej listy adresowej, jej wrażliwość na pewne rodzaje ofert czy zobaczyć jak jest oceniania kreatywność Twojego e-mailingu.

To co najważniejsze, przy planowaniu e-mailingów, to pamiętać, że adresaci e-maili w większości nie zrobią tego, czego od nich oczekujesz. Nie otworzą Twojego e-maila i nie klikną w podany link, czy nie kupią Twojego produktu. Nie oznacza to jednak, że Twój e-mailing jest nieskuteczny.

Co jeśli dane statystyczne lekko przekłamują rzeczywistość?

Może Twój adresat nie otworzył e-maila, ale 'zeskanował go wzrokiem' przez okienko podglądu? Może przeczytał linie 'odbiorca' i temat', coś go zaciekawiło, ale postanowił zapoznać się z treścią później, ponieważ właśnie w danej chwili nie miał na to czasu. To nic, że owo 'później' nie nastąpiło tym razem.

Adresaci Twoich e-maili mogą zareagować takimi kanałami, których nie kontrolujesz i nie jesteś w stanie zmierzyć, ani zważyć.

E-mailing to jeden z rodzaju reklamy w Internecie. Pomimo tego, że Twój adresat nigdy nie otworzył Twojego e-maila i - jak widzisz w statystykach - nie kliknął w link, jest szansa, że pewna część treści przedostanie się do jego podświadomości, bez jego czynnego udziału. Pewna część informacji zostanie zapamiętana.

Może nazwa firmy? Co jest ważne przy budowaniu znajomości nazwy firmy czy marki.

Może zapamięta nazwisko osoby i nazwę firmy? A może 'tylko', a może 'aż' zwiąże pozytywną myśl z Twoim e-mailingiem.

To są realne choć niemierzalne korzyści wynikające z Twojego e-mailingu.


Poznaj "77 sposobów jak wyprzedzić konkurencję" dostępnych na http://www.MarketingCodzienny.pl

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

3 porady dotyczące email newslettera

3 porady dotyczące email newslettera


Autor: W. Orzechowski


Wysyłając email newsletter do twoich subskrybentów powinieneś przede wszystkim zadbać o to, aby był skuteczny. Poniższe trzy rady z pewnością w tym ci pomogą.


1. Dbaj o to, czy twoi adresaci będą zainteresowani treściami, które im wysyłasz.

Nie możesz oczekiwać wysokiej skuteczności swojego email newslettera jeżeli zaczniesz wysyłać setki wiadomości o bardzo różnej tematyce. Skup się na tym co jest najważniejsze dla twoich klientów i tym co jest najbardziej związane z tematyką twojej strony, bloga, czy produktu (lub usługi), którą chcesz sprzedać. Nie wysyłaj ludziom zainteresowanym kursem prawa jazdy informacji o tym jak najlepiej dbać o przydomowy ogródek - jedyne co osiągniesz takim działaniem to spadek liczby twoich subskrybentów do zera.

2. Potrzeby klientów przedkładaj nad własne korzyści finansowe

Tak naprawdę to pierwsza zasada marketingu w ogóle, a nie tylko email marketingu. W dłuższej perspektywie zawsze bardziej opłacalne jest dbanie o potrzeby klientów, niż tylko o własny zysk. Najskuteczniejsi marketerzy w branży zawsze mają na uwadze dobro klienta i ich mailing jest przez to najbardziej skuteczny. Poza tym musisz pamiętać, że zadowolony klient to prawdopodobnie dwóch nowych klientów, natomiast klient niezadowolony, to dziesięciu straconych na zawsze potencjalnych klientów. Takie są brutalne fakty, dlatego zawsze musisz dbać o interesy twoich subskrybentów i nie zrażać się tym, że efekty nie będą natychmiast widoczne.

3. Sprzedawaj tylko to co sam byś kupił

Pomijając już pozytywny aspekt moralny takiego działania, to wiedz, że łatwiej przekonać osoby trzecie do zakupu jakiegoś produktu, jeżeli samemu jesteś do tego przekonany. Poza tym punkt ten wiąże się z poprzednim - polecanie wartościowych produktów i usług pozwala dbać o potrzeby Twoich odbiorców co w efekcie przełoży się na twój zysk.


Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Promuj firmę filmem – 9 super sposobów

Promuj firmę filmem – 9 super sposobów


Autor: agata


Postanowiłeś wejść na wyższy poziom i skorzystać z możliwości jakie daje video marketing. Jeśli masz już swoje firmowe video teraz czas na to, by pokazać go światu. Nie wiesz gdzie i jak wykorzystać swój film promocyjny?


Oto kilka pomysłów:

Strona www

Może i jest to oczywiste, jednak wiele firm posiadających swój film zapomina o umieszczeniu go na stronie. Tymczasem jest to najprostsza i najbardziej skuteczna droga zainteresowania potencjalnego klienta. Dlatego nie chowaj filmu na podstronach, lub w miejscach, w których trudno będzie go znaleźć. Na wzbudzenie ciekawości u klienta masz dosłownie kilka sekund – sam tekst czy nawet grafika na stronie mogą nie wystarczyć. Natomiast jeśli na pierwszej stronie umieścisz ciekawe video internauta na pewno zdecyduje się na pozostanie na Twojej stronie, obejrzenie video i poznanie szczegółów Twojej oferty. W czasach gdy każda firma ma swoją stronę internetową trzeba znaleźć inne drogi pozyskiwania klienta – a video jest najskuteczniejszą z nich. Wiedzą o tym producenci wielkich marek – Nie, czy Red Bull – dołącz do nich i Ty.

Google

Jeśli chcesz istnieć w sieci musisz istnieć w wyszukiwarce Google. Zasada ta dotyczy wszystkich, ale głównie małych i średnich firm. Ponadto opcja Miejsca Google daje możliwość zamieszczania wizytówki firmy oraz jej siedziby w katalogu firm i na mapie Google. Żeby się wyróżnić możesz, a nawet powinieneś uzupełnić swoją wizytówkę o zdjęcia lub materiały video. Jak to zrobić? Okazuje się to banalnie proste – wystarczy zamieścić swój film na YouTub-ie, a potem dokonać edycji wizytówki, wstawiając link do rubryki „Pliki video”.

Portale społecznościowe

Rosnąca w ostatnim czasie popularność portali społecznościowych spowodowała ich wykorzystanie na polu marketingu. Zakwitła dziedzina zwana social marketingiem, polegająca na promowaniu usług i produktów firmy na forach i portalach społecznościowych. Biorąc pod uwagę, że na Facebooku czy NaszejKlasie znajdują się miliony Twoich potencjalnych klientów, warto zawalczyć o ich zainteresowanie. Zamieszczenie filmików jest banalnie proste – wystarczy, że wkleisz na swoim profilu linka do filmiku na YouTubie a miliony osób będą mogły go zobaczyć, ocenić, dodać do ulubionych i polecić znajomym. Wysiłek jest minimalny a efekt może być zaskakujący.

Katalogi firm

Zakładam, że posiadasz wizytówkę swojej firmy w popularnych katalogach jak np. Panorama Firm, Polskie Książki Telefoniczne czy firmy.net. Kolejnym krokiem będzie jej urozmaicenie – wystarczy, że dodasz link – coś w stylu – Zobacz krótki filmik o naszej firmie – jak pracujemy i czym się zajmujemy itp. Na pewno zrobi to spore wrażenie na twoich potencjalnych klientach i wyróżni Twoją wizytówkę z tłumu konkurencji.

Mailing

W stopce listów wysyłanych do klientów możesz umieścić link z krótkim filmikiem reklamowym lub materiałem wyjaśniającym czym zajmuje się Twoja firma, na czym polega Twoja praca. Poza suchymi informacjami w stylu adres, telefon, e- mail klienci będą mogli dowiedzieć się czegoś więcej o Tobie i Twojej firmie. Możesz także iść o krok dalej – przygotować profesjonalny film reklamowy zwierający prezentację Twojej oferty – produktów, usług, możliwości ich wykorzystania itp. i przesłać do klientów w mailingu zamiast tradycyjnej oferty pisanej. Na pewno lepiej trafi do nich oferta w formie materiału video niż sucha treść.

Imprezy branżowe

Film reklamowy z powodzeniem możesz zaprezentować na różnego rodzaju spotkaniach branżowych, eventach, imprezach okolicznościowych czy konferencjach. Dzięki temu zaprezentujesz swoją firmę od bardzo profesjonalnej strony.

Miejski telebim

To świetne miejsce na to by zaprezentować swój film promocyjny. Coraz więcej miast decyduje się na taką formę promocji – jest to bowiem bardzo łatwa droga dotarcia do dużej grupy potencjalnych klientów. Masz szansę na to, że dziennie Twój filmik zobaczy bardzo duża ilość osób.

Lokalna telewizja

Możesz wykupić czas antenowy w lokalnej stacji telewizyjnej i wykorzystać go na emisję swojego filmu. Dzięki temu klientom łatwiej będzie skojarzyć Twoją firmę, dzięki czemu wybiorą Twoje usługi zamiast konkurencji.

Zawsze i wszędzie

Taki promocyjny film dobrze jest mieć zawsze przy sobie. Możesz go np. nagrać na płytę CD i zabierać za sobą na różnego rodzaju spotkania z klientami, bardziej i mniej oficjalne imprezy i spotkania, itp. Tak naprawdę nie wiadomo kiedy Twój filmik może okazać się przydatny, dlatego bądź zawsze przygotowany i miej go przy sobie.


agata b.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

6 ciężkich prawd Marketingu w Mediach Społecznych

6 ciężkich prawd Marketingu w Mediach Społecznych


Autor: Łukasz Sikora


Social media to przyszłość marketingu. Czym są? Jak je używać? Czego powinieneś się wystrzegać? Dowiedz się z tego artykułu. Sprawdź jak działać w social mediach.


W tym wpisie chciałbym poruszyć temat pewnych aspektów dotyczących Social Media Marketingu.

#1 : Nikt nie czyta Twojego bloga


O ile ktokolwiek może sobie wyobrazić, na całym świecie istnieje około 200 milionów blogów. W ciągu każdych 24 godzin tworzonych jest około 900.000 blogów. Świat nie czeka bez tchu by usłyszeć co masz do powiedzenia na temat odchudzania za pomocą jagód acai, czy zarabiania dużych pieniędzy jako afiliowany specjalista od marketingu lub też jak przyłączyć się do Platynowego Klubu Inicjatora Sekretów Dobrze Poinformowanego Informatora Milionera Guru.

Moja treść też zostanie zignorowana. Oskrobane i wymieszane śmieci nie zredukują tego. Istnieje zbyt wiele dobrych treści, z którymi musisz konkurować. I nie istnieje żaden magiczny system, który może zastąpić przesiadywanie przed klawiaturą i tworzenie czegoś, co ktoś inny zechce przeczytać (lub współpracę z kimś, kto może). Jeżeli nie posiadasz dobrej odpowiedzi na pytanie "Dlaczego ktokolwiek powinien czytać Twój blog?", staniesz się dość nieszczęśliwy ze swoimi wynikami. Dlatego też spędzamy tak dużo czasu ucząc Cię jak tworzyć lepsze, mądrzejsze oraz skuteczniejsze treści.

#2 : Musisz uwidocznić (jakiś) swój najlepszy towar.

To bardzo naturalne oczekiwać zapłaty za to co robisz. Powinieneś posiadać model biznesowy, który prowadzi dokładnie do tego. Lecz najpierw to Ty masz trochę należności do zapłaty.

Odpowiedzią na to pytanie w ciężkiej prawdzie #1, "Dlaczego ktokolwiek powinien czytać Twój blog?" jest to, że uwidocznisz za darmo to co masz w sobie najlepsze, najbardziej wartościowe, najlepszy materiał poprawy życia za pomocą ściśle określonych treści planu marketingowego. Wystarczy pamiętać koncepcję bikini Sean-a dSouza. Możesz dać z siebie 90%, lecz zawsze znajdą się ludzie, którzy będą gotowi z przyjemnością zapłacić te pozostałe 10%.

#3 : Zje Twoje życie (jeśli na to pozwolisz).


Marketing mediów społecznych byłby dość prosty jeżeli nigdy nie musielibyśmy jeść, spać, brać prysznic czy spędzać czas z naszymi dziećmi. Lecz jeżeli wykonywanie tych czynności jest dla Ciebie ważne, będziesz musiał wyznaczyć sobie pewne granice.

Wiesz, co chcesz zrobić z mediami społecznymi, zachowaj koncentrację i ustaw stoper, jeżeli musisz. Narzędzia są niesamowite, lecz ich moc polega na tym, że mogą również odciągnąć Cię od tego co próbujesz osiągnąć.

#4 : Media społeczne nie lubią sprzedaży
Czy istnieje coś bardziej żałosnego niż facet, który dostaje się na Blipa i nie przestaje mówić, jak to może dziś zapewnić Ci mieszkanie bez wkładu pieniędzy, pomimo Twoich nędznych rat kredytowych?

Nawet spamerzy blokują tego gościa. Naprawdę ciężko jest sprzedać produkty i usługi w mediach społecznych, głównie ze względu na to, że publiczność nie lubi sprzedawców bardziej niż Microsoftu. Możesz być w stanie osiągnąć z tego pewną korzyść, lecz bardziej prawdopodobne jest to, że zostaniesz zakazany, zablokowany, unikany i obrażany.

Zamiast promowania produktu lub usługi, promuj fantastyczne treści. Promuj wspaniałe rzeczy, które rozdajesz. Użyj doskonałego materiału do budowy wolnej władzy i zaufania. Wtedy będziesz miał prawo do złożenia oferty i ewentualnie do zrobienia jakiegoś interesu.

Nie wcześniej.

#5 : Blog nie jest planem marketingowym.


Blogi
są fajne, lecz jedno przydatne narzędzie to nie to samo co stały biznes i plan marketingowy.

Blogi są po prostu jednym ze sposobów na uzyskanie najlepszej treści i wypadają najlepiej, gdy łączysz je z autoresponderami, specjalnymi raportami, Blip-em i kilkunastoma innymi skutecznymi narzędziami. Czekanie i bycie na luzie jest niewystarczające.

Jeżeli istniejesz w mediach społecznych, po to by robić interes, musisz opracować strategię, biorąc średnio zainteresowane, obce osoby i zamieniając je w zachwyconych fanów ... i klientów.

#6 : Nie otrzymasz rezygnacji.


Firmy, które myślą, że mogą ignorować całą tę "Głupotę Bilp-a" dokonają bolesnego przebudzenia. Rozmowa będzie trwała z Tobą lub bez Ciebie.

Nie musisz odpowiadać na każde zaczepki z konta Facebook-a (i nie powinieneś), lecz musisz trzymać ucho przy ziemi i musisz mieć pojęcie o tym co dzieje się wokół Ciebie.


Maciej Osowski - specjalista ds. Marketingu Internetowego w agencji marketingowej Ardeum.pl

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Email marketing - trzy istotne rady

Email marketing - trzy istotne rady


Autor: W. Orzechowski


Przeprowadzona we właściwy sposób kampania email jest jedną z najskuteczniejszych technik reklamowania się w internecie. Będziesz w stanie usprawnić jej działanie dzięki tym trzem krótkim, ale istotnym radom.


1. Wiadomości, które wysyłasz muszą być przejrzyste

Twoje email newslettery powinny mieć przejrzystą, spójną i łatwą do zrozumienia treść. Dzięki temu twoi odbiorcy będą dokładnie wiedzieli co im oferujesz. W wyniku takiego działania twoi potencjalni klienci z dużo większą szansą podejmą pożądane przez ciebie działania. Jeżeli utrzymasz swoje wiadomości email w prostym i przyjaznym dla odbiorcy stylu, to twój współczynnik konwersji na pewno wzrośnie.

2. Niech twoje email newslettery będą atrakcyjne dla twoich subskrybentów

Zdecydowana większość ludzi jest raczej mocno zajęta. Każdego dnia otrzymują steki, jeżeli nie tysiące wiadomości email. Dlatego jeżeli twój email newsletter nie będzie w stanie przyciągnąć ich uwagi w kilku pierwszych sekundach, to prawdopodobnie nie dokończą nawet jej czytania, tylko od razu usuną. Musisz więc tworzyć takie emaile, które już od pierwszej linijki, a jeszcze lepiej od tematu, będą wciągały czytelnika. Skuteczny mailing to taki, który przekłada się na konwersje - nie liczy się ilość osób zapisana do newslettera, ale ilość osób, które naprawdę go czyta.

3. Dobra wiadomość to taka, która jest treściwa i krótka

Ponieważ, jak zostało to napisane wcześniej, ludzie w ciągu dnia są bardzo zajęci, więc nie poświęcają dużej ilości czasu na czytanie pojedynczych wiadomości email. Powinieneś dopilnować, żeby twój email newsletter był tak krótki, jak to tylko możliwe. Zdecydowanie lepiej dostarczyć odbiorcy treściwą wiadomość, a szczegóły opisać w rozwinięciu na stronie (do którego będzie prowadził odnośnik z wiadomości), niż kilkustronicowy tekst.


Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Marketing sensoryczny

Marketing sensoryczny


Autor: Ewa Maria Szulc


Otaczającego świata doświadczamy przez zmysły, dlaczego marka miałaby być z tego procesu wyłączona? To przecież zmysły pobudzają i pamięć, i emocje. 80% konsumentów uważa, że zapach nowego samochodu jest jednym z najprzyjemniejszych momentów zakupu samochodu.


Otaczającego świata doświadczamy przez zmysły, dlaczego marka miałaby być z tego procesu wyłączona? To przecież zmysły pobudzają i pamięć, i emocje.

80% konsumentów uważa, że zapach nowego samochodu jest jednym z najprzyjemniejszych momentów zakupu samochodu. 60% konsumentów twierdzi, że to dźwięki odróżniają najbardziej jeden telefon komórkowy od drugiego niż jakiekolwiek inne funkcje (Lindstrom, Brand Sense).

Zastanawiające jest to, że obecnie ponad 80% całej komunikacji marketingowej przemawia do naszych oczu, podczas gdy 75% naszych codziennych emocji jest wywoływanych przez zapachy, a 65% zmian nastroju dokonuje się pod wpływem dźwięków.

Tyle wstępu na dowód, że dotychczasowy branding i komunikacja marketingowa całkowicie pominęły znaczenie zmysłów poza wzrokiem. Pominęły z prostego powodu – część wizualna jest najbardziej uwodzicielska i ma siłę wpływania, a czasem i oszukiwania pozostałych zmysłów. Zmysł wzroku został dopieszczony przez marketerów do maksimum, ale to nie oznacza, że inne można pomijać jak dowodzi wiele przeprowadzonych badań.

Przełomowym w brandingu sensualnym jest rok 2005, kiedy Martin Lindstrom publikuje wyniki swoich badań, które dowodzą, że poziom przyciągania konsumenta przez markę jest uzależniony od poziomu jej oddziaływania na każdy z pięciu zmysłów.

BRAND Sense powstało na podstawie badania brandingu pod kątem skojarzeń wszystkich zmysłów przeprowadzonego przez Millward Brown. 600 osób przeprowadziło badanie w 18 krajach m.in. USA, Kanada, Australia, Chiny, Indie, Hiszpania, Dania, Wielka Brytania, Finlandia, Niemcy, Francja, Brazylia, Polska i Japonia. Na podstawie tego badania okazało się, że kiedy Coca-Cola zamieniła swą tradycyjną butelkę na puszkę, utraciła ważną część swojej unikalności, a McDonald’s kojarzy się większości z zapachem starego oleju i wrzeszczących dzieci.

Nie wiem jak Wam, ale mi dzisiaj McDonald’s kojarzy się z zielonymi trawnikami i kaskadami kwiatów, które wyróżniają restauracje z otoczenia, może dlatego, że właśnie takie McDonald’sy widuję najczęściej. Przyznam jednak, że z zapachem nadal jest coś na rzeczy.

Zapach na poziomie doświadczania produktu to też komunikacja marketingowa

Otwierasz nowy napój, jakiego do tej pory nie piłeś – najpierw wąchasz? Czy oglądasz? Czy smakujesz? No różnie – nawet dotykając butelki mamy albo dobre wrażenie, jeśli butelka jest np. miła w dotyku (gładka i chłodna w upalny dzień), albo nieprzyjemne wrażenie, jeśli jest porysowana czy zakurzona.

Otwierasz butelkę i najpierw wąchasz - dzieje się to zupełnie poza udziałem świadomości. Zapach unosi się z butelki i oceniasz – jest bezpieczny albo nie. W przypadku żywności zmysł powonienia broni nas sprzed zjedzeniem czegoś nieświeżego, a jeśli ze świeżością jest dobrze, oceniasz czy zapach się podoba.

Zapach zbyt intensywny w stosunku do delikatnego smaku może być oceniany jako nazbyt obiecujący, a w efekcie produkt będzie rozczarowaniem, dlatego warto wyważyć każdy aspekt produktu/marki.

Z czym kojarzysz kino? Czy, aby na pewno z Bradem Pittem? A nie z zapachem pop-cornu? Pewnie również masz w swoim otoczeniu kogoś znajomego, kto przed włączeniem filmu na DVD, zwykle przygotowuje również pop-corn…

Reklama Telewizyjna była, jest i będzie…

Choć jej cena rośnie, a efektywność spada będzie królować przez najbliższe lata. Jednak przy ponad 3 000 różnych komunikatów, na jakie każdy z nas jest wystawiony codziennie oraz przy ponad 3 godzinach spędzanych codziennie przed telewizorem przez statystycznego każdego z nas, aby zauważyć i zapamiętać markę potrzeba czegoś więcej niż przekazu wizualnego.

Dzisiaj marka, która chce się wyróżnić powinna oferować coś więcej – może w tym celu wykorzystać różne elementy wyróżniające pobudzające różne zmysły i tworzące aurę, którą może „nie sposób zapomnieć” to za dużo powiedziane, ale która będzie kojarzyć się z konkretnym zapachem czy dźwiękiem. Dzisiaj już nie wystarczy po prostu umieścić markę w reklamie wizualnej – trzeba przyłożyć się do wyboru dźwięków, symboli i zapachu. W przypadku telewizji możliwe jest lepsze wykorzystanie części audio, czego pozytywnym przykładem jedna z ostatnich reklam Fanty, którą nie oglądając telewizji, a jedynie słysząc, jestem w stanie bezbłędnie zidentyfikować.

Marketing sensoryczny czyli czy oprócz telewizji marki mają szersze pole do pobudzenia każdego z naszych zmysłów?

Klucz do sensualnego i efektywnego copywritingu

Copywriting jest najbardziej skuteczny, gdy przemawia do 5 zmysłów, kiedy słowa przywołują określone zapachy, smaki, dźwięki, dotyk i widoki.

Dlaczego? Na poziomie racjonalnym można wytłumaczyć Konsumentowi jaka jest funkcja produktu i dlaczego powinien wybrać ten produkt, a nie inny. Problem jednak polega na tym, że doświadczenie produktu, bez bezpośredniego z nim kontaktu jest niemożliwe. Zadaniem słów jest stworzyć iluzję i pozwolić, aby produkt „nabrał ciała” i pozwolił Konsumentowi podświadomie poczuć swój zapach, smak, poczuć jaki jest w dotyku, jakie wydaje dźwięki, czy jakie dźwięki się z nim kojarzą.

Przykładem mogą być 2 opisy, które pozwolą lepiej zrozumieć na czym polega sensualny copywriting.

Opis 1: We Włoskiej Restauracji oferujemy smakowite potrawy.

Opis 2: We Włoskiej Restauracji dogodzisz sobie smakowitymi przystawkami i dekadenckimi deserami.

To jest tylko prosty przykład jak można za pomocą całkiem zwykłych słów pobudzać zupełnie inne obszary. Bo o ile „smakowite potrawy” są miłe, o tyle „przystawki, na których samą myśl leci ślinka i dekadenckie desery” brzmią tak, że trudno ich sobie odmówić.

Drugi opis na pewno będzie też bardziej zwracający uwagę i zapamiętywalny, niż opis pierwszy.

Nie każdy tekst w reklamie musi pobudzać wszystkie pięć zmysłów, czasem wystarczy jeden jeśli zostanie dobrze dobrany. Jak wybrać? Pisząc tekst pomyśl o produkcie i człowieku, który będzie produktu używał – które z pięciu zmysłów będą najbliższe produktowi, a jednocześnie najlepiej do niego przemówią? Skup się w tekście na wybranym obszarze i przemów do zmysłów.

Otaczającego świata doświadczamy przez zmysły, dlaczego marka miałaby być z tego procesu wyłączona? To zmysły pobudzają i pamięć, i emocje.

Marketing sensualny, czy jak nazywają go inni marketing sensoryczny jest jeszcze w powijakach i niewiele firm go stosuje. A jednak wielu znakomitych ekspertów w branży twierdzi, że to właśnie jest przyszłość komunikacji marketingowej i brandingu. To jeden ze sposobów by wyprzedzić konkurencję.


Ewa Maria Szulc, www.MarketingCodzienny.pl

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Jak stracić pracę przez zdjęcie w sieci? Dbaj o swój wizerunek!

Jak stracić pracę przez zdjęcie w sieci? Dbaj o swój wizerunek!


Autor: Piotr Zabrocki


"43% europejskich rekruterów rutynowo kontroluje reputację on-line potencjalnych kandydatów przed wysłaniem zaproszenia na rozmowę" - wynika z badań Microsoftu opublikowanych w dzisiejszym Dzienniku Bałtyckim. Ponadto, aż 23% osób odpowiedzialnych za rekrutację odrzuciło kandydaturę ze względu na internetowy wizerunek!


W moim wcześniejszym artykule pt. "Dobry wizerunek w Internecie to podstawa!" wspomniałem, że niektóre firmy wykorzystują internet do prześwietlania kandydatów. Dzisiaj przy porannej lekturze trafiłem jednak na artykuł prezentujący konkretne dane i przyznam, że konkretne liczby jeszcze mocniej obudziły we mnie chęć edukowania naszego społeczeństwa z zakresu kreowania wizerunku. 43% to już prawie połowa. Prawie połowa rekruterów przygląda się naszym zdjęciom i komentarzom zamieszczanym na portalach, blogach i innych miejscach, z których często korzystamy.

Okazuje się również, że tego typu prześwietlanie kandydatów nie dotyczy jedynie osób ubiegających się o wysokie stanowiska! Coraz częściej o przyznaniu zwykłej posady w sklepie, czy punkcie informacyjnym decyduje nasz profil na Naszej Klasie lub Facebooku... Menedżer mając do wyboru trzy osoby o podobnych kwalifikacjach wybierze tylko tę, która dba o swoją reputację w internecie.

Niezależnie od tego czy pracujesz, gdzie pracujesz i z kim, warto pracować nad własnym wizerunkiem. Jeżeli dopiero szukasz pracy, pamiętaj o wspomnianych 43%. Jeżeli już masz nad sobą szefa, zastanów się jakby zareagował widząc Twoje roznegliżowane zdjęcie. Jeżeli pracujesz w dochodowym marketingu sieciowym i sam jesteś szefem, zastanów się czy takie zdjęcie nie przeszkodzi Ci w pozyskiwaniu nowych partnerów biznesowych.

Pamiętaj także, że dookoła mamy takżę wielu "życzliwych", którzy dla własnych celów mogą nas w każdej chwili pozbawić pracy za pomocą jednego maila z odpowiednim linkiem w treści.

Podsumowując, następnym razem drogi czytelniku, gdy będziesz zamieszczał zdjęcie z suto zakrapianej imprezy, zastanów się przez chwilę jak mogą ocenić Cię inni i rozważ wszelkie za i przeciw. Skutki uboczne mogą bowiem znacznie przerosnąć wątpliwe korzyści.

Z życzeniami nieskazitelnego wizerunku,

Piotr Zabrocki


Dorywcza praca? Zaprezentuję Ci pomysł na własny e-biznes! Szkoda czasu na pracę dla szefa, pracujmy dla samych siebie ;)

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Aromamarketing – zapachowe logo firmy

Aromamarketing – zapachowe logo firmy


Autor: agata


Aromamarketing to zupełnie nowe narzędzie oddziaływania na klienta. Przy pomocy wytworzenia odpowiednich zapachów ma na celu wzbudzenie w kliencie określonych odczuć. To z kolei ma wpłynąć na jego decyzje – mówiąc krótko – ma go skłonić do zakupu.


Jest to bardzo ciekawa alternatywa dla tradycyjnych form pozyskiwania klienta, które wykorzystują zwykle jedynie dwa zmysły: wzrok i słuch. Aromamarketing jest więc zupełnie nowym sposobem docierania do klienta, przy wykorzystaniu zapachu, który do tej pory był w marketingu pomijany.


Podstawą aromamarketingu jest zjawisko zwane efektem Prousta, polegające na przywoływaniu zapachem określonych wspomnień. Takie aromatyczne de ja vu może okazać się bardzo skuteczne w stworzeniu więzi z klientem i jej utrzymaniu przez dłuższy czas. Jeśli bowiem klienta będzie kojarzył twoją markę z konkretnym, przyjemnym zapachem chętniej będzie robił u ciebie zakupy bo będzie je kojarzył z przyjemnymi emocjami jakie temu towarzyszą.

Zapach to oprócz odpowiednio urządzonego wnętrza czy profesjonalnej obsługi bardzo ważne narzędzie biznesu.

Stosując marketing zapachowy można wywierać pozytywny wpływ na emocje (a co za tym idzie zachowania) potencjalnego klienta. Przyjemny zapach może wydłużyć jego czas przebywania w firmie, i przyczynić się do podjęcie konkretnych decyzji zakupowych. Zapach może także przekazywać komunikaty dotyczące wizerunku firmy takie jak prestiż firmy, jakość produktów lub usług oraz troska o klienta.

Ostatnio na taki krok zdecydowała się sieć sklepów Home&You – z elementami wyposażenia i dekoracje wnętrz. Na rynku jest coraz więcej firm specjalizujących się w marketingu zapachowym. Nie tylko pomogą ci dobrać odpowiedni zapach dla Twojej firmy ale i stworzą zapachowe ulotki lub wizytówki o takiej samej nucie zapachowej a to wpłynie na jeszcze bardziej spójny obraz Twojej firmy.


agata b.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Adwords w 4 krokach

Adwords w 4 krokach


Autor: Tomasz S


Dzięki kampanii reklamowej Adwords możemy szybko i skutecznie zwiększyć liczbę klientów i ten kto raz spróbował wie o tym doskonale. Niemal każdy sam może uruchomić Adwords - problem w tym aby nie zmarnować pieniędzy.


Krok 1 – Wybór fraz

Przystępując do tworzenia kampanii mamy już zestaw słów kluczowych związanych z naszą działalnością. Jednak zanim wykorzystamy warto je dokładniej „przejrzeć”. Wykorzystując „Narzędzie propozycji słów kluczowych” testujemy frazy, wybierając ostatecznie słowa o dużej liczbie wyszukiwań i jednocześnie niskiej stawce CPC np. 0,25zł.
Wspomniane narzędzie sugeruje także synonimy podanych fraz co w praktyce okazuje się bardzo przydatne i pozwala obniżyć koszty pozyskania klientów. Dobry wybór fraz jest kluczem do efektywnej kampanii.

Krok 2 – Reklamy

Mając już wybrane frazy kluczowe, należy stworzyć odpowiadające im reklamy. Z tworzeniem tekstów reklamowych możemy zdać się na intuicję jednak lepiej trzymać się sprawdzonych wytycznych co poprawia CTR reklamy oraz zmniejsza koszty kampanii.
Interesująca nas fraza kluczowa powinna wystąpić w tytule reklamy. Kolejne wystąpienie frazy musi nastąpić w pierwszym bądź drugim wierszu opisu. Pole wyświetlające adres powinno także zawierać frazę zaraz za adresem strony. Istnieje jeszcze kilka strategii i trików mogących zwiększyć CTR, ale to materiał na osobny artykuł.

Krok 3 – Start kampanii

Po frazach i reklamach czas na ustawienia kampanii. Adwords oferuje nam dużo różnych możliwości. Na początku ustawiamy zasięg, może być obszar całej Polski, województwa lub np. miasta i obszarów mu bliskich (definiujemy promień o danej odległości). Zasięg wybiera się zgodnie z działalnością przedsiębiorstwa. Sklepy internetowe - cała Polska, małe firmy usługowe – obszary województwa. Oczywiście ostatecznie wszystko zależy co chcemy osiągnąć. Ważną rzeczą jest ustawienie limitu dziennego budżetu, aby w pełni kontrolować wydatki. Dla dużych kampanii jest to ok 50zł na dzień, ale są też efektywne kampanie z dziennym limitem w kwocie 2,5zł. Certyfikowani specjaliści Adwords służą pomocą w doborze optymalnego budżetu.

Krok 4 – Optymalizacja i wnioski

Po uruchomieniu kampanii nie należy zostawiać jej i czekać, aż się skończy by wyciągnąć wnioski tylko trzeba monitorować jej przebieg. Należy wykluczać nieefektywne miejsca docelowe w sieci reklamowej oraz zarządzać stawkami CPC. Jeśli widzimy, iż średnie CPC jest wyższe niż nasze maksymalne CPC to powinniśmy je podwyższyć aby mieć pewność wyświetlania naszych reklam. Jeśli Wskaźnik Jakości jest równy lub poniżej 4 należy zastanowić się dlaczego tak jest i dążyć do jego podniesienia.

Skorzystanie z wyspecjalizowanej agencji interaktywnej gwarantuje nam, iż ani jedna złotówka nie będzie zmarnowana, gdyż doświadczenie i nabyta wiedza zwiększa zwrot z inwestycji – a przecież tylko to się liczy.


Pozdrawiam i życzę powodzenia
Tomasz Sobecki

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Visual merchandising

Visual merchandising


Autor: Joanna Kumpiń


Towar na półkach i sprzedawca za ladą dziś już nie wystarczają. Marka musi się pokazać z jak najlepszej strony, a ekspozycja sklepowa podać gotowe rozwiązanie konsumentowi poruszającemu się po omacku wśród towarów, nazw i migoczących barw.


Visual merchandising

„Idąc wzdłuż oświetlonych, kolorowych galerii handlowych, których wystawy pysznią się feerią barw, nie zastanawiamy się, kto funduje nam ten niemy spektakl. To niewidoczny reżyser i scenarzysta fantastycznego przedstawienia, w którym aktorem jest witryna i wnętrze sklepu”. (1) Tą tajemniczą postacią jest kreator przestrzeni handlowej - visual merchandiser.

Co to jest Visual merchandising
Visual merchandising to sztuka kreowania ekspozycji przestrzeni handlowej, bohaterem której jest produkt lub marka. To narzędzie marketingowe, które poszukuje oryginalnych sposobów prezentacji marki poprzez „sterowanie ruchem nabywców (looping), zagospodarowanie powierzchni (space management), rozmieszczenie towarów na półkach
(shelf management) i tworzenie specjalnych ekspozycji” (2). Wszystkie te zabiegi mają na celu wzbudzenie u klienta zainteresowania chęci zakupu.

Od lat 90 – tych XX wieku sytuacja handlowa cały czas ulega transformacji. Tendencja do przymykania oka na visual merchandising powoli się zmienia. Symptomem zapotrzebowania na usługi visual merchandiserów są coraz częściej szkolenia organizowane po to, by kształcić specjalistów w tej dziedzinie. Perspektywy pracy dla absolwentów są spore, gdyż rolę visual merchandisingu w misji kształtowania wizerunku marki zaczyna się traktować coraz bardziej serio. Praca visual merchandisera nie polega na przypadkowym poukładaniu towarów na półkach, czy w witrynach sklepowych. Wyzwaniem jest takie wyeksponowanie towarów, by zwracały one na siebie uwagę konsumentów, a tym samym wpływały na wzrost sprzedaży produktów danej marki.
Marka, która chce być doceniana przez swoich konsumentów i tych obecnych, i tych przyszłych, nie może sobie pozwolić na współpracę z kiepskim visual merchandiserem. Chaos w sklepie, nieporządek, luki na półkach i ekspozycja skomponowana wbrew zasadom asocjacji, negatywnie rzutują na wizerunek marki i ogólne jej postrzeganie. Asortyment powinien być pogrupowany według określonych kryteriów, by nie męczyć klienta i nie zniechęcać go do zakupów. W ekspozycji należy wyróżnić obszary szczególnie atrakcyjne, towar ułożyć zgodnie z rozmiarem, wagą, według zasady prawej ręki, a szybko rotujące produkty na bieżąco uzupełniać. Zadaniem ładnej ekspozycji jest przyciąganie wzroku i skupianie uwagi konsumenta na marce, dlatego marka powinna stanowić jej najważniejszy element i znajdować się w „gorącym punkcie” (3), w tzw. hot spot.

Zasady ekspozycji towaru

W celu zwiększenia sprzedaży dobrze jest produkt usytuować w „sferze widzenia”(4) , to jest, 120 do 160 cm nad poziomem podłogi, albo w „strefie chwytania” (5) , to jest 80 do 120 cm nad poziomem podłogi. „Sfera sięgania” (6) – powyżej 160 cm, „sfera schylania” (7) – poniżej 80 cm, „sfera ciszy” (8) – rogi, oraz „sfera pasa startowego” (9) – blisko wejścia, to zdecydowanie złe miejsca na usytuowanie produktów, na sprzedaży, których nam zależy.

Strefa przykasowa
Dobrze jest też odpowiednio zaopatrzyć, najlepiej w produkty impulsowe okolice kas, co, jak można zauważyć w wielu supermarketach, zwiększa spontaniczny odruch wrzucenia ich do koszyka. Przykasową ekspozycją rządzą następujące kryteria: cena, produkt, miejsce i promocja. Cena nie powinna być zbyt wysoka, by nie zniechęcić klienta do zakupu produktu, który z kolei powinien znajdować się w łatwo dostępnym miejscu. Ważne, by produkty sygnowane były nazwą/logo znanej marki, a ich opakowanie jasno wskazywało, że znajduje się w nim np. 30% więcej produktu, np. wafelek Prince Polo XXL.

Analiza
Komponowanie spójnej ekspozycji marek w witrynach, jak i w przestrzeniach sklepów powinno być poprzedzone dokładną analizą zarówno marki, jak i konsumenta. Czytelny i przejrzysty komunikat emitowany z określonego kształtu ekspozycji zależy od konkretnych odpowiedzi na pytania: kto jest naszym klientem, co chcemy mu powiedzieć, co możemy mu zaproponować, co damy mu my, a czego nie jest w stanie dać konkurencja. Odpowiedzenie sobie na tych kilka kluczowych pytań wyzwala właściwą reakcję na potrzeby i pragnienia konsumenta. Zanim, więc visual merchandiser przystąpi do aranżacji przestrzeni, pierwszoplanową rolę w jego projekcie odgrywa klient. To klient, poprzez zakup marki weryfikuje ostatecznie efekt pracy visual merchandisera. To od satysfakcji konsumenta wywołanej pozytywnymi odczuciami związanymi z estetyką i komunikatywnym charakterem przestrzeni wykreowanej przez dekoratora zależy poziom sprzedaży. To tutaj, w sklepie klient porównuje swoje wrażenia między tym, co zobaczył w reklamie, a tym, co w rzeczywistości może mu zaoferować marka.

Zasady ekspozycji towaru w witrynie sklepowej

Witryna sklepu traktowana jest jak jego wizytówka. To ona zaprasza klienta do wejścia do środka. „Z Badań wynika, że aż 23% zakupów motywowanych jest wystawą sklepową, co trzeci przechodzień często zwraca uwagę na ciekawą wystawę sklepową. 80 % badanych deklaruje że wchodzi do sklepu pod wpływem wystawy.” (10) Kompozycja nie może być więc przypadkowo tworzona. Istnieje kilka zasad prawidłowej wizualizacji witryn. Fachowo zaprojektowana witryna powinna pełnić funkcje:
- informacyjną – witryna powinna informować o tym, jakie są trendy, obowiązująca moda, jakiego asortymentu klient może się spodziewać po wejściu do sklepu. Poza tym, spoglądając w taką witrynę, klient powinien z niej „wyczytać”, czy w sklepie są jakieś promocje, wyprzedaże, albo nowa kolekcja.
- zachęcającą – witryna powinna się wyróżniać na tle innych i zapraszać do sklepu.
- przekonującą – witryna powinna przekonać klienta o słuszności jego wyboru, o tym, że to właśnie ten sklep, ta marka i ten asortyment jest dla klienta najbardziej interesujący.
- przypominającą – witryna powinna przypominać o różnych okazjach, świętach, nawiązywać do zmieniających się pór roku.
Wygląd witryn sklepowych i eksponowanych w nich marek powinien więc odpowiadać oczekiwaniom konsumentów. Im bardziej komunikat ekspozycji zbieżny z potrzebami konsumenta, tym większa szansa, że wejdzie on do sklepu i kupi produkt. Dzięki imponująco zaprojektowanym witrynom skłonność klienta do impulsywnych zakupów wzrasta, co dowodzi skutecznej i istotnej roli visual merchandisingu w procesie zarządzania marką. Niebagatelna rola visual merchandisingu w służbie spójnej identyfikacji marki, promocji
i sprzedaży nakazuje wręcz traktować go jak integralną część strategii marketingowej marki.

Elementy przestrzeni
Światło

Wszystkie zatem elementy przestrzeni: kolorystyczne, oświetleniowe, trójwymiarowe, powinny odnosić się do strategii marki. Visual merchandising nawiązuje do czynników fizycznych dotyczących postrzegania wystroju i estetyki wnętrza, asortymentu, oświetlenia, zapachu, dźwięków. Kolory, kształty, tworzywo elementów ekspozycji powinny ze sobą korespondować, tak by markę odpowiednio pozycjonować i pokazywać w najkorzystniejszym świetle. Właściwie dobrany rodzaj oświetlenia podkreśla ofertę danej marki. Światłem można zaakcentować sfery ekspozycji towarów na sprzedaży, których najbardziej nam zależy, posługując się techniką punktowego, bądź zalewowego oświetlania.
„Towary codziennego użytku podkreśla się z reguły światłem białym, o dość dużym natężeniu. Dobra wybieralne i luksusowe eksponuje się najczęściej przy wykorzystaniu skupionych promieni, zaś oświetlenie kolorowe stosowane jest najczęściej przy wykorzystaniu niektórych artykułów spożywczych (np. mięsa, mrożonek).” (11) W witrynach coraz częściej pojawiają się T-sign’y – zewnętrzne neony, lightbox’y – zewnętrzne lampy neonowe, czy blow-up’y – neonowe plansze. Przy operowaniu oświetleniem należy mieć na uwadze, by oświetlać dokładnie to, co powinno zostać wyeksponowane – towary, a nie ludzi. Przy oświetlaniu gablot czy okien wystawowych należy zapobiec powstaniu odbicia lustrzanego, klienci mają przecież widzieć produkty i marki, a nie siebie.

Kolor
Kolorystyka z kolei jest o tyle ważna, gdyż każdy kolor niesie ze sobą określone informacje. Poszczególnym kolorom przypisane są konkretne skojarzenia i emocje. Wiedza o cechach poszczególnych kolorów jest niewystarczająca. Kolory rzadko występują w pojedynkę, częściej - w kolorystycznych kompozycjach, dlatego specjalista od kreacji wizerunku przestrzeni handlowej musi posiadać dokładną wiedzę w zakresie ich zestawiania. Atrakcyjna ekspozycja to taka, która emanuje dynamiką części składowych – oświetlenia, kolorów, faktur, kształtów.


Narzędzia wspierające VM
Należy pamiętać o atrybutach emocjonalnych marki, wszelkie animacje towaru są nie tyle mile widziane, co niezbędne. Produkty muszą nieść ze sobą informację o marce, ale jednocześnie być źródłem rozrywki, relaksu i pozytywnych doświadczeń. Narzędziem wspierającym visual merchandising jest digital merchandising, czyli merchandising multimedialny oparty na wykorzystywaniu nośników POS TV (Point of sale TV). Jest to bardziej zaawansowana forma przekazu w porównaniu z materiałami POS (point of sale). Obrazy oparte na technologii multimedialnej bardziej przyciągają uwagę klientów. Coraz częściej takie urządzenia multimedialne pojawiają się w punktach sprzedaży marki, by podkreślać jej charakter, bądź kreować przyjazną atmosferę wokół niej. Tego typu rozwiązanie niesie dwojakie korzyści – informuje konsumenta i zapewnia mu rozrywkę.

Podsumowanie
Jak widać, visual merchandising to dziedzina interdyscyplinarna wymagająca zdolności plastyczno – dekoratorskich, wiedzy z zakresu psychologii sprzedaży i zachowań konsumenckich, a także wystawiennictwa i marketingu. Wpływ zachowań konsumenckich i visual merchandisingu jest obopólny. Visual merchandising generuje niektóre zachowania konsumentów, z kolei konsumenci pozwalają ustalić pewne zasady, którymi rządzi się visual merchandising. Architekt ekspozycji tworzy niewidzialną ścieżkę, po której powinien poruszać się konsument. Oczywiście na ścieżce tej napotyka on ciągle różnego rodzaju niespodzianki, które, zatrzymują go dzięki swej atrakcyjności, przez co wydłuża się ogólny czas pobytu klienta w krainie marek. Visual merchandising niesie ze sobą określone komunikaty o segmencie docelowym, poziomie usług, wysokości cen. Zastosowanie go pozwala kontrolować wyniki ekonomiczne, czas rotacji marek oraz generować poziom obrotów.



Źródło:
(1) M. Okoń, Sztuka w służbie kupca. Visual Marchandising, 2008-04-24 w http://media.wp.pl/kat,95674,wid,9890291,wiadomosc.html?ticaid=17751, (2008-11-12)
(2) M. Gembarowski, Nowoczesne formy promocji, Oficyna Wydawnicza Politechniki Rzeszowskiej, Rzeszów 2007, s. 74
(3) M. Gembarowski, Nowoczesne formy promocji, Oficyna Wydawnicza Politechniki Rzeszowskiej, Rzeszów 2007, s. 76
(4) (5) (6) (7) Tamże, s. 77
(8) (9)Tamże, s. 76
(10) S. Kobus, Funkcje witryny sklepowej, 2002-02-25 w http://www.franczyzawpolsce.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=620&Itemid=80&pl_page=1&pl_ppage=1 , (2008-11-25)
(11) M. Gembarowski, Nowoczesne formy promocji, Oficyna Wydawnicza Politechniki Rzeszowskiej, Rzeszów 2007, s. 75


Joanna Kumpiń

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Dobry wizerunek w Internecie to podstawa!

Dobry wizerunek w Internecie to podstawa!


Autor: Piotr Zabrocki


Jak często korzystasz z internetu? Jestem przekonany, że codziennie. Udzielasz się na portalach społecznościowych, na forach, zamieszczasz zdjęcia, może nawet prowadzisz własne strony internetowe i bloga. Ale czy zdajesz sobie sprawę, że KAŻDA Twoja aktywność w sieci pozostawia za sobą trwały ślad?


W tytule zawarłem frazę „kreuj swój wizerunek”. Prawdę mówiąc, swój wizerunek kreujesz już od długiego czasu. Pytanie tylko, czy robisz to w sposób przemyślany i odpowiedzialny. Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się jak mogą postrzegać Cię osoby nieznajome, np. poszukujące informacji na Twój temat? Czy zdajesz sobie sprawę, że w dzisiejszych czasach większość firm sprawdza swoich kandydatów przed podjęciem współpracy, właśnie za pośrednictwem internetu? Ja jeszcze niedawno takiej świadomości nie miałem.

Jeżeli czytałeś wciągającą trylogię Stiega Larssona pt. „Millenium”, wiesz jakie „brudy” dotyczące różnych osób potrafiła wyciągać z sieci genialna Lisbeth Salander. Oczywiście, nie każdy jest takim specjalistą, ale czy wiesz jak łatwo, w przeciągu zaledwie kilkunastu, kilkudziesięciu minut, można wyrobić sobie opinię na temat Twojej osoby?

Logując się po raz pierwszy do internetu dostajesz ramę i nawet płótno do niej, gratis. Do ciebie należy zamalowanie płótna i stworzenie wspaniałego obrazu Twojej osoby.

Czy będzie to obraz bogaty w negatywne emocje, najeżony Twoimi wulgarnymi komentarzami? A może będzie to obraz zupełnie pozbawiony wyrazu, obraz osoby, która nie ma nic ciekawego do powiedzenia? Może być też zupełnie inaczej – może być to obraz przepiękny w swojej formie, tryskający energią i optymizmem, a na obrazie Ty – pewny siebie i przyciągający do siebie innych ludzi niczym magnes.

Tylko od Ciebie zależy jaki obraz Twojej osoby wyłoni się z sieci. Tylko od Ciebie zależy czy ludzie będą chcieli z Tobą współpracować i wreszcie – tylko od Ciebie zależy, czy Ci ludzie w ogóle Cię znajdą, zanim podejmą jakąkolwiek decyzję o współpracy.

W kolejnych artykułach omówię konkretne sposoby kreowania wizerunku, a Ty sam zdecydujesz, która forma najbardziej Ci odpowiada - nie wolno robić nic na siłę. Efekty będą długofalowe tylko wtedy, gdy proces budowy będzie w pełni naturalny i niewymuszony.

Piotr Zabrocki


Jak zarobic przez internet? Poznasz tajniki e-biznesu, kreowania wizerunku, marketingu sieciowego, webmasteringu, i psychologii sukcesu. Zapraszam!

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Czy roznoszenie ulotek odnosi efekt marketingowy?

Czy roznoszenie ulotek odnosi efekt marketingowy?


Autor: Mateusz Mszyca


Wbrew opinii wielu przechodniów, którzy często wrzucają je od razu do kosza, ulotki to sprawdzona od dawna metoda reklamy. Dzięki ładnej grafice i chwytliwej treści mamy okazję zaistnieć w społeczności miejskiej, która może zainteresować się naszymi produktami.


Na tak postawione pytanie z czystym sumieniem i pełnym przekonaniem można odpowiedzieć zdecydowanie twierdząco. Można powiedzieć, że nie ma to jak stare i sprawdzone metody, ulotki towarzyszą nam już od dawien dawna, i są jednym z najlepszych środków przekazu i reklamy stosowanych przez rożnego rodzaju firmy i instytucje. Nic tak nie zareklamuje naszej działalności jak ulotka.

Wiele firm zawdzięcza swoja popularność właśnie ulotkom. Reklamy w Internecie czy innego rodzaju próby wypromowania naszej działalności nie przynoszą takiego efektu jak roznoszenie ulotek. Trzeba przyznać, że zajęcie to nie należy do najłatwiejszych, ale mamy o wiele większą pewność, że ktoś się zainteresuje naszym produktem, jeżeli dostanie od nas ulotkę. Wielu ludzi nawet ich nie czyta, wyrzucając je od razu do śmieci, ale im ulotka jest atrakcyjniejsza i ciekawiej zaprojektowana szanse na to, że ktoś ją przeczyta i zainteresuje się jej zawartością stają się o wiele większe.

Dlatego zakładając jakieś przedsiębiorstwo pamiętajmy o ulotkach, które mają ogromny wpływ na marketing i z pewnością ściągną wielu chętnych klientów zainteresowanych nasza ofertą. Pamiętajmy także o tym by zatroszczyć się o wygląd naszych ulotek, gdyż jest to bardzo ważne i istotne by nasze przedsięwzięcie reklamowe się powiodło, przecież nikogo nie zainteresują czarno-białe ulotki o nijakiej treści.


Drukarnia online

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Statystyki stron WWW uzupełnione o mapę kliknięć

Statystyki stron WWW uzupełnione o mapę kliknięć


Autor: Marta Migalska


W niedługiej perspektywie, gdy zwolni tempo powstawania nowych sklepów internetowych, wartość zakupów przestanie wzrastać. Wówczas między sklepami internetowymi rozpocznie się jeszcze silniejsza walka o klienta. Jak zatem przygotować sklep internetowy do tej sytuacji rynkowej?


Spora – jeśli nie największa – część stron funkcjonujących w Internecie to strony dedykowane sprzedaży – sklepy internetowe, portale aukcyjne czy też strony firm oferujących usługi. Ostatnie analizy mówią, że w Polsce funkcjonuje ponad 7 tysięcy samych sklepów internetowych, przy czym pojawiają się sugestie, że ich liczba może sięgać nawet 20 tysięcy. Naturalnym zjawiskiem występującym przy tak dużej i ciągle rosnącej ilości sklepów jest silna konkurencja.

Według osób związanych z branżą e-commerce, obecnie liczba sklepów internetowych jeszcze wzrasta, ale w niedługiej perspektywie ta gałąź sprzedaży wejdzie w fazę stabilizacji. Wartość zakupów przestanie wzrastać, a wtedy między sklepami internetowymi rozpocznie się jeszcze silniejsza walka o klienta.

Jak zatem przygotować się do tej sytuacji rynkowej?

Poniżej prezentujemy czynniki, które zdaniem sprzedawców mają największy wpływ na wielkość sprzedaży w sklepach internetowych. Wyniki badania pokrywają się w większości przypadków z opiniami klientów sklepów internetowych.

My chcielibyśmy przyjrzeć się dokładniej jakości strony internetowej. Jest to jeden z czynników, na który właściciel sklepu bez większego wysiłku i angażowania dużych nakładów finansowych może mieć bezpośredni wpływ oraz stale kontrolować.

Narzędzia do usability

Przy wykorzystaniu dostępnych narzędzi – darmowych, czy płatnych – możliwa jest optymalizacja takiego serwisu internetowego pod kątem sprzedaży. Podstawowym narzędziem w procesie optymalizacji strony są statystyki stron internetowych. Warto jednak na bieżąco śledzić co dzieje się w tematyce narzędzi webusabilty i nie poprzestawać jedynie na standardowych rozwiązaniach. Tym bardziej, że nowo oferowane rozwiązania mogą nas mile zaskoczyć.

Mapa Kliknięć

Jednym z ciekawszych rozwiązań jakie pojawiły się na rynku już jakiś czas temu jest mapa kliknięć. To rozwiązanie stanowiące idealne dopełnienie statystyk internetowych. (Wśród niektórych użytkowników i znawców tematu istnieje pogląd, że mapa kliknięć jest wręcz tańszą wersją badania typu eye-tracking). Rozwiązanie pozwala na śledzenie aktywności użytkowników na stronie www w ujęciu ilościowym, ale także, albo przede wszystkim, ukazuje ruch w ujęciu jakościowym – można zobaczyć jak na badanej stronie rozkładają się kliknięcia użytkowników. Obraz uzyskany dzięki badaniu przedstawia mapa termiczna – im większe natężenie kolorów na mapie, tym większa „klikalność” w dany obszar strony.

Korzyści

Narzędzie takie jest niezmiernie przydatne w pracach nad użytecznością strony. Za pomocą informacji dostarczonych przez mapę kliknięć możemy optymalizować np. użyteczność formularzy na stronie, rozmieszczenie linków czy oferty produktowej. To także bardzo pomocne narzędzie w optymalizacji strony pod kątem reklamy.

Najważniejsze korzyści, które można osiągnąć dzięki mapie kliknięć to rzetelna i bardzo precyzyjna informacją o słabych punktach serwisu. Można bardzo łatwo zauważyć obszary słabo zagospodarowane w serwisie lub takie, które wymagają zmian: czasem layout jest mało intuicyjny, teksty niezrozumiałe, a nawigacja mało czytelna lub w ogóle niewidoczna. Pamiętajmy, że takie informacje możemy przełożyć na wymierny zysk. Dobra strona internetowa to zadowolony klient, który chętniej dokona zakupu w naszym sklepie i zapomni o konkurencji.

Minusy

Osoby dobrze zaznajomione z tematem dostrzegają pewne niedociągnięcia techniczne obecne w dostępnych na rynku rozwiązaniach. Chodzi tu głównie o złą kalibrację mapy – obraz kliknięć jest nieco przesunięty w stosunku do obrazu strony.

Innym problemem w niektórych systemach, zarówno polskich jak i zagranicznych jest fakt, że na mapę nanoszone są kliknięcia wykonane w nieaktywne obszary strony, np. tło lub tekst, zupełnie nieistotne z punktu widzenia właściciela strony.

Są jednak rozwiązania – dostępne także w Polsce, które radzą sobie z tymi problemami. W serwisie jednego z dostawców takiego rozwiązania czytamy:

„Usługę CLICKpoint wyróżnia unikalny sposób gromadzenia informacji o kliknięciach, który zapobiega zawyżaniu i zafałszowywaniu obrazu kliknięć wykonywanych przez użytkowników. Zbierane są jedynie dane z elementów klikanych. Jest to uzasadnione tym, że niejednokrotnie użytkownicy podczas przeglądania strony klikają w różne jej statyczne elementy, co nie powoduje żadnej akcji, a mimo to odnotowywane jest przez inne systemy jako kliknięcie w element strony”.

Cena

Z tego co widać na stronie usługodawcy cena rozwiązania jest dość przystępna. Jeśli chodzi o koszt usługi u innych dostawców, to waha się on od niespełna 4$ do ponad 400$ za miesiąc użytkowania. Cena uzależniona jest od ilości kliknięć i liczby badanych stron. Dostępne są również rozwiązania darmowe, aczkolwiek nie zawsze dorównują standardem wersjom płatnym.

Poza samym obrazem mapy ciepłej w systemach można zobaczyć również:

- listę elementów, które zostały kliknięte na stronie,

- informacje o czasie kliknięć,

- procentowy udział kliknięć we wszystkich kliknięciach na danej stronie,

- ilość kliknięć wykonanych na danym obszarze,

- listę referencyjną, skąd użytkownicy przyszli na stronę.


Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Jak cię widzą tak cię piszą – jak kreować wizerunek firmy

Jak cię widzą tak cię piszą – jak kreować wizerunek firmy


Autor: agata


Dbanie o wizerunek powinno być sprawą priorytetową każdej – dużej bądź małej firmy – która chce odnieść sukces na rynku.
Wizerunek decyduje bowiem o naszej reputacji – od niego zależy to jak nasza firma będzie postrzegana przez firmy konkurencyjne, dostawców oraz klientów.


Jednak kreowanie profesjonalnego wizerunku to długotrwały i wcale nie łatwy proces. Często zanim klienci zaczną kojarzyć daną markę z danym produktem musi minąć kilka nawet kilkanaście lat. Ważne jest jednak by skojarzenia były jak najlepsze.

Czasem jeden fałszywy ruch, jedna mała wpadka, zaniedbanie czy niedopatrzenie może kosztować firmę stratę zaufania ze strony klientów.

A ponownego przekonanie ich do siebie nie będzie łatwą sprawą.

Aby zaistnieć w umysłach potencjalnych klientów i podbić rynek należy wyznaczyć sobie kilka zadań, których realizacja pozwoli nam na osiągniecie sukcesu.

zastanów się jak możesz wyróżnić się spośród konkurencji, czym twoja oferta wyróżnia się na rynku, co masz do zaoferowania czego nie mają inni, i jak ciekawie to pokazać,

określ pozycję jaką chciałbyś aby Twoja firma osiągnęła na rynku,

zintegruj pracowników i cały personel przy realizacji wspólnych celów.

Oto kilka dróg za pomocą których możesz kreować wizerunek swojej firmy:

LOGO: czyli symbol, z którym utożsamia się nasza firma, to jakby jej wizualne wyobrażenie, bardzo ważne jest pierwsze wrażenie, bo do niego zależy czy zostaniemy zauważeni i zapamiętani, dobre logo powinno być proste, ale rzucające się w oczy, powinno zawierać nazwę firmy, a kolorystyką być zbliżone do jej profilu, logo umieszczone na wizytówkach bądź innych firmowych gazetach dodatkowo buduje świadomość firmy w oczach klientów

MEDIA:to bardzo istotny element kształtowania naszego wizerunku, dzięki mediom mamy możliwość dotarcia do bardzo szerokiego grona odbiorców, i wcale nie sprawdza się zasada, że nieważne co piszą byleby pisali, profesjonalne firma, której zależy na poważnych klientach nie będzie dbała a sensacje a o to by media przedstawiały ją w jak najlepszym świetle, dobrze mieć w firmie wyszkolonego rzecznika prasowego, który będzie odpowiadał za kontakty z mediami i dbał o to by nasz wizerunek nie został naruszony

REKLAMA: kolejny bardzo ważny element kreowanie naszego wizerunku, jeśli potencjalny klient często słyszy o nas w radio, w telewizji może oglądać reklamy naszych produktów, łatwo może nas znaleźć w sieci - to łatwiej będzie o nas pamiętał, wykupowanie powierzchni banerowych jest więc jak najbardziej opłacalne,

SPRZEDAŻ: bardzo dużym stopniu wpływa ona na opinię klientów naszej firmie. Przede wszystkim dlatego, że w procesie sprzedaży klient ma bezpośredni kontakt z pracownikami firmy, i od ich umiejętności i nastawienia zależy jak odbiorca go zapamięta, tutaj kreowanie wizerunku firmy odbywa się poprzez mowę ciała i umiejętności interpersonalne naszych pracowników.

Pamiętaj, że od tego jak wykreujesz swój wizerunek będzie zależało to czy odniesiesz sukces na rynku czy nie. Warto więc zainwestować czas, wiedzę i środki by zostać zauważonym.


agata b.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Strona docelowa – klucz do sukcesu kampanii linków sponsorowanych

Strona docelowa – klucz do sukcesu kampanii linków sponsorowanych


Autor: Krzysztof Fratczak


Struktura i konstrukcja strony docelowej jest jednym z kluczowym elementów, które zwiększają efektywność prowadzonej kampanii linków sponsorowanych.


Zmieniając wielkość i miejsce wybranych sekcji strony, wpływamy na poszczególne elementy, podkreślamy ich znaczenie. Tym samym umożliwiamy potencjalnym Klientom znalezienie dokładnie tych informacji, których poszukują. Wpływamy bezpośrednio na ilość miękkich konwersji, czyli zapytań ofertowych, kontaktów telefonicznych i mailowych z naszą firmą oraz twardych konwersji, czyli zamówienia i sprzedaż naszych produktów i usług.


Prowadzona kampania linków sponsorowanych umożliwia przetestowanie efektywności strony docelowej i sprawdzenia, w jaki sposób dane elementy przekładają się na satysfakcję i zadowolenie użytkowników. Skutkuje to wyborem oferty naszej firmy. Szczególną uwagę należy zwrócić na:

1. Wielkość i zawartość tytułu strony docelowej.

2. Rozmieszczenie i układ treści.

3. Wyróżnienie elementów nawigacyjnych od treści.

4. Wielkość i umieszczenie formularzy oraz pozostałych elementów zachęcający do skorzystania z oferty, tzw. Call To Action.

5. Wielkość i lokalizacja elementów nawigacyjnych.

Kiedy prowadzimy kampanię linków sponsorowanych posiadamy zazwyczaj wiele stron docelowych podporządkowanych wybranym tematom. Wtedy przy ograniczonym budżecie możemy nie wygenerować wystarczającej ilości ruchu, aby przeprowadzić wartościowy test strony docelowej. W takie sytuacji najrozsądniejszym rozwiązaniem jest tymczasowe zgrupowane ruchu na jednej stronie docelowej i odniesienie wyników do stron pokrewnych. Decydując na takie działania od razu po rozpoczęciu kampanii reklamowej w Internecie, na badania możemy dodatkowo przeznaczyć darmowy kupon na linki sponsorowane. Możemy go uzyskać korzystając z usług agencji reklamowej, która specjalizuje się w marketingu w wyszukiwarkach internetowych.


Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Reklama w Internecie

Reklama w Internecie


Autor: dandez


Internet jest w dzisiejszych czasach jednym z podstawowych, najpraktyczniejszych i ogólnodostępnych źródeł informacji.
Popularność internetu przyczyniła się także do jego rosnącej popularności jako medium reklamowego.


Internet jest w dzisiejszych czasach jednym z podstawowych, najpraktyczniejszych i ogólnodostępnych źródeł informacji.
Popularność internetu przyczyniła się także do jego rosnącej popularności jako medium reklamowego.

Z reklamy w internecie korzystają firmy niemal wszystkich branż, od firm budowlanych, po sklepy wielobranżowe i ośrodki kulturalne.

Natomiast usługi związane z dostarczaniem reklamy w internecie stały się jednym z podstawowych źródeł dochodu dla agencji reklamowych i interaktywnych.

Co daje reklama w internecie?

Przede wszystkim mniejszy koszt niż reklama tradycyjna, na którą składają się koszty wykonania projektu oraz wydruku.
Poza tym reklama internetowa oferuje mnogość opcji reklamowych a także zwykle prostszą, szybszą i wygodniejszą formę dostarczania usługi reklamowej.

Z dobrodziejstw reklamy internetowej korzysta min. wielu właścicieli ustabilizowanych witryn.

Strona internetowa, która zdobyła rzesze użytkowników i renomę, wykorzystuje reklamę internetową jako formę monetyzacji i generowania dochodu z witryny.

Zasady są proste:

1. Utworzenie witryny
2. Generowanie ruchu do witryny
3. Kreacja miejsc reklamowych na witrynie
4. Dostarczanie reklamy.


Doskonałym przykładem takiej formy reklamy może być portal reklamowy, który zdobywając rosnące grono odwiedzających go użytkowników i popularność, może z czasem oferować boxy reklamowe, rozmieszczone na poszczególnych miejscach witryny.
Dzięki grupie zainteresowanych reklamobiorców, witryna jest w stanie generować stały dochód.

Powyższy przykład jest jednym z wielu przykładów wykorzystania dobrodziejstw reklamy internetowej.

Mnogość usług reklamowych, możliwości konkurencyjnej reklamy oraz dopasowanie formy reklamowej do budżetu, decyduje o tym, że reklama w internecie powinna stać się formą promocji dla każdej firmy, chcącej dotrzeć do większego grona klientów.


Ajmer jest agencją interaktywną świadczącą usługi reklamy internetowej.

Zapraszamy do wpisu na naszej stronie DARMOWA BAZA FIRM

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Nasza klasa i promocja firmy w internecie

Nasza klasa i promocja firmy w internecie


Autor: przemysław Nicefor


Internet z dnia na dzień staje się szerszym kanałem sprzedaży oraz reklamy produktów i usług. Jego zakres wykorzystywany jest na mnóstwo sposobów. Jednym z nich jest promocja swojej działalności na portalach społecznościowych, między innymi na polskiej naszej klasie.


Promocja firmy na naszej klasie?

Internet z dnia na dzień staje się szerszym kanałem sprzedaży oraz reklamy produktów i usług. Jego zakres wykorzystywany jest na mnóstwo sposobów. Jednym z nich jest promocja swojej działalności na portalach społecznościowych, między innymi na polskiej naszej klasie. Zastanówmy się jednak czy każda metoda reklamy na niej jest zalecana i zgodna z prawem.

Pierwszą rzeczą, jaką robimy jest założenie konta firmy na naszej klasie. Musimy jednak zaznaczyć, że jest to konto fikcyjne, nienaruszające praw osób trzecich, a każdorazowe umieszczenie danych osobowych nie nastąpiło bez ich zgody.
Następnie uzupełniamy dane tak, jak to się dzieje w przypadku konta osobistego. Możemy dodać zdjęcia promujące nas, a także typowy opis działalności.

Taka strona byłaby idealnym sposobem reklamy naszych produktów i usług. Darmowa, z wielką liczbą potencjalnych klientów. Bo cóż to za problem spośród 13 milionów użytkowników wybrać osoby, które możliwie w najbliższej przyszłości zechcą skorzystać z oferty organizacji ślubu, imprezy? Jaki problem stanowi rozpromowanie wśród pań salonu fryzjerskiego lub kosmetycznego, a wśród panów opcję tanich i unikalnych odżywek rzeźbiących opalone ciała? Już odpowiadam. Jest jedno ale. Każde wysłane przez nas zaproszenie do znajomych przez konto promocyjne, uznawane jest za spam, czyli niechcianą reklamę czy korespondencję.

Czy zaproszenia na portalach społecznościowych to spam? Można je tak potraktować. Powód? Mimo że jest to wiadomość, na którą nie trzeba odpowiadać, oferuje nam ona usługi firmy, reklamy, promocje, których użytkownicy mogą sobie nie życzyć.

Nasza klasa to jednak nie Facebook. Nie udostępnia nam darmowych kont firmowych, gdzie wchodzimy dobrowolnie, bez przymusu i bez jakichkolwiek dręczących nas zaproszeń. Każdy profil zakładany na naszej klasie w formie reklamy zakładamy na naszą odpowiedzialność. Nie łamiemy tym prawa portalu dopóki nie zaczniemy wysyłać niechcianych wiadomości lub zaproszeń.

A co jeśli nadal upieramy się przy promocji na naszej klasie, jednak nie chcemy narobić sobie problemów w formie sądowej lub czysto indywidualnej (zablokowanie i usunięcie konta)? Jeżeli mamy sporą liczbę zaprzyjaźnionych użytkowników, którzy w pełni zgadzają się na pomoc rozpromowania samego konta, możemy poprosić ich o umieszczanie na swoich kontach lub portalowym śledziku linku do profilu naszej firmy, ale też musimy liczyć się z tym, że śledzika również nie należy spamować wielokrotnym dodawaniem powiadomień. Taka forma reklamy samego konta jest dozwolona, użytkownicy docierają do niego z własnej woli, bez jakiegokolwiek przymusu ze strony firmy. Promocja trwa trochę dłużej i trudniej, ale do odważnych świat należy.

Jeśli natomiast zależy nam na szybkiej, łatwo dostępnej i na dzień dzisiejszy najlepszej promocji na naszej klasie, należy zgłosić sie do samej redakcji serwisu. Dział odpowiadający za reklamę na portalu poinstruuje nas jaka promocja na naszej klasie jest w danym momencie dostępna i co jest w stanie nam zaoferować. Musimy jednak liczyć się z kosztami, które ze względu na samą markę, jaką prezentuje portal nasza klasa, będą wysokie. Jednak z taką ceną idzie w parze promocja na skalę ogólnopolską z milionowymi odwiedzinami dziennie. Sami musimy zadecydować jaka forma promocji nam odpowiada i czy możemy pozwolić sobie na tygodniowy rotacyjnie zmieniający się główny baner na najbardziej znanym portalu społecznościowym w Polsce.

Więcej na portal biznesowy


Więcej informacji i przydatnych porad na portal biznesowy n-gielda

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Video reklama w serialach internetowych

Video reklama w serialach internetowych


Autor: TVIP


Video online idealnie wpisuje się w rozwój społeczeństwa cyfrowego. Daje bowiem swobodę wyboru tego, co chce się obejrzeć. Zdaniem ekspertów z Pricewaterhouse Coopers, wideo na żądanie będzie drugim po mobilnej telewizji, najszybciej rosnącym źródłem na rynku telewizyjnym.


Globalne wpływy z VoD jako oferty telewizyjnej będą rosły w ciągu najbliższych pięciu lat średnio o 15,4 proc. rocznie, dzięki czemu zwiększą się z obecnych 4,5 mld dol. do 8,3 mld dol. w 2014 r.

Wideo na życzenie (VoD z ang. Video on Demand) to forma usługi zezwalająca na oglądanie nadawanego materiału filmowego lub słuchanie nadawanego nagrania dźwiękowego w wybranym przez siebie czasie, późniejszym niż czas emisji. Nadawany program może być dzięki temu przesunięty w odbiorze dla pojedynczego widza i słuchacza.

Ogólne szacunki wykazują, że reklama telewizyjna tylko w 21% przypadków okazuje się skuteczna, co oznacza, że tylko 21% osób, które ją obejrzały chciałoby sięgnąć po reklamowany produkt czy usługę. W przypadku reklam oglądanych w Internecie, procent ten wzrasta ponad dwukrotnie – 50% Internautów po obejrzeniu reklamy w sieci chciałoby poznać bliżej reklamowany produkt.

Zdaniem ekspertów, w Internecie usługa ta będzie rosła dzięki coraz większej grupie odbiorców, ale także dzięki rosnącym wpływom z reklamy wideo, która będzie jednym z najszybciej rosnących segmentów. W Polsce, w ubiegłym roku stanowiła ona zaledwie ok. 1 proc. całego rynku reklamy w sieci szacowanego przez IAB Polska i PwC na 1,37 mld zł, a zainteresowanie portalami VoD wciąż rośnie.

Jak wynika z Megapanelu, uruchomiony w tym roku serwis VoD Onetu miał w kwietniu 1,85 mln unikalnych użytkowników, Ipla.tv – 614 tys., a powiązana z nią domena Ipla.pl – ponad 436,7 tys.

Co za tym idzie, wszyscy najwięksi nadawcy telewizyjni i gros portali mają już w sieci swoje VoD (TVN serwis Vod.onet.pl, Polsat serwis Ipla.pl, a Agoraserwis Wasze Filmy). Na uboczu pozostaje jedynie Interia.

Na drugim biegunie są serwisy oferujące filmy bezpłatnie, w zamian za oglądanie reklam, jak Iplex.pl i Wasze Filmy. Ich właściciele liczą, że zainteresowanie reklamodawców będzie rosło. – Od lutego, od kiedy oferujemy filmy bezpłatnie, obejrzało je 1,7 mln ludzi. Spodziewamy się, że znajdzie to odbicie w budżetach reklamowych na kolejny rok, a wydatki na reklamę w takich serwisach wzrosną kilkakrotnie – uważa Arkadiusz Świerczewski, współzałożyciel Iplex.pl z Warsaw Equity Holding.

Serial internetowy oferuje reklamodawcom wiele zalet: w toku trwania ciekawej historii subtelnie pojawiają się produkty – to produkcja nastawiona na product placement. Przykładowo w serialu „Bee like Avril Lavigne”, emitowanym na portalu Kotek.pl i TiVi.pl, promowane były perfumy dla nastolatek „Black Star” Avril Lavigne. Sponsorem serialu był ich producent – firma Procter & Gamble.

W roku 2007 spółka A2 Multimedia, utworzona przez Agorę SA i ATM Grupę, uruchomiła platformę TiVi.pl Seriale Internetowe. W ofercie tego serwisu znajdują się obecnie takie seriale jak: popularna „Klatka B”, która przez dziewięć miesięcy emisji na TiVi.pl zanotowała 20 milionów wyświetleń, skierowane do młodych internautów „Łazienka” oraz „Waga”, czy serial animowany „Pitu Pitu”.

Także branża technologiczna ma już za sobą testy potencjału marketingowego seriali internetowych. Głośny w Polsce serial „N1ckola" sponsorował m.in. Microsoft Polska, Polkomtel oraz Samsung Electronics Polska. Ich produkty znalazły się w serialu w ramach product placement. O serialu tym dużo mówiło się jeszcze przed premierą w sieci, ponieważ został on wyprodukowany na licencji, a jego pierwowzorem był znany i kochany na całym świecie „LonelyGirl15″.

Pani Barbara zyskała na tej produkcji status pierwszej polskiej internetowej celebrytki. W telewizyjnym programie „Szymon Majewski Show" prowadziła przegląd prasy „Pralnia towarzyska". Ta była garderobiana wrocławskiego Teatru Polskiego, modelka pozująca studentom ASP i statystka ubolewa wprawdzie, że tak późno została odkryta jako aktorka, ale przyznaje również, że popularność zdążyła ją już zmęczyć. - Nie mogę przejść spokojnie po wrocławskim rynku - mówi. - Proszą o autografy, chcą robić zdjęcia, czasem trzeba bluzgnąć, żeby się odczepili.W ofercie audiowizualnej Agory znajduje się obecnie m.in. platforma TiVi.pl oraz serwisy Plej.Gazeta.pl, Infomuzyka.tv, GazetaPraca.tv, zCzuba.tv i Ekstraklasa.tv.

W ramach reklam wideo online dział sprzedaży segmentu internetowego Agory oferuje m.in.: spot reklamowy emitowany przed filmem, streaming, product placement, brand integration, Cube Online, sponsoring cyklu, reklamy w formacie InSkin oraz projekty przygotowane specjalnie na potrzeby klienta, np. Pierwszy Milion.

Medium, jakim jest Internet wciąż oferuje nowe możliwości. Dzięki coraz bardziej zaawansowanym technologiom wychodzi naprzeciw zapotrzebowaniom Internautów i z dnia na dzień staje się poważną konkurencją dla telewizji, przy czym pamiętajmy, że usługi VoD zaczęły rozwijać się nie jako konkurencja stacji telewizyjnych, lecz jako kolejny krok w ich rozwoju.

Nic dziwnego, że za produkcje filmów typu VoD biorą się największe komercyjne stacje w Polsce. Możliwość obejrzenia filmu, serialu czy serwisu informacyjnego na nasze życzenie jak i możliwość przewijania fragmentów to największe zalety tej technologii, a w dodatku - legalne.

Źródła: www.rp.pl, www.komputerswiat.pl, www.polityka.pl


Przypisy:
http://wiadomosci.nf.pl
Marketing terytorialny czyli jak promują się polskie regiony

przeczytaj więcej o videomarketingu na: blog.tvip.pl

TVIP

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Jak wywołać efekt "Wow" w kampanii marketingowej

Jak wywołać efekt "Wow" w kampanii marketingowej


Autor: Zuzanna Szymańska


Wielu przedsiębiorców nie dostrzega potencjału, jaki kryje się w e-mail i mobile marketing uznając szanse powodzenia takiej kampanii za równe zeru. I wcale się nie mylą, bo dzisiejszy odbiorca oczekuje czegoś więcej niż tylko suchego newslettera z nowościami produktowymi.


Zatem jak zaplanować kampanię, aby wywołać efekt "Wow", a nie "Spam"?

Mobile i e-mail marketing to potężne narzędzia, które, jak widać po liczbie otrzymywanych dziennie przesyłek, cieszą się dużą popularnością wśród przedsiębiorców, nawet tych, którzy nie wierzą w ich skuteczność. Analizując przychodzące wiadomości, firmy podzielić można na trzy grupy - Ci, którzy stawiają na masową wysyłkę kampanii na zasadzie - wyślę do 1000 osób, usatysfakcjonuje mnie 10 pozytywnych odpowiedzi, Ci, od których wiadomości otrzymujemy nawet kilka razy w tygodniu, przez co czytanie ich staje się zbyt czasochłonne i mało interesujące, oraz Ci, którzy swoje spersonalizowane kampanie kierują do uważnie wyselekcjonowanej grupy subskrybentów. Chyba oczywistym jest, która z tych kampanii ma największe szanse na odczytanie?

Przykłady z życia wzięte

Jedna z polskich firm sprzedających bieliznę postanowiła zbierać dane kontaktowe od swoich klientów. W zamian za dopisanie się do listy subskrybentów, klient otrzymywał kupon zniżkowy na kolejne zakupy. Mało kto nie skusił się na taką okazję. Jednak kluczem do sukcesu okazała się nie oferowana na wstępie zniżka, ale treść późniejszych kampanii. Firma nie zasypywała klienta przesyłkami reklamowymi, które sprawiłyby, że w jednej chwili pożałowałby udostępnienia swoich danych adresowych, ale postawiła na krótkie komunikaty smsowe mówiące o zbliżających się promocjach cenowych przeznaczonych tylko dla subskrybentów. Klient nie tylko otrzymywał ciekawą ofertę rabatową, z którą zaznajomienie zajmowało mu nie więcej niż 10 sekund, ale dodatkowo była to oferta dla ściśle wyselekcjonowanej grupy, w której udało mu się znaleźć. To klasyczna sytuacja "win-win", gdzie znane już wszystkim narzędzie, jakim jej kupon rabatowy, zyskał nowy, atrakcyjny wymiar w postaci komunikatu pojawiającego się na ekranie telefonu.

Inny przykład - poznański salon kosmetyczny w budowaniu lojalności klientów posiłkował się kampaniami mailowymi i smsowymi, których treści dostosowywane były do indywidualnych wymagań każdego z klientów. I tak, raz na miesiąc klient otrzymywał informację smsem, której celem było przypomnienie o ostatniej wizycie i zachęcenie w ten sposób do umówienia nowego terminu. Nie wspominając, jak miłe wrażenie robiły wiadomości mailowe z poradami i propozycjami stylistek mówiące o nowych produktach, zabiegach i trendach ściśle dopasowanych do urody i stylu klienta. To wystarczyło, żeby klient zaczął postrzegać fryzjerkę jako przyjaciółkę, a wizytę w salonie jako oczywisty wybór.

Ciekawą inicjatywę prowadziła także jedna z amerykańskich stacji benzynowych. Systematycznie wysyłała komunikaty na komórki zarejestrowanych klientów, w których informowała o zbliżającej się podwyżce cen paliw. Jednocześnie wiadomość ta uprawniała do zakupu benzyny w starej, niższej cenie, co jeszcze bardziej mobilizowało klienta do powrotu właśnie na tę stację.

Grzechy główne marketingu

Pierwszym błędem marketingu bezpośredniego jest natręctwo. Po co wysyłać cztery razy w tygodniu ofertę reklamową, skoro o wiele skuteczniejsze byłyby życzenia urodzinowe z prezentem niespodzianką - np. zniżką na zakupy. Dzisiejsze narzędzia udostępniane przez firmy marketingowe oferują taką możliwość - planowania kampanii i ich personalizacji, przez co tego typu działania są realne do zrealizowania nawet przez jedną osobę. Sukces jest możliwy dzięki dbałości o klientów wykraczającą poza gratyfikację tylko tych, na których można zarobić najwięcej.

Drugim błędem jest brak personalizacji kampanii. Zdecydowanie negatywne emocje wzbudza mail zatytułowany per "Szanowni Państwo" czy "Szanowna Pani/Szanowny Panie Tomasz". Takie mechaniczne wklejanie imion nijak ma się do tego, czym w rzeczywistości jest personalizacja w marketingu bezpośrednim. Aby wywołać efekt "Wow" imię musi, z naciskiem na musi, występować w wołaczu. Oczywiście ręczne tytułowanie każdego maila czy smsa graniczyłoby z cudem, dlatego na rynku są firmy udostępniające narzędzia do personalizacji kampanii. Na przykład w Redlink.pl znacznikami personalizacji może być płeć, imię, nazwisko, nazwa firmy, zajmowane stanowisko itp. - wprowadzone jednorazowo system automatycznie przekształca na wskazany znacznik (np. ##Płeć## ##Imię_wołacz## zmienia na: Pani Kasiu, Pani Basiu, Panie Tomaszu itd.).

Z myślą o kliencie

Klientom zależy na tym, aby czuć się wyjątkowo. W końcu uznanie w oczach innych to najbardziej pożądane źródło ludzkiej satysfakcji. Ekonomiści przestrzegają jednak przed tzw. kieratem hedonistycznym, kiedy adaptując się do przyjemnych doświadczeń, przestają one robić na nas wrażenie. W myśl "pieniądze szczęścia nie dają" warto zwrócić uwagę, że najsilniejszą ludzką potrzebą nie są finanse, ale emocje dostarczane przez drugiego człowieka - zainteresowanie, życzliwość, pamięć. Tę wiedzę warto przenieść do działań marketingowych pamiętając, że kluczową kwestią nie jest sama promocja, obniżka czy prezent, ale wykreowanie takiej otoczki, która sprawi, że klient poczuje się jedynym z niewielu wyróżnionych.

Praktycy mówią o trzech zasadach komunikacji marketingowej. Po pierwsze, dobrać kanał przekazu pod odbiorcę, po drugie - nowym klientom przekazywać wyłącznie krótkie i nieskomplikowane oferty, a po trzecie - podejmować działania motywacyjne, które utrzymają lojalność klienta. Takie strategie wykorzystują na przykład operatorzy telekomunikacyjni umożliwiając zapisanie się do programów lojalnościowych dopiero po upływie kilku miesięcy od podpisania umowy. Co więcej, systematycznie wysyłane są powiadomienia smsowe informujące o przybywających punktach na koncie, które przeplatają się z tymi, które mówią o dostępnych nagrodach.

Kilka wskazówek na zakończenie

Pamiętajmy, że sms i e-mail marketing nawiązują do koncepcji permission marketingu, czyli odbiorca komunikatu musi wyrazić zgodę na jego otrzymywanie. W przeciwnym razie marketing przeradza się w spam. Wysyłający kampanie mailowe czy smsowe muszą być przygotowani na dialog z klientem - wysyłka komunikatu to dopiero pierwszy krok w pozyskaniu czy utrzymaniu lojalności klienta. Za każdą kampanią musi stać człowiek, a nie firma, tylko wtedy mamy szansę na długofalowe interakcje.

Należy też pamiętać o wadach e-mail i sms marketingu - ryzyko obciążenia ruchu sieciowego, opóźnienia otrzymania pilnej przesyłki, skierowania kampanii do niewłaściwej osoby. Dlatego ważny jest personalny i ciekawy charakter kampanii - łatwiej wtedy o wybaczenie pewnych niedociągnięć i spojrzenie przychylniejszym okiem na promowaną markę.

O narzędziach marketingu bezpośredniego mówił Tomasz Pakulski z firmy Vercom, product manager platformy komunikacyjnej Redlink.pl.


Zuzanna Szymańska Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.