poniedziałek, 30 maja 2016

Strategia rozszerzania marki. Datsun, Dacia i nowa marka Volskwagen.

Strategia rozszerzania marki. Datsun, Dacia i nowa marka Volskwagen.


Autor: Maria Orkwiszewska


Na rynku motoryzacyjnym nasila się walka konkurencyjna. Liderzy branży poszukują atrakcyjnych rynków do dalszego rozwoju. Strategia rozszerzania obejmuje nowe rynki działania a często i nowe marki.


Strategia rozszerzania marki

Nowe markowe samochody wcale nie muszą być drogie. Rośnie rynek małych i tanich aut miejskich. W tym segmencie już trwa ostra konkurencja. Według badań, 4 na 10 nowych samochodów oferowanych na naszym kontynencie to auta miejskie. Udany i zaakceptowany przez konsumentów miejski model pojazdu, może stać się podstawą sukcesu całej firmy.

Strategia rozwoju firmy to często strategia rozszerzania. Według analiz CODES Strategie, tam gdzie rynki są nasycone, firmy szukają nowych ofert, tam gdzie rynki rosną - wprowadza się masowe marki tanich produktów. Rozszerzanie marki na nowe rynki, nowe produkty i nowe grupy klientów jest jedną z podstawowych strategii wzrostu.

Dotychczas firmy motoryzacyjne z sukcesem wprowadziły do swoich portfeli marki premium - tak zrobił Nissan z marką Infiniti, Toyota z marką Lexus i Honda z marką Acura. Idea jest prosta – oferować niewielkie ilości produktów premium o wysokiej cenie i marży. Taka strategia rozszerzania jest dobra na rynkach nasyconych i bardzo konkurencyjnych. Ale co z rynkami rosnącymi? Tu trzeba najpierw nauczyć klienta korzystania z nowych produktów, a dopiero potem oferować mu rozwiązania zaawansowane. Pomysł produkcji tańszych samochodów wykorzystuje już od pewnego czasu Renault. Firma ta posiada w swoim portfolio markę Dacia. Pojazdy oznakowane tą marką są kierowane na rynek ekonomiczny, głównie rynek Europy środkowej i wschodniej. Reaktywacja marki Datsun przez firmę Nissan pokazuje, że Strategia rozszerzania portfela marek na rynku motoryzacyjnym zaczyna być popularnym trendem. Niedawno ogłoszono inicjatywę Volkswagena, firmy aspirującej do miana lidera światowego w produkcji aut, o rozszerzeniu portfolio marek o markę ekonomiczną – inicjatywa ta potwierdza, że strategia rozszerzania nie jest pojedynczą inicjatywą.

Trzy przytoczone przykłady prezentują różne podejścia do zagadnienia rozszerzania na nowe marki. Renault kupiło fabrykę Dacii w Rumunii. Nissan reaktywuje markę Datsun. Volkswagen planuje opracowanie nowej marki i wprowadzenie jej na rynek, być może w fuzji lub innej formie współpracy z firmą Chin lub Indii. Cel wszystkie firmy mają taki sam, realizują go jednak w różny sposób.

Ilość samochodów przyrasta szybko, w miastach tworzą się korki, brak miejsc do parkowania jest zmorą mieszkańców i przyjezdnych. Firmy o tym wiedzą - tylko, że to nie rynek Unii Europejskiej będzie głównym polem walki. Chodzi o rynki szybko rosnące, gospodarki szybko się rozwijające i miejsca gdzie przybywa najwięcej klientów na nowe auta. Inwestowanie w te rynki, to naturalna strategie rozszerzania.

Strategia rozszerzania a reaktywacja marki

Reaktywacja marki Datsun to fragment planu Nissana, mającego na celu rozszerzanie rynku działania. To strategia rozszerzania marki i planowany wzrost w oparciu o rozwijające się rynki. Rozpoczęcie produkcji tanich samochodów z logo Datsun ma nastąpić w roku 2014. Docelowe rynki dla Datsuna to: Indie, Indonezja i Rosja, a w kolejnym etapie Ameryki Południowej. Nie są to bogate społeczeństwa, ale posiadające olbrzymie ilości potencjalnych klientów. Samochody marki Datsun mają być sprzedawane w cenie około 5000 dolarów i raczej nie zobaczymy ich w Europie.

Co planuje Volkswagen? Zanim pojawi się nowa marka Volkswagena, do gamy produktów firmy ma dołączyć nowy model roboczo nazwany „UP!”. To strategia rozszerzania portfolio ofertowego w ramach marki producenta. Takie same modele mają pojawić się w portfelach innych marek koncernu. Czeska Skoda ma nosić nazwą Joyster. Na pewno pojawi się malutki i tani Seat.

Na inne rynki Volkswagen ma w planach wprowadzenie aut jeszcze tańszych. Mają one być oferowane w cenach 5-7 tysięcy euro. Tak tanie oferty nie mogą być realizowane pod marką koncernu - mogłoby to zaszkodzić wizerunkowi uznanej marki. Można domyślać się, że strategia rozszerzania będzie się opierała na partnerach wśród firm mających kompetencje w produkcji bardzo tanich aut. Chodzi o firmy z rynku chińskiego i indyjskiego.

W Indiach Volkswagen produkuje i oferuje auta modelu Vento oraz przeznaczoną na rynek lokalny wersję Polo. Pojazdy te kosztują ok. 7 tys. EUR. W Chinach firma planuje wprowadzić tani samochód wielkości Seata Toledo. Strategią rynkową tego koncernu jest zaoferowanie produktów skrojonych na miarę poszczególnych rynków. Taka strategia rozszerzania wynika i z różnych potrzeb klientów i stosowanych na lokalnych rynkach różnych modeli biznesowych.

Strategia rozszerzania a tanie marki

Indyjskie Tata Nano kosztujący nieco ponad 1.700 euro, to obecnie najtańsze auto na świecie. Pojazd napędza dwucylindrowy silnik o mocy 33 KM. Auto ma tylko 3,1 m długości, 1,5 m szerokości i 1,6 m wysokości. Chery QQ to chińska propozycja. Samochód kosztuje około 4 tys. dolarów i jest oferowany w różnych wersjach wyposażenia. W Europie marka jest znana, przede wszystkim z oskarżenia o plagiat- auto łudząco przypomina rozwiązania z modelu Matiz. Chiński producent Geely Automotive oferuje Geely MR. W zamiarach ten samochód miał być oferowany także w USA. Ze względów oszczędnościowych samochód nie spełnił norm bezpieczeństwa i emisji spalin. Obecnie oferowany jest wyłącznie na rynku chińskim. Cena tego auta to aż 5,5 tys. dolarów. Warto zauważyć, że model posiada klimatyzację, odtwarzacz CD i rozkładane siedzenia.

Ewenementem jest japońskie Suzuki Maruti 800. To 5-drzwiowy hatchback. Samochód sprzedawany jest na terenie Indii za równowartość 5 tysięcy dolarów. W latach 80. i 90 to czteroosobowe auto było liderem rynku indyjskiego. Jak widać Strategia rozszerzania marki na nowe rynki rozpoczęła się już prawie 30 lat temu.

Niedrogie pojazdy będą miały kluczowe znaczenie na rynku w najbliższej przyszłości. Samochody, jakie będą produkowane, będą niskobudżetowymi autami dla mało wymagających klientów. Aby uzasadnić pozycjonowanie cenowe, producenci już teraz budują marki tanich aut. Chronią w ten sposób wizerunek swoich podstawowych marek - rozszerzanie portfolio lub rozszerzenie portfela marek ma wpływ na wizerunek całej oferty. Strategia rozszerzania ma zupełnie inną formę na rynkach rozwiniętych a inną na rynkach wschodzących. To, co na pozór proste, wiąże się z wieloma analizami, opracowaniami projektowymi a w efekcie końcowym inwestycjami. Strategia rozszerzania marki może opierać się zarówno na rozwoju organicznym marki, jak i na przejęciach – zależy to od przyjętego modelu rozwoju firmy.


Jarosław Filipek

Dyrektor Generalny CODES Strategie

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Historia i reaktywacja marki Commodore Amiga.

Historia i reaktywacja marki Commodore Amiga.


Autor: Maria Orkwiszewska


Komputery marki Commodore Amiga pojawiły się ponownie na rynku. Po bankructwie Commodore w 1994 roku można znów kupić komputer oznaczony logo AMIGA.


Na nowym produkcie jest umieszczone wielkie logo marki Amiga. La Amiga to po hiszpańsku "przyjaciółka".

Kolejna reaktywacja marki

Firmę, Commodore International, założył polski emigrant Jack Tramiel. Było to w 1954 roku w Toronto. W 1984 Jack Tramiel opuścił przedsiębiorstwo. Wykupił za bezcen od Warner Communications dział Atari zajmujący się konsolami wideo i komputerami - rozpoczął w ten sposób konkurencję z Commodore. Tramiel z powszechnie dostępnych na rynku podzespołów, wprowadził do sprzedaży komputer Atari ST. W 1985 zarząd Commodore odkupił od grupy byłych projektantów Atari projekt zwany Amiga. W 1986 roku rozpoczęto produkcję komputera Amiga 1000. Produkt Commodore kosztował 1500 dolarów amerykańskich. Przy cenie 800 dolarów, Atari ST było tańsze od Amigi prawie o połowę!

Historia marki Commodore Amiga

Commodore International kreował rozwój komputerów w latach 80. i 90. Pomimo pozycji pioniera przedsiębiorstwo zbankrutowało w roku 1994. Markę wielokrotnie próbowano reaktywować. Po bankructwie Commodore marka dostała się w ręce firmy Escom. Następnym właścicielem znaku towarowego Atari był Gateway - amerykański producent komputerów PC. W kolejnym punkcie historii, z Gateway wyłoniła się firma Amiga Inc - szybko jednak zbankrutowała. Prawa do marki sprzedano firmie KMOS. Zmieniła ona swoją nazwę na Amiga Inc. Jak widać, nikt marki Amiga dobrze nie wykorzystał.

W tym samym czasie na rynku dynamicznie rozwijały się systemy oraz marki IBM PC i Macintosha. Po kilku latach konkurencyjne rozwiązania, w tym także Commodore, zostały w tyle za liderami. Błędy w zarządzaniu firmą doprowadziły do problemów rynkowych i finansowych. Zarząd firmy realizował koncepcję lansowania kosztownych projektów, których celem było prezentowanie możliwości technologiczne przedsiębiorstwa. Zaniedbano rozwój dystrybucji produktów. Zmieniając strategię, Commodore opracowało całą serię komputerów Commodore PC. Nie odnosiły one oczekiwanych sukcesów rynkowych, co więcej wykreowały negatywną reputację marki, jako „najdroższe klony PC”.


Maria Orkwiszewska

Anagram Naming / blog www.retrobranding.pl

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Jak wybrać serwer dla małej firmy?

Jak wybrać serwer dla małej firmy?


Autor: Michał Krawczykowski2


Jaki serwer www wybrać dla strony www małej firmy? - takie pytanie zadają mi często klienci, którzy chcą stworzyć stronę internetową. Odpowiadam – to zależy od tego, jakie i ile stron będzie dany przedsiębiorca potrzebował. Zobaczmy na co należy zwrócić uwagę przy wybieraniu serwera i co to w ogóle jest ten serwer.


Od początku: co to jest serwer?

Serwer jest to miejsce na którym będzie znajdowała się Twoja strona internetowa. Strona to przecież zbiór plików, a pliki muszą znajdować się na dysku. Serwer jest specjalistycznym komputerem który na swoich dyskach przechowuje m.in. strony internetowe.

A co to jest hosting?

Zamiast o serwerze mówimy często o hostingu. Jest to nic innego niż usługa przechowywania naszej strony na serwerach firmy hostingowej. Czyli: firma posiada serwery i wynajmuje powierzchnię ich dysków i moc obliczeniową klientom – świadczy usługę hostingu.

Jak wybrać serwer dla małej firmy?

Przejdźmy teraz do zasadniczej części tego artykułu: jaki serwer wybrać dla małej firmy? Na co zwrócić uwagę przy podejmowaniu decyzji? Chciałbym podpowiedzieć Ci kilka praktycznych rzeczy, o których względnie rzadko się mówi. Pozwolę sobie pominąć kwestie techniczne, gdyż są szeroko omawiane na wielu stronach internetowych, forach i blogach.

Przy podejmowaniu decyzji o wyborze firmy hostingowej zwróć uwagę na kilka rzeczy:

1. Opinie internautów o firmie. Istnieje wiele for internetowych na których możesz dowiedzieć się czy dana firma hostingowa jest solidna i czy warto jej zaufać. Po prostu przejrzyj klika z nich, poczytaj co o firmie mówią obecni jej użytkownicy. Wydawać by się mogło, że serwer powinien działać przez cały okres abonamentowy (zwykle rok) i jedyny kontakt z firmą to płacenie jej za hosting. W praktyce okazuje się często, że trzeba się z nią kontaktować co jakiś czas – zwłaszcza, gdy nasz serwer przestaje działać, co się czasami zdarza.

2. Pomoc techniczna. Punkt podobny do poprzedniego, jest w zasadzie jego kontynuacją. Szukaj firmy, która ma dobrą pomoc techniczną. Idealnie jest gdy możesz o każdej porze dnia i nocy zadzwonić i uzyskać pomoc osoby odpowiedzialnej za działanie serwerów – wiadomo, że awarie zdarzają się w najmniej oczekiwanym momencie. Przydatny jest też czat na stronie www firmy, który pozwoli Ci skontaktować się z konsultantem nie czekając na to, aż odpisze na Twój e-mail.

3. Sprawdź dane kontaktowe firmy: adres, numer telefonu, e-mail, itp. Zadzwoń do firmy, sprawdź czy nie jest to firma-krzak, żeby ta informacja nie wyszła na światło dzienne gdy będzie za późno (np. gdy firma się „zwinie”).

4. Przeczytaj regulamin świadczenia usług. Jeśli masz do czynienia z dużą promocją – zobacz jakie są jej warunki, czy np. jeśli kupisz serwer na rok nie będziesz musiał obowiązkowo przedłużyć go na rok następny. Oczywiście nie twierdzę, że promocja oznacza, że oferta jest podejrzana, promocje w tej branży to normalka! Chodzi mi tylko o to, żebyś pamiętał – promocja musi się organizującej ją firmie opłacać, a niektóre z nich tą opłacalność rozumieją dość dziwnie (mimo, ze to zdecydowana mniejszość)

5. Sprawdź ceny przedłużenia abonamentu. Nie zamawiaj serwera tylko dlatego, ze jest promocja i zaoszczędzisz np. 50%. Może się bowiem okazać po roku, że koszt przedłużenia abonamentu serwera jest dużo wyższy niż u konkurencji i coś, co wydawało się być promocją jest tylko odwleczeniem płatności w czasie i rozłożeniem na raty.

6. Nie podejmuj decyzji o zakupie tylko na podstawie ceny hostingu. Niska cena może i wygląda atrakcyjnie, ale to oczywiste, że nie bierze się ona znikąd. Zawsze jest coś za coś: niska cena w zamian np. za słabsze parametry lub – co gorsza - za awaryjność. Wysoka cena też wcale nie musi świadczyć o tym, że będziesz bardziej zadowolony z serwera.

Zawsze zwracam uwagę na tych kilka rzeczy podczas kupowania serwerów zarówno dla siebie jak i dla klientów.

Mam nadzieję, że mój artykuł pomógł Ci zrozumieć co to jest serwer i na co zwrócić uwagę przy wybieraniu go – tym razem od strony nie-technicznej.


Michał Krawczykowski interesuje się emarketingiem. Prowadzi blog Kreatorem.pl.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Jak skutecznie pozyskać fanów na swój fanpage?

Jak skutecznie pozyskać fanów na swój fanpage?


Autor: Daniel Karolak


Coraz częściej powstają nowe strony fanpage, które mają za zadanie skupiać zainteresowanych ludzi wokół jednego tematu. Jak, więc pozyskać te osoby na swój fanpage?


Jasne, zawsze można kupić fanów bo przecież jest Allegro i są firmy, które mogą nam ich zdobyć tyle ile chcemy niewielkim kosztem, czy to jednak prawdziwi fani? Jasne, że nie!. Żadna z tych osób nie będzie zainteresowana twoją stroną fanpage i tym co na niej publikujesz. Takie osoby klikają tylko "Lubię to" za kasę i mają gdzieś Twój fanpage. Szkoda tylko na to funduszy, lepiej wydać je na coś innego, bardziej skutecznego.

Ok, to jak pozyskać fanów na fanpage bez ich kupowania na jakiś aukcjach i tego typu serwisach?

Moim zdaniem najlepszą metodą jest wykupienie reklamy na Facebooku oraz wysyłanie mailingów reklamowych. Twoje reklamy powinny być kierowane do określonej grupy docelowe inaczej nie będą skuteczne. Facebook ma to do siebie, że możesz bardzo szybko wybrać swoją grupę zainteresowanych osób danym tematem. Jeśli chodzi o kampanie mailingowe, tutaj powinieneś być ostrożny. Nie każdy mailing będzie skuteczny i przyniesie Ci takie efekty jakich byś się spodziewał.

A teraz powiem Ci przestrogę: "Nigdy nie kupuj mailingów z Allegro !!!". Sam wiem z doświadczenia, że są to mailingi nic nie warte gdzie ludzie tylko i wyłącznie czytają maile za kasę. A tak w ogóle, kto wystawia mailingi za 45zł do 150.000 osób?. Za 140 zł kupowałem mailingi do 20.000 osób a skuteczność była o wiele większa niż do tych 150.000 z Allegro. Dziwne no nie?

Jeśli chcesz wysłać skuteczny mailing do określonej grupy odbiorców zacznij od poszukiwań w Google. Powinieneś zainteresować się forami tematycznymi, czyli wybrać odpowiednie forum gdzie ludzie interesują się podobną tematyką jaką prezentujesz na swojej stronie fanpage. Jeśli znajdziesz takie forum, napisz do admina czy jest możliwość wysłania mailingu do użytkowników, jeśli tak to powinieneś się cieszyć, ponieważ nie każde forum wysyła mailingi reklamowe do swoich użytkowników pomimo, że mają ich tysiące.

Powiem krótko: "Dobry targetowy mailing i reklama strony fanpage na Facebooku i prawdziwych fanów masz gwarantowanych. Oni na pewno będą komentować i udzielać się na twojej stornie fanpage.


Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Rebranding czy tylko stylizacja logo. Nowe logo Windows 8.

Rebranding czy tylko stylizacja logo. Nowe logo Windows 8.


Autor: Maria Orkwiszewska


Microsoft Windows przeprowadza rebranding i po raz kolejny modyfikuje logo swojego produktu. Pojawi się ono wraz z wprowadzeniem ósmej wersji systemu Windows. Co za sobą niesie zmiana logo i dlaczego Microsoft na taki ruch się decyduje?


Czym jest rebranding?

Słowo rebranding zrobiło w Polsce w ostatnich kilku latach olbrzymią karierę. Zmiany logo i nazw wielu dużych firm, były powodem publikacji i wypowiedzi. Rebranding wylansowany został przez media, które fascynowały się milionowymi wydatkami firm na zmianę identyfikacji wizualnej. Podawane sumy, miały poruszać czytelników, słuchaczy i widzów, ale bardzo rzadko odnosiły się do powodów zmian. W efekcie wylansowano słowo rebranding, prawie wyłącznie w kontekście zamiany nazwy lub zmiany logo.

Zmiana logo w poważnych korporacjach nie pojawia się z powodów estetycznych - to przemyślane działanie biznesowe. Firmy zmieniają swoje logo, bo muszą, albo chcą je zmienić. Konieczność zmiany pojawia się, gdy firma ma zły wizerunek, który jest przyczyną strat biznesowych lub przeszkadza w rozwoju. Zła reputacja i zła renoma usunęły z rynku już niejedną firmę. Zmiana logo, a w skrajnych przypadkach zmiana nazwy, są najszybszym a często i tańszym od oddziaływania marketingowego na wizerunek, posunięciem. Sama zmiana identyfikacji nie usuwa problemów biznesowych. Jest jednak dla otoczenia informacją, że firma się zmienia. Nowy model działania, nowa strategia rynkowa, nowe podejście do rynku i klientów - to podstawa restrukturyzacji firmy. Same działania informacyjne nie przekonają otoczenia, że firma naprawiła to, co było przyczyną kłopotów. Co więcej, obietnice zmian i nie wprowadzenie ich - zawsze zostaną zauważone i napiętnowane. Zmiana logo, jako zmiana wizerunku, który prezentuję zmianę firmy, jest nie tylko szybkim, ale i bardzo skutecznym posunięciem wspierającym wdrożenie naprawionej strategii biznesowej. Jest to jednak rebranding defensywny, wymuszony na firmie.

Z innej perspektyw trzeba oceniać zmiany logo w firmach, które działają efektywnie na rynku, ale dotychczasowy wizerunek jest dla nich ograniczeniem. Te firmy chcą się zmienić, a wizerunek dostosowują do swoich planów rozwoju i ekspansji. Powodem zmiany może być utrata wyróżnienie na rynku. Dla realizacji strategii biznesowej niekorzystne może być zbytnie upodobnienie się marki do konkurentów. Wizerunek może być ograniczeniem, gdy firma wprowadza nową ofertę, zmienia lub rozszerza grupę docelową klientów, wchodzi na nowe rynki działania. Klienci mając określone skojarzenia z firmą, potrzebują bardzo silnych impulsów, aby je zmienić lub rozszerzyć. Taki rebranding i zmiany mają charakter ofensywny. Nie chodzi tylko o unowocześnienie wizerunku, ale wsparcie wizerunkiem inicjatyw biznesowych firmy. Dlatego rebranding bardzo często towarzyszy strategiom rozszerzania.

Rebranding Windows 8.

Jak w tym kontekście wygląda zmiana logo Windows 8? Gdy na świecie niepodzielnie panowały komputery, Windows lansował swoje logo przypominające flagę. Jasno tym symbolem pokazywał, kto na rynku systemów operacyjnych rządzi. Dynamiczny rozwój tabletów i smartfonów zmienił mapę rynku. Prosty, łatwy w obsłudze, przystosowany do niskonapięciowych procesorów i dotykowych ekranów Android, rozpycha się na rynku urządzeń mobilnych. Atak na Windows nadszedł nie ze strony konkurencyjnych systemów na tradycyjne komputery, ale ze strony urządzeń przenośnych o bezklawiaturowej filozofii działania. A rynek tych urządzeń rośnie szybciej niż rynek komputerów z klawiaturą. Microsoft nie lekceważy tych zmian. Modyfikuje swoją ofertę, ale musi także dostosować do nich wizerunek swoich produktów. Dlatego jedna z najdroższych marek na świcie zdecydowała się na zdecydowaną stylizację logo i poważny rebranding Windows.

Prostota i intuicyjność obsługi konkurencyjnych systemów operacyjnych są powodem zmian i w filozofii działania Microsoft. Marka próbuje to prezentować poprzez swój rebranding. Nowe logo jest jednokolorowe - błękitne. Prosty i nowoczesny kolor, nawiązuje do monokoloru jasno zielnego Androida i nowoczesnego logo produktów Apple. Takie rozwiązanie jest zaprzeczeniem dotychczasowego wielobarwnego oznaczenia systemu operacyjnego. To prezentuje zmianę filozofii Windows. Flaga, która jest symbolem panowania, ustąpiła miejsca bardzo prostej ikonie narysowanego w perspektywie okna. To kolejny ruch upraszczający prezentację marki. Ale także znamienne pokazanie wyróżnika systemu Windows. Okienka były tym, co oddawało filozofię sytemu operacyjnego Microsoft. Obecne logo nawiązuje do nowego układu ekranu powitalnego systemu Windows 8. Nowy interfejs systemu, zwany Metro, składa się z kafelków, tak jak i nowe okienko w logo Windows 8. Interfejs Metro zbudowany z prostych graficznie elementów umieszczonych na ekranie, zaprojektowany został z myślą o użytkownikach ekranów dotykowych stosowanych już w systemie Windows Phone 7. To wyraźny ukłon w stronę rynku mobilnego. Nowy logotyp, czyli zapis nazwy Windows 8, stosuje font Segoe - taki jak w interfejsie Metro. W ten sposób cały rebranding Windows nawiązuje wizerunkowo do rozwiązań stosowanych w tabletach i smartfonach.

Wszystko to świadczy o repozycjonowaniu marki Windows. Lider rynku systemów operacyjnych na komputery widzi, że świat dominują urządzenia przenośne wykorzystujące dotykowy ekran. Dostosowuje się do tego, projektując rozwiązania na ten rynek, ale także zmienia swój wizerunek, aby oderwać się od dotychczasowych skojarzeń. Zmienia swój produkt, sposób działania i komunikowania się z klientami. Chce być bardziej przyjazny i czytelnie prosty. Wykonuje rebranding wizerunku w oparciu o zmiany w strategii biznesowej i rynkowej. Wszystko po to, aby bronić swoją pozycję konkurencyjną.

Rebranding a strategia biznesowa firmy

Analizy wizerunkowe mogą służyć nie tylko planowaniu i ocenie działań marketingowych, mogą także ujawniać problemy biznesowe. Opracowanie nowej strategii biznesowej i nowej strategii rynkowej często wymaga weryfikacji wizerunku. Wniosek z tego jest taki, że finansiści powinni oglądać wyniki badań wizerunku i reputacji firmy, a stratedzy śledzić wizerunek konkurentów i odczytywać zapisane w nim plany.

Nie każdy wizerunek firmę wspiera. Nie każdy jest zintegrowany ze strategią biznesową. Wizja przyszłości jest podstawą rozwoju firmy. Strategia biznesowa to sposób, w jaki firma swoją wizję chce osiągnąć. Marketing ma przygotować rynek do realizacji tej strategii, a wizerunek konsumentów i klientów do zaakceptowania oferty. Wizerunek jest jednym z elementów tego, co z perspektywy biznesowej nazywamy marką - podstawą wzrostu sprzedaży, uzyskiwania odpowiednich marż i kreowania potencjału rozwoju. Jeżeli wizerunek nie jest dopasowany do strategii biznesowej i wizji firmy, trzeba go zmienić - bo hamuje rozwój przedsiębiorstwa. Taka zmiana, zintegrowana ze strategią biznesową to rebranding – zmiana logo jest natomiast najsilniejszym tego przejawem.


Jarosław Filipek

Dyrektor Generalny CODES Strategie

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

LOT walczy o swoją markę.

LOT walczy o swoją markę.


Autor: Maria Orkwiszewska


Polskie Linie Lotnicze LOT powstały dokładnie 1 stycznia 1929 roku. Od tego dnia wszystkie linie lotnicze operujące w Polsce rozpoczęły działanie pod jedną marką. LOT przewożąc zaledwie 5 milionów pasażerów rocznie, nie mieści się w kategorii „średnie linie lotnicze”. Czy marce LOT grozi, że zniknie z rynku?


Od 15 lutego ruszyła kampania reklamowa marki OLT Express. Pierwsze wrażenie, mogło sugerować, że to kolejna inicjatywa marketingowa i biznesowa Polskich Linii Lotniczych LOT. Nazwa, której wyróżniający człon składa się z takich samych liter na LOT. Informacja, że to Polskie Linie Lotnicze. Biało czerwone barwy. A jednak nie. OLT Express jest całkowicie niezależną, co więcej konkurencyjna dla LOTu linia lotniczą. Na rynku lokalnym wyrósł naszym narodowym liniom lotniczym poważny konkurent, którego właścicielem jest grupa kapitałowa Amber Gold. OLT Express powstało jesienią roku 2011 z połączenia dwóch polskich przewoźników: OLT Jetair oraz Yes Airways. Człon nazwy OLT pochodzi od niemieckiej linii lotniczej OLT, drugiej najstarszej linii lotniczej w Niemczech, która także w 100% należy do Amber Gold. Ta grupa kapitałowa przejęła borykającego się z problemami finansowymi polskiego przewoźnika Jet Air, następnie też będącą w tarapatach niemiecką linię OLT a na koniec czarterowe linie Yes Airways.

Polskie Linie Lotnicze LOT zareagowały dopiero po intensywnej kampanii reklamowej OLT Express. Zdaniem LOT kampania OLT Express jest podobna do działań promujących ofertę na loty z Warszawy do Pekinu. LOT także twierdzi, że OLT bezprawnie wykorzystuje sformułowanie "Polskie Linie Lotnicze". Zdaniem LOT, OLT Express bezprawnie zapożyczył elementy słowno i graficzne zaprojektowane dla LOT. Zdaniem agencji reklamowych współpracujących z LOT, nieuczciwe działania wzmacnia jeszcze podobieństwo nazw marketingowych: "LOT" i "OLT".

Jednak w całej sprawie mniej istotne jest czy OLT działa nieuczciwie czy nie, ale to, że LOT ma silnego i zdeterminowanego konkurenta na rynku lokalnym. To dodatkowo osłabia firmę, która sama stara się odbudować rentowność i intensywnie poszukuje inwestora. Ostatnie lata w historii LOT obfitowały w przygotowywane przez kolejnych prezesów publikacje strategii i ambitnych planów, które zamieniały się w wyprzedaż majątku i straty firmy. W marcu 2011 przedstawiono kolejną ambitną strategię, według której polski przewoźnik ma być najszybciej rozwijającą się linią w regionie. LOT w zapisach strategicznych aspiruje do miana pomostu między Wschodem a Zachodem – cały plan restrukturyzacji nosi nazwę „Wschód spotyka Zachód”. Zarząd obiecywał dwucyfrowe wzrosty obrotów w skali roku. Celem miało być przygotowanie spółki do sprzedaży. Bo LOT jest za mały, aby sam mógł z powodzeniem konkurować na rynku. Aby przeżyć, LOT musi pozyskać partnera strategicznego. Zarząd LOT szukając inwestora stawia jednak dwa warunki: LOT ma się dalej w ramach swojej strategii rozwijać oraz ma działać pod marką LOT. To znaczy, że potencjalny inwestor musi mieć takie same plany rozwoju jak LOT i nie mieć planów powiększania siły i pozycji swojej marki. To piękne, że według intencji zarządu, marka narodowego przewoźnika ma pozostać przy firmie, ale czy to jest możliwe?

LOT jako mała linia, nie mieści się w setce największych linii lotniczych na świcie. Właścicielami LOT są Skarb Państwa (prawie 68% udziałów), Regionalny Fundusz Gospodarczy (około 25% udziałów) i pracownicy około 7% udziałów). LOT jest, więc praktycznie firma państwową, co jest kolejnym ograniczeniem. Scenariusz pozytywny mówi, że któryś z zainteresowanych inwestorów zaakceptuje te warunki i będzie daje inwestował w LOT tak, aby był on coraz silniejszy. A to znaczy, że nie będzie inwestował w swoją markę. Czyli musiałby należeć do jednego ze światowych liderów. Drugim typem inwestora, mogłaby być średnia firma lotnicza, której nie stać na połączenie marek, ale ma duże korzyści wynikające z synergii LOTem. Głośniej mówi się o Air China, które jako że pochodzą z kraju o wielkiej liczbie ludności i potężnym wzroście gospodarczym, mogą poszukiwać pola rozwoju w Europie. Ale LOT jest chyba za małą linią, aby stać się perspektywą poważnej ekspansji na Europę. Drugim zainteresowanym jest Turkish Airlines, który występuje z drugiej pozycji. Jednak ostatnie przypadki z rynku lotniczego pokazują, że nie jest tak łatwo - węgierski Malev nie pozyskał inwestora a słoweńska Adria Airways ma poważne problemy. Niedawno upadłość obwieścił hiszpański przewoźnik Spanair. Wszyscy szukają pieniędzy, chcąc zachować prawo do decydowania o przyszłości firmy. Taka postawa z perspektywy inwestora jest bardzo ryzykowna. Nie po to inwestuje się środki, aby nie uzyskiwać z nich odpowiednich korzyści. Więc może OLT Express. Marka ta z pewnością zaadoptowałaby markę LOT. Dla niej ekspansja na trasy obsługiwane przez LOT jest atrakcyjna i na pewno zgodna ze strategią rozwoju. Tylko czy markę, która dopiero zaczyna podgryzać LOT, stać na taki ruch. No i zupełnie inna sprawa, czy właściciele LOT na taką zmianę by się zgodzili. Pewnie nie, ale aby zachować markę LOT, możliwe, że trzeba będzie sięgnąć po bardzo niekonwencjonalne rozwiązania. Może w najbliższym czasie trzeba będzie po raz kolejny łączyć wszystkie siły, aby nasza narodowa marka przetrwała. Brytyjczycy sprzedali LandRvera i Jagura – ikony brytyjskości. Jednak marki te pomimo kłopotów finansowych stanowiły uznaną wartość i można je było potraktować, jako podstawę do odbudowy pozycji rynkowej. LOT z naszej lokalnej perspektywy jest wartościowy, z perspektywy zewnętrznej - to mały gracz bez szans na samodzielną przyszłość.


Jarosław Filipek

Prezes Zarządu CODES Strategie

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Google AdWords jak to działa?

Google AdWords jak to działa?


Autor: Paweł Kazimirowicz


Narzędzie, o którym można usłyszeć w wielu miejscach w sieci, nie tylko w serwisach, newsletterach branżowych. Na hasło adwords praktycznie widać jak strony walczą o pozycję. Niezorientowany użytkownik sieci zada sobie pytanie - Po co to wszystko? Artykuł popełniłem właśnie z tego powodu odpowiem w nim na pytanie. Jak działa Google Adwords?


Od czego zacząć?

Podstawowym krokiem, który należy uczynić jest utworzenie konta Google AdWords aby to uczynić należy posiadać konto Google. Jeżeli takiego konta nie posiadasz w trakcie rejestracji do AdWords, utworzysz takie konto. Warto to uczynić ponieważ dzięki niemu dostaniesz możliwość skorzystania z usług, które oferuje Google.

Następnym krokiem w trakcie rejestracji jest podanie danych niezbędnych do poprawnego działania AdWords. Kreator przeprowadzi cię przez nie bezproblemowo. Jednak musisz zwrócić uwagę na jeden krok w trakcie rejestracji. Ustalenie strefy czasowej oraz waluty następuję raz, nie ma możliwości edycji tych danych w późniejszym czasie.

Po określeniu powyższych danych następuje weryfikacja konta. Zostanie wysłany mail, który podałeś w trakcie tworzenia konta Google. Po kliknięciu w link aktywacyjny przejdziesz do podstrony Adres e-mail został zweryfikowany. Aby kontynuować proces zakładania i konfiguracji konta kliknij przycisk Kliknij tutaj, aby kontynuować.

Czym jest Google AdWords?

Zanim przedstawię narzędzie AdWords przypomnę czym jest wyszukiwarka Google. Jest to punkt startowy ponad 90% polskich internatów. Na pewno korzystałeś z tego narzędzia i znasz jego możliwości. Ponad 90% internatów zarówno w Polsce jak i na świecie przechodzi przez wyszukiwarkę Google w celu odnalezienia interesujących ich informacji, usług czy produktów.

Reklama w Google AdWords to linki sponsorowane wyświetlane nad wynikami wyszukiwania (max 3 pozycje) oraz po prawej stronie wyników organicznych (max 8 pozycji). Dodatkowo reklama Google AdWords to nie tylko reklama w wynikach wyszukiwania ale również sieć partnerska. Są to reklamy umieszczane na portalach, które przystąpiły do sieci partnerskiej Google. Reklamy w sieci partnerskiej są dostosowywane do profilu i zachowań użytkowników. Reklamy są wyświetlane na stronach odpowiadających branży, w której działa biznes.

Dlaczego Google AdWords jest skuteczny?

Jest to produkt reklamowy, który dociera do ściśle zainteresowanych odbiorców. Reklama w tym narzędziu umożliwia:

- sprzedaż produktów czyli promocję usług i produktów w celu zwiększenia sprzedaży,

- budowanie świadomości marki, kampanię można tak zoptymalizować aby jak najmocniej utrwalać się w umysłach internatów czyli przedstawiać się osobom zainteresowanym usługą, produktem, marką,

- wspomagać kampanie w innych mediach ponad 60% osób, które obejrzały, usłyszały reklamę szuka informacji w internecie,

- przeprowadzać badania marketingowe,

Osobiście uważam, że należy celować w linki sponsorowane, które są wyświetlane nad wynikami organicznymi, a to dlatego, że taka reklama dociera do osób, które są ściśle zainteresowane wyszukiwaną przez siebie usługą, produktem, a przez to mają wyższą skuteczność. Oczywiście nie neguję linków sponsorowanych po prawej stronie są one po prostu trochę rzadziej klikane.

Aby link sponsorowany pojawił się w wynikach wyszukiwania, osoba poszukująca musi wpisać konkretne hasło, daną frazę czyli słowo kluczowe, na które się promujesz aby otrzymać wyniki i wybrać odpowiednie dla niej. Tutaj znaczenie będą miały odpowiedni dobór słów kluczowych oraz odpowiednie przygotowanie treści reklamy.

Natomiast linki sponsorowane pojawiające się w sieci partnerskiej mimo o wiele większego zasięgu, mają niższą konwersję (koszty). Wynika to z faktu, że nie są wynikiem akcji użytkownika jego zaangażowania tylko są niejako podsuwane użytkownikowi ze strony, na którą już dotarł. Może w taką reklamę kliknąć lub nie.

Sieć partnerska jest dobrym rozwiązaniem jeśli nastawiamy się na branding czyli kreowanie świadomości marki.

Przewaga Google AdWords nad innymi formami promocji.

Przewaga Google AdWords nad innymi formami promocji jest stałe kontrolowanie wydatków na reklamę oraz stałe monitorowanie efektów. Pokrótce streszczę pojęcia, które należy znać promując się za pomocą AdWords.

Budżet dzienny

Jest to kwota, którą możesz przeznaczyć na reklamę każdego dnia. Może to być 10, 20, 50, 100 złotych lub dowolna inna kwota. Tak naprawdę kwota ta będzie zależna od rynku na jakim działamy. Im szerszy rynek tym budżet dzienny powinien być wyższy co pozwoli na zwielokrotnić kliknięcia czy konwersję na stronie.

CPC i CPA

Są to formy rozliczeń kampanii prowadzonych w AdWords przy założonym dziennym budżecie można rozliczać się na podstawie kliknięcia oraz konwersji. Nieważny jaką formę rozliczenia przyjmiemy, płatność wyłącznie za konkretne efekty.

Cost per Click (CPC) koszt za kliknięcie

Cost per Action (CPA) koszt za konwersję

Wynik jakości

Wynikiem jakości opatrzone są wszystkie reklamy. Jest to ocena w skali 1 do 10, która przekłada się na pozycję, na której będzie wyświetlana nasza reklama.

Wszystkie reklamy biorą udział w tzw. aukcji reklam. To czy będą wyświetlane nad lub po prawej stronie wyników organicznym i na której pozycji m.in. zależy od wyniku jakości. Im jest on wyższy tym reklama znajduje się zdecydowanie wyżej. Wynikiem jakości możemy dowolnie kreować, po to aby reklamy osiągały najwyższy wynik, a tym samym zdobywały maksymalne pozycje.

Podstawy optymalizacji kampanii

Aby dobrze przeprowadzić optymalizację nawet tą podstawową należy znać strukturę konta Google AdWords. Posiadamy już konto (jak założyć konto wyjaśniłem w pierwszym akapicie). Jedno konto AdWords może mieć jednocześnie kilka różnych kampanii. Kampanie zakłada się w konkretnym przypadku natomiast dla kampanii można ustalić grupy reklamowe. Struktura konta wygląda następująco:

Konto → Kampania → Grupy reklam

Samą treść reklamy ustalamy dla grupy reklamowej. Grupy reklamowe tak jak kampanie ustalane są dla konkretnych przypadków. Dla przykładu utworzyliśmy kampanie Odchudzanie grupy reklam mogą wyglądać następująco

Grupa 1 Tabletki - nagłówek reklamy Tabletki odchudzające

Grupa 2 Suplementy – nagłówek reklamy Suplementy diety

Grupa 3 Preparaty – nagłówek reklamy Preparaty odchudzające

Do każdej grupy dobieramy odpowiednie ściśle powiązane słowa kluczowe, na które reklama wyświetli się oraz indywidualną treść reklamy. Samą reklamę tworzy nagłówek, wiersz opisu 1, wiersz opisu 2, wyświetlany link oraz link docelowy, na który kierujemy użytkowników. Linkiem do strony jest nagłówek.

Podstawową czynnością, która optymalizującą kampanie jest zawarcie słów kluczowych zarówno w nagłówku oraz w 1 wierszu opisu. Czyni się tak dlatego, że google pogrubia wyrazy pasujące do zapytania użytkownika. Co w oczach internauty oznacza stronę, której poszukuje.

Kolejny krokiem w optymalizacji treści reklamy jest wezwanie do akcji. Czyli zawarcie wyrazów sprawdź, zobacz, darmowa wysyłka, efekty. Z pozoru banalna sprawa a wielu przypadkach nie umieszczana w treści. Odpowiednim miejscem do wezwania do akcji jest wiersz opisu 2. Link wyświetlany oraz link docelowy nie muszą być ze sobą tożsame wynika to z ograniczonej ilości znaków (35) w linku wyświetlanym. Jednakże nie zmienia to podstawowej zasady aby kierować użytkowników prosto do celu czyli produktu promowanego w tekście reklamy.

Pamiętaj w tekście reklamy może znaleźć się jeden znak ! oraz nie można pisać całych wyrazów WIELKIMI LITERAMI. Należy również unikać ogólnych sformułowań.

Następnym aspektem są słowa kluczowe, a konkretnie w jaki sposób mają być one interpretowane przez AdWords. Są 3 rodzaje dopasowań.

- przybliżone

- „do wyrażenia”

- [ścisłe]

Wszystkie słowa, które dodaje się do AdWords są słowami w formie przybliżonej. Co oznacza, będzie wyświetlane na tak zadane słowo oraz inną jego wersję np. tabletki odchudzające może też się wyświetlać na frazę tabletki na odchudzanie nawet, gdy tej frazy nie było w słowach kluczowych, które wytypowaliśmy.

Dopasowanie przybliżone jest to dopasowanie najbardziej ogólne. Jest ono dobre w celu wyszukania kolejnych słów, które mogą działać. Zobaczymy wtedy przez jakie inne słowa kluczowe użytkownicy docierali do naszej reklamy. Minusem takiego dopasowania jest generowanie niepotrzebnych kliknięć.

Dopasowanie słów kluczowych „do wyrażenia” jest dokładniejsze od poprzedniego. Oznacza to tyle, że założone przez nas słowo kluczowe pojawi gdy użytkownik je wpisze, ale może dodać coś przed frazą lub po frazie, a reklama i tak się wyświetli.

Natomiast dopasowanie [ścisłe] jest dopasowaniem precyzyjnym. Znamy konkretną frazę i na nią chcemy się wyświetlać. Niezależny nam na szukaniu nowych fraz wiemy, że jest dla nas odpowiednia.

Jak używać dopasowań słów kluczowych w narzędziu AdWorda? Należy je odpowiednio oznaczyć w miejscu gdzie wpisujemy słowa kluczowe. Dla przykładu dopasowanie ścisłe będzie wyglądać następująco:

[samochody osobowe naprawa]

Na koniec wspomnę o podstawowym aspekcie wyniku jakości, o którym musimy pamiętać.

Wyższy Wynik Jakości = niższe koszty. Większa precyzja = wyższy Wynik Jakości.

Im dokładniej sprecyzujesz kampanię tym otrzymasz wyższy wynik jakości od Google. Wyższy wynik jakości przełoży się na niższe koszta.

Podsumowanie

Kampanie google adwords poprzedzone analizą przyniosą spodziewane efekty. W trakcie jej trwania kontrola pozwoli na obniżenie kosztów lub na podwyższenie zwrotu z inwestycji (ROI).

Reklama w google adwords jest reklamą skuteczną – zyskowną, której odpowiednia optymalizacja może sprowadzić klienta, który kosztował nasz budżet reklamowy 20 gr.

Paweł Kazimirowicz

reklama google adwords

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Jaka nowa nazwa banku po fuzji

Jaka nowa nazwa banku po fuzji.


Autor: Maria Orkwiszewska


Z połączenia Banku Zachodniego WBK i Kredyt banku powstanie nowa firma, która będzie miała około 900 placówek i 3,5 mln klientów. Jaka nowa nazwa banku pojawi się w najbliższym czasie na naszym rynku?


Dotychczasowe doświadczenia z fuzji, w których uczestniczyły wcześniej wymienione banki, nie pokazały perspektywicznego myślenia w temacie: nowa nazwa banku. Kontaminacja, jaka powstała z połączenia Banku Zachodniego z Bankiem WBK była chyba najgorszym możliwym rozwiązaniem, jakie przyjęto, a nazwa banku była chyba tematem długich dyskusji. Problemem prawdopodobnie było, czyja marka będzie pierwszym członem nazwy. W efekcie powstała nowa nazwa banku, której nikt w pełnej formie nie używał. BZWBK – taka nazwa banku istniała w potocznym obiegu.

Co nas może czekać po połączeniu, które niedawno nagłośniły media. Jaka nowa nazwa banku może pojawić się na rynku? Jakie są możliwe rozwiązania? Teoretycznie po fuzji mogą pozostać obie marki na rynku. Jedyną zmianą może być dodanie określenia - Grupa Santander i wykorzystanie modelu rekomendowanego architektury portfela spółek. Taką formę istnieje już w identyfikacji wizualnej Banku Zachodniego WBK. Takie rozwiązanie wzmocni wizerunkowo pozycję marki Santander w Polsce, ale i pozostawi dość znane nazwy banków na rynku. Na kampanie reklamowe wydają po zsumowaniu rocznie prawie 150 mln złotych, więc środków na lansowanie tego rozwiązania nie zabraknie.

Drugim scenariuszem jest pozostawienie jednej z marek jako nowa nazwa banku. Logiczniejsze jest, aby Kredyt Bank zmienił się w Bank Zachodni WBK. W ten sposób zachowana by została nazwa banku wiekszego i lepiej rozpoznawana na rynku. Wadą tego rozwiązania jest to, że musi zniknąć nazwa i marka Kredyt Bank. Sytuacja odwrotna, to znaczy, że jako nowa nazwa banku pozostanie Kredyt Bank a zniknie Bank Zachodni WBK, jest jednak jeszcze mniej prawdopodobna.

Można myśleć o połączeniu obu marek. Nowa nazwa banku - Kredyt Bank Zachodni WBK mówi tak dużo, że chyba nic nie znaczy. Taka nazwa banku nie dość że długa to dodatkowo jako zlepek nie wnosi żadnej nowej wartości. Dodatkowym kłopotem będzie pierwsze słowo nazwy banku, czyli Kredyt, które było by zaczerpnięte z nazwy mniejszej instytucji. Wracając do doświadczeń pierwszej fuzji WBK, takie propozycje należy uznać za nietaktowne. ;)

Może, więc Bank ZWBKK, bo w nazwie banku musi pojawić się słowo bank. Zetwubekaka jest bardzo ciekawym akronimem i jego unikatowość mogłaby być nawet swoistą jakością i wyróżnikiem. Chuck Norris, Antonio Banderas lub inne gwiazdy światowego kina występujące w reklamach, bawiły by nas próbując wymówić nazwę. Kombinacji z liter Z, W, B, K i K jest naprawdę wiele i na pewno udałoby się zbudować ciekawie brzmiącą i zawierającą duży ładunek perswazyjny nazwę. Zabawę w poszukiwanie najciekawszego rozwiązania pozostawiamy zafascynowanym udziałami w darmowych konkursach nazewniczych copywriterom.

Można zastosować jeszcze jedno rozwiązanie, a mianowicie zaprojektować zupełnie nowy wizerunek banku. Nowa nazwa banku to nowa wartość. Rzadko kiedy firmy mają okazje tworzyć od początku swoją idealną tożsamość, bez obciążeń przeszłością. Zupełnie nowa nazwa może dać firmie wizerunkową przewagę nad konkurencją. Nową firmę będzie na to stać, a posiadany budżet reklamowy na pewno na ten cel wystarczy. Agencje reklamowe zadbały by o to, aby nowa nazwa banku bardzo szybko zdobyła popularność i uznanie. Tylko, po co?

Właścicielem powstałej z połączenia firmy będzie znana i uznana w świecie bankowości marka Santander. Może nazwa banku nie jest jeszcze bardzo w Polsce znana, ale jest to bank z dużymi tradycjami. Grupo Santander Central Hispano jest największą grupą finansową w Hiszpanii Ameryce Łacińskiej i jedną z największych na świecie. Jest to instytucja finansowa, która specjalizuje się w bankowości detalicznej. W Polsce działa już Santander Consumer Bank – rozpoczął swoją działalność w roku 2006. Znaczące na polskim rynku bankowym przejęcia nie pozostawiają złudzeń, co do celów grupy. Polska jest kolejnym rynkiem, na którym Grupo Santander Central Hispano chce zająć kluczową pozycję. A to rodzi pytanie, po co hiszpańskiej grupie finansowej nowa nazwa banku? Po co zachowywać lokalne marki banków, które nie mieszczą się na listach największych instytucji finansowych w Europie?

Santander nie gra o polski rynek. Gra się toczy o pozycję w Europie i na świecie. Czy warto rozdrabniać się i utrzymywać lokalne marki? Czy nowa marka banku to dobra inwestycja? Rynek telekomunikacyjny pokazuje, że wcześniej czy później lokalne marki ustępują graczom globalnym. Czy pamiętamy jeszcze Ideę albo Erę? Rynek finansowy i przykład marki Aviva także taki trend potwierdza. Duży może więcej. Wielkie ryby zjadają mniejsze. Łatwiej zarządza się wizerunkiem i marka jednej organizacji. Co z tego, że lokalna nazwa banku jest powszechnie znana w naszym kraju. Musimy pogodzić się z tym, że słabe marki nie mają racji bytu na rynku, chyba że są wyjątkowymi specjalistami. Ani Bank Zachodni WBK ani Kredy Bank niczym wyjątkowym na rynku się nie wyróżniały. Tak jak zniknął Lukas Bank i nikt głośno po nim nie płakał, tak i nazwy banków które się obecnie łączą, szybko odejdą w zapomnienie.

Jedynym uzasadnieniem dla odsunięcia w czasie tego procesu była by kolejna akwizycja, jaką mógłby dokonać Santander. Bo, po co rebranding robić dwa razy. Niezależnie od sytuacji, rebranding nazwa banków należących do Santander będzie miał postawiony inaczej cel. Nie, jaki wizerunek jest najlepszy, tylko jak wprowadzić na rynek polski międzynarodową markę. Nie - jaka nowa nazwa banku, tylko – jak ma być lansowana marka już istniejąca. A odsunięciem w czasie zmiany najbardziej zainteresowane są dwie agencje reklamowe, które obsługują banki – pozostanie tylko jedna, i to nie wiadomo czy któraś z obecnie dla banków pracujących.

Santander jest największym bankiem w strefie Euro pod względem kapitalizacji. Jest spółką giełdową a wartość jego akcji wynosiła w grudniu 49 mld euro. 10 kluczowych rynków banku to Brazylia, Hiszpania, Wielka Brytania, Meksyk, Portugalia, Chile, Argentyna, Stany Zjednoczone, Niemcy i Polska. Bank ma 100 millionów klientów i prawie 200 tysięcy pracowników. Jego sieć sprzedaży składa się z prawie 15 000 oddziałów. Jako bank, na rynkach narodowych działa pod następującymi markami: Santander (Hiszpania), Santander (Brazylia) Santander (Wielka Brytania) Santander Totta (Portugalia) Santander (Meksyk) Santander (Chile) Santander Río (Argentyna) Santander (Niemcy), Santander (Peru) Santander (Portugalia) oraz markami powiązanymi wizerunkowo poprzez wspólne logo Openbank (Hiszpania) Banif (Hiszpania), Sovereign (w UE). Nazwa banku występuje monolitycznie prawie we wszystkich krajach. Większymi organizacjami bez czerpania z wizerunku Santander są jedynie Bank Zachodni WBK (Polska), Banesto (Hiszpania ) i właśnie przejęty Kredyt bank (Polska). Nowa nazwa banku dla lokalnego gracza nie ma dla grupy znaczenia. Liczy się pozycja Santander.

Jak podaje bank w swoich materiałach, transakcja fuzji z Kredyt Bankiem wzmocni pozycję grupy w Polsce. Nasz kraj, jako lider wzrostu gospodarczego w Unii Europejskiej jest jednym z kluczowych rynków dla hiszpańskiej grupy. Dzięki temu Santander posiada obecnie kontrolę nad 10% udziałów rynkowych. Czy jest więc sens pozostawiać którąś z lokalnych marek polskich i po co na rynko nowa nazwa banku?


Maria Orkwiszewska

ANAGRAM Naming

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Ile warta jest marka Sobieski?

Ile warta jest marka Sobieski?


Autor: Maria Orkwiszewska


Według doniesień prasowych, spółka Belvedere chce sprzedać markę Sobieski. Wymóg spłaty kilkuset milionów euro stawia spółkę Belvedere przed koniecznością pozbywania się najwartościowszych aktywów. Czy spółce uda się dobrze sprzedać markę Sobieski?


Wartości niematerialne i prawne, w tym prawa do marki, są jednymi z najbardziej wartościowych aktywów. W wypadku 500 największych spółek notowanych na giełdzie w Nowym Jorku, już ponad 80% ich wartości stanowią wartości niematerialne i prawne. Wartość marki w relacji do wartości firmy najwyższa jest w firmach działających na rynku dóbr szybkorokujących. Drugim ważnym czynnikiem wpływającym na wycenę wartości marki jest jej pozycjonowanie cenowe, a co za tym idzie wysokość marży, jaką firma jest zdolna na marce uzyskać. O wartości marki decydują także udziały rynkowe oraz tempo ich wzrostu. Najbardziej wartościowe są marki, które rosną. Potencjał rozszerzania marki, na nowe rynki, nowe oferty i nowe grupy klientów jest także oceniany przy okazji wycen lub transakcji na markach. Bardzo ważnym elementem wyceny marki jest wsparcie na dalszy rozwój, jakie może marka uzyskać od właściciela - Belvedere jest jednak bardzo zadłużoną spółką. Najważniejszym jednak czynnikiem budującym wartość marki jest potrzeba sprzedającego oraz korzyści, jakie kupujący może uzyskać z nabycia marki. Elementem faktycznej wyceny marki jest, więc transakcja.

Skonsolidowane obroty Grupy Belvedere wyniosły w minionym roku około 910 mln euro. Kapitalizacja to 900 mln zł a wartość księgowa spółki Belvedere to minus 700 mln zł - takie dane można znaleźć o spółce na portalach związanych z GPW w Warszawie. Dług Belvedere szacuje się na około 500 mln euro. Aby ocenić faktyczną pozycję negocjacyjną spółki Belvedere warto prześledzić ostatnie fakty związane z sytuacją spółki. Sąd Apelacyjny w Nîmes ogłosił, że decyzję w sprawie postępowania zbiorowego na rzecz grupy Belvedere, wyda 8 marca 2012. 1 lipca 2011, w swym postanowieniu, Sąd Gospodarczy w Nîmes ogłosił wszczęcie postępowania ochronnego (procédure de sauvegarde) na rzecz spółki Belvédere. Ten sam Sąd 20 września 2011 postępowanie to zamienił na postępowanie naprawcze (procédure de redressement judiciaire) przez ). 8 lipca 2011 prokuratura wniosła apelację od tego postanowienia. 1 grudnia, Sąd Apelacyjny w Nîmes postanowił przenieść rozpatrzenie sprawy na 5 stycznia 2012. Jak podała spółka Belvedere, 10 stycznia 2012 Sąd Gospodarczy w Nîmes postanowił przedłużyć okres obserwacji w postępowaniu naprawczym do 16 czerwca 2012. Jak twierdzi zarząd, spółka realizuje swoje zobowiązania systematycznie. Jak twierdzą dłużnicy, sposób, w jaki to spółka robi ich nie satysfakcjonuje.

Belvédere deklaruje, że jej priorytetem jest oddłużenie, operacje na kapitale, kontynuowanie naprawy swojej działalności oraz poprawa rentowności. Oddłużenie ma być zrealizowane poprzez zbycie aktywów, wśród których najwartościowsze są marki. W portfelu grupy Belvedere są marki: Sobieski, Danska, Krupnik, Polonaise, Starogardzka. Najjaśniejsza gwiazdą jest Sobieski Vodka.

Sobieski Vodka to marka w pierwszej dziesiątki wódek premium na świecie pod względem ilości sprzedaży. Na rynek rocznie trafia około 3 mln 9-litrowych kartonów. W ostatnich kilku latach marka Sobieski była w czołówce światowych marek alkoholi mocnych kategorii Premium, które osiągały największe wzrosty sprzedaży. Ciekawostką jest to, że wśród najszybciej rosnących mocnych alkoholi były tylko trzy wódki, w tym właśnie Sobieski. Największym atutem tej marki jest jej międzynarodowość. Z drugiej strony dążenie do globalizacji sprzedaży jest przyczyną problemów finansowych Belvedere. W 2006 roku Grupa Belvedere postanowiła przejąć francuską firmę Marie Brizard. Był to czas hossy na światowych giełdach. Spółka Marie Brizard posiadała atrakcyjne kanały dystrybucji na całym świecie. Środki na sfinansowanie transakcji Belvedere pozyskała poprzez emisję obligacji za 375 mln euro. Za transakcję spółka zapłaciła akcjami własnymi, które były zabezpieczone opcją call, co dawało posiadaczom akcji możliwość ich sprzedaży na rzecz Belvedere po wcześniej ustalonym kursie. Nadszedł kryzys i spadki na giełdach - kilku posiadaczy akcji skorzystało z opcji zamiany akcji na gotówkę. Belvedere musiała odkupić akcji po wcześniej ustalonym kursie, co w konsekwencji doprowadziło do przekroczenia limitu akcji własnych w portfelu Belvedere. Efektem była zamiana zobowiązań długoterminowych na krótkoterminowe. W ten sposób wierzyciele mogli zażądać szybszej spłaty długu, który miał być rozłożony na całe dziesięciolecie. Dodatkowo okazało się fundusz Oaktree Capital Management, kupił pośrednio pakiet obligacji Belvedere na około 150 mln euro. Pakiet był tak duży, że Oakteee stał się większościowym wierzycielem Grupy. Oakteee ma w swoim portfelu spółkę Stock Polska - bezpośredniego konkurenta Belvedere na rynku polskim. Fundusz zaprzecza, że jego zamiarem było przejęcie konkurenta. Jednak stawiane na drodze sądowej wnioski o postawienie dłużnika w stan upadłości pozwalają sadzić, że to może być celem właściciela lidera rynku polskiego. Obligatariusze chcieli jak najszybciej odzyskać swoje pieniądze i proponowali konwersję zadłużenia na akcje spółki, co według Belvedere jest próbą wrogiego przejęcia.

Belvedere musi, więc regulować swoje zobowiązania systematycznie, wywiązywać się z planów naprawczych i efektywnie prowadzić bieżącą działalność. Około 500 mln euro długu wymusza na spółce sprzedaż dużych i wartościowych aktywów. Media informują o rozesłaniu przez spółkę dokumentów do potencjalnych kupców. Podobno kilka firm podpisało już umowy o zachowaniu poufności i w najbliższym czasie ma przystąpić do badań. Belvedere liczy, że na sprzedaży marki Sobieski pozyska kilkaset milionów euro.

Rodzi się pytanie, ile warta jest marka Sobieski i czy jej sprzedaż zaspokoi potrzeby Belvedere na gotówkę? Cena marki zależy od sytuacji rynkowej, a to rodzi kilka pytań. Czy rynek wódki rośnie na tyle mocno, że inwestycja w Sobieskiego da odpowiedni zwrot? Czy fakt, że Sobieski jest pozycjonowany, jako marka Premium gwarantuje sukces? Czy na rynku są do kupienia inne marki, a więc czy oferta Belvedere ma konkurencję? Czy istnieją na rynku firmy, którym pasuje do portfela ofertowego marka Sobieski?

Zakupem marki Sobieski mogą być zainteresowani zarówno inwestorzy finansowi, czyli fundusze inwestycyjne, jak i inwestorzy branżowi. Ich strategie zdecydowanie się różnią. Celem inwestora finansowego jest powieszenie wartości zakupu i jego dalsza odsprzedaż. Więc albo kupuje bardzo tanio albo posiadając środki finansowe potrafi zbudować i wykorzystać synergie z innymi posiadanymi w portfelu spółkami. Inwestycja w samą markę bez produkcji i silnej dystrybucji nie ma dla inwestora finansowego dużego sensu. Inwestor branżowy ocenia markę z perspektywy jej dopasowania do posiadanego portfolio marek, potencjału produkcyjnego i dystrybucyjnego. Celem zakupu mogą być udziały rynkowe, unikalne kompetencje lub potencjał rozszerzania. Analizując markę inwestorzy branżowi ocenią synergie, jakie mogą uzyskać dzięki marce lub w jaki sposób marka wzrośnie na ich całościową wycenę (dotyczy to spółek giełdowych).

Co zatem jest wartością marki Sobieski? Jest to marka rosnąca. Zajmuje znaczącą pozycję rynkową wśród wódek, jednak wódki czyste nie są najbardziej popularnymi markami wśród mocnych alkoholi premium. Historia marki jest dość krótka, została powołana do życia w roku 1998. Atutem marki, choć bez przesadnego znaczenia, jest współpraca z gwiazdą kina Brucem Willisem. Wódki są produktami, które same w sobie trudno na rynku wyróżnić, stąd poszukiwanie poza produktowych elementów kształtowania wizerunku. Jest naprawdę mało osób, które odróżniają smaki wódek. Poza tym wódki są składnikami drinków i smak podstawowego produktu jest wtórny, liczy się znajomość marki. Kluczem do międzynarodowej sprzedaży Sobieskiego miała być dystrybucja grupy Marie Brizard. W lipcu 2010 roku Belvedere prowadziła negocjacje ze spółką Cofepp w sprawie przewidzianej w planie naprawczym sprzedaży grupy Marie Brizard. Marka Sobieski jednak w dalszym ciągu istnieje w portfelu Marie Brizard. W interesie Belvedere jest, bowiem posiadanie Marie Brizard i wykorzystanie jej do światowej ekspansji innych marek ze swojego portfela. To zapewnia rozwój Belvedere w przyszłości i budowanie wartość, jako spółka notowana na giełdzie.

Belvedere musi sprzedawać swoje aktywa, aby odzyskać kontrolę nad swoimi finansami. Co więcej czas ma na to ograniczony, bo obligatoriusze robią wszystko, aby osłabić Belvedere lub przejąć nad nim kontrolę. Właścicielom chyba zależy na utrzymaniu Belvedere w swoich rękach, więc nie ma jeszcze mowy po fuzji lub oddaniu kontroli nad całą grupą. Ilość uwarunkowań związanych z sytuacją Belvedere może znacząco wpłynąć na wartość sprzedawanej marki. Główne pytanie brzmi: czy na rynku jest kilka firm, którym bardzo zależy na posiadaniu w porfellu marki i konkurując ze sobą zapłacą wysoką cenę. Inaczej cena marki może być nisza od oczekiwań obecnego jej właściciela.


Jarosław Filipek

Dyrektor Generalny CODES Strategie

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Celebryci a marki i nazewnictwo

Celebryci a marki i nazewnictwo


Autor: Maria Orkwiszewska


Coraz więcej firm decyduje się na wykorzystanie do budowania swojej marki wizerunku celebrytów. Nazwiska znanych z mediów gwiazd, są także używane, jako element lansowania wielu różnych przedsięwzięć.


Z jednej strony są to próby wykorzystania popularności. Zdarzają się także przypadki uhonorowania dorobku i osiągnięć. Istnieje też nazewnictwo, które wykorzystuje nazwiska celebrytów do nadawania nazw zwierzętom.

Nazewnictwo zwierząt imionami znanych ludzi jest zgodne z zasadami określonymi przez Międzynarodową Komisję Nomenklatury Zoologicznej. Organizacja zakłada, że można nazywać nowe gatunki ku czci osób, w tym także gwiazd i celebrytów. Więc nazewnictwo jest absolutnie legalne. Niezależnie od tego, jakie zwierze i z jakich powodów ma nadane imię celebryty. To ciekawy obszar, w jaki wkracza nazewnictwo.

W północnej Australii, w regionie Queensland, odkryto w 1981 roku rzadki gatunek much. Wyróżnia się on pięknym złotym ubarwieniem odwłoka. Złote włoski na ciele owada są bardzo bujne. Zauroczeni owadem badacze skojarzyli datę odkrycia zwierzęcia z datą urodzin znanej piosenkarki i aktorki, która także wyróżniają złote włosy. Naukowcy po opisaniu zwierzęcia, ochrzcili muchę Scaptia (Plinthina) - Beyonceae, na cześć urodzonej w Huston w Teksasie Beyoncé Giselle Knowles. Beyonce to wokalistka R&B, aktorka i projektantka mody.

Jest w tym fakcie trochę ironii, bo artystka miała już wcześnie kłopoty związane działaniami organizacji PETA - People for the Ethical Treatment of Animals. Beyonce jest właścicielką marek odzieżowych. W 2006 roku PETA skrytykowała Knowles za wykorzystywanie w liniach odzieżowych futer. Przedstawiciele PETA próbowali skontaktować się z wokalistką, jednak bez skutków. W 2007 roku dwóch członków organizacji wygrało aukcję charytatywną, oferującą w nagrodę osobiste spotkanie z Knowles. Beyonce była nieświadoma, kto będzie na spotkaniu i skończyło się skandalem. W 2009 roku przedstawicielka People for the Ethical Treatment of Animals potwierdziła, że od czasu incydentu Beyoncé nie nosi na sobie zwierzęcych futer. Bryan Lessard z australijskiej firmy badawczej CSIRO tłumaczył nazwę muchy podobieństwem do artystki. Organizacja naukowa skontaktowała się z Beyonce, ale nie uzyskała wiążącej odpowiedzi, czy podoba się jej pomysł z nazwaniem końskiej muchy imieniem Scaptia (Plinthina) beyonceae.

Aegrotocatellus jaggeri to trylobit z rodziny Phacopida. Zwierzę zostało odkryte w roku 1995 w Kanadzie. Te wymarłe już morskie stawonogi miały wyraźnie wyróżnioną częścią głowową, tułowiową i ogonową. Aegrotocatellus jaggeri to bardzo rzadki gatunek trylobita, nazwany został na cześć brytyjskiego wokalisty słynnego zespołu The Rolling Stones - Mick'a Jagger'a. Agathidium bushi to żuk nazwany na cześć George W. Bush’a, natomiast Agathidium vaderi nawiązuje do imienia Darth'a Vader'a, jednego z bohaterów filmu "Gwiezdne wojny". Badacze żuków z tej rodziny, nader często wykorzystują nazewnictwo inspirowane nazwiskami znanych postaci. Już ponad 60 nazwisk znanych polityków uwiecznionych zostało w nomenkalturze zoologicznej związanej z tym żukiem. Ten wyjątkowy hołd oddają entomolodzy dr Kelly B. Miller i dr Quentin D. Wheeler. Dzięki nim nazewnictwo zwierząt jest bliższe naszemu codziennemu życiu. Nazwa Agra schwarzeneggeri pochodzi od nazwiska Arnolda Schwarzeneggera. Etymologia nazwy nawiązuje do budowy aktora - wygląd chrząszcza przypomina umięśnioną sylwetkę kulturysty. Odnóża osobników męskich budzą skojarzenia z bicepsami znanego aktora. Nazewnictwo ma tu, więc bezpośrednie skojarzenia z osobą. Agra schwarzeneggeri należy do gatunku biegaczowatych. Został odkryty na Kostaryce.

Anhanguera spielbergi to wymarły latający gad, zwany popularnie „starym diabłem”. Pterozaur był spokrewniony z dinozaurami. Do dziś odkryto około 60 rodzajów i 120 gatunków pterozaurów. Steven Spielberg - twórca filmy "Jurassic Park", zasłużył sobie na nazewnictwo jego imieniem tego prehistorycznego zwierzęcia. Masjakazaurus to rodzaj teropoda należącego do grupy abelizauroidów. Gatunek Masiakasaurus knopfleri, został nazwany na cześć szkockiego muzyka Marka Knopflera. Gad ten żył na Madagaskarze 70–65,5 mln lat temu. Skamieniałe kości gada z późnej kredy odkrywcy znaleźli słuchając muzyki Knopflera. Inspirująca muzyka szkockiego artysty słuchana podczas wykopalisk, przyczyniła się, więc do odkrycia tego małego drapieżnego dinozaura, o długim ogonie, ruchomej szyi i szybkich dwóch nogach. Długość ciała gada wynosiła niecałe dwa metry. Nazewnictwo gadów i dinozaurów jest zdecydowanie bardziej atrakcyjne dla gwiazdy, niż nazewnictwo jego imieniem muchy czy pająków.

Nazewnictwo pająków ma wiele przypadków wykorzystywania wizerunku celebrytów. Heteropoda davidbowie to gatunek dość dużego pająka z rodziny spachaczowatych. Heteropoda żyje w Malezji. Spośród innych przedstawicieli wyróżniają go żółto ubarwione sety oraz głaszczki samców. Pająk został opisany w 2008 roku przez niemieckiego naukowca Petera Jägera. Odkrywca nie uzasadnił, dlaczego nazwą gatunkową pająka uhonorował angielskiego piosenkarza - Davida Bowiego. Aptostichus angelinajolieae nosi imię aktorki Angeliny Jolie. Słynna amerykańska gwiazda stała się inspiracją dla nazwy dużego pająka, żyjącego pod ziemią. Ten długowieczny gatunek jest jednymi z najstarszych pająków zamieszkujących ziemię. Zwierzę po raz pierwszy zauważono w Stanach Zjednoczonych w północnej Kalifornii. Z Kalifornii pochodzi także Calponia harrisonfordi kolejny gatunek pająka, który nosi imię znanego amerykańskiego aktora. Calponię odkrył w 1993 roku Norman Platnick. Chciał on wplatając w nazewnictwo pająka nazwisko Harrisona Forda, podziękować aktorowi za pracę narratora przy filmie dokumentalnym o Muzeum Historii Naturalnej w Londynie.

Na koniec Anophthalmus hitleri. Nazwą tego endemicznego chrząszcza uhonorowano Adolf Hitlera. Anophthalmus hitleri to gatunek endemicznego jaskiniowego chrząszcza z rodziny biegaczowatych. Zwierzę występujący w niewielu słoweńskich jaskiniach i zostało opisane przez niemieckiego entomologa - Oscara Scheibela. Działo się to w roku 1937. Takie nazewnictwo przyczyniło się do olbrzymiej popularności zwierzęcia. Ten niepozorny owad jest obecnie przedmiotem pożądania kolekcjonerów pamiątek nazistowskich. Okazy Anophthalmus hitleri osiągają ceny 1000 euro za sztukę. Nie dziwi, więc fakt, że ginęły także z kolekcji muzealnych.

Bez zgody, a często bez słonych płat, nie można wykorzystać nazwiska osoby publicznie znanej, jako nazwy marketingowej do celów zarobkowych. Co jednak, gdy w grę wchodzi przedsięwzięcie niekomercyjne?

Przedmieścia Bratysławy z Austrią ma połączyć most rowerowy. Słowacka administracja złożyła propozycje nazwy: Most Marii Teresy, Most Wolności i Most Żelaznej Kurtyny. Jako że mamy na Słowacji demokrację, dopuszczono możliwość zgłaszania pomysłów na nazwy. Ogłoszono publiczne głosowanie - pojawiało się nazwisko Chucka Norrisa, które szybko zdystansowało zgłoszone przez urzędników propozycje nazwy. Trudno określić, czy to swoiste poczucie humoru Słowaków i popularność dowcipów o strażniku Teksasu doprowadziło do tak niespodziewanego rezultatu. No, bo rodzi to banalny problem, czy Chuck Norris, właściwie Carlos Ray Norris, amerykański aktor, gwiazdor Hollywood, siedmiokrotny mistrz świata w karate na taką propozycję nazwy mostu się zgodzi.

Chuck Norris w Korei poznawał sztuki walki i zdobywał kolejne dan. W 1962 powrócił do Stanów Zjednoczonych, gdzie założył kilka szkół karate. Popularność tego sportu zachęciła wiele gwiazd do skorzystania z oferty mistrza. Do jego szkół uczęszczali między innymi Steve McQueen, Priscilla Presley i Michael Landon. To oni zasugerowali mu karierę filmową, co zaowocowało nader bogatą filmografią. Z ciekawostek warto dodać, że Chuck Norris uczył technik walki inna gwiazdę - Bruce'a Lee. Popularność gwiazdora stała się też dla niego swego rodzaju przekleństwem. W latach 2005 i 2006 internet zalała fala absurdalnych dowcipów zwanych, jako "Chuck Norris Facts". Chuck Norris gościł niedawno w Polsce. 15 stycznia 2012 przyleciał do Polski i brał udział w reklamie Banku Zachodniego WBK, co szeroko skomentowały polskie media. Sława Chucka Norrisa jak widać sięga i naszego rodzimego marketingu.

Z problemem nazwy mostu zmierzyli sie niedawno warszawiacy. Pomimo społecznego wyboru i akceptacji przez mieszkańców nazwy Most Północy, administracyjną decyzją radnych Warszawy została wprowadzona inna nazwa. Pomijając aspekty prawne używania nazwisk żyjących i znanych osób, możemy być świadkami kolejnej przepychanki administracji z opinia publiczną, tym razem u naszych południowych sąsiadów. Rodzi się jednak inne pytanie, czy propozycja publiczna, która wygrała na Słowacji, nie jest objawem znudzenia i znużenia patriotycznym slangiem i wspomnieniami kombatanckimi (w Warszawie w sprawie nazwy mostu głos zabierały także organizacje kombatanckie). Może mieszkańcy Bratysławy mają już dość politykierstwa i wolą nazwy lekkie w wyrazie. Przy okazji o moście mówiło by się częściej niż o „Moście Żelaznej Kurtyny” czy „Moście Wolności”. I nie było by w tym nic zdrożnego, gdyby to były dowcipy. Byle nie obrażające osób publicznych, choć Chuck Norris ma dystans do siebie i swojej popularności. Bo nie każdy otrzymuje z rąk gubernatora stanu honorowy tytuł Texas Range. Nie każde nazwisko może być podstawą nazwy mostu, budynku, firmy czy też produktu.

Celebryci mają spory wpływ na codzienne życie. Często popularność przybiera kuriozalne formy i prowadzi do niespodziewanych efektów oraz odbija się na ich życiu prywatnym. Kolejny przykład ma także związek z Beyonce. Od 2002 roku Beyoncé pozostaje w związku z raperem Jayem-Z. Para kilkukrotnie współpracowała muzycznie. W efekcie znani muzycy pobrali się i w styczniu Beyoncé urodziła córkę, której rodzice nadali imię Blue Ivy Carter. Beyonce i Jay-Z wybrali to imię nieświadomi konsekwencji. "OG Blue Ivy" przyjęło się, jako nazwa nowej odmiany marihuany sprzedawanej w Hollywood. Jak można się domyślać, szum medialny i popularność jednej z najlepiej zarabiających na świecie par artystów wspiera sprzedaż narkotyków tej „marki”. Beyonce i Jay-Z nazwali swoje dziecko nieświadomymi konsekwencji i nie mają nic wspólnego z nazwą narkotyków. Dodatkową popularność nazwa narkotyku uzyskała dzięki publicznym występom oseska. Blue Ivy Carter zdobyła sławę, jako najmłodszy „twórca” na listach Billbordu. Głos dziecka pojawił się w nagraniu „Glory” - Jay-Z nagrał i umieścił gaworzenie i płacz w swoim utworze. W ten sposób imię dziecka staje się marką, niestety niekoniecznie zgodnie z intencją rodziców.


Maria Orkwiszewska

ANAGRAM Naming

anagram@anagram.pl

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Jak za darmo reklamować bloga w internecie? Kilka skutecznych metod

Jak za darmo reklamować bloga w internecie? Kilka skutecznych metod


Autor: Daniel Karolak


Jeśli posiadasz bloga i nie jest on znany w sieci a chcesz żeby był musisz zacząć go reklamować. Posiadając środki finansowe na reklamę efekty możesz zobaczyć niemalże natychmiast, wystarczą tylko odpowiednie działania i o twojej stronie dowiedzą się setki jak nie tysiące osób.


Nie mając pieniędzy na reklamę nie ma co się zrażać. Nie jesteś pierwszy i ostatni, który ich nie ma. Fakt jest faktem, że bez kasy będzie ciężej, ale nie znaczy to że masz przestać myśleć o promocji. Postanowiłem wymienić Ci kilka podstawowych i mam nadzieje że Ci się przydadzą oraz będziesz z nich zadowolony.

1. Udzielaj się na forach internetowych.

Ta metoda jest tak stara, że nie mal każdy znany blog od niej zaczynał. Na forach internetowych zazwyczaj szukamy odpowiedzi na pytania. Wystarczy zajrzeć na na jakieś forum i przeczytać kilka tematów, prawie zawsze się znajdzie tam jakieś pytanie zadane przez użytkownika. Co ma więc forum do twojego bloga?

Jeśli znasz odpowiedź na pytanie, które zadał użytkownik, natychmiast napisz ją na swoim blogu. Zarejestruj się do forum i napisz krótką informację, że udzieliłeś odpowiedzi na dane pytanie na swoim blogu oraz umieść tam link przekierowujący na twoją stronę z tą informacją. W taki sposób bardzo szybko możesz przekierować zainteresowane osoby odpowiedzią z forum na twojego bloga lub stronę www. W ten sposób budujesz sobie również opinię eksperta. Jest to często używana metoda przez początkujących blogowiczów i sprawdza się na 100%.

2. Wymiana linków.

Wymiana linków z innymi blogami powiązanymi tematycznie z twoim, też jest jak najbardziej wskazana. Zadaj sobie trud i poszukaj w internecie takich blogów oraz zapytaj czy autor lub admin strony chciałby się z Tobą wymienić linkami. Większość zazwyczaj się zgadza, ale nie wszyscy, więc na odmowę też musisz być przygotowany. Jeśli blog lub strona z którą chcesz dokonać wymiany jest często czytana przez internatów jest duże prawdopodobieństwo, że Ci internauci też trafią na twojego bloga dzięki linkowi, który został na niej zamieszczony. Działa to również odwrotnie. Wymiana linków także pozwoli Ci na szybszą indeksację w wyszukiwarkach np: Google.

3. Komentowanie innych.

Udzielaj się też na innych blogach i zostawiaj komentarze z linkiem do twojej strony. To też jest bardzo dobra metoda na promocję. Im więcej takich komentarzy będziesz zostawiał tym więcej osób może Cię odwiedzić przez umieszczany link. Komentuj blogi wartościowe gdzie zaglądają internauci, nie skupiaj się na blogach które są pisane bez sensu i bez jakiegokolwiek przekazu. Tam nikt zazwyczaj nie zagląda, więc stracisz tylko czas.

4. Pisanie Artykułów do przedruku.

Pisanie artykułów do przedruku to świetny sposób na promocję siebie jako eksperta. Aby pisać artykuły do przedruku powinieneś najpierw znaleźć serwis gdzie możesz Je umieszczać. Zwróć uwagę na Artelis.pl. Jest to najbardziej znany serwis jeśli chodzi o artykuły do przedruku. Napisz ciekawy artykuł i umieść go tam z odnośnikiem do twojej strony. Jeśli artykuł będzie naprawdę wartościowy to inni będą go publikować u siebie wraz z twoim linkiem. Czego chcieć więcej...

5. Serwisy Społecznościowe.

Kto teraz z internautów nie ma konta na Facebooku czy Naszej Klasie. Większość z nich spędza tam ponad 50% swojego czasu. Na pewno Ty też posiadasz konta na serwisach społecznościowych, więc trzeba to wykorzystać. Staraj się podsyłać swoim znajomym na Fejsie czy NK linki do postów lub artykułów, które napisałeś. Tylko nie rób tego natrętnie bo na pewno spotkasz się z niemiłymi komentarzami z ich strony, a tego byś na pewno nie chciał. Załóż Fanpage swojej strony na Facebooku i zaproś tam znajomych, dzięki temu możesz ich szybko poinformować o swoich nowych wpisach na blogu. Dodaj również okienko Fanpage na twoją stronkę tak aby było widoczne dla twoich czytelników.

Pamiętaj również o Twitter.com i Blip.pl. Na tych serwisach możesz założyć konto i publikować swoje wpisy z linkiem przekierowującym na twojego bloga.

To moim zdaniem jedne z podstawowych metod, które powinieneś znać jeśli chodzi o promocję bloga w sieci. Jak wcześniej wspominałem jest ich mnóstwo, tutaj jest zaledwie kilka metod na które powinieneś zwrócić uwagę. Są to bardzo skuteczne i darmowe metody twojego bloga w sieci od których właśnie powinieneś zacząć już dzisiaj...


Zrabianie w internecie, zarabinie przez internet, domowy system zarabiania - SPRAWDŹ TO

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Ochrona praw własności i prawa do ochrony marki.

Ochrona praw własności i prawa do ochrony marki.


Autor: Maria Orkwiszewska


Naruszanie praw własności do znaków towarowych powoduje szkody w polskich firmach na poziomie kilku tysięcy złotych na zatrudnionego. Ochrona praw własności jest, więc czymś absolutnie naturalnym. Chroni interes a często i reputacje firmy.


Czasami bywa odwrotnie i ochrona praw może prowadzić do negatywnej reakcji otoczenia. Takim przypadkiem było nasłanie prawników na blogerkę, która na swoim blogu zamieściła przepis na Ptasie Mleczko® i nie oznaczyła nazwy produktu znakiem ®. Strona facebooka, która miała służyć Wedlowi® do promocji i budowania relacji z konsumentami, stała się miejscem krytyki marki. Przestraszona firma, na łamach mediów, przeprosiła oficjalnie i blogerkę i zirytowanych internautów. Ochrona praw własności jest jak najbardziej słusznym działaniem i każda firma powinna o to dbać. Jednak absolutnie nieszkodliwa internautka potraktowana została jak poważny przestępca. Świadczy to o bezsilności firm na polskim rynku.

Podobnie do Wedla zachował się czas jakiś temu koncern amerykański. Lauren McClusky, młoda gitarzystka, od 2007 roku organizowała lokalny festiwal w Chicago. Festiwal nosił nazwę McFest - od pierwszego członu nazwiska Lauren. Całe wpływy z festiwalu przeznaczane były na dziecięce paraolimpiady. Cel szczytny a działanie prospołeczne. Lauren McClusky udało się uzbierać całkiem znaczącą sumę. Młoda gitarzystka postanowiła, więc nazwę festiwalu zarejestrować, jako znak towarowy. Ochrona praw własności festiwalu o rosnącej popularności wydawała jej się naturalnym ruchem. I tu pojawiły się niespodziewane problemy. Korporacje, bowiem śledzą zgłoszenia nowych znaków towarowych. Ochrona praw własności jest dla nich priorytetem. Jedną z takich firm jest McDonald's, którego prawnicy doszli do wniosku, że nazwa McFest jest naruszeniem praw własności firmy do znaków towarowych. Stwierdzili, że nazwa festiwalu kojarzy się z nazwami z rodziny „Mc” - koncern ma zarejestrowane wiele znaków towarowych z tym morfemem. McClusky chciała dalej organizować imprezę i proponowała rozwiązać sprawę polubownie. McDonald’s domagał się kategorycznie zmiany nazwy, twierdząc, że naruszana jest ochrona praw własności do znaków towarowych, a gitarzystka chce korzystać z powszechnej znajomości marki koncernu. Wedle panujących konwencji McClusky prawdopodobnie nie miałaby szans. Koncerny dysponując wysokimi budżetami z łatwością wygrywają takie spory. Nie chodzi o racje, tylko o nakłady, jakie trzeba ponieść, aby bronić swoich racji. I pewnie organizatorka festiwalu nie miałaby szans, gdyby nie reakcja sporej grupy osób, organizujących się przez Facebook i popierających Lauren.

Ochrona praw własności a polskie sądy

W Polsce ochrona praw własności nie stoi na wysokim poziomie. Do momentu, kiedy nie będzie w Polsce działał specjalistyczny sąd do spraw własności intelektualnej i egzekucja prawa nie osiągnie europejskiego standardu, sytuacja się nie poprawi. Wiąże się to nie tylko z dużą bezkarnością uprawiających nieuczciwą konkurencję, ale także bardzo nikłą świadomością polskich przedsiębiorców w zakresie regulacji prawa ochrony własności przemysłowej. Nawet tak podstawowe działania, jak sprawdzenie nowej nazwy - czy nie narusza praw innych firm, są bardzo sporadyczne. Ta nieświadomość szczególnie drogo kosztuje firmy w momencie ekspansji za granicę. Sądy w Niemczech, Holandii czy innych krajach Unii Europejskiej chronią lokalne przedsiębiorstwa przed naruszaniem ich praw. Sprawy sądowe, odwrotnie niż u nas, trwają bardzo krótko. Przedsiębiorca polski, pod którego markę na terenie Niemiec podszywała się inna polska firma, wyrok uzyskał po kilku tygodniach. Inna polska firma działająca w handlu internetowym, po próbie otworzenia działalności za naszą zachodnią granicą z marką podobną do znanego niemieckiego sklepu internetowego, została natychmiast pozwana do sądu. W konsekwencji firma otrzymała oficjalny zakaz prowadzenia handlu pod swoją marką na terenie Niemiec. Co więcej, w sytuacji, gdy na polskiej witrynie pod tą marką obywatel Niemiec dokona zakupów, firmie grozi kilkaset tysięcy euro odszkodowania, bo znak towarowy niemieckiego portalu zarejestrowany jest, jako znak wspólnotowy. Inna firma po zgłoszeniu znaku jedynie do polskiego Urzędu Patentowego rozpoczęła działalność w Holandii. W Unii Europejskiej obowiązują znaki towarowe wspólnotowe, czyli obejmujące obszarem ochrony całą unię. Jest już ich ponad milion. Skutkiem była reakcja kancelarii prawnej reprezentującej znany koncern międzynarodowy i konieczność wycofania się z tego rynku. Prace nad zmianą marki trwały kolejne kilka miesięcy, a straty osiągnęły pułap kilkuset tysięcy euro.

To, co w Polsce jeszcze ma społeczne, a właściwie urzędowe przyzwolenie, (bo nie jest skutecznie egzekwowane), na zachodzie jest z całą stanowczością tępione i karane. Ochrona praw majątkowych i ich egzekucja jest jednym z tematów prezydencji Danii w Radzie Europy. Trwają prace nad europejskim patentem oraz pełniejszym wprowadzeniem ochrony praw do znaków towarowych. To, co wielu przedsiębiorcom wydaje się „niewłaściwe”, bo nie pozwala swobodnie podrabiać i naruszać cudzych praw, będzie coraz skuteczniej egzekwowane. Pod warunkiem, że polskie sądy staną się w tym temacie bardziej skuteczne. Tak jak są "skuteczne" w innych sprawach. Zakopiański sąd rejonowy pierwszy raz skazał "nielegalnego handlarza" z Krupówek na przepadek towaru i grzywnę. Efektem takich działań ma być uporządkowanie handlu ulicznego, który w wielu wypadkach jest nielegalny, bo nieopodatkowany. Wieloletnie przyzwyczajenie i nawyki handlowe polskiego small business'u było trudno urzędnikom wyplenić. Na nic zdawały się upomnienia i prośby. Dopiero przepadek mienia i grzywny dają nadzieję na wyrównanie konkurencyjności. Bo z tego powodu oczywiście zacierają ręce ci, którzy prowadzą legalny, zarejestrowany i opodatkowany biznes. Sąd ukarał nielegalnego handlarza grzywną w wysokości 700 zł, kosztami sądowymi i przepadkiem mienia ze stoiska na rzecz Skarbu Państwa. Podstawą takich działań jest obowiązującą od niedawna nowelizacja Kodeksu Wykroczeń. Według nowych zapisów, handel poza miejscem wyznaczonym przez odpowiednią jednostkę administracyjną, grozi karą grzywny. Konsekwencją może być także przepadek towaru, nawet, jeżeli ten jest kupiony w legalny sposób. Podstawową intencją jest oczywiście egzekwowanie prawa podatkowego. Przy okazji przepisy te mogą doprowadzić do tego, że sprzedaż będzie prowadzona bez naruszania zasad uczciwej konkurencji.

Zakopane od dawna próbowało walczyć z plagą nielegalnego handlu. Skala osiągnęła takie rozmiary, że warto było posunąć się do najdrastyczniejszej z form porządkowania rynku. Wątpliwe, aby interesem władz Zakopanego była dbałość o interesy uczciwych, (czyli płacących podatki) handlarzy. Chodzi oczywiście o wpływy do kasy miasta. I jeżeli taka sama motywacja nakłoni władze najwyższych szczebli administracji do powołania sądu do spraw własności intelektualnej, to należy takiej inicjatywie przyklasnąć. Co ciekawe, taki sąd poprawi konkurencyjność polskich firm, bo nie tylko nie będą naruszać praw innych przedsiębiorców, ale ich kreatywność może zostać skierowana na inne pola. A jest, o co walczyć. Nasza sprzedaż zagraniczna była w minionym roku najwyższa w historii. Jest to wynikiem innowacyjności i konkurencyjności polskich firm. Pomimo kryzysu nasz eksport rośnie. Przez ostatnie osiem lat nastąpiło podwojenie polskiego eksportu. Te osiem lat to okres przynależności do Unii Europejskiej. Wzrostu eksportu nasz kraj nie zanotował tylko w roku 2009, gdy europejską i światową gospodarkę dotknął kryzys finansowy. Chwilowe załamanie handlu nadrobiliśmy z nawiązką. Do końca roku 2011 eksport wzrósł już o jedną trzecią, do rekordowego poziomu. Według NBP jest to 138 mld euro. Ciekawostką jest, że część tej sumy stanowi właśnie handel przygraniczny. Zakupami w Polsce zainteresowani są między innymi Słowacy i Litwini. Co prawda handel ten opiera się na różnicy w cenie, bo niższy jeszcze w Polsce VAT na produkty spożywcze, czyni nasze ceny atrakcyjnymi. Może, więc handel międzynarodowy jest atrakcyjną alternatywą dla drobnego biznesu, który za chwilę zostanie wypleniony z polskich ulic i placyków. Może korporacje działające w Polsce zamiast śledzić prywatne blogi skoncentrują się na budowaniu marek na rynkach międzynarodowych. Bo podrabianie Ptasiego Mleczka® na przykład w Niemczech, choć z zasady nieuczciwe i niezgodne z prawem, było by powodem do dumy.

Ochrona praw własności przez FIFA i UEFA.

O tym jak skuteczna może być egzekucja praw własności, przekonał się właściciel pubu Eastwoods Tavern, położonego niedaleko stadionu Loftus Versfeld w Pretorii w Afryce Południowej. Cała sprawa miała miejsce przy okazji mistrzostw świata w piłce nożnej. Chcąc zarobić na nadchodzącej imprezie i na swoim lokalu umieścił napis „World Cup 2010”. Prawnicy reprezentujący FIFA zareagowali bardzo szybko. Złożyli pozew, a sąd orzekł, ze restaurator nie może używać znaków „World Cup 2010” bo to jest zarezerwowane dla FIFA i oficjalnych sponsorów imprezy. Właściciel otrzymał nakaz zdjęcia oznaczeń i zapłacenia kosztów procesu. Co prawda, w tym przypadku ochrona praw własności wyszła na dobre właścicielowi pubu Eastwoods Tavern, bo takiej promocji nie mógłby opłacić. Opłacalność zależy tu wyłącznie od wysokości kary. Skoro obeszło się bez grzywny, znaczyć to może, że chodziło o popularyzację problemu i przestrzeżenie innych przed bezprawnym wykorzystywaniem znaków towarowych. Następne naruszenia mogły się wiązać z bardzo wysokimi karami.

Zbliża się Euro w Polsce i Ukrainie. Jest to okazja na większy zarobek dla pubów i lokali. Ich właściciele, będą chcieli ściągnąć kibiców, którzy nie dostali się na stadiony. Będą chcieli prezentować transmisje meczów podczas Euro 2012. Prawdopodobnie nie wszyscy wiedzą, że lokale muszą postarać się o licencję na publiczne i komercyjne transmisje meczów. Takie licencje przyznaje UEFA. Każda impreza, która wiąże się ze sprzedażą żywności, napojów lub pobieraniem opłat za wstęp podlega takim regulacjom. Standardowa stawka mieści się w przedziale 35 – 65 euro. Pocieszające dla nas jest to, że w kraju organizatora imprezy, stawki te są o połowę niższe.

Można domyślać się, że właściciele lokali będą chcieli udekorować swoje lokale logo Euro. To także bez zgody i odpowiednich opłat jest zabronione. Ochrona praw własności obejmuje logo Euro 12. Prawa należą do UEFA, która podobnie jak FIFA bardzo skutecznie walczy o egzekucję tych praw, o czym świadczy przykład z RPA. A właściwie walczy o wpływy z tytułu ich posiadania, bo ochrona praw własności nie ma sensu, gdy na prawach nie zarabiamy.


Jarosław Filipek

Dyrektor Generalny CODES Strategie

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Założyłeś firmę, a nie masz jeszcze strony internetowej? Wielki błąd!

Założyłeś firmę, a nie masz jeszcze strony internetowej? Wielki błąd


Autor: Martyna Wasiak


Ostatnio przeprowadzone badania wskazują, że ponad połowa mikroprzedsiębiorstw i małych firm nie posiada własnej strony internetowej prezentującej główny profil działalności. W ten sposób wiele firm nie daje okazji potencjalnym klientom na znalezienie ich oferty w Internecie. A przecież konkurencja dawno już tam działa.


Przyczyn tego rodzaju sytuacji może być kilka. Właściciele niewielkich działalności mogą nie zdawać sobie sprawy z roli, jaką zaczął w dzisiejszych czasach pełnić Internet. W dużej mierze przejmuje on inne środki przekazu i powoduje, że główna walka konkurencji przenosi się powoli do globalnej sieci. Innym powodem może być to, że projektowanie stron WWW i prowadzenie ich może wydawać się procesem kosztownym i skomplikowanym. Nie wszyscy mają świadomość, że jest zupełnie inaczej. Roczne utrzymanie domeny kosztuje mniej więcej 50zł, natomiast jeśli stroną opiekuje się firma zewnętrzna, która stworzyła tę stronę, to wszelkie aktualizacje i nowe podstrony także posiadają swoją cenę (niewielką). Miesięcznie zaś koszty oscylują także w granicach 50. Cena się zwiększa w zależności od posiadanej liczby podstron, aplikacji i dodatkowych funkcji.

Tworzenie stron internetowych cieszy się obecnie dużą popularnością, ale najwidoczniej nie pośród małych firm. Trzeba wziąć pod uwagę, że funkcjonują na rynku działalności, które w gruncie rzeczy nie potrzebują swojej strony internetowej, takie jak osiedlowe sklepiki lub drobne usługi budowlane. Zdobywają one Klientów poprzez „ogłoszenia na słupach” lub swoje umiejscowienie. Zdecydowana większość natomiast wręcz powinna skorzystać z tego typu rozwiązań, gdyż z biegiem czasu nie przetrwają te firmy, które nie idą z duchem czasu.

Zwróćmy uwagę, że założenie strony www jest dopiero pierwszym krokiem na drodze do osiągnięcia sukcesu. Następnie należy zainteresować się pozycjonowaniem, czyli podejmowaniem takich działań, które pozwolą nam znajdować się wysoko w wynikach wyszukiwania po wpisaniu odpowiednich fraz. Regularne aktualizacje, interakcje z Klientami i modyfikacje strony, mające na celu spełnianie nowo powstających potrzeb użytkowników pozwolą prześcignąć konkurencję i dotrzeć do dużej ilości zainteresowanych konkretnymi produktami.


Oferteo.pl pomaga w znajdowaniu profesjonalistów z każdej branży, między innymi z branży IT.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Kursy i szkolenia seo dla firm

Kursy i szkolenia seo dla firm


Autor: Robert Wąsik


Budowanie sukcesu w sieci trwać może miesiące, a nawet lata. Dlatego wiele firm, zamiast zatrudniać pozycjonera, organizuje kursy seo dla pracowników odpowiedzialnych za promocję, aby samodzielnie mogli oni przygotowywać i przeprowadzać nawet dość złożone kampanie.


Koszty i zyski- pozycjoner.

Do największych kampanii zawsze opłaca się zatrudnić pozycjonera. Ze względu na większe doświadczenie ma on większe szanse na sukces niż świeżo przeszkoleni pracownicy. Warto jednak mieć na uwadze koszty tego rozwiązania- często oznacza ono bowiem dłuższy związek z pozycjonerem, a to co dziś wydaje się rozwiązaniem ekonomicznym, po roku może być dużym obciążeniem, zwłaszcza że wielu pozycjonerów w swoich umowach nie ujawnia prawdziwych kosztów akcji promocyjnej. Z pewnością profesjonalizm i lepszy czas to dwa poważne plusy, ale bardzo często pozycjonowanie wymaga znajomości firmowego know-how: aby napisać interesujący tekst, a nawet by odszukać najwłaściwsze dla niego miejsce w sieci. Wiadomo- know-how to pilnie strzeżona tajemnica i lepiej zainwestować w przygotowanie własnych pracowników do działania w nowym obszarze, niż dopuścić do firmowych tajemnic osobę z zewnątrz.

Koszty i zyski- szkolenia seo.

W krótkiej perspektywie czasowej szkolenia seo mogą być dość sporym obciążeniem dla firmowego budżetu- trzeba zadbać o to, aby były przeprowadzone przez specjalistów, a nie teoretyków chcących wyłącznie zarobić. Tradycyjne szkolenia seo często są dobrym rozwiązaniem w przypadku dużych, znanych firm- wtedy przygotowany pracownik może skutecznie wykonywać swoje zadania nawet przez wiele lat, a to sprowadza się do dość poważnych oszczędności. Skąd się biorą wysokie koszty kursów seo dla firm? Przede wszystkim każdy poważny pozycjoner dostosowuje treść szkolenia do rodzaju działalności słuchaczy- są różne metody promocji i w różnych sytuacjach znajdują one zastosowanie. Wybór standardowego szkolenia seo, niemającego określonego profilu spowoduje, że przeszkolony pracownik nie osiągnie maksymalnej wydajności.

Podsumowanie.

Jak zwykle, kiedy chodzi o promocję, nie ma jednego, najlepszego wyjścia, które można polecić każdemu. Warto też, przed podjęciem decyzji, porozmawiać z pracownikami, którzy mieliby uczestniczyć w szkoleniu. Może się bowiem okazać, że ten pomysł nie spotka się z ich poparciem, a bez chęci do działania niewiele da się osiągnąć. Jednocześnie jednak trzeba mieć pewność, że ewentualne szkolenia będą naprawdę profesjonalne i nie staną się jedynie kosztowną pozycją w księgach rachunkowych.


Autorem artykułu jest Robert Wąsik, kierownik firmy PozycjaPlus, oferującej szkolenia seo dla firm, pozycjonowanie firmy i tworzenie perfekcyjnych tekstów pozycjonerskich.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Marketing w czasie recesji

Marketing w czasie recesji


Autor: Beata Ł


Do napisania tego artykułu zainspirował mnie tekst Jana Quelscha „How to market in recession”. Spośród 8 wymienionych w jego tekście czynników, które firmy powinny rozważyć planując budżety reklamowe na najbliższe lata, najbardziej zwrócił moją uwagę trzeci punkt.


This is not the time to cut advertising. It is well documented that brands, that increase advertising during a recession, when competitors are cutting back, can improve market share and return on investment at lower cost than during good economic times.

To nie czas na obcinanie wydatków reklamowych. Dobrze udokumentowane jest, że marki, które zwiększają wydatki reklamowe w czasie recesji, kiedy konkurenci wycofują się, mogą wpłynąć na objęcie kolejnej części rynku i zwiększyć zwrot z inwestycji po niższych kosztach niż w czasach dobrej koniunktury.

Tę właśnie radę daję swoim Klientom, kiedy starają się pod wpływem recesyjnej paniki na rynku obcinać wydatki na reklamę. Jeśli utrzymanie dotychczasowego budżetu jest niemożliwe lub zbyt trudne, staram się znaleźć sposób na utrzymanie obecności reklam – zwłaszcza w Google.

Nie rezygnuj z promocji

Sposobem na utrzymanie reklam niekoniecznie musi być uruchamianie lub dalsze prowadzenie reklam AdWords. Wielokrotnie wystarczyło wprowadzić (jeśli jeszcze ich nie było) wizytówki do map (Google Maps), aby zwiększyć liczbę kontaktów o kilkadziesiąt procent, nawet przy dobrze wypozycjonowanej stronie www. Jest to dobry sposób na zwiększenie popularności, nawet przy uruchomionych reklamach Google AdWords.

Dodatkowym krokiem – zwłaszcza przy promocji sprzedaży online – może być wybranie konkretnej grupy produktów, która charakteryzuje się największym ROI i/lub największym zyskiem. Wiele zależy od branży i charakteru sprzedaży. Warto również zweryfikować ceny, zwłaszcza tam, gdzie konkurencja mocno zaznacza swoją obecność, podkreślając to w tekstach reklam.

Co zrobić jeśli nie mamy budżetu na reklamy?

Jeśli Klient nie może konkurować budżetem reklamowym, ceną swoich usług czy produktów lub bogatą ofertą warto wtedy pomyśleć nad zwróceniem uwagi na szczególne cechy, na wartość dodaną jego oferty. To może być ten szczegół, który „przyprowadzonego” na stronę internautę zachęcą do zakupu czy zamówienia.


Krzysztof Wójtowicz

Konsultant ds. reklamy internetowej

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Poznaj preferencje klienta dzięki ankietom internetowym

Poznaj preferencje klienta dzięki ankietom internetowym


Autor: Piotr Cylc


Każdy z nas przeszukując zasoby sieci, odwiedzając ulubione strony, co pewien czas natyka się na pop-up’y z prośbą o wypełnienie ankiety w ramach badań internetowych. Reagujemy na nie różnie - raz wypełniając kwestionariusz, innym razem zamykając okienko i nie zapoznając się nawet z tematyką badań i treścią pytań.


Ze względu jednak na liczbę potencjalnych respondentów (w przypadku popularnych witryn badanie może być wyświetlone dziesiątkom tysięcy internautów dziennie), a także przyjęte standardy liczby osób w próbach reprezentatywnych, badania ankietowe stanowią solidny i wiarygodny wskaźnik preferencji nie tylko badanych, ale i ogółu demograficznego, który reprezentują.

Ankiety w Internecie stanowią już od kilku lat znaczną część badań przeprowadzanych przez największe pracownie badawcze. Wykorzystywane są m.in. w celach zbadania preferencji wyborczych internautów, oczekiwań i zadowolenia klientów dużych sieci handlowych, sprawdzenia rozpoznawalności marek i w wielu innych. Wachlarz możliwości wykorzystania badań ankietowych online jest ogromny i zależy wyłącznie od potrzeb i pomysłów marketerów. Ankiety internetowe są jednocześnie dobrym narzędziem do wsparcia kampanii sieciowych, w tym działań e-mail marketingowych i kampanii SMS.

Nowoczesne narzędzia do kreaowania ankiet umożliwiają tworzenie własnych badań ankietowych niezależnie od kampanii mailingowych, czy SMS, jednak dopiero zintegrowanie tych działań przynosi wymierne korzyści. Stwórzmy dla przykładu sklep X, który ma już bazę klientów i potencjalnych klientów i prowadzi kampanie e-mail marketingowe skierowane właśnie do tych grupy odbiorców. Na jakiej podstawie oceniamy ich preferencje w ramach oferty sklepu X? Oczywiście na podstawie konkretnych zachowań (kliknięć w konkretne produkty, elementy oferty, przeglądania stron z danym asortymentem, zakup), które dzięki możliwościom systemu możemy prześledzić w raportach kampanii oraz dzięki danym, które posiadamy w momencie zakupu naszych produktów przez konkretnego klienta. Czy mamy jednak stuprocentową pewność, że tylko tych produktów i usług klient poszukiwał? Może warto dowiedzieć się tego szczegółowo? W tym momencie marketerzy sklepu X decydują się wykorzystanie możliwości ankiet. Zamiast często denerwujących, wyskakujących okienek wykorzystują mailing – mniej inwazyjną i w efekcie bardziej skuteczną formę kontaktu, aby zachęcić klientów do wypełnienia ankiety. Badania można skierować także do subskrybentów strony sklepu X, którzy nigdy nie korzystali z możliwości zakupu (poprzez ankiety warto sprawdzić dlaczego tak się dzieje).

Nowoczesne systemy dają możliwość skorzystania z gotowych szablonów ankiet opracowanych przez specjalistów, ale pozwalają również na wygenerowanie własnego badania, które zawierać będzie autorskie, zgodne z potrzebami danej ankiety, pytania i odpowiedzi. Dopuszczalne są różne typy pytań – jednokrotnego i wielokrotnego wyboru, otwarte, gdzie klient ma możliwość wpisania krótszej lub dłuższej wypowiedzi, oraz macierzowe, czyli pozwalające na przykład ocenić w policzalnej skali jakość poszczególnych wyrobów, usług itp. Klientowi można zadać pytanie warunkowe, które po wskazaniu danej odpowiedzi przekieruje go na kolejne pytanie wynikające wprost z jego odpowiedzi. Wykorzystując te możliwości, pracownicy sklepu X mogą od klienta uzyskać np. dane o jego wieku, zasobności portfela (przedział zarobków), preferencjach zakupowych, ocenie produktów z asortymentu sklepu i wiele innych, które mogą być przydatne w prowadzeniu kolejnych działań pro-sprzedażowych wobec klienta. Dodatkowo, jeżeli ankieta będzie dostępna z poziomu strony internetowej, bloga firmowego, czy profilu społecznościowego sklepu X możemy wygenerować w niej pytanie o e-mail, który dołączymy do bazy danych, jeżeli ankietę wypełni osoba nie będąca ani klientem sklepu, ani subskrybentem jego witryny.

Czy ankiety mogą być elementem tylko badania internetowego? Absolutnie nie. Wykorzystując moduł ankiet w danym systemie, mamy jednocześnie możliwość opracowania konkursów z nagrodami dla respondentów. Warto także wykorzystywać ankiety w celu prowadzenia badań satysfakcji klienta, po zakończonym procesie sprzedaży. Klient poczuje się doceniony naszym zainteresowaniem, a my zdobędziemy kolejne cenne dane i informacje, które pomogą ulepszyć proces sprzedażowy w naszej firmie. Jaki będzie dokładny cel wykorzystania ankiety zależy tylko i wyłącznie od potrzeb oraz inwencji twórczej osoby odpowiedzialnej za scenariusz ankiety.

W trakcie badania i po jego zakończeniu (czas trwania ankiety można zdefiniować przy jej tworzeniu) pracownicy sklepu X mają dostęp do szczegółowych raportów z ankiety. Wyniki badań można filtrować i systematyzować w ten sposób, aby wskazać najbardziej interesujące nas dane. A stąd prosta droga do opracowania spersonalizowanej oferty, która zwiększy skuteczność działań reklamowych. Warto także pamiętać o tym, że nowoczesne systemy ankietowe powinny być intuicyjne w obsłudze i nie powinny na etapie kreowania badania zabierać zbyt wiele czasu.

Można na koniec zadać pytanie – czy ankiety są potrzebne? Czy poznanie szczegółowych preferencji jest niezbędne, aby dobrze prowadzić biznes, skutecznie komunikować się i sprzedawać produkty swoim klientom? Na takie pytania odpowiedź jest jedna – oczywiście, że tak. Żyjemy w czasach, gdy dzięki Internetowi świat stał się globalną wioską, a kraje kurczą się (na szczęście wirtualnie) do rozmiarów dzielnic. Często w sieci mamy zdecydowanie więcej znajomych, niż na własnej ulicy, czy w mieście (tym rzeczywistym). Sklepy i firmy usługowe internetowe zaczęły zastępować sklepy i punkty usługowe z naszej ulicy właśnie. Pamiętajmy jednak o jednym – o sile tych małych, często funkcjonujących przez dziesiątki lat sklepów stanowi kontakt sprzedawcy z klientem, rozmowy toczone przy ladzie i wiedza o tym, że dana osoba lubi taki a taki produkt. I produkt ten zawsze był na półce, specjalnie dla tego klienta. Nawiązując z internautą kontakt poprzez poznanie jego preferencji przy pomocy badań ankietowych, będziemy w stanie sprostać jego wymaganiom i oczekiwaniom. Nie staniemy się wprawdzie ‘przyjaciółką zza lady’, nie będziemy też jednak bezduszną maszyną z okienka witryny internetowej. A przede wszystkim zdobędziemy rzecz bezcenną – zaufanie klienta.


Piotr Cylc

PR Manager SARE S.A.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Sekrety marketingu internetowego ujawnione!

Sekrety marketingu internetowego ujawnione!


Autor: Rafał Kołodziej

W tym artykule chciałbym podzielić się z tobą kilkoma udowodnionymi strategiami działania w Internecie, które są wykorzystywane przez marketerów internetowych osiągających największe sukcesy. Zapraszam do czytania.


Marketing internetowy to rynek, który każdego miesiąca przyciąga przed komputery dziesiątki tysięcy osób w Polsce a miliony na całym świecie. Co chwilę pojawia się nowy guru marketingu prezentujący produkt, którego wykupienie ma zapewnić ci dostatnie życie. Część z nich osiągnęła realny sukces, część jest tylko oszustami, ale jedno jest pewne... W tym gąszczu wiadomości, wyścigu ofert i obiecaniu spełnienia marzeń można dostać zawrotu głowy i niekoniecznie zarobić, chociaż parę złotych.

1. Używaj Facebooka

Ta platforma społecznościowa stała się nie tylko sposobem na umilanie czasu, dodawanie zdjęć i pogaduszki ze znajomymi. Zauważ, że marketingowcy, firmy, osoby i inne znane postacie publiczne mają swoją stronę na FC. Dzięki tej platformie reklamują się, kreują swój ekspercki wizerunek, ogłaszają promocje, zbierają listy mailingowe, odsyłają do stron, artykułów, ankiet, konkursów. Krótko mówiąc robią wokół siebie zamęt. Dlaczego właśnie Facebook? Otóż jest to jedna z najczęściej odwiedzanych stron w Internecie. Niemal każdy internauta posiada swoje konto a kontakt z klientami, fanami czy subskrybentami jest bardzo prosty a zarazem skuteczny. Na Facebooku kontakt z „fanami” jest swobodny a przez to łatwiej o przeprowadzanie skutecznych kampanii reklamowych. Jeśli jeszcze nie masz swojego konta, strony na Facebooku to czas najwyższy ją stworzyć. Sława tej społecznościówki prawdopodobnie nie będzie wieczna. Warto wykorzystać ją teraz, gdy jest na fali.

2. Dziel się najlepszymi informacjami

To jest właśnie „nowa ekonomia”, o której mówił Brendon Burchard. Na swoich stronach, blogach udostępniaj same najlepsze informacje i rób to za darmo. Przyciągniesz masę odwiedzających, którzy chętnie będą kupować właśnie od ciebie. Dlaczego tak będzie? To, proste. Osoba odwiedzająca twoją stronę sama zada sobie pytanie. Skoro za darmo dajesz tak wartościową wiedzę, to jaką wiedzę udostępniasz za pieniądze.

3. Utwórz listę mailingową o dużej jakości

Twój sukces w marketingu internetowym w dużej mierze zależy od tego jak wielką listę mailingową posiadasz. Ważniejsze od wielkości listy jest tylko jakość tej listy. Osoby, które masz na liście muszę mieć zaufanie do ciebie i muszą wiedzieć, że naprawdę chcesz im pomóc. Jeśli zasypiesz swoją listę reklamami to możesz być pewien, że po kilku mailach subskrybent przestanie otwierać twoje wiadomości i nastąpi masowy exodus z twojej listy. Gdy ludzie zaczną zapisywać się na twoją listę upewnij się, że dostaną najpierw to, po co się zapisali. Dopiero później prześlij ofertę handlową. Korzystaj ze strategii 3:1 czyli 3 wartościowe darmowe wiadomości a po nich jedna reklama i powtarzaj schemat od początku.

4. Niech twoje nazwisko rozbrzmiewa echem

Działaj tak by ludzie rozpoznawali cię, jako eksperta w swojej dziedzinie. Zanim zaczniesz sprzedawać daj się poznać, pokaż swoją wiedzę, profesjonalizm, wizerunek. W rezultacie ludzie zaczną kupować od ciebie wszystko, co wypuścisz na rynek bez wielkich kampanii reklamowych. Kupią twoje nazwisko zanim kupią produkt. Publikuj wiadomości nawet za darmo na konkurencyjnych stronach tylko po to by stworzyć swoją unikalną markę – swoje nazwisko.

5. Dawaj wartościowy content za darmo

Rozpowszechnianie darmowej wartościowej wiedzy to najlepsza rzecz, jaką możesz zrobić by przyciągnąć masę ludzi do swoich stron i produktów. Oddawaj artykuły, ebooki, raporty, filmy, prezentacje, webinary. Im więcej wartościowej wiedzy oddasz ludziom tym bardziej znany będziesz, przyciągniesz więcej ruchu a tym samym zarobisz więcej pieniędzy (ruch=zarobki).


A tak poza tym. Czy chciałbyś wiedzieć jak szybko i skutecznie tworzyć listy mailingowe? Kliknij tutaj…BUDOWANIE LISTY: Jak błyskawicznie i tanio zbudować dochodową listę adresową?

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.