czwartek, 9 czerwca 2016

Jak zbudować skuteczny marketing usług medycznych?

Jak zbudować skuteczny marketing usług medycznych?


Autor: Seb Siewert


Marketing usług medycznych budujemy przemyślanie, konsekwentnie i długoterminowo. Artykuł, który macie Państwo okazję przeczytać, jest wstępem do zagadnień związanych z tym tematem.


W większości materiałów, jakie dane mi jest czytać, marketing medyczny dzielony jest na trzy rodzaje: marketing wewnętrzny, marketing zewnętrzny i marketing internetowy. Nie podważam znaczenia tego podziału, jednak uważam, że jest on niekompletny. Istotną rolę w działaniach medycznych ma również marketing szeptany oraz kształcenie ustawiczne. Postaram się teraz pokrótce scharakteryzować ten podział.

Nie możemy mówić o marketingu, jeśli nie wiemy, dokąd chcemy dążyć i jak to zrobić. Pomocne w tym jest kształcenie ustawiczne. To ono sprawia, że potrafimy dostrzec wiele dotychczas niewidzianych zagadnień, pozwala spojrzeć na niektóre problemy z zupełnie innej strony, a przede wszystkim nabrać słuszności, że przyszłe działania są jak najbardziej zasadne. Poprzez poszerzanie swojej wiedzy łatwiej będzie zrozumieć potrzebę marketingu. Przestrzegam jednak przed przyjmowaniem w ciemno rozwiązań podawanych w książkach, na szkoleniach czy zaobserwowanych u konkurencji. Te przykłady są jedynie po to, aby zrozumieć proces postępowania. Niekoniecznie jednak mogą one znaleźć zastosowanie w naszej praktyce, a dodatkowo mogą sprawić, że cała strategia marketingowa będzie mało spójna. Ważne jest, aby w całym przedsięwzięciu od początku wszystkie działania wzajemnie się wspierały i były powiązane tak, aby został im nadany głębszy sens.

Kiedy pojmie się, w jakim miejscu jesteśmy i w jakim chcemy być, należy w pierwszym etapie przyjrzeć się marketingowi wewnętrznemu. Czemu służy ów marketing? Przede wszystkim ułożeniu pracy zarówno lekarza, menadżera, jak i wszystkich podległych pracowników. Chodzi o to, aby każdy wiedział, jaki jest zakres jego obowiązków i się z niego wywiązywał. Należy również opracować spójną strategię współpracy z pacjentem. Przyjrzeć się im (można stworzyć anonimowe ankiety, które przybliżą, jak postrzegana jest placówka), bo to oni, jako pacjenci, mogą wskazać na niedociągnięcia, wady, okazać swoje zadowolenie lub rozczarowanie. Należy zrozumieć ich potrzeby i stworzyć przychylny klimat w pracy. Bez pacjentów nawet najlepsza praktyka będzie niczym. Stworzenie dobrej atmosfery, zadowolenia pacjenta jest pierwszym krokiem ku dalszym działaniom.

Kiedy w ten sposób uporządkujemy swoją pracę, wówczas możemy dopiero zacząć rozwijać pozostałe działy marketingu. Mając silny kręgosłup, do działania nie pozostaje nic więcej prócz wdrażać w życie dalsze punkty strategii.

Marketing zewnętrzny poprzez swoje działania ma za zadanie zintegrować pacjentów z praktyką. Dać im poczucie, że są istotną cząstką Was. Takie poczucie jest świetnym elementem do wstępu w marketing szeptany i internetowy. Zadowolony pacjent zacznie mówić o swoim lekarzu. Jeśli obsługą i usługą utkwimy w jego pamięci, to łatwo sobie wyobrazić sytuację, kiedy to kilku mężczyzn spędza czas w pubie, oglądając mecz. Jeden z nich, pijąc zimne piwo, zasyczał. Na pytanie, co się dzieje, odpowie, że boli go ząb. Wówczas naszemu pacjentowi bardzo łatwo będzie wyszukać w pamięci gabinet, klinikę, w której się leczy i zareklamować ją, opowiadając o niej pięć, dziesięć czy trzydzieści minut. Nie tylko o tym, jak fajny jest lekarz, ale i o całej otoczce, która towarzyszy procesowi leczenia. Nam daje to darmową reklamę i potencjalnego pacjenta z polecenia. Na tym polega marketing szeptany. Podobne zdarzenie może mieć miejsce w Internecie, w którym już teraz wielu ludzi wymienia się swoimi doświadczeniami z lekarzami różnych dziedzin. Anonimowość w sieci pozwala im wprost pytać zupełnie obcych ludzi o zdanie na temat Pani X czy Pana Y. Oczywiście, nota, jaką otrzymamy, będzie subiektywnym odczuciem jednego pacjenta, jednak nigdy dotychczas nie była ona tak ważna. Spróbujcie w google wpisać swoją praktykę, nazwisko lekarza i odnaleźć wpisy na swój temat. Nie bójcie się tego. Uważam, że wszelkie opinie, zarówno przychylne, jak i te gorsze, pomogą pokazać obraz Waszej pracy.

Najważniejsze w tym wszystkim jest to, aby wymienione przeze mnie działy współpracowały ze sobą. Nie odniesiemy sukcesu, skupieni tylko na jednym z nich. Jeśli będzie to funkcjonować, nie będą musieli się Państwo martwić o źródła nowych pacjentów. Powstaną.


Seb Siewert

medeis.eu

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Rebranding po amerykańsku. Reanimacja marki AIG

Rebranding po amerykańsku. Reanimacja marki AIG


Autor: JAROSŁAW FILIPEK


3 października 2012 roku American International Group, marka powszechnie znana jako AIG, pokazała swoje przestylizowane logo. Poza zmienioną formą logotypu zmieniła się także kolorystyka. Zaktualizowane logo ma wejść do użytku jeszcze jesienią tego roku.


Dlaczego największe towarzystwo ubezpieczeniowe na świecie przeprowadza stylizację logo i rebranding? Czy to poważny rebranding, czy tylko repozycjonowanie wizerunkowe ratujące reputację podupadłej firmy?

Rebranding a zmiany organizacyjne w firmie

AIG przechodzi poważne zmiany i strategiczny rebranding. Firma ma obecnie mocno nadszarpniętą reputację. Przed upadkiem firmę musiał ratować amerykański rząd. Zarząd firmy twierdzi, że obecna zmiana logo jest konsekwencją wypełnionych zobowiązań wobec amerykańskiego rządu, który dla odbudowy firmy zainwestował w jej akcje. Firma przeszła poważną restrukturyzację. Odnowione logo ma symbolizować rebranding, odbudowę firmy i perspektywiczne spojrzenie w przyszłość.

Obecnie celem nadrzędnym firmy jest restrukturyzacja i zakończenie procesu rebrandingu, który firma prowadzi w segmentach ubezpieczeń: majątkowych, osobowych, na życie oraz emerytalnych. Na jesieni tego roku planowane jest zintegrowanie pod jedną monolityczną marką wszystkich obszarów działalności ubezpieczeniowej. Z rynku ma zniknąć marka Chartis, która zajmowała poczesną role w portfelu ofert AIG. Po takim rebrandingu większość jednostek organizacyjnych korporacji działać będzie pod jedną nazwą i marką AIG. Kolejnym krokiem, jaki przewiduje rebranding, jest także zmiana wizerunku działów ubezpieczeń na życie i produktów emerytalnych. Dotychczas w ramach grupy prowadzone były pod marką SunAmerica Financial Group. Ta cześć grupy zmieni nazwę na AIG Life and Retirement.

Rebranding a wizerunek firmy

Cały proces rebrandingu ma podłoże wizerunkowe. AIG odbudowuje swoją reputację po niechlubnym epizodzie sprzed czterech lat. Wtedy to spółka została znacjonalizowana przez amerykański rząd. Po uratowaniu firmy miał jeszcze miejsce skandal związany z wydatkami zarządu na luksusowe wakacje. Opinia publiczna i media nie zostawiły na władzach firmy suchej nitki. Obecna zmiana logo ma wymazać tą sytuację z pamięci otoczenia i ostatecznie zerwać z przeszłością. Tylko czy tak delikatna zmiana logo to nie za mało? Cały proces konsolidacji pod marką monolityczną wskazuje na chęć odbudowy wizerunku. Pod jedną marką firmie będzie łatwiej działać i zarządzać. Ale czy firma ma coś nowego do zaoferowania swoim klientom i otoczeniu? Czy nowe AIG będzie lepszą ofertą dla klientów, czy tylko lepiej zorganizowaną i zarządzaną firmą? Z podawanych do publicznej wiadomości Informacji nie wynikają żadne zmiany dla klientów.

Rebranding do modelu monolitycznego prezentacji grupy firm

Według modelu architektury marki firmy CODES, model monolityczny marki jest dobry do stosowania, gdy wszystkie spółki firmy działają na jednym rynku, a oferta firmy nie posiada wielkich różnic cenowych i wizerunkowych. Dla wielkich firm to olbrzymie wyzwanie, bo pod jednym brandem prowadzić muszą szeroką działalność tak, aby była ona dla otoczenia spójna wizerunkowo i zrozumiała. Innym powodem budowania marki w modelu monolitycznym i przeprowadzaniu rebrandingu, jest próba odbudowy wartości firmy. Według analiz CODES spółki, które zmieniły swoje logo lub nazwę, w wyniku prezentacji nowej strategii marketingowej i rynkowej, zyskiwały na wartości kilka punktów procentowych. Dla inwestorów takie zmiany to sygnał, że firma przeszła z powodzeniem restrukturyzację. To informacja, że firma ma nowy pomysł na konkurowanie na rynku.

Czas jakiś temu z porfolio AIG usunięto spółki spoza obszaru ubezpieczeniowego. Na przykład w Polsce AIG Bank Polska został wchłonięty przez inwestujący w nasz rynek Santander. To dodatkowo potwierdza strategię monobrandu i przyjętego modelu rebrandingu. Ale czy jest to rebranding, czyli zmiana modelu biznesowego, czy wyłącznie odbudowa wizerunku i reputacji firmy?

Rebranding — nowe logo AIG

W Stanach Zjednoczonych pojawiają się jeszcze głosy, że dzięki zmianom organizacyjnym firma zyskuje większą transparentność, co może oznaczać przygotowanie do sprzedania części udziałów firmy. Rebranding ma wpływ na percepcję marki. Jako jedna marka firma jest lepiej postrzegana przez klientów. Jedna marka pozwala także na lepsze zarządzanie wizerunkiem i koncentrację działań, na tych najważniejszych dla wykorzystania marki. Rebranding i porządkowanie portfolio spółek ma w tym pomóc.

AIG to marka towarzystwa ubezpieczeniowego. Celem zmian wizerunkowych i organizacyjnych jest odbudowa reputacji, bo trudno działać w branży ubezpieczeniowej bez dobrej opinii i renomy. Podawane przez zarząd spółki wartości odnowionej marki, jakie wprowadza rebranding, to: nowoczesność, dynamizm i przejrzystość. Aby je zbudować, nie wystarczy odnowione logo. Trzeba działaniami przekonać otoczenie, że AIG to nowa wartość dla klientów. Inaczej zmiana logo jest próbą repozycjonowania wizerunkowego a nie rebrandingiem, czyli udoskonaleniem marki.


Jarosław Filipek

CODES Strategie

www.brandvalue.pl

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Formy reklamy w sieci (część 4)

Formy reklamy w sieci (część 4).


Autor: Robert Wąsik


Coraz popularniejsze stają się reklamy w formie tak zwanych artykułów sponsorowanych. Jest to mniej więcej internetowy odpowiednik lokowania produktu znanego choćby z telewizji. Jak skuteczność takiej metody można porównać ze skutecznością banerów?


Zacznijmy od krótkiego przyjrzenia się samej metodzie artykułów sponsorowanych. Jest to metoda reklamowa, którą wynaleźli pozycjonerzy, szukający co raz to nowych stron, które mogliby wykorzystać jako zaplecze dla promowanych witryn. W którymś momencie ktoś skorzystał z doskonałego pomysłu na wykorzystanie atrakcyjności cudzej witryny tematycznej, gdzie publikując własny artykuł, mógł jednocześnie zaoferować usługi takiej czy innej firmy. Dziś artykuły sponsorowane publikują wszystkie większe portale, a zewnętrzne publikacje przyjmują do swoich portali nawet tak prestiżowe agencje, takie jak PAP. To świadczy wyraźnie na korzyść artykułów sponsorowanych, zwłaszcza że dobrze napisane, mogą naprawdę świetnie spełnić swoją rolę reklamową.

W porównaniu z banerami wcale jednak nie wyglądają tak doskonale. Przede wszystkim- wszystkie strony, które zgadzają się na publikację artykułów sponsorowanych, prawdopodobnie przyjmą także dobrze wykonany baner statyczny, a często również banery we flashu. Jeśli więc to nie będzie problemem i będziemy mieli baner przygotowany przez specjalistę, a więc spełniający określone wymogi i techniczne, i sprzedażowe, skuteczność powinna być podobna, a nawet z pewną korzyścią dla banerów, które jako krótsze, bardziej atrakcyjne wizualnie, mogą zyskać spora przewagę nad długimi i nie zawsze profesjonalnymi tekstami.

W tym przypadku wybór między banerem a artykułem sponsorowanym jest dość trudny. Wszystko bowiem zależy od konkretnej tematyki stron i klucza promowanego produktu. Jeśli jednak miałbym doradzać, wybrałbym baner, jako że jest formą atrakcyjniejszą wizualnie. Zresztą obie te metody promocji mogą się doskonale uzupełniać. Wszystko jednak rozbije się o koszty- jeśli skuteczność jest podobna, koszt przygotowania baneru i tekstu zbliżony, będzie musiała rozstrzygnąć cena przestrzeni reklamowej.


banery

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Formy reklamy w sieci (część 3)

Formy reklamy w sieci (część 3).


Autor: Robert Wąsik


W trzeciej części poradnika zajmiemy się porównaniem skuteczności reklam kontekstowych i banerów. Mam nadzieję, że pomoże to wam wybrać lepszą formę promocji waszych stron internetowych.


Reklama kontekstowa, w tym popularny AdWords i podobne mu produkty, zdobyła uznanie dopiero w ostatnich latach. Głównymi powodami, dla których zainteresowanie tą formą promocji cały czas rośnie, jest szybkie i dość skuteczne ustalanie targetu dla reklam. Dzięki zastosowaniu reklam kontekstowych mamy pewność, że nasze reklamy wyświetlą się jedynie na stronach związanych tematycznie z tematem reklamy. Czy jednak na pewno? W przypadku reklam kontekstowych to nie my wybieramy strony, na których będą one wyświetlane. Do zadań reklamodawcy należy jedynie określenie pewnych słów-kluczy, które będą wywoływały pojawienie się naszej reklamy. Ponieważ jednak na rynku działają niezwykle „kreatywni” pozycjonerzy, często nasze reklamy mogą wyświetlać się na stronach, które nie są właściwie przygotowane, nie mają odpowiedniego zaplecza technicznego lub które tak naprawdę nie odpowiadają najlepiej naszym wymogom merytorycznym.

W przypadków banerów graficznych na stronę www sytuacja jest nieco inna. To my, jako reklamodawcy, decydujemy gdzie, ile razy lub przez ile czasu ma wyświetlać się nasza reklama. To sprawia, że z góry znamy koszt kampanii, a także zyskujemy całkowitą pewność, że w tym czasie nasza reklama nie pojawi się na żadnej stronie o wątpliwej reputacji. Większa kontrola zazwyczaj oznacza więcej pewności, a co za tym idzie, również większą skuteczność kampanii reklamowej.

Wszystko jednak może rozbić się o pieniądze. Siłą reklam kontekstowych jest wyświetlanie ich na dziesiątkach czy nawet setkach tematycznych witryn, które mając niewielki ruch, w sumie jednak gromadzą spore grono potencjalnych klientów. Gdybyśmy chcieli porównać to z wynikami oglądalności pojedynczej strony z naszym banerem, wyniki mogłyby być różne. Stąd też banery są na pewno lepsze, jednak w sytuacji, w której musielibyśmy pilnować kilku czy kilkunastu kampanii, możemy nie dać sobie z nimi rady.


banery internetowe

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Czym jest logo firmy? Jakie znaczenie ma logo w budowaniu marki?

Czym jest logo firmy? Jakie znaczenie ma logo w budowaniu marki?


Autor: Katarzyna Kandefer


Logo są nieodłączną częścią naszej rzeczywistości. W każdym momencie naszego dnia jesteśmy nimi otoczeni. Nawet teraz, gdy czytasz ten wpis jestem pewna, że masz w zasięgu swojego wzroku przynajmniej kilka z nich…


Wokół siebie widzę logo m.in.: komputera, telefonu, książki, przeglądarki internetowej, słodyczy, zakreślacza… Ciekawe, ile logo Ty doliczył(a)byś się w tym momencie?

Pomimo ogromnej liczby otaczających nas logo, paradoksalnie, wciąż ciężko jest zaistnieć w marketingowym świecie bez niego. Jak często zdarza Ci się rozpoznać producenta danej pary butów po fasonie, materiale, stylu? Czy na pewno jesteś w stanie bezbłędnie stwierdzić kto jest ich producentem, dopóki nie zobaczysz na nich logo? A jeśli już wiesz kto nim jest, to jakie emocje, skojarzenia, wartości przychodzą Ci do głowy?

Logo to nie jedynie obrazek. Logo wiele mówi o firmie i niesie ze sobą określone wartości. Logo jest wizualną reprezentacją marki. To ono pozwala nam odróżnić firmy od siebie, to właśnie ono jako pierwsze spotyka się ze spojrzeniem klienta.To prawda, jest wiele elementów/cech, które wyróżniają firmę… które sprawiają, że ją zapamiętujemy: ciekawa nazwa firmy, wyjątkowy produkt czy akcja marketingowa, którą przeprowadziła. Jednak wciąż jednym z najbardziej rozpoznawalnych zewnętrznych elementów pozostaje logo.

Podsumowując, poniżej kilka powodów dlaczego logo jest tak ważne w kreowaniu marki:

- wizualna reprezentacja – logo można porównać do twarzy firmy, która ma zrobić dobre pierwsze wrażenie na kliencie i zapaść pozytywnie w jego pamięć na długi czas. Podobnie jak twarz, dobrze zaprojektowane logo może przesłać wiele sygnałów mówiących o firmie w ciągu ułamka sekundy. A to w jaki sposób się zaprezentujesz, jakie pierwsze wrażenie zrobisz może być ważnym początkiem budowania relacji i zaufania z klientem.

- pamięć – ludzie często zapamiętują logo znacznie lepiej niż nazwę firmy. Logo firmy daje dodatkową korzyść – logo, które znamy, pojawiające się na nowym produkcie może pozytywnie wpłynąć na sprzedaż, ponieważ klienci będą kojarzyć je z określonymi cechami i wartościami,

- wyjątkowość – logo może być naszym ważnym wyróżnikiem, jest często pierwszym elementem, które zauważamy, które może odróżnić nas od konkurencji. Oczywiście logo nie jest jedynym elementem jakiego potrzebuje dobra marka, ale jest jej ważną częścią. Umiejętność wyróżnienia się, bycia zapamiętanym przez klientów czy odpowiedniego wizerunku, to wszystko jest istotne w budowie strategii kreowania marki. To również zadania, do których można wykorzystać logo. Temat marki na pewno jeszcze wielokrotnie pojawi się na blogu, bo to obszerny i ważny temat.

Skoro logo ma być wizerunkiem Twojej marki przez kolejne lata Twojej działalności, to wydaje się, że warto poświęcić mu trochę uwagi i czasu.


Katarzyna Kandefer, Zaprojektujmnie.pl - projektowanie logo firmy

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

środa, 8 czerwca 2016

Formy reklamy w sieci (część 2)

Formy reklamy w sieci (część 2)


Autor: Robert Wąsik


Komunikacja w czasie rzeczywistym to jedno z największych dobrodziejstw Internetu. Jednak służy nie tylko do swobodnej konwersacji, ale również do przesyłania reklam. W drugiej części naszego cyklu spróbujemy porównać jej skuteczność ze wzorcem.


Przypomnijmy, że jako wzorzec stosujemy banery reklamowe umieszczane na stronach internetowych. Korzystanie z komunikatorów internetowych jest bardzo szeroko rozpowszechnione, jednak poza komunikatorem GG trudno tu mówić o jakimkolwiek targetowaniu, a z kolei target GG jest dla większości reklamodawców zbędny. Sam komunikator jest zresztą idealnym przykładem kanału reklamowego, ponieważ od wersji 4 kolejne aktualizacji służą praktycznie wyłącznie dodawaniu nowych sposobów przesyłania reklam. Inne komercyjne projekty również niestety poszły ta drogą i poza kadu oraz pidginem trudno teraz znaleźć jakiś sensowny komunikator bez reklam. Ale jak ich skuteczność ma się do skuteczności banerów?

Jednym z podstawowych warunków skutecznej reklamy jest udostępnienie jej jak najstaranniej wyselekcjonowanemu gronu odbiorców. Na tym polu komunikatory internetowe przegrywają z kretesem, ponieważ nie mają one stałego targetu, a nawet jeśli ktoś pokusiłby się o jego opracowanie, nie byłby on tak dobry, jak target tematycznych stron www, na których można umieścić banery internetowe.

Problem polega jednak na czymś innym: otóż koszt ekspozycji dziennej, w połączeniu z liczbą osób odwiedzających stronę, może zadecydować o tym, że dla niektórych kampanii reklamowych korzystniejszą strategią okaże się strzelanie na ślepo. Nie jest to profesjonalna taktyka prowadzenia kampanii promocyjnych, ale koszt jednostkowy dotarcia do klienta może okazać się w szczególnych przypadkach niższych, jeśli zadziałamy reklamą przez komunikatory.

Pozostaje oczywiście kwestia prestiżu. Jeśli reklamujemy kluczowy produkt przeznaczony jedynie dla określonej grupy osób, zwyczajnie nie powinniśmy zostawiać niczego przypadkowi. Podobny problem mają właściciele stron wielotematycznych- czy kupić banery na stronach o różnej tematyce i kierować potencjalnych klientów jedynie na artykuły, które są tematycznie powiązane z ich zainteresowaniami, czy reklamę adresować szeroko i liczyć na to, że każdy znajdzie coś dla siebie.

Sam wierzę w prestiż, więc wybrałbym baner, jednak każdy przypadek jest inny i taka decyzja czasem może się nie opłacać.


banery flash

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Rola banerów w większych kampaniach

Rola banerów w większych kampaniach


Autor: Robert Wąsik


Zazwyczaj jednak, nawet kiedy prowadzimy kampanię promocyjną jedynie za pośrednictwem bannerów, znajdujemy im miejsce na kilku czy kilkunastu różnych witrynach. Wydawać by się mogło, że to niczego nie zmienia. Warto jednak zastanowić się nad tym, jaką rolę w całej kampanii mają spełniać banery www.


Zazwyczaj w większych kampaniach są one raczej środkiem wspomagającym. Jeśli równolegle prowadzimy kampanię na Citylightach albo billboardach czy w telewizji, to właśnie tymi drogami będziemy przekazywali większość informacji, natomiast banery na stronie będą raczej kolejnymi „bramami” do naszej witryny, ale możemy założyć, że klikający w nie internauci będą już to i owo wiedzieli o naszej firmie czy produkcie.

Zupełnie inaczej to wygląda, kiedy polegamy wyłącznie na banerach. Wówczas stajemy przed problemem, który opisałem poprzednio, czyli koniecznością umieszczenia w jak najmniejszej ilości słów, jak największej ilości informacji. To oczywiste, bo internauci nie będzie mieli żadnej wiedzy o naszej firmie czy produkcie, więc nie klikną w baner, który niczego nie mówi. To truizm, ale często widzę właśnie takie banery, które zachęcają do kliknięcia nieznanego. Kiedy baner jest jedyną formą dotarcia do klienta, traktuje się go jako wyciągniętą dłoń i wizytówkę.

Duże kampanie medialne często nie od razu korzystają z banerów. Przeznacza się dla nich rolę wspomagającą i przypominającą- po emisji spotów w telewizji czy ekspozycji reklam wielkoformatowych umieszcza się w sieci sporą ilość banerów po to, aby internauci przywołali w pamięci reklamy, które widzieli niedawno. Zasada jest tu podobna jak przy kampanii prowadzonej równolegle z użyciem różnych mediów, jednak musimy zadbać o to, aby baner w jakiś sposób pociągał za ów sznureczek pamięci: może to być nasze logo, które było wyraźnie eksponowane w spotach i na billboardach albo podobny układ wzoru czy kolorów- słowem, baner taki, jeśli ma przypominać zakończone etapy kampanii reklamowej, nie może być od nich oderwany.


banery internetowe

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Czy można wstydzić się marki? Wizerunek marki własnej

Czy można wstydzić się marki? Wizerunek marki własnej


Autor: JAN ASTNER2


Jednym z ważniejszych elementów wizerunku firmy lub produktów jest tak zwana „autoekspresja”, czyli co myślą o mnie inni, wiedząc, że używam danej marki. Dlatego za wiele marek płacimy więcej, wielu unikamy, bo nie chcemy, aby były z nami kojarzone. Jest to jeden z elementów mających wpływ na wycenę wartości marki.


Wizerunek a rebranding marki

Czas jakiś temu, gdy w Polsce pojawiły się dyskonty, wstydem dla wielu osób było chodzić z torbami oznakowanymi tanimi markami. Taki właśnie problem spotkał markę Tesco. Jak twierdzili przedstawiciele firmy, konsumenci kupujący markę własną Tesco Value, mieli wątpliwości co do jakości produktów. Mieli wątpliwości, to znaczy albo sami na jakości się zawiedli, albo reputacja tej marki w ich otoczeniu była raczej niska. Klienci uważali, że wizerunek produktów taniej marki nie odpowiada im. Zły wizerunek produktów rozszerzył się na całą markę ekonomiczną, co w powiązaniu poprzez nazwę Tesco, groziło marce i wizerunkowi całej sieci. Wizerunek marki własnej nie tylko nie pomagał, ale wręcz przeszkadzał w sprzedaży.

To stało się bezpośrednią przyczyną rebrandingu marki. Zmieniono nazwę, kolorystykę i stylistykę produktów marki własnej. Efekt aureoli, czyli przenoszenia reputacji i wizerunku na marki powiązane, w tym wypadku markę sieci Tesco i markę własną Tesco Value, może wspierać, jak i szkodzić marce. Takie zagrożenie zawsze pojawia się, gdy stosowany jest parasolowy model architektury marki. Łatwość wprowadzenia nowej marki zachęca do brantowania wizerunkiem znanej marki nowych ofert. Niepowodzenie oferty może jednak rykoszetem popsuć reputację marki, wizerunku użyczającej.

Produkty z logo Tesco Value zmieniły swój wizerunek poprzez wprowadzenie nowej nazwy Everyday Value. Pozostawiono element Value, natomiast nazwa Tesco została zastąpiona nazwą Everyday. W ten sposób zmniejszono zależność między marką sieci a marką własną produktów. Rebranding defensywny (określenie ze słownika firmy CODES Strategie), polegający na wymianie marki z negatywnym wizerunkiem na nową, miał za cel poprawę reputacji marki własnej. Everyday Value z założenia jest pozycjonowana wyżej od swojej poprzedniczki. W deklaracjach zarządzających marką ma nawet aspirować do półki premium. Marka z nowym wizerunkiem ma oferować produkty wyższej jakości, ulepszone i zmienione zostały opakowania. Aby zmienić wizerunek marki w ofercie pojawiły się produkty zaspokajające potrzeby klientów bardziej wymagających, w tym specjalna oferta zdrowszej żywności. Kluczowym elementem rebrandingu ma jednak nadal pozostać atrakcyjna cena.

"Daily Mail" podał, że prawdziwym powodem zmiany marki był fakt, że wielu klientów Tesco wstydziło się wkładać do koszyków tanie produkty Tesco Value. Brzydkie i nijakie opakowania odstraszały. Klienci czuli się niekomfortowo, między innymi z powodu opakowań, które sugerowały nie tylko niska cenę, ale i niską jakość. Marka Tesco Value miała kolorystykę firmową: czerwień, niebieski i biel. W marce po rebrandingu logo sieci jest zdecydowanie mniejsze, a kolorystyka opakowań stała się zdecydowanie bardziej atrakcyjna. Pojawiły się kolory pomarańczowe, zielone, fioletowe.

Wspólny wizerunek sieci i produktów nie będzie podstawowym elementem tożsamości marki. Łączność między obiema markami zostanie zachowana, ale będzie ona zdecydowanie słabsza. Takie rozwiązanie chroni wizerunek Tesco jako sieci. Marka produktów będzie bardziej samodzielna. Wizerunek jej będzie można szybko zmienić — poprzez zmianę portfolio produktowego, wprowadzenie innowacyjnych produktów, nowości czy produkty ekologicznych. Oferta będzie dostosowywana do oczekiwań, trendów i potrzeb klientów.

Przykład Tesco pokazuje, że każdą inicjatywę biznesową, trzeba traktować także z perspektywy wizerunkowej. Proste kopiowanie marki i przenoszenie jej na produkty może przynieść więcej szkody niż korzyści. Wizerunek jest elementem marki, od którego zależy skuteczność działań marketingowych i handlowych. Dobra marka to umiejętne kształtowanie i wykorzystywanie wizerunku. Zła marka psuje sprzedaż i pozycję cenową.

W wypadku Tesco rebranding wiązał się nie tylko ze zmianą grafiki na opakowaniu, ale także ze zmianą oferty, wydzieleniem grup towarowych, próbą tworzenia nowej wartości dla klientów. Każdy z tych elementów ma wpływ na wizerunek. To dowód na to, że nawet z tanich produktów można budować markę, której wizerunek nie odstrasza. Bo tanie nie znaczy złe. Tanie jest często bardziej masowo produkowane. Tanie jest prostsze, co nie znaczy gorsze. W opozycji do takiej filozofii stoi koncept kiepskiego produktu w „bajeranckim” opakowaniu. Tyle że na taki produkt nabieramy się raz, może dwa. A budowa marki to budowa długiej relacji z klientem, to budowa lojalności. Dobrą markę wybieramy po raz kolejny. Kupujemy także inne produkty dobrej marki. Ale co najważniejsze, dobrą markę polecamy innym. Z marką, która ma zły wizerunek i złą reputację, wstydzimy się pokazać.


Jan Astner

www.brandbroker.pl

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Ile treści się zmieści... na banerze internetowym

Ile treści się zmieści... na banerze internetowym


Autor: Robert Wąsik


Zadaniem bannera na stronie www jest jak w przypadku innych form reklamy, przekazanie użytkownikowi pewnej treści. Umiejętne jej wyeksponowanie to jedno, a wybór treści to zupełnie co innego


Każda oferta, którą chcemy promować za pomocą bannera, z pewnością daje się opisać kilkoma zdaniami. Przy odrobinie umiejętności można też opisywać ją w formie niezbyt długiej książki. Jednak na potrzeby banerów potrzeba czegoś zupełnie innego- opisu maksymalnie krótkiego, zwięzłego, a jednocześnie perswazyjnego i obrazowego. Do stworzenia takiego przekazu potrzeba umiejętności i doświadczenia. Być może ktoś uzna, że wymyślenie choćby hasła reklamowego to nie jest trudna sprawa. Dla kogoś, kto ma dar do ich wymyślania, może nie, ale uwierzcie, że wiele pracy potrzeba, aby opracować hasło takie, które zachęci potencjalnego klienta do działania, a jeszcze przy tym będzie rzutkie, dowcipne, zaskakujące i nie zostanie szybko przerobione w rubaszną odzywkę.

Oczywiście na banerze reklamowym można umieścić teoretycznie nawet sporą powieść, ale często 10 słów to już zbyt dużo. Trzeba bowiem uwzględnić i to, że internauci nie skupiają się na reklamach i niechętnie je czytają. Jeśli więc zobaczą 3-4 słowa, być może utkwią im one w pamięci lub zainteresują na tyle, aby w baner kliknąć, jednak jeśli będzie to zdanie wielokrotnie złożone, nawet nie doczytają do końca.

Powróćmy więc do zadanego na początku pytania: ile treści się zmieść? W zasadzie tyle, ile chcesz. Nie zawsze jednak to, co projektant banera może zrobić, jest tym, co zrobić powinien. Treści na banerze na stronę powinno być niewiele- im mniej słów, tym lepiej, przy czym oczywiście nie może to być pierwsze lepsze hasło, jakie przyjdzie nam do głowy.


banery internetowe

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

„Kolorowo” nie zawsze znaczy „najlepiej”

„Kolorowo” nie zawsze znaczy „najlepiej”


Autor: Robert Wąsik


Psychologia sprzedaży od dawna zajmuje się znaczeniem kolorów dla przekazu i jego odbioru. Powstały całe teorie, które w mniej lub bardziej spójny sposób tłumaczą, jakie kolory i dlaczego miałyby być najskuteczniejsze w promocji, jednak wydaje się, że do tej pory nie sformułowano zbyt wielu zasad.


Mniej więcej na początku lat 90. wiedziano już, że najlepszą percepcję reklam uzyskuje się przy połączeniu żółtego tła z czarnymi literami. Jest nawet kilka przykładów firm, które swoje reklamy i logo utrzymują właśnie w tej konwencji, choćby Ferrari czy Raiffeisen Bank. Nie należy się jednak spodziewać, że jest to podyktowane chęcią zwiększenia zysków przez same kolory firmowe, czego dowodem jest choćby fakt, że logo Ferrari zostało zaprojektowane na długo przed opracowaniem koncepcji barw psychologii sprzedaży. Na pewno jednak barwy kontrastujące lepiej sprawdzają się w przypadku banerów reklamowych niż kolory stonowane, które wyraźnie się od siebie nie odróżniają. Chodzi tu o sam fakt zwracania uwagi. Zasadniczo jednak na tym etapie filozofia sprzedaży przez kolor się kończy. Jeśli w atrakcyjny sposób przedstawimy mizerną ofertę, nie zyskamy wiele. W reklamie chodzi bowiem nie tylko o formę, ale przede wszystkim o treść.

Pomysłów na to, w jaki sposób dobrać kolory banerów na strony internetowe, jest przynajmniej kilka. Pierwszym z nich jest identyfikacja wizualna — stosowanie tych samych kolorów lub wzorów w celu zaznaczenia obecności danej marki. Drugą koncepcją jest elastyczność kolorystyczna, w której elementów stałych brak lub są one raczej niezbyt istotne dla samego przekazu. Trzecia popularna koncepcja stanowi kompromis pomiędzy dwoma poprzednimi i można ją nazwać elastyczną identyfikacją wizualną. Żeby lepiej opowiedzieć o tym, na czym polegają poszczególne podejścia, posłużę się trzema przykładami.

Przykład pierwszy (identyfikacja wizualna). Firma X produkuje podzespoły komputerowe. Dla linii marketingowej firmy X ważna jest kompatybilność ich urządzeń oraz doskonałe osiągi, które zapewniają, pracując w ramach jednego zespołu. W związku z tym firma X, reklamując wszystkie swoje produkty, stosuje zawsze ten sam szablon reklamy, a zmieniają się jedynie zdjęcia produktów, choć umieszczane są w tym samym miejscu. Reklamy w telewizji, na plakatach, w prasie, a także banery na stronach www są do siebie maksymalnie podobne.

Przykład drugi (koncepcja swobodnego doboru szaty graficznej). Firma Y ma bardzo zróżnicowaną ofertę — prowadzi sprzedaż hurtową środków czystości, market spożywczy oraz kawiarnię w centrum miasta. W zasadzie każda z tych usług jest adresowana do zupełnie innych odbiorców, choć występują pod wspólną nazwą. Właściciel firmy Y zdecydował się na koncepcję elastyczną i teraz każdy baner reklamowy jest projektowany od początku, nie wykorzystuje się tych samych szablonów, ponieważ nie ma sensu wprowadzanie identyfikacji wizualnej dla produktów, które nie są ze sobą powiązane.

Przykład trzeci (identyfikacja elastyczna). Firma Z działa podobnie do firmy Y — prowadzi kilka zupełnie oddzielnych linii produktowych, choć zależy im na tym, aby każdy z rodzajów działalności miał swoją odrębną tożsamość. W związku z tym reklamy mają podobny wzór, jednak zupełnie inne kolory. Łączy je również wspólne logo firmowe, choć dla niektórych produktów przygotowuje się zupełnie inne banery reklamowe — głównie dla produktów nowych albo tych, których produkcja się już kończy i dla których zorganizowano akcję wyprzedaży. W ten sposób zwiększa się grono zainteresowanych także na klientów, którzy dotychczas nie chcieli oglądać reklam firmy Z.


banery internetowe

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Cechy skutecznego copywritera

Cechy skutecznego copywritera


Autor: Copywriter


W naszym społeczeństwie wciąż pokutuje przekonanie, że copywriterem może zostać każdy, kto dysponuje wolnym czasem i jest posiadaczem komputera ze stałym dostępem do internetu. Czy to prawda?


Dlaczego zatem o dobrego copywritera wcale nie jest tak łatwo? Bo zawód ten, jak każdy inny, wymaga posiadania określonych cech, umiejętności oraz predyspozycji — i o ile niektóre z cech można w sobie wykształcić, a część umiejętności nabyć, o tyle bez odpowiednich predyspozycji może być naprawdę ciężko. Jeżeli rezultaty pracy nie będą zadowalające, to wcześniej czy później pojawi się wypalenie zawodowe, a pisanie stanie się stresujące i uciążliwe. Czym w takim razie powinien cechować się dobry copywriter?

Poprawność językowa

Perfekcyjna znajomość języka, zasad ortografii i interpunkcji, a także budowania zdań poprawnych składniowo i gramatycznie — tego nie może zabraknąć. Równie istotna jest umiejętność pisania w sposób jasny i czytelny. Jeśli pisanie szkolnych wypracowań już od początku edukacji przysparzało komuś trudności, może być pewien, że copywriting nie jest zajęciem dla niego.

Bogate słownictwo

Dobry copywriter powinien posiadać smykałkę pisarską czy, inaczej mówiąc, polot literacki. „Lekkie pióro”, czyli sprawne przelewanie myśli na papier, to jedna z podstawowych cech wymaganych w tym zawodzie. Niezbędna jest umiejętność dostosowania swojego stylu do danego zlecenia oraz posiadanie szerokiego zasobu słów, również tych uznawanych za gwarowe czy slangowe.

Kreatywność

Agencje reklamowe najchętniej przyjmują do pracy osoby, które mają bogatą wyobraźnię, umiejętność niebanalnego i niekonwencjonalnego myślenia oraz łamania powszechnie obowiązujących schematów. Teksty dostarczane przez copywriterów muszą być unikalne, zaskakujące, prowokujące i wzbudzające emocje — w przeciwnym razie nie będą skuteczne. Bez kreatywności i pomysłowości ani rusz.

Elastyczność

Copywriter powinien wykazywać się szeroką znajomością niemal każdej branży, być na bieżąco z tym, co się dzieje wokół niego oraz posiadać umiejętność dopasowywania się do powierzonych zadań. Otwartość na różne tematy i umiejętność płynnego przenoszenia się z jednego tematu na inny — to konieczność.

Precyzyjność i terminowość

Copywriting wymaga odpowiedzialności, która bezpośrednio przekłada się na precyzyjność i dokładność, a także terminowość. Osoba zawodowo pisząca teksty, wymyślająca slogany i tworząca kampanie reklamowe, musi mieć we krwi odpowiedzialność za to, co robi.


E-words - copywriting, pisanie tekstów reklamowych - zapraszamy!

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Rozmiar ma znaczenie

Rozmiar ma znaczenie


Autor: Robert Wąsik


Przy projektowaniu banera na stronę www ważne jest, aby uwzględnić docelową wielkość projektu. Wydaje się to oczywiste, ale wiele osób zajmujących się projektami banerów ustala ich rozmiar dopiero w końcowej fazie - „na wypadek, gdyby trzeba było zmienić ilość treści”.


Jednak podstawowym czynnikiem, który powinien decydować o wielkości obrazu, jest ilość dostępnego miejsca. W przypadku tradycyjnych billboardów to intuicyjnie zrozumiałe - jeśli reklama będzie większa niż nośnik, po prostu jej w całości nie pokażemy. W przypadku reklam na stronach www można oczywiście „zrobić” im więcej miejsca przez odpowiednie modyfikacje kodu, ale raz, że nie zawsze dostaniemy na to pozwolenie od właściciela strony, a dwa, że niekoniecznie wyjdzie to nam na dobre, ponieważ internauci są bardzo wrażliwi na zbyt duże reklamy, które spowalniają wczytywanie się strony i zmuszają do długiego scrollowania w celu znalezienia właściwej treści. Wniosek jest jeden: reklama nie może być większa, niż jest miejsce na nią.

To tylko jedna strona medalu, bo może lepiej jest, jeśli nie wykorzystamy całej dostępnej przestrzeni? Być może, a wpływ na to może mieć kilka czynników. Po pierwsze, ekspozycja mniejszego bannera zazwyczaj kosztuje trochę mniej, a po drugie, mniejsza reklama oznacza stronę bardziej przejrzystą i przyjazną dla użytkowników. Olbrzymi postęp w dziedzinie urządzeń mobilnych każe też wziąć pod uwagę preferencje ich użytkowników. Zdarza się, że z powodu różnych błędów, użytkownicy tabletów czy smartfonów nie mają skalowanych banerów w swoich urządzeniach, ale są zmuszeni do wczytania ich pełnego rozmiaru. Czas na to potrzebny i ilość przesłanych danych każą rozważyć ustalenie pełnego rozmiaru bannera na nieco mniejszym poziomie, niż to było możliwe. Niektórzy twórcy bannerów, mając do dyspozycji na przykład pole o szerokości 1024px, wolą przygotować baner o szerokości 800 czy nawet 600px - w ten sposób użytkownik tradycyjnego sprzętu otrzyma i tak spory baner, a użytkownicy urządzeń mobilnych nieco mniej kłopotów z odczytaniem strony. Nie chcę tu pisać o różnych możliwościach technicznych, które przystosowują banery do potrzeb urządzeń mobilnych, ale zwrócić uwagę, że nie zawsze jest nam rzeczywiście potrzebna cała przestrzeń, jaką mamy do dyspozycji. To tym ważniejsze, że ten sam baner możemy wykorzystać na kilku stronach, a wtedy opłaca się przygotować go tak, żeby nie wymagał dodatkowego przycinania.


banery flash

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Jaka powinna być nazwa firmy, czyli czego wymagać od agencji namingowej?

Jaka powinna być nazwa firmy, czyli czego wymagać od agencji namingowej?


Autor: Maria Orkwiszewska


Na rynku często można spotkać bardzo podobne do siebie nazwy firm, nazwy produktów, marek i usług, które powstały poprzez zastosowanie obowiązującego w branży stylu.


Trudno je od siebie odróżnić i zapamiętać. Zdarza się również, że nazwy firm są mylące lub posiadają zakodowane negatywne skojarzenia, które utrudniają ich efektywne stosowanie. Naming to sztuka tworzenia nazw unikalnych, wspierających sprzedaż, a zarazem bezpiecznych prawnie. Jaka więc powinna być nazwa?

Nazwa prosta

Dobra nazwa musi być łatwa do zapamiętania, powtórzenia i zapisania. To, czy taka będzie, zależy od rynku, na jakim działa firma. Wiadomo, jeśli przedsiębiorstwo eksportuje za granicę, to tamtejsi odbiorcy mogą mieć problemy z zapamiętaniem słowa, w którym są fonemy z języka polskiego. Będą także mieli trudności z prawidłowym odczytaniem nazwy zawierającej polskie znaki diakrytyczne.

Nazwa bez negatywnych konotacji

Estetyka brzmienia, czyli eufonia, wpływa na postrzeganie nazwy i firmy. Jednocześnie, dzięki wykorzystaniu różnych morfemów, skojarzeń, słów, nazwa może mieć nadany ładunek znaczeniowy, który sprawi, że będzie ona przekazywała pewien pozytywny komunikat do odbiorcy. Nazwa nie może budzić niepożądanych skojarzeń. Nazwy dla firm działających wyłącznie w Polsce powinny mieć zbadane znaczenie słowa w podstawowych językach. Coraz więcej osób odwiedza nasz kraj oraz prowadzimy interesy z firmami ponadnarodowymi. Coraz więcej osób zna języki obce.

Nazwa unikalna

Na każdym rynku panują pewne konwencje. W branży telekomunikacyjnej są firmy z cząstką „tele”, a w medycznej „med”. Aby się odróżnić, należy wystrzegać się tworzenia konstrukcji z ich użyciem. Naming nie może opierać się na podobieństwach. Innowacyjność metod kreacji zapewnia unikatowość, ilość nazw jest nieograniczona. To, co na początku wydaje nam się atrakcyjne, bo podobne do nazw istniejących, z czasem poprzez podobieństwo staje się banalne i mało wyróżniające.

Nazwa bezpieczna

Nazwa, jeśli chcemy budować trwały sukces, powinna być bezpieczna. Nawet trzeba powiedzieć, musi być bezpieczna. Na świecie istnieje wiele nazw, do których firmy posiadają wyłączne prawa własności. To oznacza, że nowe nazwy powinny także mieć potencjał uzyskania ochrony prawnej. Nazwa musi spełniać kilka przesłanek, przede wszystkim powinna się różnić od tych istniejących. Bez względu na to, jak doskonałą i dobrze brzmiącą jest nazwa, będzie bezużyteczna, jeśli nie będzie można jej zarejestrować jako słowny znak towarowy. Najgorszą sytuacją jest jednak naruszenie praw własności innych firm. Możemy być wtedy posądzeni o nieuczciwą konkurencję, co może prowadzić do zakazu stosowania nazwy, a nawet do odszkodowań.

Nazwa perswazyjna

Nazwa powinna pasować do strategii firmy, trafiać do odpowiedniej grupy docelowej i przekazywać ważne dla niej wartości. O takiej nazwie mówimy, że to nazwa dobrze pozycjonowana. Dobra nazwa powinna wywoływać właściwe skojarzenia, budować pozytywne nastawienie do firmy, a w konsekwencji ułatwiać pozyskanie lojalnych klientów. To nazwa o dobrych konotacjach. Najważniejszą jednak cechą z perspektywy biznesowej jest skuteczność nazwy. Taki cel, postawiony przed agencją namingową, powinien prowadzić do opracowania nazw unikalnych i perswazyjnych.

Ograniczenia

Ci, którzy samodzielnie próbowali znaleźć nazwę dla swojej firmy, wiedzą, jakie to trudne i czasochłonne zadanie. Jeżeli nazwa ma mieć domenę internetową, to domen z rozszerzeniem .pl jest już dużo ponad 2 miliony. Jeżeli domena ma mieć rozszerzenie .com, to takich domen zarejestrowano już ponad 100 milionów. Znaków towarowych, zgłoszonych jako wspólnotowe, to znaczy chroniących nazwy w całej Europie, jest już około 1,5 miliona. W Polsce kilkaset tysięcy. Jeżeli sprawdzimy znaczenie w sześciu podstawowych językach, angielskim, niemieckim, hiszpańskim, francuskim, portugalskim i rosyjskim, to z opracowanych propozycji rzadko kiedy zostaje nazwa spełniająca wszystkie, razem wzięte kryteria. Czy zatem można opracować nową, ciekawą, bezpieczną i perswazyjną nazwę? Tak, ale potrzeba bardzo dokładnie opisanej procedury i kompetencji w przeprowadzaniu eliminujących złe nazwy testów. Kreowanie nazw jest wbrew pozorom procesem trudniejszym, niż zaprojektowanie logo. Łatwiej jest też zmienić logo niż nazwę. Dobra nazwa to dobry start biznesu.


Maria Orkwiszewska

ANAGRAM Naming

http://www.anagram.pl/

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Facebook - przereklamowany twór ery Internetu?

Facebook - przereklamowany twór ery Internetu?


Autor: Robert Jeżewski


Facebook od samego początku budzi kontrowersje z powodu, w jaki został powołany do życia. Nie ma pośrednich opinii na jego temat. Ludzie albo go kochają, albo nienawidzą. Jedno na pewno nie ulega dyskusji, że jest popularny, ale czy ta popularność nie jest zbyt przerysowana?


Analizując portal pod kątem wartości dodanych dla użytkownika, tj. inwestora i reklamodawcy, warto zastanowić się nad jego atrakcyjnością dla tych grup.

Użytkownicy: na pierwszy rzut oka skupia ludzi, którzy chcą być ze sobą w stałym kontakcie. Jeśli spojrzymy na to szerzej, dzieje się wręcz odwrotnie. Ludzie siedzą całymi dniami przed komputerami, pisząc do siebie. Niestety, jest to bardzo powierzchowna znajomość. Zamykają się bowiem na nowe osoby z sąsiedztwa, widząc tylko awatary w sieci i z nimi korespondując. Są aspołeczne.

Mamy więc globalną samotność i zjawisko stawania się odludkami, które są mało wrażliwe na potrzeby innych. Kilkanaście lat temu nie było Internetu, były za to telefony. Ludzie dbali o kontakty i starali się je pielęgnować. Teraz nie ma takiej potrzeby. Jednego awatara zawsze można zastąpić kolejnym.

Poza tym narażamy się na wyciek danych osobowych, które tak bardzo chronimy.

Inwestorzy: jak pokazuje historia, akcje Facebook-a zostały mocno przereklamowane, co w konsekwencji rynek zweryfikował w brutalny sposób. Jedna, kilka, kilkuset osób może się mylić, ale rynek nie myli się nigdy. Jego osąd nie podlega dyskusji i musi zostać przyjęty.

Akcje internetowego giganta od momentu debiutu potaniały o ponad 50%. z 38$ na 17.72$ (dane z 04.09.2012r.). Na niekorzyść portalu świadczy również spadek prognozy przychodów za kolejne lata, który zakłada spadek w każdym roku przychodu o prawie 1 mld $. Obecny rok ma zostać zamknięty przychodem w granicach 5.04 mld $, a nie jak prognozowano wcześniej ponad 6 mld $.

Reklamodawcy: prawie każda licząca się bardziej lub mniej firma posiada swoje wirtualne sklepy na stronach Facebook-a i tam też reklamuje swoje produkty. Jednak ostatnio pojawiła się rysa związana z taką formą reklamy. Światowy potentat General Motors, który rocznie zasilał konto portalu kwotą rzędu 10 mln $, wycofał się z tej formy promocji, uznając ją za mało skuteczną. Po wycofaniu się, przychody giganta nie zmalały i pozostały na tym samym, niezmiennym poziomie.

Skupiło to jednak uwagę innych firm, które zaczęły się zastanawiać nad tym rodzajem reklamy i jej skutecznością.


www.HoryzontyRozwoju.pl

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Jak przyciągnąć uwagę banerem internetowym?

Jak przyciągnąć uwagę banerem internetowym?


Autor: Robert Wąsik


Banery umieszczane na stronach są jedną z najpopularniejszych w sieci metod promocji bezpośredniej. Cały problem polega na tym, że taka forma reklamy nie spotyka się z ciepłym przyjęciem internautów.


Wszystko przez te witryny, gdzie reklamy zasłaniały całą treść strony, a uciekające krzyżyki niesamowicie utrudniały pozbycie się niechcianych informacji. Dowodem na to, że internauci nie chcą oglądać reklam, jest powszechność różnego rodzaju ad-blocków, czyli programów blokujących wyskakujące okienka i inne niepożądane elementy stron.

Technicznie, oczywiście, możliwe jest uniknięcie takich blokad reklam, ale większym problemem może być zainteresowanie użytkownika widoczną reklamą. Bardzo często można przeczytać, że dobry baner ma za zadanie przyciągnąć wzrok. To prawda, ale też niebezpieczny skrót myślowy. Samo przyciągnięcie wzroku nie wystarczy, ponieważ trzeba jeszcze skupić uwagę internauty na banerze reklamowym. Samo to, że będzie on się rzucał w oczy, nie wystarczy, jeśli jednocześnie nie będzie przekazywał żądanej treści. Internauta odwiedzający naszą stronę nie musi wpatrywać się w baner, urzeczony jego pięknem. Z naszej perspektywy w zupełności wystarczy ułamek sekundy, o ile w tym czasie gość zobaczy tę treść, którą chcemy mu przekazać.

Niezrozumienie tej podstawowej zasady prowadzi często do tego, że osoby zamawiające banery są z nich bardzo zadowolone, ale nie mogą odnotować żadnego ich wpływu na oglądalność witryny. Nie należą do rzadkości sytuacje, w których jakąś stronę reklamują doskonałe technicznie banery, ale ze względu na ich złe umieszczenie lub niewłaściwą alokację informacji na obszarze reklamy, nie przynoszą one oczekiwanych efektów.

Można więc śmiało powiedzieć, że jedną z najważniejszych rzeczy, na które trzeba zwrócić uwagę, projektując samodzielnie lub zamawiając baner reklamowy na stronę, jest dbałość o właściwą ekspozycję treści. Stosuje się przy tym różne wybiegi, których podstawy działania leżą w psychologii sprzedaży, technologii tworzenia stron i psychologii reklamy jednocześnie. Stąd też bierze się duża ilość bardzo różnych szablonów banerów i spore różnice w ich skuteczności.


Najlepsze banery flash zamawiaj tylko o profesjonalistów

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Formy reklamy w sieci (część 1).

Formy reklamy w sieci (część 1).


Autor: Robert Wąsik


Dziś już chyba nikomu nie przychodzi do głowy bagatelizowanie internetu jako kanału reklamowego. Różne narzędzia można jednak wykorzystać do tego, aby dotrzeć do klienta. Wśród nich są tańsze i droższe, mniej i bardziej skuteczne.


W zależności od tego, jak zaplanowaliśmy naszą kampanię promocyjną, możemy wybierać spośród dziesiątków różnych kanałów przesyłania reklam w sieci. Począwszy od zakrojonych na szeroką skalę mailingów, przez reklamy w komunikatorach, SEO, reklamy sponsorowane, artykuły sponsorowane, konkursy, bannery reklamowe, linki tekstowe, komentarze, e-billboardy aż po profile społecznościowe, landing-page i wiele, wiele innych. W cyklu artykułów postaram się w pewien sposób przybliżyć Wam poszczególne formy reklamy internetowej, a jako punkt odniesienia posłużą nam banery. Każdą z omawianych form reklamy będę do nich porównywał pod różnymi względami, choć proszę nigdy nie spodziewać się konkretnych rozstrzygnięć, bo każda sytuacja jest inna i każda kampania promocyjna wymaga innych narzędzi.

Zacznijmy od mailingu. Tutaj mamy duże możliwości konfiguracyjne, w zależności od tego czy i jaką bazę maili posiadamy. Ryzyko, jakie wiąże się z tą formą promocji, jest duże, ponieważ wiele baz danych jest tworzonych i sprzedawanych bez zgody właścicieli adresów, a wysyłanie na nie niezamówionej informacji handlowej jest przestępstwem. W przypadku banerów takiego problemu nie będzie, ponieważ reklama na stronie nie podlega takim ograniczeniom i jedyna zgoda, jakiej potrzebujemy, to zgoda administratora danej witryny. Jeśli będzie to witryna tematyczna, to szanse trafienia na osoby potencjalnie zainteresowane są nawet wyższe niż w przypadku mailingu. Ryzyko jest jednak takie, że baner jest trudniej stworzyć niż mailing- na rynku działa mniej specjalistów tworzących dobre bannery, niż firm zajmujących się przygotowaniem profesjonalnego mailingu. Jeśli jednak założymy, że dysponujemy dobrym banerem, szanse sukcesu zależą już tylko od ilości osób, do których dotrze reklama.

W przypadku mailingu mamy na to jakiś wpływ, ponieważ kupujemy bazę o określonej ilości rekordów, więc nie wyślemy ani jednego maila więcej i możemy z góry przewidzieć, jaka jest maksymalna oglądalność reklamy. Jeśli natomiast chodzi o bannery, nawet jeśli dysponujemy historią popularności stron, na których je umieszczamy, jest z nią jak z wykresami giełdowymi: dawne wyniki nie mogą stanowić podstawy przewidywania dalszych zmian. Oznacza to, że pod wpływem różnych czynników ilość potencjalnych odbiorców może się w dość dużym zakresie zmieniać. W przypadku żadnej z tych dwóch form nie mamy kontroli nad tym, ile osób zdecyduje się skorzystać z umieszczonych w przekazie linków.


Jeśli też chcesz mieć doskonałe banery internetowe na swoją stronę, zamów go u profesjonalistów.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Ciekawy pomysł na wypromowanie regionu. Najdroższy ser na świecie.

Ciekawy pomysł na wypromowanie regionu. Najdroższy ser na świecie.


Autor: JAROSŁAW FILIPEK


Ser Pula z Serbii uważany jest za najdroższy ser na świecie. Kilogram tego sera kosztuje aż 1300 dolarów. W rezerwacie przyrody Zasavica, 100 km na zachód od Belgradu, hoduje się około 100 górskich osłów specjalnej bałkańskiej rasy. Z ich mleka wytwarzany jest ten wyjątkowy ser.


Unikalność produktu oraz jego światową renomę, postanowili wykorzystać miejscowi specjaliści od promocji. Zdecydowali, że ser będzie można kupić wyłącznie na terenie rezerwatu Zasavica. Celem tego ograniczenia jest przyciągnięcie turystów do rezerwatu. W ten sposób turystyka kulinarna ma służyć propagowaniu regionu i rezerwatu. Najdroższy ser świata stał się magnesem prowadzącym do mało znanego rezerwatu.

Gdzie produkowany jest najdroższy ser na świecie?

Zasavica znajduje się na południu Vojvodiny, na wschód od rzeki Driny i na południe od Savy. To wyjątkowe miejsce otoczono ochroną, aby chronić bieg rzeki o tej samej nazwie. Celem jest zachowanie w stanie nienaruszonym specyficznego ekosystemu. W Zasavicy spotkać można prawie sześćset gatunków roślin. Rezerwat to unikalne miejsce także ze względów ornitologicznych. Tam też powstaje najdroższy ser świata.

Dlaczego Pula to najdroższy ser na świecie?

Mleko oślic z Zasavicy jest bardzo trudno dostępne. Pochodzi tylko od oślic żyjących wyłącznie na terenie rezerwatu. Zwierzęta wypasane są na czystych i dziewiczych łąkach. Taka unikalność ma wpływ nie tylko na smak mleka i właściwości sera, ale także przede wszystkim na promocję regionu. Ser Pule wytwarzany jest według starej procedury wyłącznie w rezerwacie. Jest to najdroższy ser na świecie, bo do jego produkcji wykorzystywane jest mleko lokalnego gatunku bałkańskich oślic. Ścisłą tajemnicą chroniona jest technologia wytwarzania sera. Jest to ser wędzony, a do wytworzenia kilograma sera potrzeba aż 25 litrów mleka. Dla porównania, do produkcji serów dojrzewających kilka miesięcy potrzeba 10-12 litrów mleka krowiego. Dla serwów z mleka owczego 6-7 litrów, 5 litrów mleka potrzeba na wyprodukowanie jednego kilograma sera koziego. Łatwo policzyć, że litr mleka oślic używanego, aby wytworzyć najdroższy ser świata, kosztuje ponad 50 dolarów.

W starożytności, wiele kobiet dla zachowania młodości i piękna kąpało się w oślim mleku. Mieszkanki Rzymu wierzyły, że upiększa ono skórę. Najsłynniejszymi osobami zażywającymi kąpieli w mleku były Kleopatra oraz Poppea, żona cesarza Nerona. Poppea potrzebowała dziennie mleka aż 500 oślic. Dla biedniejszych pozostawała kuracja polegająca na nacieraniu skóry chlebem nasączonym mlekiem.

Według informacji producentów, ser pomaga w leczeniu nadciśnienia. Ser ośli ma także szczególne właściwości odżywcze. Mleko ośle zbliżone jest w składzie do mleka ludzkiego. Z tego powodu może być podawane dzieciom z alergiami na białka mleka. Mleko oślic charakteryzuje się wysoką zawartością laktozy i zawiera bardzo mało tłuszczu. Dzięki temu ma słodki posmak i wyjątkową smakowitość. Smak sera, piękne krajobrazy, bogactwo flory i fauny, to wszystko razem tworzy podstawy pomysłu marketingowego na lansowanie rezerwatu przyrody. Najdroższy ser świata pozwala na połączenie turystyki tradycyjnej z turystyką kulinarną, wnosi dodatkową wartość i generuje synergie. Ser Pula jest na pewno większym magnesem dla turystów, niż anegdotki o smokach, które ten rejon podobno wyjątkowo sobie upodobały. Szukając Informacji o Zasavicy w internecie, więcej wyników pojawia się na temat sera, niż na temat rezerwatu przyrody. Ponadto rezerwatów przyrody jest na świecie wiele, najdroższy ser tylko jeden. A wszystko, co „naj” jest łatwe do wylansowania.


Jarosław Filipek

CODES Strategie

http://www.brandvalue.pl/

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Prowadzenie konta firmy na Facebooku — ile to kosztuje i jakie daje korzyści?

Prowadzenie konta firmy na Facebooku — ile to kosztuje i jakie daje korzyści?


Autor: Tomasz Smykowski


Coraz więcej firm podejmuje się prowadzenia konta na Facebooku. Jakie daje to korzyści? Jak się za to zabrać? Ile to kosztuje? Dowiedz się z tego artykułu!


Na czym polega prowadzenie konta firmowego na Facebooku?

Aby założyć firmowe konto na Facebooku, najpierw należy posiadać konto prywatne. Po zalogowaniu się na takie konto wchodzimy na adres: https://www.facebook.com/pages/create.php, gdzie, postępując zgodnie z instrukcją, tworzymy konto.

Otrzymujemy wtedy profil, na którym możemy umieszczać kilka rodzajów treści:
- teksty,
- zdjęcia,
- filmy,
- pytania.

Treści, które publikujemy, są widoczne dla osób, które "lubią" konto firmowe na Facebooku. Ludzie, których zainteresuje to, co publikujesz na koncie firmy, naciskają przycisk "lubię to". Podobnie jak osoba zapisana na newsletter otrzymuje z niego kolejne wiadomości, tak samo osoba, która "lubi" stronę firmy na Facebooku, dostaje od niej informacje widoczne, gdy wejdzie na swoje konto na Facebooku. Pojawiają się one między innymi wpisami, np. od znajomych na tzw. tablicy użytkownika.

Prowadzenie konta na Facebooku służy, z punktu widzenia firmy, różnym celom. Obecnie, według badań rynku, konto na Facebooku najlepiej nadaje się do:
- zwiększenia ekspozycji marki,
- zmniejszenia całościowych kosztów marketingu,
- zdobycia nowych klientów,
- utrzymania kontaktu ze stałymi klientami,
- zwiększenia sprzedaży,
- poprawy obsługi klienta.

Ale w jaki sposób osiągać te cele za pomocą konta na Facebooku?

Po pierwsze do zwiększenia ekspozycji marki służy umieszczanie angażujących i interesujących treści, np.:
- informacji o wydarzeniach z życia firmy,
- zdjęć produktów,
- porad związanych z produktami,
- linków do artykułów interesujących potencjalnych klientów,
- innych angażujących materiałów niezwiązanych bezpośrednio z firmą.

Szczególnie ostatni punkt jest ważny, bowiem, aby utrzymać zainteresowanie, nie możemy ciągle wysyłać ofert do klientów. Trzeba wysyłać im również inne ciekawe treści. Użytkownik może wykonać kilka działań, gdy spodoba mu się udostępniona treść. Może ją:
- polubić,
- skomentować,
- udostępnić.

Wykonanie którejkolwiek z powyższych akcji sprawia, że znajomi klienta dowiadują się o tym, iż wszedł on w interakcję z firmą na Facebooku i widzą jej nazwę. Zwiększa to ekspozycję marki.

Oprócz docierania do osób, które zapiszą się na konto, można również zachęcać inne osoby z wybranej grupy docelowej do polubienia konta.

Służą do tego celu:
- reklamy na Facebooku,
- konkursy,
- konkursy w aplikacjach,
- kupony rabatowe.

W odróżnieniu od konta firmowego, wspomniane akcje wymagają większych inwestycji, ale dają też większe efekty. Można wykupić reklamę strony internetowej albo konta na Facebooku w tym serwisie. Pojawi się ona m.in. po prawej stronie okna Facebooka.

Kolejna możliwość to organizowanie konkursów bez użycia specjalnych aplikacji. Pamiętajmy jednak, że konkursy takie muszą być organizowane na oddzielnej zakładce (którą można utworzyć np. kreatorem Zakładka Polishwords). Inaczej Facebook może skasować stronę i nie zostanie ona nigdy przywrócona. Dlatego lepiej nie ryzykować, aby nie tracić wypracowanych kontaktów do ludzi.

Konkursy w aplikacjach są oparte z kolei o specjalne mechanizmy, pozwalające na lepsze wykorzystanie Facebooka w celu promocji firmy. Uczestnicy polecają firmę znajomym, zachęcają ich do aktywnego udziału w konkursie, pomocy albo przeglądania zgłoszeń.

Ostatni, popularny ostatnio, sposób promocji fanpage'a to organizacja kuponów rabatowych. W odróżnieniu od zakupów grupowych nie trzeba płacić nawet 50% marży pośrednikowi i nie trzeba drastycznie zaniżać cen swoich produktów. Wystarczy rozdać co jakiś czas kilkanaście czy kilkadziesiąt kuponów, aby zgromadzić rzeszę stałych klientów firmy.

Komu zlecić prowadzenie konta firmowego na Facebooku?

Prowadzenie kont na Facebooku oferuje obecnie wiele osób prywatnych i firm: od ludzi młodych po korporacje. Kto z nich lepiej sprawdzi się w tym zadaniu? Oto kilka rad dla osób, które szukają odpowiedniego wykonawcy:
1) poproś o numer do poprzedniego klienta i zapytaj go, jakie korzyści biznesowe przyniosła mu współpraca z wykonawcą,
2) poproś o poprzednie realizacje,
3) dowiedz się, czy osoba ma wykształcenie informatyczne i kompetencje interpersonalne, aby radzić sobie z kluczowymi dla firmy kontaktami z jej klientami.

Oczywiście powyższe punkty nie wyczerpują wszystkich informacji, jakie należy otrzymać, jednak jeśli Twojej firmie zależy na realizacji celów biznesowych wspomnianych wyżej, są najbardziej istotne.

Konkurencja ma dużą ilość fanów. Chcę mieć więcej.

Liczba fanów nie do końca odpowiada temu, kto ile zyskuje w aspekcie biznesowym na posiadaniu konta na Facebooku. Obecnie liczbę "fanów" można sztucznie podkręcić. Firma nie odnosi na tym żadnych korzyści, ale niestety wielu wykonawców posługuje się tą metodą. Dlatego nie kierujmy się liczbą fanów. Bardziej liczy się to, na ile wzrośnie świadomość marki, częstotliwość zakupów stałych klientów, wielkość ich koszyków zakupowych oraz ilość zdobytych nowych klientów czy zmniejszenie nakładów na pozycjonowanie i marketing przy zachowaniu tych samych efektów, niż to, jaka liczba fanów pojawia się na Facebooku.

Ile kosztuje prowadzenie konta na Facebooku?

To zależy od tego, co firma chce osiągnąć. Samo założenie konta i posiadanie go na Facebooku jest darmowe. Zlecić jego prowadzenie można komuś bez doświadczenia, a osoba ta zajmie się wrzucaniem losowych, niemających wpływu na wskaźniki firmy treści. Można również zlecić prowadzenie konta większej korporacji, która nastawiona jest na obsługę dużej liczby klientów, nie dbając za bardzo o efekty.

Jeśli natomiast chodzi o prowadzenie konta na Facebooku w celu osiągnięcia korzyści marketingowych i biznesowych, należy rozpatrywać to jako pewnego rodzaju inwestycję, tak samo jak inwestycję w promocję przez ulotki, reklamy typu display czy też bannery.

Różnica między nimi a kontem na Facebooku jest jednak istotna. Wspomniane metody promocji stają się coraz mniej skuteczne, a ich koszty są znaczne, biorąc pod uwagę, że trafiają do losowej grupy osób, która nie zawsze jest zainteresowana produktami firmy.

Prowadzenie konta na Facebooku pozwala dotrzeć do osób potencjalnie zainteresowanych ofertą. Dlatego też koszty tego dotarcia są mniejsze.

A później koszty również są mniejsze. Aby stale utrzymywać świadomość marki u klienta trzeba ciągle emitować bannery i inne formy reklamy. W przypadku konta na Facebooku klient zapisuje się na stałe otrzymywanie informacji od niej. Umiejętne prowadzenie konta, przeplatane ciekawostkami i angażującymi treściami połączonymi z promocjami i ofertami specjalnymi, powoduje, że klient ciągle pamięta o ofercie firmy: korzysta z niej, a jeśli zajdzie potrzeba, poleca znajomym. Raz zdobyty kontakt można wykorzystywać więc dłużej.

Nie należy zapominać też o tym, że inwestycje w marketing internetowy, szczególnie na Facebooku, w ostatnich latach stale rosną, ponieważ to tam ludzie spędzają mnóstwo czasu. Jest to najbardziej popularny serwis społecznościowy w Polsce, dystansujący już Naszą Klasę, a więc miejsce, gdzie firma musi być, jeśli chce dzisiaj zdobyć nowych klientów.

Podsumowanie

Prowadzenie konta na Facebooku to obecnie bardzo skuteczna metoda realizacji celów biznesowych firmy. Każdy jest w stanie na obecności na Facebooku skorzystać: od restauracji, przez sklep internetowy po sprzedawcę produktów nietypowych. Nie należy się jednak zrażać, gdy samemu nie osiągniemy na tym zbyt wiele. Wykorzystanie Facebooka w biznesie wymaga szeregu umiejętności i kompetencji: marketingowych, informatycznych, psychologicznych i interpersonalnych. Starannie wybierając interdyscyplinarnego wykonawcę, firma może na obecności na Facebooku realnie skorzystać.


Tomasz Smykowski, agencja marketingu społecznościowego Websoul

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Problemy z nazewnictwem. Czy Amber Gold to dobra nazwa? Wpływ negatywnych skojarzeń na wizerunek.

Problemy z nazewnictwem. Czy Amber Gold to dobra nazwa? Wpływ negatywnych skojarzeń na wizerunek.


Autor: Maria Orkwiszewska


Amber Gold z Koszalina zmienia nazwę. Firma ta nie ma i nie miała nic wspólnego z gdańską firmą Amber Gold. Nic poza nazwą. Nagłośnienie w mediach afery związanej z Amber Gold bardzo negatywnie wpłynęło na wizerunek imienniczki. Przykładów negatywnego wpływu nazwy na wizerunek firmy jest więcej.


Firmy z Koszalina i Gdańska używające nazwy Amber Gold, działały w zupełnie innych branżach. Amber Gold z Koszalina to firma informatyczna, koncentrująca swoją działalność na telemarketingu. Spółka Amber Gold z Gdańska zajmowała się lokatami w złoto. Nazwa koszalińskiego Amber Gold powstała po wizycie w hotelu Amber Baltic w Międzyzdrojach. Oszczędny właściciel nie zgłosił nazwy Amber Gold, jako słowny znak towarowy do Urzędu Patentowego 2000 zł wydawało się sumą za wysoką za prawo monopolu na nazwę. Gdy gdański Amber Gold stał się negatywnie znany, pojawiły się problemy w firmie z Koszalina. Urzędnicy, bankowcy i przedsiębiorcy brali koszaliński Amber Gold za firmę powiązaną z firmą gdańską. Firmę mylili także konsumenci, którzy zgłaszali się do niej z roszczeniami finansowymi, a także ci mniej świadomi chcieli dalej lokować w złoto. Amber Gold z Koszalina działał od 2005 roku, jednak spółka musiała zmienić nazwę. Nowa nazwa to Perfektel.

Przykład Amber Gold pokazuje jak ważna jest nazwa, jak ważna jest jej ochrona prawna i jak poważne konsekwencje mogą mieć dla firmy negatywne skojarzenia związane z nazwą. Identyczność nazwy zaszkodziła jednej z firm. Sytuacja z nazwą Amber Gold jest odwrotna od tego, z czym z reguły spotykamy się na rynku. Wielu nieuczciwych przedsiębiorców, próbując upodobnić się do znanych marek, chce korzystać z ich wysokiej świadomości rynkowej i renomy. Obroną przed tym jest rejestracja nazwy, jako słowny znak towarowy oraz stałe monitorowanie rynku i reagowanie na to, co wokół nazwy się dzieje.

W skrajnych sytuacjach - zmiana nazwy.

Nie zawsze negatywne skojarzenia związane z nazwą mają negatywny wpływ na prowadzony biznes. Piwo Sars australijskiego koncernu Golden Circle przez wiele lata miało nudną nazwę. Gdy w roku 2002 świat usłyszał o SARS, czyli zespole ostrej ciężkiej niewydolności oddechowej, a następnie epidemii tej choroby, znaczenie nazwy piwa nagle się zmieniło. Na zdrowy rozum, marka piwa SARS powinna natychmiast zniknąć z rynku. Tymczasem stało się odwrotnie. Taka nazwa dla piwa, to niekonwencjonalny przykład pozytywnego wpływu negatywnego znaczenia nazwy na sprzedaż. Okazało się, bowiem, że przekorni klienci potraktowali skojarzenie z chorobą, jako motyw do zwiększenia zakupów i sprzedaż piwa po wybuchu epidemii drastycznie wzrosła.

Zakłady Cukiernicze Solidarność powstały w 1952 roku. Nazwa Solidarność mieściła się w konwencji nazewnictwa z czasów komunistycznych oraz stylistyce nazw spółdzielni. Zgoda, Jedność czy Samopomoc powstawały wtedy jak grzyby po deszczu. Wśród nich była także i Solidarność. I nikt w latach 50. nie podejrzewał, że w identycznej konwencji nazewniczej ochrzczony zostanie związek zawodowy, który odegrał tak ważną rolę we współczesnej historii naszego kraju. Związek Zawodowy Solidarność miał bardzo pozytywny wizerunek (oczywiście pomijamy perspektywę władz Polski Ludowej), ale nie miał nic wspólnego z produkcją śliwki w czekoladzie, wiśni w likierze i innych pralin. Czy Solidarność powinna zmienić nazwę? Teoretycznie nazwa Solidarność, gwarantowała wyższą świadomość marki. W szczególności mogła być motorem napędzającym eksport. Ale pomimo identyczności nazwy tak się nie stało. ZC Solidarność nie stała się liderem rynku słodyczy, a eksport jest ułamkiem działalności firmy. Po latach obie marki istnieją na rynku równolegle i niezależnie.

W 2009 roku prasa amerykańska doniosła o połączeniu Middlesex Savings Bank ze Strata Bank. W ten sposób bank, którego nazwa zniechęciłaby każdego Polaka lub Polonusa do ulokowania swoich oszczędności, przestał istnieć. Był to lokalny bank, założony w roku 1971 z siedzibą w Medway w stanie Massachusetts. Wbrew dziwnej dla nas nazwie, bank był bardzo ceniony wśród klientów mieszkających w stanie Massachusetts. Jednak w Polsce, bank o takiej nazwie skazany by był na porażkę.

Według ekspertów ANAGRAM Naming, nie da się w stu procentach wyeliminować prawdopodobieństwa problemów z nazwą. Przykłady SARS, Strata Bank, Solidarność i Amber Gold pokazują, że dynamiczne zmiany w naszym otoczeniu mogą mieć wpływ na budowanie pozycji rynkowej i marki. Są jednak elementy, które każda firma MUSI, aby ograniczyć ryzyko problemów:

- sprawdzenie czy nie istnieją spółki prawa handlowego o identycznej nazwie,

- badania istniejących znaków towarowych z nazwami identycznymi lub podobnymi,

- rezerwacja domen internetowych narodowych, a jeżeli firma planuje eksport domen międzynarodowych,

- sprawdzenie w słownikach, czy w innych językach nazwa nie ma negatywnego znaczenia lub skojarzeń.

Brak sprawdzenia ochrony prawnej, może narazić firmę na procesy i odszkodowania, gdy naruszane są prawa innych firm. Kompromis z domeną internetową, może prowadzić do sytuacji, w której domeny identyczne z naszą nazwą marketingową, będą preferowane przez mechanizmy wyszukiwarek internetowych - a w takiej sytuacji nasi potencjalni klienci trafią na inne strony, zamiast na naszą. Złe skojarzenia z nazwą mogą nie tylko nadszarpnąć reputację firmy, ale i zniechęcić klientów. Czy pod nazwą Drutex, która swoją działalność rozpoczynała od produkcji wyrobów z drutu, będziemy szukać stolarki okiennej? Czy wiemy jak przeczytać obce nazwy z narodowymi znakami diakrytycznymi? Czy obcokrajowcy potrafią wymówić polskie nazwy zawierające zestawienia liter: sz, cz lub ść?

Wymyślanie nazwy przez osoby nieznające lub nierozumiejące ograniczeń, może prowadzić do nieoczekiwanych problemów. Nazwa jest podstawą budowania KAŻDEJ marki. Jeżeli markę rozumiemy, jako wykorzystywanie wizerunku do budowania wzrostu sprzedaży, wyższych cen i rozszerzania naszego biznesu, to zła nazwa stoi temu na przeszkodzie. Wiele kłopotów biznesowych bierze się z niewłaściwego lub źle zarządzanego wizerunku. A problem rodzi się już w momencie nazywania firmy lub marki.


Jan Astner

ANAGARM Naming

www.anagram.pl

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

5 najważniejszych elementów skutecznego Squeeze Page

5 najważniejszych elementów skutecznego Squeeze Page


Autor: Michał Rybicki


Na wstępie warto zdefiniować czym jest skuteczny Squeeze Page. Pozwól, że przedstawię Ci moją własną definicję na podstawie doświadczeń oraz obserwacji. Skuteczna strona przechwytująca to taka strona, która ma ściśle określony cel. Skierowany jest na nią wysokiej jakości ruch, a jej skuteczność oscyluje w granicach 20-50%.


Przy tworzeniu skutecznej strony przechwytującej zwróć szczególną uwagę na 5 elementów. Oto one:

1. Przyciągający Nagłówek

Nagłówek to zazwyczaj pierwszy element, który widzi czytelnik po wejściu na stronę. To od niego w dużej mierze zależy, czy użytkownik wykona najbardziej oczekiwaną akcję.

Twój nagłówek powinien przyciągnąć uwagę oraz przekonać czytelnika, że warto pozostać na stronie.

W celu wzmocnienia przekazu warto używać:

- dużej i kolorowej czcionki (przykładowa konstrukcja: czcionka: Georgia, rozmiar: 34px, kolor: bordowy).
- sprawdzonego modelu nagłówka (w tym celu możesz odwiedzić wpis: lista 21 magnetyzujących nagłówków i zmodelować wybrany nagłówek)

2. Wypunktowane korzyści

Korzyści to kolejny kluczowy element skutecznej strony przechwytującej.

Pokaż czytelnikowi w kilku punktach, dlaczego warto skorzystać z Twojej propozycji.

Zachęć go do wykonania oczekiwanej przez Ciebie akcji – wypunktuj korzyści i napisz, co dokładnie otrzyma po zapisie.

Ważne! Zdania powinny być krótkie – skup się na konkretach, używaj tylko słów, które mają określony cel i są ściśle związane z tematem.

Przykład:

Nauczysz się wzbudzać emocje skłaniające do zakupu.

Przykład źle skonstruowanego zdania:

Na kursie nauczysz się między innymi wzbudzać takiego rodzaju emocje, które prawdopodobnie skłonią Twojego potencjalnego Klienta do zakupu Twoich produktów.

Pokaż czytelnikowi, że to co oferujesz pomoże osiągnąć mu lepsze rezultaty oraz rozwiąże jego problemy.

3. Opinie zadowolonych użytkowników

Wiarygodne rekomendacje zawsze są pozytywnie odbierane i warto o nich pamiętać nawet przy tworzeniu strony typu Squeeze Page.

Dodaj jedną – krótką opinię rozpoznawalnej osoby z branży. Opinia powinna zawierać:

- imię i nazwisko osoby rekomendującej,
– adres www, stanowisko,
– opcjonalnie zdjęcie i podpis graficzny.

Opinia nie jest elementem kluczowym. W niektórych przypadkach może obniżyć współczynnik konwersji, dlatego koniecznie przetestuj ten wariant i oceń jego skuteczność.

4. Wezwanie do działania (Call To Action)

Pamiętaj o wezwaniu do działania.

Dodaj krótki przekaz nawołujący do wykonania akcji przez użytkownika już teraz.

Call To Action możesz umieścić przed formularzem zapisu, w postaci jednego zdania lub krótkiej informacji.

Przykład:

Zapisz się już teraz!

| strzałki w kierunku formularza zapisu |

FORMULARZ

5. Formularz zapisu

Wprowadź prosty, ale jednocześnie przyciągający uwagę formularz zapisu.

Poproś użytkownika o podanie tylko kluczowych danych, zazwyczaj jest to imię oraz adres e-mail. Im bardziej skomplikujesz formularz zapisu, tym mniej użytkowników z niego skorzysta.

Pamiętaj, aby formularz zapisu był widoczny od razu po wejściu na stronę (bez konieczności przewijania).

Popularny układ strony przechwytującej to: nagłówek na środku, poniżej – z lewej strony korzyści, a z prawej formularz zapisu.

Ważne! Pod formularzem zapisu dodaj przycisk graficzny z krótkim sloganem wzywającym do akcji.

Przykład: Pomarańczowy przycisk z napisem: zapisuję się!

Na co warto zwrócić jeszcze uwagę?

Upewnij się, że Twój Squezee Page jest prostą stroną bez wodotrysków (niepotrzebnych grafik i elementów) i rażących kolorów (najlepiej sprawdza się białe tło).

Rozważ przetestowanie strony przechwytującej w formie video. Zamiast tekstu z korzyściami – dodaj krótki filmik (kilkuminutowy), w którym opowiesz, dlaczego warto skorzystać z Twojej propozycji.

Sprawdź, czy na Twojej stronie przechwytującej nie ma żadnych zbędnych linków oraz reklam, które rozpraszają uwagę czytelnika, a w efekcie zmniejszają współczynnik konwersji.

Zastanów się nad dodaniem swojego odręcznego podpisu w formie obrazka (użyj czcionki handmade lub zeskanuj podpis) wraz z zapewnieniem, że e-mail czytelnika nigdy nie zostanie udostępniony oraz sprzedany. Możesz także dodać link do polityki prywatności.

Podsumowanie:

Każda branża ma inną specyfikę i grupę docelową. W przypadku budowania strony przechwytującej warto używać już sprawdzonych i skutecznych metod, ale jednocześnie nie zapominać o testowaniu różnych elementów.

Bo to, co sprawdza się w moim przypadku, u Ciebie może przynieść odwrotny efekt.

Testować możesz wszystko: konstrukcję nagłówka, listę korzyści, opinie, call to action, formularz zapisu, grafikę, kolory, wielkość czcionek.

Testowanie jest darmowe i możesz je wykonywać między innymi za pomocą narzędzia: Eksperymenty Google Analytics.

Dlaczego więc nie skorzystać z tak potężnej broni i w łatwy sposób nie zwiększyć efektywności strony przechwytującej nawet o kilkanaście %?


Te książki powinien przeczytać każdy ekspert od marketingu.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Branding, czyli jak zbudować świadomość marki

Branding, czyli jak zbudować świadomość marki


Autor: Angelika Steciak


Budowanie świadomości istnienia marki w dzisiejszym świecie nie jest już takie proste, jakby się mogło wydawać. Zwłaszcza w środowisku internetowym, gdzie każdego dnia pojawia się kilkadziesiąt nowych stron www, setki promocyjnych ofert i reklam, trudno jest wyróżnić się na tle konkurencji. Co zatem zrobić, aby branding był skuteczny?


W biznesie coraz mniej popularną formą brandingu staje się marketing wychodzący (z ang. outbound marketing). Do przeszłości należą jego podstawowe formy polegające na wysyłanych hurtowo do nieoznaczonych adresatów e-maili, telemarketingu, którego jedynym celem było wyrobienie sobie określonej ilości sprzedanych produktów czy też udziału w targach tematycznych, gdzie z roku na rok spada zainteresowanie osób prywatnych uczęszczaniem na tego typu wydarzenia. Powszechny dostęp do reklamy zaowocował tym, że stała się ona „wszędzie panująca” i przytłacza ona swoich odbiorców nie tylko treścią, ale i przekazem.

Społeczeństwo zdążyło już uodpornić się na reklamy i podświadomie nie reagować na nie. To z kolei dla firm, które zainwestowały w swój marketing ogromne nakłady finansowe, jest bardzo niepokojące, gdyż ich właściciele mają przeczucie, że mogli oni te środki przeznaczyć na rozwój swojej firmy. Z pomocą przychodzi jednak w dzisiejszych czasach nowa forma brandingu zwana marketingiem przychodzącym (z ang. inbound marketing).

Wiele firm prowadzących swoją działalność w Internecie ma duże opory przed zrezygnowaniem z tradycyjnego marketingu na korzyść nowych rozwiązań w zakresie budowania marki. Przeprowadzone przez nasze studio badanie obserwacyjne, wyraźnie wskazuje, że niechęć do inbound marketingu kształtuje teza o jego niepraktyczności względem kosztów, które jego stosowanie w firmie generuje. Niemniej i tradycyjne kanały marketingowe generują wysokie koszty finansowe, stąd w wyniku badania okazało się, że podłoże tej decyzji leży w niechęci do wprowadzania nowych rozwiązań w zakresie brandingu.

Na czym polega inbound marketing i jak za jego pomocą skutecznie zbudować w społeczeństwie świadomość swojej marki? Zanim dokonam odpowiedzi na postawione pytania, pozwolę sobie przywołać ankietę, jakiej dokonaliśmy wśród Klientów, prosząc ich o wyjaśnienie swoimi słowami, co rozumieją pod pojęciem „marka”. Wśród najczęściej pojawiających się wyjaśnień tego terminu dominowały odpowiedzi, że marka to:

- oczekiwania realizacji obietnic, związanych z wysoką jakością towaru lub usługi,
- gwarancja jakości,
- wizerunek firmy postrzegany oczami Klienta,
- efekt sukcesu w biznesie,
- trwałe, pozytywne wrażenie o produkcie,
- to coś, z czym Klient się wiąże - wartość emocjonalna,
- przyzwyczajenie do określonego produktu lub usługi.

Opierając się na swojej marce, klient ma pewność, że towar lub usługa, którą kupuje, nigdy go nie zawiedzie. Właśnie dlatego tak istotne jest z punktu widzenia specjalisty ds. marketingu każdej firmy dbanie o rozwój wizerunku swojej marki, czyli o właściwy branding.

Co dzisiaj daje nam marketing przychodzący (inbound marketing)?

Marketing przychodzący to nowoczesne źródło komunikacji z klientami, polegające na wyraźnym akcentowaniu swojego miejsca w biznesie. Im więcej jest płaszczyzn działalności, na których firma poszukuje swoich klientów, tym łatwiej jest jej stać się rozpoznawalną na rynku. Poszukiwanie klienta w koncepcji inbound marketingu polega jednak nie na bezpośrednim proponowaniu mu swoich towarów lub usług, ale na budowaniu swojego wizerunku w jego oczach jako eksperta w danej dziedzinie. Klient sam bowiem zdecyduje o czasie i miejscu dokonania zakupu.

W dzisiejszym świecie, kiedy wzrasta ilość osób decydujących się na zakupy w Internecie, kanał marketingu przychodzącego w sieci rozwija się najlepiej. Jest to uzasadnione faktem, że większość konsumentów przed podjęciem decyzji o skorzystaniu z danej oferty sprawdza jej wartość poprzez znajomych, którzy już z niej skorzystali – na swoich kanałach społecznościowych, albo poszukuje o niej informacji na blogach i forach poświęconych wybranej tematyce. I to właśnie na tych płaszczyznach dzisiejsi specjaliści ds. marketingu powinni promować swoje firmy, rezygnując z tradycyjnej, wmuszanej klientom na siłę oferty.

Dodatkowo, niemałe znaczenie w procesie rozwoju własnej marki ma pozycjonowanie stron www. Jeżeli bowiem wzrasta zaangażowanie firmy w dostarczanie przez nią swoim klientom coraz większej ilości wiarygodnych treści i porad, to należy dołożyć wszelkich starań, aby praca ta nie poszła na marne, znajdując się na szarym końcu wyszukiwarki internetowej.

Trzeba pamiętać, że rozwijanie brandingu w firmie jest procesem ciągłym i wymaga dużego zaangażowania. Jednak czas, jaki poświęcimy na rozwój świadomości o istnieniu własnej marki, z pewnością zaowocuje w przyszłości.


Angelika Steciak
analityk biznesowy
www.amsstudio.pl

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

wtorek, 31 maja 2016

Myśl jak zwycięzca

Myśl jak zwycięzca


Autor: Patryk Turek Turkowski


Twoja obecność na tej stronie najprawdopodobniej oznacza, iż czujesz, że stać Cię w życiu na więcej. Być może nie wszystko marzenia już zrealizowałeś. Być może brak Ci motywacji, by znów stanąć na nogi i iść przed siebie. Być może czas wreszcie zrobić pierwszy krok: uruchomić w sobie POTENCJAŁ DO WYGRYWANIA!


Wiele książek motywacyjnych skupionych jest na jednym efekcie. Dają Ci one chwilowe natchnienie. Gdy je czytasz, rzeczywiście masz świadomość, że Twoje możliwości są nieograniczone – wystarczy, że zaczniesz. Niestety, w miarę upływu czasu to poczucie maleje i zanika. Wkrótce zatem, by ponownie poczuć moc, musisz sięgać po kolejną dawkę motywacji, później kolejną i kolejną.

Każdy z nas, również i Ty, RODZI SIĘ ze wszystkim, co jest potrzebne do osiągnięcia sukcesu. Podstawowa praca, jaką należy wykonać, by osiągnąć sukces, to obudzić tę moc. Nie potrzebujesz żadnych zewnętrznych, chwilowych motywatorów, bowiem jedyna i najsilniejsza motywacja, która zaprowadzi Cię do celu, jest już w Tobie. Jest w nas wszystkich od zarania dziejów.

Możesz teraz stwierdzić: „Skoro tak, to ok – wszystko jest we mnie”. Masz rację tylko częściowo. Niestety na drodze ewolucji wielu z nas zapomniało o instynkcie, który niegdyś uczynił z nas gatunek dominujący na Ziemi.

W miarę coraz to łatwiejszego zaspokajania podstawowych potrzeb życiowych, przestaliśmy posługiwać się instynktem, dzięki któremu dążyliśmy do lepszego życia, a zadowoliliśmy się tym, co aktualnie mamy. W ten sposób większość ludzi przestała używać, a wręcz potrzebować własnego instynktu, z czasem po prostu o nim zapominając.

Główne aspekty sukcesu to:

-Wytrwałość – czy zastanawiasz się czasem, dlaczego, mimo że tyle mądrości już zostało opublikowanych, tylu jest na świecie ludzi utalentowanych, to jednak nadal sukces jest domeną nielicznych? Dzięki tej książce nauczysz się czegoś, co jest najbardziej istotne na drodze do sukcesu, bez względu na to, jak go definiujesz – wytrwałości


-Determinacji - Nasze życie nie jest ukierunkowywane przez pech lub szczęście, jak powszechnie się wydaje. Jedynym sposobem, by osiągnąć w życiu zdumiewające rzeczy jest niegasnąca determinacja. Dzięki niej przezwyciężysz wszelkie przeciwności i zwątpienia. Czytając tę książkę, oswoisz w końcu determinacje do tego stopnia, że zdobędziesz każdy cel jaki sobie ustanowisz.

Pomiędzy marzycielami, a tymi, którzy rzeczywiście coś robią, istnieje ogromna różnica. Marzyciel będzie widział siebie w czerwonym ekskluzywnym kabriolecie, z czarną teczką wypełnioną pieniędzmi na tylnym siedzeniu. Niestety dla niego jest to tylko piękny sen, ponieważ nie będzie miał pojęcia, w jaki sposób go urzeczywistnić.

Natomiast osoba, która skupia się na działaniu, rozumie, że dzieje się tak wyłącznie w sferze fantazji. Człowiek, który podejmuje działania, zupełnie inaczej niż marzyciel określa obraz swych pragnień. On wie, co należy zrobić, by je urzeczywistnić — i robi to!


Zaczepnięte z opisu "Instynkt sukcesu"

Blog Rozwój Osobisty

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Jak wypromować sklep internetowy dzięki email marketingowi?

Jak wypromować sklep internetowy dzięki email marketingowi?


Autor: Sławomir Gdak


Sklepy internetowe obecnie są bardzo chętnie przez nas wybierane. Robimy tam różne zakupy, oszczędzamy dzięki nim swój czas i pieniądze.


Także właściciele sklepów internetowych robią wszystko, aby przyciągnąć nas do nich. Jednym z rozwiązań, jakie często stosują, jest email marketing. Jakie daje on efekty? Czy warto z niego korzystać?

Najważniejsza lista mailingowa

Gdy mowa o email marketingu, to trzeba koniecznie wspomnieć też w tym właśnie kontekście o listach mailingowych. Czym jest lista mailingowa? To na niej znajdują się adresy poczty elektronicznej i wiele innych interesujących i przydatnych w marketingu wiadomości. To na podstawie takich baz możliwe jest realizowane założonej strategii reklamowej, czyli po prostu wysyłanie wiadomości do odbiorców z treściami o charakterze promocyjnym. Do tego może być wykorzystany specjalny program do mailingu, którego zadaniem jest zarządzanie bazą i za jego pośrednictwem można przygotowywać i obsługiwać masową wysyłkę poczty elektronicznej.

Jak zdobywana jest jednak lista adresowa? Tutaj ma się na to kilka patentów. Przede wszystkim przyda się informacja o dołączeniu do niej na stronie internetowej sklepu. Wtedy w mailach do odbiorców wysyła się wiadomości reklamowe o promocjach, nowościach w sklepie, zachęcając do zakupów. Można też skorzystać z innych form pozyskiwania list, na przykład zwyczajnie ją zakupić. Nie jest to wysoki wydatek, ale generalnie też nie zawsze daje on najlepsze efekty, ponieważ na liście znają się osoby, które zwyczajnie mogą nie być zainteresowane ofertą sklepu i w ich przypadku wiadomość od razu trafi do kosza.

Samemu czy ze specjalistami?

Jeśli planujesz zatem skorzystać z możliwości, jakie daje email marketing, wówczas możesz zająć się tym albo samodzielnie, albo też powierzyć do specjalistom w tej dziedzinie. Nie zawsze prowadząc własny sklep online, dodatkowe obciążenie jest pożądane, chociaż nowoczesne autorespondery, czyli programy do mailingu, w dużej mierze same załatwiają sporo spraw. Gdy jednak zależy ci na najlepszych efektach, pomyśl o tym, aby wynająć firmę reklamową, która się w tym specjalizuje.


Sławomir Gdak

Lista mailingowa

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Strona internetowa dla biura rachunkowego

Strona internetowa dla biura rachunkowego


Autor: Agnieszka Alińska


Tak drobne detale, jak np. dobranie odpowiednich kolorów na stronie www, będą decydować o porażce strony internetowej biura rachunkowego. Jak stworzyć efektywna stronę firmową?


Każdy poważny biznes tworzy domenę www, po to, by zwabić więcej klientów. Strona internetową może również pomóc naszym klientom w prostszym dostępie do usługi. Firma odpowiednio reprezentowany w necie wygląda dużo bardziej niezawodnie.

Na początku trzeba dokonać wyboru grafiki. Szata graficzna to następny ważny element promocyjny. Znakomitym rozwiązaniem jest sfotografowanie naszej załogi podczas wykonywania profesjonalnych obowiązków. Ewentualnie można zapatrzeć się w gotowe zdjęcia dostępne w internecie.

Niektórzy ludzie skłonni są uwierzyć w przekonującego przystojniaka w garniturze. Ale inna część osób woli zaufać sympatycznej kobiecie, która jest mniej atrakcyjna, lecz bardziej przypomina typowego internautkę. Dobrze jest nie popadać w skrajności i poszukać fotografii, która nie będzie nierealistycznie piękna i totalnie niewiarygodna. Potencjalny odwiedzający chce znaleźć na stronie www biura rachunkowego informacje o firmie. Warto jest zwrócić uwagę na kilkuletnie doświadczenie.

Czy warto korzystać z formularzy kontaktowych? Formularz taki powinien usprawnić kontakt między klientem a biurem oferującym księgowość. Co więcej, ma on zniechęcić możliwą konkurencję jeśli podszywają się oni pod zainteresowanego internautę. W większości przypadków nie podadzą oni swoich prawdziwych danych kontaktowych.

Wygląd strony www jest decydującą kwestią, kiedy próbujemy zachęcić internautów do napisania do naszego biura rachunkowego. Zanim zaimponujemy im szeroką wiedzą o kruczkach prawnych, podatkach i VAT należy przekonać ich do kontaktu.

Kontakt?

Co ważne, na stronie internetowej nawet małej firmy wszyscy zainteresowani mogą też łatwo znaleźć podstawowe szczegóły, a również dane kontaktowe zawarte w zakładce KONTAKT. Firma rachunkowa wstawi wszystkie numery telefonów, poda kontakt email jak również umieści na stronie mapkę z lokalizacją.

Czego nie robić?
Przede wszystkim strona ma mieć funkcję informacyjną. Internauta odwiedzający stronę biura rachunkowego nie chce dowiedzieć się złożonych detali z rachunkowości. Internauta chce uzyskać dostęp do informacji dotyczących nowego biura księgowego.

Cennik, czy bez cennika?
Niejedna firma zastanawia się, czy warto udostępnić na stronie cennik. Może się wydawać, że lepiej jest nie umieszczać cennika. Jednak patrząc na statystyki, średnio internauta opuszcza oglądaną stronę www bardzo szybko, wiec warto by udostępnić wszystkie interesujące go informacje.


Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Handel w internecie - marketing i reklama

Handel w internecie - marketing i reklama


Autor: Natka098


Jak w olbrzymim internecie może znaleźć nas klient? Serwisy aukcyjne, wyszukiwarki? Co do klienta najbardziej przemówi? Czas handlu tradycyjnego powoli zanika, coraz więcej osób decyduje się na zakupy przez internet, dzięki temu oszczędzając już deficytowy czas.


Mniejsi sprzedawcy zazwyczaj nie mają przebicia. Zwykły Kowalski kupi z pierwszej wyszukanej oferty. W wynikach wyszukiwarki pojawia się zawsze najbardziej rozpromowana strona, reszta będzie gdzieś bardzo daleko. Mała firma nie musi się z tym godzić, nie musi być tylko regionalną firmą, może na stałe zaistnieć globalnie. Wszystko dzięki marketingowi i reklamie w internecie.

Tworząc stronę internetową oczekujemy zysku z niej płynącej, ale czy wprowadzenie jej wystarczy? Trzeba jeszcze ogłosić jej istnienie światu. Potrzebujemy wprowadzić ją do obiegu, są firmy które zajmą się tym profesjonalnie, dodadzą nas w odpowiednich katalogach, zajmą się pozycjonowaniem. Łatwiej będzie nas odnaleźć pośród wielu wyników. Ale czy to też wystarczy? Nowoczesnym sposobem na reklamę, także małych regionalnych sklepów stają się profile firmowe w mediach społecznościowych takich jak facebook.com, twitter.com. To dzięki tym mediom w małych sklepikach słychać: "Chciałbym kupić tą kawę co na facebooku wszyscy zachwalali w komentarzach" . Większe firmy prowadzą także reklamy w social media takich jak blogi specjalnie prowadzone pod firmę, gdzie mają kontakt bezpośredni z klientem, który komentuje i dzieli się swoimi spostrzeżeniami. Jest jeszcze jedna w pewnym sensie nieuczciwa forma marketingu, tak zwany marketing cichy, wpisywanie na forum odpowiedzi na pytania, umieszczając swoją ofertę podając się za pomocną osobę.

Mimo wszystko pamiętajmy, że reklama tradycyjna też jest ważna, taka jak foldery reklamowe, ulotki, banery. Bardzo dobrym elementem są też wystawki i eventy firmowe. Najważniejsze to rozsądne korzystanie z reklamy i marketingu, a naszej firmie kryzys straszny nie będzie.


Agencja Reklamowo - Marketingowa "Magic" Spółka Cywilna
www.magic.info.pl

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Jak stworzyć prostą stronę www – mini poradnik

Jak stworzyć prostą stronę www – mini poradnik


Autor: Michał Krawczykowski2


Jeżeli zastanawiasz się, jak stworzyć stronę www dla swojej firmy, to dobrze trafiłeś. Pokażę Ci nie tylko, jak przygotować treści na nią, ale też jak możesz sprawić, że Twoja strona zacznie działać tak, jak byś tego chciał.


Tworzenie stron www można podzielić na kilka etapów. Są to: planowanie, przygotowywanie treści, przygotowywanie strony, umieszczanie treści na stronie. Potem jest rozwijanie strony i jej reklamowanie, ale nie będziemy się tym teraz zajmować.

Planowanie

Planowanie to najważniejszy etap przygotowań i zwykle pomijany. Nie dziwmy się potem, że strona nie spełnia swoich zadań (np. nie reklamuje naszej firmy skutecznie).

Planowanie strony polega na ustaleniu, dla kogo ją robimy. Jeśli określisz, kto jest targetem Twojego serwisu, możesz potem precyzyjnie odpowiedzieć sobie na pytanie: jakie treści interesują osoby z Twojego targetu? Widzisz? Dzięki temu w następnych etapach pracy nad stroną wiesz już, w którą stronę masz dążyć.

Odpowiedz sobie tez na pytania:

- jaki styl musi mieć strona, aby najlepiej dotarła do grupy docelowej?

- jaką grafikę stworzyć?

- jakich technologii użyć (czy ma być to strona prosta, czy może być bardziej skomplikowana? Nie każdy poradzi sobie ze skomplikowaną stroną)

- co interesuje osoby z Twojego targetu, co moglibyśmy umieścić na stronie (oczywiście w ramach tematyki, którą się zajmujesz)?

Im precyzyjniej odpowiesz na te pytania, tym lepsza będzie Twoja strona www i tym lepiej będziesz wiedział, jak zrobić swoją stronę (czyli będzie to łatwiejsze).

Określ też cel, czyli konkretną akcję, jaką chciałbyś, aby internauta wykonał podczas wizyty na Twojej stronie. Pamiętaj, że nie robisz strony po to, żeby się pochwalić znajomym – ma ona spełniać jakieś konkretne zadanie. Takim celem może być np. nakłonienie internauty do tego, żeby zadzwonił do firmy. Zastanów się, jak mu to ułatwić.

Przygotowanie treści

Treść jest tym, po co przychodzi internauta. Jednak niemal nigdy nie szuka on treści typowo reklamowych. Zdecydowanie bardziej wolimy czytać porady, praktyczne informacje, artykuły, w których autor dzieli się swoją wiedzą na dany temat.

Ty, jako właściciel np. firmy, masz wiedzę, której nie ma Twój klient. Częścią tej wiedzy możesz się podzielić właśnie na stronie Twojej firmy – zdobędziesz zaufanie internauty i dasz mu powód do zostania na Twojej stronie dłużej – będziesz miał więcej czasu na przekonanie go np. do zakupu.

Treści przygotuj starannie. W tekstach używaj języka, którego używają osoby, do których kierujesz swoją stronę. Zdjęcia wykonaj co najmniej estetyczne i – koniecznie – czytelne!

Przygotowanie strony

Dopiero teraz zaczynamy się zastanawiać, jak stworzyć stronę www – samodzielnie czy może zlecić profesjonaliście? Każde z tych rozwiązań ma swoje plusy i minusy i tylko od Ciebie i Twojej sytuacji zależy, które z nich wybierzesz.

Naucz się zrobić stronę samodzielnie, jeśli:

- masz na to trochę czasu

- masz choćby podstawową wiedzę z zakresu używania komputera, programów i Internetu

- nie masz zbyt wielu funduszy na zlecenie tego komu innemu

Jeżeli nie spełniasz powyższych wymagań (wszystkich na raz lub choćby jednego), warto zastanowić się nad zleceniem wykonania strony www specjaliście.

Prześlij mu wtedy wszystkie treści i uwagi dotyczące Twoich wymagań. Dzięki temu stworzy stronę dużo sprawniej – nie będzie trzeba wprowadzać zbyt wielu poprawek.

Połączenie treści ze stroną jest jakby ciągiem dalszym poprzedniego etapu. Warto to wyszczególnić właściwie tylko w sytuacji, gdy chcesz zrobić stronę samodzielnie – pamiętaj o tym, żeby treści na stronie wyglądały estetycznie. Nic tak nie odstrasza i nie zmniejsza zaufania internauty do Ciebie, jak nieczytelne, niestarannie wykonane teksty na stronie.

Niestety, w dobie łatwych kreatorów stron www (na przykład 1 and 1 My Website czy mamfirme) i systemów zarządzania treścią (Joomla, Wordpress), gdy każdy może się dowiedzieć, jak stworzyć stronę www, coraz rzadziej dbamy o estetykę wykonania naszej strony. Pamiętaj o tym, gdy będziesz wykonywał swój serwis.


Michał Krawczykowski interesuje się emarketingiem. Prowadzi blog Kreatorem.pl.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.