czwartek, 7 lipca 2016

Czy hasło reklamowe nakręca sprzedaż zegarków?

Czy hasło reklamowe nakręca sprzedaż zegarków?


Autor: Jerzy Danilewicz


W XIX-wiecznej Polsce mówiło się: kto chce mieć zegarki, musi mieć folwarki. Od tego czasu zmieniły się i czasomierze, i zasobność portfeli. Nawet najbardziej ekskluzywne i doceniane zegarki mają swoje hasło reklamowe.


Ponadczasowe hasło reklamowe

Współczesny zegarek jest skomplikowanym urządzeniem. Mierzenie czasu to tylko jedna z funkcji.

Najbardziej prestiżowa marka Patek Philippe już ponad 20 lat temu skonstruowała zegarek Caliber 89, który posiadał 33 funkcje i składał się z 1728 elementów. Wcześniej firma uzyskała patent na mechanizm wiecznego kalendarza z powracającymi wskazówkami. Hasło reklamowe ”Nigdy tak naprawdę nie jesteś właścicielem zegarka Patek Philippe. Przechowujesz go jedynie dla następnego pokolenia" dobrze oddaje wyjątkowość i arystokratyczny charakter produktu. Jak zwykle przy takiej okazji, należy patriotycznie wspomnieć, że wszystko zaczęło się w pierwszej połowie XIX wieku, gdy Antoni Norbert Patek, herbu Prawdzić, po powstaniu listopadowym wyemigrował do Genewy. Tam wspólnie z innym emigrantem Franciszkiem Czapkiem założył firmę, która później jako pierwsza podjęła masową produkcję kieszonkowych zegarków...

Tradycja, odpowiedzialność to cechy, do których odwołuje się każde hasło reklamowe Patek Philippe. Widać to także w kampanii skierowanej do kobiet. Hasło reklamowe „Coś naprawdę cennego pozostaje pięknym na zawsze” umieszczono na billboardach w ramach kampanii ”Matka i córka”. Miłość i przywiązanie w rodzinie odzwierciedla także lojalność wobec marki. Wytwornej i pięknej jak kobieta.

Hasło reklamowe najlepsze dla mężczyzny

Firmę IWC Schaffhausen założył wprawdzie Amerykanin Florentine Ariosto Jones, ale ulokował ją oczywiście w Szwajcarii. Ta ceniona marka wyprodukowała m.in. pierwszy naręczny zegarek, który miał bransoletę i kopertę z tytanu. W kampanii reklamowej zegarka z wiecznym kalendarzem IWC wykorzystywało swoje bodaj najbardziej znane hasło reklamowe „Prawie tak skomplikowany jak kobieta, ale się nie spóźnia”. Nowe modele zegarków miały swoje slogany, także adresowane do konkretnej grupy docelowej. Hasło reklamowe „Stworzyliśmy solidny zegarek dla podróżującego mężczyzny” łączyło w sobie obietnicę korzyści, funkcjonalności i odnosiło się do konkretnego nabywcy. Ciekawym połączeniem grupy docelowej z siłą tradycji firmy było hasło reklamowe „Od 1868 i tak długo, jak będą mężczyźni”. Z kolei zegarek firmy Casio z serii Pathfinder jest przeznaczony dla mężczyzn, którzy lubią wyzwania. Urządzenie naszpikowano czujnikami – barometr, wysokościomierz, kompas cyfrowy.... Hasło reklamowe tego modelu uzupełnia: ”Jeśli trzeba, pokaże nawet czas”. Oferta holenderskiej firmy TW Steel jest skierowana do tych, którzy uważają, że wielkość ma w zegarku znaczenie. Jej produkty charakteryzuje koperta o średnicy dochodzącej do 50 mm. Są także bardzo masywne. Stąd hasło reklamowe - ” Największy wśród dużych zegarków.”

Luksusowe hasło reklamowe

Zegarki znanych firm to często wyrafinowane dzieła sztuki. Szwajcarski Piaget już ponad pół wieku temu stworzył hasło reklamowe, które jest aktualne do dziś i można je odnieść do wielu marek. „ Luksus i precyzja” mówi wszystko. W reklamach zmieniają się tylko osoby i okoliczności, które te cechy podkreślają. Longines w swojej kampanii promocyjnej wykorzystywał np. wizerunek Audrey Hepburn i Humpreya Bogarta. Któż mógł lepiej uwiarygodnić hasło reklamowe ”Elegancja jako sposób na życie”. Słynna marka Frédérique Constant (roczna produkcja ok. 120 tysięcy zegarków) realizuje swoje hasło reklamowe „Żyj swoją pasją”, w dalszym ciągu dążąc do osiągnięcia zegarmistrzowskiej doskonałości. W Polsce co jakiś czas podejmowane są próby zbudowania prawdziwej marki czasomierzy. Na drugiego Antoniego Patka trzeba będzie poczekać, ale np. w Zielonej Górze od kilku działa manufaktura Polpora. Przyświeca jej hasło reklamowe: ”Polska wizja, szwajcarska precyzja”. Życzymy 100 lat!


Jerzy Danilewicz

METAFORYKA Slogany i hasła reklamowe

http://www.metaforyka.pl/

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Jak hasła reklamowe zachęcają do zakupów w hipermarketach

Jak hasła reklamowe zachęcają do zakupów w hipermarketach


Autor: Jerzy Danilewicz


Hipermarkety oferują produkty FMCG, ale też ubrania czy elektronikę. Przejęcie Reala przez Auchan jest okazją, żeby przyjrzeć się, jakie hasła reklamowe stosują rynkowi giganci.


Hasła reklamowe hipermarketów

Dobre hasła reklamowe są dopasowane do potrzeb grup docelowych, uwzględniają specyfikę konkurencji i plany dotyczące przyszłości marek. Powinny być oryginalne, łatwe do zapamiętania i perswazyjne. Hasła reklamowe są jednym z elementów tworzenia tożsamości produktu lub usługi. W przypadku hipermarketów trudność polega na tym, że jeden slogan ma zachęcać do kupowania bardzo różnych produktów. Real oferuje w swoich sklepach 45 tysięcy artykułów spożywczych i przemysłowych. Auchan, chociaż ma mnie placówek, proponuje aż 80 tysięcy produktów. Jak zamknąć masowość i ogromną różnorodność oferty w jednym haśle reklamowym? To zadanie dla firm, które kreują slogany i hasła reklamowe.

Bezcenne hasła reklamowe

Klienci oceniają hipermarkety zwykle według trzech podstawowych kryteriów: asortymentu i jego jakości, ceny oraz poziomu obsługi. Hasła reklamowe Reala i Auchan, którymi tu się zajmiemy, dosyć wybiórczo traktują oczekiwania klientów. Skupiają się na wybranych elementach, chcąc zbudować przewagę rynkową. "Wielki wybór, niskie ceny" - brzmi hasło reklamowe hipermarketu Real. Slogan eksponuje asortyment i cenę. Zestawienie przeciwstawnych przymiotników wzmacnia wymowę komunikatu. Właściwie mówi wszystko, co chcieliby usłyszeć i zobaczyć w sklepie klienci. Użycie słowa "wybór" ma podwójnie korzystny przekaz: jest tu synonimem słowa "oferta" i podkreśla, że tylko klient decyduje, co chce kupić. Dobre hasła reklamowe nie zawsze muszą odwoływać się wielu składników oferty. Tak jest w przypadku hipermarketu Auchan. Slogan "Zbijamy ceny zawodowo" odwołuje się do tylko do jednej przesłanki, którą kierują się klienci. Jednak użyty przysłówek "zawodowo" wzmacnia kontekst. Obniżka ceny jest często stosowanym narzędziem marketingowym. Jednak hasło sugeruje, że w tym przypadku nie jest to zwykła przecena. Auchan robi to w sposób ciągły, z myślą o klientach i można na nim polegać. Eksponują to jego hasła reklamowe.

Czy takie hasła reklamowe zapewnią sukces?

Auchan i Real przypisują swoim hasłom duże znaczenie. Oprócz tego, że wspierają kolejne akcje sprzedażowe, są przesłaniem marketingowym firmy. Wynikają z jej misji. Często są usytuowane razem z logo firmy, co nadaje im funkcję sloganu firmowego. Jednak pozostają hasłami reklamowymi, gdyż kładą nacisk na efekt sprzedażowy. Slogan powinien w większym stopniu uwzględniać tożsamość, wizję i filozofię firmy. Oba hasła reklamowe dobrze podkreślają główną korzyść, jaką otrzymuje klient. Zapewniają skuteczne dotarcie do grupy docelowej. Hasła reklamowe mogą być wykorzystywane w dłuższym okresie oddziaływania marketingowego. Skupienie się na niskiej cenie nie jest oryginalnym za biegiem. Podobnie postępuje branżowa konkurencja. Siła oddziaływania hasła Auchan jest jednak większa. Czasownik "zbijamy" konotuje aktywność, a nawet agresywność w dążeniu do jak największego zadowolenia klientów. Z kolei hasło reklamowe Reala ma dobry rytm z użyciem antonimu. W czasach kryzysu i ubożenia społeczeństwa wojna na niskie ceny paradoksalnie może nie wystarczyć. To pole do popisu dla firm zajmujących się kreacją sloganów i haseł reklamowych. Na razie Auchan zaczął od "zbijania" konkurenta z rynku. Robi to, oczywiście, zawodowo!


Jerzy Danilewicz

METAFORYKA Slogany i hasła reklamowe

http://www.metaforyka.pl/

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Jak powstaje dobra nazwa produktu?

Jak powstaje dobra nazwa produktu?


Autor: Maria Orkwiszewska


Dobra nazwa produktu czy usługi nie może powstać zupełnie przypadkowo. Na świecie jest zarejestrowanych ponad 20 milinów znaków towarowych. Dlatego dziwi fakt, że wiele agencji reklamowych tak niefrasobliwie i beztrosko zdaje się na łut szczęścia czy ślepy traf.


Trafna nazwa firmy to z reguły efekt przemyślanego procesu kreatywno–analitycznego, niezwykle rzadko zaś przypadku.

Cztery podstawowe czynniki decydują o wyborze dobrej i skutecznej nazwy. Są nimi: produkt ze swoimi unikatowymi cechami, dopasowana do oferty strategia marki, konkurencyjność rynku, na którym działa marka, oraz klient i konsument marki. Te elementy określają kryteria oceny, jaka powinna być nowa nazwa produktu. Nie można rozpocząć poszukiwań, nie wiedząc dokładnie, czego szukamy i jak będziemy oceniać wyniki prac.

Jak powstaje nazwa produktu - etapy projektowania

Po dokładnej analizie, której wynikiem powinno być określenie pożądanego wizerunku marki oraz określenie cech jej adresata, po zapoznaniu się z nazwami marek konkurencyjnych i specyfiką nazewniczą branży, powstają założenia do projektu nazwy produktu. Kolejnym krokiem jest opisanie konwencji nazewniczej i docelowej formy nazwy. Na tym etapie zazwyczaj zapadają decyzje, czy nazwa produktu będzie rodzaju męskiego czy żeńskiego, czy będzie słowem krótkim, czy wyrażeniem opisowym, polskim czy kierowanym do klientów międzynarodowych, czy forma nazwy będzie znacząca, czy abstrakcyjna. Kryteriów opisujących nazwę powinno być jak najwięcej. Kryteria te tworzą ankietę oceny nazwy. Nazwa produktu będzie konkurowała z wieloma markami, dlatego kryteria oceny powinny być bardzo rygorystyczne.

Nazwa produktu – metody poszukiwania

Przeszukiwanie słowników jest metodą pozornie najłatwiejszą. Często jednak okazuje się, że słowa istniejące posiadają nie tylko wiele znaczeń, ale i wiele różnych konotacji i skojarzeń. Oprócz komunikatu podstawowego, (czyli najczęściej kojarzonego), słowa niosą wiele dodatkowych znaczeń etymologicznych, konotacyjnych i przenośnych. Jedne znaczenia mogą zaprzeczać drugim, bo zależą od kontekstu użycia słowa. Dodatkowo pojawiają się indywidualne skojarzenia i emocje odbiorcy wynikające z jego wykształcenia, środowiska kulturowego i indywidualnych zainteresowań. W takim wypadku lepsza jako nazwa produktu może okazać się nazwa nowa – neologizm. Neologizmy na początku charakteryzują się mniejszą siłą perswazyjną, jednak łatwiej nadać im bardziej precyzyjne i subtelne znaczenie. Neologizmy są także mniej pretensjonalne i nie podlegają takim ograniczeniom, jak nazwy nawiązujące do stereotypów branży. Z czasem różnice znaczeniowe między nazwami generycznymi (na przykład babunia) a neologizmami (na przykład Danone) się zacierają. Te unikalne nabierają wartości i podkreślają wyróżnienie. Popularność marki marginalizuje jej początkowe znaczenie. Nikt chyba już nie kojarzy nazwy produktu Apple z sadami, a nazwy produktu oznaczonego marką Canon z artylerią – choć obie marki jako słowa mają bardzo konkretne znaczenia.

Nazwa produktu a percepcja dźwięków

Bezcelowe jest poszukiwanie nazwy produktu pozbawionej jakiegokolwiek znaczenia. Nazwa produktu powinna mieć ściśle określoną konotację. Nawet pojedyncze litery są przez nas – odbiorców w określony, choć nieświadomy sposób odbierane i interpretowane. Chodzi o symbolizm fonetyczny. Przeprowadzone badania wskazują, że poszczególne głoski są przez nas różnie odbierane. Nazwa produktu niesie skojarzenia niezależnie od swojej powszechnej warstwy znaczeniowej. Udowodniono, że pojedyncze głoski mają siłę perswazyjnego oddziaływania. Wobec tego można wysnuć wniosek, że jeszcze większą siłę mają całe nazwy produktów. To sugeruje, że warto poświęcić trochę uwagi przy projektowaniu nazwy produktów. Sama nazwa nie sprzedaje, ale może wzmacniać cechy marki, może je podkreślać.

Jak nazwa produktu może oddziaływać na konsumentów

Podstawowym składowym jakości oznakowania marki jest sama nazwa, czyli desygnat. Chodzi o sam nazywany przedmiot oraz odbiorcę i jego bardzo indywidualne, a także społeczne uwarunkowania. Wiąże się to z umiejętnościami i kompetencjami komunikacyjnymi odbiorcy. A to na przykład znaczy, że inna nazwa produktu będzie dobra dla klientów z wykształceniem technicznym, inna z humanistycznym. Podstawą budowania nazwy produktów jest więc ściśle określona grupa odbiorców. Odbiór nazwy zależny jest także od słownika umysłowego odbiorcy. Chodzi o zbiór wyrazów, jakie odbiorca komunikatu zna i rozumie. Kolejnym czynnikiem oceny, jakim podlegają nazwy produktów, są związki znaczeniowe między wyrazami. Obejmują one związki logiczne oparte na równoznaczności, podrzędności, nadrzędności i przeciwstawności. Związki logiczne są możliwe do uogólnienia lub przewidzenia, więc w pewnym zakresie możliwe do weryfikacji.

Nazwa produktu jest podstawową składowa komunikacji werbalnej. To, jaką ma wartość marketingową, perswazyjną i wizerunkową, zależy od wielu czynników. Nazwa produktu nie powinna powstawać podczas okazjonalnych sesji kreatywnych. Rodzą się wtedy „fajne” nazwy, ale bez większej użyteczności marketingowej. Nazwa produktu to wynik selekcji z tysięcy propozycji. Potrzeba do tego wiedzy i doświadczenia specjalistów wielu dziedzin.


Maria Orkwiszewska

Ekspert nazewnictwa firm i produktów w firmie Anagram Naming

http://www.anagram.pl/

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

środa, 6 lipca 2016

Profesjonalny wygląd strony internetowej

Profesjonalny wygląd strony internetowej


Autor: Klaudia Broniek


Wiele mówi się dzisiaj na temat wyglądu stron internetowych. Jedni uważają, że ma on znaczenie, natomiast inni nie przywiązują do tego wagi, sądząc, że najważniejsza jest treść na stronie. No cóż… są gusta i guściki. Osobiście uważam, że wygląd strony odgrywa bardzo dużą rolę.


Oczywiście, nie należy zapominać o dobrej treści na stronie oraz jej funkcjonalności.

Jednak według przeprowadzonych badań, wygląd strony ma ogromne znaczenie, bo „zachęca użytkownika do dalszego surfowania po zasobach danej witryny”.

Wygląd strony to zarówno planowanie, jak i tworzenie strony internetowej. Jest on również częścią procesu rozwoju strony.

Projektanci stron internetowych używają obrazów, tekstów, mediów cyfrowych oraz innych interaktywnych elementów do ich projektowania. Korzystają także z języka HTML i CSS w celu uzyskania odpowiedniej struktury i prezentacji strony. Ponadto korzystają ze skryptu JavaScript, który zapewnia interaktywność poprzez m.in. reagowanie na zdarzenia, sprawdzania poprawności formularzy lub budowania elementów nawigacyjnych (źródło: wikipedia). Dzięki temu strony mogą być czytane przez odwiedzających.

No dobrze…

Zajmijmy się teraz samym wyglądem, aby uzyskać profesjonalnie wyglądającą stronę internetową.

Poniżej przedstawiam Ci najważniejsze elementy, na które powinieneś zwrócić uwagę przy tworzeniu/projektowaniu strony:

Grafika na stronie

Zdjęcia nie powinny być zbyt duże. Pamiętaj, że im większe zdjęcie, tym dłużej strona będzie się ładować. Jeśli internauta czeka zbyt długo, w końcu zrezygnuje i poszuka innej strony. Sugerowany rozmiar zdjęcia zwykle nie przekracza 10-12 KB. Nie zapominaj też o dobrej jakości grafiki.

Nie używaj flashu lub innych „migających” obrazów tzw. animacji. Badania pokazują, że tego typu animacje jedynie
rozpraszają ludzi i ich uwaga zostaje ostatecznie skierowana na animacje zamiast na informacje.

Układ strony

Trzymaj się standardowego układu strony (zwykle są to trzy kolumny na stronie), zwłaszcza jeśli chcesz stworzyć stronę internetową mającą na celu przekazywanie informacji. Istnieją strony internetowe, które zbyt wiele kilka kolumn na stronie – od ok. 6 do 8 – a to doprowadza ludzi do szału. Chyba nie chcesz, żeby odwiedzający pouciekali z Twojej strony…? Zapewnij, aby spis treści znajdował się na stronie internetowej, co umożliwi czytelnikom łatwą nawigację i nie będą musieli przewijać strony w dół, aby znaleźć to, czego szukają. Może pomyślisz, że taka strona będzie nieciekawa, ale przynajmniej będziesz miał więcej przychodzącego ruchu na Twoją witrynę internetową.

Kiedy wstawisz zdjęcia na stronę, upewnij się, aby zostały ustawione tak, aby Twoja strona wyglądała czysto i jednocześnie atrakcyjnie. Możesz np. umieścić tekst wokół obrazu.

Czcionki na stronie

Dla nagłówków lub banerów możesz używać ozdobnej czcionki, ale pamiętaj, aby była ona czytelna. Często bowiem zdarza
się, że ozdobne czcionki są niestety nieczytelne i ludzie denerwują się nie mogąc rozszyfrować, co jest napisane.
Dla tekstów natomiast najlepiej jest używać „normalnych” czcionek typu arial, tahoma, verdana, Times New Roman czy
sans-serif.

Jeśli możesz, postaraj się ograniczyć liczbę czcionek na swojej stronie. Nadmiar zróżnicowanych czcionek lub ich ciągła zmiana
będzie wyglądać amatorsko. Trzymać się zatem dwóch lub maksymalnie trzech różnych czcionek. To sprawi, że Twoja witryna wygląda bardziej profesjonalnie.

Reklama

Nie bądź zbyt chciwy i nie przesadzaj z reklamami na stronie. Strona ma być przejrzysta i czytelna. Oczywiście, kilka odpowiednio umieszczonych reklam, czy banerów nie przeszkodzi, ale zachowaj umiar. Traktuj je tak samo jak zdjęcia. Niech będą małe i proste, a nie duże i migające.

Ludzie wchodzą na Twoją stronę po informacje, a nie reklamy, więc daj im to!

Możesz mieć kilka reklam na swojej stronie. Powiedzmy, że trzy byłoby optymalną liczbą.

Co jeszcze?

Oto kilka przydatnych wskazówek dotyczących wyglądu strony internetowej:

1. Przetestuj swoje strony w wielu różnych przeglądarkach i systemach operacyjnych. Może okazać się, że strona będzie
działać/dobrze wyglądać w Google Chrome, ale nie będzie wyświetlała się prawidłowo/wyglądała dobrze w przeglądarce Internet Explorer. Albo Twoja strona będzie dobrze wyglądała w przeglądarkach systemu Windows, a nie będzie dobrze się prezentowała w przeglądarkach na komputerach Mac.

2. Pisz na temat i wartościowo. Niech ludzie od razu po wejściu na stronę zorientują się, o czym jest Twój serwis. Brak tej informacji będzie świadczył, że coś nie gra… i o braku profesjonalizmu. Prezentuj tylko takie treści, jakie – Twoim zdaniem – czytelnicy chcą zobaczyć. Przecież jeśli chcesz przyciągnąć ludzi na Twoją witrynę, pisanie o tym, czego oni oczekują, ma kluczowe znaczenie. Nie możesz przyjąć postawy: „Dostaniesz to, co widzisz…”. Jeśli Twoim celem jest zarabianie pieniędzy z posiadania strony internetowej, musisz mieć na niej ruch.

3. Wybierz ciekawy, mało popularny szablon i/ lub jeśli potrafisz – zmodyfikuj go nieco do własnych potrzeb. Czasami warto zainwestować parę złotych w dopracowany profesjonalny szablon (tzw. premium), a nie posiadać stronę przypominającą
wyglądem dziesiątki innych. Dzięki temu Twoja strona zyska na oryginalności i będzie wyglądała bardziej profesjonalnie.

4. Niech Twoja strona przyciąga kolorem. Jeśli strona będzie tylko czarno-biała lub jednokolorowa, będe po prostu wyglądała, mało atrakcyjnie, zwyczajnie i… nudnie. Ożyw ją trochę kolorem, bo – jak mówi powiedzenie – „kolorowe życie
jest lepsze”, więc dlaczego nie umieścić trochę życia na swojej stronie? Zachowaj jednak umiar w stosowaniu kolorów (2-3 powinny wystarczyć), żeby strona nie przypominała tęczy

5. Nie przesadzaj z nadmiarem informacji. Podawaj tylko te informacje, które, z Twojego i użytkowników punktu
widzenia, są istotne. Niestety, większość dzisiejszych stron internetowych przytłacza użytkowników ilością informacji. Ale czy są one bardziej skuteczne…? Tak się składa, że nie.

Podsumowując: skorzystaj z oryginalnego szablonu, dopracuj szczegóły, zadbaj o ładny i przejrzysty wygląd strony (np. menu), umieść wysokiej jakości nie zbyt dużą grafikę, wartościowy tekst, użyj kolorów, nie przesadzaj z reklamami… I volia!

Teraz Twoja strona powinna wyglądać profesjonalnie!


Klaudia Broniek

http://klaudiabroniek.com/2012/02/17/co-zrobic-aby-twoja-strona-wygladala-profesjonalnie/

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Piramida potrzeb Maslowa, czyli wspólny mianownik dźwignią handlu…

Piramida potrzeb Maslowa, czyli wspólny mianownik dźwignią handlu…


Autor: Marta Lewandowska2


Czego pragną nasi klienci? - zachodzą w głowę ludzie reklamy. Jednak już odpowiedziano na to pytanie; sprowadzono nawet wszystkich ludzi do „wspólnego mianownika”. Zrobił to amerykański psycholog Abraham Maslow, przedstawiając piramidę potrzeb człowieka.


Niektóre firmy reklamowe dobrze znają pracę Maslowa i skrzętnie ją wykorzystują. Oto przykłady podzielone wg kategorii podanych przez psychologa:

Potrzeby biologiczne i fizjologiczne: dach nad głową, ciepło, oddychanie, picie, jedzenie, seks, spanie

Umieszczone na samym dole piramidy. Bazowe potrzeby, bez których żaden człowiek nie jest w stanie dobrze funkcjonować. Tu najlepiej sprawdzają się reklamy z konotacjami seksualnymi, które przyciągają klienta i sprawiają, że produkt utkwi mu w pamięci. „Potencjał” tych potrzeb docenili także producenci leków na bezsenność oraz przeciwbólowych (Apap, Ibuprom), pokazujących jak brak zaspokojenia podstawowej potrzeby – braku bólu – może oddziaływać na nasze życie.

Potrzeby bezpieczeństwa: stabilność, bezpieczeństwo, prawo, porządek, granice

Tę potrzebę bardzo często wykorzystują marketingowcy poprzez wzbudzanie strachu; wizje typu zalane mieszkanie (Skok Stefczyka), samochodowe stłuczki (PZU), czy agencje ochrony snujące historie o groźnych bandytach czyhających za rogiem - to tylko kilka przykładów z szerokiego wachlarza możliwości. Reklamy tego typu, mimo skuteczności, budzą sporo kontrowersji, ponieważ są uważane przez niektórych za niemoralne.

Piramida_Maslowa

Potrzeby przynależności i akceptacji: uczucia, miłość, partner, przynależenie do społeczności, grupy

Na tej potrzebie zbudowany został FACEBOOK, a także wszystkie „markowe i popularne” gadżety ukazane w reklamach, jako ‘stricte związane z daną grupą’: perfumy promowane przez gwiazdę filmową (bądź jak ona…), Samsung ‘Hello Kitty’ dla najwierniejszych fanek itp. Chcesz być w tej grupie, kup to. Z tego samego powodu prawie wszystkie firmy mają założony profil na w/w portalu, aby klient mógł się utożsamić z produktem i zobaczyć, w jak dużej grupie zainteresowanych się znajduje.

Potrzeba uznania: reputacja, szacunek, odpowiedzialność, status

Świetnym przykładem są reklamy LEROY MERLIN – „i Ty możesz być bohaterem w swoim domu”. Wchodzi na ambicje Panom, by nie poprzestawali na zlecaniu prac, które sami mogą zrobić. Co więcej, rola mężczyzny jako „złotej rączki” zostaje wyniesiona do pozycji wspomnianego bohatera. Czy jest wśród nas ktoś, kto nie chciałby być bohaterem?

Potrzeba samorealizacji: estetyczne, sukcesu, wyznaczania i osiągania celów

Ostatnia, najobszerniejsza kategoria potrzeb. Tu można przyporządkować reklamy farb do malowania ścian (Dekoral), które ukazują nie tylko sam kolor, ale także od razu pięknie umeblowany, całkowicie wyposażony pokój. Książki oferujące sekretną, niezawodną metodę na osiągnięcie sukcesu czy zdradzające klucz do zrozumienia jakiegoś zjawiska (szereg ‘publikacji’ na temat katastrofy smoleńskiej). Jest milion przykładów, który nas otacza – wystarczy tylko się rozejrzeć.

Mimo że praca Maslowa była opublikowana w 1943 roku, jego odkrycia i kategoryzacja jest wykorzystywana do dzisiaj. Czasami warto się zastanowić, czy zamiast wydawać krocie na kolejne książki samozwańczych guru marketingu, nie lepiej iść do biblioteki i poszukać wiedzy u źródła – w dziełach np. Abrahama Maslowa, Zygmunta Freuda czy Edwarda Bernaysa.


Marta Lewandowska

stevepavlinapopolsku.pl

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Slogany reklamowe. Jak promują się miasta?

Slogany reklamowe. Jak promują się miasta?


Autor: Jerzy Danilewicz


Coraz więcej samorządów dostrzega, że dobre slogany reklamowe pomagają w promocji miasta lub regionu. Udane logo wraz z hasłem promującym są niezbędnym elementem marketingu.


Naturalne slogany reklamowe

Na początku stycznia gmina Stęszew w Wielkopolsce (15 tysięcy mieszkańców) ogłosiła, że ma własne hasło promujące. Na konkurs wpłynęło ponad 60 propozycji. Slogany reklamowe, które trafiły do finału, w większości wykazywały związek gminy z naturą. Nic dziwnego, bo znajdują się tu obszary zaliczone do programu Natura 2000, a w tutejszych lasach, raptem 25 kilometrów od Poznania, podobno można usłyszeć wycie wilka. Wygrało hasło „ Stęszew - Tak! Naturalnie!" Czy jest odkrywcze i zachęcające? Można się spierać, tak jak i o to, czy mimo trzech słów hasło nie jest przegadane. Trzeba pamiętać, że konkurs był otwarty; gdyby zatrudniono wyspecjalizowaną firmę, efekt mógłby być lepszy. Ale slogany reklamowe wykreowane na zamówienie też nie zawsze się sprawdzają.

Slogany reklamowe do wymiany

Hasło promocyjne Katowic rodziło się w bólach. Firmy wynajęte przez miasto opracowały strategię promocji i stworzyły slogany reklamowe. W końcu przedstawiono hasło: „Katowice. Centrum nowych form”. Poza wieloznacznością wyrazu ”forma”, całej konstrukcji brakuje eufoniczności, także przez powtórzenie tej samej sylaby z użyciem tzw. głoski syczącej. Wyraz „centrum” z kolei jest tak zużyty w przekazie marketingowym, że powinien trafić na wysypisko czy w tym przypadku raczej na kopalniane hałdy. Ale największą wadą hasła był duży stopień abstrakcji. Hasła promocyjne miast, podobnie jak slogany reklamowe produktów i usług, powinny podkreślać ich wyjątkowość, w tym przypadku miasta Katowice. Być może twórcy chcieli uciec od tradycyjnych górniczych skojarzeń. I uciekli – za daleko. Hasło nie spodobało się ani władzom, ani mieszkańcom. Wykreowano więc nowe slogany reklamowe. W internetowej ankiecie mieszkańcy ostatecznie wybrali: ”Katowice dla odmiany”. Ma niezmiennie promować miasto przez najbliższe lata. Czy jest dobre? Niepokojąco kojarzy się z „Katowice do wymiany”.

Przyciągające slogany reklamowe

Od mniej więcej dekady polskie samorządy prześcigają się w marketingowej rywalizacji. Jednym z prekursorów był Wrocław. Długofalowa polityka doprowadziła do wypracowania hasła „Wrocław - miasto spotkań”. Mimo że w przypadku miasta czy regionu trudno precyzyjnie zmierzyć skuteczność kampanii, kreacja trwa w najlepsze. Wciąż jeszcze slogany reklamowe najczęściej powstają w wyniku urzędniczego brainstormingu. W taki sposób stworzono udane hasło: ”Mazury - cud natury”. Podstawowym problemem przy tworzeniu sloganów w ramach marketingu miejsc jest określenie, na co chcemy położyć nacisk i jaka jest grupa docelowa. Slogany reklamowe promujące proszek do prania czy herbatniki są pod tym względem łatwiejszym przedsięwzięciem. Większość miast stawia na turystów. „Świętokrzyskie czaruje – poleć na weekend” - wiadomo, czarownica i Łysica; „Międzyzdroje – miasto gwiazd” - aleja gwiazd z odciskami dłoni; „Toruń - gotyk na dotyk” - historia na wyciągnięcie ręki; „Magiczny Kraków” - zaczarowana dorożka, zaczarowany Kazimierz, Wawel i Smocza Jama. Zdarzają się slogany reklamowe, które zachęcają wyraźniej także biznesmenów. „POZnan* Miasto know-how” czy kampania z 2004 roku - „Gdańsk – morze możliwości”. Jedno jest pewne – samorządy nie cofną się już do ery przedmarketingowej. A to znaczy, że muszą odświeżać swoje kampanie wizerunkowe. Jak mówią (marketingowo) w Świdniku: „Wysokich lotów”.


Jerzy Danilewicz

METAFORYKA Slogany i hasła reklamowe

http://www.metaforyka.pl/

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Co mają banery, czego nie daje pozycjonowanie?

Co mają banery, czego nie daje pozycjonowanie?


Autor: Robert Wąsik


Banery internetowe nie są dziś tak popularne, jak parę lat temu. Ich miejsce, jako najskuteczniejszej formy promocji w sieci, zajęły rozmaite techniki pozycjonerskie. Dziś jednak każda kolejna aktualizacja algorytmów Google sprawia, że cena pozycjonowania rośnie.


Czy powinniśmy szykować się na powrót banerów? Cóż, z pozycjonowania nikt dziś od razu nie rezygnuje, ale zainteresowanie banerami internetowymi ponownie rośnie. A w biznesie jest tak, że jeśli zainteresowanie się zwiększa, to musi za tym stać konkretny powód, przekładający się na wymierne korzyści. Co więc takiego mają w sobie banery, czego nie zapewnia SEO? Otóż wyłącznie za pośrednictwem banerów możemy bezpośrednio kontaktować się z potencjalnym klientem. SEO daje możliwość dotarcia do większej liczby potencjalnych klientów, ale samo w sobie nie daje szansy na przedstawienie się. Baner natomiast przez kilka lub kilkanaście sekund bezpośrednio oddziałuje na potencjalnego klienta. To, jak wykorzystamy ten czas, ma olbrzymie znaczenie. Gapienie się w listę wyników Google i tak nic nie da, a klientowi wystarczy ułamek sekundy, aby zainteresować się atrakcyjnie przedstawioną ofertą.

Banery na stronę działają jak potrawa w restauracji. Jeśli coś wygląda ładnie, chętnie tego próbujemy. Trzymając się tego porównania, SEO to jedynie „wypchnięcie” jednego dania przed inne na karcie menu. Pewnie, jeśli ktoś zamawia zawsze pierwszą potrawę, da to jakieś wyniki, ale przy reklamie pierwsze wrażenie to połowa sukcesu. Jeśli nie mamy żadnej konkretnej oferty, pierwsze miejsce w Google na nic się nie przyda. Kontakt z publiką jest tym, na czym od stuleci buduje się potęgę sprzedaży.

SEO nie może być wykorzystane, w przeciwieństwie do banerów internetowych, do budowania trwałej relacji z klientem, a ta w wielu gałęziach gospodarki decyduje o długofalowym sukcesie. Czy w związku z tym należy zarzucić wszystkie kampanie pozycjonerskie? Pewnie nie, ale z pewnością warto wziąć pod uwagę korzyści, jakie może przynieść zastosowanie banerów na stronę.


Banery na www, porady, konsultacje. Profesjonalizm i bogate portfolio.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Ekspertyzy i audyt nazwy produktu – jak zaprojektować bezpieczną nazwę

Ekspertyzy i audyt nazwy produktu – jak zaprojektować bezpieczną nazwę


Autor: Maria Orkwiszewska


Zaprojektowanie dobrej nazwy dla produktu lub usługi, która będzie mogła skutecznie funkcjonować na rynku, wiąże się z wieloma uwarunkowaniami. Podobnie wprowadzenie nazwy już istniejącej na nowy rynek jest związane z wieloma ograniczeniami.


Aby nazwa się przyjęła, aby odniosła sukces, potrzebne jest jej odpowiednie przygotowanie. Audyt nazwy produktu gwarantuje bezpieczeństwo stosowania na rynku, a odpowiednio dobrane analizy odpowiadają na pytania o potencjale i sile nowej nazwy. Testy perswazyjności określą stopień użyteczności nazwy dla realizacji celów firmy. Testy lingwistyczne mówią o potencjale perswazyjnym, jaki niesie nazwa produktu.

Nazwa produktu - Audyt statusu prawnego nazwy

W celu zapewnienia obiektywnej oceny nazwy, potrzebna jest ścisła współpraca z biurami rzeczników patentowych, Urzędem Patentowym oraz kancelariami prawnymi specjalizującymi się w ochronie własności przemysłowej i intelektualnej. Tylko wtedy może powstać profesjonalnie wykonany audyt nazwy produktu z perspektywy prawnej. Nazwa produktu powinna zostać wszechstronnie zbadana pod kątem aktualnego statusu z punktu widzenia prawa. Opisane powinny także zostać również możliwe prawne zagrożenia oraz ryzyka.

Nazwa produktu - analiza lingwistyczna nazwy

Aby wykorzystać nazwę w optymalny sposób, należy poznać jej silne i słabe strony z punktu widzenia potencjalnego odbiorcy, jak również sposoby jej skutecznego użycia. Ocenę nazwy można uzyskać dzięki współpracy ze znanymi językoznawcami. Dysponując ich analizami i opiniami, wykonanymi zgodnie z personalizowanymi do potrzeb rynku standardami, z nazwy produktu można zbudować naprawdę efektywne narzędzie marketingu. Audyt nazwy podnosi efektywność marketingu. Wyniki badań i analiz oraz opinie poszczególnych specjalistów zawierają zawsze dużo ciekawych i istotnych informacji na temat nazwy. Ważne jest zebranie ich w logiczną i spójną instrukcję.

Jakie cechy powinny posiadać nazwy produktów

Zła nazwa sukcesowi szkodzi, ogranicza markę, a w porównaniu z konkurentami wypada blado i niekonkurencyjnie. Wszystkie nazwy produktów i usług powinny mieć gwarantowane domeny internetowe, analizy znaczenia i skojarzeń w innych językach. Jednym z składowych analizy nazwy produktów może być badanie, jak konkurenci chronią prawnie swoje marki na określonych rynkach i w określonych branżach. Daje to firmie informacje i konkurencyjności marki.

Dla uzyskania dodatkowych gwarancji i szerszej informacji na temat siły, jaką ma nazwa produktu, możliwe jest przeprowadzenie badań rynkowych lub badań konsumenckich. Wybór nazwy dla produktu lub usługi jest decyzją strategiczną. Tylko poprawnie zaprogramowana nazwa produktu możne tworzyć silną markę. Aby to było możliwe, nazwa musi spełniać dwa podstawowe kryteria: kreatywnie wyróżniać i gwarantować bezpieczeństwo.

Ochrona prawna nazwy – co musi mieć dobra nazwa

Na polskim rynku co roku dochodzi do sporów o nazwę. Nieuczciwa konkurencja, wykorzystując luki w prawie lub niewystarczającą ochronę markowego producenta, często upodabnia się do niego – pozbawiając go tym samym zysku, na który mógłby liczyć, odpowiednio się wcześniej zabezpieczając. Ktoś, kto projektuje nazwy produktów, takie sytuacje powinien przewidzieć. Swojego czasu głośno było o sporze pomiędzy producentami przetworów owocowo-warzywnych – Hortexem i Hortino. Urząd Patentowy, jako organ rozstrzygający, orzekł, że nazwa produktu i znak towarowy Hortino zostały zarejestrowane w złej wierze i naruszają prawa ochronne nazwy Hortexu. Swoją decyzję uzasadnił zbyt dużym podobieństwem pomiędzy znakami towarowymi firm, co mogło wprowadzać odbiorcę w błąd.

W dzisiejszych czasach ochrona prawna marki jest nie tyle pożądana, co niezbędna. Dobra nazwa produktu, świadomie zaprojektowana, chroniona, pozwala firmie uzyskać status marki. Marka jest uzasadnieniem wyższej ceny i gwarancją, że klient weźmie nas pod uwagę w fazie zakupowej. Bo liczy się tylko dobra marka i nazwa produktu.


Maria Orkwiszewska

Ekspert nazewnictwa firm i produktów w firmie Anagram Naming

http://www.anagram.pl/

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Zasady pisania bloga firmowego

Zasady pisania bloga firmowego


Autor: adermina


Blog może być nie tylko sposobem na pokazanie własnych pasji i zainteresowań. Posiadając firmową stronę internetową, możemy wykorzystać go w celu budowania pozycji eksperta w dziedzinie, w której prosperuje nasza firma. By jednak robić to, odnosząc sukcesy na tym polu, ważne jest trzymanie się kilku podstawowych reguł. Jakich?


Różnorodny charakter wpisów

Warto raz na jakiś czas umieścić wywiad z osobą z branży, w której firma prosperuje. Nie jest jednak koniecznością wychodzenie poza szeregi własnej firmy, a takiego eksperta poszukać wewnątrz i zadać mu kilka pytań. Istotne jest, by w rozmowie podejmowane były tematy ważne w działalności całej branży, które mogą zainteresować potencjalnych klientów firmy czy ewentualnych kontrahentów.

Odpowiednia optymalizacja treści pod wyszukiwarki

Odpowiedni dobór słów kluczowych jest niezbędny do prawidłowego odczytania ich przez wyszukiwarki. Podstawą jest użycie znacznika h1 dla tytułu, a także kilkakrotne powtarzanie danej frazy w artykule. Pamiętając jednocześnie o jej właściwej gęstości w całym tekście. Ważne jest także każdorazowe wypełnianie pola metadanych (meta title i meta description). Przed rozpoczęciem prac związanych z optymalziacją strony warto zapoznać się z zasadami SEO copywritingu.

Komentarze pod artykułem

Choć wiele dyskusji toczy się obecnie na portalach społecznościowych, to nie należy zapominać o umożliwieniu czytelnikom wyrażenia własnego zdania bezpośrednio pod napisanym artykułem. System komentarzy pozwala nie tylko na szybką reakcję na zaistniałe wątpliwości, lecz także ma wpływ na pozycjonowanie - świeża treść, zainteresowanie artykułem. W przypadku pojawienia się pytań trzeba odpowiadać jak najszybciej na każde z nich, nawet takie, które wiąże się bezpośrednio z krytyką, a co najważniejsze ich nie kasować. Każdy ma przecież prawo do wyrażenia własnego zdania.

Poprawny język

Postaw na prosty język. Nie używaj zwrotów, które mogą być nie zrozumiałe dla Twoich odbiorców. Pamiętaj, że to, co wydaje się Tobie oczywiste, dla innych takie być nie musi. Tyczy się to zarówno terminów typowo branżowych, jak i słów zapożyczanych z języka obcego. Nikt przecież nie będzie czytał Twoich tekstów ze słownikiem, tym bardziej, że cały blog pisany będzie w języku polskim.

Pasja i chęć

Nic na siłę! Jeżeli pisanie nie sprawia Ci przyjemności, lepiej się za nie nie zabierać. Z pisania wbrew sobie na pewno nic dobrego nie wyniknie, a na pewno zostanie to dostrzeżone przez odbiorców treści. I odwrotnie - w przypadku, gdy posiadasz zapał, lecz Twoje umiejętności pisarskie nie są na najwyższym poziomie, nie należy rezygnować z pisania. Nie każdy przecież urodził się z łatwością przelewania słów na papier, pamiętajmy jednak, że praktyka zrobi swoje i z czasem teksty będą nabierały wartości.


Jak pisać bloga firmowego? Więcej na ten temat znajdziecie na firmowej stronie agencji interaktywnej Assist Media.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Jak hasła reklamowe opowiadają o samochodach

Jak hasła reklamowe opowiadają o samochodach


Autor: Jerzy Danilewicz


Polacy rejestrują coraz mniej nowych aut. Producenci udoskonalają samochody, ale trudniej je sprzedać. Czy twórcy haseł reklamowych nadążają z kreacją za swoim produktem?


Hasła reklamowe spełniają marzenia

Dobre hasła reklamowe powinny być oryginalne, zwięzłe, wieloznaczne, eufoniczne i łatwe do zapamiętania. Musi umożliwiać dotarcie z przekazem do grupy docelowej, ukazywać główną korzyść produktu. Ważne jest, aby wyróżniał markę na tle konkurencji. Szybki rozwój motoryzacji na początku lat 90. umożliwił Polakom masowy dostęp do tego rynku. Posiadanie własnego auta było wcześniej niespełnionym pragnieniem. Hasła reklamowe z lat 90. kładły więc nacisk na spełnianie marzeń.

"Każde Twoje pragnienie jest spełnione" - Fiat Tempra

"Mazda na raty. Oprocentowanie kredytu 0 procent. To nie złudzenie, lecz marzeń spełnienie"

"Chciałbym jechać do szkoły ładnym samochodem! Renault Laguna. Nie tylko kierowcy kochają samochody."

Samochód jest wdzięcznym produktem w kreacji haseł reklamowych. Powszechnie rozpoznawalny, stworzony, by go doskonalić i tym samym oferować klientom stale nowe rozwiązania. Polacy "znają się" na samochodach Hasła reklamowe wykorzystują do używając zrozumiałego dla grupy docelowej kodu komunikacyjnego.

Hasła reklamowe budzą emocje

Dużą grupę stanowią hasła reklamowe, które odwołują się do skojarzeń techniki ze sztuką. Samochód nie jest zwykłym pojazdem mechanicznym. Jest czymś więcej. Twórcze projektowanie wznosi go na wyższy poziom estetyczny - staje się dziełem.

"Twórcze myślenie, lepsze samochody" - Opel

"Sztuka tworzenia samochodów "- Renault

"Zaprojektowany, by cieszyć" – Peugeot 307

"Nowy Renault Scenic. Nie mylić z samochodem. "

Ale samochód może też być najlepszym przyjacielem. Znanym od dawna, wypróbowanym, zawsze można na niego liczyć. A przyjaciół raczej się nie zmienia.

"Zawsze tam, gdzie Ty - Hyundai" (nigdy Cię nie opuszczę)

"Polubisz każdą drogę - Citroen" (ze mną wszędzie dojedziesz)

"Wiesz, co masz – Volkswagen" (znamy się jak łyse konie)

"Tylko nie mów do mnie mały" - Fiat Panda (bo się obrażę...)

Inne hasła reklamowe odwołują się do zmysłów. W jednym przypadku poprzez zastosowanie epitetu sprzecznego "Piękna bestia" (Opel Tigra) wywołuje niepokojące zainteresowanie. "Dyskretna elegancja"(Daewoo Leganza) przywołuje na myśl wygodną limuzynę. Zastosowano tu jeszcze grę słów: elegancja-leganza. I jest prawie Francja-elegancja. Z Korei Południowej.

Kryzysowe hasła reklamowe

W październiku zarejestrowano w Polsce niespełna 22 tysiące nowych samochodów osobowych. To wynik słabszy o ponad dwa procent niż przed rokiem. Kolejny miesiąc spada liczba klientów indywidualnych, którzy kupili samochód w autosalonie. Wśród marek w październiku po raz pierwszy Kia prześcignęła Skodę. Jednak jest to przewaga tylko 35 sztuk. W skali roku czeski producent jest niezagrożonym liderem. Podobną mizerię widać wśród haseł reklamowych. Wprowadzoną w tym roku do oferty Skodę Rapid reklamuje hasło: "Nowy wymiar skody". Przekaz nie jest oryginalny. Klienci od dawną są przyzwyczajeni, że oferta zawiera coś nowego. Ponadto powtórzenie sylab zaburza eufonię. Volkswagen Up! czyli "Małe jest wielkie" to zestawienie antonimów, które także nie wzbudza specjalnych emocji. Z kolei producent Chevroleta Cruze powtarza ograny schemat - "Zawsze z Tobą" (a może by tak jakiś skok w bok...). Wydaje się, że marazm, w jaki wpadł rynek motoryzacyjny ogarnia także firmy zajmujące się kreowaniem haseł reklamowych. W tej kryzysowej ofercie wyróżnia się hasło reklamowe nowej Astry Sedan - "Niezła na papierze, genialna na asfalcie". I wszystko w temacie.


Jerzy Danilewicz

METAFORYKA Slogany i hasła reklamowe

http://www.metaforyka.pl/

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Hasła reklamowe na święta. Powtórka z marketingowej rozrywki

Hasła reklamowe na święta. Powtórka z marketingowej rozrywki


Autor: Jerzy Danilewicz


Handel ma swoje świąteczne żniwa. Według szacunków Polacy mogą wydać na zakupy o kilka procent więcej niż przed rokiem. Czy przyciągną ich hasła reklamowe?


Hasła reklamowe w worku Świętego Mikołaja

W grudniu na rynek handlowy masowo wyruszają saneczki z dzwoneczkami. Prawie w każdym sklepie dyżuruje Święty Mikołaj. Wystrój i nastrój zmiękczają klientów. Jednak ten szczególny okres wcale nie jest łatwy dla tych, którzy tworzą hasła reklamowe. Trudno wyjść się poza utrwalony świat symboli. Promocja, obniżka, okazja – wszystko jest „świąteczne”. Prezenty pod choinkę bywają „wystrzałowe”, „niezwykłe” i wymarzone. Hasła reklamowe powtarzają się, jak coroczne apele o kupowanie karpi żywych. Jakby twórcy albo ich zleceniodawcy wierzyli, że wystarczą byle jakie hasła reklamowe. Klient i tak kupi. „Wymarzone prezenty tylko w Komputronik”, Intersport pyta wprost:”Mikołaj już kupił prezenty, a Ty?” W tym gronie można zrozumieć firmę Kolter, która proponuje „wystrzałowe prezenty”. Zajmuje się dystrybucją artykułów strzeleckich i obronnych. Także sieć Biedronka postawiła na proste skojarzenia. Seria sloganów „Święta bogate” w radość, w zakupy, w tradycję – używa przenośni, która ma pozytywną konotację. Święta, tradycja, radość, no i te zakupy. Przecież uwielbiamy kupować.

Świąteczne hasła reklamowe

Dobre hasła reklamowe powinny być zgodne z nazwą firmy, wynikać z misji i strategii, a także podkreślać główną korzyść oferowanego produktu czy usługi. Muszą posiadać unikalne cechy, które wyróżniają je na tle konkurencji. I mieć zdolność dotarcia do grupy docelowej. Czy hasła reklamowe kreowane na potrzeby działań marketingowych przed świętami spełniają te wymogi? Raczej dopasowują się do tradycyjnego systemu świątecznych symboli. Rzadko się zdarza, że hasła reklamowe zawierają bardziej wyrafinowane skojarzenia, wykorzystują dowcip czy przewrotną prowokację. Także przygotowana na ten okres reklama Invest Banku tylko pozornie jest daleka od prezentów pod choinką. Slogan „Pieniądze są tak blisko” połączono z widokiem nadmorskiego krajobrazu. Na brzegu stoi latarnia morska. Światło latarni wskazuje drogę do domu. Pieniądze są na wyciągnięcie ręki, jak brzeg dla marynarzy. Na brzegu jest dom, w a nim bezpieczeństwo i tradycja, czyli święta.

Hasła reklamowe przegrywają z tradycją

W okresie świąt hasła reklamowe są mało oryginalne i nieatrakcyjne. Ich perswazyjność ogranicza się do dzwonienia dzwoneczkami i powszechnego wykorzystywania tych samych odniesień symbolicznych. Tak, jakby tradycja obezwładniała twórców śmielszych pomysłów. Im bliżej świąt, tym więcej reklam-życzeń. Sklep życzy spokoju i udanych ostatnich zakupów, bank - wesołych świąt, najlepiej z ich pożyczką gotówkową, a lekarz przypomina, by po spożyciu obfitego świątecznego obiadu użyć tabletki, która pozwoli się wypróżnić. Na świecie hasła reklamowe tematykę świąteczną traktują o wiele swobodniej. Czy przyjęłaby się u nas reklama firmy kosmetycznej Illamasqua? Obok siebie pokazano dwie kobiety. Jedna biała w białym ubraniu, tylko usta podkreślone czerwoną szminką. Druga, czarna, ubrana na czarno, też z czerwonymi ustami. I slogan: „Nie marzę o białych świętach”. W Polsce po świętach zobaczymy raczej reklamę Unilevera, który reklamuje Cif i Domestos hasłem:”Poczuj czystą radość”. W końcu po świętach trzeba posprzątać.


Jerzy Danilewicz

METAFORYKA Slogany i hasła reklamowe

http://www.metaforyka.pl/

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

niedziela, 26 czerwca 2016

Hasła reklamowe cenią koniec świata. Kto za to zapłaci?

Hasła reklamowe cenią koniec świata. Kto za to zapłaci?


Autor: Jerzy Danilewicz


Nie ma nic lepszego dla twórców reklam niż wydarzenie, pod które mogą podłączyć swoją kreatywność. Tak było z rokiem 2000, czy ostatnio w przypadku piłkarskich mistrzostw Europy. Teraz na topie jest data: 21.12.2012. Co wspólnego mają z tym hasła reklamowe?


Hasła reklamowe muszą uwodzić

Hasła reklamowe powinny być perswazyjnym komunikatem o zaletach produktu lub usługi. Oryginalne i łatwe do zapamiętania są także jednym z elementów umacniania tożsamości marki. Dobre hasła reklamowe już w trakcie pierwszych sekund reklamy muszą wywołać zainteresowanie odbiorcy. Muszą być dopasowane do potrzeb grup docelowych i uwzględniać specyfikę konkurencji oraz plany dotyczące przyszłości marek. Hasła reklamowe są najłatwiejszą i najbardziej efektywną formułą komunikowania nowego lub zrewitalizowanego komunikatu marki. Hasła reklamowe zwykle używa się ich, aby:

- Odwzorować zmianę pozycjonowania marki

- Przeprowadzić nową kampanię komunikacyjną

- Wprowadzić nową lub rozszerzyć istniejącą ofertę

- Zakomunikować nowe kierunki rozwoju marki

- Lansować nowe elementy naszej przewagi konkurencyjnej

- Dotrzeć do nowych klientów

- Wesprzeć rozszerzenie na nowe rynki

Tworzeniem skutecznych haseł reklamowych zajmują się firmy wyspecjalizowane w kreowaniu narzędzi marketingowych dostosowanych do potrzeb rynku i konkretnego produktu. Jednak w przypadku haseł tworzonych w związku z „wydarzeniem 21.12.2012” cele i metody zostały nieco przewartościowane.

Hasła reklamowe straszą z przymrużeniem oka

Prognozowany koniec świata jest dobrym pretekstem dla tworzenia haseł skierowanych do odbiorców różnorodnych produktów. W programach telewizyjnych i na billboardach pojawiły się tajemnicze teasery: ”Koniec”, „Klamka zapadła”, „21.12.2012”. Potem nastąpiło marketingowe rozwinięcie - hasła reklamowe : ”Eksplozja okazji na koniec świata”. Media Markt. W pierwszej części mamy stopniowanie emocji. Potem oksymoron, który łączy lęk z zainteresowaniem. Koniec świata kojarzy się z jakąś bliżej nieokreśloną eksplozją, to prawda. Ale Media Markt przekuwa strach w pozytywną ofertą – będzie z czego wybierać! Trudno w tym sloganie dopatrzeć się szczególnie oryginalnych i chwytliwych zabiegów kreacyjnych. Hasła reklamowe wyrosły wokół wydarzeniowego motywu. Podobnie jest z kampanią reklamową Toyoty. Tu jednak „koniec świata” jest wykorzystany podwójnie. Hasła reklamowe wykorzystują niepewność, ale także pęd do życia, jakiego niewątpliwie doznamy, po kolejnym nieudanym końcu. „ Z powodu wyprzedaży niezawodnych modeli Toyoty z rocznika 2012 przekładamy koniec świata. Majowie.” (Czyżby też byli Japończykami..?). Slogan informuje przy tym o wyjątkowości oferty „niezawodne modele z rocznika 2012”. Zabawa z końcem świata ma swój finał z bezwzględnie marketingowym przekazem: 'Nie będzie końca świata, kup samochód na lata”.


Za granicą hasła reklamowe zabiegają o pieniądze konsumentów bez owijania w bawełnę

Jeden z luksusowych hoteli w San Diego przygotował pakiet pod hasłem „Koniec świata”. W cenie 666 dolarów (ok. 2200 zł) jest „ostatnia wieczerza” i zasady szkoły przetrwania. Hasła reklamowe innego hotelu zachęcają, żeby „ten” dzień spędzić poza domem. Po co siedzieć przed telewizorem czy w garażu pucować samochód. „Przecież pieniądze nie mają znaczenia, skoro świat się kończy” - zachęcają hasła reklamowe. Położony w centrum Denver hotel „The Curtis” oferuje pakiet o nazwie „Party Like There’s No To-Maya”( „impreza, jakby nie było jutra” - to -Maya brzmi podobnie do tomorrow). W ramach pakietu: całe piętro, w tym dwa apartamenty i 22 pokoje. W cenę wliczona jest limuzyna, która zabierze turystów z lotniska, wieczorna impreza oraz specjalista od tatuaży, który na ciałach gości upamiętni ten niezwykły dzień. W pokojach będzie przygotowany specjalny zestaw: maski przeciwgazowe, leki przeciw promieniowaniu radioaktywnemu, tabletki do odkażania wody oraz posiłki spreparowane jak dla kosmonautów. Jeśli uda się im przeżyć do rana, w cenie jest też śniadanie. Koszt pakietu - 12021 dolarów. Hasła reklamowe uwzględniają narodową specyfikę. W Tomsku na zachodzie Syberii można zakupić produkt reklamowany jako "zestaw na koniec świata". Szare torebki zawierają m.in.: butelkę wódki, paczkę kaszy gryczanej, puszkę sardynek, świece, zapałki, notes z ołówkiem, kostkę szarego mydła i sznurek. Ten ostatni chyba na wypadek, gdyby koniec świata się nie udał.


Jerzy Danilewicz

METAFORYKA Slogany i hasła reklamowe

http://www.metaforyka.pl/

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Slogany reklamowe – namawiają, lansują, sprzedają.

Slogany reklamowe – namawiają, lansują, sprzedają.


Autor: Maria Orkwiszewska


Dobre slogany reklamowe muszą być oryginalne, zwięzłe, wieloznaczne i eufoniczne, powinny być łatwy do zapamiętania. Slogany są kreowane, aby umożliwiać skuteczne dotarcie z przekazem do grupy docelowej, ukazywać główną korzyść produktu, wyróżniać markę na tle konkurencji. Ale najważniejsze jest, aby przekonywał do zakupu.


Slogany reklamowe dla rynku motoryzacyjnego

Rynek motoryzacyjny staje w obliczu stagnacji. Polacy oszczędzają i rejestrują coraz mniej nowych samochodów. Producenci i dystrybutorzy aut zmuszeni zostali do podejmowania najróżniejszych działań promocyjnych i marketingowych, aby więcej sprzedawać i pokonać konkurencję. Czy slogany reklamowe lansujące coraz lepsze samochody nadążają z kreacją za swoim produktem? Czy współczesne slogany motoryzacyjne są perswazyjne? Samochód, jako produkt jest ciekawym tematem w kreacji haseł reklamowych. Jak na wszystkim, Polacy "znają się" doskonale na samochodach. Czy wystarczy, aby slogany reklamowe wykorzystywały prosty i zrozumiały dla konsumentów kod komunikacyjny.

"Każde Twoje pragnienie jest spełnione" - Fiat Tempra

"Mazda na raty. To nie złudzenie, lecz marzeń spełnienie"

"Renault Laguna. Nie tylko kierowcy kochają samochody."

Samochód jest produktem zaawansowanym technicznie. Z drugiej strony samochód to element autoekspresji. Kupujemy samochody z powodów racjonalnych, aby się wygodnie przemieszczać, ale także z powodów autoekspresyjnych, aby dobrze w nich wyglądać. Dlatego znaczącą grupę stanowią slogany reklamowe, które odwołują się do skojarzeń techniki ze sztuką. Samochód prezentowany jest jakoś więcej, niż tylko wytwór techniki. W reklamach staje się unikalnym i niepowtarzalnym dziełem. Slogany reklamowe próbują ten unikalny wizerunek kształtować.

"Twórcze myślenie, lepsze samochody" - Opel

"Sztuka tworzenia samochodów "- Renault

"Nowy Renault Scenic. Nie mylić z samochodem. "

„Styl bez kompromisów” Chevrolet Aveo 5d

Wiele osób spędza dużo czasu w swoim aucie. Kreatorzy haseł próbują zbudować bliskie relacje między użytkownikami, a autami. Samochód jest prezentowany, jako najlepszy przyjaciel, partner. A dobry przyjaciel, to ktoś, kto jest znany od dawna, wypróbowany, zawsze można na niego liczyć. Slogany reklamowe sugerują, że samochodów, tak jak przyjaciół raczej się nie zmienia.

"Zawsze tam, gdzie Ty - Hyundai"

"Wiesz, co masz - Volkswagen"

Reklama to oddziaływanie na zmysły i emocje. Slogany reklamowe często do tego się odwołują. Przywołują na myśl skojarzenia z wyższą jakością, luksusem. Odnoszą się do wyższych sfer, ich stylu i poziomu życia.

"Piękna bestia" (Opel Tigra)

„Ekscytująca w każdym calu” (Totota Yaris Verso-s)

„Wyraź siebie” (Totota Corolla)

„Motion and emotion” (Peugeot)

Slogany reklamowe w czasach kryzysu

Już kolejny miesiąc spada liczba zarejestrowanych nowych samochodów. Jest coraz mniej klientów indywidualnych, którzy zdecydowali się na zakup nowego auta. Na rynku następują zmiany. Po raz pierwszy w minionym miesiącu Kia prześcignęła Skodę w ilości sprzedanych aut. Czy mają na to wpływ nieciekawe slogany reklamowe Skody? Komunikaty reklamowe nie są oryginalne, a coraz bardziej wymagający klienci oczekują, że oferta zawiera coś nowego. Slogany produktów marki lidera rynku, Skody, która sprzedała w skali roku najwięcej nowych aut, nie porywają.

Skoda Rapid - "Nowy wymiar skody"

Skoda Fabia - „Hatchback z klasą”

Skoda Octavian - „Najchętniej wybierane auto w Polsce”

Skoda Yeti - „Do miasta i na bezdroża”

Superb – „Wyjątkowa przestrzeń wewnątrz”

Skoda Citigo - „Przestrzenny miejski samochód”

Dominuje w nich praktyczne podejście i racjonalność. Czy to już się klientom znudziło. Czy oczekują czegoś więcej?

Slogany reklamowe muszą uwodzić klientów

Slogany reklamowe powinny być perswazyjnym komunikatem prezentującym kreatywnie zalety oferty. Slogany reklamowe, gdy są oryginalne stają się jednym z elementów kreowania wizerunku marki. Reklamy mają często bardzo prostą i zwięzłą formę. Dlatego dobre slogany reklamowe już w trakcie pierwszych sekund prezentacji muszą budzić zainteresowanie odbiorcy. Kolejną cechą dobrego sloganu jest kontekst konkurencji. Niebagatelne znaczenie mają plany dotyczące przyszłości i rozwoju marki. Slogany reklamowe nie mogą marek zawężać. Pomimo tych ograniczeń, slogany reklamowe są najłatwiejszą i najbardziej efektywną formułą prezentacji pozycjonowania marki. Slogany reklamowe są stosowane, aby odwzorować zmianę pozycjonowania marki, wprowadzić nową lub rozszerzyć pozycjonowanie istniejącej oferty oraz lansować nowe elementy naszej przewagi konkurencyjnej. Dla marek, które planują rozszerzanie, slogany reklamowe mogą być formą komunikowania nowych kierunków rozwoju marki, dotarcia do nowych grup klientów i wsparcia rozszerzenia na nowe rynki. Przygotowują przyszłą sprzedaż marki.


Maria Orkwiszewska

ANAGRAM Naming

http://www.anagram.pl/

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Co to jest SEO copywriting

Co to jest SEO copywriting


Autor: adermina


SEO copywriting to nic innego jak metoda pisania tekstów na strony internetowe, która uwzględnia użycie atrakcyjnych słów kluczowych wpisywanych przez użytkowników. Na co więc skupić uwagę przy optymalizacji? Wystarczy trzymać się kilku prostych zasad.


Teksty na stronach www, by trafiły do odbiorców powinny uwzględniać tak zwane zasady copywriterskie. Pisząc artykuły na strony internetowe trzeba mieć na uwadze minimum dwóch odbiorców naszych treści - osoby pasujące do grupy docelowej oraz roboty Google. Jednak, by powiedzenie "Content is the king!" stało się w naszym przypadku prawdziwe, tekst trzeba odpowiednio przystosować zarówno do audytorium online jak i wyszukiwarek internetowych. Czym różnią się te dwie grupy odbiorców? Użytkownicy internetu oczekują od artykułu konkretów napisanych w przejrzysty sposób zakończonych odpowiednimi wnioskami. Roboty natomiast skanują każdy artykuł pod względem technicznym - szukają w nim odpowiednich fraz, by później móc pokazać dany tekst jako adekwatny do potrzeb osoby, która wpisała w wyszukiwarkę odpowiednie słowo kluczowe. Uwzględnienie tych dwóch kwestii powinno być istotne dla każdego, kto zajmuje się SEO copywritingiem.

Pomocne narzędzia

Przy tworzeniu tekstów trzeba trzymać się kilku reguł. Podstawową stanowi ta, która mówi, że trzeba pisać o tym, o czym chcą czytać nasi odbiorcy. Przed doborem tematu artykułu warto więc skorzystać z kilku pomocnych narzędzi, które podpowiedzą nam jakie słowa kluczowe są najczęściej wpisywane w wyszukiwarkę. Pierwszym z nich jest narzędzie propozycji słów kluczowych Google Adwords. Wpisując w rubrykę "Słowo lub wyrażenie" można sprawdzić jaką dane hasło ma konkurencję, liczbę miesięcznie wyszukiwanego słowa w ujęciu globalnym i lokalnym.

Kolejnym atrakcyjnym narzędziem jest Google Trends. Pozwoli ono na sprawdzenie najczęściej spisywanych w wyszukiwarkę Google słów kluczowych oraz porówna je z innymi. Pomocne mogą także okazać się Statystyki wyszukiwarki Google - umożliwiają one zbadanie popularnych słów kluczowych z podziałem na konkretne kategorie. Wyniki można poklasyfikować także korzystając z filtru, który umożliwia zaznaczenie interesującego nas regionu, czy konkretnego zakresu czasowego.

Ważność słów kluczowych

Zasadnicze jest tutaj używanie znacznika h1 dla tytułu oraz powtórzenie istotnego słowa kluczowego w kilku miejscach w tekście. Zapewni to wysoki stopień koncentracji robota na zastosowanych przez nas słowach - kluczach. W przypadku, gdy artykuł ma postać hierarchiczną ważne jest także użycie nagłówka h2 dla poddziałów i h3 dla pod-pod-rozdziałów.

W tekście powinna znajdować się odpowiednia gęstość słów kluczowych, które jednak najczęściej powinny pojawić się na początku artykułu a także zostać powtórzone pod koniec. Nie należy wprawdzie przesadzać i upychać słów kluczowych na siłę, gdyż może to zostać użyte przeciwko nam i potraktowane jako tekst spamerski. Ważne jest, by nasze słowa klucze były odpowiednio wyodrębnione - warto więc do tego celu zastosować pogrubienia, czy podkreślenia. Wyszukiwarka otrzyma wtedy jasny sygnał, że słowa te odpowiadają treści artykułu.

Linkowanie zewnętrzne

Odsyłanie naszych czytelników do innych artykułów, które pomogą uzupełnić ich wiedzę na dany temat jest sposobem na pokazanie naturalności naszej witryny. Udowodniono, że strony, na których znajdują się linki do podobnie tematycznie stron mają wpływ na pozycjonowanie strony, z której wychodzą. Należy jednak pamiętać, by odsyłać tylko do takich stron, które są powiązane z treścią naszej. Warto również wcześniej sprawdzić, czy strony, do której odsyłamy nie znajdują się na czarnej liście Google. Jest to bardzo ważne, gdyż bez tego istnieje prawdopodobieństwo ukarania także naszej strony, a tego byśmy nie chcieli.

Przedstawione powyżej zasady są elementarnymi składnikami optymalizacji tekstów pod kątem wyszukiwarek internetowych. Artykuł, by został pozytywnie odebrany przez czytelnika musi przede wszystkim zostać napisany jasnym i zrozumiałym językiem. Techniczne elementy pomogą nam jednak, by został on dostrzeżony wśród milionów stron w internecie. Należy także podkreślić, że wszystkie czynniki muszą być stosowane z umiarem - upychanie na siłe słów kluczowych wszędzie gdzie to możliwe nie są najlepszym rozwiązaniem, mogą nawet okazać się dla nas zgubne.


Więcej o tym jak pisać teksty pod wyszukiwarki internetowe można znaleźć w Zasadach SEO copywritingu na blogu Assistmedia.pl

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

A więc CATI?

A więc CATI?


Autor: Marta Roszak


W dobie zażartej walki z konkurencją, pełnej agresywnych kampanii marketingowych, coraz częściej odchodzimy do tego, co najważniejsze – od prawdziwych potrzeb klienta. Prawdziwych, to znaczy realnie przez niego odczuwanych, a nie wykreowanych przez cały sztab pracujących nad tym specjalistów.


I już mało kto pamięta, że czasami wysłuchanie osób, do których rzeczywiście nasz produkt bądź usługa są skierowane, jest najwyższą gwarancją sukcesu. Jak najlepiej poznać opinie klientów – tych obecnych, jak i potencjalnych? Na rynku istnieje wiele umożliwiających to narzędzi. Ja polecam CATI.

Zacznijmy od rozszyfrowania skrótu i odpowiedzenia na pytanie: czym w ogóle to badanie jest. CATI, czyli Computer Assisted Telephone Interview to wywiad telefoniczny wspomagany komputerowo, będący formą ilościowego badania, którego celem jest zebranie informacji i opinii.

Dzięki wykorzystaniu technik teleinformatycznych, pozwala na uzyskanie szerokiego spektrum danych oraz umożliwia dynamiczne sterowanie wywiadem. Pozwala na bieżące filtrowanie zadawanych pytań ze względu na uzyskiwane odpowiedzi.

Rozmowa przeprowadzana jest w biurach typu call center przez wyszkolonego ankietera (a przynajmniej tak być powinno, co niestety w niektórych firmach oferujących badania tego typu pozostawia wiele do życzenia). Odpowiedni trening osoby przeprowadzającej rozmowę jest szalenie istotny. Powinien on obejmować nie tylko zaznajomienie pracownika z systemem komputerowym i sposobem wypełniania ankiety, ale i zapoznanie go każdorazowo z treścią danego badania i jego celem, a także szkolenie z zakresu umiejętności interpersonalnych przydatnych podczas zachęcania rozmówcy do udzielenia odpowiedzi. Niektóre firmy preferują wykorzystywanie filmów szkoleniowych, jednak nie oszukujmy się – choć często są one tańsze i łatwiej przeprowadzić trening w ten właśnie sposób, nie dorównują one zajęciom prowadzonym w małych grupach przez szkoleniowca czy supervisora. Tak – mamy tu jeszcze supervisora. Oprócz funkcji szkoleniowej pełni on również tę kontrolną i na bieżąco przygląda się pracy ankieterów. Jest to możliwe nie tylko dzięki nagrywaniu przeprowadzanych rozmów, ale również dzięki systemom teleinformatycznym i odpowiedniemu oprogramowaniu, które pozwalają na obserwowanie monitora pracownika (a tym samym przebiegu prowadzonej przez niego rozmowy). Budzi to mieszane odczucia, niektórzy ankieterzy skarżą się z tego powodu na dodatkowy stres, jednak jest to konieczne, przede wszystkim w celu ewentualnego feedbacku i korekty pewnych zauważonych błędów.

Jak wygląda samo badanie? Ankieter wyposażony w odpowiednie oprogramowanie komputerowe wybiera z bazy danych w sposób losowy (m.in. w badaniach badających poziom satysfakcji klienta) lub celowy na podstawie określonych kryteriów, swoich rozmówców. Podążając za odpowiednim skryptem, zadaje im konkretne pytania, a odpowiedzi notuje w programie, dzięki czemu na bieżąco jest informowany o stopniu zrealizowania ustalonej próby. To zasadnicza zaleta, ale nie jedyna!

Mocnych stron badań CATI jest znacznie więcej. Zwróćmy uwagę, że to jedna z najszybszych metod zbierania informacji. Wyniki pojedynczej ankiety otrzymujemy automatycznie, a dzięki wsparciu programów komputerowych, nie trudny jest całościowy ogląd sytuacji i dokładniejsza analiza uwzględniająca odpowiedzi wszystkich respondentów. Samo badanie również nie wymaga dużego nakładu czasu i jest znacznie ułatwione ze względu na to, że wykonywane jest przez telefon. Na krótki czas realizacji badania, wpływa również bezpośredni sposób kodowania w komputerze uzyskiwanych odpowiedzi, co należy do obowiązków ankietera.

CATI umożliwia również dotarcie do respondentów, którzy bywają nieuchwytni ze względu na brak czasu. Dlatego tak często badanie wykorzystywane jest, kiedy firmy potrzebują uzyskać dane od biznesmanów czy osób, których praca wymaga podróży służbowych, bądź ogólnie w ramach badań B2B. Jest ono stosunkowo wygodne dla samych respondentów, którzy dodatkowo, inaczej niż w przypadku ankiet listownych bądź internetowych, mają możliwość ewentualnego rozwiania swoich wątpliwości poprzez zadanie ankieterowi pytania.

Metoda to szybka, a przy tym (o dziwo, bo to rzadko chodzi w parze) tania. Mniej kosztuje jedynie badanie internetowe CAWI, które jednak, jak zauważyliśmy wcześniej, nie pozwala na bezpośrednią relację: respondent – ankieter. A i to nie wszystko! Dzięki oprogramowaniu i stałej możliwości monitoringu (wszystkie rozmowy są nagrywane) badania są ustandaryzowane, a tym samym jego wyniki możemy uznać za wysoce wiarygodne.

Sceptycy tej metody wskazują jednak kilka jej minusów. Mianowicie, iż nie pozwalają na wykorzystanie zbyt wielu zmysłów. Jedyną możliwą do wykorzystania formą jest rozmowa, bez możliwości wykorzystania jakichkolwiek treści wizualnych i multimedialnych.
To ogranicza temat badań – np. rozpoznawalność marki i związanych z nią narzędzi identyfikacji wizualnej. Ograniczeniem jest również czas trwania rozmowy. Najczęściej jest to kilka – kilkanaście minut, co nie pozwala na wysoce szczegółowe badania i niekiedy na zebranie wszystkich potrzebnych informacji, a same pytania powinny mieć głównie charakter pytań zamkniętych.

Oczywiście, nie podważam tych twierdzeń, tym bardziej, że są one głęboko uzasadnione. W sposób automatyczny nasuwa się więc wniosek, że badanie przeprowadzone tą metodą nie sprawdzi się w projektach, w których nie wystarczy tylko słownie przekazana odpowiedź na zadane pytanie.

CATI to metoda coraz popularniejsza, a co za tym idzie coraz więcej firm i call center ma ją w swojej ofercie, a ze względu na to, cena badania cały czas spada. Obecnie w Polsce metody PAPI i CATI są wykorzystywane najczęściej i stanowią blisko ¾ przypadków wszystkich przeprowadzanych badań rynkowych. Tak szerokie zastosowanie o czymś świadczy.
Czy warto ją więc stosować? Tak, warto. Choć z pewnością nie jest to metoda polecana każdemu przedsiębiorstwu. W końcu, nie po to w świecie marketingu istnieje taka różnorodność metod i technik, aby każda służyła każdemu.


Marta Sypuła - Dyrektor ds. Marketingu w GM TAI Sp. z o.o.
* Artykuł powstał przy współpracy z Pauliną Stefanów (copywriter) i Martą Roszak – Starszy Specjalista ds. PR

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Rebranding na tle rozwoju rynku

Rebranding na tle rozwoju rynku


Autor: JAROSŁAW FILIPEK


Rebranding jest połączeniem zmian modelu biznesowego ze zmianami wizerunku. Po każdej fuzji lub akwizycji rebranding jest koniecznością. Są to koszty i poważny wysiłek organizacyjny. Dlaczego więc na rynku sieciowych kawiarni, światowe marki nie wprowadzają od razu swojego pełnego wizerunku?


Pomimo spowolnienia gospodarczego, w 2013 roku może powstać w Polsce rekordowa liczba sieciowych kawiarni. Do ofensywy przygotowują się Coffeeheaven wspólnie z Costa Coffee, Empik Cafe i Starbucks. Planowany wzrost rynku zachęca inne sieci do ekspansji na polskim rynku. Rozwój na rynku planuje brytyjska marka Caffe Nero. Jest to jedna z największych sieci kawiarni w Europie. W tym roku marka ta zadebiutowała na polskim rynku.

Skąd taka popularność sieciowych kawiarni? Marże na kawie osiągają średnio około 300 procent. Polacy przyzwyczaili się do cen kawy w kawiarniach. W dużych miastach coraz częściej widzimy na ulicy ludzi z kubkiem kawy z markowanym oznakowaniem którejś z sieciowych kawiarni. Kupowanie markowej kawy staję się konwencją, stylem życia i konsumpcja rośnie. Skoro klienci płacą dość wysokie ceny, właściciele ich nie obniżają. Analizy opłacalności biznesu pokazują, że przy obecnym poziomie cen i marż inwestycja w otwarcie lokalu na poziomie 200-300 tysięcy złotych może zwrócić się już po roku. Na koniec roku 2012 w Polsce ma być około 800 kawiarni. Czyli prawie o 13% więcej niż w roku 2011.

Rok 2013 ma być rokiem inwestycji. Według danych Euromonitor International, rynek kawy w Polsce wyceniany jest obecnie na 3,15 mld złotych. Do 2015 roku przewiduje się wzrost tego rynku nawet do sumy 5 mld zł. To nie lada kąsek dla dużych sieci.

Rebranding i nowa marka - Costa by CoffeeHeaven

Bardzo silny rozwój na rynku polskim planuje Costa Caffee. To druga największa na świecie sieć kawiarni. W grudniu 2009 Costa Caffee nabyła Polską markę Coffeeheaven i została niekwestionowanym liderem rynku. Wartość transakcji wyniosła 36 milionów funtów. Obecnie obie marki się łączą i przechodzą rebranding. Nowa strategia marki i nowy koncept kawiarni opiera się na dwóch modelach wystroju. W ten sposób Costa Caffee chce kierować swoją ofertę do dwóch różnych grup klientów. Kawiarnie będą działać pod podwójną marką Costa by CoffeeHeaven. To rozwiązania dość nietypowe, zważywszy na fakt, że Costa jest tak wielką firmą i marką, w stosunku do lokalnej Coffeeheaven. Costa próbowała budować swoją markę w modelu monolitycznej franszyzy. Istniejąca od 2006 roku sieć nie rosła tak szybko jak inne rynki, na których rozwija się Costa. Dlatego chyba zdecydowano się nad przejęciem kontroli nad marką w Polsce.

Po co Coffe Nero podwójny rebranding?

Pomimo doświadczeń Costa, brytyjski konkurent - Caffe Nero, wchodzi do Polski poprzez joint venture z polską siecią Green Coffee. Nowa sieć ma działać także pod podwójną marką Green Caffe Nero. Przeprowadzony zostanie rebranding Green Caffee. Caffe Nero powstała w Wielkiej Brytanii w 1997 roku i obecnie liczy ponad 500 kawiarni na świecie. Green Caffee ze swoją małą, liczącą dziesięć kawiarni siecią, jest jeszcze marką bardzo mało znaną. Nowa firma ma być własnością byłych założycieli Green Coffee. To początki podobne, do niezbyt udanego scenariusza rozwoju marki Costa w Polsce.

Czy rynek polski jest na tyle inny, że firmy nie decydują się na budowanie swoich marek samodzielnie? Czy konieczny jest podwójny rebranding? Przecież wcześniej czy później marki światowe zlikwidują lokalne człony nazw. Z jednej strony podwójna marka w momencie fuzji to bezpieczniejsze rozwiązanie. Ale z drugiej strony i Costa, i Caffe Nero to bardzo duże organizacje, posiadające zarówno kompetencje, jak i środki na to, aby w nowe rynki inwestować. Działając przez podwójne marki, firmy skazują się na kolejne zmiany i następny rebranding. Rynek rośnie, więc ryzyko związane z wprowadzeniem własnej marki wydaje się być niewielkie. Poza tym, Polacy bardziej cenią sobie uznane marki światowe, niż nawet silne marki lokalne. Jeżeli rynek ma rosnąć w tempie, w jakiej przewidują analitycy, liczy się każda chwila, każdy nowo otworzony lokal.


Jarosław Filipek

CODES Strategie Marki

http://www.brandvalue.pl/

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Reklama w branży spożywczej. Hasła reklamowe powinny mieć wyjątkowy smak!

Reklama w branży spożywczej. Hasła reklamowe powinny mieć wyjątkowy smak!


Autor: Jerzy Danilewicz


Na rynku produktów spożywczych, dobre hasła reklamowe mają szczególnie duże znaczenie. Muszą dotrzeć z komunikatem do odbiorcy szybko i skutecznie. I przebić ofertę wyjątkowo licznej i aktywnej konkurencji.


Hasła reklamowe dla FMCG

Hasła reklamowe stosuje się po to, by zwrócić uwagę potencjalnego nabywcy na reklamę i oferowany przez nią produkt, a w konsekwencji zachęcić do jego zakupu. Dobre Hasła reklamowe są dopasowane do potrzeb grup docelowych, uwzględniają specyfikę konkurencji i plany dotyczące przyszłości marek. Projektuje się je tak, aby odwoływały się do emocji, zwracały uwagę i ułatwiały zapamiętanie przez stosowanie rymów, wieloznaczności, dowcipu i stopniowego odkrywania właściwych haseł. Hasła reklamowe są jednym z elementów tworzenia tożsamości produktu lub usługi. Branżę FMCG charakteryzuje bardzo wysoki poziom sprzedaży, stosunkowo niskie ceny produktów, ich duża dostępność. Duża konkurencja na tym rynku oraz stosunkowo krótki czas żywotności poszczególnych serii produktów wymaga aby Hasła reklamowe były szybko i precyzyjnie opracowywane. Zajmują się tym firmy wyspecjalizowane w kreowaniu perswazyjnych sloganów dostosowanych do potrzeb rynku i konkretnego produktu.

Hasła reklamowe dla masła, margaryny i mixów

Hasła reklamowe dla masła, margaryny i mixów należą do najbardziej rozpoznawalnych wśród konsumentów - odbiorców przekazu marketingowego. Któż nie pamięta hasła: Rama - To jest smak! Wiele sloganów przenika do języka potocznego i zaczyna żyć własnym życiem. Te podstawowe produkty żywnościowe są wdzięcznym, a raczej "smacznym" obiektem działań marketingowych. Hasła reklamowe często odwołują się, co naturalne, do wrażeń zmysłowych, takich jak zapach czy smak ("Kto zje, ten zrozumie", Rama Creme Bonjour czy "Musi być w niej coś dobrego", Rama, "Smak, który wybrał świat, Lurpak). Inne hasła reklamowe skupiają się na prozdrowotnym aspekcie produktu ("I wszystko krąży jak powinno", margaryna Flora). Zdarzają się wyjątki, wybijające się ponad "zdrowy" i "smaczny" standard kreacji. Takim było niewątpliwie hasło reklamowe margaryny Manuel z Kruszwicy. Brzmiało ono: "Manuel. Zaleca się do kanapek." Wieloznacznie jednoznaczne.

Polityczny eksperyment a hasła reklamowe

Dużą odwagą marketingową wykazała się firma Laktopol, jedna z największych w branży mleczarskiej. Przed wyborami parlamentarnymi w 2011 roku wprowadziła do obrotu masło o nazwach: "Puszyste i Smarowne" oraz "Pyszna Ochota". Akronimy z wyróżnionych liter tworzyły nazwy PiS i PO. Z kolei Hasła reklamowe nawiązywały do sloganów z prezydenckiej kampanii wyborczej "Zgoda Buduje" oraz "Polska Jest Najważniejsza". Hasła reklamowe na masłach brzmiały: "Ekstra Smaruje" i "Zdrowie Jest Najważniejsze". Masło wywołało krótkotrwałą sensację na rynku. Jednak firma nie ujawniła, czy kampania i użyte hasła reklamowe przyniosły wzrost sprzedaży. Wybory minęły, a rozczarowanie Polaków zachowaniem elit politycznych raczej nie wróżyło powodzenia reklamie nawiązującej do polityki. To zbyt populistyczna i niestety ryzykowna koncepcja budowania marki dla produktów rynkowych.


Jerzy Danilewicz

METAFORYKA Slogany i hasła reklamowe

http://www.metaforyka.pl/

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Nowa nazwa dla miasta

Nowa nazwa dla miasta


Autor: Maria Orkwiszewska


Japońskie miasto Izumisano chce zmienić nazwę. Zarząd miasta wystawił niedawno prawa do nazwania nową marką miasta na sprzedaż. Ten, kto da najwięcej, będzie mógł lansować w ten sposób swoją markę.


Naming rights wkraczają do coraz szerszych sfer życia. Londyńczycy niedawno zostali zaszokowani planami zmiany nazw stacji metra. Po obiektach sportowych i kulturalnych, obiektem sprzedaży stają się nawet nazwy miast.

Izumisano leży w prefekturze Osaka. To nieduże, stutysięczne miasto. Zmiana nazwy jest pomysłem na zmniejszenie długu i przyciągnięcie do miasta inwestorów. Dług Izumisano wynosi obecnie ponad miliard dolarów. Przyczyną tak wysokiego zadłużenia tak małego miasta była budowa infrastruktury międzynarodowego lotniska Kansai. Do Izumisano należy część wybudowanej sztucznej wyspy, na której zlokalizowano oddalony od lądu o 5 kilometrów port lotniczy Kansai.

Miasto, poza prawami do nazwy miasta, chce nadać zwycięzcy prawa i ulgi inwestycyjne. Pomysł łączy sprzedaż praw do nazwy i nadanie ulg. Byłby to chyba pierwszy przypadek nazwania miasta marką firmy. W Polsce istnieje prawo, wedle którego ten, kto zbuduje drogę, może nadać jej nazwę. Stąd do znanej fabryki słodyczy prowadzi ulica Czekoladowa. Do fabryki ciągników prowadziła ulica Traktorzystów.

Pomysł nadania miastu nazwy firmy jest ciekawy, ale wymaga od firmy wyjątkowych nakładów. Miasto próbowało sprzedać nazwę już wcześniej, nie udało się znaleźć chętnego. Miasto jest bardzo młode, prawa miejskie otrzymało 1 IV 1948 roku. O mieście nic poza związkami z lotniskiem Kansai powiedzieć nie można. To lotnisko ma coraz większą świadomość, nie tylko w Japonii, ale i na świecie. Port lotniczy Kansai to największe na świecie lotnisko wzniesione na sztucznej wyspie. Lotnisko z lądem łączy najdłuższy na świecie most dwukondygnacyjny. Budynek lotniska ma 1700 metrów długości, co jest także ewenementem. Może to nie miasto, ale lotnisko powinno sprzedać swoją markę. Suma ponad miliarda dolarów wydaje się w takim wypadku o wiele bardziej realna.

Nazwa Kansai pochodzi od nazwy regionu w Japonii. Leży tam jedna z byłych stolic kraju kwitnącej wiśni – Nara. Trudno jednak sobie wyobrazić, aby tak historyczne miasto jak Nara lub cały region miały zmienić swoją tożsamość. Małe Izumisano próbuje.


Maria Orkwiszewska

Ekspert nazewnictwa firm i produktów w firmie Anagram Naming

http://www.anagram.pl/

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Perswazyjność nazwy a jej wpływ na zakupy towarów i usług

Perswazyjność nazwy a jej wpływ na zakupy towarów i usług


Autor: Maria Orkwiszewska


Badania pokazują, że to, co jest znane, traktowane jest przez ludzi jako bezpieczniejsze. Naming, czyli projektowanie nazw, często z tej zasady korzysta. Przy nazwach łatwość wymówienia słowa może zatem mieć wpływ na zakupy towarów.


Grupa naukowców przeprowadziła badania na nazwach, aby sprawdzić, jaka nazwa może mieć wpływ na proces zakupowy. Naukowcy zadali sobie pytanie, czy łatwość przeczytania i wymawiania nazwy wpływa na ocenę stopnia jego znajomości. Chodziło o określenie zależności między postrzeganiem ryzyka stosowania produktów o różnych nazwach.

Naming - testy i badania nazwy

Grupa studentów otrzymała do oceny listę wykreowanych nazw dodatków spożywczych. W testach poproszono ich o opinię, które z nich uznają za bardziej szkodliwe. Wyrazy miały tę samą długość, ale znacząco różniły się trudnością wymowy. Badania potwierdziły tezę naukowców. Projekty nazw prostych do wymówienia były traktowane jako bezpieczniejsze (czyli znane). Drugi wniosek, jaki pojawił się z badań, wskazywał na ocenę nazwy trudniejszej w wymowie jako nowszej i nowocześniejszej. Oba wnioski wydają się sprzeczne do zastosowania, jednak dają wyraźne wskazówki do projektowania i wymyślania nazwy.

W drugim eksperymencie prezentowano propozycje nazw kolejek w parkach rozrywki. Zadaniem studentów była ocena, jak ryzykowna (choroba lokomocyjna i złe samopoczucie) jest kolejka kryjąca się pod zaproponowaną nazwą. Różnica w badaniu polegała na tym, że tym razem nazwy dodatkowo różniły się długością. Kolejki o nazwach krótkich i prostych ocenione zostały jako bezpieczne, natomiast kolejki o nazwach długich i trudnych uznano za bardziej ekscytujące. I tu także można wysnuć wniosek, że w zależności od tego, co chcemy sprzedać, warto się zastanowić, jakie nazwy zastosować.

Badania wykazują, że tak, jak w psychofizjologii widzenia (ocena kolorów i form graficznych), tak i w wypadku nazw, projekty mogą być mniej lub bardziej dopasowane do charakteru produktu. Nazwy trudne i długie wcale nie muszą być gorsze, ale trzeba pamiętać o sposobie ich percepcji. Naming musi zawierać analizy i badania nazw. Nasze indywidualne odczucia mogą nie być tożsame z opinią masową.

Innym aspektem długości nazwy jest jej zdolność rejestracji jako słowny znak towarowy, a więc uzyskanie monopolu patentowego. Naming i nazewnictwo to nie tylko kreacja nazwy. Wyłączność na nazwę to podstawa budowania bezpieczeństwa jej stosowania, ograniczenie pola działania konkurentów i narzędzie do walki z nieuczciwą konkurencją. Ponadto, bez przebadania ochrony prawnej nazwy (ocena ochrony nazwy, jako znak towarowy), możemy nieświadomie naruszyć prawa majątkowe innych firm. Widać tu sprzeczność między interesami wspierania sprzedaży i budowania gwarancji prawnych elementów symboliki i identyfikacji towarów, usług i firm. Ideałem są nazwy spełniające oba kryteria. Naming jest sztuką kompromisów.


Maria Orkwiszewska

Ekspert nazewnictwa firm i produktów w firmie Anagram Naming

http://www.anagram.pl/

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Milion ukryty w tabelce

Milion ukryty w tabelce


Autor: Marta Roszak


Popyt na nie stale wzrasta. Stanowią podstawę działań marketingowo–sprzedażowych wielu firm. Dlaczego? Na czym polega ich fenomen? Kto i w jaki sposób może je wykorzystać? Co mogą Ci dać - One…bazy danych?


Bogata oferta wychodząca naprzeciw oczekiwaniom klientów to często za mało, aby stanowić o sukcesie firmy. I nawet najgenialniejszy wynalazek świata nie przyniesie zysku, jeśli informacja o jego istnieniu zamiast ruszyć w świat będzie krążyć jedynie wśród naszych pracowników, a sam produkt nie zostanie odpowiednio wypromowany. Odpowiednio, to znaczy jak? Pewność, że nasz komunikat nie odbije się głuchym echem, a zmotywuje potencjalnych klientów do przyjrzenia się naszej ofercie, może dać nam odpowiednio stargetowana grupa odbiorców, na których skupimy całą swoją uwagę. Dobrze, ale jak to zrobić? Jak określić, kto do tej grupy należy? Istnieje rozwiązanie, które może usprawnić nasze działania marketingowo-sprzedażowe, poprawiając ich efektywność i znacznie ograniczając czas, jaki normalnie musielibyśmy na pewne zadania przeznaczyć. Bazy danych. Zresztą to zaledwie jedno z wielu ich zastosowań.

Czym właściwie są? Można je rozumieć jako pewien mechanizm przechowywania danych, które zostały zebrane i skategoryzowane zgodnie ze wcześniej przyjętymi regułami, dające się edytować i przetwarzać za pomocą odpowiednich programów komputerowych. Umożliwiają one sprawne i szybkie odnalezienie konkretnego rekordu wypełniającego określone uprzednio kryteria. Wyróżniamy kilka ogólnie przyjętych rodzajów baz danych (kartotekowe, relacyjne, obiektowe, strumieniowe), jednak z racji charakteru i zastosowania baz danych, o których mowa w artykule, warto podzielić je na pudełkowe (nieedytowalne) i statyczne (z możliwością wyboru rekordów spełniających określone kryteria i wcześniejszego stargetowania). Wspominam o tym rozróżnieniu, gdyż kupując gotowe bazy, najczęściej z takim właśnie podziałem możemy się spotkać.

Ostatnimi czasy sklepy mające je w swojej ofercie przeżywają prawdziwe oblężenie. Coraz więcej przedsiębiorstw zauważa, ile korzyści niesie ze sobą wykorzystanie baz danych i oparcie na nich wielu ze swych działań biznesowych. Skąd tak nagłe zainteresowanie? Niewątpliwie wynika to z szerokich możliwości ich zastosowania. Marta Sypuła – Dyrektor ds. Marketingu, zauważa, że w dzisiejszych czasach bazy danych są powszechnie używane we wszystkich dziedzinach życia. W biznesie bazy danych wspierają procesy sprzedażowe i marketingowe. Dobrze skonstruowana marketingowa baza danych to szansa na właściwe zarządzanie własnymi klientami oraz sposób na intensyfikację działalności, nawiązanie nowych kontaktów biznesowych i poszerzenie rynku. W oparciu o dobrze przygotowaną bazę danych można zaplanować skuteczne kampanie marketingowe i sprzedażowe, skierowane do bardzo wąskich grup potencjalnych klientów. Skuteczność takich działań jest niejednokrotnie znacznie większa, niż w przypadku innych narzędzi promocyjnych. Bazy danych pozwalają zminimalizować koszty dotarcia i pozyskania nowych klientów, a efekty działań przeprowadzonych w oparciu o nie są w pełni mierzalne. Wraz z rozwojem technologicznym i coraz to ostrzejszą konkurencją, mając na uwadze wszystkie te zalety, grzechem byłoby nie wykorzystać baz danych w swojej działalności.

Można zadawać sobie pytanie o słuszność kupowania gotowych baz danych. Oczywiście – te robione własnoręcznie przez zatrudnionych w firmie pracowników również mają wiele zalet. Wiele, ale, niestety, nie aż tyle, co kupione od specjalizującej się w ich przygotowywaniu firmy. Pewnie znajdą się tacy, co stwierdzą, że to wyrzucanie pieniędzy, że wpierw należy wykorzystać potencjał osób znajdujących się wewnątrz firmy, a więc ludzi znających specyfikę naszych działań, wiedzących dokładnie, o jakich klientów nam chodzi, jakie dane są i będą nam potrzebne, a dopiero później, w razie zaistnienia takowej potrzeby, decydować się na wsparcie „z zewnątrz”. Jest w tym logika, nie przeczę. Ale czy warto marnować czas? Bo skoro czas to pieniądz, o żadnych oszczędnościach w przypadku własnoręcznie tworzonych baz mówić nie można.

Gotowe bazy danych mają kilka zasadniczych zalet – podzielone na branże i podbranże dają informacje na temat sektora, który jest przedmiotem zainteresowań. Dzięki temu, np. jako producent sprzętu medycznego nie musisz samodzielnie przeszukiwać tysiąca stron internetowych w poszukiwaniu szpitali czy przychodni, tworzyć własnych zestawień z danymi teleadresowymi, ale korzystasz z tych, które zostały już stworzone przez zewnętrzną firmę. Często, w zależności od firmy, z której usług zdecydujemy się skorzystać oraz interesujących nas instytucji, przedsiębiorstw, otrzymujemy nawet kilkadziesiąt tysięcy rekordów, które dodatkowo, z racji formatu .xls, możemy łatwo i szybko edytować oraz zawężać, np. pod kątem lokalizacji czy typu placówki. Co bardziej wyspecjalizowani usługodawcy oferują bazy statyczne, podlegające dodatkowemu targetowaniu zgodnemu z wymaganiami zleceniodawcy. Pozwala to skoncentrować się naszym handlowcom bezpośrednio na przygotowywaniu odpowiednio dopasowanej oferty i kontakcie z potencjalnymi klientami, nie tracąc czasu na research. W ten sposób lepiej wykorzystamy możliwości naszych pracowników, gdyż pozwolimy zająć im się tym, czym naprawdę zajmować się powinni. Co ciekawe, m.in. ze względu na rosnącą konkurencję na tym polu, ale też i rosnące zainteresowanie owymi bazami, a co za tym idzie całkiem wysoki popyt, ich cena jest relatywnie niska w porównaniu do profitów, jakie można zyskać, korzystając z nich. Średnio, cena jednego rekordu to wydatek w wysokości 5-30 groszy. Znalezienie wszystkich informacji, jakie dostępne są w bazach na własną rękę, to minimum kilkaset godzin ciężkiej pracy. Biorąc pod uwagę, że każda godzina kosztuje firmę minimum kilkanaście złotych, ceny baz danych są sumami nieporównywalnie niskimi. Wraz z zapewnieniem wysokiej, blisko 95% aktualności wszystkich przesłanych danych, którą co bardziej profesjonalne firmy starają się zapewniać swoim klientom, stają się one coraz częściej wykorzystywanym narzędziem, dzięki któremu w łatwy i szybki sposób pozyskamy sprawdzone dane kontaktowe potencjalnych partnerów. A to zaledwie krok od podpisania nowych kontraktów!

Wbrew temu, co sądzi wielu, z baz danych może korzystać niemal każde przedsiębiorstwo. Obecnie oferta dostawców baz jest coraz to bogatsza i obejmuje kilkadziesiąt branż, wśród których znajdują się m.in. branże medyczna, farmaceutyczna, hotelarska, szkoleniowa, deweloperska, budowlana, reklamowa i inne. Co ważne i często nie do końca uświadamiane, nie są one przeznaczone tylko dla wielkich korporacji, a zadowoleni będą z nich na pewno i menedżerowie małych firm, a nawet osoby prowadzące własną, jednoosobową działalność gospodarczą. Przekonał się o tym właściciel warszawskiego pubu, który zdecydował się na zakup baz danych z rekordami agencji turystycznych i biur podróży. Postanowił on wykorzystać fakt, iż obok jego lokalu, zlokalizowanego w samym centrum Warszawy, znajduje się duży parking, na którym może zatrzymać się autokar. Wykupiwszy bazy danych, zdecydował się na akcje e-mailingowe, które zachęcały do skorzystania z usług gastronomicznych oferowanych przez jego pub. I był to strzał w dziesiątkę. Miejsc takich jak to było w stolicy bardzo niewiele. Kiedy za sprawą wiadomości wysłanych drogą elektroniczną organizatorzy wycieczek dowiedzieli się o tym lokalu, telefon właściciela niemal nie przestawał dzwonić. Już po jednej akcji pub zyskał stałych klientów, polecających to miejsce innym. Drugą turę maili postanowiono wysłać do szkół, które późną wiosną i wczesną jesienią organizują liczne wycieczki. Efekt był natychmiastowy. Dziś, aby zamówić tam grupowy posiłek, należy dzwonić z niemal miesięcznym wyprzedzeniem. A kto by pomyślał, że właściciel pubu będzie się reklamować wśród szkół!

Oczywiście bazy danych mają wiele innych zastosowań, ale przy tym wszystkim niewątpliwie są podstawą każdej operacji marketingu bezpośredniego. Jak to ładnie tłumaczy Krzysztof Czupryna w swoim „Skutecznym Marketingu Bezpośrednim”, od dobrej bazy danych zależy 50% powodzenia każdej operacji Marketingu Bezpośredniego. Lepiej wyjdzie operacja źle przygotowana, ze słabą ofertą, przeprowadzona na dobrej bazie danych, niż doskonała operacja ze wspaniałą ofertą przeprowadzona na złej bazie adresowej. I trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić. A więc niezależnie od tego, jaki jest Wasz stosunek do gotowych baz, nie ulega wątpliwości, że bez bazy danych w dzisiejszych czasach daleko firma zajść nie może. Szczególnie ta, która nie ma jeszcze wyrobionej marki. Tylko dzięki niej w tak krótkim czasie będziemy mogli zintensyfikować swoje działania marketingowo-sprzedażowe, a co za tym idzie, w pełni wykorzystać potencjał naszej firmy i osiągnąć zysk. A generowanie zysków to przecież podstawowy cel każdego przedsiębiorstwa.


Marta Sypuła - Dyrektor ds. Marketingu w GM TAI Sp. z o.o.
* Artykuł powstał przy współpracy z Pauliną Stefanów (copywriter) i Martą Roszak – Starszy Specjalista ds. PR

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Czy wolno zarejestrować dowolną domenę internetową?

Czy wolno zarejestrować dowolną domenę internetową?


Autor: Maria Orkwiszewska


Otóż nie. Zgłaszając domenę internetową, nie wolno wykorzystać cudzego znaku towarowego. Znaki towarowe mogą mieć formę słowną, słowno-graficzną i graficzną. Domena internetowa nie może naruszać praw własności do nazwy lub znaku słowno-graficznego.


Co to znaczy? Domena internetowa, którą chcemy zarejestrować, nie może być identyczna z nazwą chronionej marki w urzędach patentowych. Podobnie jest, gdy domena zawiera w sobie cudzy znak towarowy lub jest do niego bardzo podobna. Podobieństwo może zostać potraktowane jako wykorzystywanie renomy i wizerunku marki. Takie działanie jest sprzeczne z prawem. Chodzi o sytuacje, w których nieprawne używanie cudzych znaków towarowych może prowadzić do wprowadzenia w błąd osób korzystających z sieci, upraszczając – o podszywanie się pod inne marki.

Domena internetowa jako znak towarowy

Każdy przedsiębiorca powinien sprawdzić przed zarejestrowaniem domeny internetowej, czy nie narusza ona cudzych znaków towarowych. Gdy domena internetowa jest tożsama lub podobna z zarejestrowanym przez inną firmę znakiem towarowym, grozi to utratą takiej domeny. Procedura odebrania praw do korzystania z domeny jest dość prosta. Zajmuje się tym sąd, na którego wyrok zgadzamy się w momencie rejestracji domeny. Wykupując prawa do użytkowania domeny z rozszerzeniem pl lub com.pl (nie ma możliwości wykupienia praw do domeny na własność), wyrażamy jednocześnie zgodę na dokonanie zapisu na sąd polubowny. Jest to warunek konieczny do utrzymywania nazwy domeny. Orzeczenia sądu stwierdzające naruszenie praw osoby trzeciej stanowi natomiast podstawę do wypowiedzenia mowy i odebrania praw do stosowania domeny.

Sprawdź, czy Twoja nowa domena internetowa nie naruszy praw innych firm.

Sprawdzać znaki towarowe dla firm działających w Polsce trzeba zarówno w Urzędzie Patentowym RP, jak i w bazach tak zwanych znaków wspólnotowych, czyli znaków chronionych prawnie na terenie całej Unii Europejskiej.

Domena internetowa jest podstawowym elementem adresu strony internetowej - służy do identyfikacji tej strony, może być wykorzystana do oznaczania sprzedawanych przez firmy towarów lub usług. Taka praktyka, gdzie domena internetowa jest identyczna z marką oferty, jest powszechną, gdy działalność jest prowadzona w Internecie. Warto zadbać o to, aby domena internetowa posiadała zdolności do odróżniania towarów i usług. Można się wtedy ubiegać o monopol patentowy i ochronę domeny, jako słowny znak towarowy. Wtedy sytuacja się odwraca, firma może walczyć z tymi, którzy jej renomę i wizerunek próbują wykorzystywać.


Maria Orkwiszewska

Ekspert nazewnictwa firm i produktów w firmie ANAGRAM Naming

http://www.anagram.pl/

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Jakie są podstawowe narzędzia marketingu online...

Jakie są podstawowe narzędzia marketingu online...


Autor: Radek R


Polski rynek marketingu online rozwija się w ciagu kilku lat szalenie dynamicznie. Biorąc pod uwagę obecną sytuację na rynku pracy w świecie realnym, może, ale i powinien on stać się alternatywnym źródłem dochodu dla wielu osób. Aby w nim zaistnieć, niezbędna jest wiedza na temat podstawowych narzędzi w nim używanych.


Marketing sieciowy to gałąź biznesu rozwijająca się niezwykle dynamicznie w ostatnich latach w Polsce. Nie jest to zaskoczeniem, biorąc pod uwagę fakt, że w krajach gospodarczo bardziej rozwiniętych jest to bardzo ważna część przemysłu, dająca zatrudnienie setkom tysięcy ludzi i budująca milionowe majątki wielu z nich. Dzieje się tak dzięki niskim kosztom startu - niejednokrotnie zaczynającym się od 100-200 zł i możliwości dotarcia do olbrzymiej ilości potencjalnych klientów. Dotyczy to zarówno własnego produktu, jak i w przypadku jego braku - produktów innych firm, które można oferować w oparciu o uczestnictwo w ich Programach Partnerskich. Jednak niezależnie od tego, co chcemy sprzedać w sieci, potrzebujemy do tego kilku narzędzi, które są do tego niezbędne. Dlatego poniżej opisane są cztery najważniejsze spośród nich:
1) Strona/blog - w dłuższej perspektywie niezbędna. Można wyróżnić 2 typy. Pierwsza to typowo sprzedażowa, zbudowania pod konkretny produkt (np. tytuł książki, potoczna nazwa produktu, może być nawet zdanie). Drugi typ to strona informacyjna, nastawiona na budowanie wizerunku - marki. I tutaj bardzo często używa się nazw firmy, imion i nazwisk osób itp. W obu przypadkach trzeba rozważyć zrobienie tego w sposób profesjonalny. Własna domena, dobry szablon strony, niezbędne i dobrej jakości informacje w zależności od typu strony – to tylko przykłady, co powinno zostać przemyślane i odpowiednio dobrane przy budowaniu właściwego wirtualnego miejsca w sieci.
2) Autoresponder – narzędzie tak mało znane przez przeciętnych „zarabiaczy” w sieci, a tak ważne. Pozwala na budowanie bazy naszych odbiorców, potencjalnych klientów. Umożliwia wysyłanie newsletterów, biuletynów, informacji handlowych i specjalnie przygotowanych ofert. Dzięki niemu możliwe jest ciągłe utrzymywanie kontaktu z grupą osób, która wyraziła na to swoją zgodę. W swoich funkcjach ma automatyczne formularze do zbierania maili, opcje automatycznego wysyłania informacji, budowania bazy adresatów.
3) Kreator filmów wideo – tworzenie filmików reklamowych i umieszczanie ich na Youtube lub swoim blogu jest obecnie jednym z podstawowych narzędzi marketingu. Tworzone są wręcz videoblogi, gdzie standardowo używane teksty zastępowane są filmikami pokazującymi omawiane zagadnienie.
4) Webinary (videokonferencje) – jedno z najnowszych i najbardziej skutecznych narzędzi do sprzedaży bezpośredniej/online w sieci. Pozwala organizować wirtualne spotkania z potencjalnymi klientami i w trakcie videorozmowy prezentować przygotowaną wcześniej prezentację, filmik itp.
Powyższe 4 narzędzia są kluczowe, jest to niejako baza do bycia skutecznym i zarabiającym marketerem internetowym. Oczywiście trzeba poznać jeszcze kilka innych, które ułatwią lub przyśpieszą uzyskiwanie dochodów online. Mogą zwiększyć skuteczność działania w Internecie. Bez wątpienia jednak wymienione powyżej są niezbędne. I od zdobycia ich i dobrego poznania trzeba zaczynać swoją przygodę z zarabianiem w marketingu/sprzedaży online.


Narzedzia Marketingu Online

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.