sobota, 2 stycznia 2016

Jaka przyszłość czeka biznes?

Jaka przyszłość czeka biznes?


Autor: Marek Niedźwiedź


Jaka przyszłość czeka biznes? Jaki biznes warto założyć w dzisiejszych czasach? W co warto zainwestować swój czas i pieniądze? Dlaczego E-BIZNES jest odpowiedzią na te pytania?


Zadając sobie pytanie jaki biznes warto założyć w dzisiejszych czasach, w co warto zainwestować – czy to w ujęciu średnio czy długoterminowym, odpowiedź wg mnie jest jedna: szeroko pojęty e-biznes.

Żeby to uzasadnić, podam kilka faktów ze świata dużego biznesu, ze świata, który wyznacza przecież trendy, kierunki i przyszłość. Pierwsza sprawa to reklama. W tradycyjnym biznesie bardzo droga. Droga i nieefektywna: w 1965r twórcom reklam udało się zatrzymać uwagę 34proc. odbiorców; w 1990r ledwie 8proc. Dzisiaj pomimo większych możliwości reklamowania się (internet, więcej billboardów, TV etc.) wynik jest jeszcze słabszy. Badania American Academy of Advertising (Amerykańskiej Akademii Reklamy) pokazują, że koszty reklamy są najmniej efektywnymi w przedsiębiorstwach. Zauważył to również Sergio Zyman – były szef działu marketingu Coca-Coli – “Reklama jaką znacie właśnie się skończyła. To już nie działa, jest kolosalnym marnotrawstwem pieniędzy i jeżeli tego nie zauważacie, będziecie mieć kłopoty.”

No więc jaka jest ta przyszłość? Właśnie internet, właśnie budowanie relacji z klientem (np. poprzez email marketing), polecenia (najważniejsze w podjęciu decyzji konsumenckiej staje się dziś opinia ludzi takich jak my, społeczności facebooka, twittera), biznesy typu mlm – kanały sprzedaży budowane na polecaniu i zaufaniu. Ostatecznym zabójcą reklamy a co za tym idzie i dzisiejszej telewizji stanie się Google TV, Facebook TV czy Apple TV. Prace już trwają.
Dla potwierdzenia – najdroższą marką na świecie jest obecnie Google; tradycyjne biznesy, które zawsze tu przodowały (np. Coca-Cola) od kilku lat lecą w dół.

E-biznes jest przyszłością i to nie tylko w dużych, międzynarodowych przedsięwzięciach ale i dla pojedynczych działalności gospodarczych. Niskie koszty wejścia, BRAK WYDATKÓW NA REKLAMĘ, możliwości szybkiego rozwoju poprzez automatyzację etc. To wszystko upewnia mnie w przekonaniu, że właśnie e-biznes to dobry kierunek, to najlepszy sposób na biznes w dzisiejszych czasach.

A Ty jak myślisz? Napisz w komentarzu poniżej.

Marek Niedźwiedź


Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

13 sekretów marketingu emailowego za pomocą autoresponderów - sekret #2

13 sekretów marketingu emailowego za pomocą autoresponderów - sekret #2


Autor: Mirek Szmajda


Budując listę na autoresponderze zgodnie z polskim prawem musisz wymagać zgody na zapisanie. Najczęściej robi się to za pomocą potwierdzenia zapisania, tzw. double-opt-in . Wiele osób jednak nie potwierdza zapisania. Często oznacza to, że informacja o potwierdzeniu nie zachęca wystarczająco do zrobienia tego.


Niech strona i email wymagające potwierdzenia wyglądają jakby już zaraz miały dać to, czego oczekuje osoba zapisująca się.

Zamiast: „Proszę o potwierdzenie” napisz w wiadomości „Oto twój poradnik” i niech to będzie jednocześnie link do potwierdzenia, który od razu wyświetla stronę z poradnikiem. W wiadomości, aby być zgodnie z prawem, dodaj też, że kliknięcie oznacza zgodę na otrzymywanie kolejnych wiadomości (z linkiem do polityki prywatności).

Podobnie zrób też wcześniej, zaraz po zapisaniu się takiej osoby. Wyświetl jej stronę, która pokazuje, że już tylko mały krok dzieli ją od otrzymania dostępu do tego, co ją interesuje. Zrób wszystko aby zajrzała do swojej skrzynki emailowej jak najszybciej.

Dziś wszyscy otrzymujemy coraz więcej emaili. Jeśli na twój email z potwierdzeniem osoba zapisująca się nie zareaguje od razu, to może on zniknąć w powodzi kolejnych wiadomości i w ten sposób zmniejsza się szansa na jego potwierdzenie.

Pamiętaj, że nie we wszystkich autoresponderach da się wykorzystać niniejszy sekret w praktyce. Generalnie możliwość dowolnej modyfikacji sposobu wyświetlania wiadomości potwierdzającej masz tylko w przypadku autoresponderów na wasnym hostingu. W przypadku usługowych autoreponderów, gdzie płacisz za używanie aplikacji na cudzym serwerze, właściciel aplikacji musi zabezpieczać się przed ryzykiem obchodzenia prawa przez użytkowników. Kiedy masz autoresponder na własnym hostingu bierzesz pełną za niego odpowiedzialność i tym samym masz większe możliwości modyfikacji jego działania.

Na koniec podaję przykład wiadomości zwiększającej konwersje i szybkość potwierdzenia zapisania:

Temat: [IMIĘ], oto wideo z instrukcją “Temat”

Witaj [IMIĘ]

Oto obiecane wideo z instrukcją:
[LINK POTWIERDZAJĄCY]

Klikając w ten link potwierdzasz
jednocześnie, że to właśnie
na adres [EMAIL]
chcesz otrzymywać informacje odnośnie
...

Klikając wyrażasz zgodę
na otrzymywanie ode mnie
informacji, zgodnie z zasadami
podanymi na stronie
...

Jeżeli nie chcesz niczego więcej oglądać
i ode mnie otrzymywać, to po prostu
zignoruj tę wiadomość.

Dziękuję i serdecznie pozdrawiam.

Twoje Imię i Nazwisko


Poznaj także inne sekrety sprzedaży internetowej w Telewizji Internetowych Sprzedawców. Wejdź na stronę http://SprzedawcaInternetowy.TV i obejrzyj najbliższą emisję na żywo w internecie.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Skąd jest pieniądz w sieci?

Skąd jest pieniądz w sieci?


Autor: Jan Zabłotny


Pieniądz w sieci znaleźć idzie. To już niejeden tego doświadczył. Tyle, że nie wystarczy się pochylić i podnieść. Aż takie to łatwe nie jest, tego też wielu doświadczyło, więcej niż tych pierwszych. Tu rzeczy dwie niezbędne, wiedzy odrobina i w pracy wytrwanie.


W pracy wytrwanie dla wiedzy zdobywania i dla codziennego działania. Bez tego pieniądz w Internecie nie poszukuj, skutek będzie żaden.

Ja tu do żadnego tam klikania w cokolwiek czy tam ankiet wypełniania zachęcał nie chcę. Bo to i sposoby nieciekawe. Do wielkich fortun nie prowadzą. Tyle co się namitręrzysz to i twoje, a grosza żadnego.

Pierwsze źródełko dochodu w Programach Partnerskich odkryć możesz. Proste to w zaczęciu, nic swojego mieć nie musisz. Ot starczy polecać, co drugie zrobili. Dla Ciebie prowizja jaka od zakupu z polecenia. Na początek dobre jest, ciut obycia w sieci nabierzesz. Tego e-marketingu zażyjesz, to i dalej będzie łatwiej. Na fortuny wielkie nie licz, ale grosz jaki wpadnie.

Druga znowu sposobność dochodów przysporzenia w Sieciowy Marketingach Wielopoziomowych leży. Tam to na dwa sposoby zarabiał będziesz. Raz, z prowizji za produktów sprzedaż. Dwa, z procentu od obrotu grupy, co ją zmajstrujesz. Znaczy się za lidera będziesz robił. Tu już większy pieniądz zdobyć idzie, co by wielu tam po kątach nie mówiło. Tyle że wprawić się musisz, to i pieniądz nie od razu będzie. A jak już będzie, to na niezależność od finansów liczyć możesz. No dochód pasywny też.

Na trzeci sposób zarabiać możesz, jak majstrować będziesz Produkty Informacyjne. Tworzył i sprzedawał, rozumie się. To i na czym tam znać się wymóg jest. Jak już tak masz, to i dobrze. A jak wręcz przeciwnie, z poznaniem żadne ceregiele. Toż w Internecie prawie wszystko jest, tam wiedzy szukaj. Tu jesteś sam panem sobie, od nikogo nie zależysz. A i pieniądz może być sowity.

Jak z sukcesem pieniądz w sieci szukać? Tu nie miejsce o tym mówić. Ale znaleźć można, to zaręczam.





Jan Zabłotnynowa22@gmail.com
http://nowa22.eu
http://biznesnauta.pl

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Czego Hanna Gronkiewicz-Waltz i Andrzej Lepper nie wiedzą jeszcze o marketingu na Facebooku?

Czego Hanna Gronkiewicz-Waltz i Andrzej Lepper nie wiedzą jeszcze o marketingu na Facebooku?


Autor: Mirek Szmajda


Mnóstwo osób wykorzystuje Facebook do promocji swojej osoby. Większość nie ma jednak pojęcia, że używanie profilu osobistego do tego celu ma swoje ograniczenia, w jeżeli już korzystasz ze stron na Facebooku, to trzeba je umiejętnie wykorzystać.


Głównym ograniczeniem w profilu jest maksymalna liczba znajomych. Na profilu osobistym możesz mieć maksymalnie 5001 znajomych. I ani jednego więcej.

Na przykład Hanna Gronkiewicz-Waltz w momencie kiedy to piszę ma na swoim oficjalnym profilu 4981. To oznacza, że jeszcze tylko 20 osób może dołączyć się do jej profilu! A co potem?

Potem musisz już koniecznie zaprowadzić stronę na Facebooku. Tam nie ma ograniczeń w ilości. Tyle, że inaczej zbiera się wtedy sympatyków. Strony nie są bowiem tak mocno promowane przez Facebooka, jak profile. Profile widzisz u innych znajomych i jeżeli kogoś znasz z imienia i nazwiska, to łatwo do nich przeskoczyć. Możesz jednak promować się łatwo z taką stroną na innych stronach na Facebooku oraz możesz korzystać z płatnych reklam.

Na szczęście Hanna Gronkiewicz-Waltz już to wie i ma stronę na Facebooku. Jest już na niej nawet więcej osób niż wśród znajomych.

Poza brakiem ograniczenia w liczbie znajomych, a właściwie mówimy tu już o osobach lubiących stronę, jest jeszcze jedna ważna rzecz. Strony mają różne kategorie. Jest specjalna kategoria stron dla osób publicznych. Są też podkategorie. Jest na przykład podkategoria dla polityków. I jest ona specjalnie traktowana.

Niestety tego już Hanna Gronkiewicz-Waltz nie wie. Gdyby założyła stronę na Facebooku w kategorii polityk, jej wizerunek mógłby pojawiać się u osób lubiących jego stronę w sekcji Info w części "Ludzie, którzy Cię inspirują".

Podobnie jest z partiami politycznymi. Jeśli chcesz promować swoją działalność, czy to firmę, czy to organizację polityczną, nie wystarczy wpisać w odpowiedniej sekcji nazwę firmy czy organizacji. Warto wcześniej założyć osobną stronę do tego celu.

Gdyby na przykład Andrzej Lepper założył wcześniej stronę "Samoobrona RP" i dopiero wtedy dopisał w profilu jej nazwę, wtedy w jego profilu osobistym pojawiłby się link do tej strony. A tak co z tego, że ma wpisane "Samoobrona RP" jeżeli z tego napisu nic dalej nie prowadzi. Nie promuje w ten sposób swojej organizacji.

Na koniec jeszcze jednak rzecz. Na Facebooku legalnie możesz mieć tylko jeden profil osobisty. Jeżeli więc będziesz używać profilu osobistego do marketingu swojej działalności, to trudno już raczej używać taki profil do celów prywatnych. Warto więc rozważyć do którego momentu warto promować się poprzez profil osobisty i wcześniej czy później przerzucić się na strony na Facebooku.

Albo... w ogóle zrezygnować z Facebooka. Dlaczego? Bo na twoich stronach na Facebooku może bez problemu reklamować się konkurencja. W jaki sposób? A to już temat na inny artykuł.

Wyciągnij więc z tego wnioski, że jeśli chcesz wypromować siebie i swoją działalności na Facebooku musisz mieć zarówno profil osobisty jak i stronę. Jednak ostatecznie ograniczanie swojego marketingu do Facebooka sprowadzi cie do tego, że najwięcej na tym zyska... Facebook. Niezależnie więc jaką wybierzesz ostatecznie formę marketingu społecznościowego, koniecznie też zacznij budować swoją własną społeczność, na swoich własnych stronach internetowych. Czy to poprzez blog, czy też poprzez własny serwis społecznościowy. Ale to też już jest osobny temat.


Jeśli chcesz zorganizować efektywną sprzedaż na Facebooku poświęcając na to tylko godzinę tygodniowo zajrzyj koniecznie na stronę http://MagiaFacebooka.pl. Dostaniesz dostęp do darmowej serii szkoleń na wideo.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

13 sekretów marketingu emailowego za pomocą autoresponderów - sekret #1

13 sekretów marketingu emailowego za pomocą autoresponderów - sekret #1


Autor: Mirek Szmajda


Autoresponder powinien być podstawowym narzędziem marketingowym każdego internetowego sprzedawcy, który chce stale zarabiać w internecie, bez ponoszenia regularnie nowych kosztów. Z tym związany jest pierwszy, główny sekret autoresponderów.


Nigdy nie przestawaj budować listy!

Budowanie listy potencjalnych klientów jest podstawową zasad każdego marketingu. W internecie najlepiej robić to właśnie za pomocą autoresponderów. Aby lista szybko się budowała i przynosiła szybko korzyści musisz stale trzymać się więc tej jednej rzeczy. Nigdy nie przestawaj budować listy.

Aby autoresponder przynosił korzyści stale muszą zapisywać na niego nowe osoby. Ludzie się zapisują, ale przestają po pewnym czasie czytać. Potrzebujesz więc stały napływ nowych osób. Nieustannie. W przeciwnym razie w pewnym momencie nie będzie przybywać nowych osób. A ich liczba może się nawet zmniejszać.

Nawet jeżeli się nie wypisują, to przestają czytać. Ustawiają różne filtry (reguły) w swoim programie pocztowym i mimo, że stale otrzymują od ciebie korespondencję, to i tak nie czytają tego. Więc twoja praca w tym przypadku idzie na marne.

Jeżeli korzystasz z autorespondera takiego jak GetResponse, gdzie płacisz za każą osobę zapisaną na listę i za każdy mailing, to jeszcze to dodatkowo kosztuje. Tylko w przypadku takich autoresponderów jak Fump, które masz na własnym hostingu, nie ma większego znaczenia ile osób jest nieaktywnych. Więc nie ponosisz przynajmniej żadnych związanych z tym kosztów (choć trzeba przyznać, że trochę wpływa to na obciążenie serwera). Po co ci jednak adresy, które nie przynoszą żadnych korzyści?

Dlatego stale buduj listę. I to niejedną.

Formularz do zapisywania umieszczaj na istniejących stronach i osobnej stronie (tzw. wyciskaczu) i kieruj do niego:na blogu,w stopkach na forum,w stopkach we własnych artykułach w sieci i poza nią,w reklamach Google AdWords i reklamach na Facebooku,na stronach potwierdzających zapisanie na webcast
itd.

A jak to robić to już temat na całe oddzielne szkolenie.


Poznaj także inne sekrety sprzedaży internetowej w Telewizji Internetowych Sprzedawców. Wejdź na stronę http://SprzedawcaInternetowy.TV i obejrzyj najbliższą emisję na żywo w internecie.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Jak korzystać z Facebooka w sprzedaży internetowej aby przynosiło ci to mniej zawracania głowy, a więcej korzyści?

Jak korzystać z Facebooka w sprzedaży internetowej aby przynosiło ci to mniej zawracania głowy, a więcej korzyści?


Autor: Mirek Szmajda


Korzystasz już z Facebooka, ale widzisz, że więcej z tym zawracania głowy zamiast pożytku. Ciągle dostajesz jakieś wiadomości na email, non stop pojawiają się jakieś powiadomienia w profilu, co chwilę pojawia się jakiś nowy „znajomy”. Szkoda czasu na takiego Facebooku. Lepiej używaj go w nowy sposób.


Przede wszystkim ogranicz korzystanie z profilu osobistego do działalności biznesowej. Im więcej znajomych dodajesz do profilu osobistego, tym więcej spamu będzie do ciebie docierać.

Na przykład każdy znajomy może zapraszać cię na tzw. imprezy. Możesz to co prawda blokować, ale musisz ręcznie wpisywać taką osobę do blokady. Kiedy więc dodajesz nowych znajomych, szczególnie osoby, których tak naprawdę nie znasz, narażasz się na ryzyko, że będą one cię spamować i będziesz musiał dopisać każdego ręcznie, że nie chcesz otrzymywać żadnych „zaproszeń”.

Tak więc nie dodawaj do profilu osobistego osób, których nie znasz.

Jeśli chcesz aby inni śledzili to co robisz na Facebooku masz dwa wyjścia. Możesz otworzyć dla wszystkich widoczność swojej tablicy. Tak aby nie trzeba było być twoim znajomym aby czytać co piszesz. Możesz wszystkim umożliwić komentowanie tego co piszesz. W ten sposób każdy może czytać co piszesz, a ty nie masz zawracania głowy dodawaniem do znajomych.

Drugi sposób aktywności na Facebooku to strony. Możesz założyć stronę dla siebie, jako stronę osoby. Wpisujesz wtedy w nazwie swoje imię i nazwisko. Strony dla osób mają specjalne pola, gdzie wpisuje się podobne dane jak w profilu osobistym. Różnica jest tylko taka, że strony się „lubi” i nie trzeba z twojej strony potwierdzenia, że akceptujesz kogoś jako znajomego. Dodatkowo osoby lubiące stronę, a nie będące twoimi znajomymi, nie mogą wysyłać ci spamu, jak choćby zaproszeń na imprezy.

Wadą tego drugiego rozwiązania jest to, że na twojej stronie może się reklamować konkurencja! Tak, Facebook daje taką możliwość przy płatnych reklamach. Tak więc zanim będziesz rozwijać swoje strony na Facebooku uważnie rozważ takie ryzyko. W profilu osobistym jest mniejsze niebezpieczeństwo, bo nie ma możliwości przy zlecaniu reklamy wskazania tablicy konkretnej osoby (póki co).

Oczywiście jednocześnie ty też możesz reklamować się na stronach konkurencji. I to zarówno swoja stronę na Facebooku jak i swoja firmę. Tyle, że najwięcej zyskuje na tym... Facebook.

Tak więc może się okazać, że zastosujesz jeszcze trzecie rozwiązanie. Całkowicie ograniczysz swoją aktywność na Facebooku. Nie będziesz prowadzić ani strony, ani akceptować znajomych w profilu.

W jaki sposób wtedy nawiązywać relacje społecznościowe?

Prowadź swój własny serwis społecznościowy!

Stwórz atrakcyjną alternatywę dla aktywności na Facebooku, czy nawet dla innych serwisów społecznościowych. Na tych wszystkich nie twoich serwisach promuj swój własny serwis. Przyciągaj do swojego własnego środowiska. Tu promujesz to co ty chcesz, a nie co chce inny serwis, którego nie jesteś właścicielem.

Stworzenie takiego serwisu społecznościowego wcale nie jest takie trudne. Ale to już temat na inny artykuł.


Poznaj także inne sekrety sprzedaży internetowej w Telewizji Internetowych Sprzedawców. Wejdź na stronę http://SprzedawcaInternetowy.TV i obejrzyj najbliższą emisję na żywo w internecie.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

piątek, 1 stycznia 2016

Dlaczego nie ma sensu zawracać sobie głowy innymi serwisami społecznościowymi poza Facebookiem?

Dlaczego nie ma sensu zawracać sobie głowy innymi serwisami społecznościowymi poza Facebookiem?


Autor: Mirek Szmajda


Co jakiś czas dostajesz propozycje przystąpienia do jakiegoś nowego, "cudownego" serwisu społecznościowego? Zastanawiasz się nad tym z którego serwisu korzystać? Dziś nie ma żadnej wątpliwości, że przede wszystkim powinieneś skupić się na Facebooku. Wyjaśniam z jakich powodów.


Po pierwsze Facebook jest największy. A więc masz tutaj największe prawdopodobieństwo na znalezienie osób, które faktycznie już znasz lub które dopiero chcesz poznać. Oczywiście może być tak, że pewne grupy w innych serwisach mogą być liczniej reprezentowane. Ale wcześniej czy później i tak te grupy pojawią się również na Facebooku. To tylko kwestia czasu.

Po drugie możliwość umieszczania na własnych stronach internetowych znacznika "Lubie to!" sprawiła, że Facebook jest wszechobecny w sieci wraz ze swoimi użytkownikami. Teraz osoby odwiedzające twoje strony nie są już anonimowe. Jeżeli tylko coś im się spodoba, to mogą kliknąć "Lubię to!" na twojej stronie i już wiesz czy są twoimi znajomymi, jak się nazywają, możesz zobaczyć ich zdjęcie itp.

Po trzecie możesz na swoje strony internetowe przenieść dyskusje prawdziwych użytkowników internetu, znanych z imienia i nazwiska, a nie tylko poprzez używanie nicka. A to dzięki możliwości tworzenia systemu komentarzy z Facebooka bezpośrednio na twojej stronie. Tego typu dyskusja jest widoczna na tablicach osób komentujących co generuje dodatkowy ruch na twoich stronach.

To tylko kilka powodów dlaczego Facebook jest najlepszy. Ale już te trzy opisane elementy wzmacniają się nawzajem. Na przykład dyskusja poprzez Facebooka staje się tym silniejszym elementem marketingowym im większa jest liczba użytkowników danego serwisu. Tak więc samo nawet wprowadzenie tego mechanizmu przez inne serwisy społecznościowe nie gwarantują takiego przełożenia na korzyści jak w przypadku Facebooka. Bo po prostu każdy nowy serwis będzie mniejszy od Facebooka.

Nie zawracaj więc sobie głowy serwisami społecznościowymi poza Facebookiem. Chyba, że będą to dodatkowe serwisy. Facebook i tak musisz mieć.

Jest jeden wyjątek kiedy możesz dać sobie spokój z Facebookiem. Wtedy kiedy chcesz budować swoją własną prywatną społeczność. Społeczność która nie będzie narażona na ataki konkurencji z zewnątrz. Tak jak to dzieje się coraz silniej na Facebooku.

Szczególnie warto to zrobić, kiedy twoja grupa docelowa nie jest silnie jeszcze reprezentowana na Facebooku. Wtedy zamiast ich zachęcać do zakładania konta na Facebooku, zaproś ich do swojego prywatnego serwisu społecznościowego. Ale to już jest temat na inny artykuł.


Jeśli chcesz zorganizować efektywną sprzedaż na Facebooku poświęcając na to tylko godzinę tygodniowo zajrzyj koniecznie na stronę http://MagiaFacebooka.pl. Dostaniesz dostęp do darmowej serii szkoleń na wideo.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Strategia rodem z Hollywood, czyli jak wypromować nowy produkt w internecie?

Strategia rodem z Hollywood, czyli jak wypromować nowy produkt w internecie ?


Autor: Jacek Pietrasiuk


Tradycyjnym sposobem byłoby stworzenie strony z ofertą i skierowanie na nią stargetowanego ruchu. Być może metoda ta się sprawdzi w przypadku niektórych produktów.


Jednak przy typowej ofercie masz właściwie tylko jedną szansę sprzedaży. Potencjalny klient, który wejdzie na stronę z ofertą i nie kupi, prawdopodobnie nigdy już nie powróci.

Ponadto strona z ofertą nie zapewnia potencjalnemu klientowi wystarczającej ilości czasu na poznanie korzyści wynikających z zakupu, co ma kluczowe znaczenie zwłaszcza w przypadku drogich produktów.

A więc co możesz zrobić, kiedy masz drogi lub bardzo drogi produkt ?

Wtedy skuteczną metodą na wypromowanie takiego produktu może okazać się strategia Product Launch, której twórcą jest amerykański marketer Jeff Walker.

Product Launch to odpowiednio zaplanowana i opracowana strategia marketingowa o zupełnie innym podejściu do sprzedaży. Polega ona na intensywnym promowaniu produktu, zanim pojawi się on jeszcze na rynku. Tworzy się atmosferę wyczekiwania na produkt poprzez artykuły, zapowiedzi czy przecieki.

Być może zastanawiasz się jak to wszystko zorganizować ?

Będziesz potrzebował stronę www (może być blog) z możliwością zapisania się na listę adresową. Najlepiej gdyby to była strona, do której dostęp mogą mieć jedynie te osoby, które zapisały się na listę. Następnie będziesz potrzebował wartościowej przynęty, którą otrzymają za darmo te osoby, które zapiszą się na Twoją listę adresową.

Kolejnym krokiem jest wypromowanie całego przedsięwzięcia. Do tego celu możesz wykorzystać inne swoje listy adresowe. Możesz też skorzystać z mediów społecznościowych, artykułów na stronach, które odwiedza Twoja grupa docelowa czy Google AdWords.

Product Launch pozwala na zbudowanie społeczności wokół wydarzenia, jakim jest wprowadzenie na rynek nowego produktu a także na dokładne zaprezentowanie samego produktu i korzyści jakie odniesie klient po jego zakupie.

Cały proces prezentacji jest rozciągnięty nawet do 30-40 dni, dzięki czemu potencjalny klient może zadawać pytania np. w komentarzach na blogu, jest również czas na przedstawienie dowodów, case study czy na zbicie obiekcji klienta.

W międzyczasie potencjalny klient otrzymuje wartościowe dla niego darmowe materiały takie jak raporty, poradniki, artykuły, nagrania video. Część materiałów możesz zamieścić na blogu a część przesłać mailem subskrybentom.

Wydarzenie, jakim jest rozpoczęcie sprzedaży produktu, powinieneś wcześniej zapowiedzieć. Dla podgrzania atmosfery możesz odliczać czas do startu sprzedaży. Dopiero w dniu sprzedaży skierowujesz potencjalnych klientów na stronę z ofertą.

Przy niektórych typach produktów np. produktach szkoleniowych może się sprawdzić tzw. ograniczony czas sprzedaży czyli np. sprzedaż produktu tylko przez 1-3 dni a następnie zakończenie sprzedaży i wycofanie produktu z rynku na bliższej nieokreślony czas.


Autor: Jacek Pietrasiuk właściciel StrategieWzrostu.pl. Więcej artykułów na jacekpietrasiuk.pl.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Kubki reklamowe - kilka wersji

Kubki reklamowe – kilka wersji


Autor: Ulryk Wilk


Co można umieścić na kubkach reklamowych? Wbrew wszelkim pozorom i pierwszym skojarzeniom – całkiem sporo. Oto krótka lista przykładowych realizacji.


Realizacja nr 1: kubek z logo

To najprostsza forma prezentacji firmy na nośnikach takich, jakimi są kubki reklamowe. Ma z pewnością wiele zalet: jest prosta, niewiele kosztuje i nie wiąże się z nią absolutnie żadne ryzyko. Tyle, że kto nie ryzykuje, ten nie zyskuje. Kubek z samym logo może po prostu zginąć w mrowiu innych.

Realizacja nr 2: kubek z obrazkiem odwołującym się do firmowego hasła reklamowego

Wszystko zależy od tego, jakie to hasło jest. Dobre, znakomite, wręcz wybitne – będzie przyciągać wzrok i zwracać uwagę. Kiepskie wywoła wrażenie podobne, jak wywołuje u tych, którzy oglądają je umieszczone na folderach, plakatach czy billboardach reklamowych firmy. Będą znudzeni albo zniesmaczeni.

Realizacja nr 3: kubki reklamowe z wizualizacją odwołującą się do pozytywnych skojarzeń

To krok w stronę większej widoczności. Kreacja, tak jak w każdej innej formie reklamy, może przyciągnąć wzrok i podkreślić przekaz reklamowy. To także pierwszy z kubków reklamowych, który może sam w sobie być atrakcyjnym przedmiotem. Pod warunkiem, że wizualizacja wykonana została z głową.

Realizacja nr 4: kubek, który nawiązuje do picia kawy lub herbaty

Strategia, którą można nazwać bezpieczną. Kubki reklamowe, na których znajdują się ziarenka kawy albo liście herbaty, ewentualnie obrazy pokazujące parę unoszącą się nad filiżanką w większości przypadków budzą pozytywne skojarzenia. I w zasadzie niewiele więcej.

Realizacja nr 5: kubek z gwiazdą

Dla tych, którzy dysponują dużym budżetem, kubki reklamowe mogą stać się częścią większej kampanii, w którą zaangażowane są gwiazdy. Pod warunkiem, że będą to gwiazdy nadające się na przedmiot, z którego pijemy. Na przykład Mick Jagger z wywalonym jęzorem.

Realizacja nr 6: kubek kontrowersyjny – np. z czymś obrzydliwym

Właściwie można by do tej kategorii wciągnąć kubki reklamowe z Mickiem Jaggerem i jego jęzorem. Ale można też użyć czegoś zupełnie innego. Cokolwiek to będzie, z pewnością zwróci uwagę. Czy wyzwoli pozytywne skojarzenia – raczej nie.

Realizacja nr 7: kubek-rebus

Dla inteligentnych. Kubek, na którym zaprezentowane są rebusy do rozwiązania. Krótkie historyjki, z których powinien wynikać morał, czyli hasło kojarzące się z firmą. Zalety: skłaniają do myślenia i utrwalają przekaz reklamowy. Wady: trudno wymyślić naprawdę fajny rebus.

Realizacja nr 8: kubek z zabawnymi obrazkami

Przepis na tego rodzaju kubki reklamowe jest prosty: należy zatrudnić znanego z ciętego piórka rysownika i poczekać na efekty jego pracy. Reszta to samograj. Chyba, że artysta za bardzo popuści wodze swojej wyobraźni...

Realizacja nr 9: kubek seryjny

Kubki reklamowe tego rodzaju przeznaczone są na nieco dłuższe kampanie. Klienci mogą kompletować całe zestawy, które będą miały cechy wspólne, a których składowe będą się różniły. Ważne, żeby takie kubki wyglądały atrakcyjnie i nawiązywały do czegoś ciekawego.

Realizacja nr 10: kubek z dziurką

Z dziurką albo czymkolwiek innym, co sprawi, że będzie bezużyteczny. Po co komu taki kubek? Po to, żeby o nim mówić. I w ten sposób przekazywać informację o firmie dalej.


Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Najczęściej zmarnowane okazje na zwiększenie sprzedaży w internecie za pomocą wielokrotnych autoresponderów

Najczęściej zmarnowane okazje na zwiększenie sprzedaży w internecie za pomocą wielokrotnych autoresponderów


Autor: Mirek Szmajda


Wielokrotny autoresponder potrafi w dużym stopniu zautomatyzować sprzedaż internetową. Nie wszyscy jednak umieją wykorzystać tkwiące w nim możliwości i tym samym marnują ogromny potencjał mający wpływ na poziom sprzedaży.


1. Brak pytania o to, na czym subskrybentom najbardziej zależy

Niezmiernie ważne, aby autoresponder dał czytelnikowi dokładnie taką odpowiedź jakiej się spodziewał. Kiedy dopiero zaczynasz ze swoim autoresponderem, musisz działać na wyczucie. Dlatego niezmiernie pożyteczne jest dodanie w jednym z emaili już w pierwszym tygodniu prośby o wypowiedzenie się w czym najbardziej osoby zapisane na listę potrzebują pomocy.

2. Tytuł emaila nic nie mówi i nie zachęca do jego otworzenia

W marketingu emailowym o wiele ważniejsze od liczby wysyłanych wiadomości jest liczba otwieranych wiadomości. W przeciwnym razie będziesz płacić za bezwartościowy ruch. A pierwszą rzeczą, która ma wpływ na otwarcie wiadomości jest jej tytuł. Tytuł musi natychmiast przykuwać uwagę spośród innych emaili jakie otrzymują twoim potencjalni klienci.

Każdy tytuł powinien być też unikalny i zawierać coś, czego poprzednie emaile od ciebie nie zawierały. Dlatego nie polecam tytułów które są zawsze takie same i zmieniają się w nich jedynie numer biuletynu. Oprócz nazwy biuletynu, jeżeli już chcesz go wpisać, dopisz jeszcze coś unikalnego, typowego dla treści tej jednej wiadomości.

3. Zbyt szerokie podejście do tematu zawartego w autoresponderze

Im bardziej precyzyjniej określisz grupę docelową każdego autorespondera, tym lepszy odniesiesz efekt w późniejszej sprzedaży. Im bardziej starasz się wszystkich zadowolić, tym bardziej twój przekaz staje się mniej wyraźny.

Dlatego jeżeli już masz kilka grup docelowych, warto zastanowić się nad podzieleniem autorespondera na kilka oddzielnych autoresponderów. Możesz to zrealizować na jednym autoresponderze i w trakcie wysyłania emaili w zależności od reakcji ustawić zapisywanie na oddzielne podlisty. Możesz też od początku postawić kilka stron do zapisywania na listy i od razu selekcjonować odbiorców. Jest też taka możliwość, że masz jedną stronę do zapisywania z możliwością wyboru dodatkowej opcji, od której będzie zależeć później lista na którą dana osoba zostanie zapisana.

4. Brak zliczania klikalności w linki

Każdy szanujący się wielokrotny autoresponder posiada możliwość śledzenia klikalności w odnośniki zawarte w emailach. Nie zawsze musisz z tego korzystać. Jednak od czasu do czasu warto to zrobić,. Szczególnie w wiadomościach jednorazowych, wysyłanych w danym momencie do wszystkich.

W ten sposób szybko możesz oceniać efektywność swoich mailingów. Jest to dużo prostsze niż sprawdzanie statystyk na stronach. Tym bardziej, że strony na które kierujesz mogą być też dostępne bezpośrednio w sieci. Dzięki śledzeniu klikalności w linki widzisz od razu reakcje swoich odbiorców i możesz natychmiast na te reakcje odpowiadać.

5. Brak podążania osobną ścieżką w zależności od kliknięć

W zależności od tego z jakiego autorespondera korzystasz możesz albo wysyłać mailingi do osób, które nie kliknęły w jakiś link (np. w autoresponderze Fump) albo reagować na sytuacje, kiedy link nie został kliknięty (np. w Fump, w Implebot). Niektóre autorespondery umożliwiają tworzenie tylko takich jednorazowych podążających mailingów, a inne pozwalają tego typu sytuacje zautomatyzować, aby odbywały się stale, z każdym kto kiedykolwiek zapisze się na listę.

To tylko niektóre zmarnowane okazje do zwiększenia skuteczności marketingu. Im bardziej twój autoresponder jest zaawansowany, tym więcej takich okazji może ci przechodzić koło nosa. Warto nie tylko poznać możliwości swojego narzędzia, ale również zrozumieć na czym polega skuteczny internetowy marketing.


Jeśli chcesz dowiedzieć się jak przyciągnąć więcej klientów z internetu w dobie coraz większej konkurencji kliknij na stronę http://MarketingRelacyjny.pl, gdzie w niezwykle przystępny sposób Mirek Szmajda krok po kroku wyjaśni ci jak to zrobić.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Czy kupujemy to co potrzebujemy, czy to czego pragniemy?

Czy kupujemy to co potrzebujemy, czy to czego pragniemy ?


Autor: Jacek Pietrasiuk


„Gdybyśmy chodzili do sklepów tylko wtedy, kiedy czegoś potrzebujemy, lub będąc tam kupowalibyśmy tylko to, co jest nam potrzebne, gospodarka popadłaby w poważne kłopoty” Paco Underhill


Czy już wiesz, czy Twoi klienci jedynie potrzebują Twojego produktu, czy też pragną go posiadać? W przypadku niektórych produktów lub usług ludzie kierują się potrzebą, np. chcąc wysłać paczkę dzwonią do firmy kurierskiej. Niektóre firmy, czy też całe branże koncentrują się tylko na potrzebach swoich klientów.

Jednak czasami, gdy nie ma potrzeby, można stworzyć pożądanie. Można sprawić, aby ludzie pragnęli kupować pewne produkty.

Przykładem firmy, która stworzyła pożądanie jest firma De Beers, największy na świecie dostawca diamentów. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu diamenty nie cieszyły się popularnością, ale odpowiedni marketing zadbał o to, aby się cieszyły.

Jakie produkty ludzie pragną kupować? Przede wszystkim takie, które poprawiają ich samopoczucie, a także takie, które odwołują się do ich lęków i niepewności.

Ludzie kupują dużo chętniej produkty, które odwołują się do ich pragnień niż te, które odwołują się do ich potrzeb. Mało tego, za te pierwsze są skłonni więcej zapłacić.

Decyzja o zakupie jest podejmowana w ponad 90% pod wpływem emocji. Luksusowe samochody czy egzotyczne wakacje nie są kupowane dlatego, że ludzie ich potrzebują tylko dlatego, że ludzie ich pragną.

Kolejnym pytaniem, na które powinieneś sobie odpowiedzieć jest pytanie o to czy Twój klient może się obejść bez Twojego produktu? Jeśli Twój klient musi po prostu mieć to co oferujesz, bo jeśli nie nabędzie Twojego produktu to jego życie będzie znacznie trudniejsze to masz wtedy ułatwione zadanie sprzedażowe.

Czy więc każdy produkt można sprzedawać, odwołując się do pragnień? Na pewno nie każdy, w przypadku niektórych produktów jak wspomniana powyżej usługa kurierska potrzeba jest na tyle oczywista, że odwoływanie się do pragnień nie miałoby tutaj sensu.


Autor: Jacek Pietrasiuk właściciel StrategieWzrostu.pl. Więcej artykułów na jacekpietrasiuk.pl.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Najlepsza rada, jaką otrzymałem w życiu.

Najlepsza rada, jaką otrzymałem w życiu.


Autor: Robert Marciniak


Piękne, lipcowe popołudnie, a ja siedzę w biurze od dwóch godzin zastanawiając się dlaczego stanąłem w miejscu? Dlaczego liczba wizyt u klientów nie wzrosła od kilku miesięcy, chociaż haruję po 10 godzin dziennie?


Analizuję dwie godziny swoje notatki z ostatnich trzech miesięcy i nie mogę znaleźć powodu dlaczego tak się dzieje. Wertując wszystkie swoje „papiery” , w pewnym momencie zobaczyłem niedbale wyrwaną z zeszytu kartkę z niezbyt wyraźnym tekstem. Nawiasem mówiąc, to mój charakter pisma pozostawia wiele do życzenia:) Powracając do owej kartki. Był to zapis fragmentu przemówienia mojego przyjaciela (jednego z najlepszych agentów ubezpieczeniowych w kraju) na zebraniu pracowników firmy. Został on poproszony o opowiedzenie, jak pozyskiwać nowych klientów. W wielkim skrócie brzmiało ono tak:

„Jednym z najbardziej skutecznych sposobów na zdobycie nowych klientów, jakie stosuje od lat, jest osobiste dostarczenie klientowi zakupionej przez niego polisy. Jest to wyjątkowa okazja, aby zadowolony klient polecił nas swoim znajomym i rodzinie.”

To był przełomowy moment w moim biznesie!

W ciągu pół godziny ułożyłem plan wizyt na przyszły tydzień.

Okazało się, że mam do dostarczenia 10 zakupionych polis, a więc muszę w następnym tygodniu koniecznie odwiedzić co najmniej 10 swoich klientów, którzy kupili ode mnie polisy na życie i postarać się zdobyć od każdego z nich co najmniej dwa polecenia.

To co się wydarzyło w następnym miesiącu (i już tak pozostało) przeszło moje najśmielsze oczekiwania!

Średnia zdobytych poleceń, a więc nowych, potencjalnych klientów, to 3 nazwiska, a więc już w pierwszym tygodniu po zastosowaniu tej prostej metody, zdobyłem 30 nowych, potencjalnych klientów!

Ale to nie wszystko. Średnio z tych 30 klientów co czwarty podpisywał umowę! Dodając spotkania z klientami zdobytymi „starymi” metodami i polisy przez nich kupione dało niewiarygodny wynik! Wynik o jakim jeszcze miesiąc temu mogłem tylko pomarzyć, wynik, który wprowadził mnie do elity, 10 najlepszych sprzedawców polis w kraju naszej firmy!

10 sprzedanych (średnio) polis tygodniowo!

Mój biznes mocno ruszył do przodu!


Robert Marciniak-www.odniescsukces.pl

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

wtorek, 22 grudnia 2015

Jak przetrwać okresy, gdy pozyskiwanie nowych klientów przestaje być nawykiem i zagraża stabilności firmy

Jak przetrwać okresy, gdy pozyskiwanie nowych klientów przestaje być nawykiem i zagraża stabilności firmy


Autor: Ewa Maria Szulc


Codziennie jest tyle spraw do załatwienia, często nie zauważasz kiedy skończył się dzień i kiedy tu znaleźć czas na pozyskiwanie nowych klientów? Niektórzy uważają, że w takiej sytuacji lepiej jest się skupić tylko i wyłącznie na klientach obecnych.


Nie, nie, nie! Nic bardziej błędnego! Obecni klienci są niezmiernie ważni i nie chcę, abyś pomyślał, że uważam skupianie się na nich za błąd. Błędem jest myślenie, że tylko obecni klienci wystarczą i brak planowania działań mających na celu pozyskiwanie klientów nowych.

Pozyskiwanie klientów jest jak poduszka bezpieczeństwa – nie zależysz tylko od obecnych klientów i gdyby któryś z nich lub całe grupy, wykruszyły się, ty nadal śpisz spokojnie wiedząc, że to miejsce wypełni się nowymi klientami.

Specjaliści od zarządzania firmą twierdzą, że aby firma prawidłowo funkcjonowała – czy jest to średnia firma, czy całkiem mała oparta na jednym ekspercie, jakim jesteś ty sam, powinna każdego dnia przeznaczać co najmniej 20% swojego czasu na pozyskiwanie nowych klientów.

Jak uruchomić pozyskiwanie nowych klientów?

** Zrób listę firm, które chciałbyś pozyskać **

Zrób listę firm, które chcesz pozyskać. Nie muszą to być największe firmy w branży - dostosuj wielkość potencjalnego klienta do wielkości swojej firmy. Odpowiedz sobie na pytanie czy firma, którą chcesz pozyskać nie jest za duża i czy będziesz ją w stanie obsłużyć?

** Sprawdź kto obecnie dostarcza podobne usługi/produkty **

Dowiedz się kto jest obecnie dostawcą usługi czy produktu, który obecnie oferujesz. Poznaj kto jest twoją konkurencją. Zastanów się dlaczego twój potencjalny klient wybrał akurat tego, a nie innego konkurenta. I zastanów się co Ty mógłbyś zaoferować, aby być lepszym?

** Sprawdź kto w wybranej firmie podejmuje decyzje **

Dowiedz się kto podejmuje decyzje w obszarze, w którym chcesz sprzedać produkt lub usługę i zawsze przedstawiaj swoją ofertę osobie decyzyjnej.

** Zrób listę najważniejszych imprez targowych **

Nie musisz zamawiać stoiska – początkowo wystarczy, że wybierzesz się na każde targi w branży, zaopatrzony w wizytówki i wydrukowaną ofertę. Nawiązuj kontakty. Wymień się wizytówkami. Każda wizytówka, którą otrzymasz to szansa na transakcję. Dodaj taką osobę do swoich kontaktów zaraz po spotkaniu na Goldenline, LinkedIn, Facebook, Twitter, Blip i nie zaniedbuj tych świeżutkich nowych kontaktów.

** Ponawiaj zapytanie o zainteresowanie ofertą **

Dzwoń do wybranych firm i ponawiaj zapytanie o zainteresowanie twoją ofertą – bez względu na to ile razy zostaniesz odesłany, a kolejna data kontaktu przełożona. Twoja wytrwałość i słowność spodoba się klientowi. Klienci doceniają to, że nawet wtedy jesteś terminowy i jak obiecasz, że się skontaktujesz, to na pewno to zrobisz. Zdziwiłbyś się, jak się ocenia potencjalnych dostawców na podstawie drobiazgów.

Pozyskiwanie nowych klientów to proces, który ma zapewnić stabilność twojej firmie. Więcej na temat marketingu w małej firmie bez działu marketingu po kliknięciu w link poniżej.


Poznaj "77 sposobów jak wyprzedzić konkurencję" dostępnych na http://www.MarketingCodzienny.pl

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Najczęściej niewykorzystywane możliwości wielokrotnych autoresponderów w sprzedaży internetowej

Najczęściej niewykorzystywane możliwości wielokrotnych autoresponderów w sprzedaży internetowej


Autor: Mirek Szmajda


Wielokrotny autoresponder, bo taki autoresponder mam tu na myśli, pomaga zautomatyzować sprzedaż internetową. Nie wszyscy jednak umieją wykorzystać tkwiące w nim możliwości i marnują w ten sposób tkwiący w nich potencjał, mający ogromny wpływ na efektywność marketingu internetowego za jego pomocą.


Brak pytania na czym subskrybentom najbardziej zależy

Niezmiernie ważne, aby dany autoresponder dał czytelnikowi dokładnie taką odpowiedź jakiej się spodziewał. Kiedy dopiero zaczynasz ze swoim autoresponderem, musisz działać na wyczucie. Dlatego niezmiernie pożyteczne jest dodanie w jednym z emaili już w pierwszym tygodniu wysyłania prośby o wypowiedzenie się w czym najbardziej osoby zapisane na listę potrzebują pomocy. Dzięki temu masz gotowe pomysły na kolejne wiadomości na tym autoresponderze, a może nawet na inne autorespondery.

Tytuły emaili nic nie mówią i nie zachęcają do ich otwierania

W marketingu emailowym o wiele ważniejsze od liczby wysyłanych wiadomości jest liczba otwieranych wiadomości. W przeciwnym razie będziesz płacić za bezwartościowy ruch. A pierwszą rzeczą, która ma wpływ na otwarcie wiadomości jest jej tytuł. Tytuł musi natychmiast przykuwać uwagę wśród innych emaili jakie otrzymują twoim potencjalni klienci.

Każdy tytuł powinien być też unikalny i zawierać coś, czego poprzednie emaile od ciebie nie zawierały. Dlatego nie polecam tytułów które są zawsze takie same i zmieniają się w nich jedynie numery biuletynu. Oprócz nazwy biuletynu dopisz coś jeszcze, coś unikalnego, typowego dla treści danej wiadomości.

Zbyt szerokie podejście do tematu zawartego w autoresponderze

Im bardziej precyzyjniej określisz grupę docelową każdego autorespondera, tym lepszy odniesiesz efekt w późniejszej sprzedaży. Im bardziej starasz się wszystkich zadowolić, tym bardziej się rozmydlasz ze swoim przekazem.

Dlatego jeżeli już masz kilka grup docelowych, to warto zastanowić się nad podzieleniem autorespondera na kilka oddzielnych. Możesz to zrealizować na jednym autoresponderze i w trakcie wysyłania emaili w zależności od reakcji subskrybentów ustawić przepisywanie ich na oddzielne podlisty. Możesz też od początku postawić kilka stron do zapisywania na listy i od początku selekcjonować odbiorców. Jest też taka możliwość, że tworzysz jedną stronę do zapisywania z możliwością wyboru dodatkowej opcji, od której będzie zależeć później lista, na którą dana osoba zostanie zapisana.

Brak zliczania klikalności w linki

Każdy dobry autoresponder posiada możliwość śledzenia klikalności w odnośniki zawarte w emailach. Nie zawsze musisz z tego korzystać. Jednak od czasu do czasu warto to zrobić. Szczególnie w wiadomościach jednorazowych, wysyłanych w danym momencie do wszystkich.

W ten sposób szybko możesz oceniać efektywność swoich mailingów. Jest to dużo prostsze niż sprawdzanie statystyk na stronach. Tym bardziej, że strony na które kierujesz mogą być też dostępne bezpośrednio w sieci. Dzięki śledzeniu klikalności w linki widzisz od razu reakcje swoich odbiorców i możesz natychmiast reagować w kolejnych wiadomościach.

Brak podążania osobną ścieżką w zależności od kliknięć

W zależności od tego z jakiego autorespondera korzystasz możesz albo wysyłać mailingi do osób, które nie kliknęły w jakiś link albo reagować na sytuacje, kiedy link nie został kliknięty. Niektóre autorespondery umożliwiają tylko tworzenie takich jednorazowych mailingów, a inne pozwalają takie sytuacje zautomatyzować, aby odbywały się stale, z każdym kto zapisze się na listę również w przyszłości.

Ten mechanizm daje okazje do niezwykle precyzyjnego marketingu do wyselekcjonowanych osób, bez konieczności narażania wszystkich na emaile. Pamiętaj, wysyłaj tyle wiadomości ile to jest konieczne. Im bardziej ktoś interesuje się w danym momencie tematem, tym częsciej możesz do niego pisać. Jeżeli akurat temat az tak bardzo go nie interesuje teraz, a chcesz żeby się nie wypisał, to musisz wysyłać wiadomości rzadziej. Być może nadejdzie dzień, kiedy będzie już gotowy na więcej.


Jeśli chcesz dowiedzieć się jak przyciągnąć więcej klientów z internetu w dobie coraz większej konkurencji kliknij na stronę http://MarketingRelacyjny.pl, gdzie w niezwykle przystępny sposób Mirek Szmajda krok po kroku wyjaśni ci jak to zrobić.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Dlaczego w internetowym marketingu powinieneś korzystać z więcej niż jednego wielokrotnego autorespondera?

Dlaczego w internetowym marketingu powinieneś korzystać z więcej niż jednego wielokrotnego autorespondera?


Autor: Mirek Szmajda


Zacznijmy od tego, że jeśli nie masz dużych pieniędzy na reklamę i ogromnych wpływów w mediach, a chcesz rozwinąć swoją sprzedaż internetową, nie możesz obyć się bez marketingu emailowego. A twoim podstawowym narzędziem do jego zastosowania powinien być wielokrotny autoresponder.


Taki autoresponder to nie jest coś takiego, co tylko odpowiada automatycznie na wszystkie emaile jakie docierają na twoją skrzynkę kiedy jesteś nieobecny. Na marginesie takie zastosowanie serwerowych autoresponderów w większości przypadków generuje tylko niepotrzebny ruch w sieci.

Wielokrotne autorespondery są to automaty wysyłające sekwencyjnie w określonym z góry czasie zaplanowane serie wiadomości email. Wiadomości są raz napisane i zawsze są wysyłane w tej samej kolejności.

Dodatkowo taki autoresponder ma wbudowane mechanizmy personalizacji, czyli w każdej wiadomości automatycznie wstawiane jest na przykład imię odbiorcy, jego email i inne dane specyficzne dla każdego odbiorcy z osobna. Dzięki temu wiadomości wysyłane z autorespondera wyglądają jakby były wysyłane ręcznie. To jest jedna z największych zalet email marketingu. W ten sposób można świetnie zautomatyzować obsługę kontaktu z klientem.

Na początku wystarcza w zupełności jedna lista na autoresponderze. Z osobami zapisanymi na listę utrzymujesz automatyczny kontakt. Co jakiś czas możesz też wysyłać emaile jednorazowe, na żądanie. Na przykład raz w miesiącu wysyłasz nowy aktualny biuletyn z informacjami co nowego dzieje się w twojej branży.

Z czasem jednak potrzebujesz rozdzielić etapy na których są twoi subskrybenci (osoby zapisane na autoresponder) i zacząć podążać za nimi osobnymi ścieżkami. Na przykład jedna osoba okazuje się, że jest bardziej zaawansowana w temacie i potrzebuje innych wskazówek. Musisz wiec ją przepisać na listę, gdzie będą bardziej zaawansowane porady i gdzie nie będziesz zawracać jej głowę prostymi rozwiązaniami, które ona już zna.

Autoresponder możesz wykorzystać również do podążaniem za zachowaniem się twoich potencjalnych klientów. Im ktoś jest bliżej zainteresowania zakupem twoich produktów i usług, to tym częściej możesz do niego pisać. Dodatkowo piszesz wtedy już o konkretnym produkcie, którym się zainteresował.

Możesz to podążanie robić ręcznie. Jednak w praktyce zajmuje to bardzo dużo czasu. Dzięki zaawansowanym autoresponderom możesz szybko automatycznie zorientować się jaki produkt interesuje każdą z osób oddzielnie. Dodatkowo każdy dostaje tylko te emaile, które dotyczą tego co go zainteresowało. Żeby to zrobić, na każdy z produktów potrzebujesz oddzielną listę na autoresponderze (albo oddzielny autoresponder, w zależności od tego jakiego autorespondera używasz).

Na koniec jeszcze jedno bardzo ważne zastosowanie. Warto prowadzić oddzielną listę tych co już choć raz coś od ciebie kupili. Takie osoby są bardziej skłonne do kolejnych zakupów. Powinieneś im wysyłać specjalne oferty, przeznaczone tylko dla nich.

Co ważniejsze nie musisz tutaj wysilać się tak z marketingiem jak w przypadku tych, co jeszcze nic od ciebie nie kupili. Oferta może być napisana w prostszy sposób i może być krótsza.

Posiadanie oddzielnej listy klientów pozwala ci na dodatkowy marketing na żądanie. Dodatkowym powodem jest okazja do sprzedaż po sprzedaży (tzw. upselling). Klient, który właśnie dokonał zakupu jest zapisywany na oddzielną listę (najlepiej automatycznie), na której wcześniej jest już zaplanowana wiadomość z propozycją uzupełniającą to co właśnie kupił.


Jeśli chcesz dowiedzieć się jak przyciągnąć więcej klientów z internetu w dobie coraz większej konkurencji kliknij na stronę http://MarketingRelacyjny.pl, gdzie w niezwykle przystępny sposób Mirek Szmajda krok po kroku wyjaśni ci jak to zrobić.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Wizytówka – pierwsze wrażenie w biznesie

Wizytówka – pierwsze wrażenie w biznesie


Autor: Artur Poniedziałek


Wizytówka – mały, często niedoceniany kartonik o wymiarach ok. 5 x 9 cm, stanowiący podstawową formę reklamy każdej firmy. Dobrze zaprojektowana i wykonana świadczy o profesjonalizmie firmy, dbałości o jakość i szczegóły.



Wizytówka – mały, często niedoceniany kartonik o wymiarach ok. 5 x 9 cm, stanowiący podstawową formę reklamy każdej firmy. Dobrze zaprojektowana i wykonana świadczy o profesjonalizmie firmy, dbałości o jakość i szczegóły. Często wizytówka jest pierwszą rzeczą jaką widzi Twój potencjalny klient, ma więc ogromny wpływ na wrażenie, jakie na nim zrobisz. Dzięki niej możesz wiele zyskać lub wiele stracić, jeszcze zanim będziesz miał szansę pokazać na co naprawdę Cię stać.

Wizytówki nie są drogim elementem reklamy, warto więc zainwestować w takie, których jakość nie pozostawia wątpliwości. Przede wszystkim muszą być wydrukowane na grubym papierze, najlepiej kredowym 350g. Bardzo dobrze, jeśli będą uszlachetnione – np. folią mat, ewentualnie dodatkowo wybiórczo lakierem UV. A jeśli ktoś lubi ekstrawagancję może sobie sprawić wizytówki 3-D, zawierające elementy wypukłe, co zdecydowanie wyróżni ich właściciela na tle konkurencji. Dla ekstremalistów rynek oferuje wizytówki plastikowe, metalowe, drewniane a nawet tekstylne. Jedynym ograniczeniem jest nasza wyobraźnia.

Profesjonalna wizytówka zawiera:

- Logo i nazwę firmy,

- Imię i nazwisko,

- Stanowisko właściciela wizytówki,

- E-mail i telefon komórkowy,

- Dane teleadresowe firmy,

- Informacje o tym czym się zajmujesz,

Unikaj wizytówek:

- Wydrukowanych na zwykłej drukarce lub cienkim papierze,

- Zawierających kilka różnych czcionek na jednej wizytówce,

- O zbyt dużej ilości kolorów,

- Polakierowanych z obu stron (wówczas nie można na nich nic zapisać).

Jak prawidłowo używać wizytówki?

a) Wyposaż się w elegancki wizytownik i tylko tam trzymaj swoje wizytówki (nie w kieszeniach, torebkach czy w portfelu), to samo dotyczy trzymania wizytówek na biurku – postaw je w eleganckim stojaku,

b) Zawsze miej wizytówki przy sobie gdyż nigdy nie wiesz kiedy Ci się przydadzą,

c) Wybierając się na spotkanie dla przedsiębiorców, dowiedz się czy w trakcie odbędzie się networking (jeśli tak, weź ze sobą większą ilość wizytówek),

d) Podawaj wizytówkę zawsze swoim imieniem i nazwiskiem w stronę rozmówcy,

e) Gdy otrzymasz wizytówkę, nie chowaj jej od razu, tylko trzymaj lub połóż przed sobą (dzięki temu możesz przypomnieć sobie imię rozmówcy w każdej chwili),

f) Koniecznie zapisz na wizytówce gdzie i kiedy właściciel wizytówki został poznany,Jeżeli chcesz, zapisz na wizytówce uwagi, które pomogą Ci skojarzyć osobę z daną wizytówką lub informacje podsumowujące rozmowę,Kataloguj wizytówki, spisuj dane z nich do komputera aby daną osobę jak najszybciej odnaleźć w krótkim


http://www.wizytowki4you.pl

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Sekret umiejętnej sprzedaży i jak nauczyłem się go stosować

Sekret umiejętnej sprzedaży i jak nauczyłem się go stosować.


Autor: Robert Marciniak


Sekret odnoszenia sukcesu. W okresie, gdy cały kraj pogrążony był w kryzysie, pewien młody człowiek, który ukończył uniwersytet, ubiegał się o pracę w dużym sklepie z artykułami sportowymi, mieszczącym się w tym samym mieście.


Na rozmowę kwalifikacyjną poszedł z listem do właściciela firmy, napisanym przez jego ojca, który z szefem chodził do tej samej klasy w szkole średniej.

Właściciel firmy przeczytał list i powiedział młodemu człowiekowi:

"Chciałbym dać panu pracę. Pana ojciec był jednym z moich najbliższych przyjaciół w szkole. Niestety przychodzi pan do mnie w najgorszym momencie. Od dłuższego czasu tracimy tylko pieniądze. Musieliśmy zwolnić prawie wszystkich poza pracownikami absolutnie niezbędnymi dla funkcjonowania firmy".

Wielu innych absolwentów tego uniwersytetu ubiegało się o tę pracę, ale wszyscy odchodzili z kwitkiem. Pewnego dnia jeszcze jeden absolwent tej samej uczelni pochwalił się, że pójdzie postarać się o posadę w tym sklepie. Jego koledzy wybuchnęli śmiechem. Próbowali perswadować, że to niema sensu, że to czysta strata czasu. Ale ów młody człowiek się uparł i nie dał się zniechęcić.

Miał pomysł.

Postanowił iść na spotkanie z szefem firmy bez listu polecającego. W ogóle nie zamierzał mówić nic o tym, czego sam potrzebuje. Zaczął od tego, że chce zaoferować coś, co będzie przydatne dla firmy.

Napisał krótki list:

"Mam pomysł, który pomoże pana firmie wyjść z kłopotów. Czy mogę go z panem omówić?"

Właściciel sklepu wezwał go na rozmowę. Młody człowiek od razu przeszedł do rzeczy:

"Chcę panu pomóc otworzyć dział studencki. Będziemy sprzedawać tylko ubrania sportowe dla studentów. Na naszym uniwersytecie jest ponad 5000 studentów i co roku będzie ich więcej. Sam nie znam się na kupowaniu ubrań, ale dobrze znam tych ludzi. Niech mnie pan skontaktuje z którymś ze swoich najlepszych dostawców, a ja założę taki dział sklepu, do którego studenci będą walić drzwiami i oknami. Sprzedam im pomysł, który ich tu zwabi".

W krótkim czasie w owym sklepie powstał nowy dział, który natychmiast zaczął przynosić dochody i stał się najczęściej odwiedzaną częścią sklepu.

Na początku swojej pracy w ubezpieczaniach, błądząc po omacku, nieświadomie użyłem tej samej zasady. Dzięki niej sprzedałem jedną z największych polis (czytaj: największa suma ubezpieczenia) w historii naszego towarzystwa.

Największy sekret handlu:

"Dowiedz się , czego chce klient i pomóż mu to osiągnąć."

Trudno sobie wprost wyobrazić, ile entuzjazmu i odwagi dała mi ta zasada. To było coś więcej niż technika sprzedaży. To była pewna filozofia życia.


Robert Marciniak-www.odniescsukces.pl

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Dlaczego kupujemy?

Dlaczego kupujemy ?


Autor: Jacek Pietrasiuk


Większość Twoich klientów nie kupuje tak naprawdę Twojego produktu. Najczęściej kupują oni możliwość osiągnięcia czegoś za jego pomocą. Kupują więc rezultat końcowy.


Czy zastanawiałeś się kiedyś, z jakich powodów Twoi klienci podejmują decyzję o zakupie ? Jak myślisz co mają nadzieję osiągnąć, wydając pieniądze na Twój produkt ?

Jeśli znasz powody, dla których Twoi klienci kupują i odwołasz się do nich, to zwiększysz swoją szansę na pozytywną finalizację transakcji.

Oczywiście nie wszystkie potrzeby mają taki sam priorytet u każdego. Być może Twoi klienci uznają niektóre pragnienia za ważniejsze od innych. Każdy z nas inaczej reaguje na określone bodźce. Powinieneś jednak wiedzieć, co najbardziej interesuje Twoich potencjalnych klientów. Kluczowe jest przeprowadzenie badań i poznanie czynników, które motywują Twoich klientów do działania.

Sprawdź, czy to, co sprzedajesz, odwołuje się do jednego lub większej ilości z poniższych 26 czynników motywujących klientów do zakupu.

Poniższa lista pochodzi z książki Joego Vitale pt. ‘AMA Complete Guide to Small Business Advertising’.

Oto 26 powodów, dla których ludzie kupują:

- żeby zarobić pieniądze.

- żeby oszczędzić pieniądze

- żeby oszczędzić czas

- żeby uniknąć wysiłku

- żeby zyskać większy komfort

- żeby osiągnąć większą czystość

- żeby mieć lepsze zdrowie

- żeby uniknąć fizycznego bólu

- żeby zdobyć nagrodę

- żeby zdobyć popularność

- żeby być atrakcyjnym dla osób przeciwnej płci

- żeby ochronić posiadane mienie

- żeby zwiększyć odczuwaną radość

- żeby zaspokoić ciekawość

- żeby chronić rodzinę

- żeby być stylowym

- żeby posiadać lub móc przechowywać piękne przedmioty

- żeby zaspokoić głód

- żeby dorównać innym

- żeby uniknąć problemów

- żeby uniknąć krytyki

- żeby podkreślić swoją indywidualność

- żeby chronić reputację

- żeby wykorzystać okazję

- żeby zapewnić bezpieczeństwo

- żeby ułatwić sobie pracę

W moim subiektywnym odczuciu do powyższych czynników motywujących chyba najczęściej odwołują się sprzedawcy ubezpieczeń. Sprzedając ubezpieczenia domu czy samochodu bardzo często odwołują się do: ‘żeby ochronić posiadane mienie’ czy też sprzedając ubezpieczenia na życie odwołują się do: ‘żeby chronić rodzinę’.

Jeżeli odwołasz się do jednego lub kilku wymienionych powyżej powodów, dla których ludzie podejmują decyzję o zakupie, sprzedasz więcej i zarobisz więcej pieniędzy.


Autor: Jacek Pietrasiuk właściciel StrategieWzrostu.pl. Więcej artykułów na jacekpietrasiuk.pl.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

6 powodów dlaczego warto robić wideo marketing

6 powodów dlaczego warto robić wideo marketing.


Autor: Kamil Tracz


W USA z których to czerpiemy większość wiedzy dotyczącej marketingu internetowego, wideo marketing jest już czymś normalnym, spotykanym na większości blogów, stron internetowych.
Poniżej przedstawiam Ci 6 powodów, dla których warto u siebie stosować ten kanał komunikacji z klientami, czytelnikami.


W Polsce wideo marketing zaczyna powoli się rozwijać. Jest to szansa dla firm, osób, które działają w sieci na zwiększenie liczby odwiedzin swoich serwisów, blogów, stron internetowych.

Oto te powody:

Powód pierwszy - fonia i wizja. Od dziecka nasz mózg przyzwyczajony jest do odbierania różnego rodzaju głosów, muzyki i obrazów. To, że łatwiej ogląda się nam filmy niż czyta książki można zauważyć patrząc na statystyki z roku 2010. Mówią one, że połowa Polaków w zeszłym roku nie przeczytała ani jednej książki. Jest to przykre, jednakże warto to wiedzieć i warto to wykorzystać. Ta informacja jest jednym z powodów, dlaczego docierać do swoich klientów poprzez ten kanał komunikacji. Skoro mało kto czyta to bez sensu jest pisać poradnik na jakiś temat, jak można go nagrać w formie wideo.

Drugi powód to to, że wideo przekazuje w krótkim czasie bardzo dużo treści. To, że ludzie nie czytają spowodowane jest brakiem czasu. Istnieje również jakiś głupi przesąd, że czytanie książek jest obciachowe. I znowu to jest powód, który warto wykorzystać, wideo przekazuję w krótkim czasie dużo treści, dzięki temu nasi odbiorcy oszczędzają czas, co jest bardzo ważne w dzisiejszych czasach.

Trzeci powód jest taki - wideo ma bardzo silny wpływ na odbiorcę - kiedy przed naszymi oczyma coś się rusza, coś słychać i widać to to bardziej wpływa na nasz umysł, na naszą osobę, wtedy koncentrujemy się na tym co oglądamy. Nie odrywamy wzroku tak jak w przypadku czytania, ani nie odlatujemy zamyśleni. Oglądając wideo nie mamy na to czasu. Dodatkowo jesteśmy zaciekawieni, że taka o to osoba kryje się za tym co wcześniej czytała na blogu.

Czwarty powód - wideo przypomina rzeczywistość - powód błahy, ale dzięki niemu można pokazać oglądającemu jak wyglądamy, co robi nasza firma, jak wygląda. Potencjalny klient zobaczy właściciela, uśmiechniętych pracowników, dzięki temu nabierze sympatii do firmy i być może zostanie jej stałym klientem.

Piąty powód - wszystkie portale informacyjne mają już swoje kanały wideo. Portale typu Onet, Wp, Youtube i ich kanały wideo przeżywają ogromne wzrosty popularności. A więc skoro duże portale mają taki popyt dzięki kanałom wideo, to dlaczego my nie mamy mieć wideo. Im więcej masz treści w formie wideo tym większa szansa, że przyciągniesz na dłużej klienta, czytelnika.

Szósty i ostatni powód - wideo przyciąga uwagę – przyciąga, ponieważ w wideo coś się dzieje, ktoś siedzi i coś mówi, ktoś inny gdzieś idzie, oprowadza nas po firmie, w innym przypadku ktoś płynie na łódce coś tam do nas mówiąc. Oko ludzkie uwielbia ruch i na ruchu się koncentruje.

Podsumowując warto wiedzieć co wpływa na przewagę wideo marketingu nad innymi formami marketingu. Te powody pokazały Ci dlaczego Ty będąc blogerem, właścicielem firmy powinieneś nagrać film w którym pokazujesz swoją osobę, swoją firmę, magazyn czy cokolwiek tam jeszcze chcesz pokazać.

Ja zacząłem używać tego kanału i wzrost oglądalności bloga jest ogromny. Także polecam tą formę marketingu.

Im większy ruch na stronie tym większy zysk - prosta piłka.


Więcej wartościowych informacji o ebiznesie, marketingu internetowym znajdziesz na moim blogu http://kamiltracz.pl/

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Sekrety oferty jednorazowej...

Sekrety oferty jednorazowej...


Autor: Jacek Pietrasiuk


Co to jest oferta jednorazowa ? Oferta jednorazowa (ang. One Time Offer) to jeden z najskuteczniejszych sposobów na zwiększenie wartości zamówienia. Technika ta świetnie nadaje się do wykorzystania w e-biznesie.


Polega ona z reguły na tym, że proponujemy naszemu klientowi, który zakupił u nas produkt tańszy, dodatkowy droższy produkt w ofercie jednorazowej.

Nasz klient może albo zamknąć stronę albo z miejsca skorzystać z danej oferty. Jeśli zamknie stronę to już nie ma od tego odwrotu – szanse na skorzystanie z oferty minęły bezpowrotnie.

Ważne jest, aby nasza oferta była rzeczywiście atrakcyjna i jednorazowa, to znaczy aby produkt był dostępny z dużym rabatem lub wartościowym bonusem oraz żeby klient nie mógł skorzystać z danej oferty po zamknięciu czy odświeżeniu strony.

Oferta musi być także uczciwa, czyli musi gwarantować zaoszczędzenie sporej kwoty lub gwarantować otrzymanie za darmo wartościowego bonusa. Niedopuszczalna jest propozycja produktu w ramach oferty jednorazowej w cenie, w której ten produkt jest normalnie dostępny lub z darmowym bonusem, który i tak jest dostępny zwykle za darmo.

Oferta jednorazowa może również przybierać formę oferty ograniczonej w czasie (ang. Limited Time Offer). Polega ona na pokazaniu odwiedzającemu oferty jednorazowej z licznikiem czasowym. Potencjalny klient ma wtedy np. 5 minut na podjęcie decyzji i dokonanie zakupu.

Na czym polega fenomen oferty jednorazowej ?

Przede wszystkim na bezpowrotnie przemijającej okazji. Klient czuje się niejako przymuszony, że musi podjąć decyzję już teraz. Jeśli pracujesz w sprzedaży lub już prowadzisz własny biznes to wiesz, że jeśli klient nie podejmie decyzji teraz to jest niewielka szansa, że podejmie ją kiedykolwiek. Bardzo ważne jest natomiast zapewnienie klientowi gwarancji bezpieczeństwa, czyli możliwości zwrotu zakupionego w ten sposób produktu. Większość osób i tak nie skorzysta z tej możliwości, oczywiście pod warunkiem, że oferujemy świetny produkt.

Siła oferty jednorazowej polega na dużej kwocie drugiego oferowanego produktu, która powinna być 10-20 krotnie wyższa niż cena produktu podstawowego. Z naszej oferty skorzysta tylko kilka procent osób, którym pokaże się oferta jednorazowa i właśnie to wartość tego drugiego produktu wpłynie na zwiększenie wartości zamówienia.

Jak mogę wykorzystać OTO jeśli w ofercie mam tylko jeden produkt lub nie mam produktów, które mogę zaoferować jako te droższe lub tańsze ?

Wtedy pozostaje Ci podjęcie współpracy z inną firmą, która ma takie produkty w swojej ofercie. Oczywiście powinny to być produkty, które można jakoś ze sobą powiązać np. produkty komplementarne.

Ponadto, abyś mógł skutecznie wykorzystać ofertę jednorazową w e-biznesie, powinieneś mieć marżę na swoich produktach w wysokości minimum 20%. Przy niższej marży będzie Ci ciężko zaoferować jakiś sensowny rabat (oczywiście w grę zawsze wchodzi jeszcze wartościowy bonus, który możesz stworzyć wykorzystując np. jedynie swój czas).

Komu mogę zaoferować moją ofertę jednorazową ?

Mogą to być zarówno osoby z Twojej listy adresowej jak i potencjalni klienci, którzy trafili na Twoją stronę np. poprzez kampanie Google AdWords. Musisz jednak być świadomy, że skuteczność oferty jednorazowej będzie z całą pewnością wyższa jeśli skierujesz ją do swojej listy adresowej, z którą masz zbudowaną relację.


Autor: Jacek Pietrasiuk właściciel StrategieWzrostu.pl. Więcej artykułów na jacekpietrasiuk.pl.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

poniedziałek, 21 grudnia 2015

Jak uniknąć głównych błędów przy prowadzeniu profilu osobistego przez właścicieli firm na Facebooku?

Jak uniknąć głównych błędów przy prowadzeniu profilu osobistego przez właścicieli firm na Facebooku?


Autor: Mirek Szmajda


Prowadzenie profilu osobistego na Facebooku może być świetnym sposobem na marketing twojej firmy. Większość osób zakłada i prowadzi swój profil na wyczucie, popełniając masę błędów i nie zdając sobie zupełnie sprawy z niewykorzystanego potencjału jaki oferuje ten największy serwis społecznościowy na świecie.


W kontaktach osobistych w biznesie jest tak, że wiedzę o sobie prywatnie, jeżeli już przekazujesz, dozujesz stopniowo. Podobnie jest w kontaktach towarzyskich. Wypełniając od razu wszystkie profile na Facebooku podajesz od razu wszystko „kawa na ławę”. Nie zawsze to jest korzystne. Czasami część informacji lepiej zostawić już na później, kiedy już bliżej zapoznasz się z daną osobą.

W profilu osobistym na Facebooku jest cała masa pól do wypełnienia i wcale ich wszystkich nie musisz wypełniać. Wiele z nich ma znaczenie tylko w kontaktach typowo towarzyskich. Na przykład prowadząc firmę zazwyczaj nie powinno mieć znaczenia jakiego jesteś wyznania, ani jakie masz poglądy polityczne. Chyba, że świadomie chcesz się w ten sposób wyróżnić i przyciągać głównie zwolenników jednej opcji polityczniej, czy religijnej.

W sekcji „Filozofia”, w której wpisuje się religię i poglądy polityczne, warto za to wpisać osoby, które cię inspirują. W ten sposób pokazujesz jakim jesteś człowiekiem, jednak nazywasz to w sposób bardziej uniwersalny. No chyba, że wybierzesz osoby skrajnie negatywne, to wtedy też lepiej nic już tam nie wpisuj (ale ten artykuł też nie jest do takich osób kierowany).

W tej samej sekcji warto też wpisać swój ulubiony cytat. To bardzo dużo powie klientom i współpracownikom co jest dla ciebie w życiu ważne. W ten sposób przyciągniesz ludzi z którymi będzie ci się dobrze współpracowało. Łatwiej ci będzie nawiązać z nimi bliższe relacje, bo od początku będziecie mieli wspólny język.

Warto abyś dobrze zastanowił się nad zawartością pola „O mnie”, które znajdziesz w sekcji „Podstawowe informacje”. Kiedyś to pole błędnie nazywało się „Życiorys”. Ludzie wpisywali więc faktycznie swój życiorys. I to był poważny błąd. Jest to świetne miejsce do tego, żeby naprawdę zareklamować swoją firmę i to od czego jesteś ekspertem. Twoich klientów nie interesuje do jakiej szkoły podstawowej chodziłeś. Chętnie za to poznają na czym się znasz, czym się zajmujesz, skąd się wzięła twoja firma i w jakim kierunku zmierzasz, co chcesz osiągnąć.

Koniecznie wypełnij pole „Strona internetowa” w sekcji „Informacje kontaktowe”. Wszystkie adresy na Facebooku zawsze wpisuj poprzedzając adres skrótem „http://”. W ten sposób będziesz mieć gwarancję, że adres będzie klikalny. We wspomnianym polu możesz wpisać wiele swoich adresów internetowych. Nie zmarnuj tej okazji do darmowej reklamy.

Większość przedsiębiorców nie wykorzystuje odpowiednio potencjału pola „Pracodawca”. Jeśli już coś wpisują, to zazwyczaj tekst w stylu „własna firma”. To poważny błąd. W ten sposób marnujesz bardzo cenny mechanizm Facebooka.

Powinieneś bowiem najpierw założyć stronę na Facebooku z nazwą swojej firmy. Następnie właśnie tę nazwę wpisujesz w polu ”Pracodawca”. W efekcie Facebook automatycznie wykrywa, że to jest nazwa twojej strony i linkuje do niej. Od tego momentu każdy kto wejdzie na twój profil osobisty bardzo łatwo może przejść na twoją stronę na Facebooku. A dalej już na tej stronie robisz co trzeba, aby zamienić ich na klientów.

Wspomnę jeszcze o samym prowadzeniu profilu na Facebooku. Musisz przede wszystkim dokonać wyboru, czy chcesz wykorzystywać profil osobisty do prowadzenia biznesu. Moim zdaniem zdecydowanie warto. Szczególnie jest to korzystne dla właściciela małej firmy.

Prowadząc profil osobisty pod kątem biznesowym musisz się jednak ograniczać w pewnych czynnościach, które są do przyjęcia w przypadku kontaktów jedynie towarzyskich. Przede wszystkich unikaj gier na Facebooku. Wiele z nich generuje dodatkowe komunikaty, które wysyłane są do twoich znajomych. Jeżeli już w coś chcesz zagrać, to koniecznie wyłącz wszelkie powiadomienia z tej gry.

Podobnie z innymi aplikacjami. Też zawsze sprawdzaj jakie informacje do twoich znajomych są z tych aplikacji wysyłane i najlepiej wyłączaj wszystkie powiadomienia.

Każda twoja aktywność na Facebooku powinna brać pod uwagę ewentualne konsekwencje biznesowe. To nie znaczy, że masz pisać na swojej tablicy tylko o biznesie. Wręcz przeciwnie. Powinieneś funkcjonować jak normalny człowiek i pokazać ludzką twarz, normalne ludzkie zachowania.

Prowadząc profil na Facebooku, czy chcesz czy nie, budujesz swoja markę. A jak każda marka, powinna być budowana w jakimś celu. Musisz świadomie kreować swoja markę osobistą. A więc bardzo ważne jest jak wygląda twój profil. Czy masz na nim dobrze dobrane zdjęcie? Tak jak wygląda twój profil osobisty na Facebooku, tak potem postrzegana będzie twoja osoba, jako właściciel firmy. Zadbaj więc o swój osobisty wizerunek.


Jeśli chcesz zorganizować efektywną sprzedaż na Facebooku poświęcając na to tylko godzinę tygodniowo zajrzyj koniecznie na stronę http://MagiaFacebooka.pl. Dostaniesz dostęp do darmowej serii szkoleń na wideo.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Serce i Rozum czyli wzorowe odświeżenie skostniałej marki TP SA

Serce i Rozum czyli wzorowe odświeżenie skostniałej marki TP SA


Autor: seowisnia


Serce i Rozum - nowe maskotki Telekomunikacji Polskiej pozytywnie wpływają na wizerunek firmy. Sprawdź jak to robią i czy są w stanie zmienić skostniały wizerunek tak dużego telekomu.


Patrząc wstecz parę lat, reklamy oraz całe kampanie reklamowe firm telekomunikacyjnych były nudne, denne, po prostu poniżej oczekiwań. Brak im było interakcji, były po prostu straszne, bez wyrazu. Głównym ich celem było jedynie w łopatologiczny sposób przedstawić zwykłym ludziom ofertę, i koniec. Faktem jest, że plus zawsze miał nieprzeciętne, chodź dwuznaczne reklamy, ale przynajmniej każdy miał zdanie na ich temat, trudno było pozostać obojętnym. Niedawno dość dużo się zmieniło jeśli chodzi o podejście operatorów telefonii stacjonarnej do reklamy. Mam tu oczywiście na myśli reklamy Netii oraz TP S.A.

Moimi ulubieńcami są Serce i Rozum. Agencja reklamowa Publicis dokonała rzeczy prawie niemożliwej, zrobiła bardzo dobrą robotę. Największym problemem TP S.A. był ich wizerunek, a raczej bardzo nieciekawy, bezpłciowy wizerunek. A co gorsze w opinii społeczeństwa funkcjonowała jako skostniała, stara firma telekomunikacyjna. Odbiór marki telekomunikacja Polska można z pewnością nazwać odbiorem negatywnym. Co zrobiła z tym problemem agencja, a stworzyła parę sympatycznych maskotek - Serca i Rozumu. W humorystyczny sposób te dwie postacie nie sprzedają dekoderów, pakietów telewizyjnych czy abonamentów lecz robią coś zupełnie innego. W czasie swego występu uwypuklają najatrakcyjniejsze elementy ofert oraz ocieplają wizerunek TP S.A. Netia w przeciwieństwie do Telekomunikacji była uważana za dynamiczną, ciekawszą markę, a po obejrzeniu spotu jak Serce turla się ze śmiechu, gdy Rozum parodiuje Tomasza Kota, to szczerze zmieniam zdanie, te dwa telekomy idą łeb w łeb jeśli chodzi o wizerunek. Zaskoczyło mnie to, że we wspomnianym spocie agencja dostała zgodę na ośmieszenie konkurencyjnej Netii, kto by pomyślał. Fajnie by wyglądała taka dłuższa walka tych telekomów na reklamy:)

Moim zdaniem wizerunek i odbiór marki bardzo się poprawił, ale poczekajmy aż agencja reklamowa Publicis skończy prace, może jakieś case study przedstawią i się pochwalą liczbami:) Jestem ciekaw czy ten pełen humoru sposób prezentacji, bądź co bądź bardzo masowej usługi, podnosi sprzedaż i czy Serce i Rozum przekonali abonentów do powrotu. Wszystko ładnie, pięknie, oby więcej spotów z Sercem i Rozumem w roli głównej.


http://wiszniewski.info/o-mnie/

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Jak zdobyć klientów na Facebooku zamiast tylko fanów i znajomych?

Jak zdobyć klientów na Facebooku zamiast tylko fanów i znajomych?


Autor: Mirek Szmajda


Słyszysz wszędzie, że Facebook jest świetnym miejsce do marketingu. Zakładasz profil osobisty. Dodajesz kogo tylko się da do swoich znajomych. Zakładasz stronę na Facebooku. Zapraszasz na nią znajomych. Okazuje się, że to wszystko nie przekłada się absolutnie na sprzedaż.


Sęk w tym, że ktoś kto jest twoim znajomym lub fanem strony, wcale nie oznacza deklaracji, że chce być twoim klientem. Tracisz tylko czas na budowanie rzeszy kontaktów, które nie mają żadnej wartości. Szkoda czasu na taki narzucający się marketing. Lepiej zastosuj marketing oparty na relacji.

Przyciągaj zamiast się narzucać

Na Facebooku są dwie metody na nawiązywanie relacji: narzucasz się lub przyciągasz. Między jednym a drugim jest ogromna różnica. Często tylko pozornie coś, co robisz przyciągnie do ciebie klientów.

Wstawiając pozdrowienia z linkiem do swojej strony sprzedażowej wcale nie przyciągasz. W ten sposób pokazujesz, że chodzi ci o sprzedaż. A ludzie nie lubią kiedy im się sprzedaje. Odnosisz w ten sposób skutek odwrotny od zamierzonego.

O wiele lepiej jeśli skupisz się na budowaniu swojej pozycji eksperta. Facebook świetnie do tego się nadaje. Robisz to służąc innymi pomocą. Możesz jak najbardziej się przedstawić na czyjejś tablicy. Ale jeśli już chcesz podać swoją wizytówkę, to podaj link faktycznie do wizytówki.

Wykorzystaj umiejętnie swoją Facebookową wizytówkę

Na Facebooku twoją wizytówką jest przede wszystkim twój osobisty profil. Od pewnego czasu można również z Facebooka korzystać jako strona. To oznacza, że możesz przedstawiać się jako strona. Tyle, że to możesz robić tylko na innych stronach, nie na profilach osobistych.

To daje ci możliwość wstawiania swoich wizytówek na stronach, gdzie mogą być twoi potencjalni klienci. Pamiętaj, że ta opcja działa również w drugą stronę. Tam gdzie chcesz się pokazać, musisz najpierw to polubić (kliknąć „Lubię to”) i tym samym dodajesz stronę do ulubionych na swojej stronie. Reklamujesz więc u siebie jednocześnie stronę, na której ty się reklamujesz. Ale w sumie najczęściej to się bardzo opłaca, szczególnie jeżeli grupa docelowa jest ta sama, a wasze produkty świetnie się uzupełniają.

Jeśli chcesz pozycjonować się osobiście jako ekspert, wtedy warto wykorzystać na początku do reklamy swojej osoby profil osobisty. Masz tutaj większą elastyczność niż w przypadku poruszania się jako strona. Możesz bowiem udzielać się zarówno na stronach, jak i w profilach osobistych innych osób. Wadami tego podejścia jest brak statystyk, konieczność ręcznej akceptacji znajomych oraz brak możliwości całkowitego oddzielenia aktywności osobistej od biznesowej.

Masz tylko małą chwilę, aby zwrócić uwagę na siebie

Zorganizuj swój profil lub stronę na Facebooku w taki sposób, aby zaraz po wejściu było widać czym się zajmujesz. Jeśli ktoś uzna, że jest to coś, co może mu się przydać polubi stronę lub będzie chciał dodać cię do grona swoich znajomych.

Kiedy ludzie widzą, że w czymś jesteś ekspertem, to kiedy mają problem, na którym się znasz, z chęcią sami przyjdą do ciebie po pomoc. Chodzi o to, aby to oni zwracali się po pomoc, w momencie kiedy jej potrzebują. Ty musisz ich tylko do siebie przyciągnąć i zachęcić do proszenia o pomoc.

Często dodawanie do znajomych czy lubienie strony wiąże się z tym czy jesteś fajny bądź czy twoja strona jest fajna. Potencjalni klienci na pewno z chęcią będą klikać lubię, jeśli coś lubią. A lubią szczególnie wtedy, kiedy to co już od razu znajdą na stronie będzie dla nich przyjemnością.

A kiedy coś jest przyjemnością? Kiedy od razu można z tego mieć korzyści.

Chodzi o to, że jeżeli oferujesz produkty, które dopiero trzeba kupić, aby przekonać się o ich korzyściach, to choćby nie wiem jak będziesz je wychwalać na Facebooku, to ludzie nie będą wcale klikali „Lubię to!”. Dopiero kiedy dasz im najpierw jakieś porady, które będą służyć niezależnie od tego za co trzeba już u ciebie zapłacić, wtedy będą je lubić, będą ciebie lubić, będą lubić twoją stronę i nawet się nie zorientują, kiedy będą chcieli polubić to co sprzedajesz.

Tutaj jeszcze jednak mała rada. Jeśli wykorzystujesz profil osobisty do działalności sprzedażowej, to ustaw widzialność twojej tablicy dla wszystkich. Strony na Facebooku mają domyślne ustawienie dostępności dla wszystkich, nawet dla osób niezalogowanych. W przypadku profili aż takiej dostępności nie ma. Trzeba być co najmniej zalogowanym.

Kiedy wykorzystujesz Facebooka w prywatnym celu, warto dopuszczać do tablicy tylko znajomych. Ale w przypadku biznesu chodzi w końcu o pokazanie się jak najszerszej grupie osób. Kiedy masz podejście przyciągania zamiast narzucania się, wtedy widoczność w wielu miejscach działa tylko na twoją korzyść.

Musisz stale podtrzymywać uwagę

Przyciąganie na Facebooku nie może kończyć się tylko na zachęceniu dodania do znajomych czy polubienia twojej strony. Musisz być bardzo widocznym również później.

Kiedy ktoś już polubi twoją stronę lub zostanie twoim znajomym na Facebooku największą rolę zaczyna odgrywać częstotliwość publikowania postów na własnej tablicy. Oczywiście te posty muszą być wartościowe dla czytelników. Tylko wtedy będą z chęcią je czytać.

Im częściej posty będą się pojawiać, tym bardziej zaczniesz przebijać się przez szum informacyjny strony głównej. Tym częściej będzie pojawiać się twojej imię i nazwisko bądź nazwa strony. Będziesz coraz lepiej zapamiętywany i coraz bardziej kojarzony z tym o czym piszesz.

Widzisz jak ważne jest więc aby pojawiały się właściwe posty na tablicy? Jeśli w tym szumie pojawiały by się automatyczne informacje z jakiś aplikacji, to zaczniesz być ignorowany. Im bardziej od siebie piszesz na Facebooku, tym bardziej będziesz się wyróżniać i tym bardziej twoja aktywność na Facebooku będzie postrzegana jako aktywność eksperta.

Umieszczanie na tablicy przede wszystkim postów, które od razu niosą jakąś treść jest najlepszym sposobem na przyciąganie. W ten sposób sprawisz, że nawet publikowanie co jakiś czas oferty sprzedaży będzie mile widziane. Będą one bowiem tylko uzupełnieniem podstawowej twojej aktywność, która nie będzie kojarzona negatywnie ze sprzedażą.

Facebook daje klientów, ale to oni muszą zdecydować, że chcą nimi się stać

Szukając klientów na Facebooku najpierw zadbaj o wygląd swojego profilu bądź strony, dopiero potem udzielaj się merytorycznie na innych stronach i profilach, jednocześnie często publikując wartościowe treści na swojej tablicy. W ten sposób przyciągniesz być może mniejszą liczbę osób, niż narzucając się, ale za to będziesz i tak mieć z tego większą liczbę klientów.


Jeśli chcesz zorganizować efektywną sprzedaż na Facebooku poświęcając na to tylko godzinę tygodniowo zajrzyj koniecznie na stronę http://MagiaFacebooka.pl. Dostaniesz dostęp do darmowej serii szkoleń na wideo.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

4 najbardziej liczące się prawdy o Facebooku, które sprawiają, że nie sprzedajesz

4 najbardziej liczące się prawdy o Facebooku, które sprawiają, że nie sprzedajesz


Autor: Mirek Szmajda


Korzystając z Facebooka w celu pozyskiwania klientów pewno myślisz, że chodzi głównie o to, żeby mieć jak największą liczbę znajomych bądź fanów. Kiedy już masz tych fanów bądź znajomych okazuje się, że wcale nie przekłada się to na sprzedaż i zyski w e-biznesie.


Różna działalność na Facebooku prowadzi do różnych celów

Jest parę rzeczy na temat działalności na Facebooku, o których wielu sprzedawców nie ma zielonego pojęcia i brną wspólnie z podobnymi do siebie w zupełnie niewłaściwym kierunku. Zdobywają znajomych i fanów, a potem się dziwią, że na Facebooku nie zarabiają.

Oto cztery największe prawdy które sprawiają, że jak dotąd tracisz czas na Faceboooku.

1. Liczy się jakość, a nie ilość kontaktów.

W marketingu na Facebooku wcale nie chodzi jedynie o to, żeby skupiać się tylko na jak największej liczbie „kontaktów”. Koniecznie musisz też dbać o ich jakość. Możesz sprzedawać dzięki Facebookowi o wiele więcej mając głębokie relacje z kilkuset osobami niż mając kilka tysięcy tak zwanych „znajomych”, którzy tak naprawdę są tylko dobrze wyglądającą liczbą.

Kiedy piszesz coś pod kątem klienta na swojej tablicy, to nawet mając wielu znajomych, może tego niewiele osób tak naprawdę czytać. Wystarczy, że przez jakiś czas będzie się na niej pojawiać parę kompletnie nieinteresujących informacji od ciebie, a możesz szybko znaleźć się na zawsze na liście znajomych, których posty nie są więcej pokazywane na stronie głównej twoich znajomych.

Ludzie mają swoje codzienne sprawy, swoje problemy, swoje potrzeby, swoje zaangażowanie. Wcale nie przychodzą na Facebook po to, aby tylko czekać na twoje pozdrowienia z linkiem do oferty.

2. Liczy się to, czy inni czytają co publikujesz.

Na Facebooku chodzi o to, aby twoi potencjalni klienci faktycznie czytali to, co masz do powiedzenia. Wtedy właśnie zaczynasz mieć coraz lepsze z nimi relacje. A dobre relacje dają zaufanie. A zaufanie jest kluczem do skutecznej sprzedaży.

Nie ma znaczenia ilu masz znajomych i fanów. Liczy się ilu z nich śledzi to, co robisz na Facebooku. A będą cię śledzić tylko wtedy, kiedy widzą w tym korzyści dla siebie. Publikuj więc na Facebooku przede wszystkim to, co naprawdę przyda się twoim potencjalnym klientom.

3. Liczy się to, jak śledzisz aktywność swoich klientów.

W przypadku stron na Facebooku możesz obserwować statystyki aktywności fanów (osób lubiących twojej strony). Każdy post ma swoją własną statystykę. Są też statystyki globalne strony.

W przypadku profilu osobistego nie ma już aż takich szczegółowych danych i możesz bazować tylko na regularnym obserwowaniu kliknięć „Lubię to!” i liczbie komentarzy. Co prawda są aplikacje, które niby pokazują „Kto oglądał ostatnio twój profil”. Ale tak naprawdę to nie są one wiarygodne, bo pokazują tylko osoby, które korzystają z tej konkretnej aplikacji.

Jedną z największych zalet tej platformy społecznościowej jest niezwykle wysoka interaktywność w czasie rzeczywistym. Nie tylko pojawia się na bieżąco liczba ostatnich interakcji: wpisanych komentarzy, kliknięć „Lubię to!” itp. Dodatkowo jeśli jesteś akurat na Facebooku, natychmiast wyskakują komunikaty jak tylko ktoś z twoich znajomych coś zrobi. To sprawia, że można wchodzić w relacje niemal w czasie rzeczywistym.

4. Liczy się to, że każda aktywność na Facebooku pozostawia po sobie ślad.

Na Facebooku masz do czynienia z prawdziwymi osobami. Zgodnie z regulaminem legalnie wolno mieć tylko jedno konto osobiste. Facebook w założeniu jest przeniesieniem życia społecznego ze świata rzeczywistego do internetu. Dlatego podchodź do relacji z ludźmi na Facebooku właśnie w taki sposób, w jaki byś podchodził do relacji z nimi poza internetem. Tutaj prawda o ludziach jest dużo bardziej wyrazista niż poza siecią. Tutaj pozostaje po każdym stały ślad.

Wykorzystaj więc ten ślad. Chodzi o to, aby zostawiać ślady w postaci postów, komentarzy, zdjęć i filmów. Niech będą to jednak wartościowe ślady. Wartościowe dla twoich potencjalnych klientów.

Na Facebooku musisz uważać kiedy korzystasz z niego zarówno do celów biznesowych jak i osobistych. Jest tutaj mnóstwo okazji do rozrywki. I w sumie większość osób dlatego właśnie korzysta z Facebooka.

Jeśli korzystasz czasami z rozrywkowych aplikacji, to musisz wiedzieć, ze większość z nich generuje dodatkowe informacje o twojej w nich aktywność i wysyła te informacje do twoich znajomych. Jeśli nawiązałeś z kimś kontakt w celu biznesowym, a ta osoba dostaje informacje o zdobywanych przez ciebie punktach w jakiejś grze, czy też co o kim myślisz wypełniając „fajne” ankiety, to tylko zniechęcasz ich tym do śledzenia co tak naprawdę masz im wartościowego do powiedzenia.


Jeśli chcesz zorganizować efektywną sprzedaż na Facebooku poświęcając na to tylko godzinę tygodniowo zajrzyj koniecznie na stronę http://MagiaFacebooka.pl. Dostaniesz dostęp do darmowej serii szkoleń na wideo.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Poradnik SEO PR

Poradnik SEO PR


Autor: owczarnia


Połączenie działań internetowych w kierunku public relations i search engine optimization nazywane jest w skrócie seo PR .Chodzi o to, by materiały były konstruowane w specyficzny sposób.


Powinny być nasycone słowami kluczowymi, czyli tymi ,które najczęściej wybiera poprzez wyszukiwarkę dana grupa docelowa. Obecność danej marki w mediach ,to zadanie każdego” parowca”. Specjaliści od seo PR muszą zadbać, aby w Internecie podtrzymać obecność targetu tej właśnie marki na jak najwyższym poziomie. Wyszukiwarka dostosowuje materiał do swojego poziomu i prezentuje go internautom na wysokiej pozycji. Łączy się to z odpowiednim zindeksowaniem zamieszczanego materiału.

Jeśli dana strona będzie otwarta kilka tysięcy (a nawet milionów) razy dziennie, to możemy być pewni ,ze jest to zasługą „ludzi od seo PR”.

Optymalizacja materiałów PR polega na tak częstym i umiejętnym wkomponowaniu w teksty na strony internetowe, słów kluczowych w taki sposób, aby internauta szukając danego tematu odnalazł je na wysokiej pozycji. Najlepiej, jeśli będzie to pierwsza druga lub trzecia pozycja. Badania wykazały, że tylko dziesięć procent internautów szukając jakiegoś materiału wchodzi na kolejne strony.

Najpierw należy zidentyfikować właściwe słowa i przyporządkować je tak, by charakteryzowały poszczególne grupy docelowe. Znający zasady seo PR wie, co interesuje odbiorców, czego szukają w Internecie. Teraz tylko musi odpowiednio skategoryzować słowa kluczowe według np. popularności, sezonowości czy konkurencyjności. W oparciu o tak wyselekcjonowaną grupę słów tworzy potem materiał zamieszczony w sieci. Dla uzyskania efektu optymalizacji, celem seo PR jest dodatkowo odpowiednie rozmieszczenie słów kluczowych. Zaleca się, aby:

- dwa lub trzy słowa kluczowe znalazły się w tytule

- tekst zawierał „wyboldowane” śródtytuły ze słowami kluczowymi

-jak najwięcej kluczy było w pierwszym akapicie, ponieważ ma on największe znaczenie dla wyszukiwarek

- słowa kluczowe podlinkować ( wyszukiwarka uznaje je wtedy za priorytet)

-odnośniki w tekstach były jak najbliżej kluczy

Pojedynczy materiał według seo PR powinien być najlepiej zamieszczony na stronie www, z indywidualnym adresem

-materiały PR były umieszczane na „home” lub najdalej dwa poziomy w głąb struktury serwisu.

Jeśli chodzi o przygotowywanie stron internetowych ,pamiętajmy ,że:

- dłuższe teksty dzielimy na akapity, ułatwiające czytanie

- w tekście pożądane jest wypunktowanie priorytetów, pogrubienie istotnych fragmentów, wstawienie infografik czy tabeli, aby tekst przybrał czytelną, przejrzystą formę

- dobrze je stosować możliwie najczęściej ilustracje, odnośniki, linki prowadzące na zewnątrz serwisu

- staramy się ubogacać teksty cytatami, anegdotami, zgrabnie spuentować treść przekazu

- zadbać trzeba o unikalne, merytoryczne treści.

To, czy działania seo PR odniosą oczekiwany skutek, zależy od faktu, czy przygotowany i opracowany przez nas materiał trafi do sieci dokładnie w takiej postaci. Samodzielna publikacja to stuprocentowa pewność takiego stanu rzeczy.


Najlepsze teksty na stronę internetową napiszą nasi copywriterzy!

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Czy wiesz czego oczekują Twoi klienci?

Czy wiesz czego oczekują Twoi klienci ?


Autor: Jacek Pietrasiuk


Ten wpis powstał na podstawie jednego z artykułów, który ukazał się w Harvard Business Review w marcu 2009 roku i który niejako zainspirował mnie do napisania na ten temat.


W artykule tym był podany przykład firmy Kingspan Polska. Firma ta jest rodzimym oddziałem irlandzkiego producenta płyt warstwowych. Kingspan przeprowadził badania, aby odkryć przyszłe oczekiwania klientów. Badania te miały formę wywiadów indywidualnych i chodziło w nich o to, aby klienci wypowiedzieli się o tym czego oczekują od branży, w której działał Kingspan.

Uzyskane wyniki badania okazały się zarówno interesujące jak i zaskakujące.

Przykład:

O ile wszyscy byli przekonani, że klientom zależy na terminowości i badania to potwierdziły to okazało się, że w praktyce ta terminowość oznaczała elastyczność dostaw. Klienci chcieli, aby produkty nie musiały być im zawsze dostarczane w umówionym terminie, lecz w razie czego aby były dostarczane z kilkudniowym opóźnieniem, wynikającym np. z opóźnienia na budowie. Klienci byli oczywiście gotowi zapłacić za takie udogodnienie.

Innym ciekawym odkryciem związanym z terminowością , było to, że klientom wcale nie zależało na jak najkrótszym czasie dostaw. Taka informacja zwrotna spowodowała, że firma zrezygnowała z inwestycji w skrócenie terminów dostaw i przeznaczyła środki na bardziej pożądaną elastyczność dostaw.

Powyższy przykład firmy Kingspan pokazuje, że kluczowe w biznesie stają się badania. Prowadząc własny e-biznes powinieneś wiedzieć, na których cechach oferty najbardziej zależy Twoim klientom i za co są gotowi zapłacić.

Jako ciekawostkę i uzupełnienie do tego wpisu dołączę jeszcze cytat z bloga Setha Godina, oto on:

„Wczoraj wpadłem w supermarkecie na mojego przyjaciela Johna, którego nie spotykam zbyt często w sklepach tej sieci. John miał w ręce typową listę zakupów („Skarbie, wyskocz i kup...”) i koniecznie chciał mi ją pokazać. A oto pierwsza pozycja: Damska Golarka Pod Kolor Naszej Łazienki. Niesłychane rzeczy. Gilette produkuje maszynki do golenia od prawie stu lat i zastanawiam się, ile godzin i pieniędzy przeznacza na próbę zaspokojenia tego pragnienia – prawdopodobnie 0,0001 procent czasu i środków poświęcanych na opracowanie nowych ostrzy.”


Autor: Jacek Pietrasiuk właściciel StrategieWzrostu.pl. Więcej artykułów na jacekpietrasiuk.pl.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.