sobota, 6 lutego 2016

Największe zalety marketingu mobilnego.

Największe zalety marketingu mobilnego.


Autor: Malina Wąsowska


Siedem prawd o marketingu mobilnym, czyli co każdy marketer i przedsiębiorca powinien wiedzieć o innowacyjnych formach reklamy. W jednym krótkim tekście przygotowaliśmy dla Państwa siedem podstawowych i niezbitych argumentów, że warto rozważyć wykorzystanie wysyłki SMS w swoich projektach biznesowych.


Targetuj idealnie


Bez względu na to, czy chcesz realizować wysyłki do własnych baz, czy zakupionych, konsumenckich czy też biznesowych – reklama mobilna zapewnia Ci dotarcie do swojej grupy docelowej z chirurgiczną wręcz precyzją. Wiesz dokładnie do kogo wysyłasz reklamowe SMS-y – czy do mieszkanek województw wschodnich w wieku 50+ czy do kadry zarządzającej z Warszawy.
Co konkretnie daje precyzyjne określenie grupy docelowej? Idealne targetowanie zapewnia wyższą efektywność działań reklamowych, gdyż możesz personalizować swoje komunikaty reklamowe. Idealne targetowanie to także optymalizacja kosztów reklamy – płacisz tylko za dotarcie do swoich klientów, a nie tysięcy przypadkowych osób.

Bądź tam, gdzie opłaca się być

Telefon stał się naszym podstawowym narzędziem podejmowania decyzji zakupowych i biznesowych. Przez telefon korzystamy z Internetu, zamawiamy produkty i usługi, dokonujemy płatności. Ogromna dynamika sprzedaży urządzeń typu smartfon sprawiła, iż znacząco wzrosła liczba decyzji konsumenckich podjętych za pośrednictwem właśnie tego typu aparatów. Użytkownicy smartfonów siedmiokrotnie częściej dokonują przez telefon zakupów online (źródło: Procent użytkowników deklarujących korzystanie z urządzeń przenośnych w danej kategorii
przynajmniej raz w miesiącu. Wrzesień 2009/ USA, Stanley Morgan). Docieraj ze swoim komunikatem reklamowym wprost do telefonów, w których coraz częściej podejmowane są decyzje o wyborze usługi, produkty czy firmy.

Reklamuj się za grosze

Reklama w telefonach komórkowych to koszt już od 5 groszy za SMS-a, a wysyłkę możesz wykonać do małej grupy, aby przetestować efektywność tego rodzaju reklamy. Pamiętaj, że płacisz za wysyłkę tylko do swojej grupy docelowej. Żadnych przypadkowych kosztów.

Pozostaw po sobie ślad

Czy zdarzyło Ci się kiedyś wypowiedzieć zdanie: „Fajna reklama, ale nie pamiętam co to była za firma”? Wysyłając reklamę w formie SMS-a masz gwarancję, że Twój klient nie zapomni o Twojej firmie, gdyż wiadomość SMS może być przechowywana w telefonie odbiorcy. Jeśli zatem Twój potencjalny klient uzna, że Twoja wiadomość może być dla niego teraz lub w przyszłości cenna i wartościowa – może ją zachować w swoim telefonie nawet przez wiele miesięcy. Ponadto, odbiorcy Twoich wiadomości mogą zapoznać się z Twoją reklamą wielokrotnie, za każdym razem, gdy otworzą w swoim telefonie skrzynkę wiadomości SMS, czyli nawet kilkadziesiąt razy dziennie. Pomyśl, jak w takiej sytuacji wzrasta świadomość marki. Twoi klienci mają od teraz dostęp do danych kontaktowych do Ciebie zawsze pod ręką. Twój numer telefonu, adres www czy informacje o ofercie.

Reaguj błyskawicznie

Bezsprzecznie można stwierdzić, że żadnej innej kampanii reklamowej nie zaplanujesz i zrealizujesz tak szybko, jak wysyłki SMS. Zobaczyłeś reklamę konkurencji i chcesz natychmiast zareagować? Roześlij błyskawicznie kontrofertę, dynamicznie reaguj na to, co dzieje się w Twojej branży. 70% posiadaczy telefonów nie wyłącza ich nigdy, zatem docierasz ze swoją reklamą w czasie rzeczywistym. Wysyłka reklamowych wiadomości SMS nawet do setek tysięcy odbiorców trwa kilkanaście minut, zatem teraz możesz błyskawicznie powiadamiać klientów o nowych produktach i promocjach.

Reklamuj się efektywnie

Czy zastanawiałeś się kiedyś jaki jest procent skuteczności reklamy radiowej, prasowej, telewizyjnej czy internetowej? Tylko wysyłka wiadomości SMS daje Ci wskaźnik zapoznania się z Twoją reklamą na poziomie 98%. Niemal każdy dostarczony SMS jest przeczytany. Takiej skuteczności nie oferuje dziś żadne inne medium.

Odpręż się

Nie musisz posiadać żadnej specjalistycznej wiedzy ani oprogramowania. Realizacja masowej wysyłki SMS jest dziecinnie prosta. Niczym wysłanie zwykłego SMS-a...


Wyrażamy zgodę na przedruk całości artykułu lub jego części z podaniem linku www.SerwerSMS.pl

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Efektywność marketingu a strategie wykorzystania wizerunku.

Efektywność marketingu a strategie wykorzystania wizerunku.


Autor: JAROSŁAW FILIPEK


Efektywność działań marketingowych zależy od wizerunku. Nie chodzi jednak o odróżnienie a o wyróżnieni na rynku. Branding to strategia marketingowa polegająca na poszukiwaniu unikalnego wizerunku firmy i eksponowaniu przewag nad konkurentami.


Bezpośrednim celem marketingu jest wspieranie sprzedaży. Jest to działalność angażująca poważne zasoby ludzkie i czasowe, a przede wszystkim kosztotwórcza. Czy można zatem wspierać sprzedaż skuteczniej i przy mniejszych niż dotychczas nakładach? Czy można wymagać od wydatków na marketing większego zwrotu z zainwestowanego kapitału, lepszych relacji pomiędzy ceną uzyskaną za produkt, a kosztem jego wprowadzenia na rynek i wypromowania? Czy można z wydatków na marketing uczynić intratną inwestycję?

Badania wykazują, iż dwa najbardziej interesujące dla właścicieli firm efekty działalności biznesowej to lojalny klient, który zagwarantuje sprzedaż oraz obniżenie kosztów działalności. Obniżenie kosztów to czuły punkt każdego przedsiębiorcy, zwłaszcza w gospodarce, w której podaż przewyższa popyt i trzeba stale ponosić wydatki związane ze wsparciem sprzedaży. Marketing jest zazwyczaj postrzegany jako ta dziedzina, która generuje wydatki i pochłania każdy budżet przeznaczony na ten cel.

Wato tu znaczyć różnice między pojęciami marka i marketing. Problem polega na tłumaczeniu z angielskiego pojęcia „brand” jako marka. Marka i marketing są dwom zupełnie innymi pojęciami. Marketing to przygotowanie rynku do działań rynkowych, do wprowadzenia strategii biznesowej. To dystrybucja, polityka cenowa, handel. Marka, czyli brand to reputacja, wizerunek i unikalne dla danej marki wartości w umysłach klientów, które firma potrafi przełożyć na pieniądze (wyższa sprzedaż, wyższe marże, wysoki potencjał rozszerzania marki na nowe oferty, nowe rynki i grupy klientów).

Jeżeli jednak popatrzymy na marketing z perspektywy zewnętrznej, jako realizacje długoterminowej strategii firmy, możemy dostrzec nadrzędną rolę marki. Branding rozumiany jako strategia wykorzystania wizerunku do zarabiania pieniędzy. Różnica polega na czasie. Budowanie marki to proces długi. Dobrze prowadzony daje duże efekty ale w pewnej perspektywie czasowej. Marketing, a w szczególności reklama i promocja dają efekty szybkie, ale krótkotrwałe. W reklamie liczą się nakłady finansowe, w brandingu wykorzystanie unikalnego wizerunku i podejście strategiczne. Budowanie wizerunku to proces długofalowy, wymagający nie tyle dużych nakładów finansowych co cierpliwości i konsekwencji. Takie traktowanie marki jest inwestycją. Od inwestycji oczekujemy zwrotu w dłuższej perspektywie niż od działań promocyjnych i handlowych.


Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Architektura marek w portfolio ofertowym. Maksymalizacja zysku i budowanie udziałów rynkowych.

Architektura marek w portfolio ofertowym. Maksymalizacja zysku i budowanie udziałów rynkowych.


Autor: JAROSŁAW FILIPEK


Jeżeli w firmie występuje kilka ofert, możemy mówić o architekturze portfolio ofertowego. Dzięki zarządzaniu portfolio marek i ofert firmy mogą budować i wykorzystywać synergie, efektywnie inwestować w najlepsze oferty oraz rozwijać nowe atrakcyjne nisze rynkowe.


Firmy, które mają więcej niż kilka marek i ofert w swoim portfolio, kształtują ich prezentacje w oparciu o architekturę marki. Ta strategia ma na celu odwzorowanie wszystkich zależności i relacji występujących pomiędzy elementami tworzącymi porfolio ofertowe firmy. Prezentacja tych zależności wynika z synergii występujących między ofertami. Na przykład oferty mogą się wzajemnie uzupełniać lub być wobec siebie komplementarne. Z perspektywy klienta jedna dobra oferta może być powodem kupienia kolejnej. Znajomość jednej oferty może nakłaniać do wypróbowania oferty właśnie wprowadzanej. Dobre produkty i oferty są podstawą do polecania ofert od tego samego dostawcy innym klientom. Odpowiednio zbudowana struktura i prezentacja oferty zabezpiecza firmę przez wzajemną kanibalizacją ofert (kupowanie tańszych ofert zamiast tych z premią cenową). Istnieją cztery podstawowe modele kształtowania architektury portfolio.

Pierwszy polega na tym, że pod jedną marki prezentuje się wszystkie firmy, marki, linie produktowe, lub usługi. Strategia taka charakteryzuje się prostotą i przejrzystością w prezentowaniu oferty. Takie podejście pozwala na stworzenie jednego silnego wizerunku marki oraz na optymalizację nakładów na marketing. Na początku inwestuje się w zbudowanie silnej marki matki, a potem, korzystając z jej dobrego wizerunku, można wydać już mniej na reklamę jej kolejnych produktów i usług. Model ten sprawdza się gdy firma działa w jednej branży, na ściśle opisanym rynku. Najlepiej się nadaje dla ofert wyspecjalizowanych. Mamy wtedy do czynienia z efektem skali, (jest nas dużo, jesteśmy silni), każdy element grupy jest tak silny jak wizerunek marki nadrzędnej. Model ten nazywamy MONOLITYCZNYM.

Druga możliwa droga to posiadanie silnej marki głównej i rozwijanie jej sub marek. Taki model pozwala na dywersyfikowanie portfela na obszary ościenne. Marka firmowa pełni tu rolę marki głównej, która dzięki swojej reputacji i dobremu wizerunkowi może uwiarygodnić kolejne przedsięwzięcia firmy. Kolejne obszary działalności stają się sub markami, pochodzącymi od marki głównej. Oferują oddzielne, specyficzne korzyści, ale jednocześnie czerpią pozytywne elementy z wizerunku marki głównej, dzięki czemu ich własna obietnica nabiera większej siły. Takie rozwiązania pozwalają submarkom zapożyczyć tylko te elementy marki głównej, które wzmacniają ich własny wizerunek, zachowując przy okazji swoje suwerenne cechy. Mamy to do czynienia z efektem aureoli. Strategia budowania submarek pozwala na skuteczniejsze docieranie do węższych grup docelowych, o bardziej specyficznych potrzebach, które różnią się od potrzeb masowych. Z drugiej jednak strony wymaga zwykle większych nakładów niż budowanie jednej silnej marki w modelu monolitycznym. Pozytywną cechą tego systemu jest możliwość zarządzania marżami, czyli zwiększanie efektywności operacyjnej. Model ten nazywamy PARASOLOWYM.

Trzecia strategia polega na odwzorowaniu stopnia zależności między marką nadrzędną, submarkami, liniami ofertowymi i asortymentami. Skomplikowanie takiego modelu, może być bardzo duże, ale zawsze można domyśleć się jaki jest sposób spokrewnienia i zależności między poszczególnymi składowymi. Model ten jest bardzo elastyczny w szerokich portfoliach i pozwala na tworzenie wielopoziomowych struktur prezentowania oferty firmy. W takim rozwiązaniu możliwe jest działanie na wielu rynkach, kierowania ofert do różnych klientów i dość swobodne zarządzanie polityką cenową. Sprawdza się dobrze, gdy firma ma ofertę zdywersyfikowaną i prowadzi szeroką, zróżnicowaną działalność. Model ten nazywamy REKOMENDOWANYM.

Czwarta strategia zarządzania architekturą marki polega na tworzeniu portfela praktycznie samodzielnych marek. Taką strategię stosują firmy o silnym portfelu samodzielnych marek, które mają swoje konkretne atrybuty i niezależne wizerunki. Od marki matki czerpią jedynie wsparcie na poziomie gwarancji biznesowej, nie jakości oferty lub wizerunku. Zdarza się zresztą, że firma matka nie decyduje się umieszczać swojego logo na pewnych produktach, o ile wspomniany układ nie tworzy żadnej wartości dodanej. Strategia budowania marek nie wspomaganych marką nadrzędną jest podejściem wymagającym największych nakładów, ale z drugiej strony daje bardzo szerokie możliwości dywersyfikacji portfela i penetracji różnych kategorii rynkowych. Model ten nazywamy ROZPROSZONYM.

Architektura marki jest odwzorowaniem strategii biznesowej i rynkowej firmy. W bardzo logiczny sposób prezentuje integrację strategii marketingowej ze strategią biznesową. Wykorzystuje synergie operacyjne, ofertowe i wizerunkowe. Stosowanie architektury pozwala firmie działać na wielu różnych rynkach, w różnych segmentach cenowych i precyzyjnie docierać z komunikatami marketingowymi do grup celowych. Poza wieloma zaletami ma jedno poważne zagrożenie: źle zaprojektowana, źle zarządzana może wyrządzić firmie wiele szkód. Jednak, jeżeli firma posiada kompetencje w zarządzaniu portfelem ofertowym i architekturą marki, szybko może zdobyć i długo utrzymywać przewagę konkurencyjną.


Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Strategia ochrony praw własności intelektualnej. Jak chronić swoją własność.

Strategia ochrony praw własności intelektualnej. Jak chronić swoją własność.


Autor: JAROSŁAW FILIPEK


Każda firma ma nazwę, każda ma logo. Elementy symboliki firmowej mogą być chronione prawnie. Posiadanie praw własności pozwala na walkę z konkurencją, oraz zabezpiecza firmę przed naruszaniem praw innych firm.


Własność intelektualna, choć ma zupełnie niematerialny charakter, może zostać ukradziona tak samo jak pieniądze czy maszyny. W samych Stanach Zjednoczonych, z powodu naruszania praw własności intelektualnej firmy tracą rocznie 200 mld dolarów. Byłyby mniejsze, gdyby odpowiednio chroniono własność intelektualną. Aby zabezpieczyć się przed stratami firmy kontrolują posiadane elementy IP, zapewniają im ochronę prawną oraz wprowadzają procedury zabezpieczające przed wydostawaniem się tajemnicy na zewnątrz.

Integracja strategii zarządzania własnością intelektualną ze strategią biznesową. Własność intelektualna to inwestycja. Każda firma na drodze swojego rozwoju staje przed dylematem: czy ważniejsze jest dla niej bezpieczne zarabianie pieniędzy na co dzień, czy sprzedanie w pewnym momencie całego biznesu lub jego części z maksymalnym zyskiem. Do realizacji jednego i drugiego celu może przyczynić się własność intelektualna – wpływając na efektywność działania lub budując wartość przedsiębiorstwa. Z tego powodu należy zintegrować strategię wykorzystania IP ze strategią biznesową firmy. Może się to odbyć w sytuacji, w której rozwijanie IP będzie potraktowane jak inwestycja, a jej efekty rozliczy się w zależności od zwrotu, który przyniesie.

Zwiększenie efektywności operacyjnej (konkurencyjności) dzięki wykorzystaniu IP / Patenty na konkurencyjność. Konkurencyjność jest powodem, dla którego klienci wybierają produkty czy usługi jednej firmy chętniej niż innych. Można ją osiągnąć dzięki tworzeniu ofert, których nikt inny nie ma na rynku, albo dzięki posiadaniu unikatowych patentów, które stawiają firmę na pozycji „monopolisty”. Z drugiej strony, marki i patenty mogą być również wykorzystane do zmniejszenia kosztów działalności, co pozwala na uzyskanie większej marży.

Budowanie wartości firmy dzięki własności intelektualnej / Skąd się bierze wartość?

Firma kosztuje tyle, ile ktoś jest za nią skłonny zapłacić. A to z kolei jest uzależnione od korzyści, jakie ona przynosi swojemu nabywcy. Mając świadomość, jakie korzyści dają innej firmie poszczególne elementy własności intelektualnej, ich portfolio czy firma jako całość, można uzyskać w negocjacjach maksymalną cenę. A to będzie możliwe wtedy, gdy sprzedająca firma będzie wiedziała, dzięki czemu można zdobyć przewagę konkurencyjną.


Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Etapy wyceny marki. Jak poznać wartość finansową marki?

Etapy wyceny marki. Jak poznać wartość finansową marki?


Autor: JAROSŁAW FILIPEK


Zarówno wycena, jak i ocena marki pokazuje wpływ marki na wartość i pozycję przedsiębiorstwa. Mimo że wyliczenia ilościowe i jakościowe dokonywane są oddzielnie, to istnieje między nimi ścisła współzależność.


W księgowości marka jest rodzajem aktywów intelektualnych zwiększających wartość firmy, które – tak, jak inne zasoby majątkowe firmy – podlegają wycenie. To proces złożony i długoterminowy. Wycena marek odbywa się w trzech fazach, do których zalicza się:

Prognozy finansowe, które wymagają wglądu w wewnętrzne i zewnętrzne dane oraz przeglądu historycznych danych dotyczących relacji i trendów. Szczegółowy audyt marki pokazuje, w jakiej relacji wobec konkurentów znajduje się wyceniana marka oraz, jak będą kształtować się w przyszłości udział w rynku i swobody. Celem jest rozpoznanie niezawodnego zestawu założeń i zakresu zarobków firmy jako całości płynących z marki.Rozpoznanie zarobków marki. Szczegółowy przegląd rynku i marki stosuje się, aby rozłożyć zarobki firmy między markę a inne niematerialne aktywa firmy, np. receptury, formuły, prawa autorskie i patenty mogą okazać się ważniejsze niż marki w poszczególnych gałęziach przemysłu. To rozłożenie dochodu jest zasadniczo procesem oceniającym, lecz bazuje na wszystkich dostępnych badaniach rynkowych na temat czynników skłaniających klientów do zakupu i lojalności wobec marki.Określenie stopy dyskontowej. Ten proces wymaga identyfikacji właściwej stopy dyskontowej. Punktem wyjścia są koszty wolne od ryzyka długoterminowych długów. Do tego dodaje się czynniki Beta dla całego rynku i w szczególności dla marki. Te czynniki Beta określa stosunek do analiz ryzyka standardowego przemysłu uzupełnionych o specyficzne analizy ryzyka marki. Wynikająca z tego złożona stopa dyskontowa jest następnie stosowana do zdyskontowania prognoz przepływów pieniężnych.

Interbrand utorował drogę sposobowi określenia siły marki, który jest używany jako forma analizy Beta napędzającej wskaźnik Beta. Aktualnie używany wskaźnik jest ukierunkowany na dostrzeżony poziom ryzyka marki. Wielu uważa metodę za matową.

Bardziej poważną sprawą jest proces wyceny z dla od rzeczywistego problemu niezawodnego przewidywania i tworzenia scenariusza. Wyliczenie stopy dyskontowej jest bardzo małą i prawdopodobnie jedną z mniej ważnych części procesu wyceny marki i powinno być przeprowadzone w sposób najbardziej przejrzysty i odtwarzalny.

Wycena marki

Na podstawie tych analiz można wykalkulować wartość marki. Kalkulację wartości marki dokonuje się przy zastosowaniu odpowiedniej stopy dyskontowej, aby oszacować przyszłe przepływy pieniężne marki.

Jednak zdecydowana stopa dyskontowa musi odzwierciedlać ryzykowność przyszłych przepływów pieniężnych marki. Zazwyczaj wycena marki zawiera analizy wrażliwości, opierające się na alternatywnych scenariuszach uwzględniających różną cenę, założenia wzrostu, różne profile marketingowego wsparcia oraz różne stopy dyskontowe.

Idealny proces wyceny finansowej wymaga ekonomicznego zastosowania kalkulacji miary wzorcowej względem wszelkich dodatkowych środków zgromadzonych kiedykolwiek przez rzeczoznawcę, które dają zaokrąglony obraz w dojściu do właściwego oszacowania wartości.

Ocena marki

Trzeba jednak pamiętać, że wycena marki współistnieje z jej oceną i że nie uda się wykonać odpowiedniej wyceny marki bez jej oceny. Celem oceny jakościowej jest określenie wizerunku marki w świadomości odbiorców oraz sposobu przełożenia tego wizerunku na decyzje zakupowe klientów.

Oceny kapitału marki można dokonać na poziomie firmy lub kategorii produktu, biorąc pod uwagę wewnętrzne dane firmy oraz informacje pochodzące z jej otoczenia.

Źródła danych wewnętrznych na poziomie firmy to rachunek wyników i bilans księgowy, zaś na poziomie kategorii produktu – dane o dochodach i opłacalności. Informacjami zewnętrznymi wspomagającymi ocenę kapitału marki na poziomie firmy są np. porównania finansowe i normy sektorowe, natomiast w odniesieniu do kategorii produktu ważną rolę odgrywają opinie klientów. Pokazują one, ile skłonni są zapłacić klienci za produkt markowy w porównaniu z produktem niemarkowym.

Odzwierciedleniem tych opinii jest wykazywana przez nich percepcja cenowa produktów

markowych i niemarkowych, którą można zbadać, mierząc wrażliwość cenową w określonym gronie nabywców. Wyznaczenie czterech poziomów cen pozwala ustalić stosunek klientów do danego produktu:

- zbyt niska cena, aby zaufać jakości produktu;

- niska cena (produkt za tani, ale akceptowalnej jakości);

- wysoka cena (produkt drogi, lecz akceptowalny);

- zbyt wysoka cena bez względu na jakość.

Opracowanie statystyczne otrzymanych odpowiedzi pozwoliłoby oszacować optymalną – w odczuciu nabywców – cenę produktu markowego względem produktu niemarkowego. Na tej podstawie można by ustalić cenę premium za konkretną markę oraz potencjalny zysk ze sprzedaży produktu markowego.

Pogodzenie środków wyceny i oceny marki?

Jednakże należy podkreślić, że wycena wartości marki jest raczej uchwyceniem momentu w czasie niż dynamicznym procesem. Polega ona na informacjach zbieranych w pewnym okresie i dotyczących wyników osiąganych przez markę oraz zarządzania marką, które wzmacniają jej wartość. Zatem wycena nie jest podstawą procesu – raczej wspiera inne kryteria oceny niż z nimi konkuruje.


Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Jak budować portfel marek? 10 zasad rozszerzania portfolio ofertowego

Jak budować portfel marek? 10 zasad rozszerzania portfolio ofertowego


Autor: JAN ASTNER2


Firma z szerokim portfolio może efektywniej zarządzać rynkiem, na którym działa. W jej portfelu mogą znaleźć się marki tańsze i marki premium, marki specjalistyczne i masowe. Jak zbudować portfel ofert aby osiągnąć zyski? Branding portfela ofert.


1) Nie próbuj rozszerzać marki na nowe oferty, jeśli nie ma czego rozszerzać, tj. nie jest ona znana, ma niską świadomość i nie ma jednoznacznie korzystnej reputacji wśród klientów w grupie docelowej

2) Rozszerzenie marki jest skuteczne tylko wtedy, gdy logicznie wynika z potrzeb i pasuje do oczekiwań konsumentów, tj. powoduje „ssanie” z rynku, a nie wymaga „upychania” oferty reklamą i promocjami.

3) Rozszerzenie marki powinno zwiększać wartość oferty w nowej kategorii, dostarczając jej reputację, która w tej kategorii daje przewagę konkurencyjną, lub co najmniej jest czynnikiem, którym oferta może konkurować z innymi. Test: "Tylko znając markę, klienci nowej kategorii, powinni być w stanie odczytać powód, dla którego mogą wybierać ofertę rozszerzonej marki, zamiast ofert dotychczas działających konkurentów.

4) Nie należy próbować rozszerzeń, które mogą doprowadzić do dezorientacji klientów lub niosą negatywny wizerunek dla marki nadrzędnej.

5) Marki, których konsumenci używają zamiennie z pojęciem kategorii (generyczne) nie powinny być rozszerzone na inne kategorie. – ALE CZASEM SIĘ UDAJE, wymaga to jednak wcześniej rozszerzenia tożsamości marki poza obszar, z którym się utożsamiła (okulary Polaroid, kosmetyki Adidas, lodówki Electrolux).

6) Marki nie wolno rozciągać na zbyt wiele różnych kategorii – to powoduje ryzyko "rozmycia" w dłuższej perspektywie. Przykład spektakularnej porażki – Pierre Cardin. Zdarzają się jednak przypadki marek niszowych, które uzyskały silną pozycję w małych kategoriach i muszą podjąć ryzyko rozszerzenia, jeśli chcą nadal rosnąć. W takiej sytuacji ważniejsza jest perspektywa zdobycia dużego, niż stracenia małego rynku.

7) Rozszerzenia marek, które nie stworzyły pozytywnego efektu synergii dla marki macierzystej nie powinny być kontynuowane. (W procesie rozszerzania marki trzeba prowadzić systematyczne badania konsumentów na temat zmian w postrzeganiu marki nadrzędnej z powodu jej rozszerzenia na nową ofertę).

8) Każde rozszerzenie marki, musi mieć sens biznesowy – musi być interesem i perspektywą zysku, który da się oszacować. Rozszerzenie marki jest inwestycją, z tym, że nie w postaci gotówki, tylko kapitału marki. Dlatego rozszerzenie trzeba oceniać tak samo, jak każdą inną inwestycję.

9) Każde rozszerzenie marki powinno otwierać dla firmy nową kategorię. Prawdziwym celem rozszerzenia marki jest efektywnie i skutecznie wprowadzić firmę do nowej kategorii.

Zasadniczym elementem każdego studium, badającego zdolność marki do rozszerzenia jest opracowanie planu marki. Krótko i długoterminowe możliwości powinny być w nim określone z góry.


Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Rebranding, marketingowa strategia konkurowania i tworzenia przewagi rynkowej

Rebranding, marketingowa strategia konkurowania i tworzenia przewagi rynkowej


Autor: JAN ASTNER2


Wprowadzenie nowej strategii jest powodem do zmiany wizerunku. Rebranding, zmiana wizerunku, może zostać użyty przez firmę do budowania przewagi rynkowej i konkurencyjnej.


Jeżeli wizerunek firmy nie spełnia oczekiwań, nie wspiera biznesu, warto zastanowić się nad jego zmianą. Jest to najszybsza metoda odbudowania pozycji marki. Przemysł motoryzacyjny, ze względu na szybki postęp technologiczny i następujące za tym zmiany produktów, jest branżą w której rebranding jest procesem absolutnie naturalnym. Nikt nie boi się utraty klientów z powodu zmiany logo. Wręcz przeciwnie, managerowie widza jak marki się starzeją i starają nadążać za zmianami we wzornictwie. Logo musi pasować do coraz nowocześniejszego wyglądu pojazdów, które markuje. Ta spójność jest oczywista dla zarządzających markami. Patrząc na rynek motoryzacyjny, dziwi konserwatyzm wielu właścicieli firm z branż o wiele dynamiczniej się zmieniających , jak na przykład marki z rynku FMCG.

Repozycjonowanie marki to strategia budowania przewagi nad konkurentami. Przewagi opartej na wizerunku i wykorzystaniu reputacji. Stosuje się ją zarówno przy kłopotach z wizerunkiem, jako strategię naprawczą. Często jest też wykorzystywana jako ofensywna strategia rozwoju, gdy firma ma do zaoferowanie coś nowego, lepszego niż konkurenci. Poprawienie wizerunku z wykorzystaniem takich argumentów jest szybkie i skuteczne.

Z tego powodu firmy sprawdzają, czy i w jakim stopniu posiadana przez nich marka jest dopasowana do strategii biznesowej, czy i jak można ją dopasować, czy i jak można ją uzupełnić, aby optymalnie wspierała realizację strategii. Jeśli firma uzna, że chce szybko podnieść swoją wartość, powinna budować wartościowe marki. Te, jeśli są unikatowe, mogą być również użyte do zwiększania sprzedaży i podnoszenia marży dzięki wykorzystaniu pozycji lidera.

Przez wiele firm rebranding jest traktowany jako zło konieczne. Można jednak z tej sytuacji zrobić narzędzie zdobycia przewagi nad konkurentami. Nowy image firmy może nie tylko zaspokajać potrzeby wizerunkowe firmy, ale dodatkowo budować przewagę nad konkurentami. Z tego powodu należy także śledzić zmiany wizerunku konkurentów. Pozycja wizerunkowa nie jest dana raz na zawsze. Zmienia się, tak jak zmieniają się konkurenci, klienci, oferty i sposoby działania na rynku. Dlaczego wiec zmiany strategii nie zawsze pociągają zmian wizerunku? Rebranding marki, może być szansą na poprawienie swojej pozycji konkurencyjnej. Nowy image firmy może wyprzedzać konkurencje, prezentować markę w lepszym niż dotychczas świetle, lansować nowe wartości i korzyści oferowane klientom.

Redesign logo ma służyć odświeżeniu wizerunku marki. Logo ma podążać za wzornictwem produktów. W branży motoryzacyjnej dzieje się to raz na kilka, kilkanaście lat. Zmiana logo jest najprostszym ale i najskuteczniejszym sposobem na poprawę lub udoskonalenie wizerunku. Jest szybko zauważalne, nie niesie ze sobą tak dużych nakładów jak kampanie reklamowe. Zmiany logo pozostawiają trwały ślad w komunikacji marki. Cały system identyfikacji jest wtedy nośnikiem nowego wizerunku. Nośnikiem trwałym w odróżnieniu od ulotnej reklamy.

Przy okazji zmian logo warto wprowadzić także nowy slogan korporacyjny. Stylizacja formy logo, jej kolorystyki i nowy slogan łączą się wtedy w jeden spójny komunikat, ukierunkowany na lansowanie nowych wartości i aspiracji marki.

Każdorazowo stylizacja logo ma na celu podniesienie wartości marki. Kolejnym celem jest wzmocnienie konsekwencji w jej komunikowaniu. Stale utrzymywany wizerunek nie tylko się dewaluuje ale i ze względu na wielość komunikatów rozmywa i rozprasza w swoim przekazie. Restylizacja wymusza uporządkowanie wszystkich materiałów i komunikatów marketingowych.

Firmy mają swoje strategie biznesowe i zapisane w nich cele: chcą bezpiecznie i regularnie zarabiać lub zwiększyć swoją wartość na potrzeby transakcji. Do osiągnięcia tych celów można wykorzystać zarządzanie wizerunkiem i marką.

Rebranding może mieć dwie przyczyny. Wsparcie firmy w skoku do przodu, lub ucieczkę od złej reputacji. Pomimo tego, że powody są tak różne, narzędzie w obu wypadkach jest identyczne. Zmiana logo nie jest najdrastyczniejszym ruchem. Na rynku można spotkać wiele przypadków zmian, łącznie ze miana nazwy. Takie rozwiązanie sugeruje zdecydowane zerwanie z historią i tradycją marki.

W potocznym rozumieniu tożsamość oznacza zespół ściśle powiązanych ze sobą elementów (nazwa, znak graficzny, kolorystyka itp.). W szerszym rozumieniu tożsamość jest świadomym zarządzaniem wszystkimi środkami, za pomocą których firma kontaktuje się ze swoimi klientami. To sztuka umiejętnej komunikacji i prezentacji firmy. Przemyślana strategia wizerunkowa dopasowana do strategii biznesowej w sposób naturalny kształtuje wizerunek, czyli wyobrażenie o przedsiębiorstwie, które powstaje w świadomości otoczenia po odebraniu konkretnych sygnałów.

Nie mamy bezpośredniego wpływu na wizerunek, lecz możemy go kształtować pośrednio poprzez systematyczną realizację działań, komunikujących naszą tożsamość i umożliwiających:

• wyróżnienie się firmy spośród konkurentów (świadoma prezentacja własnej tożsamości);

• precyzyjne określenie wartości i pozycji firmy na rynku;

• prezentację indywidualnego charakteru firmy;

• zaangażowanie pracowników przedsiębiorstwa w realizację wspólnej wizji i celów stawianych przed firmą.

Każda firma, która ma jasno określoną tożsamość i w sposób konsekwentny komunikuje ją otoczeniu, równocześnie w sposób aktywny kształtuje swój wizerunek.

Skoro droga do pożądanego i zgodnego z tożsamością wizerunku jest tak prosta, to dlaczego w tak niewielu firmach wizerunek nie pokrywa się z wymarzona idealną tożsamością? Należy wymienić dwa powody:

1) powierzchowne, nie strategiczne traktowanie wizerunku

2) błędy i brak konsekwencji w budowaniu i zarządzaniu tożsamością i wizerunkiem firm

Wszelkie usterki, brak spójności w tożsamości sprawiają, że komunikaty firmy zaprzeczają sobie nawzajem, a klienci otrzymują sprzeczne sygnały. Wizerunek jest świadectwem wystawianym nam przez otoczenie, certyfikatem za umiejętności firmy w budowaniu tożsamości. Słaba marka nie wspiera firmy. Słaba strategia nie zawiera w sobie aspektów wizerunkowych.


Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Nazwa nad wyraz trafna

Nazwa nad wyraz trafna


Autor: Maria Orkwiszewska


To, jak będzie się nazywał nowy produkt, nowa usługa lub firma, jest decyzją strategiczną, o czym niestety często zapominają menadżerowie. Stojąc wobec konieczności stworzenia nowej nazwy lub zmiany starej, ignorują znaczenie tych działań i spychają je do podrzędnej funkcji marketingowej.


Nazwa jest fundamentem dobrej i konkurencyjnej marki. To jej wyróżnienie, pierwszy komunikat definiujący produkt i jego atuty. Nazwa nie powinna być jedynie efektem pracy naszej wyobraźni, lecz przemyślaną decyzją, zgodną z założeniami i strategią biznesową.

Tworzenie nazw podlega ograniczeniom. Podstawowym atrybutem dobrej nazwy jest jej bezpieczeństwo. Z jednej strony powinna być odporna na ataki nieuczciwej konkurencji, z drugiej zaś nie może być przykładem działania nieuczciwej konkurencji. Projekt, który nie spełnia tych wymogów, niesie ryzyko kosztownych procesów sądowych lub wiąże się z kosztami poniesionymi w przypadku zmiany nazwy lub odbudowy wizerunku marki.

Znalezienie nazwy rejestrowalnej nie jest w Polsce jeszcze tak pracochłonne jak w innych krajach, w których ochrona własności niematerialnej stoi na wyższym poziomie. Liczba zarówno „wolnych” nazw, jak i domen internetowych zmniejsza się już także i u nas z roku na rok. W styczniu 2011 roku zarejestrowano 2 000 000 domenę .pl.

Nazwa powinna wynikać z analizy strategii biznesowej oraz celów, jakie zostały przez firmę postawione. Dla produktu na rynku e-commerce poszukamy nazwy, dla której będzie możliwa rejestracja domeny pierwszego rzędu. Nazwa produktu lub firmy planującej ekspansję na rynki zagraniczne powinna być międzynarodowa oraz cechować się prostą wymową i brakiem negatywnych konotacji w różnych językach. Z kolei nazwa osiedlowego sklepu będzie raczej swojska i przyjazna. Firma, której marketing opiera się na działaniach telemarketingowych, wybierze zaś nazwę łatwo przyswajalną. W przeciwnym wypadku podczas rozmowy telefonicznej potencjalny klient – zamiast nazwy firmy – usłyszy jedynie niezrozumiały zlepek sylab.

Nazwa powinna się przede wszystkim wyróżniać i uwzględniać perspektywę rozwoju firmy (rozszerzenie na nowe produkty lub usługi).

Kiedy potrzeba nowej nazwy?


Problem stworzenia nowej nazwy lub zmiany starej pojawia się najczęściej w momencie tworzenia firmy, wprowadzenia na rynek produktu lub usługi. Analizując prowadzony biznes, warto się zawsze zastanowić, czy nasza nazwa jest dobrym narzędziem budowania silnej marki i zdobywania przewagi konkurencyjnej.


Na początku lat 90. nazwa i marka nie miały większego znaczenia dla produktów pierwszej potrzeby, takich jak: mleko, mąka, cukier, pieczywo. Z tego schematu wyłamała się firma Mlekpol, wprowadzając na rynek mleko „Łaciate” w 1996 roku. Decyzja o nadaniu produktowi nazwy i stworzeniu marki przyniosła efekty w postaci 40% udziału firmy w rynku mleka.


Nowa lub zmodyfikowana nazwa może pomóc zróżnicować ofertę lub skierować ją do nowych odbiorców, poprawić komunikację z klientami lub zwiększyć zakres ochrony marki.
W 1999 roku w wyniku fuzji CPN i Petrochemii Płock powstał Polski Koncern Naftowy. Zaistniała potrzeba stworzenia nowej nazwy dla narodowej firmy aspirującej do roli lidera rynku petrochemicznego w Polsce i krajach Europy Środkowo-Wschodniej. Mimo ogromnego potencjału marki CPN koncern świadomie zrezygnował z używania tej nazwy. W świadomości przeciętnego klienta tankowało się zawsze na CePeEnie. Jednak w roku 2000 WZA Polskiego Koncernu Naftowego podjęło uchwałę o przyjęciu nazwy handlowej ORLEN. Z perspektywy czasu trudno sobie wyobrazić, aby największa firma w Polsce i jedna z największych w regionie nazywała się jak państwowa centrala handlowa z minionej epoki. Orlen, obok PKO Banku Polskiego i PZU, jest najdroższą rodzimą marką.


W 2001 roku firma BF Goodrich znana z produkcji opon pozbyła się tej części biznesu oraz zmieniła nazwę na Goodrich Corporation. Dlaczego firma zrezygnowała z nazwy o ponad stuletniej historii i biznesu znanego milionom klientów na całym świecie? Dzięki temu zabiegowi Goodrich z producenta opon zmienił się w lidera nowoczesnych technologii lotniczych i obronnych. Produkty tej firmy są używane przez wszystkich większych światowych producentów samolotów i helikopterów. Zmiana nazwy była podyktowana chęcią zdobycia większej wiarygodności wśród kluczowych klientów i większej emancypacji na rynku nowoczesnych, innowacyjnych produktów. Dziś Goodrich Corporation znajduje się na liście 500 największych przedsiębiorstw magazynu „Fortune”.


Stworzenie nowej nazwy lub systemu nazewniczego jest wynikiem zmiany profilu działalności firmy, zmiany struktury własności lub stworzenia grupy kapitałowej.
W roku 2008 grupa kapitałowa Złomrex S.A. przejęła spółki Centrostal w Polsce oraz Voestalpine Stahlhandel w Austrii i 7 krajach środkowoeuropejskich. Konieczne było stworzenie nowej nazwy dla silnej marki na rynku europejskim. W przeciwnym wypadku przedsiębiorstwo musiałoby płacić za prawo używania nazwy austriackiego partnera. Przyjęto nazwę Cognor, a decyzja o zmianie nazwy i uporządkowaniu struktury firmy została bardzo dobrze przyjęta przez inwestorów na GPW.


Jak stworzyć dobrą nazwę?


Aby nazwa była skuteczna, musi odzwierciedlać tożsamość firmy lub produktu. Im lepiej komunikuje ona istotne dla marki wartości, jej cechy i unikalny charakter, tym skuteczniej będzie spełniać swoją funkcję. Zakodowane w nazwie informacje pozwalają, m.in. na zmniejszenie kosztów promocji. Im więcej skojarzeń rodzi się z daną firmą lub produktem, tym mniej dodatkowych komunikatów trzeba przekazywać potencjalnym klientom.


Nazwa stworzona w sposób profesjonalny jest cennym i bezpiecznym narzędziem wspierania realizacji założonych celów biznesowych. Tworzenie nazwy nie ogranicza się do procesu samego procesu jej wymyślania. O wiele ważniejsza jest analiza środowiska funkcjonowania nazwy i dopasowania jej do strategii firmy. Dopiero wówczas można tworzyć nazwy, pamiętając jednak o sprawdzeniu ich pod kątem możliwości rejestracji w Urzędzie Patentowym, poprawności językowej oraz skuteczności komunikacyjnej. W dalszej kolejności pozostaje umiejętne włącznie nazwy w krwiobieg firmy.


Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

czwartek, 4 lutego 2016

Jak stworzyć dobrą nazwę?

Jak stworzyć dobrą nazwę?


Autor: Maria Orkwiszewska


Kreację właściwej nazwy można by opisać, używając trzech czasowników: sprawdzić – wymyślić – zarejestrować. Co się rzeczywiście za tym kryje?


Wydawać by się mogło, że nie ma nic prostszego niż wymyślenie ad hoc prostej i krótkiej nazwy. Wszystko przy odrobinie dobrej woli i bujnej wyobraźni. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja, gdy musimy stworzyć nazwę dla firmy. Nie wystarczy już gra słowna, lecz konieczne jest włącznie przemyślanej koncepcji. Już na etapie zakładania firmy należy pamiętać o dostosowaniu nazwy do strategii biznesowej oraz uwzględnieniu odbiorców. Atrybuty: krótkość, prostota i oryginalność okazują się niewystarczające.

Przede wszystkim należałoby się rozejrzeć wokół, wzbogacić swoją listę lektur o nazwy zamieszczone na szyldach, folderach, neonach itp. Takie wyjście do otaczającego nas świata nie tylko pozwoli nam dostrzec to, czego na co dzień – zajęci swoimi prywatnymi sprawami – nie dostrzegamy. Ułatwi nam przeanalizować taktykę nazewniczą stosowaną przez konkurencję. W żadnym wypadku nie możemy kopiować i naśladować cudzej nazwy, ponieważ zostaniemy posądzeni o naruszenie zasad uczciwej konkurencji.

Aby ustrzec się niepożądanych kontaktów z sędziami i prawnikami, warto zaznajomić się z bazą danych Urzędu Patentowego, zawierającą już zarejestrowane nazwy. Wówczas drogą eliminacji będziemy mogli wykluczyć te nazwy, które znalazły się w obszarze naszych zainteresowań, i przystąpić do aktu twórczego.

Dobra nazwa powinna być prosta, łatwa do zapamiętania, skuteczna oraz poprawna pod względem gramatycznym i ortograficznym. Nie wolno nam dopuścić, by zakradł się do niej lapsus językowy. Musimy wziąć pod uwagę fakt, że wiele wyrazów w polszczyźnie ma kilka znaczeń, co może u odbiorców wywoływać nieoczekiwane skojarzenia. Dopuszczalne jest wymyślanie zupełnie nowych słów. Trzeba sobie jednak zdawać sobie sprawę z tego, że nazwa jest wizytówką firmy; opisuje i prezentuje jej ofertę. Nazwa znacznie odbiegająca od sedna sprawy lub wyrażająca nieprawdziwe treści nie zagwarantuje przedsiębiorcy zysków.

Zakładając firmę, często nie myślimy o poszerzaniu rynku, wyjściu za granicę. Warto pamiętać, że pewne nazwy mogą nam to uniemożliwiać; zwłaszcza te, zawierające polskie znaki lub wywołujące niepożądane skojarzenia. Stąd rodzi się potrzeba uwzględnienia podczas procesu nazewniczego warunków, w których planujemy otworzyć/rozwijać działalność.

Przed zarejestrowaniem nazwy w Urzędzie Patentowym należy też sprawdzić dostępność domeny internetowej. Może się bowiem zdarzyć, że interesujący nas serwis już istnieje, a jego odkupienie będzie nas wiele kosztować. Kolejnym krokiem, który należałoby poczynić, jest przeprowadzenie badań rynkowych. Pozwolą one uzyskać informacje o percepcji wybranej nazwy przez potencjalnych klientów. Nie tworzymy jej bowiem dla siebie, lecz dla osób, do których skierowana będzie oferta (produkt i/lub usługa). To w dużej mierze od nich zależą korzyści finansowe przedsiębiorstwa.

Kiedy dopełnimy wszystkich wspomnianych wyżej formalności, możemy żwawym krokiem udać się do Urzędu Patentowego, aby zarejestrować nazwę jako znak towarowy. W tym wypadku doskonale sprawdza się powiedzenie „Kto pierwszy, ten lepszy”.


Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Ukradzione nazwy

Ukradzione nazwy


Autor: Maria Orkwiszewska


Smartfony Blackberry i BlackJack? Samochody Land Rover, Land Cruiser i Range Rover? W jaki sposób te nazwy funkcjonują obok siebie? Cóż, to wszystko przez nieuwagę firm, które były „pierwsze” na rynku.


Korzystanie z czyjejś reputacji nie jest niczym nowym w biznesie. Na polskich bazarach bez problemu znajdziemy znajdziemy podszywające się pod Adidasy buty, oznaczone kreatywnymi Adimaksami czy Adibasami. Jednak taka praktyka nie jest charakterystyczna wyłącznie dla przedsiębiorstw z targowiska i ich dalekowschodnich dostawców.

Również największe światowe koncerny próbują wykorzystać cudze marki do wypromowania swoich produktów. Tak właśnie było w przypadku Land Rovera i wypuszczonego przez Toyotę Land Cruisera. Land Rover przez wiele lat był ikoną w segmencie samochodów terenowych. To właśnie w dużej mierze dzięki jego działaniom powstał rynek, który dzisiaj określamy SUV. I oczywiście, Japończycy skopiowali go w zgodzie ze swoją naturą, ale poszli o krok dalej – nazwali go w bardzo podobny sposób. Pewnie nie po to, żeby wprowadzać zamieszanie w głowach odbiorców, ale by wykorzystać ogólnoświatowe uznanie i reputację, na które zapracował Land Rover.

Dlaczego angielska firma nie zareagowała na to jawne naruszenie? Powody mogły być różne. W tym czasie miała sporo problemów na swoim rodzimym rynku, więc pewnie nie poświęcała zbyt dużej uwagi temu, co działo się na Dalekim Wschodzie. Być może zbagatelizowała sprawę. Koniec końców – efekt był taki, że liderem w sektorze została Toyota.

To wszystko pokazuje, że nie wystarczy zarejestrować swoją nazwę, żeby pozbyć się nieuczciwej konkurencji. Jednak bez tej rejestracji, nie ma żadnej możliwości jej zwalczania.

Z tego powodu firmy, które chcą w jak najszerszym stopniu zabezpieczyć się przed podszyciem pod siebie, przy tworzeniu nowych marek biorą pod uwagę również podobne nazwy, rejestrując je wszystkie i w ten sposób poszerzając chroniony obszar. Dodatkowo, śledzą konkurencję, aby móc protestować przeciwko jej nieuczciwości i reagują w każdym momencie, kiedy istnieje możliwość naruszenia ich praw.


Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Nazwa a wizerunek

Nazwa a wizerunek


Autor: Maria Orkwiszewska


Zbyt mało mówi się i pisze o nazwach marketingowych. Reklama, Public Relations, a nawet Corporate Identity są tematami licznych publikacji, artykułów, kongresów, seminariów i książek.


W tym towarzystwie nazwa prezentuje się jako ich uboga siostra, niedoceniana i zaniedbywana. To poniekąd zrozumiałe. Nazwa, w przeciwieństwie do reklamy, PR czy CI, nie istnieje samodzielnie. Mimo to zasługuje na szczególną uwagę.

Nazwa jest integralną częścią każdej z wymienionych dziedzin. Pełni funkcję usługową nie tylko w stosunku do reklamy, Public Relations, lecz także względem samego produktu, usługi lub firmy. Nazwa, jako jeden ze znaków umożliwiających identyfikację, musi zawierać się w każdym komunikacie o produkcie bądź firmie. Począwszy od tak podstawowego, jak opakowanie, przez tysiące codziennych, banalnych rozmów między sprzedawcą a klientem, po reklamę i PR. Nie należy lekceważyć nazwy, która w dużej liczbie komunikatów wędruje w świat i kształtuje wizerunek firmy lub produktu w świadomości odbiorców.

Rodzi się pytanie, jak działa nazwa, w jaki sposób odbiorca odkodowuje i interpretuje zawarty w niej komunikat. Najprostszą odpowiedzią, która się nasuwa, to taka, że klient ją odczytuje i odnosi jej znaczenie do słów istniejących. Nazwa sałatek Rolnik budzi zaufanie do produktu kojarzącego się z naturą, zdrowiem, BOBO FRUT to przywodzi na myśl coś owocowego dla dzieci. Nazwy nowych lub mniej znanych produktów pozwalają odbiorcy na proste odczytanie i przełożenie znaczenia realnego nazwy na cechy produktu lub firmy. Ale co z nazwami, które takiego znaczenia nie mają, np. proszek E, OMO czy aparat KODAK?

W 1928 roku amerykański językoznawca udowodnił istnienie zjawiska zwanego symbolizmem fonetycznym. Polega ono na tym, iż nawet pojedyncze głoski wywołują skojarzenia znaczeniowe, które na dodatek są niezależne od łącznego znaczenia semantycznego tych głosek w wyrazie. Zgodnie z tym samogłoska "i" sugeruje przedmiot lekki, jasny, delikatny, "a" – cięższy, bardziej stabilny, ciemny. Symbolizm fonetyczny dotyczy również spółgłosek i w dużym stopniu jest wspólny dla różnych języków.

Zdaniem włoskiego psycholingwisty Fernanda Dogana nazwy, których symbolizm fonetyczny koresponduje z wizerunkiem marki, są skuteczniejsze, mają większą siłę marketingowego oddziaływania. Jeżeli nawet pojedyncze głoski mogą wpływać na odbiorcę, łatwo sobie wyobrazić, jaką siłą dysponuje pełna nazwa. Owa siła perswazji daje ogromne możliwości twórcom nazw. Jednocześnie niesie ze sobą wiele niebezpieczeństw, ponieważ to, co nie zostało przewidziane lub jest niemożliwe do odkodowania dla odbiorcy, może szkodzić marce.

Na interpretację nazwy wpływają głównie trzy podstawowe czynniki: sama nazwa, desygnat oraz odbiorca o określonych kompetencjach komunikacyjnych. Do kluczowych pojęć, bez których nie sposób zgłębić tematu, należą słownik umysłowy oraz psychologiczne (konotacyjne) znaczenie słowa.

Słownik umysłowy jest zbiorem wszystkich znanych nam wyrazów, posegregowanych według ściśle określonych zasad. Reguły te determinują skojarzenia, jakie wywołuje w naszym umyśle dana nazwa, a dotyczą między innymi związków znaczeniowych między wyrazami; i to zarówno związków logicznych (równoznaczność, podrzędność-nadrzędność, przeciwstawność), jak i określających (np. stół - zastawić, okrągły, dębowy itp.). Związki logiczne są łatwiejsze do przewidzenia, możliwe do obiektywnej weryfikacji i wspólne dla określonej grupy odbiorców. Związki określające są bardzo indywidualne, trudniejsze do zaprogramowania, lecz ważniejsze w procesie kształtowania skojarzeń wywołanych przez daną nazwę.

Psychologiczne znaczenie słowa jest zaś zbiorem wywołanych przez nie skojarzeń w umyśle odbiorcy. Łatwo się domyślić, że skojarzenia te będą bardzo indywidualne dla każdego odbiorcy, zależne od jego wiedzy i doświadczeń. Pola asocjacyjne, czyli słowa najsilniej przyciągane w reakcji skojarzeniowej przez słowo-bodziec, są w pewnym wymiarze stałe i uniwersalne. W dużym jednak stopniu zależą od czynników socjologicznych, narodowości, wykształcenia, płci. Wszystkie wyżej wymienione zasady nie są do końca przewidywalne i możliwe do zweryfikowania w praktyce. Tego rodzaju zależnościami zajmuje się psycholingwistyka eksperymentalna, która jest przydatna w procesie tworzenia nazw marketingowych. Często jednak nadawca musi zdać się na własną intuicję i doświadczenie. Przede wszystkim musi przestrzegać reguł dotyczących projektowania nazw. Dlatego właśnie niezbędne są profesjonalne agencje, które oferują pomoc – począwszy od zbudowania koncepcji nazwy, przez znalezienie najlepszych środków ułatwiających generowanie pożądanych skojarzeń, po kontrolę całego procesu i dbałość o prawną ochronę nazwy. Na Zachodzie istnieją wyspecjalizowane agencje, przeprowadzające ów proces od początku do końca. W Polsce jeszcze wciąż o projektowaniu nazw nie myśli się w sposób poważny.

Pierwszym, fundamentalnym warunkiem stworzenia skutecznej nazwy jest zebranie wszystkich informacji o desygnacie (w tym przypadku produkcie lub firmie). Na początku warto skoncentrować się na informacjach najbardziej podstawowych: wyglądzie produktu (lub firmy), jego przeznaczeniu, misji, strukturze itp. Na dalszym etapie potrzebne są informacje bardziej szczegółowe i wymagające pewnej wiedzy, przede wszystkim od producenta lub przedstawiciela firmy zamawiającego nową nazwę, czyli odbiorcy oferty. Należy poznać adresata i jego preferencje. Te informacje są poniekąd składowymi planowanego wizerunku marki. Rzeczą pożądaną jest, by producent lub zamawiający miał przynajmniej ogólne wyobrażenie o produkcie (firmie). Produkt nie może być jednocześnie ultranowoczesny i dający poczucie bezpieczeństwa lub dynamiczny i stabilny. Niestety, takie są często oczekiwania polskich klientów wobec agencji projektującej nazwy. Świadczy to nie tyle o wierze w niezwykłą siłę oddziaływania nazw, ile o zagubieniu w świecie marketingowych reguł gry.

Marka musi mieć jeden główny atut, który trzeba dokładnie sprecyzować, aby nazwa mogła ten walor uchwycić i wyeksponować. Jeżeli nazwa będzie źle sytuować markę w świadomości klienta, to dojdzie do dysonansu między nazwą a świadomie kreowanym wizerunkiem. Dlatego tak ważne jest, aby już na początku całego procesu mieć jedną, określoną koncepcję, która będzie rozwijana w dalszych etapach.

Niezwykle ważne jest także przyjrzenie się firmom i produktom konkurencyjnym. Można markę pozycjonować jako rodzajową i wtedy przestrzeganie konwencji nazewniczej branży jest wskazane; lub odwrotnie – pozycja marki może być unikatowa, wtedy wszelka oryginalność i nowatorstwo, również językowe, są mile widziane. Jeżeli adresatem oferty jest młodzież, można sobie pozwolić na grę słowną (przykład FRUGO), nawet na śmiałe rozwiązania językowe, dowcip czy łamanie reguł gramatycznych. Jeżeli szukamy nazwy dla banku, to mimo zrozumiałej potrzeby wyróżnienia się wśród konkurencji, nie można sobie pozwolić na językowe szaleństwa. Istnieje pewna konwencja w nazewnictwie banków, które zawsze powinny kojarzyć się z poczuciem bezpieczeństwa, stabilnością, wysoką jakością obsługi klienta. Jednak i tutaj istnieje pole do popisu dla doświadczonego i pomysłowego kreatora.

W ostateczności można poprzestać na nazwie biernej, która na pewno nie zaszkodzi produktowi, i warto budować markę za pomocą innych działań. Należy przy tym pamiętać, że nazwa bierna jest zawsze dużo mniej skuteczna niż nazwa aktywna o dużym ładunku perswazyjnym. Jednak w nazewnictwie, podobnie jak w kodeksie etyki lekarskiej, obowiązuje zasada „Nie szkodzić”. Zaszkodzić można bardzo łatwo, a stawka jest wysoka. Dlatego należy wymienić najczęstsze błędy popełniane przez nadawców nazw.

Pierwszym, podstawowym lapsusem jest niesprecyzowanie lub złe określenie segmentu rynku i adresata marki. W konsekwencji nazwa, zamiast pomagać, przeszkadza w budowaniu zamierzonego wizerunku produktu (firmy).

Innym błędem może być niedostateczne odróżnienie firmy lub produktu od konkurencji. Efektem takich działań jest grupa nazw trudnych do zapamiętania dla klienta. Oczywiście, tego rodzaju nazwa nie może uzyskać ochrony patentowej, ani wzmacniać budowy silnej marki. Czasem podobieństwo do renomowanych marek jest zamierzone, mniej lub bardziej widoczne. Jednak korzystanie z blasków cudzej sławy zawsze jest nieuczciwe i na dłuższą metę nieopłacalne.

Często też lekceważona jest reguła, że nazwa powinna mówić prawdę o marce; nie w sposób dosłowny. Nie oznacza to również, że rację bytu mają tylko nazwy rzeczowe i konkretne. Bywają nazwy mające pozamarkowe, bardzo konkretne znaczenie. Klient doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że nie należy rozumieć ich dosłownie. Nie dziwi się, że papierosy Camel mają niewiele wspólnego z wielbłądem, a używanie wody toaletowej Satysfakcja niekoniecznie wywołuje to uczucie u użytkownika. Jest tu jednak pewna wyraźna i łatwa do rozszyfrowania konwencja, rodzaj umowy między nadawcą a odbiorcą nazwy. Jeżeli jednak nadawca decyduje się na nazwę odwołującą się nie do emocji i intuicji, lecz stawia na obiektywne, sprawdzalne walory produktu, to nie może kłamać. Jeżeli batonik o nazwie Złoty Orzeszek nie będzie zawierał ani śladu orzecha, klient i tak się o tym dowie.

Bardzo ważną czynnością jest sprawdzenie zdolności rejestrowej nazwy. Jeżeli nazwa nie zostanie przebadana pod tym kątem, może zostać oprotestowana przez właściciela znaku podobnego, lecz zastrzeżonego. Sprawa taka może skończyć się w sądzie. Do innej kategorii należą błędy w sferze językowej. Jeżeli nazwa jest niepoprawna, trudna do zapamiętania, wywołuje niepożądane skojarzenia, to w oczywisty sposób szkodzi marce. Istnieją też błędy komunikacyjne, np. odbiorca nie odczytuje zakodowanej treści nazwy, ponieważ jego kompetencja językowa nie pokrywa się z kompetencją nadawcy.

Inna kategoria błędów obejmuje niewykorzystanie lub złe wykorzystanie nazwy w komunikatach promocyjnych i reklamowych. Jeżeli nadawca zakłada bardzo nowoczesny wizerunek marki, nazwę zapisano tradycyjnym krojem czcionki, a promocja marki odbywa się w taniej prasie codziennej, to godziny wytężonej pracy nad wykreowaniem skutecznej nazwy okazują się zupełnie bezużyteczne.


Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Własne nazwisko w nazwie firmy?

Własne nazwisko w nazwie firmy?


Autor: Maria Orkwiszewska


Wydawać by się mogło, że nie ma nic prostszego niż wymyślenie nazwy dla powstającej firmy. Nic bardziej złudnego. Prawo narzuca tu bowiem pewne ograniczenia.


Zanim początkujący przedsiębiorca wybierze nazwę, pod którą chciałby prowadzić działalność gospodarczą, powinien się nad tym nie tylko dobrze zastanowić, lecz także zapoznać się z odpowiednimi fragmentami kodeksu cywilnego i prawa własności przemysłowej. W pierwszym ze wspomnianych dokumentów czytamy, że przedsiębiorstwo powinno się wystarczająco odróżniać od innych firm działających na tym samym rynku. W kodeksie zwraca uwagę fakt, że – w miejsce nazwy – używa się określenia firma. Jest to wyraz zarówno tradycji w posługiwaniu się tym pojęciem do końca 2000 roku w kodeksie handlowym, jak i pewnej normy. Osoby fizyczne prowadzące działalność biznesową występują bowiem pod własnym imieniem i nazwiskiem.

Nazywając firmę, należałoby sprawdzić, czy nie istnieje już taka sama lub podobna nazwa oraz czy nie została zarejestrowana jako znak towarowy. W tym celu warto przeszukać bazy w Internecie zawierające określone nazwy znajdujące się w użyciu.

Kolejną czynnością powinno być sprawdzenie danych zamieszczonych na stronie internetowej Urzędu Patentowego. Zawierają one informacje o międzynarodowych i polskich znakach towarowych. Można również zajrzeć na anglojęzyczną stronę europejskiego urzędu OHIM (Office of Harmonization for the Internal Market) lub skorzystać z porady rzecznika patentowego, który sprawdzi, czy wybrana przez nas nazwa jest dostępna.

Nie można zapomnieć o wspomnianych wyżej zaleceniach nawet wtedy, gdy w nazwie ma widnieć nasze nazwisko. Co prawda prawo ochronne na znak towarowy nie zakazuje przedsiębiorcom używania nazwisk. Jednak trzeba wziąć pod uwagę, że nazwiska się powtarzają. Nie sprawdzając, czy ktoś nie wymyślił już wcześniej identycznej nazwy lub przypadkiem nie zarejestrował jej w Urzędzie Patentowym, narażamy się na ryzyko. Trzeba mieć świadomość, że np. po kilku latach działalności gospodarczej, prowadzonej z dużym powodzeniem, możemy dostać od kogoś pismo z żądaniem zmiany nazwy. Jeśli obcy, lecz identyczny znak towarowy zarejestrowano wcześniej, to nie pozostaje nam nic innego, jak wprowadzenie zmiany. I na nic się zdadzą lamenty lub odwoływanie się do poszczególnych instytucji.

Choć można użyć swego nazwiska w nazwie, to – zgodnie z regułą nakazującą dostateczne odróżnianie się od innych firm działających w tej samej branży – należałoby dodać jakiś człon uzupełniający. Może to być słownictwo konkretne, abstrakcyjne, element frywolny, który nie będzie jednak zniekształcał obrazu przedsiębiorstwa, ani przekazywał o nim fałszywych informacji. W przypadku, gdy w nazwie zgłoszonej do ewidencji podano, np. PH-U Jan Kowalski, to ten skrótowiec będzie już nieodłączny od nazwiska. Jeśli natomiast firmę zarejestrowano pod nazwą „Papuga” Jan Kowalski, to nie trzeba będzie stosować grupy wyrazów „Przedsiębiorstwo Handlowo-Usługowe”.

Sytuacja wygląda inaczej w przypadku nazw osób prawnych, które mogą zawierać nazwisko osoby fizycznej w przypadku pokazania związków tej osoby z powstaniem lub działalnością firmy (zob. art. 3 k.c.). A co się dzieje, gdy wspólnik, którego nazwisko zawierało się w nazwie, traci członkostwo? Przedsiębiorstwo może zachować owo nazwisko, mając jego pisemne potwierdzenie, a w razie śmierci – za zgodą małżonka i dzieci.

Bez wątpienia Svarowski, Blikle czy Wedel to firmy z tradycją, cieszące się uznaniem i sławą nie tylko w Polsce. Swoją pozycję wypracowywały pomału, aczkolwiek z dużą pieczołowitością od samego początku. Pamiętajmy, że stworzenie niewłaściwej nazwy w dalszej perspektywie może popsuć nasze plany, uniemożliwić firmie rozwój, a nawet zniszczyć długo zdobywaną reputację.


Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Jak nie stworzyć złej nazwy. 10 najczęstszych błędów

Jak nie stworzyć złej nazwy. 10 najczęstszych błędów


Autor: Maria Orkwiszewska


Zastrzeżone nazwy produktów i firm są często warte miliony. Światowe projekty nazewnicze to wielkie przedsięwzięcia, które kosztują setki tysięcy dolarów i pochłaniają miesiące pracy zarządów, działów marketingu i specjalistycznych firm.


Trzeba do tego czasu, zaangażowania, współpracy, a czasem nawet – genialnego pomysłu. Krótko mówiąc – nie każdy potrafi stworzyć dobrą nazwę.

Ale czasem wystarczy nie stworzyć złej. Lata prowadzenia projektów nazewniczych pozwalają nam wskazać dziesięć najczęstszych i najpoważniejszych błędów w tworzeniu nazwy. To pułapki, które można ominąć przy odrobinie zaangażowania. Mając je na uwadze, nie stajemy się posiadaczami tajemnej recepty na zwycięstwo, ale mamy dużą szansę na stworzenie nazwy, która spełni więcej zadań, niż tylko wzbudzenie zachwytu wspólników, i która będzie dobrze służyć firmie zarówno dziś, jak i w przyszłości.

Błąd 1: Autorytet

Każdy właściciel chciałby mieć największy wpływ na to, co dzieje się w firmie. Nic dziwnego. Przecież starania właścicieli i udziałowców stworzyły przedsiębiorstwo. Każdy prezes chciałby zadecydować o tym, jak będzie się nazywać firma. W końcu to on na co dzień reprezentuje tę nazwę i używa jej jako instrumentu zarządzania. Wiele firm uważa też, że aby stworzyć doskonałą nazwę, trzeba wynająć profesjonalną firmę nazewniczą i to jej powierzyć wszystkie decyzje. Jednak ani żadna z tych rzeczy, ani nic innego nie usprawiedliwia prób zdominowania wyboru nazwy przez jedną osobę.

Mało kto jest w stanie spacyfikować własny gust i przystąpić do pracy z profesjonalnym chłodem. Dlatego najważniejszą zasadą projektu nazewniczego powinno być: nie ma jednego autorytetu. Dobre pomysły to te, które zasługują na argumenty i dyskusję.

Błąd 2: Pospolite ruszenie

Każdy marzy o tym, żeby nowa nazwa firmy albo produktu spodobała się wszystkim? Z tej perspektywy angażowanie do projektu nazwy wszystkich dookoła wygląda na idealną metodę. Sprawi nam ona jednak co najmniej 3 problemy. Po pierwsze, wszyscy pomysłodawcy, oprócz jednego, będą świadkami odrzucenia swoich pomysłów. Niektórzy na pewno poczują się urażeni. Po drugie, szerokie konsultacje są najlepszym znanym sposobem na to, żeby projektowanie nazwy trwało dwa lata, a nie każdy ma tyle czasu. Po trzecie, im większe grono twórców, tym szerszy kompromis. Rezultatem będzie nazwa, która zadowala wszystkich. Dziwnym trafem prawie zawsze jest to nazwa bez właściwości.

Spróbujmy zebrać tylko kilka osób, podejmujących główne decyzje strategiczne. Ideał to zespół policzalny, a więc od 3 do 6 osób. Najlepszy wkład do procesu wniosą ci, którzy potrafią skupić się na celu projektu. Zróbmy testy osobowości uczestników procesu, takie jak MBTI. Zadbajmy o to, żeby mieć w grupie osoby myślące obrazowo. Księgowi i prawnicy przydają się w późniejszych etapach.

Błąd 3: Strzały znikąd

Jeśli naszą nazwę zapisuje się i wymawia z przyjemnością, to już mamy przewagę nad połową konkurentów. Próba znalezienia ładnego słowa bez żadnej koncepcji może jednak skończyć się lądowaniem w szczerym polu. Piękna, ale nie przemyślana nazwa ma spore szanse kłócić się z nową działalnością, którą chcieliśmy rozwinąć w przyszłym roku. Może też okazać się, że najlepiej opisuje ten rodzaj aktywności, który firma planuje właśnie zamknąć. Wiele śmiechu jest też na nowych rynkach zagranicznych, jeśli w ogóle nie wzięliśmy pod uwagę, że nasza nazwa oznacza tam, no... choćby „Osram”.

Nikt jeszcze nie doszedł na szczyt Mount Everestu, zabłądziwszy na spacerze. Jeśli zamierzamy stworzyć wyjątkową nazwę, poświęćmy czas na jej zaplanowanie. Im mniej zostawimy przypadkowi, tym mniej niespodzianek czeka nas w przyszłości.

Błąd 4: Karambol

Tworząc nazwę tak szybko, jak się da, można po prostu zderzyć kilka słów. Zdarza się wtedy, że dodatkowym, niezamierzonym skojarzeniem jest prowincjonalność, a w skrajnych przypadkach – nawet niedbałość. Widać to najlepiej, jeśli zderzyliśmy słowo polskie z – dajmy na to – łacińskim, czy wręcz angielskim. Nazwy typu Koszulex, Wiedzanet, Komp-Best – to są właśnie produkty tej technologii. Ładne?

Własne pomysły można wspomagać narzędziami. I nie chodzi wcale o programy za kilka tysięcy. Wypiszmy sobie parę dobrze kojarzących się słów. Niech wyrażają nasze wartości, którymi chcemy podzielić się z rynkiem. Potem spróbujmy połączyć te elementy z innymi, bardziej dosłownymi. Przykładem takiego rozwiązania jest nazwa Orlen, którą złożyliśmy z elementu emocjonalnego – skojarzenia z orłem – i elementu opisowego, którym jest skojarzenie z energią.

Błąd 5: Modne literki

Zmorą nazewnictwa są krótkotrwałe mody. Nie mają nic wspólnego z budowaniem silnej marki i historia wiele razy tego dowiodła. Za siermiężnego socjalizmu wszyscy starali się naśladować wielkie firmy, takie jak centrale handlu zagranicznego, które w swoich nazwach miały egzotyczne i prestiżowe „ex”. Później wybuchła epidemia dotcomów, która przyniosła ze sobą manię tworzenia firm i produktów pod nazwą „e-cośtam”. Ostatnio wspaniały produkt firmy Apple zaraził nazewnictwo trendem „iCośtam”. Takich manii będzie jeszcze wiele.

Warto zastanowić się, czy i jak modny fragment może się przyczynić do sukcesu naszej nazwy. Czy nazwa taka jak „Kowalski i syn” rzeczywiście skorzysta na dolepieniu modnej końcówki? Sprawdźmy, czy nasza firma rzeczywiście działa w branży, w której modne literki dają korzyść. Warto też wyobrazić sobie, co będzie za 5 lat. Bo wtedy moda na pewno będzie już inna.

Błąd 6: Kalkomania

Nazwa powinna przenosić dobre skojarzenia. To ważny i cenny element, ale tylko do momentu, gdy nie jest nadużywany. Ponieważ większość firm myśli o sobie jako o najlepszych w branży, rynek pęka w szwach od nazw takich, jak Centrum, Top czy Super. Te elementy dawno już przestały działać. Dziś, gdy nawet na jarmarcznej budce można przeczytać „Centrum Garnków”, te nazwy są zużyte i wyświechtane, więc nic nikomu nie mówią.

Jeśli chcemy dobrego skojarzenia, pomyślmy o czymś więcej, niż banalne „chcemy być najlepsi”. Świat jest pełen tych, którzy chcą być najlepsi i ten kompleks wyziera z wielu nazw. Lepiej pomyśleć o tym, co zrobimy dla naszych klientów, w jakich sytuacjach im pomożemy, z jakim uczuciem będziemy się kojarzyć. Jeśli zrobimy to dobrze, jest szansa, że właśnie w taki sposób będą o nas myśleć.

Błąd 7: Niezrozumiany geniusz

Dobrze, jeśli nazwa przenosi szczególne znaczenie albo wyjątkowe skojarzenia. Ale jeśli znaczenie jest ukryte za ornamentami, jeśli zbyt trudno je zrozumieć i – o zgrozo – wymaga tłumaczenia, klientom może nie starczyć cierpliwości. Oczywiście są wyjątki, takie jak wtedy, gdy firma świadczy usługi dla specyficznej, wąskiej grupy intelektualistów. Ale jakoś tak już się utarło, że najlepszy biznes robi się na ofercie dla szerokiej rzeszy konsumentów.

Jeśli musimy cały czas inwestować we wbijanie ludziom do głów nazwy, jej właściwego wymawiania i jej błyskotliwego uzasadnienia, to może się okazać, że narobiliśmy sobie więcej roboty, niż potrafimy udźwignąć.

Błąd 8: List szantażysty

Używanie pierwszego losowego zlepka liter, który ładnie wygląda. Nie chodzi o to, że sztucznie wytworzone nazwy, neologizmy, nie działają – bywa, że wszystko się udaje. Weźmy za przykład Google. Ale musimy pamiętać, że nazwie, która nie ma żadnego znaczenia ani skojarzeń, cały sens trzeba dopiero nadać. To wielkie przedsięwzięcie. I kosztowne.

Jeśli naprawdę chcesz wprowadzić zupełnie nowe słowo do języka biznesu, zapytaj siebie, czy masz wystarczającą determinację. Wiele firm poszło tą drogą i odniosło sukces. Porównaj ich budżety marketingowe ze swoim.

Błąd 9: Lokalny patriotyzm

Wiele firm decyduje się na włączenie nazwy miasta czy województwa do własnej nazwy. Rzeczywiście, czasem pomaga to w zdobyciu klientów na rynku lokalnym, ale naraża nas też na ryzyko, że z takiej nazwy firma prędko wyrośnie. Pewnego dnia trzeba będzie podjąć decyzję o zmianie, by uniknąć krępowania dalszego wzrostu.

Tak zrobił jeden z naszych klientów, browar, produkujący świetne piwo, ale tylko na rynek lokalny. Dlaczego? Za podpowiedź może posłużyć nazwa: Browary Tyskie – Górny Śląsk. Po wnikliwym badaniu i przejściu procesu nazewniczego doszliśmy do nazwy Tyskie – Browary Książęce. Nowa nazwa zdjęła z firmy gorset lokalnego browaru i pomogła stworzyć wiarygodną ofertę dla całego kraju. Resztę dopisała historia.

Błąd 10: Jakoś to będzie

Wielu wartościowych biznesmenów nie zdaje sobie sprawy z tego, że nie mają kontaktu z problemami, bo klienci po prostu w ogóle nie biorą ich pod uwagę. Niektórzy przedsiębiorcy myślą, że nazwa jest zbyt mało ważna, i że w końcu liczy się tylko to, jak wykonują swoją pracę. Inni uważają, że jakiekolwiek poświęcanie czasu nazwie firmy to gadanie zamiast robienia. A jednak ci, którzy przeszli „na drugą stronę lustra”, widzą z perspektywy czasu, że jeśli nazwę firmy trzeba zmienić, lepiej zrobić to wcześniej, niż później.

Tak zrobiła firma Eldorado, gdzie w wyniku przemian powstały źródła możliwych problemów z komunikacją. Zarząd nie czekał. Kiedy wspólnie stworzyliśmy nazwę Emperia, inwestorzy z Warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych dostali ważny sygnał zmian, które zachodziły w firmie. Z perspektywy czasu widać, że dla Emperii Holding nowa nazwa była nowym otwarciem. Jeśli znajdziesz w swojej firmie ukryty potencjał, który można uwolnić przy pomocy nowej nazwy, działaj szybko.


Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

10 wskazówek jak tworzyć skuteczne bannery

10 wskazówek jak tworzyć skuteczne bannery


Autor: Brandfan


Wielu właścicieli stron internetowych korzysta z wymiany bannerów. Aby ten system był skuteczny, czyli generował ruch na stronie, trzeba jakoś przekonać odwiedzających do kliknięcia w banner. Jak to osiągnąć? Poniżej 10 wskazówek, które to umożliwią.


1. Błyskawiczne ładowanie

Banner reklamowy musi się szybko ładować, tzn. korzystać z minimalnej ilości pamięci. Badania wykazały, że osoba odwiedzająca stronę poświęca uwagę bannerowi maksymalnie przez 2 sekundy. Jeśli w tym czasie banner nie pojawi się w całości, można zapomnieć o jego skuteczności. Optymalnie by było, gdyby wielkość bannera nie przekraczała 10 kB, jednak większe bannery mogą mieć odpowiednio większy rozmiar, ponieważ przy mniejszym stracą swoje wartości estetyczne.

2. Nie używaj bannerów udających coś, czym nie są

Należy zrezygnować z nadawania bannerom formy komunikatów systemowych systemu operacyjnego czy programu pocztowego. O wiele lepiej poświęcić czas na dopracowanie grafiki, aby przyciągała wzrok, niż tworzyć banner w stylu: „masz nową wiadomość, kliknij tu aby odczytać!”. Stosowanie na bannerze napisu „kliknij tu, aby zamknąć”, podczas gdy kliknięcie w oznaczone miejsce przenosi internautę na jakąś stronę to klasyczny chwyt poniżej pasa. Nie osiągniesz nim nic poza wściekłością klikającego.

3. Branding

Banner powinien mieć kolorystykę Twojej strony internetowej lub – jeszcze lepiej – zawierać dobrze widoczne logo firmy. Ułatwi to klikającemu zapamiętanie Twojej strony i bannera – a nie ma nic lepszego niż dać się zapamiętać. Banner to bardzo dobry nośnik marki.

4. Banner MUSI rzucać się w oczy.

Nie ma innej możliwości, jeśli ma być skuteczny. Im bardziej przyciąga uwagę, tym większe prawdopodobieństwo, że internauta w niego kliknie. Trzeba jednak uważać, żeby nie przesadzić z tą krzykliwością – oślepiając internautę animowanym różowo-żółtym bannerem nie zyskamy jego sympatii i spowodujemy natychmiastowe odwrócenie wzroku od naszego bannera. Czyli nici z odwiedzin na naszej stronie.

5. Wezwanie do akcji (ang. call to action)

Banner musi wywołać u internauty pewną prostą czynność, tzn. kliknięcie w niego. Powinien więc zawierać w sobie wezwanie: kliknij we mnie, to... i tu z reguły następuje obietnica, czyli patrz punkt następny.

6. Żadnych obietnic bez pokrycia, żadnych kłamstw

Nie próbuj podnieść sobie statystyk stosując brudne sztuczki. Obiecując coś na bannerze musisz spełnić swoją obietnicę na stronie. Jeśli oszukasz internautę, to pozostaniesz w jego pamięci, ale tej negatywnej. Jeśli na bannerze jest zdjęcie samochodu, to klient oczekuje strony komisu samochodowego czy giełdy. Jeśli klikając w banner przeniesie się na stronę z dzwonkami do pobrania, to na pewno nic u Ciebie nie kupi, choćby w tej chwili bardzo potrzebował konkretnego dzwonka.

7. Pytanie – odpowiedź

Często zamiast obietnicy stosuje się pytanie, na które odpowiedź internauta ma znaleźć na stronie docelowej, np. „Chcesz lepiej zarabiać?”, „Masz dość głośnych sąsiadów?”.

8. Czcionka

Musi być czytelna i wyraźna, czyli jej wielkość musi być odpowiednio dobrana, aby bez wysiłku móc przeczytać tekst, a kolor musi być kontrastowy w stosunku do tła. Ale: należy unikać połączeń typu niebieski-czerwony, które pozornie kontrastują, a naprawdę męczą oko i utrudniają czytanie.

9. Ludzie są pożyteczni...

... jako postacie na bannerze. Ludzkie postacie pozwalają na identyfikowanie się z nimi oraz dają internaucie przykład na zasadzie: „ja skorzystałem z tej oferty, ty też powinieneś”.

10. Mniej znaczy więcej

Na bannerze powinien być jeden slogan, jedno zdanie i ewentualnie adres strony internetowej. Więcej informacji wymusza zastosowanie mniejszej czcionki i utrudnia czytelność.

Warto rozsądnie korzystać z bannerów – trzy na stronie zdecydowanie wystarczą. Przy większej ilości kolorowych bannerów internauta prędzej dostanie oczopląsu, niż w któryś z nich kliknie. Stosując się do tych wskazówek podniesiesz skuteczność swoich kampanii bannerowych – zapewnisz sobie większy ruch na stronie (czyli większe zyski) i nie zrazisz do siebie odwiedzających.


Agencja Kreatywna MOVINGO

www.movingo.pl

Stworzymy dla Twojej firmy system identyfikacji wizualnej, wykreujemy nazwę z wolną domeną, przygotujemy profesjonalne teksty. Zmieniamy wizerunki firm NA DOBRE!

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Pisanie artykułów i 3 błędy, jakie możesz przy tym popełniać

Pisanie artykułów i 3 błędy, jakie możesz przy tym popełniać


Autor: Ewa Maria Szulc


Z tego artykułu dowiesz się jakich trzech błędów w myśleniu unikać, gdy myślisz o promowaniu swojej strony www pisaniem artykułów do przedruku. Te same błędy można popełniać zastawiając się czy pisanie bloga jest czymś, czemu podołasz.


Wiele osób zaczyna doceniać pisanie artykułów (article marketing) jako element strategii promowania swojego biznesu online, sposób pozyskiwania ruchu na swoją stronę internetową czy budowania swojego wizerunku eksperta. Niektórzy nawet zaczynają pisać regularnie.

Jednak nie jest proste zacząć, podobnie jak nie było łatwo zacząć chodzić czy jeździć na rowerze. Dzisiaj chciałam podzielić się spostrzeżeniami z własnej praktyki i opisać 3 błędy jakie możesz popełnić zabierając się do pisania artykułów.

**Wskazówka numer 1 - obawa przed pisaniem artykułu na temat, w którym nie czujesz się ekspertem, choć trochę znasz się na temacie**

Często jest tak, że choć jesteś ekspertem w swojej dziedzinie, bo wiesz na ten temat nieomal wszystko, to jednak obruszasz się na samą myśl o tym, że ktoś miałby nazwać cię ekspertem. Ma to związek z niskim poczuciem własnej wartości, nad którym należy pracować, ale to jest temat na osobny artykuł. W rzeczywistości każdy, kto interesuje się określonym tematem ma dużo do powiedzenia i zawsze znajdzie coś, co może napisać. Nawet wydarzenia z własnego życia mogą stać się tematem i zapewniam cię, że zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie zainteresowany przeczytaniem.

**Wskazówka numer 2 – nie wiesz o czym napisać**

To co wiesz, czym się interesujesz, może zostać ubrane w formę dobrego artykułu. Popatrz wokół siebie, przejrzyj najgorętsze tematy swojego obszaru zainteresowań i zrób notatki. Jeśli o czymś wiesz, znajdą się osoby w sieci, które chętnie przeczytają o tym przeczytają.

**Wskazówka numer 3 – czujesz, że każdy artykuł musi być doskonały i wyszlifowany, aż będzie błyszczał jak diament**

Skoro już porozglądałeś się wokół w poszukiwaniu tematów i zrobiłeś notatki, po prostu zacznij pisać, a na koniec sprawdź gramatykę i ortografię.

Jeśli nie możesz tego pamiętać non stop, wywieś sobie na ścianie w miejscu gdzie piszesz najczęściej: to nie jest książka, ani opracowanie uniwersyteckie. Osoby, które będą chciały przeczytać twój artykuł, najprawdopodobniej znudziłyby się szybko zbyt formalnym językiem i rozważaniami teoretycznymi.

Najważniejsza w artykułach jakie będziesz pisać jest informacja, którą masz do przekazania. Nieformalny i konwersacyjny styl sprawiają, że czyta się je łatwiej i szybciej przyswaja informacje, jakie autor chciał przekazać.

Twoim celem jest napisanie artykułu, sprawdzenie ortografii/gramatyki i opublikowanie artykułu. Wyedytować ponownie i udoskonalić zawsze zdążysz. Zawsze też możesz go znowu opublikować.

A więc pisz! Sytuacja się zmieniła. Pisać może każdy. Ty też!


Poznaj "77 sposobów jak wyprzedzić konkurencję" dostępnych na http://www.MarketingCodzienny.pl

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Dowiedz się jak Corporate Design może pomóc Twojej firmie odnieść sukces

Dowiedz się jak Corporate Design może pomóc Twojej firmie odnieść sukces


Autor: Elżbieta Nowacka


Czy wiesz co decyduje o wartości firmy, począwszy od wielkiego koncernu, a na małym biznesie rodzinnym kończąc? Dlaczego niektóre firmy rozwijają się prężnie, a innym się to nie udaje? Ten artykuł przybliży Ci pojęcie Corporate Design i jego znaczenie dla rozwoju każdej firmy.


Jeżeli jesteś właścicielem firmy, to pewnie zastanawiałeś się już kiedyś, ile Twoja firma jest warta. Wbrew pozorom wartość tę wcale nie tak łatwo oszacować. Wartość każdej firmy zależy bowiem nie tylko od majątku trwałego w postaci towaru, samochodów czy nieruchomości – o wiele ważniejsza w takich szacunkach jest wartość niematerialna, czyli wartość wizerunku firmy.

Wizerunek buduje się w oparciu o Corporate Design firmy. Czym więc jest Corporate Design? W uproszczeniu: jest to system identyfikacji wizualnej firmy, którego podstawę stanowi logo firmy. Wszystkie elementy wykorzystujące logo, takie jak papier firmowy czy wizytówki, składają się na Corporate Design.

Corporate Design wyraża w sposób niewerbalny filozofię firmy – przekazuje m.in. podejście firmy do klientów i kontrahentów, a także cechy pożądane zapewne przez każdą firmę takie jak profesjonalizm, doświadczenie, najwyższa jakość. Wyróżniający, spójny, starannie przemyślany, odpowiednio dobrany i skutecznie wdrożony wizerunek jest decydujący dla sukcesu firmy.

Naturalnie profesjonalny wizerunek nie zastąpi wysokiej jakości towarów czy obsługi klienta, bo są to czynniki niezbędne dla przetrwania każdej firmy. Jednak żadna, nawet najlepsza firma, która nie posiada profesjonalnej identyfikacji wizualnej nie wykorzysta w pełni swoich możliwości rozwoju.

Profesjonalnie opracowana, spójna tożsamość wizualna zapewnia firmie długofalowe korzyści. Wysyłając korespondencję firmową przygotowaną na firmowym papierze w kopertach z logo Twojej firmy, zrobisz dużo większe wrażenie, niż wykorzystując do tego celu anonimową białą kartkę w białej kopercie. Dzięki temu logo Twojej firmy zapadnie z pamięć Twoich klientów i pozwoli im do Ciebie wrócić.

Równie ważne dla firmy są korzyści wewnętrzne. Profesjonalny Corporate Design pozwoli pracownikom na lepszą identyfikację z firmą. Pracownicy firmy mającej atrakcyjny i profesjonalny wizerunek o wiele chętniej używają wizytówek i gadżetów firmowych, czy też noszą firmowe ubrania – dlatego, że mogą być dumni z firmy, w której pracują.

Firma, która nie posiada systemu identyfikacji wizualnej, dobrowolnie skazuje się na anonimowość. Czy kupując towar w sklepie prosisz sprzedawcę o "jakiś" telewizor czy "obojętnie jakie" buty? Zapewne nie. Zawsze wskazujesz na towar konkretnej firmy, ponieważ ją znasz i pozytywnie kojarzysz. A dlaczego ją znasz? Bo dana firma jest obecna na rynku nie tylko dzięki swoim towarom, ale także dzięki tożsamości wizualnej.


Agencja Kreatywna MOVINGO

www.movingo.pl

Stworzymy dla Twojej firmy profesjonalne logo oraz system identyfikacji wizualnej, wykreujemy nazwę firmy z wolna domeną jakiej potrzebujesz, napiszemy teksty reklamowe.

MOVINGO - zmieniamy wizerunki firm NA DOBRE.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Czy warto inwestować w ulotki?

Czy warto inwestować w ulotki?


Autor: Mariusz Gleba


Z roku na rok coraz większa liczba przedsiębiorców zadaje sobie pytanie, czy warta zachodu jest jeszcze inwestycja w dobrze nam znane materiały reklamowe, jakimi są ulotki. Jak się bowiem okazuje, większość z nich jest zdania, że te tradycyjne materiały marketingowe to po prostu przeżytek.


Nie jest jednak prawdą, że nie warto już inwestować w ulotki. Wręcz przeciwnie – ciekawie zaprojektowana ulotka może okazać się prawdziwym kluczem do sukcesu. Dlatego, by odnieść zwycięstwo w branży marketingu, dobrze jest zawsze wcześniej zastanowić się nad projektem ulotki i jej treścią.

Oczywiście żyjemy w dobie Internetu, nic więc dziwnego, że papierowe materiały promocyjne spotykają się z coraz częstszym poglądem przeżytku. Takie drukowane ulotki jednak świetnie mogą się sprawdzić w nieco mniejszych miasteczkach
i wioskach, gdzie być może nie wszyscy mają dostęp do sieci. Wówczas ulotki powinny spotkać się ze sporym zainteresowaniem.

Każda ulotka reklamowa będzie interesowała odbiorcę, pod warunkiem, że jej układ zostanie dobrze przemyślany. Ważna jest nie tylko treść, która będzie widnieć na papierze, ale również jej układ, kolorystyka oraz zdjęcia. Format powinien wzbudzać zainteresowanie i emocje. W tym celu można się posłużyć na przykład wyrazistymi barwami czy kontrastem, który również świetnie się sprawdza w przykuwaniu uwagi.

1286890_ring_binder_2

Ulotki i inne materiały reklamowe wciąż są więc jeszcze uważane za świetną formę promocji. Wiele osób bowiem decyduje się je łączyć z promocją w sieci, a połączenie tych dwóch metod często przynosi bardzo dobre efekty. Pozyskiwać klientów można na wiele sposobów, warto jednak mieć wcześniej dobrze przemyślaną strategię promocyjną.

Warto także dodać, że ulotki reklamowe są obecnie jedną z najtańszych form reklamy, dlatego wiele osób się na nią decyduje. Doskonale sprawdza się przede wszystkim w niewielkich, lokalnych przedsiębiorstwach i niedużych firmach. Bez względu na to, gdzie będą one dostarczane muszą jednak być profesjonalnie wykonane i przykuwać uwagę odbiorców. Dobrze jest więc zainwestować w papier firmowy przyjemny w dotyku oraz
w dobrą, widoczną czcionkę.


Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Sztuka reklamy

Sztuka reklamy


Autor: Ferdis


Myślę, że wśród czytających ten tekst naprawdę niewielu będzie takich, którzy nie podzielą poglądu, że reklama jest sztuką, choćby tylko miało się to ograniczyć do sztuki prezentacji marki. To właśnie od niej zależy czy klienci zainteresują się naszą ofertą i czy ostatecznie dokonają zakupu.


Dobrze przygotowana i do właściwej grupy odbiorców skierowana reklama pomaga w podejmowaniu przez nich trafnych decyzji. Naprawdę dobra reklama powinna dosłownie zawładnąć wszystkimi naszymi zmysłami, powinna nas uwieść, wręcz zwalić z nóg. Takie reklamy to prawdziwe perełki w morzu docierających do nas wszelkimi możliwymi kanałami nudnych i nieciekawych produkcji reklamowych. A przecież reklama jest najbardziej kreatywną, ekscytującą i najbardziej sugestywnie działającą na odbiorcę dziedziną marketingu. Idealna reklama powinna: dobrze opowiadać ciekawą historię; trafnie definiować zachowania człowieka, przypominać o rzeczach, które są nam znane i mają dla nas znaczenie ale przede wszystkim powinna zawierać uniwersalną, znaną wszystkim, myśl opowiedzianą jednak w nowatorski sposób.

W ostatnim dwudziestoleciu reklama bardzo się zmieniła, głównie z uwagi na niebywały rozwój najróżniejszych form marketingu wirtualnego. Coraz mniej ludzi ogląda telewizję. Coraz więcej z nich całkiem dobrze zna i rozumie mechanizmy działania reklam i dzięki temu w nieco inny sposób niż kiedyś reaguje na nią. Dzisiaj liczą się przede wszystkim trafne, krótkie ale zarazem niezwykle treściwe opisy oferowanych produktów lub usług. We współczesnej reklamie nie ma miejsca na nudne frazesy, chodzi w niej przede wszystkim o błyskotliwe, wyrafinowane pomysły.

W książce Richarda Halla „Marketing bez tabu. Czyli jak to robią najlepsi.” znalazłem taka cenną wskazówkę, którą pozwolę sobie zacytować: „O każdym produkcie można powiedzieć wiele dobrego, problem w tym, że niewielu będzie chciało tego słuchać. Musisz wypowiadać się więc w taki sposób, aby słuchacz idealnie wczuł się w twoje słowa. W przeciwnym razie nic nie osiągniesz.” Mam wrażenie, że te trzy zdania znają doskonale najlepsi współcześni specjaliści od reklamy.

Spotyka się w literaturze marketingowej takie oto hasło, że „reklama jest duszą marketingu”. A kto jak nie artyści wiedzą jak z duszą postępować, dlatego coraz częściej pojawiają się pomysły by traktować reklamę jako twór z pogranicza sztuki i praktycznego zastosowania nauki ze szczypta magii. Wszyscy, którzy mają pojęcie, czym jest kreatywność i jak rodzą się najlepsze pomysły zapewne przyklasną takiemu określeniu reklamy. Nie mniej jednak sam pomysł, choćby najlepszy, to zbyt mało, żeby odnieść w reklamie spektakularny sukces, potrzebna jest jeszcze perfekcyjna, profesjonalna realizacja. Dopiero połączenie nowatorskiego pomysłu z profesjonalizmem wykonawczym wyda owoc, który sprawi, że na sama myśl oglądając reklamę po plecach przejdą nam ciarki.

Każda nawet najkrótsza reklama powinna zawierać głęboki sens, powinna mieć skondensowaną treść i wywoływać szerokie, często bardzo zaskakujące skojarzenia. Tak skonstruowana reklama w doskonały sposób wypromuje nasz produkt lub usługę wywierając wpływ na wszystkie zmysłu klientów, uwodząc ich tak długo, dopóki nie zostanie zrealizowany jej z góry zamierzony cel.

Mechanizmy jakimi posługuje się reklama są nie dość, że skomplikowane i subtelne, to jeszcze bardzo silne. Nic więc dziwnego że stanowi ona motor napędowy współczesnego marketingu. Z pewnością więcej w niej sztuki, niż nauki. Nic więc dziwnego, że można o reklamie przeczytać, że „jest dyscypliną, w której nikt nie rozumie tego, co mówi i nigdy nie może być pewnym,, że to się mówi, jest zgodne z prawdą”*.

Por.: Richard Hall; Marketing bez tabu. Czyli jak to robią najlepsi; Samo Sedno; Warszawa 2011; str 78.


Alfred Spychała

www.mlm-lubuskie.pl

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Co zrobić kiedy chcesz rozkręcić mały biznes online, a nie wiesz od czego zacząć?

Co zrobić kiedy chcesz rozkręcić mały biznes online, a nie wiesz od czego zacząć?


Autor: Ewa Maria Szulc


Jak rozkręcić biznes to pytanie jakie zadają sobie również małe biznesy. Z tego artykułu dowiesz się, co jest najważniejsze przy rozkręcaniu małego biznesu i jak w najprostszy sposób można go promować online.


Wokół każdego z nas lokalnie znajdują się różne firmy: agenci ubezpieczeniowi, dentyści, kwiaciarnie wysyłkowe i inne niezbyt duże firmy, które potrzebują pomocy w znalezieniu klientów, aby przetrwać. Nawet hydraulika szukamy już teraz w Internecie.

Zdajemy sobie sprawę, że książki telefoniczne, katalogi, ogłoszenia itd. są coraz mniej skuteczne, ale są wśród nas również tacy, którzy wiedzą co zrobić, aby telefony tych małych firm dzwoniły.

Wszystko zaczyna się od tego, aby wiedzieć, że obecność w Internecie nie jest dzisiaj tylko kwestią alternatywy, ale konieczności. A obecność w Internecie zaczyna się od wiedzy jakiego rodzaju słowa kluczowe są wpisywane przez potencjalnych klientów w wyszukiwarkach Google i innych, kiedy szukają kogoś, kto wykona dla nich tę pracę.

Na przykład, kiedy ktoś się przeprowadza i szuka nowego dentysty rodzinnego, słowa jakie wpisują w wyszukiwarce są świetne do napisania posta na blogu. Pisząc kilkaset słów dziennie, co jest tylko kilkunastoma zdaniami, każda mała firma poszukująca klientów może sobie pomóc, podnosząc swoje miejsce w wyszukiwarce.

Różnego rodzaju fora również są bardzo dobrym miejscem do promocji, a co jest jednym z najważniejszych działań, jeśli jesteś właścicielem małego biznesu, to budowanie listy potencjalnych klientów od początku rozpoczęcia swojego działania.

Potencjalni klienci są tą grupą, która może być przekształcona w grupę klientów, o ile będziesz z nimi utrzymywał stały kontakt, co pozwoli budować relację i rosnące z czasem zaufanie.

Najważniejsze jest to, że każdy mały biznes powinien szybko zbudować swój biznes online. Pomogą w tym również media społecznościowe.

Pomaganie małym firmom w rozwoju jest korzystne dla nas wszystkich, bo będziemy mieli większy wybór i nie będziemy zmuszeni do korzystania z tych największych i najbogatszych.

Obecnie powstaje wiele nowych firm, również dzięki dotacjom z Unii Europejskiej, które mam nadzieję odbudują dobre tradycje naszego małego biznesu i które potrzebują pomocy doświadczonych marketerów, aby szybko przejść z etapu początkowego do etapu zbudowania wystarczająco szerokiej obecności online i dotarcia do swoich potencjalnych klientów.

Tak więc zapraszam małe firmy do zapytania o moje usługi marketingu online dla małego biznesu lub zapisanie się na zestaw informacji o tym ”Jak wyprzedzić konkurencję”.

Cały czas pamiętaj, że decydujesz się zacząć swój biznes w Internecie, aby budować swoją finansową niezależność. Aby dowiedzieć się więcej na temat rozwijania swoich umiejętności w zakresie marketingu internetowego musisz się nauczyć jak pisać artykuły, jak prowadzić blog, jak efektywnie włączyć się do mediów społecznościowych i jak korzystać z technologii nie wymagających znajomości programowania, aby zacząć już dzisiaj budować swój własny biznes w Internecie.


Poznaj "77 sposobów jak wyprzedzić konkurencję" dostępnych na http://www.MarketingCodzienny.pl

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Czy każdy biznes potrzebuje strategii?

Czy każdy biznes potrzebuje strategii?


Autor: Jacek Pietrasiuk


Jasno określona strategia działania jest kluczowym elementem powodzenia firmy na rynku. Każda firma, nawet jednoosobowa powinna mieć strategię. Konieczność posiadania strategii jest najbardziej niedoceniana przez właścicieli małych firm.


A to właśnie dzięki przemyślanej strategii, możesz być krok przed swoją konkurencją. Możesz osiągnąć przewagę nawet nad tymi firmami, które są dłużej od Ciebie na rynku.

Brak strategii to z kolei prowadzenie biznesu na zasadzie pogoni za okazją. To chwytanie się wszystkich przychodzących szans. Niektóre firmy popełniają błąd polegający na zmianie strategii, zanim zacznie ona przynosić efekty. Natomiast wiele ze strategii potrzebuje nawet kilku lat żeby zacząć działać.

Główne pytanie, na które powinna odpowiadać strategia to: jak chcesz osiągnąć cel i w jakim czasie ? Strategia to opis sposobu pokonania drogi od dnia dzisiejszego do dnia osiągnięcia jasno ustalonych celów. Dzięki strategii firma podąża stale w wytyczonym kierunku i wie dokąd zmierza.

Strategia to również myślenie długofalowe, najczęściej w perspektywie 3-5 lat. Firma, która ma przewagę strategiczną, to firma o ogromnym potencjale rynkowym. To pretendent do zostania liderem w swojej branży. Taka firma rozwija się znacznie
szybciej i przynosi większe zyski.

Strategia powinna odpowiadać również na następujące pytania: kogo i w jaki sposób będziemy obsługiwać, jakie wartości będziemy komunikować naszym klientom, jak zdobędziemy i przywiążemy do siebie klientów, w czym jesteśmy dobrzy, jakiego rodzaju unikalność będziemy budować, czym się wyróżnimy, jakie są nasze i naszej konkurencji mocne i słabe strony, co, jak i dlaczego chcemy robić i na czym będziemy zarabiać, kogo i czego będziemy potrzebowali, jakiego rezultatu się spodziewamy ?

Z pojęciem strategii wiąże się również pojęcie misji i wizji. Misja to nadrzędny cel Twojego biznesu. Misja powinna odpowiadać na pytanie po co istnieje Twoja firma ? Wizja z kolei określa to, jak chcesz aby Twój biznes wyglądał w przyszłości. Natomiast pomysłem na spełnienie wizji jest właśnie strategia. Sposoby i metody realizacji strategii to taktyki. Taktyki pomagają osiągnąć cel strategiczny. Wybór taktyk powinien zawsze wypływać z nadrzędnej strategii.


Autor: Jacek Pietrasiuk właściciel StrategieWzrostu.pl. Więcej artykułów na jacekpietrasiuk.pl.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Public relations

Public relations


Autor: Ferdis


Każda firma, która chce zaistnieć na rynku musi przede wszystkim zbudować poprawne więzi ze wszystkimi jego uczestnikami. Korzystny wizerunek firmy wśród jej klientów oraz wiarygodność w oczach dostawców to jednak nie wszystko.


Potrzebne jest jeszcze stworzenie i utrzymywanie pozytywnego wizerunku w oczach wszystkich potencjalnie zainteresowanych oferowanymi przez firmę produktami. Tym właśnie zajmuje się public relations składający się z całej gamy działań, które promują i chronią wizerunek firmy i jej poszczególne produkty.

W największym uproszczeniu można powiedzieć, że zadaniem public relations jest informowanie otoczenia o ważnych faktach związanych z funkcjonowaniem firmy, o nowych jej przedsięwzięciach, osiągnięciach, o ludziach w niej pracujących itp. przy wykorzystaniu wszelkich możliwych mediów. W dzisiejszym świecie dobra reputacja ma kolosalne znaczenie w biznesie, dlatego większość dużych firm, ma działy public relations. Komórki te nieustannie monitorują nastawienie otoczenia do firmy i rozpowszechniają informacje tworzące jej renomę.
W przypadku mikro biznesu możliwości wykorzystania PR są ograniczone, warto jednak spróbować zaistnieć w świadomości otoczenia. Można do tego wykorzystać osiedlową prasę lub miejskie radio, trzeba jednak pamiętać, że treść którą chcemy przekazać mysi być przede wszystkim ciekawa i oparta na faktach a forma naszego komunikaty w żadnym razie nie może kojarzyć się z reklamiarstwem.

Nasze działanie w ramach public relations przyniosą pożądane skutki jeżeli nauczymy się umiejętnie wykorzystywać jego narzędzia i przyswoimy sobie kilka podstawowych prawd:

- Naucz się opowiadać w sposób ciekawy, tylko prawdziwe historie o swoim biznesie, o sobie, o ludziach z którymi współpracujesz.

- W swoich tekstach umieszczaj zawsze „coś” co zaintryguje, ale i pogłębi wiedzę czytelnika.

- Wykorzystuj do komunikowania się z otoczeniem pocztę elektroniczną, blogi, portale społecznościowe.

- Aktualizuj swoją stronę internetową, w przeciwnym wypadku stanie się całkowicie bezużyteczna, gdyż twoich klientów interesują tylko najświeższe informacje, nie te z przed miesiąca.

- Występując w telewizji lub radio czy udzielając wywiadu prasowego nie pozwól, by przyłapano cię na braku profesjonalizmu. Bądź pewnym siebie optymistą, który nigdy nie wykorzystuje tego typu kontaktów z mediami do darmowego reklamowania swoich produktów.

- Bierz aktywny udział we wszelkiego rodzaju biznesowych spotkaniach, warsztatach, kurso-konferencjach – to też narzędzia public relations, które warto wykorzystywać.

Philip Kotler jeden z największych autorytetów w dziedzinie marketingu uważa, że z powodu słabnącej siły oddziaływania reklamy masowej specjaliści do spraw marketingu coraz częściej zwracają się w stronę public relations a właściwie marketingowego public relations (MPR). Jest to swoiste połączenie marketingowego nastawienia (na końcowy wynik) z filozofią i narzędziami PR. Zadaniem MPR jest zapewnianie zaistnienia w mediach, w celu wypromowania lub wzbudzenia zainteresowania, informacji o produkcie, usłudze, idei, miejscu, osobie lub organizacji.
Marketingowe public relations wykorzystywane jest też do wspierania wprowadzania nowych produktów, wzbudzania zainteresowania produktami mniej popularnymi czy obrony produktów atakowanych przez opinię publiczną. W niektórych sytuacjach MPR okazuje się bardziej opłacalny od tradycyjnej reklamy.

Kreatywne, inteligentne, nowoczesne public relations wpływa na świadomość potencjalnych konsumentów, jeżeli nie lepiej, to przynajmniej tak samo jak agresywne reklamy, generując koszty stanowiące niewielki procent nakładów na reklamę. Nie płacimy przy tym za czas antenowy lub ilość zajętych modułów na stronie. Poświęcamy nasz czas na redagowanie i rozpowszechnianie przydatnych naszemu biznesowi treści oraz angażujemy się w różnego rodzaju publiczne działania. Jeżeli treści z jakimi dotrzemy do mediów będą na tyle interesujące, że zostaną przez nie przechwycone mamy realną szansę, że zaoszczędzimy sporo pieniędzy, które musielibyśmy wydać na reklamę by osiągnąć porównywalne efekty.

Na zakończenie zacytuję słowa znanego brytyjskiego specjalisty od public relations - Tima Bella, który umieścił je na swojej stronie internetowej: „W dzisiejszym świecie ukształtowanym w znacznym stopniu przez media świadomość marki i pamięć są jednymi z wielu mglistych wyznaczników, tego jak działa marketing danej firmy. Czynnikiem, który ma naprawdę znaczenie jest reputacja.” Warto zatem postarać się o to by wizerunek naszej firmy był jak najlepszy, osiągniemy to mądrze i nowocześnie wykorzystując możliwości jakie dają nam narzędzia PR.


www.mlm-lubuskie.pl

Alfred Spychała

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.