piątek, 21 grudnia 2012

"Hasta la Vista, Baby!" - jesteś nudny...

"Hasta la Vista, Baby!" - jesteś nudny...

Autorem artykułu jest Piotr Zając (PraktycznyMarketi Piotr Zając (PraktycznyMarketing.pl)


artykularnia_import

"Nieaktywni" subskrybenci są niczym trucizna dla Twojej listy mailingowej. To tacy ludzie, którzy zapisali się na nią, a później nie otwierają, nie klikają lub nie reagują na przekazy newslettera, promocje czy wszelkie inne marketingowe zabiegi. Tacy subskrybenci są bardziej nieosiągalni dla Ciebie niż ci, których jeszcze nie spotkałeś. Zawsze możesz przecież dotrzeć do nowych potencjalnych subskrybentów, ale jeżeli już ktoś jest na Twojej liście i zwyczajnie ignoruje przekazy od Ciebie - jest poza Twoim zasięgiem.



Dlaczego to się przydarza nawet tym, którzy budują swoje listy bardzo skrupulatnie, profesjonalnie i dbają o to, aby ludzie wpisywali się na nie dobrowolnie, bez niechcianych adresów (double opt-in)?



Odpowiedź jest banalna, a dla niektórych może wydawać się wręcz śmieszna (ale taka akurat nie jest). Ponieważ: wypisanie się z listy jest dla ludzi czasem bardziej uciążliwe (bynajmniej nie z powodów technicznych, czy skomplikowanego procesu) niż po prostu kasowanie każdej niechcianej wiadomości lub skorzystanie z opcji "TO JEST SPAM". Dlatego nie daj się zwieść niskim wskaźnikiem "wypisywalności"! A więc podkreślam:



Niski wskaźnik wypisywania się subskrybentów z listy jest marnym miernikiem zainteresowania Twoją listą mailingową.



Jeżeli chcesz więc podnieść skuteczność swojej listy (zwiększyć interaktywność, ilość pozytywnych reakcji na dany przekaz), musisz zwracać większą uwagę na wskaźnik nieaktywnych subskrybentów. Jeżeli Twoja lista nieaktywnych adresów jest wysoka, musisz uskutecznić swoją strategię zaangażowania.



Możesz wprawdzie nie odzyskać zaangażowania nieaktywnych subskrybentów, jednak możesz podjąć skuteczne działania by zmniejszyć liczbę ludzi, którzy potencjalnie mogliby przejść w stan nieaktywny. Zwiększanie zainteresowania i zaufania Twoich odbiorców, i tym samym polepszanie ich zadowolenia, wymagać będzie bardziej zdyscyplinowanego podejścia, które można by nazwać Strategią Zwiększania Zaangażowanie Subskrybenta (SZZS).



Rozpoczynanie Dialogu



Myśl o swojej e-mail kampanii jako o toczącej się konwersacji z Klientem. Skuteczne SZZS to właśnie dobre i ostrożne zarządzanie dialogiem z klientem, który przechodzi drogę przez cztery etapy cyklu życia e-mail kampanii:


Zapisanie się: To jest krytyczny etap - bez niego nie będzie pozostałych. Musisz zorganizować efektywny proces pozyskiwania adresów e-mail od potencjalnych klientów. Najlepiej jest "kusić" ich jakąś obietnicą lub ofertą. Bez względu na strategię jaką obierzesz, zadbaj o to, by potencjalny klient dopisał się i potwierdził chęć uczestniczenia w Twoim e-mail programie. Jasno przedstaw czego subskrybent może się spodziewać, jakie korzyści stoją za podaniem swojego adresu e-mail. To wpływa na wzrost zainteresowania, zwiększa interakcyjność i wskaźnik pozytywnych reakcji na przekaz. Otwarcie informuj również, iż dopiero po dopisaniu i potwierdzeniu będzie mógł skorzystać z przedstawionej oferty.
E-mail Powitalny: Pierwszy e-mail jaki otrzymuje klient po potwierdzeniu chęci uczestniczenia w twoim programie jest bardzo istotny. Dlatego dziwi mnie, że tak wiele serwisów internetowych oraz marketerów nie potrafi (być może nie wie jak i po co?) właściwie tego wykorzystać, by prawdziwie zainteresować i zaangażować subskrybenta. Internauci to zajęte "stworzenia". Mogą zapomnieć o Tobie (Twojej stronie) w ciągu trzech dni, albo i trzech minut, po zapisaniu się na listę. Jeżeli nowy subskrybent nie otrzyma wiadomości powitalnej od Ciebie zaraz po zapisaniu się (zalecamy czas do 1 godziny), będzie bardziej skłonny do skasowania pierwszej korespondencji bez czytania jej. Równie dobrze może kazać swojemu ISP traktować ją jako SPAM - powiększy tym samym Twoją listę nieaktywnych dusz.
Sekwencje angażujące: Ten etap często łączony jest z poprzednim i nazywany przez to Sekwencją maili powitalnych. Opiera się on o kilka pierwszych wiadomości, które następują po wiadomości powitalnej. Ma na celu zwiększenia zaufania i zaangażowania nowozapisanego subskrybenta, gdy jego pamięć i emocje związane z zapisaniem na listę są jeszcze świeże. Pierwszy mail z takiej serii zaleca się wysłać do 24 godzin po wiadomości powitalnej. Możesz (a wręcz powinieneś) pokusić się o segmentację wiadomości tego typu, czyli stworzenie różnych np. dla: konkretnych produktów, różnych grup subskrybentów, itp. Częstotliwość takiej sekwencji zależy od złożoności Twojej oferty, czy procesu sprzedaży. Można to robić co 24 godziny, a można równie dobrze co 2, 3 dni. W sektorze B2C i B2B marketerzy mogą stosować podobną ilość wiadomości w sekwencji – zwykle między 4 a 7 – to zależy co i ile masz do przekazania. Jednak opieraj się pokusie wysyłania zbyt dużo, każdy, nawet najbardziej zainteresowany subskrybent ma pewną granicę tolerancji. Spisz się dobrze, a Twoje sekwencje ułatwią subskrybentowi nawiązanie relacji z Tobą i wzbudzą w nim zaufanie, co z kolei zwiększy jego zainteresowanie i zaangażowanie w Twój przekaz.
Prowadzenie dialogu: Ten etap to przejście do prowadzenia właściwego e-mail programu (kampanii), czyli np. newslettera, który regularnie wysyłasz do zarejestrowanych użytkowników Twojego serwisu. Musi on kontynuować wszelkie wcześniejsze założenia, jednak jego optymalizacja to temat na zupełnie oddzielny artykuł.



Jak w wypadku każdej dobrej i wartościowej konwersacji, zawartość którą dostarczasz subskrybentom (a w zasadzie jej wartość dla subskrybentów) będzie determinantem sukcesu Twojej e-mail kampanii. Dostarczana treść musi być ciekawa i wartościowa, a także musi nawiązywać do złożonej obietnicy lub przedstawionej oferty (przy zapisywaniu się). Musisz dostarczać to co obiecałeś już od pierwszych wiadomości i kontynuować (nawiązywać) to przez cały prowadzony dialog, aby nie było rozczarowań. By temu sprostać i od razu uruchomić Twoje kreatywne podejście, przedstawiam 6 możliwych podejść do rozważenia:



Opowiadaj historię – ale od początku.
Jednym z najczęstszych powodów dla których zapisujący się na listę tracą szybko zainteresowanie nią jest prosty fakt, że przychodzą w środku prowadzonej konwersacji. Jeżeli włączasz telewizor i trafiasz akurat na środek jakiegoś programu, to co z reguły robisz? Pewnie to co większość - zmieniasz kanał w poszukiwaniu czegoś, co będziesz mógł oglądać w całości. To właśnie dlatego ważne jest to, aby po dopisaniu się do Twojej listy subskrybent otrzymywał sekwencję angażującą zanim wpadnie we właściwy tok np. newslettera.

Jakimi informacjami mógłbyś się dzielić w takich sekwencjach, aby przygotowywały do dalszych e-maili i aby były wartościowe i interesujące?
To zależy od biznesu jaki prowadzisz i od tego co im zaoferowałeś w zamian za podanie swojego adresu e-mail. Jeżeli przykładowo ktoś zapisał się by dowiedzieć się o jakimś produkcie lub zakupił produkt i przez to znalazł się w twoim specjalnym e-mail programie dla tego produktu, to możesz np. zacząć od poradnika "Jak zrobić...?" lub od podania szczegółów dotyczących danego produktu, praktycznych i efektywnych sposobów na jego wykorzystanie.

Testuj i udoskonalaj.
Które wiadomości wygenerowały największe zainteresowanie w przeszłości? Zmień kolejność i wysyłaj je jako pierwsze. Sonduj. Daj możliwość subskrybentom na wypowiedzenie się co do atrakcyjności danego zagadnienia (wiadomości).

Wciąż dodawaj wartość.
Pomijając wyrafinowanie Twojej grupy odbiorczej lub produktu, najlepszym sposobem na wzbudzenie zainteresowania każdej grupy jest zaoferowanie czegoś ZA DARMO lub ZE ZNIŻKĄ. Rozpocznij swój e-mail program od dania dla zachęty jakiejś specjalnej oferty, wartościowej informacji, darmowego okresu próbnego czy unikalnego raportu. Zaoferuj subskrybentom kupon rabatowy lub specjalny kod uprawniające do zniżki. Przekaż dane kontaktowe do eksperta z Twojej firmy, który pomoże im np. rozwinąć ich biznes przy pomocy Twojego produktu/usługi. Dopasuj każdą z takich ofert do potrzeb, zainteresowań i wymagać każdego segmentu Twoich odbiorców.

Używaj techniki małych kroczków.
Unikaj na początku wysyłania do nowych subskrybentów przeładowanych informacjami newsletterów. Najpierw używaj wprowadzających sekwencji. W innym wypadku, ktoś może poczuć się przytłoczony i przestanie otwierać Twoje wiadomości. Nie ma przecież potrzeby wysyłać wszystkich informacji o Tobie, twojej firmie i produktach/usługach jednocześnie lub co gorsza, podczas pierwszych kontaktów. Zamiast tego, sukcesywnie stosuj małe kroki. Wysyłaj najpierw krótkie artykuły, dawaj linki pozostałej części udostępnianych informacji oraz linki do innych newsletterów lub autoresponderów jakie prowadzisz. Jeżeli informacja (np. artykuł) którą chcesz się podzielić jest długa lub bardzo złożona i wymaga sporego opisu, dziel takie na kilka wiadomości.

Oferuj wybór.
Badanie opinii i potrzeb odbiorców (klientów) jest znacznie skuteczniejsze niż każde, nawet najbardziej złożone założenia potrzeb oparte o dane demograficzne lub wyciągnięte z historii innych klientów. Dawaj możliwość dokonania wyboru, co nowy subskrybent chciałby najpierw otrzymać: np. wyślij maila z linkami do możliwości potwierdzenia kilku – lub wszystkich – kursów (informacji o produktach) z autoresponderów (newsletterów) jakie stworzyłeś. Poinstruuj odbiorcę, że kliknięcie w link spowoduje rozpoczęcie wysłania do niego wiadomości z danej serii, i że najlepiej je przyswoi, jeżeli będzie odbierał jeden kurs jednocześnie... Dodatkowo oferowanie takiego wyboru powie Ci, które z pośród informacji naprawdę są wartościowe dla odbiorców – oczywiście te, które najwięcej razy wybierane będą jako pierwsze. Gdy raz poznasz zainteresowania odbiorców, da Ci to możliwość rozpoczęcia oferowania ofert powiązanych – sprzedaży powiązanych produktów/usług, która będzie teraz bardziej skuteczna.

Nadaj wiadomościom personalny charakter.
LUDZIE ROBIĄ INTERESY Z LUDŹMI, nie ze stronami internetowymi, automatami pocztowymi, itd. Pokaż twarz normalnie ukrytą za bitami i bajtami cyfrowych danych. Pokaż zdjęcie eksperta, który prowadzi kurs, zdjęcia ludzi z działu handlowego – ogólnie wszystkich tych, którzy mają kontakt z klientem. W sekwencjach angażujących używaj "zachęcaczy" w postaci referencji zadowolonych z zakupu klientów (personalizuj takie informacje za zgodą, najlepiej pisemną).



I na zakończenie mały bonus!

Czego NIE wysyłać? Pamiętaj, e-mail ma tworzyć relację między Tobą a odbiorcą, która z czasem ewoluuje – ale zawsze wymaga opieki. Unikaj więc tendencji do przeładowywania odbiorców informacjami - musisz dawkować z rozsądkiem. Pamiętaj również by wyeliminować z wysyłek takich zabójców dialogu jak:


Linków do broszur produktów (informacji o produktach w plikach do pobrania)
Press release
Marketingowych przekazów zawierających produkty/usługi niezwiązane z Twoim profilem
Wszystkiego, czego nie wymieniłeś (o czym nie wiedział zapisujący się) przy zapisywaniu się (np. zwykłych reklam, podczas gdy w ofercie zachęcającej do zapisania się było jedynie wspomniane: firmowy newsletter lub kurs)
Na początku NIGDY nie wysyłaj prośby (lub potrzeby) podania bardziej szczegółowych danych osobowych - poczekaj z tym (jeżeli są one Ci potrzebne - do momentu, aż osiągniesz pewne zaufanie odbiorców).

Źródło: Serwis Praktycznego i Skutecznego Marketingu

--- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Dokąd zmierza Web 2.0

Dokąd zmierza Web 2.0

Autorem artykułu jest Rafał Skarżyński Rafał Skarżyński


artykularnia_import Ruszyła lawina przejęć serwisów internetowych opartych na koncepcji Web 2.0. Co takiego sprawia, że jakieś miejsce w Internecie może być warte kilkaset milionów dolarów? Cena transakcji w głównej mierze zależy od tego, jak wiele szybkozbywalnych informacji, uda się potem zebrać o użytkownikach witryny.

Koncepcja e-marketingu uległa w ostatnich latach znacznemu zmodyfikowaniu. W pierwszej fali Internetu oparta była na udostępnieniu w sieci informacji o produkcie, najczęściej w formie rozbudowanej wizytówki. Wymagało to dodatkowych nakładów na promowanie marki (czyli kreowanie produktu i to na ograniczonym rynku zbytu) i było wyniesione żywcem ze starej gospodarki. Zmierzch tej formy nastąpił w momencie, w którym zdano sobie sprawę jak duży udział w rynku może mieć ten kanał dystrybucji, a dokładniej – jak bardzo precyzyjnie można dzięki niemu docierać do potencjalnych Klientów.

Ideą drugiej fali Internetu jest zapełnienie sieci treścią dostarczoną przez użytkowników. Serwisy budowane są wokół wspólnych zainteresowań, począwszy od oglądania filmów, wymiany zdjęć a skończywszy chociażby na posiadaniu jakiegoś zwierzątka. Jaką jednak wartość może mieć strona www z tysiącami cyfrowych zdjęć? Sama w sobie niewielką, chyba że zostanie wykorzystania do gromadzenia informacji o aktualnych potrzebach członków jej społeczności.

Internet zaspokaja w coraz większym stopniu specyficzne potrzeby człowieka. Mając własnego bloga możesz swobodnie dzielić się swoimi przemyśleniami. Umieszczając go w serwisie dla posiadaczy czworonogów, możesz poczuć że z pozostałymi blogowiczami łączy Cię nić wspólnych zainteresowań. Tylko jak ma się to przełożyć na przyszłość e-biznesu?

Powszechnym pomysłem jest wykorzystanie blogów jako narzędzi do sprzedaży swoich produktów. Pomijając nakład pracy nad zawartością (czyli zaangażowanie w budowę odpowiedniej osoby), do powodzenia tego narzędzia należy dodać również solidny budżet promocyjny, bez którego wprowadzenie produktu na rynek może okazać się niemożliwe.

Komercyjne wykorzystanie koncepcji Web 2.0 polegać jednak będzie na czymś innym. Jej zasadniczym celem będzie przywiązanie użytkowników i zbieranie informacji o ich aktualnych potrzebach, w tym potrzebach które można zaspokoić a przy okazji na tym zarobić. Potencjałem serwisów 2.0 jest zdolność do zaprzyjaźnienia się z użytkownikami, którzy potem chętniej będą dzielić się informacjami o swoich potrzebach i oczekiwaniach.
Dalej już tylko krok od modelowania na tej podstawie wspólnych grup konsumentów i zaspakajanie ich spersonalizowanych wymagań. Nikogo już chyba nie zdziwiłby e-mail:

"Hej, masz fajnego psa i zależy Ci na jego zdrowiu? W sklepie za rogiem dostaniesz gratis puszkę naszej karmy."

Internet 2.0 zacznie wreszcie spełniać funkcje polegające na dostarczeniu konsumentowi precyzyjnych informacji o możliwości zaspokojenia jego potrzeby. Serwisy społecznościowe będą stanowiły natomiast bazę danych potencjalnych Klientów o ściśle sprofilowanych oczekiwaniach.

Dlatego nowa filozofia e-biznesu brzmi: wiem, że moi Użytkownicy właśnie poszukują Twojego produktu i mogę pomóc Ci go sprzedać.

Jak mogą wyglądać transakcje dokonywane informacjami o naszych potrzebach?
Wyobraźmy sobie rozmowę webmastera z producentem zegarków ze Szwajcarii:

-Co trzeci, z pięciu milionów moich internautów kupi Twój zegarek pod warunkiem, że będzie kosztował 25 dolarów i miał w środku czarny wzorek.
-Rozumiem... te 25 dolarów pozwoli nam zachować całkiem przyzwoity zysk, ale po co ten czarny wzorek?
-Ten czarny wzorek to będzie „to”, dlaczego ludzie będą kupować Twoje zegarki.


Takie podejście wymusi modyfikację obecnie funkcjonujących modeli e-biznesu. Dotychczas, przedsiębiorca chcący sprzedawać w sieci np. lodówki, musiał zarejestrować odpowiednią domenę, otworzyć tam sklep i przygotować sieć dostaw.
Jak taką lodówkę sprzedać w serwisie Web 2.0? Wystarczy sprawdzić kto z użytkowników właśnie jej potrzebuje i przekazać jego dane zarekomendowanemu sprzedawcy.


W modelu 2.0 na wirtualnym rynku wyróżnią się dwa rodzaje działalności:
-dostawcy produktów
-dostawcy nabywców

Pierwsza grupa to podmioty specjalizujące się w sprzedaży określonych produktów, posiadające dobrze przygotowaną ofertę oraz sieć dostaw. Wartością oferowaną na rynku będzie w ich przypadku szybkie dostarczenie produktu po możliwie niskiej cenie w miejsce wskazane przez kupującego.

Druga grupa dostarczać będzie najbardziej cenną z informacji: kto (podając dane tej osoby) może być potencjalnym Klientem. Webmasterzy nie będą musieli tworzyć własnych witryn (pasaży) aby sprzedawać poszczególne produkty, a to natomiast pozwoli na dywersyfikację przychodów i skupienie się na ich podstawowej działalności.

Czarny wzorek na wspominanym wcześniej zegarku uosabia wartość dodaną, którą można osiągnąć na każdej zrealizowanej transakcji. Skoro sprzedajemy produkt grupie odbiorców którzy się wspólnie identyfikują, możemy sprawić że przekaz skierowany do nich zabrzmi: kupcie, a czarny wzorek na Waszym zegarku potwierdzi że jesteście naprawdę 2.0.

Rafał Skarżyński --- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Wielokrotny Autoresponder - potężne narzędzie

Wielokrotny Autoresponder - potężne narzędzie

Autorem artykułu jest Marian Marian


artykularnia_import Może zastanawiałeś się w jaki sposób użyć do tego maila?


Wiele osób to robiło. Niestety nie każdy wie w jaki sposób wykorzystać potęgę e-maila. Każdy marketer powie tak samo: E-mail to potężne narzędzie !!!.
Zaufaj mi, że to prawda. Zresztą przekonasz sie sam gdyż za chwilę poznasz SEKRET, który zwielokrotni Twoją sprzedaż.

Niemożliwe?


Też tak myślałem, ale gdy przeczytałem masę artykułów i e-book'ów doszedłem do wniosku,że wcale tak nie jest a WIELOKROTNY AUTORESPONDER jest narzędziem genialnym.
Potwierdza to wielu specjalistów, którzy poznali jego zalety i sukcesywnie używają go do zwiększenia swoich dochodów.


Wielokrotny autoresponder jest znakomitym lekarstwem na największy problem internautów - BRAK CZASU


Jest to podstawowy problem strony www. Większość internautów nie jest w stanie za jednym "zamachem" przestudiować całej strony, a jeszcze większa cześć z nich już nigdy nie
powróci by skończyć zaczętą lekturę. Z tąd narodził się pomysł na Wielokrotny Autoresponder, który:



Dociera bezpośrednio na skrzynkę email internauty, który nie musi szukać artykułów i informacji, gdyż dostarczasz je Ty.
Jednorazowo dostarcza ograniczoną partię materiału, taką którą czytelnik zaakceptuje.
Najlepiej do 600 słów.
Kolejkę maili wystarczy raz dobrze zdefiniować, a reszta dzieje sie automatycznie bez Twojej ingerencji.
Ustawienie odpowiedniej częstotliwości wysyłania sprawia, że kontakt jest ciagły, a wysyłane wiadomości nie jest natarczywe.



Wiele osób odważnie mówi, że Wielokrotny Autoresponder jest ważniejszy od strony www,
gdyż nie ma drugiego narzędzia, które potrafi tak skutecznie przekazać klientowi tak wiele informacji.
Narzędzie to stawia przed nami wielkie możliwości. Stworzenie kursu, który dociera bezpośrednio na maila odbiorcy wydaje się być znakomitym przykładem.
Wszystko dzieje się automatycznie, wystarczy stworzyć kurs, który stanie się źródłem dochodów.
Wysiłek jednorazowy, wcale nie taki duży a e-biznes roziwja się i zaczyna generować coraz większe zyski.
Oczywiście Wielokrotnmy Autoresponder wykorzystać można na wiele innych sposobów, wszystko zależy od Twojej pomysłowości.


Przykładowy Darmowy Wielokrotny Autoresponder znajdziesz na stronie www.freebot.pl


Jego twórca Piotr Majewski mówi:


"Wielokrotny autoresponder to sekret mojego sukcesu w Internecie. Z tego
narzędzia korzysta najlepszy partner mojego programu partnerskiego, który
zarobił 2 razy więcej prowizji niż drugi najlepszy partner."


Te słowa mówią same za siebie, lecz decyzja należy wyłącznie do Ciebie.

--- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Marketing wirusowy

Marketing wirusowy

Autorem artykułu jest Paweł Kądzielawski


artykularnia_import


Rozmawiałem kilka dni temu z kolegą pracującym w dziale promocji bardzo szacownej firmy z tradycjami i „mocnym kręgosłupem moralnym”. Oczywiście rozmowa toczyła się na temat marketingu, jakże by inaczej przy takich spotkaniach ;). Zapytałem czy korzystali już z marketingu wirusowego. Z poważną odpowiedział: „ wiesz… ludzie raczej tego nie lubią…” i szybko zorientowałem się, że kolega mocno jest zakorzeniony w tradycyjnych formach promocji i nie za bardzo wie o czym tak naprawdę mówimy. Zapytałem go czy dostał ostatnio jakiś śmieszny filmik na skrzynkę mailową. Tak, otrzymał. Co to było? Przezabawna reklama jednej z marek samochodów. No to właśnie był MARKETING WIRUSOWY. Zaskoczony odparł, że w takim razie musi się zastanowić nad możliwościami wprowadzenia w jego firmie tego typu działań.


POJĘCIE MARKETINGU WIRUSOWEGO…


… wywodzi się od formy w jakiej informacja się rozprzestrzenia. Z tą różnicą od prawdziwych wirusów, że wirus przemieszcza się sam (przez nas niechciany), a przekaz marketingowy przekazywany jest przez odbiorców do kolejnych. Cel jednak pozostaje ten sam – dotrzeć do jak największej liczby końcowych adresatów w jak najkrótszym czasie. Marketing wirusowy jako strategia promocyjna znany jest od dawna. Często łączony był z marketingiem one-to-one. Renesans tej strategii rozpoczął się jednak wraz z dobą Internetu. Dlaczego marketing wirusowy jest tak doskonały w promocji internetowej:

- Częstotliwość komunikacji internetowej jest znacznie wyższa niż jakiejkolwiek innej

- Jest tani – nie wymaga dużych nakładów na inicjację

- Jest szybki – nigdzie tak szybko informacje się nie rozprzestrzeniają jak w sieci

- Jest skuteczny – przykład podawany już jako podręcznikowy to sukces Hotmail.com


PRZYKŁAD.


Popularnym przykładem rozbudowanego marketingu wirusowego w Polsce jest kampania promocyjna firmy House i witryny moheroweberety.net. Postaram się przeanalizować i wskazać przyczyny sukcesu tej akcji.

Cel kampanii – zwiększenie sprzedaży w salonach odzieżowych firmy House.

Grupa docelowa – młodzi ludzie z dużych miast.

Czas szczególny – tuż po wyborach prezydenckich i parlamentarnych 2005 roku.

Sposób realizacji – cykl zabawnych historyjek wykonanych w technologii Flash z panią Helą (babcią w moherowym berecie) – po wykonaniu pewnych czynności odbiorca otrzymuje kupon rabatowy, lub informację o przecenach. Dodatkowo na stronach zostały uruchomione konkursy, oraz możliwość pobrania gadżetów.


Jak we wszystkich kampaniach promocyjnych najważniejszy był tu pomysł. Marketing wirusowy, aby był bardzo skuteczny, wymaga tak zwanej „fali” na której może oprzeć swoje działania i dzięki której wiadomość będzie rozsyłana zdecydowanie chętniej. Falą w tym przypadku było określenie „moherowe berety”, a gorący czas powyborczych dyskusji dodatkowo stymulował zainteresowanie witryną. Zabawne interakcje z panią Helą powodowały, że witryna znalazła się w czołówce odwiedzanych dosłownie z dnia na dzień. Nie bez znaczenia jest też temat opowiastek: Radio Maryja, o. Rydzyk, moherowe berety – znając grupę docelową i jej poglądy polityczne można było z dużym prawdopodobieństwem przypuszczać, że pomysł będzie trafiony.


Przykład powyższy to forma rozbudowana. Istnieją także znacznie mniej wymagające i równie skuteczne elementy marketingu wirusowego. Nie potrzebują one też „fali”. Do marketingu wirusowego możemy zaliczyć:

- Treść w stopce emaila (w ten sposób reklamował się Hotmail.com)

- Wygaszacze ekranu, kompozycje pulpitów, proste gry (stosowane do umacniania wizerunku firmy)

- Wirtualne kartki, opcja „poleć znajomemu” (generują ruch w serwisach)

- Zabawne filmy reklamowe, humorystyczne prezentacje multimedialne

- Dodaj do ulubionych, ustaw jako stronę startową (generują ruch na witrynach i niejako wiążą internautę z serwisem.

- Dodanie do plików graficznych adresu domeny (powszechne w portalach erotycznych)


Coraz więcej firm stosuje też marketing wirusowy w postaci cotygodniowych humoresek. Przykładem są perypetie Gustawa Biurowego, który pojawia się w serwisach: Teta.com.pl, Indygo.biz.pl i Domreklamy.pl. W każdym z tych cykli rysunków wkomponowany jest adres internetowy właściwej firmy.


Niektórzy specjaliści określają też marketing one-to-one jako element marketingu wirusowego. Ma to oczywiście uzasadnienie w postaci rozprzestrzeniania się pozytywnych informacji na temat firmy i produktu. Wydaje mi się jednak, że sam marketing one-to-one jest skierowany bardziej na budowanie lojalności klienta, a ocena i przepływ informacji pomiędzy klientami to skutek niejako uboczny, aczkolwiek bardzo zbliżony (zarazem pożądany) do elementów jakie obserwujemy w marketingu wirusowym.


ZAGROŻENIA.


Gdyby marketing wirusowy niósł ze sobą jedynie korzyści byłby to najcudowniejszy sposób reklamy w sieci. Jednak społeczność internetowa rządzi się swoimi prawami. Internauta który zostaje oszukany krzyczy głośno. Ponieważ krzyk w Internecie rozchodzi się równie szybko co marketing wirusowy, promowany produkt, usługa lub serwis musi być naprawdę dobrej jakości. Jednym zdaniem: kto marketingiem wirusowym wojuje od marketingu wirusowego zginąć może.
Inną formą zagrożeń jakie niesie ze sobą marketing wirusowy to często balansowanie na krawędzi urażenia kogoś. Często przekaz, aby zostać zauważonym i spowodować chęć dalszego go rozsyłania, musi być kontrowersyjny. Dlatego ważne jest aby z niezwykłą starannością dobierać grupy do której adresujemy przekaz, oraz odpowiednie przeprowadzenie testów.


PODSUMOWANIE.


Marketing wirusowy staje się coraz bardziej popularną formą reklamy. Choć często jeszcze nie zauważalny, staje się drugim po reklamie kontekstowej nowym medium zasługującym na baczną uwagę.

Wdrożenie części elementów marketingu wirusowego nie powinno przysparzać problemów webmasterom, jednak jest część, którą zdecydowanie bezpieczniej zlecić firmie zajmującej się tym profesjonalnie.

--- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Marketing one-to-one w biznesie internetowym

Marketing one-to-one w biznesie internetowym

Autorem artykułu jest Paweł Kądzielawski


artykularnia_import Kraków – Plac Bieńczycki – stoisko z warzywami – jedno z wielu stoisk na tym placu. Przy straganie komplet ludzi. Trzy osoby sprzedające uwijają się jak mróweczki, przed straganem kolejka kilku osób, wszyscy uśmiechnięci i rozbawieni. Stragan obok – ten sam towar, ten sam plac, to samo miasto - jeden sprzedający pali nerwowo papierosa – klientów brak. Zaczynam zastanawiać się, o co chodzi. Staje w kolejce. Pani Marysia z obłożonego straganu zwraca się do mnie: co dla ciebie Słodziutki? Przebiera towar, wybiera najlepsze owoce, pyta „do czego te ogóreczki”, bo jak na zupę to wybierze mi takie większe a jeżeli jako dodatek to te mniejsze będą lepsze, a jak na zupę to żebym o czosneczku nie zapomniał i czy dodaje odrobinę marchewki. Dodaję, więc kupuję jeszcze czosnek i marchewkę. Odchodząc dostaje pęczek koperku gratis. Po kilku dniach wracam na to samo stoisko i … Pani Marysia jak zwykle uśmiechnięta zainteresowana jest jak wyszła ogórkowa. One-to-one w najprostszym wydaniu, ale jakim skutecznym. Nie tylko odszedłem od straganu zadowolony (ostatecznie miałem nawet koperek gratis), ale i nie omieszkałem też przy okazji spotkania ze znajomymi opisać Pani Marysi. Mieszkają niedaleko, wiec z pewnością też do niej trafią.

Marketing one-to-one można zdefiniować jako zespół działań prowadzący do nawiązania i podtrzymania bliskiej relacji z klientem, rozpoznania potrzeb i dostosowania oferty bezpośrednio do niego.

Korzyści wynikające ze stosowania marketingu one-to-one w Internecie są identyczne jak w przypadku tradycyjnego kanału.
- nawiązanie bezpośredniej relacji z klientami (badania upodobań konsumenta)
- dostosowanie oferty to konkretnej osoby, grupy osób (targetowanie odbiorców)
- utrzymywanie wysokiego stopnia lojalności klienta
- branding (budowa świadomości marki)
- wykorzystanie reklamy „szeptanej”

Ktoś może zapytać jak można stosować metodę one-to-one nie widząc klienta. Szczerze mówiąc jest to znacznie łatwiejsze niż w prawdziwym świecie. Osoby zajmujące się komunikacją internetową nie musza posiadać tych szczególnych predyspozycji, jakimi wykazała się nasza Pani Marysia, maja dodatkowy czas na zastanowienie się nad odpowiedzią, nie są poddawane presji bezpośredniego kontaktu, mogą sprawdzić wcześniejsze rozmowy. Ważne by miały lekkie pióro i poczucie humoru.

O czym zatem należy pamiętać i jak zorganizować dział, aby marketing one-to-one działał w sieci? Poniżej postaram się zilustrować najważniejsze elementy marketingu one-to-one. Dla uproszczenia podzielone zostanie na dwie grupy.

Elementy budujące kontakt z klientem:
• Zawsze i najszybciej jak możesz odpowiadaj na emaile. Pozostawienie wiadomości bez odpowiedzi internauci uważają za lekceważenie. Ponad 70% uważa, że brak odpowiedzi na zapytanie to powszechna zmora komunikacji internetowej. Nie bądź zmorą, odpowiadaj. Jeśli masz czas i możliwości, także wieczorami i w dni wolne. Zazwyczaj brak odpowiedzi powoduje odwrócenie się klienta, w wielu wypadkach nigdy nie powróci on na naszą witrynę.
• Jeśli popełniłeś błąd – przyznaj się do niego. Internauta to też „człowiek” i rozumie, że wiadomości nie piszą się same. Często przyznanie się do Np. zagubienia zamówienia z propozycją szybkiej naprawy błędu zbliża klienta do twojego serwisu, a upieranie się przy nieprawdopodobnych tłumaczeniach jest przyczyną zerwania kontaktów.
• Zwracaj się klienta per Pan / Pani Imię. Skracasz w ten bardzo prosty sposób dystans pomiędzy wami. Pamiętaj, że Pani XYZ nie wie ile masz lat i być może jej zdaniem to ona mogłaby mówić do ciebie Per Proszę Pana. Zobaczysz, że w odpowiedzi od Pani XYZ też będziesz Panem ZYX.
• Zawsze podpisuj się pod emailem. Najlepiej pełnym imieniem i nazwiskiem oraz ewentualnie podaj numer telefonu. Jest to kolejny element skracania dystansu. Unikaj podpisów typu: dział handlowy, nazwa firmy. Te elementy powinieneś nanieść już po podaniu imienia i nazwiska.
• Bądź „dobrym wujkiem”. Odradź niekiedy zakup czegoś, nawet kosztem obrotu. W ten sposób zaskarbisz sobie zaufanie klienta. Następnym razem sprzedasz dwa razy więcej polecając coś gorąco. Nie stosuj tej metody przy pierwszym zakupie lub kontakcie, będzie miało odwrotny skutek. Metoda bardzo skuteczna w przypadku stałych klientów.
• Słuchaj klienta. Naucz czytać się jego maile, rozpoznawać ton. Pomoże to w nawiązaniu kontaktu. Próbuj dostosować się do jego stylu. Jeśli pisze wesoło też pisz wesoło. Jeśli wiadomość jest krótka i treściwa – odpowiadaj podobnie. Pamiętaj, że opinie klientów to pewnego rodzaju badanie marketingowe. Zestawiaj i wyciągaj wnioski.
• Zadawaj pytania. Aby podtrzymać konwersację zadawaj pytania. Niech twoje odpowiedzi będą początkiem rozmowy. Wysłanie jedynie wyczerpującej informacji traktuj jako część pierwszą, niech drugą częścią będzie wykazanie, że interesujesz się klientem i podchodzisz do niego indywidualnie. Zadanie pytania na końcu odpowiedzi spowoduje kolejną odpowiedź i tak dalej. Efektem powinno być zawsze sfinalizowanie transakcji.
• Po transakcji nie pozostawiaj klienta samego. Odczekaj i zapytaj, choćby o to, czy jest zadowolony z produktu, czy przesyłka dotarła na czas itp.

Elementy technologiczne marketingu one-to-one.
• Personalizacja mailingu. Listy mailingowe gdzie wpisywało się jedynie adres to już przeszłość. Wysyłane za ich pośrednictwem wiadomości były bardzo trudne do personalizowania. Wydawały się sztuczne i pisane jakby przez automat a nie człowieka. Wyobraź sobie taki nagłówek: Witaj dede120@wp.pl... – wygląda co najmniej niepoważnie. Aby Twoja lista mailingowa była dobrze skonstruowana musisz mieć nieco więcej informacji prócz adresu. Przynajmniej: imię (dzięki temu będziesz znał też płeć). Programem takim jest choćby I-letter Email Marketing PL.
• Autoresponder. Narzędzie do automatycznego odpowiadania. Obecnie najczęściej używa się go do powiadamiania o nieobecności. Dobre i to. Ale jego możliwości są znacznie większe. Można go choćby ustawić tak, aby potwierdzał odebranie wiadomości i określał czas w jakim się najpóźniej odezwiesz. Możesz go też wykorzystać jako element powiększania swojej bazy e-mailowej. Przykład: zamieść fragment artykułu czy książki w serwisie jako ogólnodostępny. Na końcu fragmentu podaj link: czytaj dalej. Aby zapoznać się z dłuższym fragmentem należy wypełnić formularz (najlepiej w DHTML-u) i po jego przesłani na adres wpisanej osoby wysyłany zostaje dalsza część w postaci pliku.

To jedynie zarys możliwości stosowania marketingu one-to-one w Internecie. Jeśli nie jesteś jeszcze przekonany czy warto go wprowadzać to… no cóż pozostaje Ci jedynie czekać aż konkurencja Cię wyprzedzi. Technika ta, w wielu firmach stanowi filozofię działania i obejmuje nie tylko kontakt z klientem ale, jest też czynnikiem porządkującym stosunki wewnątrz Firmy.
--- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Na co komu biznesplan?

Na co komu biznesplan?

Autorem artykułu jest Krzysztof Wąs


artykularnia_import Zazwyczaj jest tak, że kiedy komuś przychodzi do głowy świetna, nota bene tylko w jego mniemaniu, myśl pragnie wcielić ją w życie niemal natychmiast. Firmy, które powstają wyłącznie na podstawie określonych wizji czy projektów naszkicowanych na jednej kartce papieru nie mają wielkich szans na przetrwanie. Wyjątkiem są tu małe firmy, których zadaniem jest bieżące zaspokajanie podstawowych potrzeb ludności.

Plan biznesowy jest najogólniej rzecz biorąc dokumentem obrazującym realizację określonego projektu. Składa się z kilku elementów. Jego objętość wynosi ok. 30 stron.

Dla całej rzeszy osób, które organizują pracę w różnych, szczególnie nowopowstałych, jednostkach pisanie takiego dokumentu jest zwykłą stratą czasu. Niby po co, skoro ma się wszystko w głowie. Nic bardziej mylnego. W głowie nie da się spojrzeć na dane przedsięwzięcie bez emocji. Czasem może okazać się, że najbardziej genialny pomysł będzie niewypałem, ponieważ będzie nieopłacalny. Poza tym ludzka pamięć jest zawodna. Rzecz spisaną można odłożyć, do zapomnianej wrócić się nie da. Zalety posiadania biznesplanu są następujące:

1. krystalizacja wizji

Bardzo często zdarza się, że w ramach jakiejś organizacji rodzą się świetne pomysły, a przy stole rozmów każdy uczestnik ma własną wizję ich realizacji. Mimo, że idea, cel będzie ten sam, każdy patrzy na wszystko z zupełnie innej perspektywy. Proces przelewania wizji na papier pozwoli zniwelować owe różnice, szczególnie gdy zaangażowana w ten proces jest kilkuosobowa grupa.

2. określenie rentowności

Po sporządzeniu biznesplanu, a szczególnie części finansowej, widać wyraźnie czy opłaca się podejmować określone działania.

3. stwierdzenie możliwości

Napisanie planu może być pewnego rodzaju sprawdzianem. Jest to proces, który trwa, w zależności od złożoności, od kilkunastu do kilkudziesięciu dni. Zarówno dla zespołów jak i dla indywidualnych przedsiębiorców jest to sprawdzian określający możliwości organizacyjne, stopień wytrwałości i pracowitości.

4. wyznaczona droga

Biznesplan ma być dla realizatora mapą z jasno wyznaczoną drogą, kierunkiem. Jak każdy plan zawiera zadania do zrealizowania, cele do osiągnięcia. Dzięki takiej mapie pierwotna wizja nie ulegnie deformacji, pod warunkiem że nie zostanie schowana głęboko do szuflady w czasie realizacji projektu.

Pisanie biznesplanu zmusza do wysiłku, intelektualnej pracy, której efektem będzie obraz stwierdzający genialność danego pomysłu i rentowność przedsięwzięcia. Biznesplany sporządza się nie tylko przed otwarciem firmy, założeniem działalności gospodarczej. Wymagane są także dla większych projektów w organizacjach liczących co najmniej kilkanaście osób. --- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Sekrety dobrej prezentacji

Sekrety dobrej prezentacji

Autorem artykułu jest Housik.pl


W życiu każdego człowieka są chwile, w których musi publicznie zabrać głos. Zdarza się to zarówno w gronie rodzinnym, na uczelni czy konferencji w pracy. Nie ma nic gorszego od znudzenia słuchaczy, którzy szybko zaczynają okazywać swoje zniecierpliwienie.



W życiu każdego człowieka są chwile, w których musi publicznie zabrać głos. Zdarza się to zarówno w gronie rodzinnym, na uczelni czy konferencji w pracy. Nie ma nic gorszego od znudzenia słuchaczy, którzy szybko zaczynają okazywać swoje zniecierpliwienie. Jak mówić interesująco i podbić serca publiczności? Czasem warto postawić na pomoc specjalisty i postawić na dobry copywriting. Niezależnie od tego, czy napiszesz tekst sam, czy nie, warto także postawić na usługi korektorskie, a przy wygłaszaniu go trzymać się pewnych reguł.

Czy jesteś szefem przedsiębiorstwa, nauczycielem, pracownikiem naukowym, studentem, profesjonalistą czy amatorem, wiesz dobrze, na co czekają twoi słuchacze! Jeśli nie, musisz postawić sobie więcej pytań. Tu bowiem jest serce twojego przekazu i klucz do sukcesu. Ustal, co leży w centrum zainteresowania twoich słuchaczy i daj im to, na co czekają. Twoje przemówienie musi być aktualne i żywe, musisz „nadawać” na jednej fali ze słuchaczami.

Ilustruj anegdotą, obrazem, przykładem, porównaniem
Jeśli mówca wda się zbytnio w filozofowanie, może wydać się publiczności oderwany od rzeczywistości. Prawdopodobnie przeżyłeś to, kiedy podczas jakiegoś nużącego przemówienia po prostu przestałeś słuchać. Na ogół tak właśnie się dzieje!Aby zatrzymać publiczność przy sobie, okraszaj przemówienie krótkimi anegdotami, które zilustrują twoje słowa.
Czym jest anegdota? Według Słownika Języka Polskiego PWN jest to„krótkie opowiadanie o jakimś zabawnym lub niezwykłym zdarzeniu, zakończone zaskakującą, dowcipną puentą”
Uwaga: Anegdota niekoniecznie jest śmieszna. Strzeż się: niełatwo jest rozbawić publiczność.

---

więcej na http://www.anamedia.pl

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

środa, 14 marca 2012

Guerilla marketing - zasady.

Guerilla marketing - zasady.

Autorem artykułu jest Rafał Kochanowicz



Guerilla marketing, jedyne skuteczne rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorstw.
Gureilla marketing - termin ukuty przez Jay Conrada Levinsona - podejście do działń marketingowych, które nie koniecznie wymaga dużych nakładów inwestycyjnych. Nakładów w sensie środków finansowych, bo potrzebny jest często duży wkład czasu, czy pomysłowości. Po polsku powiemy mareketing partyzancki.

Idąc wątkiem militarnym, za terminologią wojskawą szybko możemy wywnioskować co to takiego ten marketing partyzancki. Jest to świetne rozwiązanie dla młodych przedsiębiorstw, często w fazie start-up, które dysponując skromnymi środkami finansowymi mogą ściagnać na siebie uwage, wypromować produkt, czy usługę. To świetne rozwiązanie dla przedsiebiorców zaczynających w pojedynkę.

Jak działa marketing partyzancki?
Tu i ówdzie określa się go czasami jako coś nietypowego, niespotykanego, działania niekonwencjonalne.
Może i niekonwencjonalne, ale … jesli zastanowimy sie czym jest konwencja?

Konwencja to duży budżet marketingowy, reklama w prasie, radio, czy telewizji. Konwencja to tworzenie marki, image. Nie tędy droga!
To działa, tak sie przynajmniej wydaje w przypadku, dużych przedsiebiorst, które często bazuja na swojej marce, na manipulacji emocjami konsumentów, by skusić ich do zakupu. Takie jednak praktyki nie beda działać w przypadku małych, czy nawet średnich przedsiębiorstw. Tu siła oddziaływania marki nie ma takiego znaczenia.

Znaczenie mają za to relacje jakie przedsiębiorstwo nawiaże z klientem nie mówimy tu o "bezmyślnym", impulsywnym konsumencie.
Jako przedsiębiorca, zwłaszcza ten początkujący, nie możesz próbować “wcisnać” coś klientowi. Sztuczki tu i ówdzie zadziałaja, ale jedynie na krótka metę. Klient często poczuje sie zawidziony, wskutek czego stracimy nie tylko jego, ale i jego znajomych jako potencjalnych klientów.

Reputacja i zaufanie to rzeczy bezcenne w interesach. Trudno je zbudować, zdobyć, ale strasznie łatwo utracić.
Jako przesiębiorca musisz się skupić na budowaniu zaufania, na ustanowieniu swojej reputacji, musisz mysleć dlugofalowo, tylko w ten sposób osiagniesz sukces.

Oczywiście techniki marketingu partyzanckiego zadziałaja dla ciebie czesto bardzo szybko, ale szczerz się prób wykorzystania sytuacji, nigdy nie nadwyreżaj zaufania. Co mam na mysli? Niech twój produkt, czy twoja usluga bedą zawsze źródłem wiekszej wartości dla klienta niż twoja pienieżna kompensacja.
Najskuteczniejszą techniką partyzancką jest zdobywanie poleceń od zadowolonych klientów. Twój biznes zacznie nabierać tempa i może szybko zaczać rosnać w tempie geometrycznym. Niech tylko każdy zadowolony klient wspomni o tobie 10-ciu swoim znajomym. Ci gdy staną sie twoimi zadowolonymi klientami i zrobią to samo. W któtkim czasie nie nadążysz z realizacją zamówień …:)

A o to przecież Ci chodzi, o przyciągnięcie klientów, o zdobycie zamówień, o zyski!.



---

Rafał Kochanowicz jest niezależnym konsultantem biznesowym. Prowadzi bloga pod adresem: RafałKochanowicz


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Buzz marketing, czyli jak wiele osób może cię usłyszeć kiedy szepczesz?

Buzz marketing, czyli jak wiele osób może cię usłyszeć kiedy szepczesz?

Autorem artykułu jest Olek Czech



Artykuł podejmuje temat głośno dyktowanego marketingu szeptanego. Czy w oparciu o tę metodę można zbudować prawdziwą strategię marketingową, czy jest to tylko moda, która prędzej czy później przestanie nas ekscytować. Zapraszam do lektury.
Zapewne już zaczynasz myśleć, że oto kolejny, niezrozumiały termin dotyczący marketingu, który jest zapożyczony z języka angielskiego. Pewnie się zdziwisz, ale pod tym nie do końca zrozumiałym terminem kryje się jeden z najstarszych sposobów na rozprzestrzenianie informacji, który towarzyszył nam chyba od zawsze. Mam na myśli przekazywanie informacji z ust do ust. Aby oswoić chociaż trochę tą obco brzmiącą terminologię będziemy mówić o marketingu szeptanym.

O tym, jak szybko informacje mogą być przekazywane z ust do ust dowiedziało się wiele osób, które zetknęły się z pracą w biurach i urzędach. Także w bloku, na osiedlu lub w niewielkiej miejscowości można mieć czasem kłopot z utrzymaniem sekretu przez dłuższy czas. Pomimo że osoby których dotyczą tak przekazywane informacje nie są raczej zadowolone, to właśnie o ten typ komunikacji chodzi buzz marketerom.

Marketing szeptany polega na stworzeniu sytuacji, w której kontakt konsumenta z przekazem marketingowym ma charakter unikalny, spontaniczny i osobisty. Najlepszym przykładem może być rozmowa, w trakcie której ktoś poleca nam jakiś produkt i usługę. Oczywiście nie mam tu na myśli rozmowy ze sklepowym sprzedawcą, ale z kimś komu ufamy, kto bezinteresownie dzieli się swoją opinią z nami.

Nie tylko badania, ale także zwykłe życiowe doświadczenie pokazuje, jak bardzo uodporniliśmy się na tradycyjny przekaz promocyjny. Po obejrzeniu reklam telewizyjnych ledwo mamy świadomość, że coś przed chwilą oglądaliśmy, o zapamiętaniu treści reklamy lub choćby nazwy firmy nie wspominając. W takiej sytuacji docieranie do klientów z ofertą, którą polecili inni klienci jest „Świętym Graalem” nowoczesnego marketingu.

Nic więc dziwnego, że marketing szeptany budzi takie zainteresowanie. Wystarczy wspomnieć, że firma Procter and Gamble utrzymywała, że z rekrutowała ok ćwierć miliona nastolatków, którym opowiadała o swoich produktach, licząc, że te osoby poniosą informację dalej. Prawda, czy element marketingu szeptanego?

Marketing szeptany ma duże zastosowanie zwłaszcza w tych obszarach rynku, które dotyczą naszych gustów, trendów, tego co jest cool. Z tego powodu np. firmy odzieżowe szukają osób wyróżniających się modnym strojem, stylem życia. Firma oferując takiej osobie bezpłatną odzież liczy na to, że jej najnowsza kolekcja zostanie zaprezentowana na ulicach, w klubach, w centrach handlowych.

Buzz On-line

Także Internet idealnie zaadoptował możliwości, jakie stwarza marketing szeptany. Spotkało się z nim wiele osób, które otrzymywały listy sprzedażowe. Ta popularna w Internecie forma przekazu reklamowego często zaczyna się lub zawiera frazę typu „Pozwól, że zdradzę ci sekret”. Reklamodawca przekazując ci niektóre informacje dotyczące produktu wpuszcza cię do elitarnego grona osób, które wiedzą o ofercie i mogą na niej skorzystać.

Często do tego typu materiałów promocyjnych dołącza się także opinie innych internautów, zwykłych ludzi, takich jak ja i ty. „Produkt X naprawdę mi pomógł, dzięki niemu wyglądam lepiej/ zapłaciłem mniej/ zrobiłem to szybciej”. Dobre referencje, a do tego autentyczne, to naprawdę potężna broń sprzedażowa.

Innym, doskonałym przykładem udanej kampanii szeptanej, jest ta stworzona przez serwis społecznościowy „Grono” (www.grono.net), który był chyba pierwszym tego tupu serwisem w naszym kraju. W stosunkowo krótkim czasie serwis zgromadził ok miliona użytkowników, dla których strona zyskała status kultowej. Jak udało się osiągnąć ten niezwykły sukces autorom serwisu. Otóż nieoceniona okazała się poczta pantoflowa.

Aby korzystać z serwisu nie wystarczyło po prostu dopisać się do listy użytkowników. Do uczestnictwa w serwisie mogli zaprosić nas tylko już zapisani użytkownicy. Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Autorzy serwisu wysłali kilkanaście zaproszeń do „grona” swoich najbliższych przyjaciół. W ciągu zaledwie roku serwis gromadził już ponad 20 tys użytkowników.

Jak to możliwe, że serwis do którego nie można się tak po prostu dopisać zdobył aż taką popularność. Wydaje się, że to właśnie ograniczony dostęp do strony stanowił tak nie odpartą pokusę.

Fakt, że do społeczności zrzeszonej wokół serwisu można było dołączyć jedynie za pośrednictwem zaproszenia spowodował, że o serwisie stało się naprawdę głośno. Ograniczony dostęp do serwisu dawał użytkownikom poczucie pewnej elitarności, uczestnictwa w czymś, co nie jest dla każdego. Strategi ta sprawdziła się do tego stopnia, że zaproszenia do serwisu wystawiano na aukcji internetowej Allegro, a chętnych do kupna nie brakowało.

Ten przykład pokazuje najlepiej, jak wielkie oddziaływanie miała kampania szeptana. Tak niesamowite rezultaty były możliwe do osiągnięcia bez żadnego budżetu przeznaczonego na promocję strony. Podobną strategią posłużyła się firma Google, która chciała wypromować swoją skrzynkę mailową Gmail. Oczywiście w obu przypadkach sukces nie byłby możliwy, gdyby za pomysłową kampanią nie stała wysoka jakość.

Jak widać Internet wydaje się stworzony dla marketingu szeptanego. Obecnie nad kampaniami szeptanymi pracuje coraz więcej ekspertów. Plotka, która lotem błyskawicy rozprzestrzenia się po Internecie jest wynikiem wytężonej pracy specjalistów od marketingu, którzy nie pozostawiają przypadkowi efektu, jaki odniesie.

To niezachwiane przekonanie o skuteczności marketingowego szeptu, jest powodem dla którego niemalże wszystko próbuje się promować tym sposobem. Jednak nie każdy produkt, czy usług nadaje się w tym samym stopniu do marketingu szeptanego. .

Niewątpliwie najlepiej do tego celu nadają się te grupy artykułów, które odnoszą się do naszych gustów, mody, nowości. Najłatwiej w ten sposób promować filmy, muzykę, czy książki, które często są tematem codziennych rozmów. Produkt musi sam w sobie zawierać jakiś element, który może stać się tematem do rozmów. Podobnie jak tworzenie oferty powinno być podporządkowane temu celowi.

Entuzjazm związany efektywnością marketingu szeptanego jest powodem, dla którego wiele firm próbuje za wszelką cenę zaprząc tą metodę do arsenału promocyjnego firmy. Należy pamiętać, że marketing szeptany jest tylko jednym ze sposobów dotarcia do klientów i nie sposób stworzyć skutecznej strategii marketingowej tylko w oparciu o tą metodę.

Obecnie mówi się bardzo wiele i bardzo głośno o marketingu szeptanym, ponieważ jest to nowa i ekscytująca metoda docierania do klientów. Podobny entuzjazm jeszcze kilka lat temu budziły reklamy typu pop-up, czy e-mail marketing. Dziś kiedy obie metody spowszechniały odnosimy się do tej formy promocji z coraz większym dystansem.

Korzystając z marketingu szeptanego pamiętajmy o kilku istotnych kwestiach. Po pierwsze jest on przeznaczony właściwie wyłącznie do pozyskiwania nowych klientów, a nie do utrzymywania obecnych, którzy nie muszą już słuchać „co w trawie piszczy?” ponieważ osobiście zetknęli się z nasza ofertą. Po drugie marketing szeptany to broń obusieczna. Popularne powiedzenie handlowców mówi: zadowolony klient powie przyjacielowi, niezadowolony powie dziesięciu. Pamiętajmy, żeby nasza kampania nie obróciła się przeciwko nam. Nieprzychylne wiadomości rozchodzą się jeszcze szybciej niż pozytywne. Jeśli kogoś urazimy lub jeśli nasza oferta nie spełnia oczekiwań, jakie rozbudziła kampania poczta pantoflowa może nam poważnie zaszkodzić.

Winę za ten stan rzeczy ponosi nasza natura. Tak już jakoś jest, że zrelaksowani nie przywiązujemy dużej wagi do szczegółów. Zupełnie inaczej sprawa się ma, kiedy jesteśmy poirytowani. Dodatkowej adrenalinie zawdzięczamy wyostrzone zmysły i pamięć, a także energię do działania.

W końcu tak pieczołowicie przygotowane kampanie szeptane mogą stracić na spontanicznym charakterze, który jest niezwykle istotny dla tego typu metod. A oferowanie bezpłatnie naszych produktów w zamian, że ktoś je będzie zachwalał niektóre osoby mogą uznać za nieetyczne.

Jedno pozostaje niezmienne. Ludzie, którym ufamy, których podziwiamy i których naśladujemy są dla nas jednym z najważniejszych źródeł informacji. Nie jest to bynajmniej odkrycie dokonane wczoraj, ale coś o czym wiemy od stuleci. Jeśli ktoś znajdzie sposób na to, aby sami konsumenci, bezinteresownie promowali ofertę, ten znalazł klucz do marketingowego raju.
---

Wyszukane Rozwiązania
Wiedzowy SuperMarket


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Rakietowa Reklama

Rakietowa Reklama

Autorem artykułu jest Krzysztof Pilch



Klasyczne już stwierdzenie, że reklama jest dźwignią handlu, owocuje ciągłym rozwojem jej technik. Sztaby ludzi pracują nad tym, by wymyślić coś oryginalnego, coś czego jeszcze nie było, co zaskoczy i przykuje uwagę, potencjalnych klientów, swym nowatorstwem. Niektórzy pozostają przy tradycyjnych rozwiązaniach, próbując jednak ...
Klasyczne już stwierdzenie, że reklama jest dźwignią handlu, owocuje ciągłym rozwojem jej technik. Sztaby ludzi pracują nad tym, by wymyślić coś oryginalnego, coś czego jeszcze nie było, co zaskoczy i przykuje uwagę, potencjalnych klientów, swym nowatorstwem. Niektórzy pozostają przy tradycyjnych rozwiązaniach, próbując jednak znaną formę wypełnić niespotykaną dotąd treścią. Powstają, więc scenariusze reklam telewizyjnych, kampanii billboardowych, które zaciekawiają klienta. Przykładem może być reklama Play Mobile, zachwalająca pozornie produkty konkurentów, a tak naprawdę pokazująca, że dużo lepiej jest skorzystać z mobilnego internetu, który oferuje właśnie Play. Wykorzystano tu wiedzę z wyników badań marketingowych, które wskazują na to, że dla klientów bardziej wiarygodny jest komunikat: „produkt x jest dobry, ale produkt y jest lepszy”, niż klasyczne „produkt x jest beznadziejny, za to nasz produkt y jest najlepszy”.

Szczytem oryginalności, i powiewem świeżości, jaki ostatnio pojawił się na rynku reklamy jest Rocket Project – czyli, innymi słowy możliwość wykupienia reklamy na rakiecie, która w 2011 roku zostanie wysłana w kosmos. Ktoś powie – ale co mi z reklamy na rakiecie? Kto ją zobaczy – kosmici? Cóż, jeśli gdzieś tam są to pewnie tak, ale raczej loga reklamodawców nic im nie powiedzą. Ale może dysk twardy umieszczony wewnątrz – uda, im się odczytać. Jaki dysk twardy? Ano, właśnie i tu dochodzimy do ogromnych możliwości oddziaływania rakietowej reklamy. Częścią projektu jest również serwis społecznościowy C3-11, który skupia osoby chcące brać udział w niecodziennych działaniach. Jego użytkownicy po rejestracji, mają możliwość napisania dwóch wiadomości, które zostaną zapisane na wspomnianym dysku i wysłane rakietą w przestrzeń kosmiczną. W związku z tym, wykupując tzw. pokój reklamowy reklamodawca ma możliwość prezentowania swoich reklam użytkownikom serwisu C3-11 aż do roku 2011 roku. Płacąc raz, otrzymuje chyba najdłuższy w stosunku do kosztów czas emisji już za cenę 100 euro (najtańsza opcja). W pakiecie otrzymuje nie tylko baner reklamowy, ale również możliwość informowania uczestników serwisu o nowych produktach, ofertach itp. Staje się po prostu częścią fantastycznego przedsięwzięcia.

Ale to nie wszystko – wystarczy zastanowić się, jak udział w tak nowatorskim pomyśle wpływa na wizerunek firmy, jak będzie postrzegana:
- jest oryginalna, nie pozostaje przy skostniałych schematach,
- bierze udział w czymś fantastycznym, czymś co dotychczas było obecne tylko w filmach science-fiction,
- ma wizję, stawia na przyszłość, nie boi się nowych nieszablonowych rozwiązań,
- wspiera nowatorskie projekty

Ponadto informacja o tym, kto przyczynił się do wysłania rakiety w kosmos dotrze do tysięcy zarejestrowanych członków serwisu C3-11 śledzących w internecie transmisję z jej startu. Ponadto udział w tym przedsięwzięciu można wykorzystać na różne sposoby w budowaniu pozytywnego PR firmy. Jeśli, więc dwa przedsiębiorstwa proponujące podobne produkty dotrą do tego samego klienta, jedno zaangażowane w Rocket Project i budujące przez niego swój wizerunek, drugie nie zaangażowane, odpowiedź na pytanie, czyją ofertę wybierze klient wydaje się oczywista. Warto więc stawiać na oryginalność i zainteresować się nowymi formami reklamy po to, by zostawić konkurencję daleko w tyle.

---

Artykuł przygotowany przy współpracy z serwisem Unikalnatreść.pl


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Torby papierowe - walka o wspólne dobro

Torby papierowe - walka o wspólne dobro

Autorem artykułu jest Rafał Turek



W obecnych czasach coraz głośniej mówi się o środowisku naturalnym i metodach zapobiegania jego skażeniu. Coraz częściej też pojawia się zasadnicze pytanie, w jaki sposób zwykły człowiek może uchronić środowisko, czy na przykład zwykła zamiana torby foliowej na ekologiczną torbę papierową przynosi jakieś korzyści?
Ekologia to w obecnych czasach to temat, którym żyje cały Świat i z dnia na dzień mówi się o tym coraz więcej. Wiele czynników powoduje wzrost zanieczyszczeń i pogarszanie środowiska naturalnego naszej planety. Jedną z takich szkodliwych rzeczy (według wielu ekspertów zajmujących się ochroną środowiska), szczególnie popularną w naszym kraju jest zamiłowanie ludzi do używania opakowań foliowych. Skład chemiczny takich opakowań powoduje, iż rozkład reklamówki plastikowej może nastąpić dopiero za kilkaset lat (stąd też bierze się ich ogromna ilość na wysypiskach śmieci). Dużą popularnością w Polsce cieszą się zwykłe reklamówki, które po jednorazowym użyciu trafiają do kosza. Mało kto używa ich zgodnie z przeznaczeniem, czyli wielokrotnie. Z tym problem poradziły sobie najwcześniej Stany Zjednoczone zastępując w sklepach torby foliowe, torbami papierowymi. Początkowo ludziom ciężko się było przyzwyczaić do nowych opakowań, jednak z czasem zaczęto zauważać ich plusy. Torby papierowe są o wiele bardziej przyjazne środowisku, ponieważ w porównaniu do folii ich rozkład jest kilkaset razy szybszy. Poza tym papier może też służyć jako rozpałka do kominków i pieców. Do wzrostu popularności toreb papierowych przyczyniły się także same sklepy, które zatrudniły pakowacz, czyli osoby, które pakują zakupione rzeczy do toreb papierowych. W Polsce niektóre hipermarkety już zrezygnowały z rozdawania darmowych reklamówek foliowych (szczególnie głośno w mediach było o Tesco) a za niedługo pojawią się pewnie ich papierowe odpowiedniki. Należy jednak pamiętać, iż nie dla wszystkich wprowadzenie toreb papierowych zamiast foliowych „jednorazówek” jest jednoznaczne z dbałością o środowisko. Dla znacznej części firm jest to jedynie świetny sposób na biznes.
---

Torby papierowe Kraków


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Metoda na event

Metoda na event

Autorem artykułu jest Sebastian Wrzesionek



Jaki jest najlepszy sposób na udaną promocję? Oczywiście piękne dziewczyny, które zwrócą uwagę otoczenia na siebie oraz na promowany produkt. Kiedy już zdecydujemy się na takie posunięcie dobrze wiedzieć gdzie szukać.
Istnieje wiele sposobów na promowanie własnych produktów. Jednymi z nich są wszelkiego rodzaju promocje oraz eventy organizowane przy okazji targów bądź też w większych centrach handlowych i galeriach. Przynoszą one wspaniałe efekty, kiedy wokół naszego stoiska zbierają się ludzie. Jednak jakim sposobem sprawić aby zwiedzający i potencjalny klient zwrócili uwagę właśnie na nasze stoisko i nasz produkt...?

Doskonałym rozwiązaniem przy okazji większości promocji lub eventów jest zatrudnienie modelek lub hostess. Każdy przechodzień, a już na pewno każdy mężczyzna zwróci uwagę na piękną kobietę ubraną w niecodzienny strój, który znacząco wyróżnia ją spośród tłumu. Przy tej okazji istnieje również bardzo duże prawdopodobieństwo, że zobaczy również reklamowany przez nią produkt i istnieje szansa, że zainteresuje się nim bardziej.

Obecnie piękne dziewczyny zobaczyć można w pobliżu każdego stoiska targowego, a także przy okazji promowania różnego rodzaju produktów takich jak np. sprzęt rtv, gry komputerowe, kosmetyki czy nawet produkty spożywcze. Jednak jak znaleźć dziewczyny, które będą nie tylko piękne, ale także świetnie spiszą się w roli hostessy?

Otóż obecnie niemal, że każda agencja modelek skupia w swoich szeregach dziewczyny, które idealnie spełniają się w roli hostess. Korzystając z usług agencji modelek, możemy być spokojni że hostessy które będą zajmowały się promocją naszej firmy wykonają swoje zadanie w należyty sposób, a promocja na pewno spowoduje wzrost zainteresowania naszym produktem.

Na uwagę zasługuje również fakt, że nie musimy martwić się o aranżację całej promocji gdyż profesjonalna agencja modelek załatwi wszystko za nas, co z pewnością będzie miało wpływ na późniejszy odbiór naszej promocji wśród potencjalnych odbiorców.
---

Agencja modelek MKU Models


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Jak przygotować własną kampanię reklamową za pomocą sieci partnerskiej.

Jak przygotować własną kampanię reklamową za pomocą sieci partnerskiej.

Autorem artykułu jest Łukasz Olszanowski



Od czego zacząć? Określ swoje możliwości. Po pierwsze jeśli dopiero rozpoczynasz swoją działalność poprzez Internet twoja witryna nie cieszy się zapewne zbyt wielką popularnością i nie posiadasz w swojej bazie tysięcy użytkowników,

którym mógłbyś zaproponować przystąpienie do twojego programu partnerskiego. Po drugie, zapewne nie posiadasz wolnych funduszy, a nawet jeśli to nie będziesz chciał płacić wielu tysięcy złotych na to by programiści stworzyli ci odpowiednie narzędzia do prowadzenia programów partnerskich. Dlatego jedynym rozsądnym rozwiązaniem specjalnie dla ciebie będzie podpisanie umowy o pośrednictwo prowadzenia kampanii przez zewnętrzną firmę.

Co zapewniają pośrednicy?

• Dadzą ci do dyspozycji, wszelkie narzędzia statystyczne i administratorskie twojej kampanii.

• Zbiorą dla ciebie jak największą ilość powierzchni reklamowych.

• Przygotują najbardziej efektywny typ kampanii.

• Niektóre firmy mogą nawet zajęcie za ciebie przygotowaniem profesjonalnych reklam, ofert, umów.

• Zależnie od tego jaki jest cel twojej kampanii mogą stworzyć odpowiednią stronę internetową.

• Będą nadzorować wydawców reklam czy nie tworzą sztucznego ruchu i nie nabijają sobie kiesy twoimi pieniędzmi.

• Zajmą się w twoim imieniu podpisywaniem większości niezbędnych umów i załatwianiem formalności.

• Przez cały okres trwania kampanii będą wspierać cię poradami i czynną pomocą.

Co mogę reklamować w sieci partnerskiej?

Generalnie w Internecie da się reklamować wszystko, pamiętaj jednak, że niektóre produkty zgodnie z polskim prawem nie mogą być reklamowane w jakikolwiek sposób. Jak na wszystko w polskim prawie nałożone są pewne ograniczenia, ogólną listę zabronionych praktyk i treści zamieszczam poniżej, pamiętaj jednak, że nie jest to pełny spis zakazów a jedynie poglądowa lista, w celu sprawdzenia czy przygotowywana przez ciebie kampania reklamowa jest zgodna z prawe skontaktuj się z prawnikiem specjalizującym się tej kwestii.

• Nie wolno w reklamach zachwalać produktów ani usług jako zatwierdzonych przez właściwe urzędy, instytucje lub polecanych przez ekspertów, jeśli nie jest to prawda.

• Nie wolno okłamywać konsumentów o właściwościach reklamowanego produktu.

• Nie wolno zachęcać do palenia wyrobów tytoniowych.

• Nie wolno zachęcać do kupowania, konsumpcji lub dystrybucji wyrobów zakazanych prawem.

• Nie wolno nawoływać do nienawiści.

• Nie wolno obrażać bądź dyskryminować nikogo.

Mógł bym tak wypisywać jeszcze przez wiele miesięcy i zapisać tysiące stron, dlatego przed przystąpieniem do tworzenia kampanii reklamowej skonsultuję się ze swoim prawnikiem w celu uniknięcia jakichkolwiek reperkusji prawnych i finansowych na twojej osobie.

Określ swój cel!

Właśnie określenie celu kampanii jest tym od czego powinieneś zacząć i nie postępować dalej nim tego nie określisz dokładnie. Zastanów się jaki produkt chcesz reklamować. Decyzja ta jest potrzebna w celu wybrania systemu rozliczeniowego oraz w uzyskaniu jak najwyższej efektywności reklamy.

Typowe sposoby rozliczenia się z partnerami.

• CPC lub PPC (Ang. Cost Per Sale, Pay Per Click). Oznacza to, iż będziesz płacił określoną kwotę za kliknięcie w twoją reklamę a co za tym idzie wejście na twoją stronę internetową.
System ten jest przydatny gdy:
o Chcesz zwiększyć liczbę odwiedzin an twojej stronie internetowej.
o Chcesz przedstawić konkretną ofertę

• CPA (Ang. Cost Per Action). Wybierając tą formę rozlicznie płacisz użytkownikom twojej sieci partnerskiej za wykonanie określonej akcji przez poleconego użytkownika na twojej stronie. Określasz jedną bądź kilka stawek za akcję, zależnie od twoich wymagań wobec użytkownika. W wypadku reklamowania formularzy kontaktowych system rozliczeniowy może się nazywać CPL (Ang. Cost Per Lead).
System ten jest przydatny gdy:
o Zależy ci na rejestracji nowych użytkowników.
o Chcesz powiększyć swoją bazę adresów e-mail.
o Zależy ci na jak największej ilości pobrań danego pliku.
o Chcesz sprzedać konkretny produkt.
o Chcesz stworzyć, powiększyć bazę kontaktów.
o Chcesz by użytkownik zagrał w jakąś grę internetową lub wypróbował oprogramowanie on-line.
• CPS (Ang. Cost Per Sale). Jest to system rozliczeniowy przeznaczony w szczególności dla sklepów internetowych. Płacisz w nim, określony przez ciebie, procent od kwoty zamówienia dokonanego na twojej stronie internetowej.
o Sklepy internetowe.
o Księgarnie internetowe.
o Usługi elektroniczne.
o Generalnie sprzedaż jakichkolwiek produktów bądź usługi.

Forma reklamy.

Jak na pewno świetnie się orientujesz, że w Internecie dostępnych jest wiele form reklamowych, od graficznych poczynając, na linkach sponsorowanych kończąc. Decyzja oczywiście należy do ciebie jednak by ci ją ułatwić, poniżej znajdziesz opisy standardowych powierzchni reklamowych.

• Reklama graficzna. Jest to graficzna forma reklamy najczęściej animowana wykonana w technologii flash lub gif. Naukowcy zaobserwowali ostatnio zjawisko wśród internautów nazywające się banner blindness polega ona na podświadomym niezwracaniu uwagi na najbardziej natarczywe reklamy graficzne, skutkiem tego zjawiska jest coraz większa popularność programów blokujących wyświetlanie reklam graficznych. Przykładowe programy to Ad Annihilator, AdCleaner, AKiller i wiele wiele innych. W następstwie agencje reklamowe poświęcają coraz więcej czasu i pieniędzy na przygotowywanie takich reklam które niwelują zjawisko banner blindness. Aby dowiedzieć się o standardowych wymiarach banerów reklamowych wejdź pod ten adres.

• Linki Sponsorowane. Jest to jedna z najskuteczniejszych, klasycznych form reklamy internetowej. Tworząc lub wstawiając nowy tekst na swoją stronę internetową, umieszcza się link pod słowami kluczowymi, warunkiem skuteczności takiej formy jest by link był kontynuacją, rozwinięciem lub nieodzownym fragmentem treści. Dla przykładu jeśli pisząc artykuł o uszczelkach w tekście umieścimy link do strony sponsora sprzedającego uszczelki, bardzo prawdopodobne jest iż odwiedzający kliknie w odnośnik z ciekawości lub z zainteresowania zawartością strony linkowanej. Zazwyczaj płatność wynika z akcji przekierowania użytkownika na twoją stronę www

Portal o Marketingu i Reklamie

• Artykuły sponsorowane. Generalnie jest ta sama forma reklamy co powyżej jednak powiększona o komercyjną treść artykułu, czyli definitywna konkluzja wynikająca z treści jest taka iż najlepsze produkty oferuje właśnie nasz partner. Forma zarobku zależna jest od umowy partnerskiej, może być to ilość przekierowań lub wyświetleń strony.

Laptopy, notebooki, ekrany, telebimy

Laptopy i notebooki sprawiają, że coraz częściej z coraz bardziej różnych miejsc bloggerzy mogą pisać kolejne posty na swoich blogach, a te tym samym stają się bardziej atrakcyjne dla odbiorcy. Oczywiście, że nie to, na czym, ale o czym i jak się pisze, ma największe znaczenie, ale o ileż łatwiej znaleźć natchnienie w zielonym pachnącym parku niż wciąż w tych samych czterech ścianach. Świat idzie do przodu, my też nie powinniśmy się cofać. Pomyśleć, że w moich czasach na komunię dostawało się komplety zegarek długopis kalkulator (jak ktoś miał szczęście, nazbierał kilka takich kompletów), a dziś pozycja obowiązkowa w prezentach komunijnych to laptopy i notebooki.

Forma ta jest o tyle skuteczna , iż cała treść artykułu zaprasza użytkownika do skorzystania z twojej oferty, od początku artykułu do końca użytkownik jest kuszony przez twoja ofertę, ważne jest jednak by wszystko było profesjonalnie napisane, tak by jakieś głupstwo nie odstraszyło potencjalnego klienta.

• Rozbudowane linki sponsorowane. Najpopularniejszym programem jest AdWords firmy Google, system ten polega na wyświetlaniu linku sponsorowanego wraz z dodatkowym opisem, zachęcającym do odwiedzenia strony. Istotą tego typu reklam jest kontekst stąd często nazywane są reklama kontekstową, poprzez poinformowanie pośrednika o charakterze witryny, twoje reklamy są dostosowane bezpośrednio do treści strony na której się pojawią, co potencjalnie Może zwiększyć ilość kliknięć na linki.


• Reklama intextowa. Jest to nowa forma reklamy stosowana np. przez firmę smartcontext. Jest to połączenie reklamy banerowej oraz linków sponsorowanych. Poprzez instalację odpowiednich skryptów, dostawca reklam wyszukuje słowa kluczowe wykupione przez ciebie i zaznacza te słowa tworząc z nich linki sponsorowane, na stronach twoich partnerów, gdy użytkownik najedzie myszka na takie słowo wyświetli się dymek z dodatkowymi informacjami a nawet filmem. Stosowane są dwa typy rozliczenia, za kliknięcie oraz za wyświetlenie treści dymka.


Przygotuj odpowiednie materiały reklamowe.
Jak już wcześniej wspomniałem, niektóre firmy oferują wykonanie takich reklam dla ciebie, jednak pamiętaj, że możesz to zlecić firmie zewnętrznej ich ceny mogą być o wiele niższe lub ich jakość może być nieporównywalna.
Podpisz umowę z odpowiednim pośrednikiem i do dzieła ciesz się rosnącymi zyskami.

---

Dekoracje naścienne


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Co właściwie oferujesz?

Co właściwie oferujesz?

Autorem artykułu jest Rafał Kochanowicz



Prowadzisz przedsiębiorstwo, chcesz zarabiać pieniądze, ale co własciwie oferujesz?
Co oferujesz klientom? To krytyczne pytanie, na które rzadko sobie odpowiadamy.
Pomyśl o tym czego chce klient.
Prowadzisz przedsiębiorstwo, chcesz zarabiać pieniądze, ale co własciwie oferujesz?
Co oferujesz klientom? To krytyczne pytanie, na które rzadko sobie odpowiadamy. Najczęściej jesteśmy zaślepieni tym, czego my chcemy, a czego my przedsiębiorcy chcemy. Chcemy zarabiać pieniążki. To bardzo dobry motyw prowadzenia firmy, ale … nie wystarczajacy do tego by odnieść sukces.

Co właściwie oferujesz?
Pewnie nie masz trudności z odpowiedzią no to pytanie. Twoja odpowiedź będzie brzmieć mniej więcej tak: sprzedaje bla, bla, bla. STOP
Nie pytam co sprzedajesz, ale co oferujesz?

Co właściwie oferujesz? Jaki problem rozwiązuje twój produkt, czy twoja usługa? Jeśli potrafisz odpowiedzieć na to pytanie jesteś w połowie drogi do osiągnięcia sukcesu, jeśli nie to masz kłopoty.
Dlaczego? Bo potencjalnych klientów absolutnie nie interesuje co ty sprzedajesz. Oni maja swoje problemy. Ty chcesz zarobić pieniążki, a oni chcą … No właśnie, czego właściwie chcą potencjalni klienci?

Słyszałeś być może tę anegdotę o tym jak to klient kupujący wiertarkę wcale nie kupuje wiertarki, ale kupuje dziurę w ścianie. WOW! Tak, klient płaci za rozwiązanie konkretnego problemu. W tym wypadku może to być potrzeba zawieszenia obrazu na ścianie, może to być też coś innego. Lepiej się upewnij, ze klient rzeczywiście potrzebuje tej wiertarki. Być może istnieją inne, lepsze rozwiązania jego problemu. Jeśli dobrze mu doradzisz zyskasz jego lojalność – rzecz bezcenną w biznesie. Lojalny, powracający klient.

Aby jednakże dobrze doradzić klientowi musisz przestać myśleć o tym, czego ty chcesz i zacząć myśleć o tym, czego chce klient. Jeśli otworzysz się na jego potrzeby, jeśli wysłuchasz jego historii twój biznes będzie świetnie prosperował.

Wiec, co właściwie oferujesz?
Zacznij oferować klientom konkretne korzyści wynikające z nabycia twojego produktu, czy usługi. Nie koncentruj się na właściwościach produktu, ale na tym co one oznaczaj dla klienta. Wtedy zaczniesz odpowiadać na pytanie, jakie zadaje sobie potencjalny klient: dlaczego mam kupić właśnie od ciebie?

---

Chcesz dowiedzieć sie więcej jak złożyć ofertę nie do odrzucenia? Zapraszam: http://rafalkochanowicz.pl


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Zachłanność drogą do sukcesu. Cz 1.

Zachłanność drogą do sukcesu. Cz 1.

Autorem artykułu jest Łukasz Olszanowski



Marketing afiliacyjny czyli: Czym tak bardzo ta forma reklamy różni się od innych.Na początku był chaos, potem przyszli bogowie i nastał jeszcze większy chaos

Zachłanność drogą do sukcesu. Cz 1.

Marketing afiliacyjny czyli: Czym tak bardzo ta forma reklamy różni się od innych.

Na początku był chaos, potem przyszli bogowie i nastał jeszcze większy chaos, potem pojawiły się agencje reklamowe i chaosu już nikt nie był w stanie opanować, aż do powstania marketingu afiliacyjnego. Jest to specyficzna forma prowadzenia kampanii reklamowej polegająca na rozliczaniu się z wydawcami reklamy za efekt prowadzonej kampanii, a nie za samo eksponowanie reklamy. Z punktu widzenia reklamodawcy jest to jedyny rodzaj marketingu w którym nakłady finansowe są uwarunkowane tylko i wyłącznie od uzyskanego za jego pomocą efektu.

Marketing filiacyjne jest aktywnym związkiem pomiędzy sprzedawca usługi/produktu a wydawcami serwisów internetowych, sprzedawca pozyskuje klientów dzięki, umieszczanym przez partnerów w ich serwisach internetowych reklamom i ogłoszeniom, przygotowanym przez ciebie.

Model rozliczeniowy to CPA (Ang. Cost per Action) czyli płacisz za zdefiniowaną akcję jaką ma wykonać użytkownik z przekierowany z strony partnera. Czynnością tą może być zakup, kliknięcie we wskazany element, przejście w inne miejsce sieci, zapisanie się jako subskrybent na Newsletter, wypełnienie formularza kontaktowego, jednymi słowy jest to najbardziej efektywno sposób pozyskiwania klienta.

Jak to się wszystko zaczęło?

W starych manuskryptach zapisano, że marketing afiliacyjny powstał przed rokiem 1994, jako sposób zwiększenia sprzedaży w biznesie erotycznym, tak to właśnie seks spowodował powstanie tak potężnego narzędzia marketingowego, a media wpajają nam że to zło wcielone… Pierwszy program afiliacyjny z prawdziwego zdarzeni powstał w 1994 r. jego twórcą był jeden z najstarszych sklepów on-line z muzyką, cieszył się on wyjątkową popularnością, jak na początki Internetu, w ślad za CDNOW poszedł jeden z największych aktualnie sklepów internetowych Amazon.com. W 1996 r. Bezos założyciel firmy, przebywając na przyjęciu poznał kobietę która wspomniała, że była by zainteresowana sprzedażą książek o rozwodach na swojej stronie internetowej, podobno to właśnie Bezos opracował system podłączenia stron internetowych do Amazon.Com umożliwiając w ten sposób zarobek dla rzeszy internautów, pośrednik otrzymywał prowizję od kwoty sprzedanych, za jego pośrednictwem książek.
Rozpoczęło to, niepohamowana dotychczas ekspansję programów afiliacyjnych, każda większa szanująca się firma posiada wśród swoich narzędzi marketingowych jakiś program. Próbowałem ostatnio zliczyć ilość firm oferujących reselling w Polsce jednak okazało się to nie wykonalne, wszystkie portale, specjalistyczne firmy, banki, sklepy, ubezpieczalnie, strony xxx i wiele wiele innych opiera swoją reklamę w Internecie o siec afiliacyjną. Zakończyłem swoje poszukiwania na liczbach rzędu 1000 szt. Część z tego to firmy pośredniczące które zapewniają dostęp do kilkudziesięciu programów.
Co najdziwniejsze nie wszystkie programy dają pośrednikom pieniądze, niektóre zapewniają np. punkty które można wymienić na zniżki lub zakup jakiś produktów, niepojęta jest ludzka pomysłowość?

Jaki silnik napędza tę machinę?


W branży motoryzacyjnej określono by to jako V8 6.1 HEMI np. z dodga chellengera, jednak my poruszamy się w mniej paliwożernej rzeczywistości, i nie o ilość koni tutaj chodzi ale o moment obrotowy. Rzecz w tym, że użytkownicy rejestrujący się w programach partnerskich są motywowani zarobkiem, niektóre liczby powalają np. za wypełnienie formularza kontaktu partner może dostać nawet 45 zł brutto, siedząc w sklepie za ladą musiał by pracować kilka godzin na to, a tu wystarczy, że przekseruje jedną osobę na stronę reklamodawcy. To jest właśnie sedno sprawy, mniejsze znaczenie ma na ilu stronach pojawi się reklama firmy ale jaki skutek przyniesie, czasami jedna dobra strona przekseruje więcej potencjalnych klientów niż 10 kiepskich stron, jednak reklamodawcy nie SA wybredni i każdemu dają szansę.
Jednymi słowy silnikiem napędzającym to wszystko jest ZYSK, reklamodawca zyskuje bo płaci za efekt a afiliant otrzymuje zapłatę za polecenie użytkownika. Tak to się kręci dokładnie jak w silniku całe ustrojstwo nie może funkcjonować bez któregoś z elementów.
Reklamodawca kusi afiliantów zapłatą, wydawca mami użytkowników ewidentnym zyskiem z skorzystania z oferty promowanej firmy.

Firma Grape co.

Powiedzmy, że jesteś właścicielem przyzwoicie prosperującej firmy, twoja firma sprzedaje oprogramowanie komputerowe dla firm, wyobraź to sobie, jeździsz luksusowym samochodem, codziennie o 16 jesteś już w swojej podmiejskiej willi, czeka tam na ciebie piękna młoda żona, wszystko się układa, aż do pewnego dnia, na rynku pojawia się poważna konkurencja, oferuje nowsze oprogramowanie i to w niższych cenach. Twoje obroty spadają o 45 %, zwołujesz zebranie kierowników, omawiacie problem i zastanawiacie się co począć z zaistniała sytuacją.
Jeden z twoich pracowników proponuje by obniżyć cenę, jednak to nie jest dobre rozwiązanie bo koszta wytworzenia produktu nie pozwalają na redukcję ceny w znacznym stopniu, a obniżka rzędu 5% nie przyciągnie wielu klientów.
Obniżenie kosztów produkcji nie będzie prostą sprawą i na pewno nie zajmie kilku dni a raczej miesiące jeśli nie lata, poza tym będzie dość kosztowne w początkowej fazie.
No i jesteś w kropce jak tak dalej pójdzie, będziesz musiał przeprowadzić redukcję zatrudnienia, ograniczyć radykalnie koszta swojego życia, i nie będziesz mógł kupić sobie nowiutkiego mercedesa, na którego widok cieknie ci ślinka.
Rozwiązanie przychodzi niespodziewanie, wieczorem przeglądasz Internet i spotykasz się z pojęciem marketingu afiliacyjnego. Na początku nie jesteś pewien jak to wszystko funkcjonuje, jednak następnego dnia rzucasz temat na forum w pracy. Twoi pracownicy podchwycili temat i szperają w Internecie by dowiedzieć się więcej na temat tej techniki marketingowej.

Po przedstawieniu wszystkich za i przeciw doszliście do wniosku, że ryzyka żadnego nie ma a akcja może przynieść zyski firmie.
Oddelegowałeś jednego pracownika do wyszukania odpowiedniej firmy która by się tym zajęła, po przeszukaniu Internetu wybór padł na firmę X. Wpierw skontaktowałeś się z pracownikiem firmy, poprosiłeś o dokładne informacje i przewodnik krok po kroku po systemie.

Wszystko okazało się śmiesznie proste.
Określasz:
• Cel
• Okres trwania akcji
• Typ rozliczenia
• Wynagrodzenie dla afiliantów
• Przygotowujesz odpowiednia stron internetową.
• Podpisujesz umowę
• Robisz reklamy.
• I spokojnie czekasz na efekty popijając kawę w towarzystwie sekretarki.

Po kilku dniach twoja sieć afiliacyjna liczy już 1000 witryn, twoje reklamy są oglądane przez setki tysięcy internautów, a zyski twojej firmy powracają do normy.
Miesiąc później jest jeszcze lepiej, wszystkie liczby się podwajają, a ty kupujesz wymarzony samochód i jeszcze zostaje ci na skromną wycieczkę na Karaiby.

Jak to jest możliwe?


Odpowiedź jest bardzo prosta, przestałeś marnować pieniądze na reklamę, w której płacisz za wyświetlenie a nie za efekt jaki wywoła. To jest właśnie sedno sukcesu marketingu afiliacyjnego, tutaj nie da się utopić pieniędzy, źle rozegrana kampania może nie przynieść skutku ale na pewno nie przyniesie strat. Jak już wspomniałem to co napędza to wszystko to pragnienie bogactwa i szybkiego zysku, niektóre firmy tak jak Aviva OC oprało większość swojej kampanii reklamowej o reklamę afiliacyjną, w przeciągu kilku miesięcy przyniosła im niespotykane zyski, dokładne dane są niestety utajnione.
A co jeśli moja firma nie przynosi milionów zysku?
Odpowiedz jest prosta to powinna zacząć, może powinieneś rozważyć marketing afiliacyjny w celu pozyskania nowych klientów?? Wcale nie musisz być szefem wielkiej korporacji by móc sobie na to pozwolić, wystarczy, że zgłosisz się do odpowiedniej firmy i przedstawisz swój produkt, a konsultant na pewno ci doradzi co powinieneś zrobić i nie pozwoli by okazja do zarobku przeszła mu koło nosa.



---

dekoracje naścienne


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Jak skutecznie prowadzić kampanię reklamową Adwords

Jak skutecznie prowadzić kampanię reklamową Adwords

Autorem artykułu jest Jacek Biernacki



Reklama w internecie z wykorzystaniem Google Adwords. Jak skutecznie prowadzić kampanię reklamową. Co wpływa na koszty i zwrot z inwestycji ROI. Przeczytaj jak dobrze wykorzystać to narzędzie.

Internet to najszybciej rozwijające się medium pod względem reklamowym. Prognozy (w stanach zjednoczonych) do roku 2013 planują co najmniej 20% wzrost wydatków na marketing internetowy każdego roku. Wyszukiwarka Google to 14 milionów potencjalnych klientów w Polsce. W świetle tych danych zrozumiałe jest rosnące zainteresowania narzędziem Adwords przez reklamodawców. Kampania adwords to doskonały sposób na reklamę w wyszukiwarce Google oraz na stronach partnerskich.

Nadrzędnym celem kampanii reklamowej jest pozyskiwanie nowych klientów przy jak najwyższym ROI, czyli zwrotu z inwestycji. Koszt pozyskania klienta powinnien być jak najniższy. Elementy, które warto śledzić w kampanii Adwords i mające wpływ na wysokość generowanych kosztów to:

- Wynik jakości słowa kluczowego
- Wskaźnik CTR
- Średnia pozycja
- Koszty kampanii

Wynik jakości słowa kluczowego

Pierwszą rzeczą, którą warto sprawdzić jest wynik jakości słów kluczowych użytych w kampanii reklamowej. Wynik jakości jest podawany w skali od 1 do 10, gdzie 1 oznacza ocenę najgorszą. W przypadku uzyskania wyniku pomiędzy 1 a 4, google poinformuje nas, że wybraliśmy złe słowo kluczowe, między 5 - 7 ok, a 8 - 10 świetnie.

Wynik jakości wpływa na to czy nasz link sponsorowany (reklama) jest wyświetlany oraz ile rzeczywiście zapłacimy za dane słowo. Im niższy wynik tym bardziej prawdopodobne, że link nie będzie wyświetlony a im wyższy tym mniej zapłacimy za jego wyświetlenie.

Wskaźnik CTR (Click Trought Rate)

Jest to stosunek liczby kliknięć reklamy do ilości jej wyświetleń, jest wyrażony w %. Zazwyczaj dla reklamy w wyszukiwarce waha się pomiędzy 0,5% do 5%.
Wpływa on na postrzeganie jakości naszej kampanii przez Google. Im wyższy CTR tym lepiej oceniana kampania tym niższe stawki za słowa płacimy i tym wyższą pozycję otrzymuje nasza reklama w wynikach wyszukiwania.

Średnia pozycja
To współczynnik, który informuje gdzie w wynikach wyszukiwania pojawi się reklama. Pozycje 1 -3 znajdują się nad organicznymi wynikami wyszukiwania natomiast pozycje 4 - 10 po prawej stronie. Biorąc pod uwagę badania przeprowadzone nad tym gdzie klikają internauci, to 95% znajduje się w pierwszych trzech wynikach wyszukań.

Koszty kampanii
Elementem, który warto obejrzeć jest koszt kampanii oraz średni CPC (Cost per Click). Pierwszy z nich informuje o tym ile pieniędzy wydaliśmy w danym dniu (zależy od włączonego widoku, można podglądać dowolny okres) co ma znaczenie przy określaniu budżetu dziennego. W przypadku przekroczenia budżetu dziennego reklamy przestaną być wyświetlane.

Drugi natomiast informuje o tym ile średnio płacimy za jedno kliknięcię we wszystkie reklamy. W przypadku kiedy jest niższy niż stawka, którą gotowi jesteśmy płacić, warto zastanowić się nad jej obniżeniem.

Analiza z Analytics
Intersującym narzędziem do badania skuteczności kampanii reklamowych jest Google Analytics. Możemy w nim obserwować ilość wejść na stronę zarówno z kampanii jak i wszelkich innych miejsc. Znajdziemy tam statystyki dotyczące najpopularniejszych stron serwisu, miejsc z których odwiedzają stronę internauci, wskaźnika odrzuceń i wielu innych. Mamy możliwość generowania raportów i zestawień w oparciu o te elementy oraz interesujący nasz czas.

Podsumowanie
Skuteczność kampanii Adwords zależy od kilku podstawowych elementów. Ich analiza pozwala reklamować się efektywniej i co istotne taniej. Wynik jakości słów kluczowych oraz ich CTR ma bezpośredni wpływ na stawki CPC jakie płacimy. Warto analizować koszty kampanii zarówno całościowe jak i dla poszczególnych słów. Dodatkowym narzędziem, którego możemy użyć do badania skuteczności jest Google Analytics.

---

Autor prowadzi firmę Cognitive it oraz blog SEO - pozycjonowanie stron w wyszukiwarce Google.


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Badanie i analiza konkurencji

badanie i analiza konkurencji

Autorem artykułu jest Dawid Kowalski



Dwa moim zdaniem najbardziej istotne czynniki przy sporządzaniu biznesplanu to po pierwsze: analiza potrzeb potencjalnych klientów oraz dostosowanie oferty i po drugie analiza konkurencji. Artykuł dotyczący analizy konkurencji
Dwa moim zdaniem najbardziej istotne czynniki przy sporządzaniu biznesplanu to po pierwsze: analiza potrzeb potencjalnych klientów oraz dostosowanie oferty i po drugie analiza konkurencji. Oczywiście inne elementy również są ważne i przynoszą bardzo wiele informacji, jednak ja osobiście rozważając pomysły na działalność najbardziej skupiam się na tych wyżej wymienionych. Postaram się rozwinąć drugi punkt czyli analize konkurencji.

To co musisz sobie uzmysłowić już na samym początku, to to, że najbardziej wartościowe dane będą poza Twoim zasięgiem - zwłaszcza informacje o rozmiarach i poziomie dochodów firm konkurencyjnych. Jest jednak kilka metod, które pozwolą Ci oszacować te dane.

Zacznij od odnalezienia firm, które mogą stanowić Twoją konkurencje weź pod uwagę, że jedyne kryterium, które decyduje o tym czy firma jest Twoją konkurencją czy nie to zaspokajanie potrzeb. Jeżeli posiadasz mały sklep z artykułami szkolnymi i papierniczymi nie jest Twoją konkurencją nawet duży sklep oferujący ekskluzywne i drogie pióra - ty zaspokajasz potrzebę posiadania czegoś do pisania sklep z drogimi piórami natomiast potrzebę prestiżu lub ofiarowania komuś prezentu. Natomiast, gdy posiadasz taksówkę Twoją konkurencją są nie tylko inne taksówki, ale również komunikacja miejska czy fakt posiadania przez potencjalnego klienta własnego samochodu - wszyscy zaspokajacie potrzebę transportu, przemieszczenia się z jednego miejsca do drugiego.

Gdy odnajdziesz już firmy stanowiące Twoją konkurencje może się okazać, że jest ich albo mało - co nie stanowi problemu - jesteś wtedy w stanie dogłębnie zanalizować każdą lub bardzo dużo w tej sytuacji podziel firmy konkurencyjne na grupy np ze względu na rozmiary i analizuj je jako grupy lub wyznacz firmy stanowiące największą konkurencje i je opisz dokładniej natomiast pozostałe mniej szczegółowo. Pamiętaj, że nie dysponujesz nieograniczoną ilością czasu a masz jeszcze wiele innych zadań związanych z przygotowaniem firmy do wejścia na rynek.

Skąd czerpać informacje?

1) w przypadku dużych firm możesz przeczytać raporty dostarczane do KRSu
2) czytaj prasę i odwiedzaj serwisy branżowe
3) zadzwoń do firmy konkurencyjnej, być może podczas rozmowy uda Ci się wyciągnąć użyteczne informacje
4) spróbuj znaleźć kontakt do byłych lub obecnych pracowników firmy - są kopalnią wiedzy
5) skontaktuj się z dostawcą lub hurtownikiem twojej konkurencji
6) jeżeli jest to możliwe skorzystaj z usług firmy konkurencyjnej
7) poszukaj informacji w Internecie zaczynając od strony www konkurencji
8) jeżeli sam pracowałeś u konkurencji masz bardzo ułatwione zadanie

Ilość informacji, którą możesz się dowiedzieć w ten sposób z całą pewnością Cie przytłoczy - weź pod uwagę tylko te kryteria, które są kluczowe dla prowadzenia biznesu plus kryteria specyficzne dla Twojej branży oraz czynniki na podstawie których potencjalni klienci podejmują decyzje o zakupie.

---

Dawid Kowalski
anansi.pl, programy partnerskie


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Czynniki wpłaywające na zachowania nabywców

czynniki wpłaywające na zachowania nabywców

Autorem artykułu jest Dawid Kowalski



Rozważania na temat czynników wpływających na zachowania klientów czyli dlaczego określony człowiek kupi dany produkt a inny uzna go za całkowicie nieprzydatny
Już od bardzo dawna wiadomo, że każdy człowiek jest inny, ma inne wartości i inne kryteria są dla niego ważne przy podejmowaniu decyzji. Obserwując niektóre reklamy mam wrażenie, że ta dość oczywista prawda jest wogóle nie brana pod uwagę - co krok spotykam reklamy produktów "dla każdego" lub skierowane do szerokiej grupy odbiorców z nadzieją "może ktoś kupi". Więc zastanówmy się - czym różnią się nabywcy?

Czynniki kulturowe:
kultura - podstawowe źródło ludzkich zachowań, człowiek który urodził się i dorastał w kulturze zachodniej będzie inaczej oceniał komfort materialny, indywidualizm czy wartość młodości niż np. osoba wychowana w kulturze afrykańskiej - tzn. łatwiej będziesz mu mógł sprzedać np. sportowy zegarek z wygrawerowanym na zlecenie napisem.

subkultura - każdy należy również do conajmniej jednej subkultury czyli grupy ludzi o podobnych doświadczeniach.

grupy społeczne lub inaczej status społeczny - zależny od dochodu, wykształcenia i zamożności, nic dziwnego że w prawie każdej ankiecie są pytania o dochody gospodarstwa domowego, wykształcenie oraz posiadany sprzęt AGD/RTV i samochód, dzięki temu osoby opracowujące wyniki otrzymują cenne z punktu widzenia marketingu informacje.

Czynniki społeczne:
grupy - zarówno nieformalne takie jak rodzina, sąsiedzi, przyjaciele jak i formalne: stowarzyszenia, związki zawodowe, grupy religijne - przynależność do określonych grup wiąże się również z określonymi decyzjami o zakupach, środowisko wpływa na kupującego.

Role społeczne i status - role np. córki, męża, managera wypływają na nabywcę ponieważ określona rola wiąże się z określonymi oczekiwaniami otoczenia (szef dużego przedsiębiorstwa nie będzie jeździł fiatem 126p, po prostu otoczenie stwierdzi, że "to do niego nie pasuje"). Status: kupowane produkty mają również wpływ na szacunek otoczenia - inaczej będziesz postrzegany gdy kupisz markową wodę mineralną niż markę własną hipermarketu za 50gr 1,5 litra

Czynniki osobowe:
- wiek i faza życia - to ile klient ma lat oraz czy jesteś wolny, w małżeństwie, czy posiada dzieci wiąże się z tym, ze mam określone oczekiwania od produktu czy usługi mając 5 osobową rodzinę raczej nie kupisz 2 osobowego sportowego cabrio, prawdopodobnie postawisz na bezpieczeństwo i wygodę kupując duży samochód rodzinny.

- zawód - np pracujący fizycznie kupi więcej ubrań roboczych natomiast umysłowo więcej garniturów i krawatów. Pracujący jako geodeta kupi sprzęt o którym większość osób nigdy nie słyszało.

- sytuacja ekonomiczna - najprościej mówiąc to czy w danym momencie klient na pieniądze i ile.

- styl życia - model życia przejawiający się w działaniach, zainteresowaniach i opiniach.

Nie są to wszystkie czynniki, według których można podzielić nabywców, ale mam nadzieje, że pomogą Ci chociaż trochę dopasować Twój produkt do klienta a wtedy będziesz mógł się zacząć zastanawiać: "gdzie go znajdę?" minimalizując wydatki na reklamę i zwiększając jej efektywność

---

Dawid Kowalski
anansi.pl, programy partnerskie


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

PR Solutions o performance marketingu dla Novem

PR Solutions o performance marketingu dla Novem

Autorem artykułu jest Jan Sowiński



Novem – jedna z największych firm działających na rynku performance marketingu w Polsce - podpisała umowę o współpracy z agencją PR Solutions.

W ramach współpracy PR Solutions zapewni Novem kompleksową obsługę public relations. Do głównych zadań konsultantów agencji będzie należeć edukacja rynku na temat możliwości, jakie daje performance marketing. Pod tym pojęciem kryją się działania reklamowe prowadzone w Internecie, które rozliczane są wyłącznie za konkretny, z góry ustalony efekt. Zadaniem agencji będzie także umacnianie wizerunku Novem, jako wiodącej firmy w branży performance marketingu. PR Solutions została wybrana w wyniku przetargu, a umowę podpisano na czas nieokreślony.

Novem to jeden z liderów polskiego rynku performance marketingu. Firma realizuje dla swoich klientów programy afiliacyjne we współpracy z wydawcami, którzy są zrzeszeni w sieci partnerskiej. Liczy ona ok. 150 tys. witryn internetowych. W każdym z prowadzonych przez Novem programów, wynagrodzenie jest wypłacane jedynie za wcześniej określony efekt. Wyróżnikiem Novem jest też kompleksowa obsługa, jaką firma zapewnia swoim klientom. Obejmuje ona: profesjonalne oprogramowania trackingowe, przygotowanie kreacji oraz dedykowanych stron docelowych, strategiczne doradztwo w rozwoju efektywnego kanału promocji i sprzedaży internetowej.

PR Solutions to agencja public relations, która specjalizuje się w zdobywaniu zaufania dla nowych produktów i idei. Cel ten realizuje korzystając z bogatego zestawu technik i narzędzi public relations, dbając o zachowanie najwyższych standardów i etycznych norm postępowania. PR Solutions dysponuje bogatym doświadczeniem w obszarze PR korporacyjnego i produktowego dla firm z wielu różnych branż, m.in. z branży nowych technologii, reklamowej, medialnej, FMCG i finansowej.


---

Więcej informacji o Novem można znaleźć pod adresem: http://www.novem.pl. Więcej informacji o PR Solutions można znaleźć pod adresem: http://www.prsolutions.pl.


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Sprzedaż marketing w internecie

Sprzedaż marketing w internecie

Autorem artykułu jest Marcin Dondelewski



Czym jest sprzedaż i marketing w internecie ?
Co jest efektem ubocznym w sprzedaży ?
Co musisz zrobić żeby zwiększyć sprzedaż w swojej firmie ?
Na czym polega sprzedaż marketing w internecie ?

Czym jest sprzedaż i marketing w internecie ?

Jeżeli masz serwis w internecie, czy sklep i masz tam swoje produkty to trzeba poświęcić trochę czasu na cały marketing w internecie.

W cały marketing wchodzi min. pozycjonowanie swojego sklepu, serwisu, optymalizacja pod wyszukiwarki, reklama w internecie (np. na forach i grupach dyskusyjnych związanych z twoją branżą). Musisz pozycjonować siebie na eksperta w swojej branży.

Musisz zdobyć sympatię i zaufanie swoich potencjalnych klientów, żeby zaczęli od Ciebie kupować.

W skład Marketingu w internecie wchodzi także a może przede wszystkim sprzedaż. Im lepszy masz marketing a raczej im bardziej budujesz swoje zaufanie i relacje z nimi czyli masz coraz lepszy kontakt z nimi tym lepiej sprzedajesz swoje produkty.

Jednak czym jest sama sprzedaż i to, że ludzie dają Ci swoje pieniądze ?

Sprzedaż przez internet to efekt uboczny

Sprzedaż a może bardziej to, że ludzie dają Ci swoje pieniądze w zamian za to co chcą od Ciebie czego pragną to jest efekt uboczny całego marketingu w internecie jaki robisz.

Prowadząc swój sklep internetowy i sprzedając w nim jakieś produkty głównym celem jest żebyś dowiedział się czego twój klient pragnie, z czym ma problemy i zaproponowanie mu tego czego on chce, co rozwiąże jego problemy.

Wielu początkujących e-biznesmenów zaczyna wprost przeciwnie. Najpierw budują strony, sklepy. Wydają swoje pieniądze wstawiają jakiś towar i okazuje się, że ludzie nie bardzo chcą to kupować.

Najpierw zbuduj serwis tematyczny np. załóż bloga biznesowego i pisz na nim często. Z czasem będziesz mieć coraz więcej odwiedzających. Idealnie by było jakbyś założył swojego autorespondera za pomocą którego będziesz utrzymywać kontakt ze swoimi klientami za darmo :)
Jak podtrzymywać kontakt ze swoimi klientami dowiesz się na szkoleniu blog biznesowy

Jak już masz swój serwis to najlepiej robić marketing w celu poznania potrzeb swoich klientów. Najlepiej pytać swoich klientów o ich opinię jaki ma być produkt który sami później kupią.

Gdy namówisz go skutecznie do tego produktu to płaci Ci, żeby mieć to co chce, co mu jest potrzebne. Jest to efekt uboczny zaspokojenia swojego klienta.

Klient czegoś potrzebuje lub czegoś pragnie a Ty dajesz mu to i jest bardzo zadowolony. W zamian daje Ci swoje pieniądze.
Fajny układ ?
Bardzo fajny ten efekt uboczny.

Zwłaszcza Ci co zaczynają sprzedaż marketing w internecie często skupiają się na samych pieniądzach. Nie tędy droga.

Najpierw musisz dać coś z siebie. Musisz mieć do tego pasję, dać ludziom coś czego pragną, zaspokoić ich pragnienia a pieniądze same przyjdą.
---

Tutaj dowiesz się jak skutecznie robić marketing internetowy, rozwijać sprzedaż w Internecie oraz przyciągać więcej klientów http://www.praktycznyebiznes.pl ---------


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Biznes w sieci: Fakty i Mity

Biznes w sieci: Fakty i Mity

Autorem artykułu jest P K



Czy w sieci można zarobić pieniądze?
Czy internet może być źródłem utrzymania?
Ile można zarobić w sieci?
Jak zarabiać przez internet?
To podstawowe pytania jakie zadaje sobie spory odsetek internautów.
Czy w sieci można zarobić pieniądze?
Czy internet może być źródłem utrzymania?
Ile można zarobić w sieci?
Jak zarabiać przez internet?
To podstawowe pytania jakie zadaje sobie spory odsetek internautów.

W sieci, owszem można zarobić. Udaje się to nielicznym i wytrwałym. Jeśli słyszałeś gdzieś lub przeczytałeś, że ktoś w tydzień lub w miesiąc zdobył fortunę działając w internecie – jest to kłamstwo. Wystrzegaj się tego rodzaju ofert i trzymaj od nich z daleka. Pamiętaj w sieci jak w życiu – cuda się nie zdarzają.

Pierwsze co musisz zrobić to zastanowić się jaka forma zarabiania najbardziej Ci pasuje: handel czy usługa.
Handel owszem jest świetnym sposobem zarabiania ale jak w realu – najpierw trzeba włożyć żeby wyciągnąć. Jeśli myślisz, że jakoś to będzie. Będą schodziły zamówienia. Szybko kupię towar i sprzedam. Nic bardziej mylnego! Czekaja cię zwroty towaru, reklamacje, i wymiany. W pewnym momencie spostrzeżesz się, że owszem - mam środki ale ulokowane w towarze, na którego nie wiadomo kiedy i czy w ogóle znajdzie się klient.
Znam jednak kilka przypadków gdzie powoli, powoli ale udało się wszystko jakoś rozkręcić.
Są to jednak przypadki szczególne gdzie właściciele sklepów dysponowali wiedzą z zakresu marketingu internetowego, pozycjonowania … itd. Pamiętaj, że wykupić domenę, zamówić sobie sklep internetowy, … to nie wszystko. Zastanawiałeś się kiedyś kto i jak znajdzie twój sklep, w całym gąszczu innych sklepów, które chcą sprzedać ten sam towar, temu samemu potencjalnemu klientowi? No właśnie.
Sprawdź choćby na przykładzie – PREZENTY. Wpisz w google hasło „prezenty” i zobacz ile sklepów wyskoczy. Zgadnij ile kosztuje czasu i pieniędzy aby wyskoczyć w TOP 10 Google (pierwsza dziesiątka)? – DUŻO!!!

Ale to temat na zupełnie inny artykuł.

Sytuacja wygląda zupełnie inaczej kiedy masz środki (czyt. gotówkę) aby zainwestować. Jeśli zrobisz to z głową masz ogromną szansę odnieść sukces.
Istnieje opcja – kredyt. Teraz pytanie czy jesteś w stanie zaryzykować i ponieść konsekwencje w przypadku niepowodzenia?

Usługa – zawsze była i będzie najlepszą formą zarabiania pieniędzy. Zarabiasz na tym co potrafisz robić. Nie musisz inwestować kapitału, a jedynie własne umiejętności, intelekt oraz spryt.
W sieci można zaoferować usługi, na które na pewno znajdą się chętni.

Możesz przykładowo tworzyć strony internetowe, przepisywać teksty, tłumaczyć teksty … itd.
Firmy czy sklepy internetowe, które odniosły sukces tworzą specjalne programy partnerskie przygotowane właśnie dla Ciebie.
Czy na programach partnerskich można zarobić? Owszem można.
Jest to jednak ciężka i mozolna praca. Setki godzin spędzonych przed monitorem, zaczerwienione oczy. Jest to również niesamowity sprawdzian wytrwałości i determinacji w dążeniu do celu.
Sam przeczytałem i trafiłem na setki stron poświęconych programom partnerskim, gdzie przeczytałem jaki to lekki i przyjemny sposób na zarabianie pieniędzy – NIEPRAWDA. Gdyby tak było ja, Ty i wszyscy leżeli by do góry brzuchami.

Wielu myślało i myśli: zakładam działalność, otwieram konto bankowe, zamawiam sklep internetowy lub inną tematyczną stronę pod Program Partnerski, … leżę, czekam i patrzę jak spływają pieniądze. Nic bardziej mylnego – zobacz ile jest: opuszczonych stron internetowych, nieczynnych linków, pozostałości i zgliszcz po tak myślących.

Zarabianie w sieci jest to praca jak każda inna – Cudów nie ma.

Kilka przydatnych linków – programy sprawdzone i pewne ( ….jeśli nie spróbujesz – nigdy nie zobaczysz... ;)

mBank znana marka – produkty finansowe: konta bankowe, kredyty, leasing – na finansach zawsze można dobrze zarobić - mBank - program partnerski

ESC Partners – jeśli masz już swoją stronę o dowolnej tematyce, dzięki ESC Partners możesz stworzyć w własnej domenie lub subdomenie pełnowartościowy sklep internetowy . Nie musisz się o nic martwić (towar, wysyłka, pakowanie) – ESC Partners robią wszystko za Ciebie i jeszcze wypłacają Ci prowizję - ESC Partners - program partnerski

Nexto – zarabiaj na sprzedaży i promocji ebooków i książek audio. Możesz stworzyć własny sklep z e-prasą nie posiadając zupełnie żadnego zaplecza – ciekawa propozycja - NEXTO - program partnerski

Program partnerski zlotemysli – jeden z pierwszych i największych sklepów z e-książkami (ebooki) – dobre stawki i duże prowizje - Złote myśli - program partnerski

Zakłady bukmacherskie – tu chyba wszyscy wiedzą o co chodzi - bet-at-home.com - program partnerski
---

biznesowy.bloog.pl - biznes, świat, ludzie, pieniądze, ...


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Żywa Komunikacja kontra martwa informacja.

Żywa Komunikacja kontra martwa informacja.

Autorem artykułu jest Oscar Klus



Był czas animowanych logotypów, latających ikonek i migających napisów.
Mieliśmy również szał fleszowych wywijasów i ładujących się godzinami prezentacji.
Jaka jest przyszłość stron, wyszukiwarek i sklepów internetowych?
Czy znasz Ms. Dewey?

Pani o tej dźwięcznej nazwie, to wyszukiwarka internetowa, która ujrzała światło dzienne w październiku 2006 roku.

Do stycznia 2009 roku włącznie pełniła rolę marketingu wirusowego firmy Microsoft.

Przechodząc do rzeczy, Ms. Dewy to nic innego jak inteligentny asystent (lingubot).

Świetnie zgrane sekwencje wideo z bazą wiedzy oraz wyszukiwarką.

Ms. Dewy to sprawiająca wrażenie „żywej” osoby asystentka, która miała za zadanie pomagać w znalezieniu interesujących użytkownika Internetu wyników.

Co więcej, można było z nią porozmawiać na każdy temat, a odpowiedzi były niesamowicie trafne.

Oczywiście, nie brakowało wpadek, ale były one raczej zabawne i nieszkodliwe.

Nic dziwnego. Liczba fraz oraz ich kombinacji na jakie Lingubot musiał reagować była imponująca.

Temat jest bardzo szeroki, więc może przejdźmy do rzeczy.

Przyszłość aplikacji internetowych mających na celu komunikację, sprzedaż oraz wyszukiwanie informacji leży w rozwiązaniach inteligentnych.

Aktualnie większość z Internautów dysponuje dobrym łączem oraz sprzętem pozwalającym na płynne działanie Lingubotów.

Czas cierpliwości Internauty bardzo się skraca, a oczekiwania wobec funkcjonalności stron, sklepów, wyszukiwarek rosną.

Lingubot w sklepie internetowym.

Wyobraźmy sobie sklep internetowy, w którym nie ma półek, nie ma tysiąca wyeksponowanych produktów.

Jest za to powabna sprzedawczyni lub sprzedawca.

Co więcej, posiada wiedzę na temat produktów, potrafi doradzić i porozmawiać z Tobą nawet o pogodzie.

Jeśli jesteś stałym Klientem, sprzedawca używa Twojego imienia, a nawet pamięta Twoje ostatnie zakupy.

Co jeśli będziesz mógł negocjować z nim cenę?

To wszystko jest już możliwe, a powstanie takich sklepów jest tylko kwestią czasu.

Do lamusa odejdzie przewijanie stron, ładowanie się odnośników do strony głównej.

Sprzedaż będzie opierać się na ogromnej bazie wiedzy wirtualnego asystenta:

- doradzi

- pomoże wybrać / zawęzić grupę produktów

- wynegocjuje cenę

- sprawdzi stan magazynu

- zapyta o Twoje preferencje

- poprowadzi konkursy

- poleci produkty, etc.

Lingubot może obsłużyć tysiące różnych osób w tym samym czasie.

Pracuje 24/7/365, a jego wiedza oraz inteligencja może być udoskonalana praktycznie każdego dnia.

Systemy lingubotowe są na tyle inteligentne, że ponad 83% osób pytanych czy rozmawiało z automatem, czy też człowiekiem, odpowiada: - że rozmowa była prowadzona z żywą osobą.

Ciekawostką jest to, że aplikacje musiał zostać wyposażone w specjalny program emulujący zachowanie człowieka. W tym wypadku wprowadzono opóźnienia w wysyłaniu odpowiedzi kierowanej przez system do użytkownika.

Wszystko w jednym celu, aby Internauta miał wrażenie, że wirtualny asystent musi pomyśleć, zanim udzieli odpowiedzi.

lingubot, e-commerce, sklepy internetowe, wirtualny asystent.

Lingubot w wyszukiwarkach i stronach www.

Zastosowań może być wiele.

Od zabawnych po bardzo profesjonalne, działające non-stop Biuro Obsługi Klienta.

Niesamowite jest to, że lingubot zapisuje wszelkie problemy z udzieleniem odpowiedzi.

Następnie grupa specjalistów uzupełnia bazę o kolejne dawki informacji.

Dzięki temu, baza wiedzy lingubota rozwija się.

Dla firm oznacza to:

- profesjonalne podejście do konsumenta

- obsługa 24/7/365

- ogromne oszczędności

To nie koniec.

Lingubot może współpracować z takimi narzędziami jak: SMS/ MMS /IVR /GPS oraz sieciami kiosków multimedialnych.

Wszystko w rękach odważnych firm, ponieważ technologie już istnieją.

Teraz czas na nowatorskie podejście do biznesu i wyzbycie się obaw przed nowinkami.

Być może już wkrótce, Państwa zlecenie na taxi przyjmie zawsze miły Lingubot.

Opracowanie: Egelados Entertainment Ltd.


---

Dobry link do e-marketingu. Egelados Entertainment Ltd www.blog.egelados.eu


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl